Szept

Moderatorzy
  • Zawartość

    5821
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Szept

  1. Selenit to grubokrystaliczna, czysta odmiana gipsu o perłowym lub jedwabistym połysku.Nazwa wywodzi się z greckiego słowa - selenities czyli księżycowy i nawiązuje do specyficznie błyszczącej powierzchni, podobnej do księżycowej poświaty. W czasach antycznych i średniowiecznych nazwą selenit określano nie tyle właściwy selenit, ale także i kamienie księżycowe, opale i kocie oka. Pięknie wykształcone jednoskośne kryształy gipsu w kształcie pałeczek, zwłaszcza z inkluzjami wodnymi są szczególnie poszukiwane przez osoby medytujące i zajmujące się regresją. Minerał ten ma bezpośredni wpływ na ciało emocjonalne. Jednak jego działanie nie przypomina działanie zielonego awenturynu czy smithsonitu słynących z uspokajających i wyciszających właściwości. Selenit aktywuje to co można nazwać "duchową wrażliwością". Jednocześnie stabilizuje chaotyczne emocje i pozwala dojść do głosu prawdziwym, niezakłamanym uczuciom. Można go użyć do zaktywizowania siódmego czakramu znajdującego się ponad głową. Jednak wobec niezwykłej siły selenitu takie działania mogą prowadzić do "odlotu ", dezorientacji, bólów głowy oraz problemów z widzeniem. Toteż wcześniej należy oczyścić ciało mentalne i emocjonalne, a jednocześnie uziemić się poprzez ułożenie poniżej stóp lub między piętami czarnego turmalinu, kwarcu dymnego lub hematytu. Selenit pomaga też umierającym. Należy ułożyć go nad głową ostrym wierzchołkiem skierowanym ku górze. Umożliwia to umierającemu uwolnić się od fizycznych i emocjonalnych uzależnień i spokojnie przejść na " drugą stronę". Natomiast umieszczony między brwiami na trzecim oku pomaga w indywidualnych wizjach i medytacjach. Ułatwia precyzowanie swoich wewnętrznych przekonań, poszerzenie mocy mentalnych, przypomnienie sobie wcześniejszych wcieleń. Dlatego bywa bardzo pomocy w terapiach regresywnych. Oczyszczanie selenitu powinno być dokonywane pod bieżącą wodą, można użyć mydła. Należy to jednak robić bardzo ostrożnie ze względu na dużą rozpuszczalność minerału. Kamień jest bardzo miękki, można go zarysować nawet paznokciem. Rozpuszcza się w kwasach. Selenit biały, zwany też anielskim skrzydłem, daje poczucie bezpieczeństwa i pewności swego miejsca we Wszechświecie. Bywa pomocny w rozwiązywaniu problemów duchowych, uspokaja i wycisza. Selenit przeźroczysty czyści i wzmacnia aurę, wypełnia ją światłem, znosi blokady energetyczne. Transmutuje i uzdrawia, ochrania przed złymi energiami i tzw. złym okiem. Pomaga w channelingu, przynosi informacji z innych wymiarów. Selenit różowy i beżowo-biały szerzej znany pod nazwą róża pustyni, przynosi poczucie bezpieczeństwa, wewnętrzny spokój i harmonię. Daje poczucie, że jesteśmy kimś ważnym w uniwersalnym planie, pomaga w dawaniu i otrzymywaniu duchowego wsparcia. Nic więc dziwnego, że zaleca się, aby nosiły go młode matki, wówczas będą miały wystarczającą ilość pokarmu Selenit pomarańczowy lub pomarańczowo-przeźroczysty pomaga uświadomić sobie i wypełnić życiowe cele w danej inkarnacji. Czyści splot słoneczny i związane z nim kanały energetyczne, pomaga przy kłopotach trawiennych. Selenit przeźroczysty i włóknisty, zwany fantomem, wnosi duchowy aspekt w działania na planie ziemskim, łączy duchowość z codziennym życiem, wypełnia wszystkie czakry światłem. Czyści je i równoważy. Pomaga w chorobach neurologicznych i traumach. Wspomaga leczenie udarów. Uspokaja. Oddala koszmary senne i lęki nocne. W tym celu należy je umieścić pod poduszką. .......................................................... http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_selenit.html
  2. TAO

    TAO - czym jest obrazuje poniższy tekst: "Tao jest ponad istnieniem i nieistnieniem Istnienie jest dobre dla tych, którzy uzywają słów. A Tao nie uzywa słów Jest nieme jak kwiat. Słowa pochodzą z Tao- Tao stwarza słowa, ale ich nie uzywa." Ale nie o filozofii tu chcę napisać a o znanym symboli TAO, czyli Jin i Jang Znak ten jest symbolem ładu kosmicznego i kosmicznej harmonii. Równowagi wszechświata. Jing i Jang do dwie przeciwstawne ale dopełniające się siły, z których współdziałania wynika całe istnienie. Jin symbolizuje pierwiastek kobiecy, chłód, cień, biernosć, wilgoć, Jang przeciwnosć tego. Ta symbolika przedstawiana jest w postaci koła(kręgu) , podzielonego na pół esowatą linią gdzie Jin jest ciemne a Jang jasne. Jako wyraz wzajemnej zależności w częsci jasnej był widoczny ciemny punkt a w częsci ciemnej jasny. Mówi nam to, ze nie chodzi o spór i walkę między światłem a mrokiem, lecz o współdziałanie i uzupełnianie się. Symbolizuje to idealną harmonię i wspólpracę wszechświata, kosmosu, wszystkiego.
  3. Orzeł jest symbolem niebios. Słońca, ognia, pożaru, dnia, powietrza, ciepła życiowego, burzy, błyskawicy, pioruna, wody, wiatru; początku, wszechwładzy (Boga), mściciela Boga, Dnia Sądu, potęgi (wiary), wiary, posła niebiańskiego, ducha, duszy, ducha proroczego, wróżby, wyroczni; modlitwy i łaski; długowieczności, odrodzenia, odno­wienia, chrztu, nieśmiertelności. Wniebo­wstąpienia; najwyższej władzy, majestatu, cesarstwa, chwały; wznoszenia się, wyso­kości, szybkości, szybkiego i wysokiego lotu, geometrii; szczodrości, sprawiedliwości, cno­ty, aspiracji, geniuszu, natchnienia, czło­wieka bystrego i zdolnego, bystrości wzroku, dumy (wraz z lwem i pawiem), pychy; młodości, siły, męskości, heroizmu, nie-ustraszoności, zwycięstwa; potencji męskiej, płodności, ojcowskiej surowości, kary ojco­wskiej lub boskiej, opieki nad dziećmi; zła, zniszczenia, niezgody, łupiestwa, padli-nożerstwa, żarłoczności; zob. Kamień (Orle kamienie). Orzeł w starożytności był reprezentantem całej rodziny sokołów, symbolika jego czerpie więc z cech różnych gatunków tej rodziny, takich jak sęp, jastrząb, sokół; jako ptak dzienny jest przeciwieństwem sowy (ptaka śmierci i ciemności), powietrznym odpowiednikiem lwa wśród czworonogów, przeciwieństwem muchy (przysłowie: Nie dba orzeł o muchy), wrogiem łasicy i trutnia; jako symbol słoneczny jest wrogiem ryby (morze) i węża (Ziemia, świat podziemy), nieraz wyobrażany z wężem w pazurach; wróg chtonicznego jaguara. Orzeł zabijający węża lub zająca — wiel­kość i wzniosłość triumfuje nad nikczam-nością, światło nad ciemnością, walka za­sady duchowej, niebiańskiej, z materialną, przyziemną, niższych istot, instyntków, sił; u Greków: Zeus pokonujący swych wrogów. W tradycji biblijnej aniołowie przybie­rają niekiedy kształt orła: cherubiny w pro­roctwie Ezechiela (1,10) miały twarze ludz­kie po stronie zewnętrznej, a wygląd orła po stronie przeciwnej. Czwarty anioł Apo­kalipsy (4,7) ma wygląd latającego orła. <br style="page-break-before: always;" clear="all"> Orzeł — Babilon; jego król, Nabucho-donozor. „Mówi Pan: »01brzymi orzeł wielkoskrzydły, o długich lotach, pełen różnobarwnego upierzenia, przyleciał na Li­ban" (tj. na Jeruzalem)" — Ezechiel 17,5. Orzeł — u Żydów zwierzę nieczyste. „Bóg do Mojżesza: »Z ptactwa te są, których jeść nie macie: orła i gryfa, i orła morskiego, i kani, i sępa..."" (Lev. 11,13), i innych fruwających drapieżników. Orzeł — żarłoczność. „(Orzeł) jest wszę­dzie tam, gdzie są trupy, jego pisklęta chciwie piją krew" (Hiob 39,30). Tam się orłowie zlatują, gdzie ścierw czują (£'11'. wg Mai. 24,28). „Chaldejczycy, lud srogi i gwał­towny (...) lecą jak orzeł rzucający się na żer" (Hababuk 1,6—8). Orzeł i kruk mścicielami bóstwa. „Oko, które urąga ojcu i które gardzi sędziwą matką, wydziobią kruki znad potoków lub zjedzą orlęta" (Ks. Przypowieści 30,17). Zeus wysyła orła (zrodzonego z Echidny i Tyfona, brata Hydry lernejskiej i Chi­mery), aby wydziobywał Prometeuszowi wątrobę; zakochany w najpiękniejszym ze śmiertelników, Ganimedesie, Zeus unosi go na Olimp przybrawszy postać orła. Gdy Merops, król wyspy Kos, chciał sobie odebrać życie po nagłym zgonie swej małżon­ki, nimfy Etemei, Hera zmieniła go w orła i osadziła na niebie płn., gdzie, jako gwiazdo­zbiór Orzeł, idzie za Wodnikiem (Ganime-dem). W plastyce starożytnej młoda bogini z dzbankiem i orłem obok niej to Hebe, bogini młodości, szafarka na Olimpie, to­warzyszka Ganimeda. Orzeł był atrybutem Zeusa (Jowisza), najdostojniejszym symbo­lem jego władzy jako dzierżyciel jego broni — piorunów (na godłach i monetach rz. orzeł z błyskawicami w pazurach); Zeus działa poprzez orła jako zaufanego posła albo w postaci orła, jak w mitach o Asterii (która uciekała przed nim zmieniona w prze­piórkę) lub Eginie, córce arkadyjskiego bo­ga rzecznego, Azopa. .Jako drapieżnik orzeł, wraz z sępem i so­kołem, był jednym z pierwszych ptaków wróżebnych; był też ptakiem wróżebnym Zeusa. Niepomyślną wróżbę niesie Troja-ncan orzeł, ukazując się po ich lewej stronie z wężem w pazurach, który kąsa ptaka w szyję, wskutek czego upuszcza on węża między szyki wojska (Iliada 12,200 i nast. Homera). Hekabe do Priama: „Wezwij <br style="" clear="all"> Zeusa (...), proś, aby ci na wieszczbę dał swego posłańca: niech po prawicy ptaków król skrzydła roztoczy. Jeśli taki obaczysz znak (...), możesz jechać z ufnością między greckie straże" (24,308—321, tł. F. Dmo-chowskiego). Orzeł królem ptaków. „Póki świat będzie wiekować, krukom wrzeszczeć, a orłom gar­dzić i panować" (Do potwarców 55—6, Adama Naruszewicza). Orzeł w chrześcijaństwie — modlitwa i łaska: wysłannik nieba, odrodzenie, chrzest, Dzień Sądu, potęga i sprawiedliwość boska; niekiedy Chrystus jako rozjemca między Bogiem a ludźmi; Wniebowstąpienie; Maria prowadząca wiernych ku prawdziwemu światłu; później wiara i teologia (wzno­szące ludzi ku niebu); jako złoty, z rozpo­startymi skrzydłami — Babilon, Wschód, Egipt. Atrybut młodości, dumy. Emblemat św. Jana Chrzciciela, Jana Ewangelisty (nie­kiedy z piórem albo kałamarzem w dzio­bie, jedna z czterech bestii apokaliptycz­nych), św. Augustyna, Grzegorza Wielkie­go, Jana od Krzyża (z piórem w dziobie). Orzeł — głosiciel końca świata, „l sły­szałem głos orła lecącego środkiem nieba, wołającego donośnie: "Biada mieszkańcom ziemi!"" (Apok. 8,13). Odwrócenie symbolu Chrystusa czyni z orła obraz Antychrysta, a więc aspekt złowróżbny okrutnego dra­pieżnika i rabusia, symbol pychy i ucisku. Orzeł stylizowany u stóp krzyża, z wień­cem wokół szyi, z bullą (rodzajem medalio­nu), trzymający w dziobie krzyż z uchwy­tem (ANKH, klucz życia, zob. Krzyż), często wyobrażany na grobowcach koptyj-skich jako symbol zmartwychwstania. Orzeł najszybszym z ptaków; śmiałość i szybkość lotu wiąże go z bohaterstwem, z błyskawicą i piorunem, z wyobrażeniem polotu, wzniosłości myśli. „Czarny orzeł, wielki łowca, zarazem najsilniejsze i naj­szybsze stworzenie skrzydlate" (Iliada 21, 252, Homera); lecz w innych miejscach, nie­wątpliwie na skutek dokładniejszych obser­wacji, jako najszybsze występują sokoły lub jastrzębie. „Przywiedzie Pan na ciebie naród z daleka na podobieństwo orła pędem lecą­cego" (Deut. 28,49). „Ani mię teraz moja małość wstydzi, ani się myśli tak jak orły ważą" (Grób Agamemnona 27—8, Słowackie­go). „Nie polezie orzeł w gówna" (Wesele 1,25.886, Wyspiańskiego). „A trafiaj ty orły <br style="page-break-before: always;" clear="all"> z proc!" (jw. 3,17,604) — wyobrażenie rzeczy nieosiągalnej. Orzeł — odrodzenie, odmłodzenie; według mniemania zaczerpniętego z legendy o Fe­niksie, że orzeł co 10 lat zanurza się w pło­mienie, a później w fale morskie, i pierząc się, odzyskuje młodość. ,,Odnowi się jak u orła młodość" (Psalm 102 5). Orzeł — długowieczność. ,,Omszałe drze­wa, które przeżyły orła" (Tymon Ateń-czyk 4,3, Szekspira). Orzeł — troska rodzicielska. „Jak orzeł wywabiający do latania orlęta swe i nad nimi latający (tak Bóg) rozszerzył skrzydła swe i wziął (Izraela), i nosił na ramionach swoich" {Pieśń Mojżesza, Deut. 32,11). Wynik niedokładnej obserwacji ptaków. Por. Skrzy­dła (orle). Orzeł — wzniosłość, wysokość. „Orzeł ściele wysoko swe gniazdo, na skale mieszka i nocuje na iglicach skalnych i stromych wierzchołkach" (Hiob 39,27—8). Orzeł — wspaniałomyślność, łaskawość, traktowanie z góry. „I orzeł śpiewać pta­szętom nie broni, ani się troszczy, co śpiew ten ma znaczyć" (Tytus Andronikus 4,4 Szekspira, tł. L. Uiricha). Orzeł — chwała. „Dawniej tyle orłów było! (...) Zawsze hetmański ten ptak się unosił lotny, krzyczący — no! bo chwałę głosił" (Orły i słowiki l—4 Kornela Ujej­skiego). Orzeł — człowiek zuchwały, srogi, od­ważny, bohaterski, patriota. „Orły srogie nie rodzą strachliwych gołębi" (Pieśni 4,4, 31—2 Horacego). „Hej! bracia orły, do lotu! Na świata brudnego końce!" (Hymn orłów l—2 Edmunda Wasilewskiego). „Orły ze wzrokiem surowym i z krwawą piersią, i z głosem spiżowym, co hasła boju rozno­szą w piór chrzęście" (Ustęp z powieści sybirskiej 159—161 Kornela Ujejskiego). Orzeł — człowiek bystry i zdolny. Przy­słowie: On nie orzeł, przez lufcik nie wy­frunie. Starość orła — śmierć głodowa. Wg po­jęć ludowych orłowi na starość dziób za­krzywia się tak mocno, że ptak nie może przyjmować pożywienia i ginie z głodu. Orzeł jest identyfikowany ze Słońcem jako ptak żyjący w pełnym blasku słonecznym, świetlisty w swej istocie i powietrzno--ognisty, zapładniający i męski, a przeto symbolizujący także ojca. Według Arysto­ <br style="" clear="all"> telesa orzeł może patrzeć prosto w słoń­ce bez szkody dla swych oczu, dlatego wy­obraża kontemplację i świadomość ducho­wą, Inny pogląd reprezentuje Leopold Staff: „Orły prosto w słońca lice patrzeć mogą dopiero, gdy stare i — ślepe" (Falanga tragiczna 4,12—13). Orle pióra zdobiące niegdyś głowy wojowników indiańskich były symbolem promieni Słońca, a prócz tego miały udzielać nosicielowi orlich zalet, po­dobnie jak serce lub skalp pokonanego nieprzyjaciela. „Oto umieram od mych własnych piór!" — woła orzeł w bajce Ezopa Orzel i Zając: orzeł gotujący się do pochwycenia zająca zostaje przeszyty z łuku strzałą opierzoną orlimi piórami. Orzeł — wróg węża. W mit. skandy­nawskiej u stóp kosmicznego jesionu Igdra-sil zwinięty olbrzym wąż Nidhogg z wie­loma mniejszymi wężami stale podgryzają jego korzenie; na najwyższej gałęzi siedzi orzeł z jastrzębiem na głowie; orzeł jest wieczystym wrogiem węża; między nimi biega wiewiórka Ratatosk, przenosząc obel­żywe przesłania. Gdy olbrzym Thjazi odkrył, że Loki odzyskał skradzione jabłka mło­dości (zob.) wraz z boginią Iduną, zmienił się w orła i ruszył w pościg, ale Azowie zapalili stos wiór, orle skrzydła zajęły się płomieniem i ptak spadł martwy na ziemię. Orzeł z powodu swej siły jest symbo­lem wojny i władzy monarszej od czasów babilońskich, jedną z oznak władzy w staro­żytnym Rzymie, apoteozą cesarstwa (zwłasz­cza z dewizą consecratio 'ubóstwienie'). Orzeł cesarski towarzyszący Eneaszowi, prze­niesiony przez Konstantyna Wielkiego z Rzy­mu do Bizancjum, stał się godłem wielu państw (jedno- albo dwugłowy). W heral­dyce rzymskiej orzeł legionów był pierwot­nie tylko jednym z pięciu symboli kultowych legionów rz„ obok dzika, wilka, konia i Minotaura; a od czasu konsulatu Mariu­sza (107 p.n.e.) jedynym palladium i emble­matem legionów była rzeźba srebrna lub z posrebrzonego czy pozłacanego brązu wyobrażająca orła z rozpostartymi skrzy­dłami siedzącego na pęku błyskawic. Orzeł — wojsko. Orły napoleońskiej Francji wzorowane były na orłach legio­nów rz. „Konie, ludzie, armaty, orły dniem i nocą płyną" (Pan Tadeusz 11,46—7 Mickiewicza). „Orły, kosy, szable, godła" (Wesele 2,29,1420 Wyspiańskiego). „Szu­ <br style="page-break-before: always;" clear="all"> mią orły chorągwiane" (A jak poszedł król... 13—14 M. Konopnickiej). „Ów mąż, bóg wojny (...), wprzągłszy w swój rydwan orły złote obok srebrnych, od puszcz Libijskich latał do Alpów" (Pan Tadeusz 1,894—7). Godło (impresa) mantuańskiego rodu Gon-zagów (m.in. nasza królowa Maria Ludwika), mecenasów sztuki wł. Odrodzenia. Orzeł dwugłowy nawiązujący do głowy Janusa, zwykle czarno-czerwony — siła stwórcza, wszechwiedza. Patrzy zarazem w przyszłość i przeszłość, łączy władzę ducho­wą z doczesną; w cesarstwie rz. nm. prawa głowa oznaczała orła nm., a lewa — rzym­skiego albo cesarza i króla w jednej oso­bie, jak w Austro-Węgrzech lub cesarskiej Rosji. Atrybut proroka Elizeusza, który, zapytany przez proroka Eliasza, czego żąda na pożegnanie, odpowiedział: „Proszę, aby się stał we mnie podwójny duch twój", tzn. prosi o podwójny (należny w spadku pierworodnemu) udział w duchu prorockim Eliasza (4. Ks. Król. 2,9). Orzeł podwójny w heraldyce Bliskiego Wschodu, sumero-babilońskiej i hetyckiej — bóstwo burzy, niekiedy o głowie lwa; prze­jęty przez dynastę Seldżuków. Orzeł — legendarny założyciel miast. Kierunek lotu orła wskazuje Romulusowi i Remusowi miejsce na założenie Rzymu. Legendy XVI i XVII w. (Kromer, Bielski) utrzymują, że Lech osiadł w miejscu, które nazwał Gnieznem, gdyż zobaczył tam gniaz­do orła na drzewie. Dwugłowy orzeł z le­gendy ruskiej porywa dzika i składa na wzgórzu nad przyszłą Moskwą. O początkach herbu Polski — orła bia­łego — nie wiadomo nic pewnego, godło to powstało prawdopodobnie w XII—XIII wieku. „Kto ty jesteś? Polak mały. — Jaki znak twój? — Orzeł biały" (Katechizm polskiego dziecka l—2 Władysława Bełzy). „Hej, bracia, wraz! nad nami orzeł biały" (Pieśń strzelców l W.L. Anczyca). Order Orła Białego — najwyższe odznaczenie Pol­ski przedrozbiorowej ustanowione przez Augusta II Sasa w 1705. Orzeł na monetach. Orzeł czy reszka? — losowanie z rzutu monety, na którą stronę padnie. Złoty orzeł wszędy doleci — przy­słowie. Orłem łowić — przekupywać pie­niędzmi. Orla łapa z pazurami — obrona wolności i sprawiedliwości; nieustępliwość. <br style="" clear="all"> Orzeł na sztandarach. Poeta perski Firdausi (ok. 937—ok. 1023) w swej wielkiej epopei Szah-name ('Księga królów') opo­wiada o sztandarze starożytnego Iranu, na którym wyobrażano orła symbolizują­cego potęgę i zwycięstwa Persów. „Ciągnie polskie wojsko całe, nasz Józef, nasz Dąbrowski, nasze orły białe!" (Pan Tadeusz 6,184—5 Mickiewicza). Według tradycji wedyckich orzeł jest wysłannikiem Indry, przenoszącym sdmę (roślinę, której sok wylewano w formie libacji na ofiarę bogom). Orzeł z ludzkimi rękami — kult Słońca (Syria). Orzeł o głowie lwa — walka bóstwa nie­biańskiego (orzeł) z demonami mroku i świa­ta podziemnego (lew); dusza i ciało czło­wieka. Orzeł z płonącą gwiazdą pięcioramienną w pazurach — znak planety Jowisz. Orzeł na Drabinie Doskonałości (tac. scala perfectionis) oznaczał u gnostyków objawienie Drogi i Celu. W alchemii: parowanie; orzeł pożerający lwa — sublimacja, ulatnianie się ciała stałego, triumf rozwoju nad zanikiem. Skrzy­dła — duch, lot — wyobraźnia. W marzeniu sennym: pomyślność; (martwy) ruiny; (ranny) strata pieniężna. W psychologii: zasada ojcowska; Logos. Leżeć, siedzieć w dartego orła — ple­cami do siebie, z pochylonymi głowami. Orlątko — przydomek Napoleona II (Francois Charles Joseph Bonaparte) syna Napoleona I i Marii Ludwiki, księcia Reichstadtu, tytularnego króla Rzymu w 1811—32. Orli nos — garbaty, zakrzywiony, ja­strzębi. (źródło: Słownik Symboli Władysława Kopalińskiego) Nes Havason na Shamanice napisał o nim: Tak jak kota charakteryzuje spryt, kruka inteligencja, dzika upór, tak orła można nazwać uosobieniem dumy i siły. Orły w swoim działaniu często kierują się moralnością, choć potrafią ją naginać do własnych potrzeb by realizować cele, które uważają za dobre. Są charyzmatyczne. Osoby z totemem orła czasem właśnie nie przejawiają charyzmy, jeśli mają problem ze zgraniem się ze swoim totemem. Orły z jednej strony lubią być niezależne i nie przepadają za sytuacjami, gdy ktoś im wydaje polecenie. Choć potrafią być posłuszne, jeśli zobaczą w kimś siłę i zdecydowanie. Orły mają też często problem z własnym poczuciem wartości. Przejawia się to zwłaszcza w sytuacjach, gdy mają problem w realizowaniu jakiegoś przedsięwzięcia. W tym przypadku jest to chyba przeciwieństwo lwa . Orły świetnie sprawdzają się na kierowniczych stanowiskach, jeśli tylko jest ono dopasowane do ich realnych możliwości. Oczywiście osoba z totemem orła nie musi wcale przejawiać tych cech. To zależy, czy korzysta z nauki, jaką przekazuje mu Zwierze Mocy. Osobiście kontakt z orłem miałem, jak już wspomniałem, za pośrednictwem żony. W zeszłym zetknąłem się z tym zwierzęciem w naturze. Okazało się, że w pobliskim lesie gniazduje para orła bielika. I tu ciekawostka. Orzeł bielik według kategorii systematycznej nie należy do podrodziny orłów i orłem jest jedynie z nazwy. Co do charakteru tego totemu, oczywiście nie jestem w 100% przekonany jeśli chodzi o trafność swoich wniosków wyniesionych z obserwacji. Więc może odezwą się osoby, które mają doświadczenie w pracy z tym totemem (http://forum.shamanika.pl/zwierzeta-mocy-f23/orzel-t280.html)
