dawid298

Użytkownicy
  • Zawartość

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O dawid298

  • Tytuł
    Ezo początkujący

Uncategorized

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zodiak
    Byk
  1. Ja wierzący nie jestem jak pisałem, więc to się ma do mnie nijak - jeśli skarby leżą na dnie morza, w chmurach ich nie będę szukał, zwłaszcza że nic tam nie widzę - takie jest moje podejście do tego. Czuję, że jestem bliski rozwiązania tego co chcę rozwiązać i nie rozstanę się z tym do czego doszedłem, wiem już mniejwięcej w czym leży problem, teraz pozostaje lepiej go poznać i pozbyć się go.
  2. Dlaczego niepotrzebnie, jak piszę to wszystko, to siłą rzeczy muszę świadomie się nad tym pochylić, muszę wszystko nazwać po imieniu i poukładać - dzięki temu mniej mi umyka. Co ma do tego nadświadomość (i co tak naprawdę jest, szczególnie z naukowego punktu widzenia)? Nazywanie wszystkiego po imieniu to jest dla mnie jak czesanie dna głębokiego basenu z maską z tlenem w porównaniu do zwykłego nurkowania na wdechu -- a gdy ryjesz głębiej, na dnie morza, zwykłe wstrzymywanie oddechu i zanurzanie się jest bezskuteczne. W niedzielę chciałem przez sen dostać odpowiedź na pytanie, -- Co powinienem w sobie pozmieniać? Gdzie tego szukać? Co mam robić? -- przywołując przy okazji to, czym ten problem może być i jego kontekst i z czego moim zdaniem się to bierze. W odpowiedzi dostałem taki właśnie sen. Jaka więc jest odpowiedź? Ja widzę 2 możliwości: 1) Pytasz gdzie i w czym jest problem? Proszę bardzo, o tu - a tutaj masz jak sobie z nim dotąd radzisz. 2) Chłopie, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest tak oczywiste jak sądzisz - ty w tym wszystkim wyglądasz tak i tak, zastanów się nad tym. Ten sen należy na pewno do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych, więc zgodnie z moją wiedzą niesie on coś szczególnie ważnego -- jakoś specjalnie inaczej niż resztę się tego chyba nie interpretuje, różnica musi być w końcowych wnioskach, a moje są takie że niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, muszę przede wszystkim znaleźć i przyjąć odpowiednie nastawienie - i to będę robił.Gdy pytałem podświadomość w tym tyg. dlaczego ten sen mnie tak ruszył i co znaczy to, że musiałem się do niego zebrać - nie otrzymałem odpowiedzi, ale mimo wszystko jestem nieco mądrzejszy (fakt, że czasem spałem dość krótko lub coś mnie budziło na samym początku ostatniej fazy REM i ze snu nici) , czyli albo sen nie dotarł lub pytanie nie było właściwe i stąd brak odzewu. Idąc dalej, poprzednie zapytanie było albo właściwe, albo sprzeczne z tym co powinienem zrobić. Niezależnie od tych interpretacji, ze snu wniosek jest taki że jestem blisko końca/rozwiązania tego mętliku - w taki czy inny sposób. Amen
  3. Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu -> brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki sam jak w reszcie. ** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał. + edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW
  4. Jestem odporny na pewne rodzaje ludzi, a towarzystwa podejrzanego unikam, ja jak studenckie standardy to jestem nawet prawie abstynentem więc z tej strony nic mi nie grozi
  5. Odniesieniem do psychiki wg wszelkich opracowań i senników jest dom i u mnie to się sprawdza akurat, więc limuzynę jestem skłonny interpretować podobnie jak w sennikach (odnośnie domu: zawsze to jest dom dziadków, gdzie od małego przez długi czas się chowałem). To towarzystwo jest jedynym elementem który "psuje" ten ładny sen i jest rodzajem bariery, co mam nadzieję oddałem w opisie. Generalnie jak pisałem wcześniej: sen z gatunku łatwych do odbioru i jednocześnie pozytywny, ale jakoś do końca w 100% go zrozumieć siły nie mam - i to mnie teraz zastanawia, jestem ciekaw co mi sen odpowie gdy zapytam o to podświadomość.
