Szept

Moderatorzy
  • Zawartość

    5802
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Szept

  1. W tradycyjnym Usui Reiki Ryoho, a tylko tego nauczam i ten aprobuję, mamy trzy stopnie: Shoden ? I stopień Reiki Okuden ? II stopień Reiki Shnipiden ? III stopień Reiki. Shoden służy oczyszczeniu i uzdrowieniu, równoważy, harmonizuje i ułatwia rozwój duchowy. Tu poznaje się podstawy Reiki i uczy pracy z energią. Jest to też stopień podstawowego samoleczenia oraz uzdrawiania innych. Pozwala także na energetyzowanie przedmiotów, roślin, pożywienia, leczenia zwierząt, itp. Shoden uaktywnia nas na przepływ Reiki, otwiera i oczyszcza nasze kanały energetyczne oraz czakry. Następuje to podczas Inicjacji składającej się z czterech wtajemniczeń (najczęściej podczas dwudniowego kursu przeprowadza się dwa wtajemniczenia na dzień). Okuden czterokrotnie poszerza przepływ Energii Reiki przez nas. Poza tym umożliwia także przekazywanie Reiki w czasie i przestrzeni. Na tym stopniu otrzymuje się także trzy znaki Reiki, wspomagające przekazywanie Reiki, ochraniające oraz mające szereg innych zastosowań. Shinpiden jest stopniem zwanym także mistrzowskim, gdyż uzyskujemy tu już tytuł Mistrza. Jednakże obecnie nie jest to równoznaczne z uzyskaniem uprawnień do nauczania i inicjowania innych. Wielu Mistrzów Reiki rozdziela ten stopień niejako na dwie części. Moim zdaniem słusznie, gdyż nauczanie i inicjowanie innych osób, to bardzo duża odpowiedzialność. Ważne tez jest, aby umieć pracować już z energią trzeciego stopnia i czwartym znakiem, który wówczas otrzymujemy. Jednak jest to indywidualna sprawa każdego Mistrza, a często seminarium III stopnia dostosowuje się do potrzeb i oczekiwań oraz możliwości samego ucznia. Ten etap wtajemniczenia w Reiki zwiększa też wielokrotnie możliwości korzystania z jej dobrodziejstw. Otrzymujemy tutaj 4 i ostatni znak, który podobnie jak poprzednie wspomaga naszą prace z energia. Tutaj też, jeśli zdecydujemy się na drogę nauczania Reiki, dowiemy się, jak inicjować inne osoby. W tym miejscu pragnę też podkreślić, że Reiki to Reiki, a te dodatki, które się ostatnio namnożyły w stylu Kundalini Reiki, Gold Reiki itd itp to po prostu Reiki z jakimś tam dodatkiem, za który często tzreba słono zapłacić a do tego otrzymuje się jakieś dodatkowe znaki nie Reiki i często dzieli na różne inne stopnie. Ale o tym napiszę więcej w innym poście. ......................................................................... powyższy tekst jest częścią mojego skryptu o Reiki dla osób inicjowanych u mnie do I stopnia.
  2. Religia bez Boga. Stawia na wewnętrzną doskonałość i harmonię. Uwolnić się od wszelkich trosk i pragnień. Liczba wyznawców to około 500 milionów. Buddyzm, jedna z wielkich religii uniwersalnych oraz system filozoficzny, który wywodzi się z nauki o charakterze etyczno-soteriologicznym propagowanej na terenie północnych Indii (Bihar i pogranicze Nepalu) na przełomie VI i V w. p.n.e. przez Siddharthę Gautamę - Budda. Po śmierci Buddy jego nauka szybko się rozprzestrzeniła i za panowania cesarza Aśoki objęła niemal cały subkontynent indyjski, a wraz z misjonarzami dotarła na Sri Lankę i do Azji Południowo-Wschodniej, być może także do Chin. W ciągu kilku następnych stuleci buddyzm stopniowo upowszechnił się na terenie środkowej i wschodniej Azji. Idee buddyjskie pojawiły się w okresie gwałtownych przemian społecznych, ekonomicznych i politycznych (rozwój handlu i gospodarki monetarnej, pojawienie się ważnych ośrodków miejskich, centralizacja władzy i konflikty zbrojne). Egalitaryzm buddyjski, w tym odrzucenie systemu kastowego, był m.in. wynikiem procesu stopniowej asymilacji rdzennej ludności niearyjskiej i wiązał się z republikańskim ustrojem państwowym, na których terenie prowadził swą działalność Budda. Początkowo zwolennicy Buddy stanowili jedną z licznych grup wędrownych ascetów przemierzających dolinę Gangesu, mających odrębne reguły zakonne i zespół wierzeń. Tradycyjnie najważniejsze filary buddyzmu określa się jako trzy klejnoty (triratna): 1. Budda - jako propagator, 2. dharma - nauka Buddy, 3. sangha - gmina wyznawców. Symbolem buddyzmu jest dharmaćakra (koło Prawa), które nawiązuje do idei monarchy świata (ćakrawartin). Tak jak ćakrawartin podbija cały świat, wprawiając w ruch dysk (ćakra), tj. śmiertelną broń, Budda zdobywa ludzkość w sposób pokojowy, wprawiając w ruch koło Prawa, tj. głosząc swoją naukę. Nie sposób precyzyjnie zrekonstruować doktrynę pierwotnego buddyzmu, sformułowaną przez jej twórcę, gdyż Budda nie spisał jej sam, jest znana wyłącznie z przekazów jego uczniów. Niemniej kazania Buddy, nazywane sutrami, przechowane w ludzkiej pamięci dzięki specjalnym zabiegom mnemotechnicznym, a następnie spisane, odzwierciedlają oryginalne tezy i argumentację Buddy. Rozprzestrzeniając się na tak rozległym obszarze, buddyzm przeobrażał się pod wpływem lokalnych wierzeń i obyczajów, choć zasadnicze jego tezy pozostały niezmienione do dziś. Pomimo usystematyzowania doktryny na zwoływanych w tym celu synodach ok. III w. p.n.e. wykształciły się odrębne szkoły hinajany, w okresie zaś I w. p.n.e. - I w. n.e. nurt mahajany. Rozwój rytualizmu i asymilacja pierwiastków magicznych doprowadziły do wykształcenia się ok. V w. n.e. trzeciego głównego kierunku buddyzmu - wadźrajany (mantrajana). Symbolicznym początkiem buddyzmu (a zgodnie z buddyjskimi wierzeniami - odnowieniem prastarej nauki) jest pierwsze wygłoszone przez Buddę kazanie w Sarnath koło Benaresu (Waranasi) ok. 525 p.n.e. Punktem wyjścia nauki Buddy - zawartym w prawdzie o cierpieniu - jest przekonanie, że egzystencja niesie z sobą nieuniknione cierpienie, które wynika z rozłąki z tym, co przyjemne, i połączenia z tym, co bolesne, a co wiąże się z chorobą, starością i śmiercią. Bolesność egzystencji, równoznaczna z samym światem, wynika z faktu, że wszystko, co istnieje, ma chwilową naturę (kszanika) i jest pozbawione trwałego, niezmiennego podłoża. Własne ja nie istnieje. Podobnie osobowość człowieka nie stanowi odrębnej, trwałej i wiecznej całości, lecz jest zmiennym potokiem składającym się z 5 elementów: 1. doznania zmysłowe, 2. uczucia, 3. rozpoznawanie, 4. dyspozycje psychiczne, 5. świadomość. O losach jednostki, w tym także o jej przyszłych narodzinach, decyduje karman, tj. czyn nacechowany etycznie: każde dobre lub złe działanie bezwzględnie pociąga za sobą odpowiednio - zapłatę lub karę. Korzeniem wszelkiego cierpienia jest przekonanie o istnieniu własnego ja. Buddyzm odrzuca istnienie duszy, a odrodzenie się w kolejnym życiu (jako bóg, człowiek, zwierzę, duch lub istota piekielna) jest jedynie nową konfiguracją dharm - nieustające koło losu - reinkarnacja - ciągły powrót. Buddyzm głosi, że istnieje kres cierpienia, a jest nim wyzwolenie (nirwana) z kręgu wcieleń, uzyskanie najgłębszego spokoju i zanik pragnień. Następuje to w momencie, gdy wygasa wszelki związek między elementami potoku składającymi się na iluzoryczną osobowość i kiedy przestają się one wzajemnie warunkować. Prawda o drodze prowadzącej do unicestwienia cierpienia sprowadza się do szlachetnej ośmiostopniowej ścieżki, wykazującej pewne podobieństwa z praktyką jogi: 1. 1) właściwe spojrzenie, 2. 2) właściwe zrozumienie, 3. 3) właściwa mowa, 4. 4) właściwe działanie, 5. 5) właściwe życie, 6. 6) właściwy wysiłek, 7. 7) właściwa myśl, 8. 8) właściwe skupienie. Stopnie 3-5 składają się na zalecenia moralne (śila), ujęte w 5 podstawowych przykazań dotyczących myśli, mowy i czynu: 1. niekrzywdzenie (ahinsa), 2. nieprzywłaszczanie rzeczy, 3. powściągliwość seksualna, 4. prawdomówność, 5. powstrzymanie się od substancji odurzających. Stopnie 6 i 7 składają się na praktyki medytacyjne niezbędne do uzyskania najwyższego stopnia skupienia (samadhi), dzięki któremu można uzyskać oświecenie (bodhi). Stopnie 1 i 2 dotyczą mądrości (pradźńa), dzięki której adept rozumie strukturę świata i rozpoznaje trzy znaki uniwersalne wszelkich uwarunkowanych zjawisk: 1. nietrwałość, 2. bolesność, 3. niesubstancjalność. Podstawowym zagadnieniem w buddyzmie są kwestie etyczne. Buddysta powinien ćwiczyć się w 3 głównych cnotach: 1. powstrzymywać się od wyrządzania cierpienia (ahinsa), 2. kultywować uczucie więzi i przyjaźni z wszystkimi istotami (majtri), 3. rozwijać w sobie miłosierdzie (karuna). Przeszkodą w rozwoju wewnętrznym jest asrawa, czyli zmaza, skażenie, zła skłonność. Ma ona 3 rodzaje: 1. skażenie cielesną żądzą (kama), 2. skażenie pragnieniem życia doczesnego (bhawa), 3. skażenie niewiedzą (awidja). Wegetarianizm nie stanowi nakazu religijnego. Ponadto, skoro odrębne i trwałe ja nie istnieje, bezcelowe jest dążenie do posiadania dóbr i przywiązanie do nich. Z buddyjską ideą wielkiej wspólnoty etycznej wiąże się przekonanie, że człowiek nie dąży do opanowania świata i uczynienia go sobie poddanym, lecz jest jedynie częścią tego świata, a jego natura nie różni się od natury innych żywych stworzeń. W etycznej postawie dodatkową rolę odgrywa świadomość, że w odwiecznym kręgu wcieleń człowiek sam odradzał się w niezliczonych formach egzystencji, a inne istoty żywe bywały w przeszłych wcieleniach związane z nim także więzami krwi. Prawo etycznego postępowania i solidarności z innymi żywymi istotami nie jest zatem odgórnym nakazem, pochodzącym np. od boga, lecz wynika bezpośrednio z natury człowieka i świata. Z założenia buddyzm jest systemem ateistycznym, bez idei stwórcy czy istoty nadprzyrodzonej kierującej losami świata. Bogowie również umierają i odradzają się ponownie, podlegając w kręgu wcieleń podobnym uwarunkowaniom co ludzie i inne istoty żywe. Budda nie jest bogiem, lecz człowiekiem, który osiągnął ideał wyzwolenia i wskazuje ludzkości właściwą drogę. Miejscem kultu są pomniki-relikwiarze (stupa), w kształcie kurhanu, o kosmogonicznej symbolice (najwspanialsze to Sańći w centralnych Indiach, Borobudur na Jawie i Angkor w Kambodży), świątynie (ćajtja), zawierające w swym wnętrzu stupę, oraz klasztory (wihara), łączące funkcje schronienia dla mnichów i świątyni. Funkcję kultową pełni melorecytacja formuł modlitewnych, odprawianie rytuałów (pudźa), składanie ofiar (np. kwiatów), oddawanie czci - głównie jako przypomnienie ideału człowieczeństwa - posągom i relikwiom, a także ceremonia obchodzenia stupy zgodnie z kierunkiem ruchu słońca (pradakszina). .................................................... źródło:http://www.filozofiaczyreligia.yoyo.pl/pliki/religia_religie.html#buddyzm
  3. Poniżej są dwa filmki o pozycjach dłoni w Reiki, na pewno osobom, które juz mają Reiki sie przyda ale i te, któe się dopiero przygotowują do Reiki może byc pomocne.
  4. Dzięki za ciekawy link, zaraz poczytam. A powiedzcie czy dla Was zdejmowanie pieczęci wiazało się z jjakimis mocno emocjonalnymi lub psychofizycznymi bólami lub stanami?