  4. Magia to przede wszystkim pewna siła. Energia. I ta siła jest wokół nas niezależnie od tego czy w nią wierzymy, czy nie. Natomiast wszelkie praktyki magiczne mają na celu ukierunkowanie tej siły w taki czy inny sposób. Stąd też mamy najbardziej znany podział magii na białą i czarną. Tu nie chodzi o to, ze jest to magia zła lub dobra, ale sposób jej ukierunkowania. Magia nie jest zła czy dobra, biała czy czarna ona po prostu jest. Natomiast intencja z jaką ja stosujemy czyni ją taka a nie inną. To człowiek, który ją ukierunkowuje czyni dobro lub zło. Co do magów, szamanów czy wiedźm to są to różne tradycje i funkcje. Dla przykładu powiem, że szamanizm to system inicjacyjny, wiedźmy już nie koniecznie
  5. Z aniołami mozna rozmawiać różnie i an rózne sposoby. Wiele osob chciałoby, aby to była normalna rozmowa, jak przy kawei. Ale nie zawsze sie tak da, co nie znaczy, że anioł stróż nie mówi do nas cały czas. Przeciwnie, mówi do nas i komunikuje się z nami na miliony sposobów. Najczęsciej poprzez intuicje i emocje, ale nie tylko. Zresztą nie tylko stróze z nami tak rozmawiaja. Znakiem od naszego anioła stróża moze być nawet zwyczajny artykuł w gazecie lub usłyszane przypadkowo zdanie, które bedzie odpowiedzią na nasze pytanie, nasz problem. Anioły dają nam setki znajków, Bóg takze, tylko my nie umiemy ich dostrzegać. Imiona aniołów są rózne, wiele jest tylko wymyślonych przez ludzi, inne są znane z Kabały. A anioły to istoty duchowe wysoko rozwinięte, to energie. Przynależą do wszystkich swiatów, nie ograniczają sie tylko do tradycji judeochrześciajńskiej i muzułmańskiej. One są wszędzie. I mówią do ans nieustajaco. A jak Wy rozmawiacie ze swoimi opiekunami?
  6. Aegishjalmur, to starożytny talizman wywodzący się z kultury nordyckiej (znany także z Islandii). Ma on znaczenie ochronne i nazywany jest Tarczą Ochronną, Tarczą Algizową czy Chełmem Ochronnym. Składa się on s ośmiu run Algiz, stąd też nazwa Tarcza Algizowa. W Islandii używano go do odnoszenia zwycięśtw w wojanch i konfliktach, ale też po to by we wrogach zasiać strach i w ten sposób zwyciężać. W Dosłownym tłumaczeniu to: "Terror Helm" "Chełm strachu" Według tradycji, którą opisuja też Islandzkie Sagi, ten symbol nosozno na czole, czasem nawet tatuowano go sobie. Był to potężny symbol wykorzystywany w walce, jak również do ochrony przed magicznym lub fizycznym atakiem. Dziś mozna go często spotkać na koszulkach lub w formie wisiorków amuletów. Niektórzy tatuuja go sobie. Obecnie Tarcza algizowa uważana jest za jedne z potęzniejszych i silniejszych talizmanów ochronnych. Stosuje się go także w formie wizualizacji. Ochrania się tą tarczą zarówno domy, jak i osoby. Ma on moc odbijania jak tarcza tego co złe. Związany jest też z magią runiczną.
  7. W jakich miejscach stawiamy bańki? Stosując bańki tradycyjnie, czyli tak jak używały ich nasze mamy i babcie, stawiamy bańki na dużych powierzchniach (plecy, klatka piersiowa) szeregami w odległości 1 cm jedna od drugiej z zachowaniem szczególnej ostrożności w okolicy serca. Bańki stosowane zgodnie z zasadami Tradycyjnej Chińskiej Medycyny stawia się w punktach akupunkturowych. Są to biologicznie aktywne punkty na powierzchni ciała odznaczające się szczególnymi właściwościami. W podręcznikach chińskich wymienia się ponad 400 takich punktów. Lekarz wybiera najbardziej odpowiednie punkty w danej sytuacji, biorąc pod uwagę stan ogólny pacjenta (zgodnie z zasadą medycyny naturalnej - leczenia człowieka a nie choroby). W mięśniobólach, nerwobólach międzyżebrowych, rwie kulszowej wykorzystuje się do leczenia bańkami głównie te punkty i strefy wokół nich leżące, w których odczuwana jest szczególna bolesność ( punkty Ashi). Na ogół nie są to klasyczne punkty akupunkturowe. Zwykle nad miejscem chorym wykrywa się badaniem dotykowym kilka takich punktów. Gdzie nie można stawiać baniek ? Nie wolno stawiać baniek w okolicy serca, dużych naczyń krwionośnych, oczu, uszu, nosa, brodawek piersiowych, żołądka, żylaków, na skórę uszkodzoną lub zmienioną chorobowo, na znamionach barwnikowych oraz u kobiet ciężarnych na podbrzusze i w okolicy lędźwiowej. Przy jakich schorzeniach można stawiać bańki ? Najlepsze wyniki osiąga się w następujących przypadkach: ? zapalenie oskrzeli ? angina ? grypa ? zapalenie płuc ? silne przeziębienie Dobre wyniki osiąga się w przypadku schorzeń przewodu pokarmowego, nerek i dróg moczowych oraz zaburzeń czynności serca i układu krążenia. Często można dostrzec zaskakująco szybkie przeciwbólowe działanie baniek - także w przypadkach, w których zawiodły wszelkie inne środki lecznicze. Dotyczy to zwłaszcza przewlekłych bólów kręgosłupa, nerwobóli, bólów w przebiegu reumatoidalnego zapalenia stawów oraz bólów głowy spowodowanych napięciem mięśniowym. Osoby cierpiące na bezsenność po leczeniu bańkami mogły się wreszcie dobrze wyspać (lub przynajmniej spały znacznie lepiej niż poprzednio). Jak poprawnie postawić bańki dziecku aby nie zrobić mu krzywdy ? Część lekarzy nie zaleca stosowania baniek u dzieci młodszych niż 4 letnie. U dzieci poniżej 7 roku życia należy stosować bańki najwyżej przez 5 minut, a u 7 do 14- latków maksymalnie przez 10 minut. Bańki powinny być postawione słabo lub średnio. U dzieci poniżej 14 roku życia nigdy nie stosujemy silnego przyssania baniek. U dzieci łatwo może dojść do powstania silnego wybroczenia i powstania pęcherzy dlatego podczas trwania zabiegu bacznie obserwujemy stan małego pacjenta. Delikatny masaż po postawieniu baniek zlikwiduje napięcie i zrelaksuje malca, a następnym razem dziecko chętnie podda się terapii ponownie. W Chinach bańki stawia się w punktach akupunkturowych codziennie przez 10 dni. Na zachodzie zwykle bańki stawia się dzieciom raz lub dwa razy w tygodniu. W jakich odstępach czasu można stawiać bańki ? Rytm zabiegów ustala się indywidualnie, kierując się stanem ogólnym chorego, rodzajem i stadium choroby oraz stopniem tolerancji zabiegu. W chorobach ostrych bańki można stawiać co dwa dni przez tydzień. Najlepsze efekty uzyskuje się rozpoczynając zabiegi przy pierwszych zwiastunach choroby. W chorobach przewlekłych - raz lub dwa razy w tygodniu przez kilka lub kilkanaście tygodni. Profilaktycznie, uodparniająco u dzieci i osób często zapadających na infekcje dróg oddechowych stosujemy serię 10 - 12 zabiegów 2 razy w tygodniu. Kurację rozpoczynamy ok. 6 tygodni przed okresem wzmożonych zachorowań. Co wskazuje na właściwe postawienie baniek ? Jak wygląda skóra po zabiegu ? Niemal bez wyjątku podczas stawiania baniek po raz pierwszy powinny pojawić się podskórne wybroczyny (sińce) lub okrągłe ślady w miejscach gdzie znajdowały się bańki. Wielkość wybroczyn zależy bardzo od czasu trwania zabiegu i siły zassania bańki. Aby zmniejszyć ryzyko powstania zbyt dużych sińców należy zawsze zaczynać od stopnia zassania lekkiego lub średniego zwiększając podczas kolejnych zabiegów wielkość podciśnienia i czas trwania zabiegu. W miejscu stawiania bańki pacjent powinien odczuwać ciepło oraz rozciąganie, a nie ból. Jeżeli pacjent podczas zabiegu odczuwa ból należy natychmiast usunąć bańki. Nie należy stawiać bańki ponownie w miejscu gdzie powstał pęcherz aż do jego całkowitego wyleczenia. Ślady powstałe podczas zabiegu stawiania baniek znikają zwykle w ciągu tygodnia. W niektórych przypadkach (np. przy zbyt silnym lub za długim postawieniu baniek) na skórze mogą się pojawiać pęcherze. Należy wtedy natychmiast usunąć bańki i skontaktować się z lekarzem. Na ryzyko powstania dużych wybroczyn narażeni są szczególni pacjenci starsi oraz bardzo młodzi. Dlatego też należy monitorować stan pacjenta w czasie zabiegu. Jeżeli nie zauważy się powstawania pęcherza odpowednio wcześnie może niepotrzebnie powstać duża, otwarta rana. Po zakończeniu zabiegu może nastąpić krótki okres zwiększonej wrażliwości w miejscach gdzie stawiano bańki. Można delikatnie wymasować te obszary olejkiem do masażu i po okryciu pozwolić pacjentowi na odpoczynek. Po zabiegu może wystąpić obniżenie ciśnienia krwi z powodu efektu jaki wywiera na układ krążenia postawienie baniek. Szczególnie podatni na ten efekt mogą być pacjenci z niskim ciśnieniem krwi. Czy bańkami można zastąpić antybiotyki ? Postawienie baniek nie może zastąpić, rzecz jasna, niezbędnego leczenia