  6. Rzecz w tym, że ja wierzący nie jestem, a limuzyna jako odniesienie do dóbr materialnych nie pasuje mi tu, jako symbol ambicji czy wysokich oczekiwań może akurat pasować - tylko że w odniesieniu do życia emocjonalnego (jestem tu niestety niepoprawnym idealistą w tym zakresie). To towarzystwo to jest taka jakby całość i mam podejrzenia że to jest coś co muszę minąć w świecie realnym + wpływ moich myśli przed zaśnięciem na ten sen był na pewno bardzo silny. Kombinowałem czy ta żona to aby nie jest moja taka anima, ale z tego co czytałem to "niespełnia wymogów formalnych" , jest aż nazbyt bierna jak na taką rolę, no chyba że jest tu ukryty próg poznawczy
  7. Wczoraj wieczorem i przed snem zwłaszcza intensywnie myślałem o tym śnie co go opisałem w poprzednim poście i co powinienem dokładnie w sobie pozmieniać w i jaką stronę, liczyłem na jakąś odpowiedź w śnie, ale to co mi się przyśniło po prostu mnie pozytywnie wbiło w łóżko, czegoś takiego się nie spodziewałem. Może go opiszę, to jest sen z gatunku dość łatwych do interpretacji, ale taka odpowiedź mnie po prostu zszokowała i nie do końca do mnie przez to dociera co to tak naprawdę oznacza - sen bez wątpienia pozytywny (dodam jeszcze że po obudzeniu i zapamiętaniu snu odczuwałem taką niekontrolowaną i niewytłumaczalną wewnętrzną radość). W śnie głównie obserwuję otoczenie i to co się dzieje, żadnych jakichś szczególnych odczuć. Start: stoję w jakimś miejscu i przede mną stoi długa limuzyna, otwieram drzwi i wchodzę do środka, w tym momencie wiem, że właśnie był mój ślub i wszyscy w środku czekają na mnie. Wnętrze limuzyny było uderzająco białe, bardzo zwróciło to moją uwagę (w przeciwieństwie do koloru blach), siedziałem gdzieś z przodu i raczej sam, rządek za mną (3-osobowy) był bardzo hałaśliwy, "moja" żona była gdzieś dalej z tyłu, wszyscy oczywiście ubrani jak na ślub przystało, żadna z tych osób nie była nikim konkretnym. Gdy się rozsiadłem i ogarnąłem w tej sytuacji, zdałem sobie sprawę, że powinienem przecież siedzieć bliżej "mojej" żony, ale zastanawiałem się kiedy to hałaśliwe towarzystwo mogło by sobie wysiąść bym mógł do niej przejść i jednocześnie z jakiegoś powodu jegomość po lewej (patrząc z perspektywy, gdzie jestem obrócony do tyłu) był jakiś szczególny - myślałem w jaki sposób rozsiądziemy się obok "mojej" żony i czy to wgl tak trzeba. Warte dodania jest, że ten hałas mnie w żaden sposób nie drażni ani nic, zwyczajnie zauważam że jest, skupiam się wtedy na dalszej obserwacji i myśleniu co zrobić, główną rzeczą tu jest limuzyna zwłaszcza jej wnętrze i to się dzieje zaraz po wejściu do niej. Widzę tu jakieś 2-3 drogi interpetacji i wszystkie pozytywne, ale sam będę w stanie dobrze to zinterpretować dopiero jak się otrząsnę. Ale wiem teraz na pewno, że naprawianie podświadomości jak w tym artykule jest dobrą drogą, ale dość ślepą - w sensie nie najlepszą, są lepsze wyjścia --> ale to jest raczej tylko tłem tego snu. I chyba przy okazji znalazłem dobry kanał komunikacyjny z własną podświadomością.
