dawid298

Użytkownicy
  • Zawartość

    72
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

1 obserwujący

O dawid298

  • Tytuł
    Ezo użytkownik

Uncategorized

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zodiak
    Byk
  1. Wg mnie to że przyśnił ci się pierścionek akurat na 3 mc-e przed ślubem nie jest przypadkowe, bo zapewne on ten ślub symbolizuje. Ślub sam w sobie i nic więcej, w tym przypadku sennikami bym się nie sugerował ( nawet nie sprawdzałem ). Ogólnie ja ten sen bym traktował jakoradę, może taką z wykrzyknikiem; słowa dziadka że "nie o to w życiu chodzi" rozumiem tak, że nie ślub sam w sobie jest ważny ale małżeństwo (rozumiem że wesele swoje kosztuje), ale tutaj sama musisz wyczuć o co chodzi. W żadnym razie nie traktował bym tego jako ostrzeżenia, drugą najważniejszą sprawą jest to abyś wiedziała co dokładnie czułaś po przebudzeniu i przede wszystkim dlaczego. Się rozpisałem, mam nadzieję że pomogłem ☺️.
  2. Ten szept jak mówisz, być może jest jakimś twoim wewnętrznym głosem. Ja widzę tu 3 takie części tego snu: Te promienie i to co się z nimi dzieje itd. - to jest tu najważniejsze Ta pierwsza postać od tych promieni i to co ona robi Jak ten sen wygląda - widzisz samą siebie, dziwne pomieszczenie, ten głos Wg mnie w ten sposób należy do tego podejść. 1 część opisałem wyżej, 2 to jest jakieś działanie - zapewne ma na celu coś ci pokazać, uwidocznić, 3 część może faktycznie oznaczać że podświadomie odczuwasz jakiś niepokój ( czy też coś podobnego ) lub jeszcze coś innego
  3. Witaj. Na podstawie tego opisu wnioskuję, że na jawie widzisz/dostrzegasz coś co powinno zwrócić twoją uwagę ale jakoś tego nie robi i jest ściśle związane z tobą - ta nietypowa perspektywa z tą dziwną osobą i te promienie wydobywające się z oka, wg mnie to to oko i kolor tych promieni wraz z faktem że do ciebie wracają jest najważniejszy. Niekoniecznie jest to coś negatywnego, raczej przeciwnie bym powiedział, ten człowiek te promienie jakby z ciebie wydobywa a potem wracają, ten człowiek jeszcze mówi że przy zajściu jakiegoś warunku wróci - oko bym potraktował jako odniesienie do postrzegania świata i świadomości, jak coś się z ciebie wydobywa to znaczy że było tam wcześniej, może to się wiązać z odczuwanym niepokojem (na co też jasno wskazuje ten "klimat" snu, być może te spirale). Ta implozja zapewne ma do czegoś przykuć twoją uwagę skoro ją poczułaś, całościowo wygląda to tak jakby podświadomość niepokoiła się czymś (znowu klimat, powrót do ciała, spirale) - ale nie koniecznie bała, co by to było nie wiem, ale chyba powinno pasować do symboliki złotej iskry i dynamicznego ruchu jednocześnie, celował bym w emocje lub coś co je wywołuje i miało by źródło w odbiorze świata lub jego rozumieniu/świadomości/coś w ten deseń (oko). Ten człowiek tym czymś co robi przy oku wygląda na zamierzone działanie, a to co się dzieje na oczekiwany efekt, co też jest nie bez znaczenia. Mam nadzieję, że jakoś pomogłem .
  4. Smok będzie miał podobne znaczenie jak ta czarna woda w wannie, są to podobne sny, jedynie symbolika jest inna. O ile czarna woda i zimna woda lecąca z kranu mówi, że podświadomość łapie lub widzi coś co może cię świadomie szokować/zaskakiwać/(inne lepsze określenie) i pewnie nie wiesz jak się z tym skonfrontować (czarny - nieświadomość, w połączeniu z wodą jakaś głębia, coś nieznanego co powinno zostać poznane) - smok ma podobne znaczenie tutaj, z tym że on sam w sobie wskazuje o co chodzi, zamiast tylko ogólnie pokazywać jakiś problem. Ten 3 sen moim zdaniem też, pokazuje z innej strony to samo co 2 poprzednie.