konwencjonalnego, np. zabiegu operacyjnego czy stosowania antybiotyku w chorobach o ostrym przebiegu. W niektórych przypadkach, np. w ostrych chorobach bakteryjnych trzeba stosować antybiotyki. Jednak i wtedy bańki mogą odegrać niepoślednią rolę wspomagającą, bowiem powodują szybsze i silniejsze działanie antybiotyków, dzięki czemu skracają czas choroby i umożliwiają zmniejszenie ilości podawanych leków. Często same bańki wystarczą, aby zmniejszyć dolegliwości, a nawet je zlikwidować, lecz kiedy indziej, w takim samym na pozór przypadku, trzeba sięgnąć do innej metody leczenia jako terapii podstawowej, towarzyszącej lub uzupełniającej. Stawianie baniek nadaje się doskonale do łączenia z innymi metodami leczenia. Dlaczego lekarze tak mało wiedzą o bańkach ? W ciągu stuleci leczenie bańkami, zwłaszcza ciętymi (z upuszczaniem krwi), zostało zdyskredytowane przez ich nadmierne - i przez to szkodliwe - stosowanie. Jednak prace naukowe B. Ashnera, G. Bachmanna, J. Abelego, A. Biera, Ch. W. Hufelanda i innych nie potwierdziły szkodliwości stawiania baniek, o co przez długi czas obwiniano ten rodzaj terapii naturalnej. Warunkiem jest tylko prawidłowe stosowanie tej metody. Wymienieni autorzy potwierdzili natomiast korzystne działanie baniek, polegające na regulacji i wspomaganiu mechanizmów odpornościowych, a także przyspieszeniu procesu leczenia szeregu schorzeń. W wielu krajach obserwuje się w ostatnich latach wzmożone zainteresowanie medycyny oficjalnej naturalnymi metodami leczenia. Naukowe potwierdzenie prastarych doświadczeń medycyny naturalnej, świadczące o istnieniu odruchowych powiązań powłok skórnych z chorym narządem wewnętrznym, zawdzięczamy przede wszystkim badaniom następujących lekarzy: Mackenzie i Head (strefy Heada, okolice nadwrażliwe), Hansen i Von Staa (drogi odruchowe skórno-trzewne), Sheidt (odcinki przejściowe) i Pischinger (układ środowiskowo-komórkowy). Obecnie nie da się już zaprzeczać skuteczności metod alternatywnych wykorzystujących wspomniane zależności, gdyż jest ona faktem. Jak wykonuje się masaż bańkami ? Aby ułatwić przesuwanie bańki przed zabiegiem należy natłuścić skórę oliwką lub maścią. Następnie stawia się bańkę na skórze sposobem tradycyjnym, po czym przesuwa się ją po powierzchni ciała lub wykonuje nią ruchy okrężne. Zabieg powinien trwać 3 - 5 minut. Można go powtarzać co drugi dzień. Długość serii zabiegów uzależniona jest od charakteru choroby. W ostrych procesach chorobowych (np. zapalenia mięśni, nerwobóle) wystarcza zazwyczaj 1 - 3 zabiegów; w stanach przewlekłych 5 - 7 zabiegów. Prawidłowo wykonany masaż bańką wywołuje niekiedy tylko nieznaczne zaczerwienienie lub zasinienie, a czasami nie wywołuje żadnej reakcji. Nie należy jednak przekraczać zalecanego czasu. W jaki sposób stawiamy bańki w punktach akupunkturowych ? Stawiamy bańki w wybranych punktach na 3 do 5 minut, niekiedy do 10 minut. Jaki jest czas trwania kuracji ? W chorobach ostrych bańki można stawiać co dwa dni przez tydzień. Najlepsze efekty uzyskuje się rozpoczynając zabiegi przy pierwszych zwiastunach choroby. W chorobach przewlekłych - raz lub dwa razy w tygodniu przez kilka lub kilkanaście tygodni. Profilaktycznie, uodparniająco u dzieci i osób często zapadających na infekcje dróg oddechowych stosujemy serię 10 - 12 zabiegów 2 razy w tygodniu. Kurację rozpoczynamy ok. 6 tygodni przed okresem wzmożonych zachorowań. Czym różnią się bańki próżniowe od ogniowych ? Aby bańki mogły być postawione niezbędne jest wytworzenie w nich podciśnienia. W tradycyjnych bańkach wykorzystywało się do tego celu ogień. Watkę nasączoną spirytusem zapala się i wprowadza do wnętrza bańki. W bańkach próżniowych podciśnienie zostaje wytworzone przez wyssanie powietrza pompką. Wbudowany w bańki zawór jednostronny utrzymuje powstałe podciśnienie. Wbrew powszechnemu mniemaniu to podciśnienie, a nie temperatura jest czynnikiem leczniczym w zabiegu stawiania baniek. Czy występują skutki uboczne tej terapii ? Bańki to bardzo silny sposób oddziaływania na organizm. Dlatego przed ich zastosowaniem niezbędna jest konsultacja lekarska. W przypadku prawidłowego stosowania baniek nie odnotowuje się powikłań oraz skutków ubocznych. Należy jednak zwrócić uwagę na to że w niektórych przypadkach (np. przy zbyt silnym lub za długim postawieniu baniek) na skórze mogą się pojawiać pęcherze. Należy wtedy natychmiast usunąć bańki i skontaktować się z lekarzem. Co trzeba zrobić aby podciśnienie w bańce nie było zbyt duże ? Wyciągając z bańki powietrze należy obserwować stopień zassania skóry. U osób z delikatną skórą, cienką podściółką tłuszczową, u osób szczupłych i dzieci wystarczy gdy wybrzuszenie będzie wynosiło 3 - 4 mm. U osób o mocnej budowie ciała, ze skórą twardszą i z grubszą tkanką tłuszczową należy uzyskiwać większe podciśnienie, większy stopień wessania skóry do bańki. Należy pamiętać, by u osób w podeszłym wieku i niemowląt podciśnienie nie było zbyt duże bez względu na grubość podściółki tłuszczowej, gdyż naczynia krwionośne są u nich zazwyczaj bardzo kruche! W miejscu stawiania bańki pacjent powinien odczuwać ciepło oraz rozciąganie, a nie ból. Jeżeli pacjent podczas zabiegu odczuwa ból należy natychmiast usunąć bańki. Czy Bańki Bezogniowe należy przed każdym stawianiem zanurzać w wodzie ? Bańki przed każdym użyciem należy zanurzyć całkowicie w ciepłej wodzie. Podgrzane wodą bańki będą bardziej miłe w dotyku dla pacjenta. Nie należy ich przed stosowaniem osuszać ponieważ woda stanowi dodatkowy czynnik uszczelniający (bańki będą lepiej się "trzymać"). ....................................................................... Źródło: http://www.medplus.pl/index.php?str=faq Ja osobiscie uzywam właśnie takich baniek. I bardzo sobie je cenię. Mój syn także umei je juz stawiać, wiec w razie infekcji stawiamy sobie wzajemnie. To są chińskie bańki gumowe, które kiedyś kupiłam, niestety nie jestem z nich zadowolona. Te większe cieżko sie stawia, te mniejsze pojedynczo niewiele dają. Tradycyjne ogniowe są dobre to juz tzreba umieć stawiać. Mają jednak te wadę w stosunku do szklanych bezogniowych, ze nie bardzo mozna tu regulować "ssanie" :D w bezogniwych szklanych odsysamy powietrze specjalna pompką, co umozliowa regulowanie. Jest to ważne zwłaszcza przy stawianiu baniek małym dzieciom.
  8. W tym miejscu chcemy pokazać naszym Użytkownikom, co na dany dzień radzą nam Runy. Co prawda ja osobiscie nie korzystam z kart runicznych, a z tradycyjnego Futharku, ale wielu Runistów także siega po karty runiczne, stąd temat jest w dziale Kart. Runą na dziś, to jest na 22 listopada 2010 roku wyszła runa FEHU - pozycja prosta Dziś możemy liczyć na przypływ energii. Będziemy mieć sporo ciekawych pomysłów i wiele mozliwości. Takze tych finansowych, wiec to dobry dzień na zagranie w lotto, podjecie decyzji finansowych, załatwienie swoich spraw w Banku. Ale to też dobry czas na zastanowienie się nad swoim podejsciem do materialnej strony życia. Warto więc zastanowic sie czy pogoń za pieniedzmi nie przesłania nam istotnych spraw, własnej duchowości, rodziny, życia towrzyskiego. Dziś bedziemy mieć dosć sił na każde pzredsięwzięcie. Dla samotnych runa ta wskazuje nadchodzącą miłosć, moze wiec warto dziś mieć oczy szeroko otwarte, by nie pzregapić swej szansy. Dla szukajacych pracy jest to idealny dzień na jej szukanie, wiec właśnie dziś złóżcie oferty, wykonajcie odpowiednie telefony ;D Runa ta wskazuje też na zapoczątkowanie czegoś noiwego, wiec jeśli masz pomysł, to dziś zacznij go realizować, pzredstaw szefowi swój projekt, lub zainwestuj w coś nowego Pozdrawiam
  9. Wysoki Kamień Wiele osób intuicyjnie wyczuwa miejsca w których straszy. Nie wiedzą co, nie rozumieją dlaczego ale czują chłód obecności, nieokreślony paraliżujący lęk. Duchy mają swoje ulubione miejsca pobytów, które my określamy jako wyjątkowe. Występują przeważnie w opuszczonych domach, na cmentarzach, leśnych uroczyskach. Czerpią energię z błąkających się w pobliżu zwierząt, biegających dzieci lub wędrujących turystów. Zawsze czekają ? cierpliwe i nieustępliwe. W okolicach Barda istnieje kilkanaście takich miejsc. Wiele związanych z nimi opowiadań to mniej lub bardziej fantastyczne bajki o duchach, rusałkach, wampirach i różnych demonach. Wszystkie nieprawdopodobne i niewiarygodne. Wszystkie z wyjątkiem jednej. Pracując nad historią tego miejsca miałem wątpliwości czy wyjawić czytelnikom jego lokalizację. Moje wątpliwości wynikały z dramatycznych wydarzeń, jakie były związane z tą sprawą w minionych lat. Doszedłem jednak do wniosku, że każdy kto posiada umiejętność intuicyjnego wyczuwania takich miejsc lub więcej niż trochę odwagi, powinien mieć możliwość udania się tam osobiście i doświadczenia wszystkiego na własnej skórze. Oczywiście na własną odpowiedzialność. A jak się mówi: odwaga to nic innego jak sztuka zaciskania zębów w odpowiednim momencie. Gdzie więc znajduje się to miejsce? Otóż każdy, kto weźmie do rąk mapę Gór Bardzkich i spojrzy na ich Grzbiet Wschodni, z łatwością znajdzie na niej szczyt o nazwie Wysoki Kamień (niemiecka nazwa: Der Hohe Stein). Znajduje się on mniej więcej w połowie linii prostej między wsią Laskówka a Przełęczą Łaszczowa. Wierzchołek góry jest dość płaski i wydłużony z dwoma widocznymi niewielkimi wzniesieniami. Na jednym z nich znajduje się właśnie ?Wysoki Kamień? będący potężnym, wysokim i masywnym blokiem skalnym skrytym wśród drzew. Wokół niego, w promieniu kilku metrów, dookoła całego zbocza, znajduje się rumowisko mniejszych bloków skalnych tworzących jakby okręg wokół centralnego bloku. Wysoki Kamień byłby wymarzonym miejscem na spacery gdyby nie pewne wydarzenia z 1966 roku, które na zawsze odmieniły jego historię. Z rozmów ze świadkami, do których udało mi się dotrzeć i przeprowadzonej kwerendy w prasie z tamtych czasów udało się ustalić najważniejsze fakty. 