  8. Za tego 3 linka wielkie dzięki: podpowiedział, podsunął i ułożył mi w głowie kilka rzeczy . Zrozumiałem chyba skąd podobne motywy (w interpretacji jak i w akcji) w moich snach, również czemu widać pewien postęp w tych snach, powolny bo powolny ale jednak. Wczoraj w głowie tliła mi się myśl ,granicząca z chęcią, spalenia tego "cholernego zeszytu" wraz z zawartością, no to dziś miałem sen, który zdaje się ma mi wybić to z głowy . Dzięki temu cytatowi chyba zrozumiałem ogólne przesłanie snu 4). Pomyślałem też trochę o interpretacji snu 6): najbardziej przekonujące znaczenie talerzy/naczyń/zastawy odnosi się do ostrożności (tutaj) , szafka może się odnosić do mojego umysłu, lub raczej jego części gdzie to co talerze symbolizują się w nim znajduje. Ja jestem logiczny i poukładany, jestem takim ostrożnym racjonalistą - niczego z góry nie odrzucam, niczego tak łatwo do siebie nie przyjmuję - , wypełnienie całej tej szafki i poukładanie tych talerzy do tego się najpewniej odnosi. Głos narratora jest głosem mojej podświadomości, bym zajrzał pod te pokłady racjonalizmu i dystansu - to jakby drugie dno to wg mnie to co jest pod czubkiem góry lodowej, a czubkiem jest ta szafka wraz z zawartością - reszta jak pisałem wyżej, dopiszę jedynie, że ta "bliżej nieokreślona elektronika" (z taką samą interpretacją jak wyżej, dodam jedynie że na użycie i znaczenie tego symboli b. duży wkład ma to, że jestem inżynierem i odbieram to pewnie inaczej jak większość) jest zapewne tym, o czym jest napisane w tym twoim linku. Ogólnie rzecz biorąc wg mnie interpretacja tego snu jest trafna, ale to z czym się ona wiąże (lub do czego to zmierza) nie bardzo mi się podoba, a biorąc to razem do kupy: sen jest zinterpretowany poprawnie. Grzebanie w podświadomości nie jest po to by było fajne, ale po to by było skuteczne - najwyraźniej moja podświadomość uważa tak samo i mnie nie oszczędza. Obawiam się, że w snach 2) i 5) może chodzić w gruncie rzeczy o to samo, nawet symbolika itd. uderzająco podobna. Snu 1) za chiny ludowe nie jestem w stanie pojąć, sam ogród, owoce sklep, las czy nawet pewna droga w tym śnie nie są takie trudne do interpretacji - problem w tym, że są tu jakby 2 przeskoki, czyli 2 progi poznania/świadomości? Dodatkowo zakończenie jest jasne, + sam początek nie był by trudny do interpretacji w oderwaniu od reszty, tylko po cholerę wtedy tam ten las ze sklepem, no i te nieszczęsne winogrona które w realnym świecie nawet nie istnieją a są kluczowe w tym śnie. To że są to jakieś wspomnienia po przodkach raczej wykluczam, bo to wszystko faktycznie dotyczy mnie i te sny są jak pisałem jakby powiązane ze sobą. Dotarło do mnie, że albo mam źle przepracowane pewne rzeczy, albo w tych snach faktycznie coś większego jest - z tym że nie chcę tego roztrząsać, tylko od razu ponaprawiam sobie kilka rzeczy. Ten artykuł uświadomił mi również, że coś "do poprawy" we mnie siedzi głębiej niż przypuszczałem, dodatkowo nie jest to tylko jedno "piętro" tej podświadomości - i stąd pewnie to zagmatwanie w snach. A to całe naprawianie pamięci komórkowej jak dokładnie wygląda? Odgrzebuję coś niemiłego, babram się w tym (czyt. rozbieram na czynniki pierwsze), nabieram szczerej chęci poprawy, wymyślam sobie co chcę z tym zrobić --> tak to wygląda, czy trzeba coś jeszcze?