  5. Dla tych, którzy chcą sie sami nauczyć widzenia aury: http://www.astraldynamics.pl/upload/Tre ... a_aury.pdf To jest tekst Roberta Bruca pod tym samym tytułem, co temat. Ćwiczenia są proste i nie skąplikowane więc mozna spokojnie nauczyc sie wdzenia aury. A dla bardziej leniwych i nie lubiacych czytać to proszę tu:
  6. Kochani, w tym miejscu każdy może poprosić o przekaz energii reiki dla siebie lub kogoś z rodziny, kto takiej pomocy potrzebuje. Na pewno osoby zajmujące się reiki czy inna forma uzdrawiania energetycznego wspomogą leczenie potrzebujących. Napisz kto: najlepiej imię i nazwisko osoby i miejscowość w jakiej przebywa, oraz jakiej pomocy oczekuje, na co choruje. Jeśli jest taka możliwość to dobrze dołączyć fotkę osoby, dla której prosicie o pomoc. Będzie też miło, jeśli potem podzielicie się z nami informacjami o stanie zdrowia, czy się poprawił czy nie. O odczuciach jakie towarzyszyły przekazowi itd itp. Pozdrawiam
  7. Czym jest Taoizm? Taoizm to bajka. Tak o nim mówił np Zhungzi, który żartował, ze nie wiedział, iż jest taoistą. Czym jest TAO? Niby proste, a jakże trudne do zdefiniowania. Tao znaczy "Droga" czasem tez tłumaczy sie jako "Kierowanie" Ale Tao mozna rozumieć jako niezawodny modus operandi i to w dwóch znaczeniach 1. jako kierowanie zachodzącymi procesami 2. jako procesy będące tego kierowania efektem. Taoizm to chiński system filozoficzno-duchowy. Powszechnie uważa się go za najstarszy system dawnych Chin, na którego kanwie rozwijał się później w Chinach konfucjanizm i buddyzm chiński. Tak np. często chińską szkołę Chan (Zen) uważa się za efekt połączenia się medytacyjnego nurtu buddyzmu z Indii i rodzimego taoizmu. Moim zdaniem jeden z lepszych opisów tego czym jest Tao, znajduje się w książce R. M. Smullyan'a "Tao jest milczeniem" i idealnie obrazuje czym Tao jest. "Aby zbawić swą duszę, chrześcijanie muszą za wszelka cenę przekonywać pogan i ateistów, że Bóg istnieje. Również ateiści muszą za wszelką cenę przekonywać chrześcijan, ze wiara w Boga nie jest niczym innym, jak tylko dziecinnym i prymitywnym przesądem, przynoszącym wiele szkody sprawie prawdziwego postępu społecznego. Tak więc walczą, atakują i tłuką się nawzajem. Tymczasem taoistyczny mędrzec siedzi sobie cichutko nad strumieniem, moze z tomikiem poezji, kieliszkiem wina, przyporami malarskimi, ciesząc się tao w sercu, nie dbając o to, czy ono istnieje, czy nie. Mędrzec nie czuje potrzeby twierdzenia istnienia tao. Jest zbyt zajęty cieszeniem się nim!" ................................................ Poniższy tekst jest mojego autorstwa i zamieszczony jest też pzreze mnie na innym forum.
  8. Znalazłam takie cos w necie : A teraz przyznać się bez bicia, kto ma skrzydła? Reka, albo skrzydełko w górę.
  9. Tao które może być poznane nie jest Tao Substancja świata to tylko nazwa dla Tao. Tao jest wszystkim co istnieje i może istnieć; Świat jest tylko oznaczeniem tego, co istnieje i może istnieć. ......................................................... Zamieszczane przeze mnie wpisy pochodzą z Tao Te Ching ze strony http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/ex_oriente_lux/tao_te_ching1.htm gdzie przedstawiono: "próby interpolacji przekładów Tao Te Ching, której w języku angielskim dokonał Peter A. Merel - na podstawie tłumaczeń następujących osób: Lin Yutang, Ch'u Ta-Kao, Gia-Fu Feng i Jane English, Richarda Wilhelma oraz Aleistera Crowleya." Moje wpisy i Kuanan sa zachowane w ciągłości takiej jak w Tao Te Chin
  10. Zioła cieszą się sporym zainteresowaniem, a kyracje ziołowe mają opinię bezpiecznych a skutecznych. Niestety z tym bezpieczeństwem w stosowaniu ziół bywa różnie. Dlatego lepiej zachowac umiar i konsultować z lekarzem ziołowe specyfiki, ajkie zamierzamy stosować. Niektóre zioła mogą blokować lub utrudniac wchłanianie niektórych leków, lub wykluczać się z nimi wzajemnie. inne powodują silne alergie, a jeszcze inne mogą być toksyczne, jeśli się je stosuje niewłaściwie. O ostrożności w stosowaniu leków ziołowych już rozmawialiśmy w temacie: Zakazany rumianek ale temat myślę, że wart uwagi. Kiedys napisałam artykuł o pewnych zalecancyh środkach ostrożnosci w stosowaniu ziół, który w całości jest na moim blogu "Szepcząca z gór sowich". Artykuł napisałam w oparciu o źródła książkowe, min "Zioła w Polskim Domu" D. Tyszyńskiej Kownackiej. Tu przedstawię tylko fragment o samych ziołach: ALOES – nie powinny go stosować (zwłaszcza wewnętrznie) kobiety w ciąży, a także osoby chore na nadciśnienie oraz te z osłabionymi i kruchymi naczyniami krwionośnymi. Poza tym przy długotrwałym stosowaniu aloesu lub jego preparatów można uszkodzić sobie wątrobę oraz spowodować niedobór kilku pierwiastków (m.in. sodu i potasu). CHRZAN - nie powinni go spożywać chorzy na marskość wątroby, a także osoby, u których wystąpiły stany zapalne układu pokarmowego i nerek. DZIURAWIEC – stosowany w dużych dawkach może spowodować oparzenia słoneczne i podrażnienia skóry. Dlatego należy go unikać w lecie, a jeśli kuracja jest konieczna unikać słońca. GŁÓG – jest raczej bezpieczny ale stosując go często (długotrwałe kuracje trwają nawet kilka lat) i w dużych ilościach działa ujemnie na organizm. JAŁOWIEC POSPOLITY – należy go dawkować bardzo ostrożnie, gdyż w dużych ilościach podrażnia nerki, a stosowany zewnętrznie może podrażniać skórę. JARZĘBINA - Zawiera kwas parasorbowy, który rozpada się pod wpływem wysokich temperatur i suszenia, dlatego nigdy nie należy spożywać surowych owoców jarzębiny – może się to skończyć biegunkami, wymiotami i osłabieniem organizmu. KRWAWNIK POSPOLITY – w dużych ilościach może być bardzo toksyczny. Niepożądane objawy to silne bóle głowy oraz stany podobne do oszołomienia. Czasem powoduje omdlenia. Stosować raczej według zaleceń specjalisty. MALINA WŁAŚCIWA - przy stanach zapalnych nerek lub u chorych na podagrę duże ilości malin mogą wywołać podrażnienia. Dlatego te osoby powinny spożywać ją ostrożnie. MIĘTA – Należy do często i powszechnie stosowanych ziół. Ale zalecam stosować ją z umiarem. Nigdy nie należy jej podawać niemowlakom, a małym dzieciom dopiero po konsultacji z lekarzem. MNISZEK - stosować ostrożnie, w dużych ilościach i spożywany często może zwiększyć liczbę białych krwinek. POKRZYWA - Nie powinny jej spożywać osoby z chorymi nerkami, a także przy cystach i polipach. Poza tym stosując kuracje pokrzywową należy raz na kilka dni zrobić sobie 2-3 dniową przerwę. SKRZYP POLNY - Stosując kuracje ze skrzypu (wewnętrznie) należy robić przerwy. Kilka dni przyjmowania skrzypu na kilka dni przerwy. Dotyczy to herbatek oraz innych preparatów. Skrzyp, przy skutecznym działaniu na wiele schorzeń, może wypłukiwać witaminy z grupy B z organizmu. SZAŁWIA – olejek szałwiowy może wywołać uczulenia. Ponadto szałwia nie zalecana jest dla kobiet w ciąży i karmiących matek. Nadmierne spożywanie szałwi i preparatów szałwiowych powoduje podrażnienie skóry, dlatego nie należy jej stosować przy silnym nasłonecznieniu. TYMIANEK WŁAŚCIWY - zawiera tymol, który w większych ilościach jest silnie toksyczny (trujący). Ponadto tymianku i preparatów tymiankowych nie wolno spożywać kobietom w ciąży oraz osobom z chorobami serca. ...................................... A z forum zielarskiego, podaję listę ziół wraz z ostzreżeniami Lippia trójlistna- uzywana przez dłuższy czas powoduje podrażnienie zołądka Chrzan - nie wskazany przy chrobach nerek Gorzyca- nasiona podrażniaja delikatna skórę Złocień dalmatyński - ekstraktowane i czynne składniki pyretyna i cyneryna śa trujace dla ludzi i zwierząt Fenkuł zwyczajny- wszelkie księgi mówią że nalezy trzymać się ustalonych proporcji ( nie przedawkować!) poneważ działa toksycznie. Poziomka pospolita- u niektórych osób uczula Wieczornik damski- duże dawki wywołuja wymioty ( czasem potrzebne) Hyzop lekarski- nie stosowac w czasie ciąży Szczaw zwyczajny- większe dawki uszkadzają nerki Ruta zwyczajna- Może wywołac mocne uczulenia skóry , zbroniona w czasie ciąży Santolina - nie stosować wewnętrznie Szaławia lekarska- nie wskazane jest długotrwałe stosowanie ziela Mydlnica lekarska - Korzenie mydlnicy są trujące , nie wolno ich stosować wewnętrznie Zywokost lekarski - zdania podzielone na temat zastosowan wewnetrznych Wrotycz- zakaz stosowania podczas ciąży , w wiekszych dawkach uczula ( dobry do aromatyzowania kiełbasek , ciasta z miesnym farszem , ,omletów) Kozłek lekarski- po 2,3 tygodniach zązywania obowiązkowa 2 tygodniowa przerwa Dziewianna pospolita - uzywac w małych dawka ze względu na długotrwałe podraznienia gardła Aloes- duże dawki powoduja wymioty Arcydzięgiel litwor- kontakt ze swieżą roslina moze wywołać reakcje alergiczną (zaczerwienienie , swedzenie) arcydziegiel zawiera furanokumaryny powodujace nadwrazliwość skóry na światło słoneczne.Podczas stosowania unikac opalań. Arnika- przedawkowanie- biegunka wymioty , zaburzenia rytmu serca, utrata przytomnosci, Nie powinno sie jej stosować w przypadku stanów zapalych zołądka i jelit , krwawienia z przewodu pokarmowego , stanów pozawałowych , podczas leczenia strofantyną i glikozydami naparstnicy , w ciąży.Arniki nie wolno stosowac na rany i ostre stany zapalne skóry . nalezy unikać przetworów o wysokim stężeniu (mogas doprowadzić do zmian martwiczych) Bez czarny- nie wolno stosowac bzu kiedy organizm jest odwodniony Berberys pospolity- nie wolno przyjmowac go zbyt długo ponieważ berberyna odkłada się w organizmie Biedrzyniec anyz- przedawkowanie olejku (doustnie) może spowodowac podrażnienie błony słuzowej żołądka ,i nawet odurzenie i drgawki Borówka czenica – napar z liści obniża poziom cukru we krwi – osoby cierpiące na cukrzyce powinny skonsultować się z lekarzem Obiecano tam uzupelnić listę o kolejne zioła, wiec jak się pojawi to dodam. Cały temat znajduje się na forum zielarskim pod adresem: http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=375.0 Pozdrawiam i czekam na Wasze informacje o ostrożności w stosowaniu ziół, tu uklon zwłaszcza w strone osób, które zajmują się uzdrawianiem.
  11. Jak myślicie (a może ktoś ma niezłomną pewność) co dzieje się z duszą człowieka podczas opetania. Mam tu na myśli samo zjawisko przejęcia ciała człwowieka przez inny byt. Nie mam na myśli tylko klasycznych opętań w stylu filmu Egzorcysta" ale też wszelkich innych form. A wiadomo, że w praktykach magicznych i szamańskich czasem się wpuszcza do swego ciała ducha lub bóstwo (np loa w rytualach voodoo). Taki byt z mniejszym lub większym stopniem świadomości człowiekka zawiaduje jego ciałem. No a co z duszą? Gdzie ona wtedy jest? Co wtedy czuje? Czy może to jej zaszkodzić? Czy przeciwnie? Zapraszam do dyskusji.
  12. Od wielu lat mniej lub bardziej kręcę się w pobliżu szeroko pojętej ezoteryki. Droga moja po tej materii jest jeszcze dłuższa i bardziej kręta. Zaczynałam, jak wielu innych. Zagubiona, nie pasująca do utartej koncepcji świata, poszukiwaczka siebie. Zaglądałam za różne kurtyny, czasem uczestniczyłam w jakiś spektaklach zwanych magią, New Age, uzdrawianiem czy wróżbiarstwem. Zapierałam się, że zawsze magia, że nigdy nic innego. Potem przyszło inne i też się zapierałam, że to i nic innego. Dziś się nie zapieram. Dziś po prostu idę przed siebie przyjmując to, co przychodzi do mnie. Jestem inna, niż wczoraj i inna niż będę jutro. Raduje mnie sam fakt kroczenia, poznawania i rozwoju tego, co we mnie. Przyglądam się spotykanym w tej drodze ludziom. Są jak zwierciadła. W tak wielu odnajduję wcześniejszą mnie. Są jak niegdyś ja, poszukiwaczami siebie, naćpanymi wiedzą z książek, for i milionów stron w sieci, nafaszerowani nie swoimi mądrościami. Będących w jakimś konflikcie, najczęściej ze sobą, a przy okazji z całym światem. A do tego suto okraszeni ego walczącego o równouprawnienie z krytykiem wewnętrznym. Rozpaczliwie szukają swego Mistrza, Nauczyciela, Guru, a kiedy wytypują już kandydata na to stanowisko, poddają ostrej krytyce za niespełnione oczekiwania. Bo oczekują nie tego, co może im dać, lecz gotowych rozwiązań lub magii, która załatwi wszystko. A to się tak nie da. Obserwuję tych poszukiwaczy. Czasem wtrącę słowa, które prowadzą do celu jak w zabawie ?Ciepło ? Zimno?. Niektórzy nawet się kuszą zajrzeć za wskazówkę z napisem ?Ciepło?. Niestety za nią nie ma gotowych rozwiązań, poprawiających nasz los i życie w pięć minut. Nie ma cudu, który to sprawi. Jedyne, co znajdują to produkt z nalepką, że zmiana na lepsze gwarantowana tylko po zastosowania dodatkowego środka w postaci zmiany siebie. A to już nie jest drogą łatwą i bezbolesną, bo trzeba mieć odwagę spojrzeć w siebie i? Wymazać siebie. Tak, wymazać, bo aby zacząć tworzyć nowe, trzeba zrobić miejsce usuwając stare. A to stare trzyma się dobrze i wcale nie chce odejść. Trzeba, więc nieźle się nagimnastykować by tego chwasta wyrwać z korzeniami. I być przygotowanym, że jak się go wyrwie, to zaraz zacznie się dostrzegać inne, które tez trzeba wyrwać. No, ale jeśli się chce iść dalej, to trzeba. Bo tkwiąc w iluzji i szukając nie tego, co trzeba daleko się nie zajdzie. Wiem, bo sama kilka lat dreptałam w miejscu, choć zdawało mi się, że idę dość szybko. Szłam, ale nie w tym kierunku, co trzeba. Nie zapieram się, że moja droga jest jedynie słuszną. Jest taką dla mnie a i to tylko dziś. Jutro pewnie poznam nowe możliwości, bo te pojawiają się, co chwilę. Dla każdego z nas inne, ale warto czasem wykorzystać już te sprawdzone. Resztę i tak trzeba ?przerobić? samodzielnie.
