zagubiony

Użytkownicy
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O zagubiony

  • Tytuł
    Ezo nowy

Uncategorized

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zodiak
  1. To mój pierwszy post, więc cześć wszystkim. Trafiłem na to forum w ramach szukania odpowiedzi. Potrzebuję pomocy. Aż nie wiem od czego zacząć... Postaram się przekazać informacje zwięźle. Moja historia piszę się tak. Mam 23 lata. 4 lata temu w wyniku ciężkiej choroby straciłem mamę. Po tym wydarzeniu bardzo szybko wpadłem w wir uzależnienia od narkotyków (marihuana, amfetamina). Historia toczyła się fatalnie, przez kilka lat byłem człowiekiem zombie, dnem, wrakiem, workiem bez duszy. Przecierpiałem naprawdę wiele, strach i ból nie są mi obce. Umierałem w środku, płakałem w snach. Nie czułem nic albo czułem wszystko. Wpadłem też w niezłe długi, bo aż na kilkadziesiąt tysięcy, ale nie postrzegam tego jako ogromny problem. Obecnie od 9 miesięcy jestem czysty. Ukończyłem terapię. Trzeźwieję. W moim 3-letnim związku układa się coraz lepiej. Jestem bardzo przywiązany do miłości, to dla mnie zdecydowanie najwyższa wartość. Kocham moją partnerkę i jest mi z nią cudownie. Często czuję się szczęśliwy. Odebrałem jednak od życia ogromną lekcję. Względem tego co było kilka lat temu wydoroślałem emocjonalnie. Zrobiłem ogromne postępy na poziomie empatii, autentyczności, akceptacji, relacji i wielu innych ważnych aspektach związanych z EQ i IQ. Coś jednak ciągle jest nie tak... Nazwałbym to chronicznym bólem istnienia. Ostatnio objawia się to coraz częściej. Jestem pewien, że nie są to głody narkotykowe (one objawiają się inaczej). Fakt faktem, że jestem bardzo wrażliwym człowiekiem. Przez 22 lata żyłem w totalnej niewiedzy i nieświadomości siebie. Cała moja wrażliwość została przykryta narkotykowym kocem. Teraz czuję, że stoję nagi sam przed sobą. Zszedłem do głębi swojego umysłu. Jestem świadom wielu procesów w mojej głowie, uczę się obserwacji. Poznaję siebie coraz bliżej. Jednak ciągle jest coś nie tak... Nie potrafię w pełni nad tym panować. Wciąż czuję się więźniem swoich myśli, projekcji przyszłości, wspomnień przeszłości. Czuję się zbyt przywiązany do swojej historii, do tego co było i co będzie. Nie potrafię w pełni cieszyć się istnieniem, jedną chwilą. Mam wrażenie, że ciągle gdzieś uciekam, np. w wir pracy, filmy. Mój umysł jakby bał się odpuścić i przejmuje nade mną kontrolę (forma obrony przed sobą?). Zdarza się, że czuję ciszę. Częściej jednak doświadczam chwil, w których moje myśli wychodzą poza kontrolę i analitycznie rozpracowują sytuacje do granic możliwości. Wpadam w paraliż analityczny. To ogromne dysproporcje. Tak jakbym nie potrafił być sam ze sobą w ciszy umysłu. To generuje masę stresu, strachu i bólu. Sprawia, że często nie czuję się dobrze tak po prostu ze sobą. Rozwiązania upatruję w rozwoju duchowym. Czuję, że to jest to. Potrzebuję słów, które do mnie trafią. Potrzebuj czegoś co pozwoli mi żyć w zgodzie ze sobą. Nie chcę iść do psychiatry, dostać leki, które ponownie mnie uśpią. Ja chcę zrozumieć mój stan psychiczny. Chcę go poznać, zaakceptować. Chcę ciszy. Chcę nauczyć się wyłączać swoje myśli. Chcę mieć pełną kontrolę nad tym co w głowie. Moje uzależnienie nauczyło mnie wiele. Myślę, że miało swoje źródło właśnie w tej przerośniętej wrażliwości. Teraz uciekając w np. pracę dopełniam podobnego mechanizmu. Nie chcę tak dłużej. Mam problem ze zrozumieniem siebie i świata. Ta sytuacja prowadzi mnie tutaj, ale także do obszarów np. fizyki kwantowej. Traktuję to bardzo poważnie, głęboko i wielowymiarowo. Nie czuję się bardzo przywiązany do wartości materialnych, choć układa się tutaj coraz lepiej. Wiem, że pieniądze nie dadzą mi pełni szczęścia. Nawet związek, który znaczy dla mnie naprawdę wiele nie wyleczy mnie z najbardziej podstawowego problemu. Tutaj nie pomoże żaden czynnik zewnętrzny, jednak kiedy jestem obok mojej dziewczyny czuje się po prostu szczęśliwie. Problem obnaża się kiedy jestem sam. Potrzebuje waszej pomocy. Liczę, że nie jestem jedyny z tego typu problemem na tym forum. Jeśli czułeś podobnie - proszę podziel się ze mną jak sobie poradziłeś. Potrzebuję waszej mądrości. Pisząc ten post czuję się lepiej, bo wiem, że robię krok w stronę tak cennego dla mnie zrozumienia. Dziękuję za pomoc.