  9. Rzecz w tym, że te sny na pewno dotyczą mnie (po prostu to widzę), siebie o jakieś zdolności nie podejrzewam, w tych ważnych snach widzę nawet podobne symbole i motywy, część zinterpretowałem (głównie dlatego, że były mniej abstrakcyjne, dość łatwo było wyłapać główny wątek, konteksty i całą resztę), najlepiej pamiętam sny 1) i 2) + 2 których tu nie napisałem (w tym jeden taki raczej wstrząsowy), ale dobrze pamiętam wszystkie tutaj. W tym co sam zinterpretowałem dostrzegłem głównie uzmysłowienie mi mojego nastawienia lub pokazania mi dokładniej tego co potrzebuję (wiedziałem to i bez tego, chodzi tu o potrzeby emocjonalne - jestem idealistą w tym zakresie, niestety dla mnie). No i najciekawsze: jak już doszukałem się potencjalnego charakteru życzeniowego (na zasadzie pewnego niezadowolenia/rozczarowania z głębszych pokładów podświadomości), to miałem sen który skutecznie mi to utłukł -- jak na złość, pasuje do reszty - miał w dodatku konstrukcję podobną do tego, o którym pisałem w pierwszym poście (ten który się sprawdził, z tą różnicą że ten z teraz jest nieco bardziej symboliczny). Niewiem, czy jest możliwe, że sen mi pokazuje że na coś liczę, czegoś chcę jeśli ja chcę z tym mieć święty spokój i mieć wywalone? To chyba jest na odwrót w takich snach jak już. Te sny to jedyny powód, dla którego wgl w tym grzebie, pomimo że wolał bym to zostawić daleko za sobą.
  10. Wszystkie moje sny ogółem, te ważne, trudno mi zinterpretować tak, by jednocześnie wszystkie interpretacje się pokrywały i były zgodne ze stanem faktycznym (na typowo ilustracyjne nie wyglądają, na ostrzegawcze tym bardziej, a wstrząsowe to już w ogóle). Generalnie aby to, co w nich widzę, aby się sprawdziło musiał by się stać cud potrójnie zagnieżdżony (jak nie lepiej), stąd moje podejrzenia o sny życzeniowe - takie pochodzące z dołu piramidy Maslowa. No i jak interpretować symbol, który w rzeczywistości nawet nie istnieje?
  11. Ja się zadowalam tym, że potrafię wyłapać to co normalnie leci do podświadomości i w trybie ręcznym część rzeczy z niej wydobyć oraz poszerzaniem swoich horyzontów myślowych -- młody jeszcze jestem i mózg ciągle jeszcze się rozwija, to co będę mu szczędził. A w moim poście z wczoraj po 23:30, 4 posty nad tym, to dobrze kombinuję?
  12. Moja mama w sny ani trochę nie wierzy, a w to że cokolwiek mogą przewidzieć zwłaszcza. Te jej sny to takie wytłumaczenie po prostu tych różnych bzików. Może jeszcze jedna rzecz, ale to już tak bardziej po swojemu, inżyniersku opiszę bo tak mi łatwiej: Porównując język podświadomości do języków programowania i świadomość wraz z różnymi poziomami podświadomości do kolejno języków niskiego poziomu dla świadomości i wyższego poziomu dla podświadomości ----- niech przejście między świadomością a podświadomością związaną ściśle ze mną będzie takim assemblerem (czyli po ludzku tłumaczy przekaz " z góry" dla mnie za pomocą symboli), mam takie wrażenie że przekaz w tych snach jest mniejwięcej tak zakodowany jak program napisany w assemblerze - jest może dokładniejszy, lepszy itd. tylko że to jest masa roboty przy pisaniu tego - analogicznie do snu : przekaz jest może i bardziej wartościowy, tylko znacznie trudniej to odebrać. Po założeniu tego tematu miałem kilka naprawdę ciekawych i wartościowych snów, które wydaje mi się zinterpretowałem dobrze, ale w pewnym momencie te sny ustały - zamiast tego miałem coś jak zarys snu (na zasadzie "coś tu stało", ślad po śnie był wyraźny), ale nie pamiętałem jednocześnie nic konkretnego a wiedziałem że to był dość istotny sen - , czyli ten mój prywatny assembler jakby nie potrafił skompilować zadanego przekazu (lub widząc moje męki zbastował, widząc jak się męczę z tym co tu opisałem w 1 poście ) [swoje sny, zwłaszcza te istotne zapisuję jak najszybciej i nastawiam się często na chęć zapamiętania snu i by śniło mi się coś dla mnie ważnego], no i jeszcze później (do teraz) jakby "zadajnik" tych przekazów się zupełnie przestawił na co innego, bo mam wrażenie jakby ucięło mi ostatnią fazę REM (wysypiam się ciągle bardzo dobrze, nadal zasypiam i budzę się łatwo pomimo krótszego snu), a za dnia czuję w głowie coś w stylu "duże obciążenie systemu spowodowane programami działającymi w tle" (tak bardziej po ludzku to czuję jakbym intensywnie nad czymś myślał, jakby intensywne natężenie pola z tych różnych fal mózgowych w prawie wszystkich jego strefach). Tak generalnie to zapewne oznacza jakieś zmiany zachodzące we mnie i się właśnie wdrażają, ale chętnie przeczytam jakieś opinie o tym i o tym co w reszcie postów pisałem.