  5. Witaj ponownie Pierwszy sen: podróż zinterpretował bym jako drogę do jakiejś zmiany/przemiany a zwiedzanie jako część tego, jakie znaczenie ma tu akurat Norwegia nie wiem - ale ja bym to w jakiś sposób może z fjordami połączył (coś jak np. góry - przeszkoda i możliwość, jedno i/lub drugie ; nad morzem - wyrastające z głębi psychiki), chyba że masz jakieś szczególne własne skojarzenia. Zła pogoda to jakieś przeszkody, niepewności, bariery lub coś podobnego - wskazywał bym raczej na wewnętrzne ich źródło, ale wywołane jakimś otoczeniem lub tą podróżą samą w sobie. Drugi fragment to wg mnie, że w jakiś sposób czujesz to co kryje się pod 1 częścią; w szpitalu szukasz pomocy/rozwiązania, ale nie jesteś chora, jednocześnie wchodzisz do góry ciemną klatką schodową czyli jakbyś rozganiała te ciemne chmury z 1 części, pielęgniarki i schodzenie w dół - najwyraźniej taka wiedza, że mimo iż te chmury nad tobą ciążą to w niczym ci nie przeszkodzą jest ci potrzebna - sen może zawierać jakieś wskazówki gdzie szukać i czego, ja bym się przyjrzał bliżej tym pielęgniarkom i wchodzeniu pod górę. Drugi sen: mężczyzna prawie na pewno jest jednym z archetypów, dziecko w jakiś sposób jest częścią tego, co on ci chce przekazać ; prawdopodobnie chodzi ci o pokazanie twoich możliwości (jakieś talenty/zdolności, jakieś opcje?) . Zaczepiając cię i ciągnąc za kaptur zwraca na coś uwagę, prowadzenie w dół budynku gdzie ten targ/impreza się odbywa łączy się z tym zaczepianiem a prowadzi cię do głębi psychiki, do podświadomości i tego co się tam kryje. Dobry humor przełożył bym wprost, jakoś to się dodaje z perfumami - perfumy same w sobie nie wiem czym mogą być, ale prawdopodobnie czymś co szukasz a masz w zasięgu, mogę się tu mylić. Wybór między perfumami też można by przełożyć wprost, tylko nie mam pomysłu czemu są ich 2 do wyboru. Mam nadzieję, że pomogłem
  6. Eee, znowu mnie przeceniasz. Te dziwne cosie które lata temu widziałem, naprawdę na wiele sposobów można tłumaczyć i na różne strony - choćby i to wszystko była szczera prawda, będę teraz wygodny jak większość katolików: niech się dzieje wola nieba, ja mam to oficjalnie w d i traktuję uśmiechem. O 3 oku coś tam pisałem że czuję, ale wszystkie 7 czakr u każdego jako tako pracuje przecież - a i moje zerwane sny da się wyjaśnić. Ja jestem człowiekiem z natury praktycznym i spostrzegawczym - powiem z lekka nieskromnie. To sprawa mojego typu osobowości (pisałem w 1 poście o tym, wynik mogę ci na PW wysłać jak chcesz - boję się to tu wstawić), i tego że staram się rozwijać ten swój typ (typy osobowości wg Junga). Jestem niemal całkowicie odporny na instynkt stadny i jego mutacje - się pochwalę że nawet nieraz przekazy podprogowe wychwytuję. Stąd się to bierze , niekoniecznie z jakiegoś jasnowidzenia. A skąd mogą być urwane sny? Jako człowiek praktyczny zamiast śnić jakieś durnoty (nigdy takich snów nie mam) podczas snu inne poziomy mnie "robią robotę" i widocznie ostatnio robią to intensywniej.
  7. To tylko ułamek, to co tu piszę - więcej, zwłaszcza na tle osobistym, nie zdradzę. A i tak aby coś z tego więcej wyciągnąć co ja podałem fragmentarycznie trzeba by raczej dość dużo czasu i wysiłku - komu by się chciało i po co? Chyba tylko jak ktoś ma/miał podobnie, jeśli już - chociaż sam mam przeczucia, że ktoś może to uważnie śledzić i analizować, dlatego się pilnuję. Jak to ktoś z bliska jest, to sam wcześniej to widziałem i rozumiem to nawet, z tym też umiem sobie radzić i wiem co robić. O resztę się nie ma naprawdę co martwić. Mogę ewentualnie coś jeszcze napisać jak naprawdę mnie to zbije ze wszystkiego i zaskoczy, ale może lepiej do worda będę pisał swoje spostrzeżenia? Tam się nie muszę pilnować i będę mógł sobie w razie czego ulżyć .