  13. Niezwykłe zdolności zauważył u siebie mieszkaniec Biełaaziorska na zachodniej Białorusi. Okazało się, że mężczyzna potrafi przyciągać metalowe przedmioty. Białorusin nie jest zwykłym człowiekiem-magnesem. Potrafi przyciągać nie tylko przedmioty z żelaza, ale również wykonane z aluminium, których magnesy nie przyciągają. Białoruska telewizja ONT zademonstrowała jak Wasil Żukowicz przyciąga pokrywy od garnków, widelce, a nawet żelazko. Jak twierdzi, jego zdolność przyciągania wzrasta wieczorem, natomiast słabnie rano lub po wypiciu alkoholu. Wasil Żukowicz nie próbuje naukowo wyjaśniać niezwykłych właściwości swojego organizmu. Od czasu do czasu sprawdza tylko, czy nadal potrafi przyciągać metale. .......................................................... źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4059318.html Jerzy Kostera, buski bioenergoterapeuta, ma nadzwyczajne zdolności. Potrafi przyciągać metalowe łyżki, widelce, a nawet... żelazko Pan Jerzy ma 48 lat, mieszka w Busku. W czerwcu zrobił badania w Kieleckim Studium Radiestezji i Bioenergoterapii, które potwierdziły, że posiada nadzwyczajne zdolności. Podczas jednej z prób jego dłonie zanurzone w wodzie wytworzyły taką energię, że zaświeciła się mała żarówka. ...................................................... źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,2197713.html
  14. Wysoki Kamień Wiele osób intuicyjnie wyczuwa miejsca w których straszy. Nie wiedzą co, nie rozumieją dlaczego ale czują chłód obecności, nieokreślony paraliżujący lęk. Duchy mają swoje ulubione miejsca pobytów, które my określamy jako wyjątkowe. Występują przeważnie w opuszczonych domach, na cmentarzach, leśnych uroczyskach. Czerpią energię z błąkających się w pobliżu zwierząt, biegających dzieci lub wędrujących turystów. Zawsze czekają ? cierpliwe i nieustępliwe. W okolicach Barda istnieje kilkanaście takich miejsc. Wiele związanych z nimi opowiadań to mniej lub bardziej fantastyczne bajki o duchach, rusałkach, wampirach i różnych demonach. Wszystkie nieprawdopodobne i niewiarygodne. Wszystkie z wyjątkiem jednej. Pracując nad historią tego miejsca miałem wątpliwości czy wyjawić czytelnikom jego lokalizację. Moje wątpliwości wynikały z dramatycznych wydarzeń, jakie były związane z tą sprawą w minionych lat. Doszedłem jednak do wniosku, że każdy kto posiada umiejętność intuicyjnego wyczuwania takich miejsc lub więcej niż trochę odwagi, powinien mieć możliwość udania się tam osobiście i doświadczenia wszystkiego na własnej skórze. Oczywiście na własną odpowiedzialność. A jak się mówi: odwaga to nic innego jak sztuka zaciskania zębów w odpowiednim momencie. Gdzie więc znajduje się to miejsce? Otóż każdy, kto weźmie do rąk mapę Gór Bardzkich i spojrzy na ich Grzbiet Wschodni, z łatwością znajdzie na niej szczyt o nazwie Wysoki Kamień (niemiecka nazwa: Der Hohe Stein). Znajduje się on mniej więcej w połowie linii prostej między wsią Laskówka a Przełęczą Łaszczowa. Wierzchołek góry jest dość płaski i wydłużony z dwoma widocznymi niewielkimi wzniesieniami. Na jednym z nich znajduje się właśnie ?Wysoki Kamień? będący potężnym, wysokim i masywnym blokiem skalnym skrytym wśród drzew. Wokół niego, w promieniu kilku metrów, dookoła całego zbocza, znajduje się rumowisko mniejszych bloków skalnych tworzących jakby okręg wokół centralnego bloku. Wysoki Kamień byłby wymarzonym miejscem na spacery gdyby nie pewne wydarzenia z 1966 roku, które na zawsze odmieniły jego historię. Z rozmów ze świadkami, do których udało mi się dotrzeć i przeprowadzonej kwerendy w prasie z tamtych czasów udało się ustalić najważniejsze fakty. 16 lipca 1966 roku grupa czterech nastolatków, dla rozrywki, postanowiła przeprowadzić seans spirytystyczny i wywołać ducha. Podeszli do sprawy bardzo poważnie zgromadziwszy wszystkie potrzebne przedmioty i przestudiowawszy dostępną literaturę na ten temat. Na miejsce owego seansu wybrali szczyt góry Wysoki Kamień, z uwagi na aurę tajemniczości jaką roztaczało to miejsce wokół siebie i zupełne odludzie. Seans odbył się dokładnie o północy. Celem było wywołanie ducha, związanego z miejscem w którym się znajdowali. Byli pewni, że nie wyjdzie z tego nic oprócz dobrej zabawy. Przeliczyli się. Tuż po zakoszeniu seansu nagle ucichł wiatr. Letnie, ciepłe powietrze zamarło i zgęstniało. Nie poruszało się ani jedno źdźbło trawy, ani jedna gałązka. Nastąpiła głucha cisza. Ognisko, które rozpalili, zgasło nagle tak jakby po prostu ktoś je zdmuchnął. Przerażeni rzucili się do plecaków po latarki. W tym momencie usłyszeli szelest kroków. Coś lub ktoś zaczęło się poruszać biegiem, w szaleńczym pędzie, dookoła ich obozowiska. Łamiąc z trzaskiem gałęzie, poruszając krzaki, kołysząc mniejszymi drzewami. Świecąc latarkami w ciemnościach, w kierunkach skąd dobywały się te dźwięki widzieli tylko ruszające się gałęzie i drzewa. Spanikowali. Rzucili się do ucieczki na oślep w dół zbocza. Do najbliższej wsi, Laskówki, dotarło tylko dwóch. Byli wykończeni, przerażeni i cali pokaleczeni nocnym biegiem po lesie. Nikt nie chciał im uwierzyć w to co opowiadali. Od razu wezwano milicję. Rankiem, po dwóch dniach od zdarzenia, rozpoczęto poszukiwania dwójki, która była w noc wywoływania duchów na górze i nie wróciła do tej pory. Trwały one sześć dni. Sześć dni w czasie których przeczesano góry na całej szerokości, od Barda po szosę Kłodzko-Złoty Stok. Chłopaków nigdy nie odnaleziono. Zostali uznani oficjalnie za zaginionych. Po tym zdarzeniu cała dwójka, która pozostała, miała co noc koszmary senne o swojej śmierci. W każdym śnie występowała niewyraźna, wysoka postać o imieniu Aargaroth (pisownia zachowana według wywiadu jednego z chłopaków dla gazety), która, jak mówili nastolatkowie, patrzyła się jak umierają. Pierwszy z nich zniknął bez wieści 24 lipca, osiem dni po wydarzeniu, drugi zaś dwa dni później tj. 26 lipca 1966 roku. Nigdy ich nie odnaleziono. Od 16 lipca 1966 roku do czasów dzisiejszych istnieje łącznie osiem udokumentowanych przypadków zaginięć osób, które były w dni poprzedzające zaginięcie na Wysokim Kamieniu. W większości byli to pracownicy leśni. Obecnie zbocza Wysokiego Kamienia porasta najgęstszy i najbardziej niedostępny las w całych Górach Bardzkich. Ci, którzy wracają z góry, zawsze w dzień, opowiadają o niesamowitych rzeczach jakie dzieją się na samym jej szczycie. Jak do tej pory nikt nigdy nie zdecydował się zostać tam po zmroku. Mówią, że strach ma wielkie oczy ale na Der Hohe Stein czuć nie tylko jego wzrok na sobie ale także dotyk? Źródło: Bogusław Romaszewski, Ewa Pazdioara, Tomasz Karamon, "Legendy i opowieści ząbkowickie" (http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein) Gnomy - smutna prawda... Spytacie kim lub czym są gnomy? Skąd pochodzą? Tego niestety nie wiem. Ani ja ani nikt z moich rozmówców. W tytule tej historii użyłem określenia "gnomy" gdyż, według mnie, swoim wyglądem są najbardziej zbliżone do istot zwanych gnomami - opisywanych w bajkach i baśniach. Lecz ta historia wcale nie jest bajką, a tym bardziej baśnią... Z relacji świadków, jakie udało mi się zebrać wynika, że istoty te na pewno zamieszkiwały najbliższe okolice Barda. Z racji istnienia sporej ilości relacji zamieszczę tutaj tylko dwie wybrane. Poniższa, jest pierwszą relacją o zauważeniu takiej istoty, na jaką udało mi się natknąć. Pochodzi ona z 1978 roku. Jej autorką jest Katarzyna Wiącek. "...to było w lecie. Byłam wtedy jeszcze młodą dziewczyną. Wracałam już pod wieczór, ze studzienki, jak już zaczęło się na dobre ściemniać. Szłam drogą biegnącą za ?warszawianką? na ulicę Krakowską. Gdy byłam przed punktem widokowym ogarnęło mnie przeczucie, że ktoś za mną idzie. Przestraszyłam się wtedy nie na żarty. Nie zatrzymując się odwróciłam głowę do tyłu i wtedy go zobaczyłam. Jakieś dziesięć metrów za mną. Nigdy tego nie zapomnę! Był wysoki gdzieś tak do kolan. Miał małe, śmieszne grube nogi. Ubrany był w ciemnozielone zniszczone spodnie i sponiewierany brązowawy kaftan do pasa, z kapturem narzuconym na głowę. Ubrania miał zrobione z takiego grubego materiału z jakiego kiedyś szyto szaty mnichom. W momencie gdy go zobaczyłam zatrzymałam się. On też się zatrzymał. Mimo, że nie widziałam dokładnie rysów twarzy bo miał naciągnięty na głowę ten kaptur to jestem pewna, że się uśmiechnął. Uśmiechnął się i od razu skoczył w chaszcze po prawej stronie drogi i straciłam go z oczu..." Autorem drugiej relacji jest Jakub Sowiński. Zdarzenie to miało miejsce w 1995 roku: "...to był późny jesienny wieczór. Było już zimno, ciemno i wiał mocny wiatr. Ulice opustoszałe. Wracałem właśnie do domu, idąc w dół ulicą Męki Pańskiej. Gdy wyszedłem zza zakrętu, w stronę tego ronda za pierwszą kapliczką różańcową, zobaczyłem go. Był w połowie drogi po lewej stronie, między płotem, a tą dużą starą lipą, która rośnie na środku tego ronda. Szedł odwrócony do mnie bokiem, lekko zgarbiony, nie widziałem w ogóle jego twarzy bo miał naciągnięty na głowę kaptur. Wysoki był gdzieś na około 40 cm. Ubrany w starą zniszczoną opończę aż do ziemi, z kapturem z takiego grubego parcianego materiału. W momencie gdy go zobaczyłem on musiał mnie usłyszeć, bo rzucił się biegiem w kierunku prawej strony - jest tam strome pobocze, które wtedy było porośnięte gęstymi krzakami, tak, że straciłem go z oczu tuż za tą lipą w ciemnościach. Był cholernie szybki! Wydaje mi się, że wracał od kurnika, który był tuż za płotem po lewej stronie. Wcześniej pamiętam, jak rozmawiałem zupełnie przypadkiem z człowiekiem, który jest właścicielem tego kurnika. Był zły, mówił mi, że jakieś zwierzę, chyba lis, dobiera mu się ciągle do kur..." Im bliżej naszych czasów tym coraz mniej jest relacji osób, które widziały gnomy. Ostatnia relacja pochodzi z 1999 roku. Wydaje się, że wraz z postępem cywilizacyjnym, z niszczeniem naturalnego środowiska przez człowieka, zniszczyliśmy również te istoty. Gnomy nie mając szans na szybką adaptację do zmieniającej się radykalnie sytuacji, nękane głodem i innymi plagami prawdopodobnie wymarły. Być może istota widziana przez Jakuba Sowińskiego, wykradająca jaja z kurnika, była jedną z ostatnich. Być może głód zmusił je do tego by wejść do miast, zbliżyć się do siedlisk ludzi. W efekcie stało się to ich zgubą. Imiona i nazwiska świadków zostały celowo zmienione. (http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein) Płanetnicy Czy ktoś z was wie kim są Płanetnicy? Na pewno bardzo niewielu. A więc posłuchajcie... Kiedyś, dawno temu, świat nieskażony i rzadko zaludniony zamieszkiwały liczne duchy, duszki, demony i bóstwa. Gnieździły się właściwie wszędzie: w żywiołach - ogniu, wodzie, powietrzu i ziemi; w przyrodzie - w górach, skałach, jeziorach, lasach i drzewach. Obecne były w gwiazdach, w wietrze, w piorunach, niektóre wcielały się w zwierzęta i ptaki, a inne w ludzi. Zasiedlały ludzkie gospodarstwa i domostwa. Gdy do Polski przybyło chrześcijaństwo i okrzepło, zaczęło potępiać rodzime duchy, usiłując wtrącić je do panachrześcijańskiego piekła. Ale część z nich przetrwała w nazwach, przysłowiach, zwyczajach ludowych przesądach i legendach. Większość odeszła wraz z ostatnimi ludźmi którzy w nie wierzyli. Z wiary bowiem czerpały swoją siłę, ukazywały się bowiem tylko tym ludziom, którzy w nie wierzyli. Były jednak wyjątki. Do nich należą właśnie Płanetnicy. Na tę historię natknąłem się zupełnie przypadkowo i właściwie to ona właśnie zainspirowała mnie do stworzenia tego działu, poświęconego właśnie