16 lipca 1966 roku grupa czterech nastolatków, dla rozrywki, postanowiła przeprowadzić seans spirytystyczny i wywołać ducha. Podeszli do sprawy bardzo poważnie zgromadziwszy wszystkie potrzebne przedmioty i przestudiowawszy dostępną literaturę na ten temat. Na miejsce owego seansu wybrali szczyt góry Wysoki Kamień, z uwagi na aurę tajemniczości jaką roztaczało to miejsce wokół siebie i zupełne odludzie. Seans odbył się dokładnie o północy. Celem było wywołanie ducha, związanego z miejscem w którym się znajdowali. Byli pewni, że nie wyjdzie z tego nic oprócz dobrej zabawy. Przeliczyli się. Tuż po zakoszeniu seansu nagle ucichł wiatr. Letnie, ciepłe powietrze zamarło i zgęstniało. Nie poruszało się ani jedno źdźbło trawy, ani jedna gałązka. Nastąpiła głucha cisza. Ognisko, które rozpalili, zgasło nagle tak jakby po prostu ktoś je zdmuchnął. Przerażeni rzucili się do plecaków po latarki. W tym momencie usłyszeli szelest kroków. Coś lub ktoś zaczęło się poruszać biegiem, w szaleńczym pędzie, dookoła ich obozowiska. Łamiąc z trzaskiem gałęzie, poruszając krzaki, kołysząc mniejszymi drzewami. Świecąc latarkami w ciemnościach, w kierunkach skąd dobywały się te dźwięki widzieli tylko ruszające się gałęzie i drzewa. Spanikowali. Rzucili się do ucieczki na oślep w dół zbocza. Do najbliższej wsi, Laskówki, dotarło tylko dwóch. Byli wykończeni, przerażeni i cali pokaleczeni nocnym biegiem po lesie. Nikt nie chciał im uwierzyć w to co opowiadali. Od razu wezwano milicję. Rankiem, po dwóch dniach od zdarzenia, rozpoczęto poszukiwania dwójki, która była w noc wywoływania duchów na górze i nie wróciła do tej pory. Trwały one sześć dni. Sześć dni w czasie których przeczesano góry na całej szerokości, od Barda po szosę Kłodzko-Złoty Stok. Chłopaków nigdy nie odnaleziono. Zostali uznani oficjalnie za zaginionych. Po tym zdarzeniu cała dwójka, która pozostała, miała co noc koszmary senne o swojej śmierci. W każdym śnie występowała niewyraźna, wysoka postać o imieniu Aargaroth (pisownia zachowana według wywiadu jednego z chłopaków dla gazety), która, jak mówili nastolatkowie, patrzyła się jak umierają. Pierwszy z nich zniknął bez wieści 24 lipca, osiem dni po wydarzeniu, drugi zaś dwa dni później tj. 26 lipca 1966 roku. Nigdy ich nie odnaleziono. Od 16 lipca 1966 roku do czasów dzisiejszych istnieje łącznie osiem udokumentowanych przypadków zaginięć osób, które były w dni poprzedzające zaginięcie na Wysokim Kamieniu. W większości byli to pracownicy leśni. Obecnie zbocza Wysokiego Kamienia porasta najgęstszy i najbardziej niedostępny las w całych Górach Bardzkich. Ci, którzy wracają z góry, zawsze w dzień, opowiadają o niesamowitych rzeczach jakie dzieją się na samym jej szczycie. Jak do tej pory nikt nigdy nie zdecydował się zostać tam po zmroku. Mówią, że strach ma wielkie oczy ale na Der Hohe Stein czuć nie tylko jego wzrok na sobie ale także dotyk? Źródło: Bogusław Romaszewski, Ewa Pazdioara, Tomasz Karamon, "Legendy i opowieści ząbkowickie" (http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein) Gnomy - smutna prawda... Spytacie kim lub czym są gnomy? Skąd pochodzą? Tego niestety nie wiem. Ani ja ani nikt z moich rozmówców. W tytule tej historii użyłem określenia "gnomy" gdyż, według mnie, swoim wyglądem są najbardziej zbliżone do istot zwanych gnomami - opisywanych w bajkach i baśniach. Lecz ta historia wcale nie jest bajką, a tym bardziej baśnią... Z relacji świadków, jakie udało mi się zebrać wynika, że istoty te na pewno zamieszkiwały najbliższe okolice Barda. Z racji istnienia sporej ilości relacji zamieszczę tutaj tylko dwie wybrane. Poniższa, jest pierwszą relacją o zauważeniu takiej istoty, na jaką udało mi się natknąć. Pochodzi ona z 1978 roku. Jej autorką jest Katarzyna Wiącek. "...to było w lecie. Byłam wtedy jeszcze młodą dziewczyną. Wracałam już pod wieczór, ze studzienki, jak już zaczęło się na dobre ściemniać. Szłam drogą biegnącą za ?warszawianką? na ulicę Krakowską. Gdy byłam przed punktem widokowym ogarnęło mnie przeczucie, że ktoś za mną idzie. Przestraszyłam się wtedy nie na żarty. Nie zatrzymując się odwróciłam głowę do tyłu i wtedy go zobaczyłam. Jakieś dziesięć metrów za mną. Nigdy tego nie zapomnę! Był wysoki gdzieś tak do kolan. Miał małe, śmieszne grube nogi. Ubrany był w ciemnozielone zniszczone spodnie i sponiewierany brązowawy kaftan do pasa, z kapturem narzuconym na głowę. Ubrania miał zrobione z takiego grubego materiału z jakiego kiedyś szyto szaty mnichom. W momencie gdy go zobaczyłam zatrzymałam się. On też się zatrzymał. Mimo, że nie widziałam dokładnie rysów twarzy bo miał naciągnięty na głowę ten kaptur to jestem pewna, że się uśmiechnął. Uśmiechnął się i od razu skoczył w chaszcze po prawej stronie drogi i straciłam go z oczu..." Autorem drugiej relacji jest Jakub Sowiński. Zdarzenie to miało miejsce w 1995 roku: "...to był późny jesienny wieczór. Było już zimno, ciemno i wiał mocny wiatr. Ulice opustoszałe. Wracałem właśnie do domu, idąc w dół ulicą Męki Pańskiej. Gdy wyszedłem zza zakrętu, w stronę tego ronda za pierwszą kapliczką różańcową, zobaczyłem go. Był w połowie drogi po lewej stronie, między płotem, a tą dużą starą lipą, która rośnie na środku tego ronda. Szedł odwrócony do mnie bokiem, lekko zgarbiony, nie widziałem w ogóle jego twarzy bo miał naciągnięty na głowę kaptur. Wysoki był gdzieś na około 40 cm. Ubrany w starą zniszczoną opończę aż do ziemi, z kapturem z takiego grubego parcianego materiału. W momencie gdy go zobaczyłem on musiał mnie usłyszeć, bo rzucił się biegiem w kierunku prawej strony - jest tam strome pobocze, które wtedy było porośnięte gęstymi krzakami, tak, że straciłem go z oczu tuż za tą lipą w ciemnościach. Był cholernie szybki! Wydaje mi się, że wracał od kurnika, który był tuż za płotem po lewej stronie. Wcześniej pamiętam, jak rozmawiałem zupełnie przypadkiem z człowiekiem, który jest właścicielem tego kurnika. Był zły, mówił mi, że jakieś zwierzę, chyba lis, dobiera mu się ciągle do kur..." Im bliżej naszych czasów tym coraz mniej jest relacji osób, które widziały gnomy. Ostatnia relacja pochodzi z 1999 roku. Wydaje się, że wraz z postępem cywilizacyjnym, z niszczeniem naturalnego środowiska przez człowieka, zniszczyliśmy również te istoty. Gnomy nie mając szans na szybką adaptację do zmieniającej się radykalnie sytuacji, nękane głodem i innymi plagami prawdopodobnie wymarły. Być może istota widziana przez Jakuba Sowińskiego, wykradająca jaja z kurnika, była jedną z ostatnich. Być może głód zmusił je do tego by wejść do miast, zbliżyć się do siedlisk ludzi. W efekcie stało się to ich zgubą. Imiona i nazwiska świadków zostały celowo zmienione. (http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein) Płanetnicy Czy ktoś z was wie kim są Płanetnicy? Na pewno bardzo niewielu. A więc posłuchajcie... Kiedyś, dawno temu, świat nieskażony i rzadko zaludniony zamieszkiwały liczne duchy, duszki, demony i bóstwa. Gnieździły się właściwie wszędzie: w żywiołach - ogniu, wodzie, powietrzu i ziemi; w przyrodzie - w górach, skałach, jeziorach, lasach i drzewach. Obecne były w gwiazdach, w wietrze, w piorunach, niektóre wcielały się w zwierzęta i ptaki, a inne w ludzi. Zasiedlały ludzkie gospodarstwa i domostwa. Gdy do Polski przybyło chrześcijaństwo i okrzepło, zaczęło potępiać rodzime duchy, usiłując wtrącić je do panachrześcijańskiego piekła. Ale część z nich przetrwała w nazwach, przysłowiach, zwyczajach ludowych przesądach i legendach. Większość odeszła wraz z ostatnimi ludźmi którzy w nie wierzyli. Z wiary bowiem czerpały swoją siłę, ukazywały się bowiem tylko tym ludziom, którzy w nie wierzyli. Były jednak wyjątki. Do nich należą właśnie Płanetnicy. Na tę historię natknąłem się zupełnie przypadkowo i właściwie to ona właśnie zainspirowała mnie do stworzenia tego działu, poświęconego właśnie niesamowitym historiom. Ująłem ją w formie przejrzystej relacji dla lepszego zobrazowania wam sytuacji jaka wtedy miała miejsce. Chciałbym zaznaczyć, że powstała ona na podstawie rozmów jakie przeprowadziłem z dwoma osobami które były świadkami tego co się wtedy wydarzyło. O tej historii wie obecnie tylko paru mieszkańców Laskówki. Dlaczego? Powód jest prosty. Świadkowie tych wydarzeń nie opowiadali tej historii prawie nikomu sami nie mogąc uwierzyć w to co widzieli. Bali się, że "ludzie zaczną gadać, że są wariatami" i wyśmieją ich. Chciałbym również zaznaczyć, że spisanie tej historii było bardzo skomplikowane. Wiele czasu zabrało mi przełamanie bariery nieufności osób, jedynych żyjących jeszcze świadków całego wydarzenia i tych którzy znają pełną historię, a będących ludźmi już w bardzo podeszłym wieku. Mimo tego udało się. Efektem tego jest poniższa relacja, która ocala tę historię od zapomnienia... Laskówka, 14 lipca 1950 roku. Wczesnym rankiem Jan i Józef Leszczyńscy wybrali się do lasu na grzyby. Idąc lasem wzdłuż Gór Bardzkich dotarli w południe do wsi Laski. Tam postanowili, że wrócą do Laskówki drogą przez pola. Drogi było kawałek a znad zachodu, co się wcześniej nie zdarzało, właśnie nadciągnęły ciemne, niemal granatowe chmury. Deszcz zaskoczył ich nagle w połowie drogi. Schronili się pod jednym ze snopów siana, które stały na polach. Niebo było całe zasnute ciemnymi chmurami o fantazyjnych wybrzuszeniach i kształtach. Chmury wisiały tak nisko, że zdawało się iż niemal dotykają wierzchołków Gór Bardzkich. Co dziwne nie było burzy. Tuż przed tym jak spadł deszcz