  8. Wiem o kogo chodzi, ja naprawdę sporo potrafię zrozumieć i wytrzymać, ale jak kto przegnie - to może to być ostatni raz w jego życiu, bo albo zerwę kontakt na amen, albo już nigdy nie będzie mógł na mnie liczyć - a żeby coś takiego o de mnie otrzymać, to trzeba wiedzieć jak to zrobić albo się postarać lub inaczej zasłużyć, wierz mi. Od takich ludzi trzymam się z daleka, więc jak to ktoś z najbliższego otoczenia - muszę wyhodować sobie pancerz i na to, no problem. Ja się ludzi nie boję, bo jestem na nich odporny - dosłownie. Ma to swoje zalety i wady.
  9. Jak bardzo w pobliżu? Ostrzeżenie przed czym na przykład? Film o Samsonie widziałem również. W snie jestem tak poprostu łysy, łysienia jako takiego nie ma - czyli ani jednego włoska na głowie. Co z lustrem i peruką? Coś ukrywam?
  10. Na pewno poczytam o tym więcej. Za bardzo staram się naprawić, czyli wytoczyłem za ciężkie działa lub jakiś błąd metody? Tymczasem dzisiaj jak zwykle odjęło mi się sobie dobre 1,5h snu, tyle że tym razem śniło mi się coś ciekawego i nie wiem czy mam się tym niepokoić czy nie (tydzień temu też, tylko tamtego boję się publicznie opisywać). 09.05.19 (dzisiaj) - Jestem w domu przed jakimś lustrem, widzę że jestem łysy, sprawdzam i przejeżdżam dłonią po głowie - łysa jak ściana. Tak patrzę i chcę moje włosy spowrotem, myślę sobie jak ja teraz będę bez nich żył, przecież one mi są do tego potrzebne, co ja bez nich zrobię? Myślę, i co ja teraz mam zrobić, myślę czy aby same nie odrosną ale w raz zarzucam tę myśl - bo co mi da takie czekanie, trzeba wymyśleć coś innego, przynajmniej tymczasowo. Cały czas jestem zakłopotany faktem, że jestem łysy. Teraz jestem w jakimś miejscu, gdzie wybiera się peruki, ale tam nie ma luster. Biorę jakąś perukę i zakładam, przeczesuję ją palcami, mam ją na sobie i myślę że dobrze leży, pasuje - będzie dobrze, nikt nie zauważy, czuję jedynie trochę ciężar tej peruki. Znowu jestem u siebie przed lustrem, widzę siebie w tej peruce i patrzę, że to jak wyglądam w tej peruce ani trochę nie przypomina mnie jak mam włosy, no zupełnie co innego, obok mnie to nawet nie stoi - jak spojrzałem w lustro dość wyraźnie, mocniej niż wcześniej, czuję ciężar tej peruki, szczególnie czuję jak mnie trochę ciągnie do tyłu na dół, z tyłu głowy. Myślę że ważne również jest to, że ja nie miałem pojęcia że to sen, ogarnąłem to dopiero jak się na dobre rozbudziłem - i tak samo ucieszyłem się w pewnym stopniu że moje włosy są na swoim miejscu i przez to takie zakłopotanie, zaniepokojenie z miejsca ustało. Peruka sama w sobie była mocno abstrakcyjna, ale też bez irokezów, fioletów i tym podobnych. Co o tym myśleć? Czyżby kij? Tak dla zrównoważenia marchewek, czy co innego? Może to jakoś wpasowuje się w to, co mi dziś odpisałeś?