niesamowitym historiom. Ująłem ją w formie przejrzystej relacji dla lepszego zobrazowania wam sytuacji jaka wtedy miała miejsce. Chciałbym zaznaczyć, że powstała ona na podstawie rozmów jakie przeprowadziłem z dwoma osobami które były świadkami tego co się wtedy wydarzyło. O tej historii wie obecnie tylko paru mieszkańców Laskówki. Dlaczego? Powód jest prosty. Świadkowie tych wydarzeń nie opowiadali tej historii prawie nikomu sami nie mogąc uwierzyć w to co widzieli. Bali się, że "ludzie zaczną gadać, że są wariatami" i wyśmieją ich. Chciałbym również zaznaczyć, że spisanie tej historii było bardzo skomplikowane. Wiele czasu zabrało mi przełamanie bariery nieufności osób, jedynych żyjących jeszcze świadków całego wydarzenia i tych którzy znają pełną historię, a będących ludźmi już w bardzo podeszłym wieku. Mimo tego udało się. Efektem tego jest poniższa relacja, która ocala tę historię od zapomnienia... Laskówka, 14 lipca 1950 roku. Wczesnym rankiem Jan i Józef Leszczyńscy wybrali się do lasu na grzyby. Idąc lasem wzdłuż Gór Bardzkich dotarli w południe do wsi Laski. Tam postanowili, że wrócą do Laskówki drogą przez pola. Drogi było kawałek a znad zachodu, co się wcześniej nie zdarzało, właśnie nadciągnęły ciemne, niemal granatowe chmury. Deszcz zaskoczył ich nagle w połowie drogi. Schronili się pod jednym ze snopów siana, które stały na polach. Niebo było całe zasnute ciemnymi chmurami o fantazyjnych wybrzuszeniach i kształtach. Chmury wisiały tak nisko, że zdawało się iż niemal dotykają wierzchołków Gór Bardzkich. Co dziwne nie było burzy. Tuż przed tym jak spadł deszcz wiatr ustał zupełnie i zapadła niesamowita cisza. Nawet świerszcze ucichły. Ptaki się gdzieś pochowały. Przyroda zamarła. Powietrze zgęstniało i zrobiło się bardzo duszno. W końcu zaczęło padać. Deszcz wzmagał się z każdą minutą. W końcu padało tak mocno iż widoczność spadła zaledwie do paru metrów. Snop siana w którym się schronili przeciekał. Pole, z racji, że leżało w niewielkim zagłębieniu zamieniało się w malutkie, bagniste jezioro. Deszcz padał i nawet nie tracił na sile. Leszczyńscy, gdy woda sięgała już do kostek postanowili przenieść się do pobliskiego lasu, który z tego co pamiętali, chroniąc się pod snopem, leżał kilkanaście dobrych metrów od niego. Przodem szedł Jan. Widoczność z powodu ulewnego deszczu była niemal zerowa. Szedł starając się trzymać kierunek na las. Obaj byli cali przemoczeni. Deszcz nadal padał z wielką siłą. Szli tak przez dłuższy czas a lasu nadal nie było widać, chociaż powinni, jak im się wydawało, już do niego dotrzeć. W końcu Jan zauważył przed sobą jakiś zamazany kształt. Sądząc, że to drzewo, które mogłoby zwiastować, że zaraz zaczyna się las ruszył szybciej w tym kierunku. Józef aby się nie zgubić szedł tuż za nim krok w krok. Zbliżając się Jan zauważył, że to "drzewo" się porusza. Pomyślał, że to tylko przywidzenie ale gdy spytał Józefa co widzi ten również zauważył to samo. "Drzewo" wyraźnie się poruszało lub raczej powoli sunęło w ich kierunku, równolegle do nich w odległości paru metrów. Obaj byli przerażeni tym co po chwili zobaczyli. Nie było sensu uciekać gdyż widoczność była minimalna a poza tym pole po którym szli zamieniło się w bagnistą breję tak, że nogi zapadały się w błocie po kostki. Leszczyńscy stali skuleni i sparaliżowani strachem. Istota miała około trzech metrów wysokości. Była chuda i miała nienormalnie długie ręce i nogi, podłużną głowę. Poruszała sie powoli. Majestatycznie. Według Leszczyńskich najbardziej niesamowite było to, że była cała z wody. Wygladała jak przeźroczysty worek napełniony wodą o ludzkich kształtach. Żadnych rysów twarzy, włosów, kompletnie nic. Istota ta była stworzona z wody. Była wodą samą w sobie. Po chwili przemknęła obok nich i zniknęła za ścianą deszczu nie zwracając na nich najmniejszej uwagi. Po dłuższej chwili deszcz zaczął powoli ustawać, tak, że po kilku minutach przestało zupełnie padać. Po powrocie do wsi nie powiedzieli o tym zdarzeniu nikomu. W 1988 roku do Laskówki przyjechała wycieczka z Niemiec w skład której wchodzili nieliczni jeszcze żyjący mieszkańcy Laskówki sprzed 1945 roku. Opowiadali między innymi miejscowe legendy które usłyszeli od swoich babek i prababek. W tym te o diabłach, którzy pojawiali się podczas silnych ulew... Silne oberwania chmury przeszły nad Laskówką jeszcze w roku 1964, 1978, 1983 i w 1993. Do dziś gdy nadchodzi burza niektórzy żyjący jeszcze najstarsi mieszkańcy we wsi mówią "Idzie burza, przyjdą diabły". Czy mają na myśli Płanetników? Czy również Ich widzieli? Kim właściwie są te istoty przybywające na chmurach deszczowych? Tego pewnie nie dowiemy się nigdy? Imiona i nazwiska świadków zostały celowo zmienione. http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein
  15. Czy Waszym zdaniem sakramenty lub inne "namaszczenia" religijne mają wpływ na czakry? Niedawno pojawił się temat bolesnych odczuć na Adżnie (3 oko) podczas bierzmowania. Często też wśród ezoteryków i osób zajmujących się tzw rozwojem duchowym wspomina się o zamknięciu czakr (a dokladniej o blokadach na nich - bo czakry zamknąć sie nie da z definicji) przez sakramenty święte. Czy też o zaburzeniach w funkcjonowaniu czakr. Jakie są Wasze doświadczenia i przemyślenia na ten temat?
  16. Jak w temacie. Zapraszam do dyskusji na wysokim poziomie.
  17. Siedzę czasem w mojej Króliczej Norze i pozwalam myślom płynąć swobodnym nurtem. Często jednak pozostaje we mnie świadomość czasu. Ten zaś jakoś szybko goni do przodu, uwiera gdzieś w siedzenie przeszkadza i rozprasza. W takich chwilach pragnę zanurzyć się w Bezczas, gdzie nie ma nic, tylko ja i trwanie. Ktoś może powiedzieć, ze Bezczas nie istnieje. Też tak myślałam, gnając do przodu przez życie, bo wszak Czas w miejscu nie stoi. Nawet w medytacji istniała we mnie zakodowana świadomość czasu, bo cały swój czas podzieliłam na mniejsze czasy Był więc czas snu, czas posiłku, czas medytacji, czas pracy, czas nauki, itd. Zauważcie, że dość często właśnie tak dzielimy czas. Na czas młodości, czas beztroski, czas przeszły dokonany i niedokonany, czas teraźniejszy, czas przyszły, czas, który nigdy nie stoi w miejscu. A dlaczego nie zatrzymać go na kilka chwil? Dla siebie i swojej świadomości. Gnałam przez Moje Królicze Norki, śpiesząc się niczym Biały Królik, powtarzający: ?Och, na pewno nie zdążę?. I pewnego dnia w najmniej spodziewanym miejscu i warunkach spotkałam Bezczas. Trwał on zaledwie kilka minut ale dla mnie był tym czym był, czyli właśnie Bezczasem. Zanurzyłam się w niego odczuwając jedynie istotę Trwania. Nagle z mej świadomości uleciał czas. Nie było ważne na jak długo ważne, że uleciał. W tym Trwaniu udało mi się dotknąć swojej duszy. Było to jak nagłe olśnienie, przebudzenie. Od tamtego czasu staram się podczas medytacji zanurzać się w Bezczas. Nauczyłam się na tych kilka chwil wyłączać świadomość czasu. Zanurzam się w siebie, Trwam sobie w mojej Króliczej Norze bez pośpiechu, bez czasu, który ograniczał. Mój Bezczas może trwać zaledwie kilka minut, a jednak daje spokój i relaks, bo zbliża mnie do Istoty Siebie Samej. Do Źródła, w którym jest wiedza. O mnie i o wszystkim, co poznać zapragnę. Polecam, więc wszystkim, zwłaszcza tym, którzy dopiero wkraczają na drogę rozwoju duchowego i stawiają pierwsze kroki w medytacji, by zagłębili się w Bezczas. Nie jest to trudne. Wystarczy przyjąć swoją ulubioną pozycję medytacyjną, wyciszyć umysł, pozwolić myślom popłynąć swobodnie i zastanowić się nad istotą Trwania. Po prostu Być. Poczuć siebie, swoją istotę, bez pośpiechu, bez ponagleń. Tylko, a może aż Być. A tym, którzy myslą, że do takiego zanurzenia się w Bezczas potrzeba znaleźć dużo czasu, najlepiej w samotności, by nikt nie przeszkadzał, powiem, że się mylą. Ja w swój Bezczas pierwszy raz zanurzyłam się na? basenie Stałam pod kaskadą wody, puszczanej cyklicznie, na zamianę z fontannami i biczami wodnymi. Był szum spadającej wody, ja i trwanie. Mój Bezczas. Naprawde można, trzeba tylko chcieć.
  18. Zamiast tekstu może co niektórych zachęci dyskusja o tym, czym jest Neoszamanizm, skad sie wziął i jakie jest jego miejsce w dzisiejszym świecie. Program jest z cyklu Studio Alternatywne (TVP Kultura) Dyskutują: 1. dr Tomasz Telikowski - filozof 2. dr Andrzej Pankalla psycholog kulturowy 3. Robert Palusiński psychoterapeuta 4. Wojciech Jóźwiak wydawca inretnetowego magazynu o tematyce szamańskiej "TARAKA" Dla zainteresowanych tematem szamanizmu i neoszamanizmu zapewne program okaża sie ciekawy. http://www.youtube.com/watch?v=fgNpwE3F7uo&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=xzQsk6mjsIA&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=oZ8KvAoKRsU&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=FH2UQwi5ntI&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=4sOHeCnXNtE&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=D7I9UMtYdX4&feature=related
  19. Twórcą Reiki, jak wszyscy wiemy, był Mikao Usui. Jednak to Hawayo Takata była tą, która przyniosła Reiki do swiata zachodniego i to od niej wyszli zachodni Mistrzowie Reiki. Dzięki niej dziś w swicie zachodnim mozemy cieszyć się dobrodziejstwem reiki. Oto portret Pani Hawayo Takaty, znaleziony na stronie: http://www.reikimast...eiki_takata.htm Stronę te polecam wszystkim zaointeresowanym Reiki. Są tam też ciekawe zdjęcia Pani Takty i dr Mikao Usui. HAWAYO TAKATA 24 grudnia 1900 roku w Hanamaulu na Hawajach, przyszła na świat Hawayo Kawamuru, córka japońskich imigrantów pracujących na plantacji trzciny cukrowej. Hawayo zaczęła pracować dość wcześnie, kiedy miała 13 lat. Początkowo pomagała innym w nauce, i dorywczo pracowała w kiosku, później pomagała w kuchni, aby wreszcie objąć stanowisko gospodyni domu u pewnej bogatej rodziny. W tym ostatnim miejscu przepracowała około 25 lat, i w tamtym właśnie okresie, spotkała swojego przyszłego męża Saichi Takata. Pobrali się w marcu 1917 roku. Jak opowiadała, byli ze soba bardzo szczęśliwi i doczekali się 2 córek (jedna z córek Alice Takata-Furumoto, urodziła później Phyllis Lei Furumoto) Niestety pan Takata pod koniec 1920 roku poważnie zachorował. Pojechał wtedy do Japonii, leczyć się w klinice dr. Maeda w Tokio. Niestety niewiele dało się zrobić. Saichi w 1930 roku, w wieku 34 lat zmarł na raka płuc. Hawayo Takata bardzo przeżywała śmierć męża. Pozostała sama z dwójką dzieci. "Tylko ich istnienie powstrzymywało mnie przed samobójstwem... Mogłam patrzeć na ich małe twarzyczki kiedy spały z takim spokojem. Wiedziałam, że nie mogę im tego zrobić. Byłam dla nich matką i ojcem." Mimo ogromnego smutku pracowała ciężko przez wiele godzin dziennie, by utrzymać rodzinę. Praca na dwóch etatach była bardzo wyczerpująca. Nadmierna eksploatacja nadwyrężała ją i wywoływała coraz poważniejsze niedomagania. W końcu po czterech latach przeszła załamanie nerwowe. Zaraz potem w 1935 roku zmarła jedna z sióstr Takaty. "...W wieku 35 lat, miałam wszystkie możliwe rodzaje dolegliwości: zapalenie wyrostka robaczkowego, łagodne nowotwory, kamienie w woreczku żółciowym i na dodatek astmę, która nie pozwalała mi na poddanie się operacji z powodu przeciwskazań anestezjologa... ...Schudłam do 97 funtów (44 kg)... byłam emocjonalnie zdewastowana. Moi bliscy umierali... ...Zawsze wierzyłam w Boga i chodziłam do kościoła. Któregoś dnia podczas modlitwy powiedzałam: "Boże, przede mną jest mur, pomóż mi." I powiedziałam do siebie: "Jeżeli Bog mnie słyszy, to mi pomoże" Byłam tak skoncentrowana, i wtedy