wiatr ustał zupełnie i zapadła niesamowita cisza. Nawet świerszcze ucichły. Ptaki się gdzieś pochowały. Przyroda zamarła. Powietrze zgęstniało i zrobiło się bardzo duszno. W końcu zaczęło padać. Deszcz wzmagał się z każdą minutą. W końcu padało tak mocno iż widoczność spadła zaledwie do paru metrów. Snop siana w którym się schronili przeciekał. Pole, z racji, że leżało w niewielkim zagłębieniu zamieniało się w malutkie, bagniste jezioro. Deszcz padał i nawet nie tracił na sile. Leszczyńscy, gdy woda sięgała już do kostek postanowili przenieść się do pobliskiego lasu, który z tego co pamiętali, chroniąc się pod snopem, leżał kilkanaście dobrych metrów od niego. Przodem szedł Jan. Widoczność z powodu ulewnego deszczu była niemal zerowa. Szedł starając się trzymać kierunek na las. Obaj byli cali przemoczeni. Deszcz nadal padał z wielką siłą. Szli tak przez dłuższy czas a lasu nadal nie było widać, chociaż powinni, jak im się wydawało, już do niego dotrzeć. W końcu Jan zauważył przed sobą jakiś zamazany kształt. Sądząc, że to drzewo, które mogłoby zwiastować, że zaraz zaczyna się las ruszył szybciej w tym kierunku. Józef aby się nie zgubić szedł tuż za nim krok w krok. Zbliżając się Jan zauważył, że to "drzewo" się porusza. Pomyślał, że to tylko przywidzenie ale gdy spytał Józefa co widzi ten również zauważył to samo. "Drzewo" wyraźnie się poruszało lub raczej powoli sunęło w ich kierunku, równolegle do nich w odległości paru metrów. Obaj byli przerażeni tym co po chwili zobaczyli. Nie było sensu uciekać gdyż widoczność była minimalna a poza tym pole po którym szli zamieniło się w bagnistą breję tak, że nogi zapadały się w błocie po kostki. Leszczyńscy stali skuleni i sparaliżowani strachem. Istota miała około trzech metrów wysokości. Była chuda i miała nienormalnie długie ręce i nogi, podłużną głowę. Poruszała sie powoli. Majestatycznie. Według Leszczyńskich najbardziej niesamowite było to, że była cała z wody. Wygladała jak przeźroczysty worek napełniony wodą o ludzkich kształtach. Żadnych rysów twarzy, włosów, kompletnie nic. Istota ta była stworzona z wody. Była wodą samą w sobie. Po chwili przemknęła obok nich i zniknęła za ścianą deszczu nie zwracając na nich najmniejszej uwagi. Po dłuższej chwili deszcz zaczął powoli ustawać, tak, że po kilku minutach przestało zupełnie padać. Po powrocie do wsi nie powiedzieli o tym zdarzeniu nikomu. W 1988 roku do Laskówki przyjechała wycieczka z Niemiec w skład której wchodzili nieliczni jeszcze żyjący mieszkańcy Laskówki sprzed 1945 roku. Opowiadali między innymi miejscowe legendy które usłyszeli od swoich babek i prababek. W tym te o diabłach, którzy pojawiali się podczas silnych ulew... Silne oberwania chmury przeszły nad Laskówką jeszcze w roku 1964, 1978, 1983 i w 1993. Do dziś gdy nadchodzi burza niektórzy żyjący jeszcze najstarsi mieszkańcy we wsi mówią "Idzie burza, przyjdą diabły". Czy mają na myśli Płanetników? Czy również Ich widzieli? Kim właściwie są te istoty przybywające na chmurach deszczowych? Tego pewnie nie dowiemy się nigdy? Imiona i nazwiska świadków zostały celowo zmienione. http://www.bardo.info.pl/niesamowitehis ... #hohestein
  10. Kruk jest symbolem niepokoju; choroby; zepsucia; grzechu, herezji; wojny, śmierci, okrucieństwa; złości; drapieżności; chciwo­ści, plądrowania, łupów; rozkładu trupie­go; złych przeczuć, złej wróżby; fałszywości; bezczelności; diabła, duszy złej osoby; sa­motności; długowieczności; myśli, pamięci: wszechwiedzy, proroctwa; nadziei; opatrz­ności: światła, świtu. Słońca; symbolizował boga piekieł, sumeryjskiego Nergala o dwóch twarzach i wedyjskiego boga wiatru, burzy i wojny, Indrę. U wielu ludów Wschodu i Zachodu kruki uważane są za ptaki złowróżbne, żałobne, wieszczące nieszczęścia, choroby, zarazy, wojnę i śmierć prawdopodobnie ze wzglę­du na ich czarne oczy, błyszczące czarne pióra i skrzeczący głos, a także dlatego, że żywią się padliną, że ciągną gromadnie za wojskiem oczekując krwawego łupu. Bi blia traktuje kruka jako stworzenie nie czyste. Kruka nazywają złodziejem, gdyż, podob nie jak sroka, chwyta drobne przedmiot) odcinające się w jakiś sposób od otocze­nia (a więc niekiedy także błyszczące kosz­towności), a gdy są jadalne, chowa je po kątach i szparach, gdyż z powodu braku wola nie może się od razu najeść na za­pas. Dlatego też w średniowieczu symboli­zował grzech nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Niekiedy kruki uważane są (niesłusznie!) za wyrodnych rodziców, gdyż jakoby za­niedbują swe pisklęta. Biblijna Księga Hio­ba zapytuje: „Kto przygotowuje krukowi pokarm, gdy jego pisklęta wołają do Boga i tułają się bez pożywienia?" (38, 41). Jesz­cze dziś mówi się w języku niemieckim o wy­rodnym ojcu Rabemaler, a o nieczułej matce — Rabenmutter. Przypisuje się też krukom skłonność do samotnictwa, choć ptaki te trzymają się pa­rami przez całe życie i przez okrągły rok. Stąd kruk stał się wyobrażeniem dobrowol­nego odosobnienia, w chrześcijaństwie — herezji, odszczepieństwa, niewierzących, atei­stów, pogan. Żydów, oddzielonych od Arki <br style="" clear="all"> (tj. Kościoła), grzeszników, a nawet Szata­na, a prócz tego rozwiązłości, nieczystości i nieczułości. Kruk wiązał się w średniowieczu z hańbią­cą, ale bardzo często zadawaną śmiercią na szubienicy. Paść kruki znaczyło wisieć na szubienicy. Zwrot z piosenki Idzie żoł­nierz borem, lasem: „Rozdzióbią nas kruki i wrony" znaczy jednak ,,polegniemy na polu bitwy", gdzie kruki i wrony obiorą nas dziobami z ciała aż do kości, rozpo­czynając tę ucztę ze specjalnym apetytem od wydziobania oczu. Natomiast, jak twier­dzi przysłowie, „kruk krukowi oka nie wy­kolę", co znaczy, że swój swego nie ukrzywdzi. Literackie wyobrażenia kruka nie odbie­gają na ogół od tych wzorów. W islandz­kiej Opowieści o Njalu (Njalssaga, XIII w.) kruki towarzyszą mścicielom; u Szekspira Hamlet (3,2) powiada na przedstawieniu da­nym przez aktorów: „Już kruk krakaniem do zemsty daje hasło"; Otello (4,1) targa­ny zazdrością mówi: „Ta myśl krąży w mej duszy jak kruk nad domem dotkniętym za­razą". Na wieść o przybyciu posłańca tak zdyszanego, że brak mu tchu, aby obwieścić, że król przybędzie lada chwila. Lady Mak­bet powiada: „Ochrypł kruk nawet, który kracząc obwieszcza fatalne przybycie Dun-kana do mych bram" (1,5). U Mickiewicza (Dziady cz. III 1,506) pojawiający się Kon­radowi kruk olbrzymi, który ,,skrzydła ma czarne jak burzliwa chmura, a szerokie i dłu­gie na kształt tęczy łuku. I niebo całe za­krywa", jest zapewne wcieleniem Złego Du­cha, Szatana czyhającego na duszę Kon­rada. A zatem symbol zemsty, zarazy, złej wieści i diabła. Nie brak jednak i jasnych, pozytywnych wykładni w kruczej symbolice, a także wy­kładni dwuznacznych. Kruk idący za ora-czem czyści rolę z pędraków, kruk idący za siewcą pożera ziarno siewne, więc po­maga (?) i szkodzi. Prócz krakania kruk wydaje niskie dźwię­ki: „kork, kruk. klong", które starożytni Rzymianie rozumieli jako „cras, cras", co znaczy 'jutro'; dlatego, jak twierdzi Swe-toniusz, kruk był ptakiem nadziei. Ale we­dług św. Augustyna (Kazanie 83 IX 14 i 225 IV 4) to „cras" symbolizuje grzech i grzesznika, który ciągle odkłada na jutro nawrócenie albo skruchę. <br style="page-break-before: always;" clear="all"> Według opowieści żydowskiej Hagady pro­rok Eliasz miał dwa kruki; jeden przyno­sił deszcz, drugi suszę, jeden reprezento­wał życie, drugi śmierć. W Ewangelii wg Łu­kasza (12,24), kruki wyobrażają wiarę w Opatrzność boską: „Przypatrzcie się kru­kom, iż nie sieją, ani zna, nie mają spi­żarni ani spichlerza, a Bóg je karmi" (w Ew. wg Mateusza mowa jest w tym kontekście ogólnie o ptakach niebieskich). Kruk bywa też symbolem Opatrzności: z rozkazu Boga kruki karmią proroka Eliasza chlebem i mię­sem (3. Ks. Król. 17,4—6). Cud przyno­szenia chleba przez kruki powtarza się w ży­wocie św. Pawła Eremity w pustyni tebań-skiej, u św. Meinrada w środkowej Szwaj­carii, w miejscu, gdzie później powstało słynne opactwo w Einsiedein, u św. Bene­dykta na pustyni, św. Antoniego i wielu innych. Kruk jest więc żywicielem głodnych. Kruk oznacza też długowieczność, gdyż zdaniem niektórych, żyje on trzy razy dłu­żej niż człowiek. Hezjod uważał nawet, że kruk żyje 118 razy dłużej od człowieka. (W rzeczywistości stwierdzono, że pewien oswojony kruk żył 69 lat). W starożytności uważano, że kruk jest najinteligentniejszym z ptaków; stał się więc symbolem wiedzy, wszechwiedzy, ptakiem wróżebnym, proroczym, ptakiem świtu (kra­kaniem obwieszcza dzień), światła i Słońca. Poświęcony był wszystkim bohaterom i bo­gom Słońca, światła i wiedzy, jak Helios, Asklepios, Apollo, Kronos, Saturn, Eliasz, Noe, Odyn, walijski bóg Bran i in. Bystrość, spostrzegawczość, pojętność i oswajalność kruka uczyniły z niego posła bogów. Poetom, mędrcom i czarownikom podszeptywał natchnione pomysły. Według Strabona kruk, jako ptak Apollina, ozna­czał miejsce, gdzie znajduje się pępek świa­ta, omfalos, w Delfach, w ośrodku kultu Apollina i jego wyroczni. Także w starożytnej Persji kruki poświę­cone były bogu światła i Słońca; w związku z tym odgrywały rolę w kulcie Mitry. Kto osiągnął pierwszy, najniższy stopień wta­jemniczenia w mitraizmie otrzymywał nazwę Kruk. W mitologii skandynawskiej dwa kru­ki, reprezentujące Myśl (Huginn) i Pamięć (Muninn), siedziały na ramionach Odyna, władcy bogów i świata, boga poezji i mą­drości, i przynosiły mu wieści z Ziemi. Oba symbolizowały zasadę tworzenia, w przeci­ <br style="" clear="all"> wieństwie do dwóch wilków Odyna, wyobra­żających zasadę niszczenia. Kruk był ptakiem proroczym także w mi­tach celtyckich. Miasto Lyon w środkowej Francji to celtycko-rzymskie