  11. Obejrzałem całe. OK, nieświadomość - łapię o co chodzi: w odniesieniu do mnie: Był taki moment, w którym moja nieświadomość już wiedziała że się w tej babie zakocham i stracę rozum, nawet wiem dokładnie jaki. Później musiała nastąpić walka nieświadomości z świadomością, gdzie raczej świadomość wzięła górę nad moimi decyzjami (jak ten Smigol-Golum, u mnie jeden wziął nad drugim górę) - jak przyczyny tego na mnie wpłynęły widać w całym tym temacie, mimo to wszystko, co kluczowe robiłem przytomnie. A ja w międzyczasie spostrzegłem że mój ośrodek decyzyjny (czy jaki rejon za to odpowiada) po raz drugi dał ciała i próbowałem do niego dotrzeć by następnym razem mi wybrał coś naprawdę wartego zainteresowania (świadome dostrzeżenie wadliwie działających mechanizmów, na które mam bardzo słaby wpływ) - choć muszę przyznać: drugi wybór jest lepszy od pierwszego, ale raczej na zasadzie "zamienił stryjek, siekierkę na kijek". Że było odwrotnie - świadomość broniła się przed resztą, nie daję wiary - bo włożyłem w to wszystko psychiczny wysiłek, w obronę przed tym - dodatkowo jeden sen mi pokazał jak mi 'nieszczęśliwy' finał i po fakcie już ochoczo się tego trzymam - czyli podświadomie musiałem już dokonać pewnych obserwacji i analiz, a do tej warstwy mam przecież dostęp . I jak mam na to nałożyć nieświadomość zbiorową? Jakaś 'przestrzeń' gdzie gromadzi się ogół nieświadomości ludzkiej? I co to robi? Tzw. mechanizmy społeczne, czy jak to nazwać, nadbudówka tej nieświadomości co ma jakiś kontakt z innymi nieświadomościami? Jakoś nie widzę aby mnie to urządzało, staram się dobre pół roku naprawić i wyrugować co uznaję świadomie, że trzeba wyrugować lub naprawić. Co ma do tego wszystkiego nieświadomość zbiorowa? Jeśli chodzi o to, że tej babie nie podoba się, że przyjąłem wobec niej taką postawę ((patrz te kobiety w strojach, te stroje same w sobie i scena sama w sobie)) i odbija się to u mnie w snach - nie dziwię się, ale: 1) to nie mój problem 2) zasłużyła na duużo większy prztyczek niż ten 3) nie czuję się niczemu winny, ja broniłem siebie. Jeśli o to chodziło - dalej bez sensu, bo ona mnie już nic nie obchodzi ani tym bardziej ja ją - tylko ze względu na te sny i to że nie chcę ich od tak ignorować sprawia że pod tym kątem je analizuję - bo jak nie pod takim, to pod jakim? Dymu bez ognia nie ma, co innego mogło ten dym wywołać jak nie to? Jak nie to co pisałem w akapicie wyżej, no to albo sam coś zasysam z tej nieświadomości zbiorowej (znowu nie wiem co i skąd, i po co), albo sam robię w niej bałagan (i co ja niby mam z tym zrobić?). Wiem, że nic nie wiem - tyle o tym mogę powiedzieć tak w skrócie. edit do 1 akapitu: To pewien punkt zwrotny sprawił, że zacząłem widzieć wszystko inaczej - czyli tak jak trzeba, wszyscy mi odradzali bym nie robił głupot, ale ja przeważnie nie słuchałem i widziałem swoje. Dzisiaj jak patrzę na całość z dystansu - nie mogę uwierzyć skąd mi się to wszystko uroiło i nawet nie chcę tego wiedzieć.
  12. Dobrze rozumuję - ale w którym miejscu? Jeśli odbieram coś na poziomie tej nieświadomości, to od kogo i po co (ew. czemu akurat ja? Skoro ja sam swoje mam jeszcze do przerobienia) . Jeśli słusznie przyjmuję że do niczego dostępu nie mam, po co mnie te sny gnębią tym czego nie chcę, nie rozumiem lub świadomie odrzucam? Mam swoje sposoby na wyciszenie się i oczyszczenie umysłu - rzecz w tym, że ja mam tak że dla mnie to chwilowe, melancholii to taki właśnie stwór i tak ma - w internecie jest o tym pełno, wyżej d nie podskoczę.
  13. Dobrze rozumuję - ale w którym miejscu? Jeśli odbieram coś na poziomie tej nieświadomości, to od kogo i po co (ew. czemu akurat ja? Skoro ja sam swoje mam jeszcze do przerobienia) . Jeśli słusznie przyjmuję że do niczego dostępu nie mam, po co mnie te sny gnębią tym czego nie chcę, nie rozumiem lub świadomie odrzucam? Mam swoje sposoby na wyciszenie się i oczyszczenie umysłu - rzecz w tym, że ja mam tak że dla mnie to chwilowe, melancholii to taki właśnie stwór i tak ma - w internecie jest o tym pełno, wyżej d nie podskoczę.