coś się stało. Usłyszałam głos. Teraz nazywamy to jasnowidzeniem, czy jasnosłyszeniem. Ja nie wiedziałam o czymś takim w 1935 roku. Słyszałam głos mówiący zaraz po tym, kiedy żaliłam sie tak gorzko. Wtedy, stało się coś takiego, jakbym poczuła całe zmartwienie, cały ciężar, całe ubóstwo Świata. Powiedziałam: "Czemu jestem biedna? Czemu jestem tak schorowana, obolała? Czemu jestem tak całkiem pogrążona w smutku?". Głos, który mi odpowiedział był głośny i czysty. Powiedział trzy razy: " Uwolnij wszystkie swoje choroby! Po prostu odkryj swoje zdrowie, szczęście i bezpieczeństwo!". Nie mogłam uwierzyć własnym uszom dopóki nie usłyszałam tego trzy razy. Słyszałam ten przekaz trzy razy!... ...Po 21 dniach byłam na łódce do Tokio, mając nadzieję odlaleźć tam pomoc." Hawayo odbyła podróż do Japonii, aby powiadomić rodziców o śmierci siostry. Gdy zjawiła się u nich, była naprawdę w złym stanie. Cierpiała na okropne bóle brzucha i kaszel, a więc namówili ją do złożenia wizyty w klinice Dr. Maeda w Tokio. Była tam badana przez trzy tygodnie i stwierdzono u niej zapalenie wyrostka robaczkowego, mięśniaki, kamienie w woreczku żółciowym i astmę (appedicitis). Szykowano sie do operacji, jednak ze względu na niedożywienie i wycieńczenie Dr. Maeda najpierw zalecił jej odpoczynek. Powiedział, że powinna nabrać trochę siły przed operacją. Pani Takata i jej dwie małe córki zostały wiec w szpitalu ... Po 21 dniach pobytu w szpitalu, Hawayo Takata była gotowa na operację. Kiedy leżała już na operacyjnym stole, nagle znowu usłyszała głos, który tym razem powiedział jej, że nie powinna poddawać się operacji, gdyż nie jest to potrzebne. Pani Takata powiedziała, że uszczypnęła się aby mieć pewność że jest świadoma i przy zdrowych zmysłach. Ponieważ i tym razem trzykrotnie usłyszała upomnienie, nagle zeszła ze stołu operacyjnego. Kiedy pojawił się Dr. Maeda, powiedziała mu że przyczyną jej zachowania nie jest obawa przed śmiercią. Chciałaby po prostu wiedzieć, czy możliwa jest jeszcze jakaś inna forma leczenia. Kiedy na pytanie, jak długo zamierza pozostać w Japonii odpowiedziała, że dwa lata, Dr. Medea poprosił o to by się ubrała i wezwał swoją siostrę, która pracowała w szpitalu jako dietetyczka. Pani Shimura, siostra Dr.Madea, kilka lat wcześniej zapadła w śpiączkę, z powodu dezynterii. Właściwie już umierała, kiedy szkolna koleżanka jej córki zwróciła się o pomoc do mistrza Reiki Dr. Chijuro Hayashi. Dzięki zastosowanej przez niego terapii, ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich, wyszła ze śpiączki i ostatecznie powróciła do zdrowia. Pani Takata skontaktowała się z Dr. Hayashi. Niezwłocznie została przewieziona do małej kliniki Hayashi'ego, gdzie codziennie otrzymywała zabiegi Reiki. "Dwóch jego praktykantów pracowało nade mną... Jeden zajmował się pozycjami na oczach, głowie, zatokach, tarczycy i grasicy, a drugi nad resztą ciała... ...Jestem ciekawską kobietą. Powiedziałam sobie: "Muszę dowiedzieć się jak oni to robią. Co sprawia, ze czuję najpierw ciepło, a następnie gorąco emanujące z ich dłoni?" Spoglądałam ponad stół, na sufit, wszędzie. Nie mogłam znaleźć żadnych przewodów, ani instrumentów. Wtedy pomyślałam: "Aha, rękawy!" Asystenci Dr. Hayashi'ego nosili japońskie kimona z długimi rękawami, do których można było coś włożyć. Oni pracowali tak cicho. Nie było żadnych rozmów... ...Moja chwila nadeszła... Kiedy byłam uzdrawiana, nagle chwyciłam praktykanta za rękaw. Był bardzo zaskoczony, ale pomyślał, ze potrzebuję trochę Kleenex (preparat na astmę?), więc troskliwie mi go podał. Ja odpowiedziałam: "Nie, chcę zobaczyć to urządzenie w twoim rękawie" Wtedy wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. Ponieważ zabiegi przeprowadzane były w całkowitej ciszy, Dr. Hayashi natychmiast wszedł, żeby zobaczyć co wywołało to nadzwyczajne poruszenie..." Dr.Hayashi wyjaśnił Pani Takacie kwestię Uniwersalnej Siły Życia, energii która pojawia się podczas zabiegów, i przepływa przez uzdrowiciela do osoby uzdrawianej. To właśnie ona daje moc dłoniom i sprawia że stają się elektrodami. Właśnie ta siła zaczyna uzdrawiać i przywracać balans w całości wewnętrznego systemu. "...Reiki pomaga osobom, które mają szczere pragnienie wyzdrowienia, i które porzucają nawyki zagrażające ich zdrowiu. Tym, którzy chcą ustanowić normalny balans w zdrowiu..." Stan zdrowia Hawayo Takaty cały czas był monitorowany przez Dr.Madea. Po trzech tygodniach pojawiły się pierwsze rezultaty codziennych zabiegów, a po czterech miesiącach jej choroby całkiem zniknęły. Takata była pod wrażeniem uzdrowienia i zapragnęła nauczyć się czegoś więcej o Reiki. Została studentką Dr.Hayashi'ego i rozpoczęła pracę w klinice. Swój pierwszy stopień otrzymała w 1936 roku, a kilka miesięcy później w 1937 została wprowadzona w drugi stopień Reiki. Podczas pracy w klinice była też wysyłana, aby pomagać innym w terenie. Kiedy później sporządzono raport dla Dr. Hayashi, wynikało z niego, że Takata zdała swój egzamin perfekcyjnie. Kilka tygodni później Hawayo Takata wraca na Hawaje. Początkowo nie miała zamiaru zajmować się Reiki profesjonalnie, ale po pierwszych sukcesach uzdrowienia przyjaciół i osób z rodziny, wieść o jej uzdolnieniach szybko się rozprzestrzeniła, więc Takata otworzyła swój pierwszy gabinet. W listopadzie 1937 roku na Hawaje przyjeżdza Dr.Hayashi. Daje publiczne wykłady o Reiki, przeprowadza kursy i leczy ludzi. Gości wraz z córką u Hawayo Takaty, której 1 lutego 1938 roku nadaje oficjalnie, potwierdzając ten fakt u notariusza, tytuł Mistrza Reiki. (Jak opowiadała później jedna z uczennic Hawayo - Helen Haberly, podobno na opłacenie stopnia mistrzowskiego, Takata wystawiła na sprzedaż swój dom.) w 1938 roku, Takata wyjechała do Chikago, aby doszkolić się w tematyce medycznej i odnowie biologicznej. Kiedy wróciła na Hawaje bardzo szybko otworzyła swoją pierwszą klinikę w Hilo, Big Island na Hawajach. W 1940 Takata otrzymuje telegram od Hayashi'ego z prośbą niezwłocznego przybycia. 10 maja 1940 roku Chujiro Hayashi odbiera sobie życie w obliczu nadchodzącej wojny. Powiedział, ze jest człowiekiem pokoju i nie zamierza iść na wojnę. W 1941 Japończycy zaatakowali na Hawajach Pearl Harbor. Jak wiadomo, Amerykanie odpowiedzieli dwoma atomowymi atakami bombowymi. Długo trwał klimat zimnej wojny pomiędzy USA a Japonią. Dr. Barbara Weber Ray, jedna z uczennic Takaty, opisywała iż Hawayo żyła w klimacie "rządów dysharmonii, animozji i uprzedzeń". W USA bardzo długo, wszystko co japońskie odbierane było bardzo źle. Jednakże, sztuka kładzenia dłoni była zakotwiczona również w chrześcijaństwie. Być może właśnie z tych wszystkich powodów, Takata rozprzestrzeniła chrześcijańską wersję opowieści o Dr.Usui, oraz zabroniła pisemnego przekazywania symboli. Takata w 1955 posiada już swój własny ośrodek odnowy biologicznej SPA w La Jocinta w Kaliforni. Było to piękne miejsce z basenami, służącymi do uzdrawiania, rekonwalescencji oraz rekreacyjnego pływania. Jednakże sprzedała go i wróciła na Hawaje. Otworzyła tam klinikę Reiki w Kurtistown, a potem drugą na Oahu. Sama wycofała sie z pracy. Zaczęła podróżować i rozprzestrzeniać Reiki po USA. Podczas wykładów opowiadała historię o tym jak uczyła się "Usui Reiki Ryoho" od Dr. Hayashi. Mówiła, iż Hayashi udzielając jej lekcji przekazał jej dokładnie to samo, czego nauczał Usui, i że właśnie tego, ona sama uczy bez żadnych zmian. Na wystawianych przez siebie certyfikatach używała jednak nazwy Usui Shiki Ryoho (System Naturalnego Uzdrawiania (wg.) Usui). Hawayo Takata pobierała opłaty za szkolenia w wysokości 125$ za I stopień, 500$ za II stopień. Gdy w 1976 roku zaczęła inicjować pierwszych Mistrzów, ustanawiła za to szkolenie opłatę w wysokości 10,000$. Jednak zdarzały się przypadki, że przyjmowała zapłatę 1000$ w gotówce, resztę rozliczenia przyjmujac w organizowanych dla niej kursach. Podobno Virginia Samdahl, Ethel Lombardi i Barbara Weber (Ray) organizowały dla pani Takaty dużą liczbę kursów, najprawdopodobniej właśnie w rozliczeniu za stopień mistrzowski. Jej pierwsi czterej mistrzowie to Virgina Samdahl, Barbara McCullough, Ethel Lombardi and John Harvey Gray. W USA, zainteresowanie Reiki stale rosło. Wykłady Hawayo Takaty zawsze prowadzone były ciekawie i z humorem. Poruszała podczas nich również codzienne, życiowe tematy. "... Dlaczego zwierzęta miałyby nie skorzystać na Reiki? Nawet wasze rośliny będą rosły lepiej, jeśli będzicie je dotykać... ...Chore organy dosłownie piją z rąk uzdrowiciela, wibracje głęboko penetrują ciało w okolicach, które tego potrzebują... Nawet jeśli nie jesteśmy świadomi, gdzie znajdują sie nasze kłopoty, obserwujemy reakcję na dotyk... ... Nigdy nie jedz kiedy się martwisz, lub jesteś zdenerwowany ...jeśli możesz wybieraj owoce i warzywa ... Zasadą jest umiarkowanie we wszystkim... ... Powinniśmy być zdrowi i szczęśliwi w tym świecie, a wiec powinniśmy spełniać się zgodnie z przeznaczeniem z którym tu przybyliśmy. Zdrowy rozsądek i energia Reiki mogą uczynić to możliwym... z artykułu opublikowanego w 1974r. Pani Hawayo Takata zmarła w 1980 roku, pozostawiając po sobie 22 Mistrzów. Virginia Samdahl 1976 Ethel Lombardi 1976 John Harvey Gray 1976 Dorothy Baba 1976 Bethel Phaigh Harry Kuboi 1977 Fran Brown 1979 Barbara McCullough Kay Yamashita Iris Ishikuro Phyllis Lei Furumoto 1979 Shinobu Saito 1980 Barbara Weber Ray 1979 Beth Gray 1979 Paul Mitchell 1979 Rick Bockner 1980 Barbara Brown 1979 Wanja Twan 1979 George Araki 1979 Patricia Ewing Ursula Baylow Mary McFadyen Źródła z których pochodzą poniższe wiadomości, podają że: - Dorothy Baba, George Araki, Ursula Baylow, Barbara Brown, Iris Ishikuro, Bethel Phaigh, Barbara Mc Cullough, Virginia Samdahl i Kay Yamashita już nie żyją. - Beth Gray, Patricia Bowling Ewing - nie uczą już Reiki. - Harry Kuboi, Ethel Lombardi, Barbara Weber Ray - nie uczą już Reiki Usui. - Rick Bockner, Fran Brown, Phyllis Furumoto, John Gray, Mary McFadyen, Paul Mitchell, Shinobu Saito oraz Wanja Twan nadal nauczają Reiki Usui. ................................................................................................ Źródło: http://www.reikimast...eiki_takata.htm
  20. Kochani, wiem, ze wiele osób zajmumacych się Reiki ma zwyczaj posyłać energię w miejsca dotknięte katastrofą. To piękne i na pewno pomoże w rejonach gdzie stało się coś zlego. Wiem też, co się czuje posylając energię w takie miejsca. Dziś proponuję poslac Reiki do miejsca gzdie się narodzila, do Japonii dotkniętej tzręsieniem ziemi i tsunami
  21. W niniejszym temacie proponuję przedstawiać (dla tych, którzy chca się tym dzielic) nasze codzienne pzremyślenia, rozważania lub uwagi. Jednym słowem to, co chce sie z nas wydostać, o poranku, w południe, przy zachodzie słońca lub nocą ......................................... "Szept o poranku" Czy widzieliście kiedyś oświetlone wschodem słońca zbocza gór? Widok zaiste pozwalający uwierzyć w Boga. Dziś wynagrodzony mi dodatkowo usypiającym księżycem, który wciąż kusi zmysły srebrnym światłem. Też ponad górami. Ptaki śpiewają poranne chorały i tylko to wtapia się harmonijnie w ciszę poranka. Gosia i Oleg śpiewali kiedyś: o takim czasie z psem gdy go ma się, najlepiej w miasto iść. Pewnie pan z naprzeciwka, ten w brązowym kaszkiecie, wziął sobie do serca te słowa, bo wkomponował się w poranek z psem biegającym po parku. A ja zaciągam się aromatem kawy i zachwycam tym porannym tao z wysokości 7 piętra. Siedem to niewątpliwie magiczna liczba.