Lugdunum. Człon Ług- był już przez starożytnych wy­jaśniany rozmaicie: pseudo-Plutarch tłuma­czy tę nazwę jako 'Górę kruków', a więc w sensie bliskim naszego Krakowa 'grodu Kraka, czyli Kruka'; inni jednak odczytują to Ług- jako imię bóstwa, posła bogów, celtyckiego Hermesa-Merkurego. Rolę bystrego posła-zwiadowcy przezna­cza krukowi także Księga Rodzaju (8,7): Noe, aby się przekonać, czy potop się koń­czy, wypuszczał kruka z arki, a kruk wzla­tywał, znikał i powracał dopóki wody nie opadły i gdzieniegdzie ukazywać się zaczął ląd. Wtedy już nie wrócił, bo miał dość ścierwa i trupów do jedzenia. Dopiero wy­słana później gołębica powróciła z gałązką oliwną w dziobku, a Noe poznał, że „ustały wody na ziemi". (W micie babilońskim Utnapisztim wysyła kolejno gołębia, jaskół­kę i kruka, który nie wraca, dając tym znak, że potop się skończył). Kruk biblij­ny, niepowracający do arki, był dla wielu ojców Kościoła obrazem pogan gubiących swe dusze z dala od Kościoła (arki) albo wizerunkiem grzesznika oddanego rozko­szom świata, bezwstydnika. Uważano, że kruk dotychczas biały jak śnieg, wtedy wła­śnie sczerniał, symbolizując odtąd nieroz-proszone jeszcze ciemności Potopu, w prze­ciwieństwie do białej gołębicy, zwiastują­cej pokój boży. Również w micie greckim kruki były pierwotnie białe. Kiedy kruk-donosiciel przy­niósł Apollinowi wiadomość, że jego ko­chanka Koronis zdradziła go ze śmiertel­nikiem Ischysem, zabił ją, a potem, żału­jąc swego czynu, sprawił, że pióra kruka przybrały żałobną barwę. Biały kruk do dziś oznacza w głównych językach euro­pejskich rzadkość, wyjątek, indywidualizm, a przede wszystkim rzadką książkę. Już u Juwenala (Satyry 7,202) corvus albus ozna­cza człowieka zajmującego wśród współ­czesnych stanowisko wyjątkowe, mającego zdanie sprzeczne z opinią ogółu, U Burkar-da Waldisa (ok. 1490—1557) czytamy: „ein weisser rappen md. schwartzen schwan, wer mag den je gesehen han" ('któż kiedy wi­dział białego kruka i czarnego łabędzia?'). <br style="page-break-before: always;" clear="all"> W rzeczywistości białych kruków nie ma, ich barwa jest zawsze czarna, zarówno na śniegach Północy, jak i na pustyniach afry­kańskich, natomiast czarne łabędzie nie są dziś specjalną rzadkością. Bajka o kruku i lisie, którego pochleb­stwa sprawiły, że kruk chcąc się popisać pięknym głosem otworzył dziób i upuścił trzymany w nim kawałek sera zjedzony na­tychmiast przez lisa, zdradza niewielką zna­jomość kruczych możliwości, bo kruk z ła­twością, nie tylko na gałęzi, ale także w lo­cie, przekłada swą zdobycz z dzioba do pazurów i na odwrót, nigdy jej nie upuszcza­jąc. Kruk uchodzi też za emblemat autorów listów anonimowych. W heraldyce: człowiek zawdzięczający wszystko samemu sobie; odwaga (w związku z jego obecnością na polu bitwy). ........................................... Słownik Symboli Władysława Kopalińskiego
  11. Pojęcie astralu w ezoterycy pojawia się dość często i jest różnie interpretowane. Niektórzy autorzy książek o tematyce ezoterycznej dzielą świat na trzy sfery: 1. Świat duchowy - przedstawicielem jest duch i dusza 2. Świat astralny - przedstawicielem jest energia 3. Świat fizyczny -przedstawicielem jest materia. W takim ujęciu, astral jest rodzajem materii, ale posiada bardziej duchowy charakter. Tak, więc można powiedzieć, ze między materią (świat fizyczny), a duchem (świat duchowy) istnieje wiele pośrednich form istnienia i jest to właśnie astral. Dla szamanów światem astralnym może być: 1. Świat górny ? świat duchowy, mieszkania Bogów i dusz 2. Świat środkowy ? inaczej świat fizyczny 3. Świat dolny ? inaczej astralny Tyle, że szaman podczas swoich podróży szamańskich swobodnie może poruszać się po wszystkich trzech światach, nawet fizycznym (popularne wśród niektórych pojecie OOBE). Wiele osób świat astralny nazywa światem snów i emocji, wyobrażeń i archetypów, energetycznych wzorców zachowań. Czasem nazywa się go sferą odbić, ponieważ odbija zjawiska i procesy, które zachodzą w pozostałych światach. W teozofii, czy niektórych grupach gnostycznych świat dzieli się na siedem części, w tym na mentalne i eteryczne. Podobnie dzieli się ciało człowieka (czy też ciała człowieka). Do mnie jednak bardziej przemawia podział na trzy elementy. Czy też uznaję, ze jest on wystarczający. Bardzo ciekawie i moim zdanie trafnie opisał astral użytkownik forum Shamanika, Strzygoń. Pozwalam sobie przytoczyć jego wypowiedź: ?Świat astralny to dla mnie sfera pośrednia miedzy dewachanem a światem materialnym. Często nazywa się go sfera odbić, bowiem odbija zjawiska i procesy, które zachodzą w pozostałych światach. Astral jest warstwowy - im niżej tym jest bardziej "gesty", im wyżej, tym więcej w nim ducha. Stand tez pewnie kilka osób określa mianem świata mentalnego górne warstwy astralu gdzie znajdują sie astroidee (odbicia myśli i idei abstrakcyjnych). Ja to uważam za wyższą warstwę astralu po prostu. W astralu także jak juz wspominano znajdują sie manifestacje emocji oraz świat snów. Także istoty z dewachanu aby oddziaływać na świat fizyczny często budują sobie ciała astralne (np demony czy inne byty). Jest wiec astral sfera, w której można spotkać wiele innych bytów. W nim samym znajdują sie larwy astralne, cienie zmarłych i duża ilość istot czerpiących energie z ziemi - np egregory astralne. Niemniej większość mieszkańców astralu nie posiada jaźni i nie ma związków z dewachanem. Chyba, że oczywiście mamy do czynienia z bytem wyższym, który wykorzystuje do podroży swe ciało astralne - albo z świadomą istota z ziemi, która robi to samo. Przez astral łatwo jest wpływać zarówno na materie jak i na, dewachan - bowiem jako sfera odbić jest on powiązany z tymi poziomami. Zwierzęta maja świadomość właśnie na tym poziomie - dlatego choć w materii są mniejsi wiadome, w astralu można z nimi sie łatwo porozumieć. Także rośliny maja świadomość na poziomie wyższego astralu - tutaj także ten kontakt jest możliwy.? (źródło: SHAMANIKA) Ciekawie o świecie astralnym piszę Krystyna Maksymowicz w książce: ?Czarna magia? (przy tym ksiązka nie traktuje o czarnej magii wiec ją polecam), w rozdziale: ?Świat astralny? Autorka twierdzi, ze astral przenika i otacza cały świat. Będąc materią eteryczną, posiada także własności materii zwykłej. Bardzo ciekawie o Astralu pisze też Robert Bruce w artykule "Astralne istoty i dzicz" oraz w ?"Traktacie o projekcji astralnej" Pozwolę sobie przytoczyć, moim zdaniem ważne stwierdzenie, ze ?świat astralny składa się z materii astralnej, którą opisuje się krótko, jako to, co w umyśle. Świat ten jest niezwykle wrażliwy na myśli i może być kształtowany w dowolny sposób. Kreacje te mogą być tak doskonałe, że staną się nieodróżnialne od rzeczywistości.?. Dla mnie osobiście pojęcie świata astralnego jest zbliżone do przytoczonego postu "Strzygonia". Ja jednak widzę też płaszczyzny astralne, jako światło, mrok i granica między nimi. Ale o szczegółach nie będę już pisała Zachęcam natomiast do dyskusji, czym dla każdego z nas jest swiat astralny.
  12. ŻABA Żaba symbolizuje podporę świata. Słońce, Księżyc, wiosnę, wodę, deszcz, wyrocznię, wróżbę, nadzieję; lubieżność, chuć, rozpu­stę; zmartwychwstanie, powtórne narodziny, płodność, akuszerkę; chwałę, natchnienie; człowieka, kobietę, miłość, bel canto, gada­tliwość, czcze przechwałki, próżność, kłam­liwość, lekkomyślność; zawiść, nadmierne ambicje; niezdecydowanie, dwuznaczność, <br style="page-break-before: always;" clear="all"> herezję, prozelityzm: oszustwo, wścibstwo: plagę, zarazę, śmierć, trupią czaszkę, diabła. czarownicę, szkaradę. plugastwo. nieczy­stość. brzydotę; niezdarność. bezczynność: lenistwo, beztroskę: słabość, bezbronność. ograniczoność. Żaba w staroż. Egipcie — wodny żywioł pramułu. wylew Nilu. zmartwychwstanie. atrybut Izydy (noszono amulety wyobraża­jące żabę. aby zapewnić sobie łaski bogini. m.in. płodność). Niektórych bogów wyobra­żano z głową żaby. np. czterech prabogów; byli to: Nun (woda). Huh (nieskończoność). Kuk (ciemność). Amon (niewidzialność a. po­wietrze). którzy, wraz ze swymi wężogło-wymi żonami: Naunct. Hauhet. Kaukct i Amaunet. stworzyli świat, którym długo władali nim zeszli do podziemi, skąd rządzą Nilem i ruchem Słońca. Heket. dawna bogini wody. bogini-żaba. bogini szczęśliwych poro­dów, długiego życia i zmartwychwstania. udzielała życia ludziom i zwierzętom ukształ­towanym przez Chnuma. Żaba — zmartwychwstanie; ze względu na dramatyczne przeobrażenia w kolejnych sta­diach rozwojowych kijanki. Zielona żaba — nadzieja; zmartwychwsta­nie. Żaba w staroż. Izraelu — ambicja (sięga wysoko chwytając owady); nieśmiałość poni­żona. sięgająca po wiedzę i mądrość; stan niezdecydowania: prozelita. neofita: błędnie rozumujący niszczyciel mądrości; zwierzę nieczyste. Żaby — plaga. Druga plaga egipska (Ex. 8. 