  13. Moim zdaniem powinnaś pomyśleć z czym dla ciebie wiąże się pogrzeb ojca, to może być istotne do zrozumienia czego dotyczy ostrzeżenie ze strony snu, fakt że ojciec decyduje się umrzeć może mieć zadanie wstrząsowe, podobnie jak fakt że w trumnie nie widać jego twarzy i obie te rzeczy mogą się odnosić jakoś do alkoholizmu ojca. Archetyp ojca tu występujący, co Mistyk zauważył, reprezentuje tu raczej negatywne aspekty tego symbolu, ja bym szukał tutaj wpływu nieobecności ojca w twoim późniejszym dzieciństwie, babcia wydaje się tutaj podkreślać zagrożenie dla ciebie. Mogę oczywiście się mylić w interpretacji, ja tego typu snów nie miewałem, jeśli miałem sny wstrząsowe były one dość dosłowne, nie mniej mam nadzieję, że pomogłem Pamiętaj, że sam symbol to nie wszystko, równie istotne są połączenia symboli, a jeszcze ważniejsze co się dzieje.
  14. Z Jungiem trochę wcześniej miałem do czynienia, zagłębiłem się w to trochę bardziej i w swoich snach widzę przede wszystkim ten wymiar związany ze mną, szczególnie z tą nieświadomą częścią, w niektórych widzę (nie wszystkie tu są opisane, część jest nowych) ukazanie części nieświadomej próbującej "prostować" część świadomą, gdzie jednocześnie nieświadomość obsadza zdecydowaną większość świata przedstawionego. Taka sytuacja wg mnie ma miejsce w śnie 2) i być może 5), w innej formie takie coś wg mnie jest w snach 6) i 9) (także w kilku które przyśniły mi się później, ale z nimi potrafię sobie poradzić). Większość tych snów co opisałem ma swój początek i koniec, jest nawet przedstawiona wprost pewna droga [ 1) -- niby względnie prosty, ale nie potrafię tego poskładać], generalnie z tego co wyczytałem można to zakwalifikować do snów wielkich sądząc bo bogatej symbolice i samej konstrukcji tych snów - zatem też zgodnie z tezą, że "mój przyjaciel sen" nie chce mi zaszkodzić w jakikolwiek sposób tylko pomóc, te sny odwrotne nie są. Jedna rzecz jaka mi się nasunęła: w śnie 2) świadoma część mnie jest reprezentowana przez tą logikę, która we śnie występuje i czynności z nią powiązane --> ja jestem typem osobowości analitycznym i to musi na pewno rzutować na wszystkie moje trudne sny, a zwłaszcza na ten, ja potrafię analizować praktycznie wszystko i bez końca jak mi zależy lub się uprę. Ukazanie świadomej części mnie w śnie 2) jako ogólnie logiki pozwoli mi lepiej (moim zdaniem) zrozumieć ten sen i więcej z niego wyciągnąć, ale nie ułatwia to jego tłumaczenia a wręcz przeciwnie - sądziłem dotąd, że te dwie kobiety i ta ich przeciwstawność reprezentują zarówno tą emocjonalną część mnie i dwa kierunki myślowe w mojej głowie (potrafił bym je odpowiednio przypisać i to bez problemu). No i dalej, jeśli to są sny tzw. wielkie, pewne archetypy powinny tu być, ale ja takich zbytnio nie widzę, zatem jeśli podczas snu miałem w jakiejś formie dostęp do tej nieświadomości zbiorowej wraz z tego konsekwencjami, to w śnie zostało to pokazane z pominięciem archetypów -- tylko pytanie czy to w ogóle ma sens, a jeśli, to co to oznacza? W śnie 6) myślę, że moja podświadomość wprost nakazuje mi/zachęca mnie do zaglądania głębiej (tak rozumiem ten 'komentarz narratorski') , pokazuje nawet co znajdę:tam gdzie szukam jest na tyle miejsca, by pomieszać ręką i tych "fantów" jest sporo [czyli warto szukać], to co mi wpadło w rękę [ta elektronika] dla mnie symbolizuje coś wartościowego i jednocześnie o określonym ściśle przeznaczeniu, co wykonuje określone zadania a widać przede wszystkim efekty [jak w elektronice, robi to po co jest stworzone, a mało kogo interesuje jak to się dzieje] (może to być narzędzie do rozwiązania/znalezienia problemów/odpowiedzi, które nie wiem jak i kiedy zadziała), tylko nie wiem pod czym mam szukać (jakie znaczenie mogą mieć szafka i talerze ukazane w ten sposób ?) -- a na pewno ma to znaczenie, bo szafkę otwieram od tak sobie, a przeszukuję po danym poleceniu, w dodatku ta przestrzeń/drugie dno jest odnalezione w sposób nietypowy a zawartość jest zupełnie inna, przestrzeń jakby większa i mimo wszystko mniej wypełniona. Dom to chyba jedyny archetyp [sen 4)] jaki znalazłem, problemem jest to, że domów jest więcej i tylko ten "mój" się ostał, no i co oznacza to zbieranie się na ulicy? O tym też trochę doszperałem i przemyślałem, jeśli cokolwiek to było, musiał to być sen na jawie lub coś zbliżonego, tylko czy to może mieć aż taki wpływ na rzeczywistość i na moje sny? No i kwestia poprzednich wcieleń: nie widzę tutaj nawet oznaków wspomnień z poprzednich wcieleń, pewne mądrości z poprzednich żyć może i są tutaj ukryte, ale nic więcej tu nie widzę. Moja mama ma często sny związane z 19 wiekiem (konkretne miejsca, zdarzenia, ze szczegółami, od dziecka), ma również fioła na punkcie wszystkiego co jest związane z tą epoką, także na punkcie np. architektury, "Lalki" czy "Nad Niemnem" -- ja czegoś takiego nigdy nie miałem. To tyle moich przemyśleń, za nakierowanie dziękuję jeszcze raz, ale tu chyba problemem jest to, że nie potrafię wyszukać i rozdzielić głównego wątku i symboli od pobocznych/pomocniczych, i jeśli ich tam faktycznie nie ma, jak interpretować coś takiego. I jeszcze jedno małe pytanie pomocnicze dot. innego późniejszego niż te sny: czy toaleta w śnie pokazana w śnie razem z łazienką ma jakieś szczególne znaczenie? Było to wyraźnie rozdzielone -- osobne drzwi, i jak w takim kontekście można interpretować (lub chociaż w którą stronę) łazienkę?
  15. Moje przeczucia stały się mniej skąpe, niektóre sny nawet w całości zrozumiałem, sen 3) w sumie jest jednocześnie snem proroczym i ilustracyjnym ukazany mocno symbolicznie, w zasadzie się sprawdza teraz lub już sprawdził. Sen 6) jest na pewno ilustracyjny, największy problem sprawiają mi te talerze w szafce, bo z niczym mi się to nie kojarzy, a bez tego umyka mi istotna część przesłania tego snu. Część z tych snów faktycznie może być prorocza, i stąd moje pytanie: czy sen odwrotny/życzeniowy może być jednocześnie snem symbolicznym? Wiem, że właściwie każdy rodzaj snu może być dosłowny lub zaszyfrowany symbolami, czy sen odwrotny jest tylko dosłowny, czy również może być symboliczny? Jeśli ktoś potrafi rozpoznać które są prorocze które nie i je zinterpretować, chętnie przyjmę interpretację na PW.