  22. Terapia holistyczna ? jest terminem, z którym wiele osób już się zetknęło. Oznacza, że w leczeniu danej choroby uwzględnia się cały organizm, wpływ innych narządów na aktualnie chory organ. Organizm ludzki stanowi integralną całość. Prace poszczególnych narządów w organizmie jest w ścisłym związku przyczynowo-skutkowym, dlatego lecząc jeden narząd nie można nie uwzględnić wpływu pozostałych. Bywa i tak, że przyczyna choroby narządu, który najbardziej nam dokucza jest od niego odległa. Holistyczny sposób pojmowania choroby i jej leczenie pozwala znacznie w większym stopniu na leczenie przyczynowe. Jest to kolejny krok w rozwoju medycyny. Zjawiska patogenezy chorób somatycznych i psychosomatycznych są bardzo złożone, kompleksowe. Występują w trzech grupach: Biologicznej, fizycznej i chemicznej. Po poznaniu cząstkowym nadszedł czas na syntetyczne czyli holistyczne ujmowanie patogenezy chorób i terapię holistyczną. Ewolucja naukowo-techniczna to integracja rozmaitych specjalności, to dążność do koniecznych syntez w pojmowaniu zjawisk również na użytek medycyny. Podstawą holistyki ? terapii holistycznej ? jest międzydyscyplinarność, niezbędny warunek poznania przyczyn chorób. Badania procesów życiowych na pewnym etapie rozwoju chemii wyodrębniły z niej chemię organiczną, biochemię, biologię molekularną. Dalszy rozwój nauk przyrodniczych w tym fizyki kwantowej sprawiły, iż dotychczasowa interpretacja zjawisk życiowych jako zjawisk chemicznych stała się dalece nie wystarczająca. Reakcje zachodzące w żywym organizmie zaczęto postrzegać jako elektroniczne procesy kwantowe. Powstała więc bioelektronika ? nowy obraz życia (procesów życiowych) w wymiarze kwantowym. Bioelektronika na nowy sposób myślenia i interpretacje zjawisk materii ożywionej. Dziś procesy życiowe w kategorii zdrowia i choroby należy pojmować jako zjawiska na płaszczyźnie fizyki i chemii kwantowej. Nowe metody analityczne pozwoliły stworzyć kwantowo-elektroniczny model życia pozwalający wyjaśnić wiele subtelnych i istotnych procesów żywego ustroju. Rozwój wyżej wymienionych nauk, nowe interpretacje procesów metabolicznych sprawiają, iż medycyna przestaje być sztuką a staje się nauką. Lekarz współczesny jest biorcą (akceptorem) pomysłów od fizyków, chemików, inżynierów, wielkich firm oferujących urządzenia. Czym, że jest organizm ludzki, czym są nerki, krwinki czerwone, hormony, białka, enzymy, limfa itp. Co jest wspólnym elementem budowy? Czym w istocie jest metabolizm? W pojęciu biologicznym podstawowym elementem budowy organizmu jest komórka. Z punktu widzenia biochemii molekularnej każda komórka jest zbudowana z drobin białka, węglowodanów, tłuszczów. Schodząc na jeszcze niższe poziomy struktury stwierdzamy, że podstawowym elementem strukturalnym są atomy różnych pierwiastków. Jedne występują w skali makroelementów, inne mikroelementów. Dla prawidłowego funkcjonowania i rozwoju organizmu ważne są jedne i drugie, nawet te które występują w tak znikomych ilościach, że trudno je oznaczyć. Rola w organizmie niektórych z pierwiastków śladowych nie jest do końca wyjaśniona. Jedne z mikroelementów pełnią w organizmie rolę strukturalną wchodząc w skład molekuł inne są absolutnie niezbędne i warunkują przebieg bardzo złożonych reakcji bioenergetycznych zachodzących w cyklach metabolicznych pełniąc w nich rolę katalizatora. Metabolizm w każdym narządzie, tkance, organellach komórkowych jest nieco inny. Jest więc zapotrzebowanie na inne pierwiastki lub jego ilości. Prawidłowy skład atomowy ? pierwiastkowy cząsteczki, jej struktura określa właściwości fizyko-chemiczne cząsteczki, bioenergetyczne. Jej właściwości warunkują dalsze etapy przemian metabolicznych, zjawisk elektrochemicznych, fotodynamicznych, elektrodynamicznych, reakcje na środowisko zewnętrzne i wewnętrzne w szerokim rozumieniu, wymianę informacji np. między komórkami. Dynamika bioukładu jest bardziej złożona niż to wynika z reakcji chemicznych. Powstała nowa nauka bioelektronika. Przez kilkadziesiąt milionów lat (miliardów) istnienia życia i jego ewolucji przyroda nie tylko udoskonaliła formy życia, procesy życiowe stały się bardziej złożone, ale wypracowała również reakcje na sytuacje awaryjne. Znaczy to tyle, że w zaistniałych warunkach biomolekularnych w strukturę danej cząsteczki np. hormonu może być wbudowany inny pierwiastek chemiczny, który strukturalnie pasuje do cząsteczki. Powstaje w ten sposób cząsteczka, która strukturalnie nie odbiega od właściwej jednak jej biologiczne właściwości zmieniły się i mogą zmieniać się do tego stopnia, że cząsteczka taka staje się biologicznie nieczynna. Jeśli dotyczy to jednak gruczołu wydzielającego hormony to powstaje w tedy objaw, zespół objawów niedoczynności tego gruczołu. Jest to sytuacja pozorna, bo gruczoł produkuje w normalnej ilości tylko, że jest to wybrakowana produkcja. Zatem żeby usunąć objawy przyczynowo należałoby wyeliminować z cząsteczki pierwiastek zastępczy, czyli stworzyć sytuację by ten gruczoł mógł produkować cząsteczki strukturalnie i chemicznie prawidłowe. Można to uczynić ogólnie rzecz ujmując w różny sposób. Najpierw należy się zorientować w rzeczywistej sytuacji pierwiastkowej organizmu czyli zrobić ?remanent pierwiastkowy?. Da to nam informacje czy rzeczywiście jest to rzeczywisty niedobór pierwiastka czy jego blokada. W sytuacji blokady dalsza podasz pierwiastka, którego objawy sugerują niedobór (a w rzeczywistości jest jego nadmiar lub dostateczna ilość) nie ma sensu i może doprowadzić nawet do zatrucia. Np. anemia niedobarwliwa (niski poziom żelaza w krwinkach) wcale nie musi być wynikiem niedoboru żelaza w organizmie. Przyczyną może być niedobór innych pierwiastków (lub obecność pierwiastków toksycznych), które biorą bezpośredni udział w procesach syntezy hemoglobiny. W takiej sytuacji terapia polegająca na podaży różnych preparatów żelaza jest skazana na brak efektów leczniczych. Swojego czasu funkcjonowało pojęcie anemii opornej na leczenie żelazem. Takim samym przykładem może być osteoporoza. Odwapnienie kości nie oznacza jeszcze niedoboru wapnia w organizmie. Może to być wynik złego rozmieszczenia wapnia w tkankach, niedobór witaminy B itd. Niema prostych zależności w organizmie. Zrozumienie tego faktu pozwala na profilaktykę i w dużej mierze przyczynowe leczenie. Pierwiastki chemiczne są elementarnymi składnikami materii. Możemy je podzielić zgrubsza na biopierwiastki czyli pierwiastki życia i pierwiastki toksyczne. Jak każdy podział tak i ten nie jest doskonały, a to dlatego, że ten sam pierwiastek może być jednocześnie biopierwiastkiem w określonej ilości lecz kiedy uzyskuje w organizmie stężenie przekraczające normę staje się toksyczny, a nawet może spowodować śmierć. Duża względność charakteryzuje otaczający i poznawany przez nas świat. Badaniem które pozwala na wgląd w procesy biochemiczne organizmu często na wiele lat przed wystąpieniem objawów chorobowych jest ANALIZA MINERALNA WŁOSÓW. Badanie to jest w pełni wiarygodną, naukową, nieinwazyjną metodą oznaczania biopierwiastków i wykrywania obecności pierwiastków toksycznych w organizmie. Oznaczenie pierwiastków śladowych w obecnej dobie jest najlepsza drogą do odnalezienia czynników odpowiedzialnych za problemy metaboliczne oraz ekspozycji środowiskowej pierwiastków toksycznych. Prawidłowy poziom biopierwiastków, a także ich wzajemne relacje miedzy sobą są bardzo ważne, decydują o zdrowiu i chorobie, długości życia, zdolności uczenia się i koncentracji, funkcjonowaniu układu nerwowego, życiu seksualnym, wadach wrodzonych, płodności, przebiegu ciąży i porodu. Skomplikowany metabolizm człowieka ma ścisły związek ze spożywaniem pokarmów i wydalaniem zbędnych produktów przemiany materii. Urodzić zdrowe dziecko oznacza troskę o przyszłe pokolenia i jest nakazem moralnym. Ochrona kobiety ciężarnej jest bardzo ważna. Coraz więcej dzieci matek niewłaściwie odżywiających się w czasie ciąży, a więc matek w których pożywieniu brak jest potrzebnych mikroelementów, rodzi się np. z psychicznymi anomaliami lub innymi wadami wrodzonymi Statystyki podają, że ok. 1/3 rodzących się dzieci zdradza pewne objawy zatrucia ołowiem. Jest to sytuacja alarmująca. Ołów miedzy innymi blokuje enzymy ośrodkowego układu nerwowego, utrudnia wchłanianie jodu niezbędnego do prawidłowej czynności tarczycy, może być przyczyną kretynizmu wrodzonego. Przewlekłe zatrucie ołowiem może być przyczyną stanów agresji, nadpobudliwości u dzieci, nerwowości, niewyrównanego temperamentu. Szczególne narażone na działanie ołowiu są : wątroba, nerki, szpik, mózg. Ołów niszczy krwinki czerwone, wywołuje bóle stawowe. Mózg oseska wymaga zdrowego pokarmu matki karmicielki, a nie sztucznego pokarmu. Kobiety rodzą dzieci opóźnione w rozwoju psychicznym i fizycznym na skutek błędów dietetycznych oraz braku wiedzy czyli niskiej oświaty zdrowotnej. Do pierwiastków życia, których niedobór wyzwala ciężkie uszkodzenia mózgu w zyciu płodowym i w dzieciństwie należy jod wywołując wola połączone z kretynizmem. Od dawna wiadomo, że niedobór żelaza u ciężarnych kobiet wpływa na opóźnienie rozwoju mózgu i rozwoju umysłowego człowieka. Rozwijający się mózg płodowy jest szczególnie wrażliwy na zaburzenia procesów oksydo-redukcyjnych. Niektórzy przewidują, że osobnicy zrodzeni z anemicznych matek będą wykazywać dewiacje psychiczne. Potężną trucizną tkanki mózgowej w okresie rozwoju płodowego jest rtęć. Jednym z lepiej poznanych biopierwiastków jest magnez. Jego niedobór ma działanie teratogenne, wywołuje powstanie wad serca, rozmaite anomalie w przebiegu ciąży, tzw. Zatrucia ciążowe, nadmierne wymioty, obrzęki, pogotowie drgawkowe, rzucawkę porodową, poronienia zagrażające i nawykowe, porody przedwczesne. Niedobór magnezu może być przyczyną białaczki, może powodować tiki, napady tężyczki, stany lękowe, drażliwość, depresję, zaburzenia pracy serca. To tylko niektóre przykłady. Jasno z nich wynika jak ważną rolę odgrywają biopierwiastki w procesach życiowych. Określanie zawartości biopierwiastków i pierwiastków toksycznych w organizmie - analiza mineralna włosów - powinno stać się badaniem rutynowym tak jak morfologia, OB., analiza moczu. Wynik takiego badania umożliwia wczesne rozpoznanie chorób metabolicznych w tym także nowotworowych (już na etapie niepokoju komórkowego). W oparciu o taki wynik można prowadzić wczesna profilaktykę chorób, nowotworów, można przygotować biologicznie organizm kobiety do ciąży, a jej przebieg może być niezakłócony. W konsekwencji tego urodzą się zdrowsze dzieci, które mogą być pociechą rodziców. Wynika z tego bardzo ważny wniosek: do prokreacji rodzice winni się przygotować nie tylko psychicznie, ale przede wszystkim biologicznie. Zachwianie równowagi mikroelementów w organizmie może powodować zmiany w genach. Gdy pojawiają się problemy z zajściem w ciąże występują liczne poronienia (nawykowe) niewczesne porody czyli problemy z donoszeniem ciąży, dziecko rodzi się słabe biologiczne, chorowite, opóźnione w rozwoju, psują się zęby w czasie ciąży i w okresie karmienia piersią, wypadają włosy po porodzie, występują zatrucia ciążowe ? to jest sygnałem, że organizm kobiety jest biologicznie słaby i biologicznie nieprzygotowany do takiego dodatkowego obciążenia jakim jest ciąża. W dzisiejszych czasach, kiedy środowisko jest skażone ten problem jest bardzo ważny. Niedostrzeganie tego i lekceważenie stwarza wielu współczesnym rodzicom liczne problemy od momentu urodzenia dziecka przez bardzo wiele następnych lat. Jest to problem , który dotyczy nie tylko rodziców, jest to również problem społeczny. Produkty przemysłu farmakologicznego nie rozwiążą tego problemu. Aby mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko dla naszego potomstwa proponuje poddać się takiemu badaniu. Poprawiając kondycję biologiczną obojga rodziców zwiększa się szanse na wydanie na świat zdrowego potomstwa zdolnego do samodzielnego życia. Być może, że wzmożona agresja wśród dzieci i młodzieży, a także łatwość w sięganiu po narkotyki, alkohol ma także swoje uzasadnienie właśnie w przewlekłym zatruciu organizmu pierwiastkami toksycznymi i zaburzeniami równowagi biopierwiastkach. Przeprowadzone badania naukowe wskazują, że niedobory niektórych pierwiastków śladowych zwiększają podatność na uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Nikt nie prowadzi badań ani statystyki jaki procent dzieci i młodzieży wchodzących w kolizje z prawem, popełniających przestępstwa kryminalne pochodzi z leczonych farmakologicznie niepłodności, podtrzymywanych ciąż, wykazuje przewlekłe zatrucia pierwiastkami toksycznymi. Trzeba wreszcie zrozumieć, że psucie się zębów i wypadanie włosów w okresie ciąży i karmienia piersią, to nie norma i ?taka uroda?, tylko jest to objaw chorobowy, którego można zapobiec i którego przyczynę można poznać i można usunąć. .......................................... Źródło: http://www.drkomanska.eu/index.php?go=artykuly&art=1