  14. Z tego co wkleiłeś by wynikało: Ja odbieram i w snach odczuwam coś, co jakby nie należy do mnie, ale to ja teraz się z tym bujam? Dobrze rozumiem? W takim razie jaki to ma wpływ na mnie i poprzedniego właściciela, idąc tym tropem? Ja sam dla siebie jestem psychoanalitykiem i terapeutą, a nie jest to wcale łatwe. To ja sam raczej bym potrzebował się do końca uzdrowić - zobacz ten fragment w śnie z 15.04 z tą grupą kobiet i jakie są te kobiety z reszty snów dla mnie, w takich kobietach gustuję i tego szukam | zobacz mój sen z wypadkiem i domofonem oraz słoniem na drzewie (30.03 i 02.04) - z tego wynika na czym się natknąłem | a te głosy, realistyczne sny, lub te inne które mnie gnębią (dosłownie) - to jest właśnie to z co chcę wytłuc, albo chociaż ignorując to robić swoje mimo obecności tego. Nie rozumiem po co do tego mieszać osoby trzecie - a jako że nieświadomośc zbiorowa, to niewiadomo od kogo i po co bym coś takiego "otrzymać" i czemu akurat ja. Dalej nie wierzę, że mam do czegoś dostęp, prędzej uwierzę że coś chce się do mnie włamać.
  15. Tym razem nie łapię: To że mam krótszy i gorszy jakościowo sen, bo się wcześniej mimowolnie, ale samemu wybudzam oznacza że uzyskałem dostęp do nieświadomości zbiorowej? Prędzej zwalił bym to na siebie: przyglądam się temu, jak na co kiedyś reagowałem i dlaczego i staram się te rejony umysłu przeczesać - dalej wyrwać z korzeniami i zasypać solą to co mi nie odpowiada i zagospodarować jak mi pasuje - nie wiem na ile skutecznie. Jak w tym ostatnim śnie, gdy trzeba pilnować tych dzieci, nie trzeba mnie zmuszać bo sam chętnie to robię - przy okazji znajduję się na samym przedzie tej grupy ale wyrwać się z niej nie potrafię - analogicznie --> dawno temu wiedziałem co jest dla mnie dobre, ale odciąć w 100% skutecznie się od tego co złe nie potrafiłem - teraz na wszelki wypadek wolę to nadrobić. Myślałem czy to nie jest tego przyczyną: to co chcę zasypać solą się przed tą solą broni. Nie neguję z góry, że do tej nieświadomości zbiorowej ten dostęp mam, ale ja sam w to nie wierzę i nie czuję tego. No ale zakładając: Te dziwne, tajemnicze głosy, ta silna obecność zmysłu dotyku i czasem wzroku, nawet te kobiety w moich snach - brały by się stąd że ktoś chce się pode mnie po coś podczepić. Jeśli to prawda, zwłaszcza te głosy, odebrał bym raczej jako atak na mnie. Dlategóż szukam przede wszystkim przyczyn wewnętrznych. I to co mnie lekko przeraża: to co chcę zwalczyć siłą i solą ostatecznie wyparuje samo i to nie do końca za moją sprawą - to co się dzieje w środku tej kolumny i w jego miejsce po zniknięciu tej kolumny, to jest taka oś - to jest główny temat/centrum wszystkiego, reszta to uzupełnienie. Te dzieci, ta wycieczka i cała reszta znika dopiero, gdy jedna z tamtych kobiet chwyta mnie za rękę, samo to że do mnie podchodzi i rozmawia ze mną jest jedynie następstwem: w środku kolumny idę sam -> uciekam stamtąd -> ignoruję problem -> prowadzę dziewczynkę za rękę -> idę sam -> to co pisałem wcześniej w tym akapicie. Niby taki ciekawy, fajny i twórczy sen, ale im bardziej mu się przyglądam tym mniej mi się podoba, szczególnie ta zmiana tła. edit: Nawet jeśli to co opisałem po "załóżmy" jest prawdziwe, to raczej coś ma dostęp (lub próbuje go mieć) do mnie, a nie ja do czegoś - co np. po tym śnie z 13.04 widać. W tym samym śnie wg tego widać też element mojej obrony przed tym.