  23. Świadomy sen (ang. Lucid Dream, w skrócie LD) ? sen, w którym śniący zdaje sobie sprawę, że śni. Dlatego klarowność myślenia, dostęp do wspomnień z jawy oraz świadomy wpływ na treść snu mogą być kontrolowane (aczkolwiek na różne sposoby ? zależy to od poziomu zaawansowania osoby śniącej). Inne nazwy na świadomy sen to: sen jasny, sen przejrzysty, sen wiedzy[1]. Świadome sny mogą być wykorzystane w zwalczaniu koszmarów, jako narzędzie poznania swojej jaźni albo też dla rozrywki. W snach, gdzie śniący posiada odpowiednio wysoki poziom kontroli nad treścią marzenia sennego, można zrealizować każde swoje pragnienie. Spontaniczne i chwilowe uzyskanie stanu świadomego snu może nastąpić bez żadnych wstępnych warunków. Szacuje się, że 20% populacji doświadczyło przynajmniej raz w życiu snu świadomego. Czasem samo czytanie czy rozmowa o tym zjawisku indukuje świadomy sen. Wiele technik medytacyjnych kładących nacisk na rozwój wewnętrzny wspomina o możliwości utrzymania świadomości także we śnie. Świadomego śnienia można się nauczyć. Dzięki specjalnym technikom śniąca osoba może zorientować się, iż otaczająca ją rzeczywistość jest wyimaginowana. Towarzyszy temu zazwyczaj niezwykły szok (niegroźny), który przeważnie prowadzi do ocknienia się lub tzw. fałszywego przebudzenia. Niektóre substancje, także występujące naturalnie w rozmaitych ziołach, mogą ułatwiać osiągnięcie LD. Z kolei inne wręcz przeciwnie ? leki typu SSRI, choć często wywołują nienormalne sny, według niektórych zaznajomionych z tematem utrudniały osiągnięcie świadomego snu. Zagadnienie świadomego snu poruszone było także w literaturze (Ptasiek Williama Whartona, Kontroler snów Marka Nocnego czy Rycerz Kielichów Jacka Piekary) i w kinematografii (Otwórz oczy i amerykański remake Vanilla Sky, animowany film Waking Life), jednakże w filmach tych ma on nieco inne znaczenie, niż tradycyjnie rozumiany świadomy sen. Tematykę zaś zwykłego snu z elementami zachowania świadomości można zobaczyć między innymi w filmie młodzieżowym Donnie Darko oraz w filmach w reżyserii Davida Lyncha (np. Zagubiona autostrada). http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadomy_sen
  24. OOBE (ang. out of body experience, doświadczenie poza ciałem) - wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby uważające że doświadczyły OOBE twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała spoczywały. Ezoterycy uważają, że część osób doświadcza jednego lub kilku krótkich epizodów w ciągu życia bez żadnych wyraźnych przyczyn; inni zaś deklarują umiejętność wywoływania ich świadomie, np. za pomocą medytacji. Według współczesnej nauki OOBE jest niemożliwe, a doświadczenia tego typu odbywają się tylko w obrębie ludzkiego mózgu. Wieloletnich badań tego stanu dokonał m.in. Robert A. Monroe, założyciel Instytutu Monroe, w którym stworzył on technologię Hemi-Sync (ang. Hemispheric Synchronisation - synchronizacja półkul) mającą ułatwiać uzyskiwanie odmiennych stanów świadomości. Jako dziedziną ezoteryki, fenomenem tym zajmował się również Robert Bruce, który zawarł swoje obserwacje i teorie w "Traktacie o Projekcji Astralnej". Dwie grupy naukowców, niezależnie od siebie prowadzące badania nad fenomenem doświadczeń pozacielesnych ogłosiły, że udało im się wywołać u osób poddanych eksperymentowi złudzenie oddzielenia się od ciała i przebywania poza nim. Jedną z grup kierował dr neurologii Henrik Ehrsson z University College London, który stwierdził po odbyciu eksperymentu: "..., że perspektywa pierwszej osoby jest niezwykle istotna dla doświadczania swojego ciała, innymi słowy czujemy, że jesteśmy tam, gdzie są nasze oczy", a doznania z odczuwaniem poza swoim ciałem są związane z zaburzeniami kojarzenia bodźców wzrokowych, a także bodźców odbieranych z innych narządów zmysłów. W doświadczeniach wykorzystano aparaturę do wirtualnej rzeczywistości, a sam eksperyment polegał na bodźcowaniu fizycznym (dotykaniem plastikowym prętem klatki piersiowej) osób poddanych eksperymentowi. Henrik Ehrsson kontaktu dokonywał zarówno wirtualnie, jak i w rzeczywistości, natomiast badani deklarowali, że w obydwu przypadkach czuli dotyk. Na podobnych zasadach druga grupa naukowa, nadzorowana przez Olafa Blanke z Institutet i Ecole Polytechnique Federale de Lausanne, zorganizowała badania nad zjawiskiem OOBE[1 OOBE a świadomy sen [edytuj] Istnieje powiązanie zjawiska OOBE ze świadomym snem. Istnieją różne opinie na ten temat - od poglądu, że oba doświadczenia są identyczne (różne jest tylko sposób osiągania danego stanu), po zdanie, że są to dwie różne rzeczy o podobnych skutkach fizjologicznych. Wśród ezoteryków najpowszechniej uważa się, że świadomy sen to wyłącznie wytwór podświadomości śniącego, natomiast OOBE to doświadczenie realnej, niefizycznej rzeczywistości. Ezoterycy dopuszczają też możliwość łatwego przełączania się między OOBE a świadomym snem. Oba zjawiska mogą być też wymieszane. W czasie OOBE wiele przedmiotów, które widać, nie istnieje w rzeczywistości i jest jedynie wytworem umysłu (snem). Tego rodzaju obiekty nazywa się myślokształtami. Badania elektroencefalografem wykazały, że podczas świadomego snu fale mózgowe zachowują się jak w fazie REM, natomiast podczas OOBE ich wykres jest inny niż w jakimkolwiek innym stanie świadomości. Wykres fal mózgowych podczas OOBE jest inny u każdej osoby. Trudno nawet u jednej wyodrębnić konkretny stan, który można by nazwać stanem OOBE. Obserwuje się raczej nasilanie lub osłabianie pewnych zjawisk lub rytmów. Przykładowo, stan OOBE może charakteryzować się krótkimi, kilkusekundowymi fazami REM. Odpowiednie nasilenie tego zjawiska można interpretować jako stan OOBE. Nie istnieje zatem możliwość określenia początku i końca OOBE przy pomocy elektroencefalografu[potrzebne źródło]. Rodzaje OOBE [edytuj] Powszechnie dzieli się doświadczenia OOBE na dwa rodzaje: strefę czasu rzeczywistego i projekcję astralną. Uważa się, że strefa czasu rzeczywistego to doświadczenie realnej, fizycznej rzeczywistości. Czas płynie tam dla przeżywającego eksterioryzację tak samo, jak w świecie fizycznym, lub z minimalnymi różnicami, jak np. wielkość obiektów. Można obserwować te same obiekty, co w świecie fizycznym. Wielu realnych obiektów nie widać, lub są ustawione w innych miejscach, jednak jest to oszustwo podświadomości astralnego podróżnika. Ezoteryka mówi jednak, że dzięki treningowi można nauczyć się ignorować tego rodzaju błędy podświadomości i obserwować stan rzeczywisty prawdziwego świata fizycznego. Drugi rodzaj OOBE nazywany jest powszechnie "projekcją astralną". Terminem tym nazywa się przypadek, w którym dana osoba porusza się w świecie niefizycznym, tzn. otoczenie, w którym się znajduje wykazuje jedynie częściowe podobieństwo do świata realnego bądź nie wykazuje go wcale, jest to tzw. plan astralny lub astral. Stan ten podobny jest do świadomego śnienia, z tą różnicą, że osoba nie jest ograniczona do poruszania się jedynie w świecie snu. Osoba przebywająca w astralu doświadcza zupełnie innego czasu, niż w świecie fizycznym. Przykładowo, eksterioryzacja w świecie fizycznym może trwać 10 minut, a podróżnikowi może się wydawać, że spędził w astralu 3 godziny. R. Monroe podaje jeszcze jeden rodzaj OOBE, który nazywa "strefą 3", który jest zupełnie innym światem, podobnym do naszego, jednak nie dającym się sklasyfikować jako świat fizyczny w jakimkolwiek czasie, ani jako świat astralny. Czasami można się spotkać z odmienną nomenklaturą, gdzie pojęciem OOBE nazywa się wyłącznie przebywanie w strefie czasu rzeczywistego i stąd nie nazywa się projekcji astralnej mianem OOBE. Zdaniem większości ezoteryków, w czasie każdego snu (nie tylko marzeń sennych) ciało astralne oddziela się od fizycznego. Dlatego, aby nie podporządkować zwykłego snu do zjawisk OOBE, dodatkowym wymogiem doświadczenia eksterioryzacji jest, aby opuszczający ciało miał świadomość, że to właśnie robi. Techniki osiągania OOBE [edytuj] Każdy ezoteryk podaje różne przykłady technik mających nam ułatwić wejście w stan OOBE, jednak podkreślają oni, że żadna z nich nie daje pewności co do wejścia w ten stan. Niektóre z tych technik to: Technika wizualizacji Jedna z najpopularniejszych technik, ponieważ daje możliwość wyjścia z ciała o dowolnej porze. Jest trudna w nauce i wymaga bardzo długiego treningu. Najpierw człowiek musi wejść w trans, podobny do hipnotycznego, a następnie wyobrazić sobie sytuację, która ma poruszyć jego ciałem astralnym. Najczęściej osoby chcące doświadczyć OOBE wyobrażają sobie linę, po której próbują się wspinać. Można jednak użyć innej wizji, np. bujania się na huśtawce, obracania wokół własnej osi lub czegokolwiek innego, co ma związek z ruchem. Technika 4+1 Jedna z najskuteczniejszych technik. Jej zasada to: położyć się spać, nastawić budzik aby obudzić się po czterech godzinach, przez godzinę zajmować się czymś aby nie zasnąć, a następnie znów położyć się spać. W takim stanie bardzo łatwo doznaje się OOBE. Istnieją inne warianty tej metody, różniące się długością poszczególnych faz, np. 6 godzin snu - 2 godziny czuwania lub 5 godzin snu - godzina czuwania. Metoda ma tę wadę, że OOBE można osiągnąć tylko o odpowiedniej porze (nad ranem, po przebudzeniu) i nie nadaje się do częstego stosowania, gdyż powoduje niewyspanie. Technika transowa Wchodząc w trans i zapominając o ciele, można osiągnąć wrażenie opuszczenia ciała. Polega to na wprowadzeniu się przez śniącego w głęboki trans (np. przez techniki autohipnotyczne, autosugestię, afirmacje) i skupienie się tylko i wyłącznie na wrażeniach wewnętrznych, omijając wrażenia zewnętrzne (cielesne). Ignorowana fizyczność zostaje w końcu zapomniana przez śniącego, co po pewnym czasie wprowadza w stan paraliżu, z którego łatwo można osiągnąć OOBE podnosząc się sennym ciałem. Technika świadomego snu Metoda wykorzystuje fakt, że można przejść ze świadomego snu do doświadczenia OOBE. Najpierw należy wywołać jakąś techniką świadomy sen (np. WILD), a następnie wykonać we śnie odpowiednią czynność. Może to być coś gwałtownego, np. zeskok z dachu, można zacząć iść do tyłu, można też zamknąć oczy i spróbować szybko wstać. Metoda jest dość skuteczna, jednak wywołanie świadomego snu jest trudne samo w sobie. Technika wykorzystująca indukcję fal mózgowych Przy użyciu odpowiednich urządzeń wywołuje się fale mózgowe, które ułatwiają osiągnięcie OOBE. Metoda ma średnią skuteczność, zazwyczaj indukowanie fal kończy się niezwykłym stanem świadomości, ale nie OOBE. Technika hiperwentylacji Metoda polega na wykonywaniu szybkich głębokich wdechów i wydechów. Po czterdziestu oddechach następuje OOBE. Jest to metoda bardzo niebezpieczna, gdyż może bezpośrednio spowodować śmierć lub uszkodzenie mózgu, a pośrednio wywołać inną chorobę. Skuteczność jest niewielka, ponieważ już po kilkunastu oddechach następuje znaczące pogorszenie samopoczucia. Technika narkotyzacji (zażywanie substancji psychoaktywnych) Wrażenie opuszczenia ciała powoduje przede wszystkim ketamina, fencyklidyna i inne dysocjanty, które przez blokadę NMDA powodują ogólne oderwanie od otaczającego świata. Opuszczanie ciała w ten sposób jest naukowo zrozumiane i sugeruje, że każde OOBE jest stanem umysłu i niczym więcej jak złudzeniem, całkowicie realistycznym dla odbiorcy podobnie jak złudzenia w schizofrenii, czy pod wpływem psychodelików. Paranaukowe teorie na temat OOBE [edytuj] Naukowcy odrzucają możliwość występowania OOBE, a nawet wśród ezoteryków nie ma zgody, co naprawdę dzieje się podczas tego zjawiska. Teoria popularna Najpowszechniejsza, popularna teoria mówi, że w czasie OOBE dusza opuszcza ciało, a oddzielenie duszy od ciała z punktu widzenia większości religii nazywane jest śmiercią. Medycyna natomiast nie jest w stanie zweryfikować tego poglądu, ponieważ w nauce nie występuje pojęcie duszy. Od osób uważających, że doświadczają OOBE możemy się dowiedzieć, że: * powrót do ciała jest niemożliwy jedynie po śmierci ciała fizycznego * podczas OOBE ciało może zostać zajęte przez inną duszę, lecz w praktyce takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko (co więcej, z opisywanych przypadków wynika, że byty zajmujące ciało fizyczne do określonych celów, prosiły wcześniej właściciela o zgodę); do ciała zajętego przez inną duszę można bez problemu wrócić, wyrzucając tym samym "gościa" - wynika to z połączenia ciała z duszą Robert Monroe Z relacji R. Monroe wyłania się następujący obraz: * świadomość naprawdę opuszcza ciało; * istnieje połączenie między ciałem fizycznym a astralnym (nazywane srebrną liną), które przekazuje wrażenia z ciała fizycznego (dźwięki, dotyk) do świadomości; * dzięki powiązaniu duszy z ciałem "srebrną liną", powrót do ciała nie sprawia problemów; * istnieje możliwość, że nie wrócimy do ciała, lecz jedynie jeśli będziemy tego chcieli; * ciało astralne jest zasilane energią z ciała fizycznego, każda próba obudzenia ciała fizycznego kończy sie powrotem ciała astralnego do ciała fizycznego. Robert Bruce, autor Traktatu o projekcji astralnej ma następujące poglądy: * W czasie OOBE tworzony jest doskonały duplikat osobowości podróżnika. Podróżnik występuje więc w dwóch egzemplarzach, z których każdy może działać niezależnie (mimo że Monroe twierdzi, że "każda próba obudzenia ciała fizycznego kończy się powrotem duszy do ciała", nie ma więc możliwości niezależnego działania ciała fizycznego). * Między ciałem fizycznym a duplikatem astralnym istnieje połączenie (srebrna lina), która wymienia energię oraz myśli i emocje (telepatia). Energia przepływa głównie od ciała fizycznego do astralnego, ale czasami można ten kierunek odwrócić. * Jeżeli astralnemu sobowtórowi skończy się energia, ginie on i "podróżnik" nie zdaje sobie sprawy, że właśnie miał OOBE. * Astralny sobowtór może na nowo zespolić się z oryginałem. Następuje wtedy nadpisanie pamięci sobowtóra na pamięć oryginalnego podróżnika i normalnie pamięta się OOBE. Może też dojść do wymieszania wspomnień i wtedy podróżnikowi wydaje się, że przebywał w dwóch miejscach naraz (bilokacja). * Próba obudzenia ciała fizycznego skończy się zerwaniem połączenia z duplikatem, który następnie ginie z braku energii. Osobie będzie się wydawać, że nie dokonała OOBE. * Ciało jest cały czas zajęte przez duszę, więc nie istnieje ryzyko, że ktoś je zajmie. * OOBE nie może spowodować śmierci, ponieważ świadomość nie opuszcza ciała (jedynie jej kopia). * Nie istnieje możliwość, że nie wrócimy do ciała. * Można mieć OOBE na jawie. Teoria peryskopu Według tej teorii nic nie opuszcza ciała, wrażenia z odległych miejsc następują dzięki postrzeganiu pozazmysłowemu, komunikacja z innymi istotami dzięki telepatii. Istnienie ciała astralnego jest złudzeniem. Ciało astralne można porównać do peryskopu, który wystaje z ciała fizycznego, jednak świadomość go nie opuszcza. Teoria świadomego snu Według tej teorii OOBE niczym nie różni się od świadomego snu. Dusza nie opuszcza więc ciała. Teoria ta ma dwa warianty: jeden uznaje OOBE za szczególny przypadek świadomego snu, a drugi uznaje świadomy sen za szczególny przypadek OOBE. W obu przypadkach OOBE jest powiązane z LD, a w drugim przypadku LD uznaje się za odmienny stan OOBE, w którym marzenia senne zastępują rzeczywistość postrzeganą przez ciało astralne. Badania EEG wykazują, że ciało osoby doświadczającej OOBE znajduje się w fazie REM, a fale mózgowe wykazują aktywność o częstotliwości od 4 Hz do 8 Hz (fale theta) - takie same jak przy marzeniach sennych[potrzebne źródło], więc nauka OOBE traktuje jak zwykłe marzenia. Teoria sceptyczna Zakłada, że OOBE to wrażenie opuszczenia ciała. Śniący rzekomo faktycznie nie opuszcza ciała, a jedynie zdaje mu się to. Wrażenia te są na tyle silne, by tworzyć poczucie wyjścia z ciała, co nie koniecznie musi być faktem. Krytyka naukowa eksperymentów Roberta Monroe [edytuj] Neurolodzy, z głównego nurtu badań naukowych w tym zakresie, uważają dość powszechnie, że efekty OOBE, są zwykle powodowane silnym pobudzeniem określonych fragmentów mózgu i mogą być z powodzeniem wyjaśniane w racjonalny sposób. Eksperymenty Roberta Allana Monroe próbowało powtarzać wielu neurologów z kilku ośrodków badawczych w USA. Efekty identyczne jak OOBE występują dość powszechnie wśród chorych na epilepsję, którą próbowano leczyć poprzez stymulowanie tych miejsc w mózgu, które są szczególnie aktywne w trakcie ataku padaczki. Silne efekty OOBE występujące po zażyciu ketaminy, są również związane ze wzmożoną aktywnością tych samych fragmentów kory mózgowej. Powiązanie występowania tych efektów z pobudzaniem tych ośrodków mózgu zostało też udowodnione m.in. przez S.J. Blackmore ..................................... Całosć za Wikipedią: http://pl.wikipedia....Eksterioryzacja Ot tak, zeby zacząć dyskusję.
  25. Channelling stał się w ciągu ostatnich kilku lat zjawiskiem bardzo popularnym. Słyszymy o nim w serwisach informacyjnych i podczas programów talk-show. Czytamy artykuły na ten temat, zaś każda biblioteka zawiera tomy książek napisanych przez channelingowe byty, i z każdym miesiącem ukazuje się ich coraz więcej. Niektóre źródła channellingowe zyskały duży rozgłos, ściągając tłumy na seminaria i warsztaty, częstokroć bardzo drogie. W jaki sposób możemy lepiej zrozumieć ten nagły potok informacji? Webster definiuje "kanał" jako "sposób dojścia, przekazu". W kontekście New Age channelling umożliwia dostęp do drogi pozwalającej na komunikację między różnymi planami istnienia. Channelling to trasa, przy pomocy której ci, którzy nie są obecni w fizycznej rzeczywistości, mogą przekazywać informacje tym obecnym w fizycznej rzeczywistości. Choć może się wydawać, że jest to dość nowe zjawisko, to channelling pod różnymi postaciami istniał tak długo, jak rodzaj ludzki. Tą najbardziej popularną postacią jest ta, o której wszyscy słyszymy: że czasami "znikąd" nachodzi nas nagle pomocna intuicja. Ta postać channellingu powoduje powstawanie wielu dzieł sztuki i pomaga nam znajdować rozwiązania pozornie nierozwiązywalnych problemów. W przeciwieństwie do innych postaci channellingu, inspiracja ta jest zawsze dla nas dostępna, a to, czy otrzymujemy ją rzadko czy często, to po prostu zależy od naszej podatności i otwartości. Sny są innym sposobem, przez który może dotrzeć do nas informacja channelingowa. W stanie snu jesteśmy otwarci i duchowo nastawieni, tworząc niezamykalną bramę, przez którą może płynąć Uniwersalna wiedza. W czasie gdy sny i inspiracje są ważnymi trasami przekazów channellingowych, sny, dla wielu ludzi, są łatwiejsze do zignorowania. Mamy tendencje do reagowania i używamy tych wglądów, które nas inspirują. Najbardziej spektakularną postacią channellingu jest tzw "Trance Channelling". W tej technice kanał nie używa czyjegoś ciała poprzez wejście w stan transu, pozwalając "źródłu" zwracać się bezpośrednio do osoby trzeciej. Choć kanały transu najczęściej pracują tylko z jednym źródłem, to źródłami może być kilka rzeczy lub istot. Wielu wierzy, że te channelingowe "źródła" odzwierciedlają podświadomy umysł kanału lub "zbiorową nieświadomość". Materiał channellingowy może również płynąć od czyjegoś "Wyższego Ja". Informacja przekazana nam przez to Źródło zdecydowanie "podpada" pod materiał channellingowy, ponieważ nasze "Wyższe Ja" nie są obecne w fizycznej rzeczywistości. Inni mogą otrzymywać materiał channellingowy od Umysłu Kosmicznego lub od Boga/Bóstwa/Wszystkiego. Najwięcej jednak przekazów channellingowych dociera do nas od przewodników duchowych lub Mistrzów i ostatecznie jest to materiał ważny bez względu na to, w kogo lub w co wierzymy, czym jest nasze źródło. Innym sposobem porozumiewania się ze "źródłem" jest "Automatyczne Pismo". W tej postaci channellingu kanał najpierw medytuje, a później siada z piórem lub przy maszynie do pisania i pozwala źródłu pisać. Medytacja powinna być praktykowana za każdym razem przez automatycznym pismem, ponieważ medytacja wprowadza nas w stan uspokojenia i czyni nas chłonniejszymi dla prawdziwych źródeł duchowych. Technika automatycznego pisma jest dość prosta: po medytacji usiądź w wygodnej pozycji, trzymając podkładkę z kartką papieru i pióro, przytknij koniec pióra do kartki. Utrzymuj odprężenie i zapytaj, czy "źródło" jest obecne. Pozostań zrelaksowany i czekaj, aż rozpocznie się pisanie. Na początku pismo może być nieczytelnymi, pięknymi, małymi, nic nie znaczącymi gryzmołami. Jednakże po pewnym okresie praktykowania gryzmoły staną się czytelnymi słowami i frazami, które będą czytelne i będą dyskutować na każdy temat, jaki przyjdzie nam do głowy. Sukcesu nie można osiągnąć przy pierwszych kilku sesjach. Może to wymagać czasu i codziennej praktyki, aby rozwinąć silny związek, jest to jednak warte wysiłku. Obojętnie, jaką technikę zastosujemy do przekazywania informacji, bardzo ważnym jest to, że nie przyjmujemy ich na ślepo. Do czasu, gdy w pełni nie zaufamy, każde z naszych źródeł powinniśmy traktować ze szczyptą zdrowego sceptycyzmu. Powinniśmy badać każdy material channellingowy z bezstronnym i dociekliwym umysłem. Choć materiał może zmieniać zawartość, istnieją pewne jakości, które zawsze będą obecne w informacji, która została "przechannellingowana" przez prawdziwe duchowe źródło. Taka informacja wygląda pozytywnie i zawsze prowadzi nas na duchową ścieżkę. Od tej pory nasze źródła zawsze będą próbowały nam pomóc, jak tylko się da, ponieważ mogą nam udzielać skutecznych i użytecznych rad, zaś źródła próbujące nas olśnić niezrozumiałymi śmieciami powinny być traktowane podejrzliwie. Prawdziwe źródło nie kłamie ani nie szerzy plotek. Nasi przewodnicy nie będą nam rozkazywać, co mamy robić, nie mogą również przewidywać przyszłości, ponieważ przyszłość zawsze się zmienia. Gdy próbujemy się skontaktować z naszym przewodnikiem, ważne jest, abyśmy mieli te kwestie na uwadze. Niefizyczne byty mają "osobowości" tylko wtedy, gdy stają się fizyczne. Ktoś, kto miał negatywne nastawienie, lub był przygnębiony, w życiu, może przenieść część tych jakości do życia duchowego. Edgar Cayse powiedział kiedyś: "Jedyna różnica między żywym a martwym biskupem jest taka, że nie żyje, będąc żywym". W rzeczywistości nie istnieje takie coś jak komunikacja ze "zmarłym". Skłaniamy się ku temu, by widzieć życie w warunkach fizycznych, ale życie jest duchową rzeczywistością, która dla nas obecnie jest osadzona w fizycznej formie. Choć źle doradzające byty nie mogą cię skrzywdzić fizycznie, jednak ich wpływ może wywoływać negatywne skutki uboczne, które mogą uczynić twoje doświadczenie mniej satysfakcjonującym lub przyjemnym, o ile jakakolwiek negatywna osobowość mogłaby to zrobić. Z tego powodu ważne jest, aby założyć pewny system ochrony i świadomości przy próbie channellingu. Obserwacja i pójście za tą wskazówką może nas uchronić przez kłopotami, które są skukiem kontaktu z takimi niefortunnymi "źródłami". Pewne przygotowanie również jest konieczne, jeśli spodziewamy się być czystym i odpowiedzialnym kanałem. W tym celu raczej niewskazane jest, abyśmy stosowali jakąkolwiek postać channellingu bez osiągnięcia pewnej wprawy w medytacji. Medytacja sprawia, że jesteśmy bardziej skoncentrowani i kochający. Służy ona również jako tarcza chroniąca przed kontaktem z negatywnymi osobowościami duchowymi. Medytacja powinna być praktykowana codziennie, oprócz udoskonalania naszej zdolności do czystego channellingu, jest to najważniejsza rzecz mogąca rozwinąć nasze życie duchowe. Twoi przewodnicy duchowi mogą stać się twoimi długowiecznymi przyjaciółmi i doradcami, ponieważ mają oni cudowny zewnętrzny widok na nasze życie i życie ogólne. Mają oni dostęp do informacji, bez których nie moglibyśmy istnieć. Pomagają nam zgłębić nasze zrozumienie siebie i pomóc nam w czasie kryzysu. Kontaktowanie się z tymi duchowymi przyjaciółmi wcale nie jest trudne. Nie ma żadnej utraty kontroli nad naszymi ciałami i nie ma też czego się bać, ponieważ możemy zrezygnować zawsze, gdy tylko sobie tego zażyczymy. Przyjaciele duchowi, tak samo jak przyjaciele fizyczni, zawsze powinni być traktowani z szacunkiem. Nie powinniśmy ich zmuszać do zabawy lub do odpowiadania na masę trywialnych pytań (pytania nie są trywialne wtedy, gdy są dla nas ważne). Być może najpoważniejszą pomyłką, jaką możemy popełnić, jest stanie się zbyt zależnym od naszych przewodników, ponieważ przez to możemy ich stracić. Tak jak prawdziwi przyjaciele, nasi przewodnicy nie chcą, byśmy byli od nich uzależnieni. Proces channellingu z naszymi przewodnikami duchowymi jest naprawdę wielką przygodą. Może on trwać tygodnie albo miesiące, zanim rozwiniemy tą umiejętność, jest to jednak proces zdumiewający i przynoszący bezcenne, trwałe rezultaty. Jast, thothweb.com Tłumaczenie: Ivellios ...................................................... Tekst w całości z portalu: PARANORMALIUM, Link do postu