1—15). Żaba w hinduizmie — Słońce spoczywające na widnokręgu; podpora świata; życie mate­rialne; Matka Ziemia; deszcz; płodność. Żaba —lubieżność. zmysłowość, płodność. Samica żaby. dzięki swej olbrzymiej płod­ności. otwartości i długotrwałości aktu seksualnego odbywanego bez wyboru z róż­nymi partnerami, z reguły mniejszymi od niej. była ulubienicą Wielkiej Macierzy. Jako symbol płodności była częstą ofiarą woty­wną składaną Herze w Herajonie na wyspie Samos i Artemidzie w jej świątyni Orthia v. Sparcic. Żaby — wieśniacy; mil. gr.: Błądząca po świecie, prześladowana przez zazdrosną Herę Latona. w ciąży z Apollinem i Artemidą. spragniona, nachyliła się nad strumieniem. aby się napić wody. ale przeszkodzili jej <br style="" clear="all"> w tym wieśniacy tnący łozinę. Latona zmie­niła ich w żaby. Ulubiony temat malarstwa i rzeźby ogrodowej XVII w., zwł. we Francji. Żaba — wyrocznia, przepowiednia, zwie­rzę sfery apollińskiej, ulubione przez lud gr.; jednak w komedii Arystofanesa Żaby (406 p.n.e.) chór żab towarzyszy do piekieł Dio-nizosowi. Żaba — potęga głosu i bezsilność ciała (Bajka 44 Ezopa). Żaba — próżność, zarozumiałość, pycha. Gdy żaby poprosiły Zeusa o króla, zrzucił im kij, który był jednak zbyt nieruchawy dla ich ambicji; zażądały więc potężniejsze­go władcy; wtedy bóg zesłał im węża wodne­go, który je wszystkie pożarł (Bajka 42 Ezopa). Przysłowie: Chciały żaby króla, do­stały bociana. Żaba nadymała się, pragnąc przerosnąć wołu, aż pękła (Bajka 1,42 Fed-rusa). Konia kują, a żaba nogę nadstawia. Żaba — słabość, bezbronność, bezsilność, wątłość. Żaba i mysz postanowiły rozstrzy­gnąć pojedynkiem, która z nich ma być gos­podarzem pewnego bagienka; nadleciała kania i pożarła obie rywalki \Bajka 168 Ezopa). Żaba — beztroski żywot. „Dobrze być żabą. chłopcy: żyje bez frasunku, do szklenie nie nalewa, dość ma wokół trunku" (Sie­lanka 10, 52—3 Teokryta). Żaby w Styksie. „Dziś nawet dzieci (...) nic wierzą w brednie o duchach, podziem­nych królestwach i rzekach, i czarnych żabach rechocących w wodach Styksu" (Satyra 2, 148—150Juwenala). Żaba — ziemnowodność; ambiwalencja, dwuznaczność. Przejście z prawód Chaosu. z elementu wodnego, w ziemski i na odwrót. Żaba (i ropucha) — zwierzę księżycowe, sprowadzające deszcz i odrodzenie jako isto­ta ziemnowodna: zmiana środowiska odpo­wiada fazom Księżyca a. zmianom pogody z suchej na mokrą, deszczową, i odwrotnie; znikanie w wodzie i pojawianie się żaby związane z ideą śmierci, stwarzania i zmar­twychwstania. W wielu legendach — żaba na Księżycu. Przysłowie starofr.: Kto kocha ropuchę, przypomina Księżyc. Żaba — kobieta, jako przeciwieństwo fallicznej ryby i takiegoż węża. Żaba — naturalna ofiara węża. Żaba w chrześcijaństwa • — herezja; nie-stateczność, płochość, pogoń za doczesnymi <br style="page-break-before: always;" clear="all"> uciechami (za muchami), nieczystość, roz­pusta, próżność, kłamliwość; diabeł. Żaby — nieczyste duchy czartów. ,,I wi­działem z paszczy smoka i z pyska bestii, i z ust fałszywego proroka trzy nieczyste duchy na kształt żab. Albowiem są to duchy czartów" (Apok. 16, 13—14). Żaba — człowiek, anatomiczna antycy­pacja człowieka; stąd często w legendach i bajkach przemiana żaby w pięknego księ­cia. Żaba z głową starca na tacy niesionej przez Murzynkę przedstawia najwyższe sta­dium ewolucji w obrazie Boscha Kuszenie św. Antoniego (Egipcjanina). Żaby — oszuści. Oszuści jak żaby w błocie kryją się w gorącej smole na dnie fosy w piekle (Boska Komedia, Piekło 22. 16—28 Dantego). Żaba kropielnicy — bigot trzęsący się przed herezją, przesadnie i powierzchownie religij­ny. W wielu dawnych kościołach umiesz­czano w kropielnicy małą rzeźbę żaby a. ro­puchy wyobrażającą demona egzorcyzmowa-nego wodą święconą. Żaba — talizman, amulet. Różne części ciała żaby (i ropuchy) uważano za potężny talizman magiczny przeciw nieszczęściom, chorobom i „złemu oku" a. sprowadzający choroby i biedę na wrogów. Żaba — bezczynność, lenistwo. Żaby wy­grzewające się w promieniach Słońca. Żaba — parafiańszczyzna, ograniczoność. Przysłowie jap.: Żaba w studni nic nie wie o wielkim oceanie. Żaba rechocąca, kumkająca, skrzecząca, . dukająca — paplanina, gadatliwość, plot­karstwo. Polskie żaby — wirtuozeria. „Żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie" (Pan Tadeusz 8.581 Mickiewicza). Żaba, ropucha — szpetota, szkarada, pas­kudztwo. plugastwo, brudy, błoto, bagno. Przysłowia: Żaba odrzeka się błota, a lezie w nie. Posadź ropuchę na złotym stole, a ona na to: Do błota wolę! Żabie oczy — wyłupiaste, wypukłe. Żabi skok — bardzo blisko; bardzo krótki. Żaby, żabojady — Francuzi, a zwł. pary-żanie, dla których żabie udka są przysma­kiem. Również aluzja do trzech ropuch heral­dycznych Chlodwiga, zob. Ropucha. W marzeniu sennym: nieoględność, niedy­skrecja. ------------------------------------------- Słownik Symboli Wladysława Kopalińskiego
  13. OM - mówi się, ze jest pierwszą głoską wszechświata, jego pierwszym oddechem. Wszystko zostało stworzone dzięki tej głosce. Nie należy do żadnego języka i istniała przed utworzeniem pierwszych słów. Już przez sam dźwięk i odpowiednią wymowę mogą zostać stworzone całe swiaty. Ciągłe powtarzanie tej głoski prowadzi do głębokiej medytacji i oświecenia. OM wywodzi się z tradycji hinduistycznej i na niej opierają się wszystkie hymny wedyjskie. Jest utożsamiana z Absolutem objawiającym sie pod postacią Boga (Tu Wisznu). Jest też bardzo ściśle zwiazna z tradycjami Tybetańskimi i śpiewana pzrez tybetańskich mnichów w formie mantry. Jednak OM występuje w różnych religiach i tradycjach wywoadzacych się z hinduizmu i buddyzmu. Obecnie jako wizualna forma tego pradźwięku uzywana jako talizman pomagajacy odnaleźć spokój, doświadczyć siebie jako części wszechświata i połączyć się z Absolutem (BOgiem). Pozwala doswiadczać niemej ciszy W medytacji wymawiajac śpiewnie mantrę OM pomaga też w doznaniach objawień, stanu oświecenia jednosci z Bogiem. Daje moc i pomaga doprowadzić do końća wszelkie dizałania. Jest symbolem Absolutu i zjednoczenia oraz mądrości pochodzącej ze Źródła. Jest też wpisana w symboliczne przedstawienie najwyższej czakry: Sahasrary, zwanej Czakrą Korony. Mówi sie też, ze Om OM odpowiada za trzy strony człowieka, tj jawa, marzenia senne i głęboki sen. mozna to rozszerzyć na ciało, umysł i ducha, czy też Id, ego i seuperego. Jako talizman: - pomaga odnaleźć spokój - pomaga doświadczyć siebie jako części wszechświata i połączyć się z absolutem - pomaga doświadczyć niemej ciszy. I posłuchać mozna mantry OM: http://www.youtube.com/watch?v=g5T6VQcRub4&feature=player_embedded#!
  14. O klątwach i urokach, a pzrede wszystkim jak je zdjać i odczynić, duzo się mówi i pisze. Ja pozwoliłam sobie zamieścić I rozdział z ksiazki Reny Marciniak Kosmowskiej "Szkoła czarownic", w kórym autorka podaje wiele skuecznych spsoobów jak sie samodzielnie pozbyć pecha, uroku czy klątwy. UWOLNIJ SIĘ OD PECHA Nawet najwięksi racjonaliści przeżywają moment zwątpienia i mocno chwieje się w posadach ich zdrowy rozsądek, kiedy zdarzy im się rozbić lustro. Podświadomość szepcze bowiem natrętnie: to pech, nieszczęście, zobaczysz ? nie powiedzie ci się. Magowie twierdzą, że jest na to niezawodny sposób. Uspokaja on zarówno podświadomość, jak i odwraca od pechowca czające się tuż, tuż nieszczęście. Na białą czystą kartkę należy zebrać starannie wszystkie kawałki i kawałeczki, a nawet drobniutkie odpryski lustra (to ważne!). Potem trzeba zapalić świecę, najlepiej woskową, i kadzidło. Teraz przez chwilę potrzymaj w dymie kadzidełka każdy kawałek rozbitego lustra. Jeżeli zaś rozbiło się na maleńkie drobinki, wówczas trzeba zapalić trzy kadzidła i po zgaszeniu ich (kiedy zacznie snuć się dym) ? starannie okadzać nimi całą powierzchnię, na której leżą okruchy rozbitego lustra. Po tej operacji magicznej trzeba każdy kawałeczek pomalować na czarno, aby już nie mógł odbić żadnego obrazu, a potem wrzucać do bieżącej wody (rzeczki, strumyka) po jednym kawałku każdego dnia. Gdy zaś lustro rozbije się na zbyt małe drobiny, by je wziąć do ręki, wtedy kartkę, na którą zostały one zebrane, maluje się czarną farbą czy lakierem w sprayu, bardzo dokładnie, tak by żaden okruch nie dawał refleksów świetlnych. Następnie zaś drze się tę kartkę z rozbitymi fragmentami zwierciadła na kawałeczki i codziennie jeden wrzuca się do bieżącej wody. Z braku rzeczki czy strumyka można te kawałeczki papieru z okruchami lustra zapakować w czarny papier lub czarne płótno (oczywiście każdy osobno! To ważne!) i zakopać je bardzo głęboko w ziemi. Jeżeli ta operacja wydaje Ci się zbyt skomplikowana ? nic na to nie poradzę. Jednak każdy powinien pamiętać, że: NIE WOLNO wrzucać zebranych razem kawałków rozbitego lustra od razu do śmieci. Powinny być oddzielone od siebie, każdy należy zapakować oddzielnie, tak by nie najdowały się razem i nie odbiły ? w zdeformowanym kształcie ? twarzy, która się nad nimi pochyli. Nie ukrywam, iż to sposób dla cierpliwych lub tych, którzy chcą się cierpliwości nauczyć. Natomiast osobom w gorącej wodzie kąpanym radzę drobiny stłuczonego lustra ? zamiast przeliczać je, by się dowiedzieć, ile lat nieszczęścia Was czeka ? polać właśnie gorącą wodą. Para zasłoni to, co mogłoby Was przerazić. Potem szybko trzeba okruchy lustra zebrać do czarnej, plastikowej torby na śmiecie, a na wierzch wsypać garść cukru, garść soli i garść maku, jeśli ktoś ma go w domu. Jeśli nie ? z powodzeniem zastąpi go garść okruszków chleba lub jakakolwiek kasza. Sypiąc sól, cukier i okruszki trzeba szeptać następujące słowa: ?Słodzę cię, solę cię, karmię cię ? jesteś syty i syty wyruszasz z tego domu w drogę. Amen." (Oczywiście myślicie o przysłowiowym pechu, ale nie wypowiadacie jego imienia). Teraz trzeba jak najszybciej worek wynieść z domu. Wyrzuć głodne duchy i zamknij pecha w butelce Tak samo wyprawia się z domu rozmaite nieszczęścia, niepowodzenia i tzw. głodne duchy, sypiąc im cukier, sól czy kaszę na tackę i wychodząc z nią poza próg domu. Oczywiście ? jak radzą starzy magowie ? najlepiej czynić to w piątek o pół- nocy i rozsypać taką ?karmę" na rozstajnych drogach, a w warunkach miejskich na skrzyżowaniu ulic. (Byle dyskretnie, aby nikt Was nie posądził o zaśmiecanie.) Pecha można także zamknąć w butelce, do której wcześniej wlało się odrobinę płynnego miodu. Należy to zrobić również o zmierzchu albo o północy. Na czystej serwecie postaw butelkę i gestem, jakbyś wsypywał do niej szczyptę jakiegoś proszku, trzy razy ?wpuść" swojego pecha. Potem zakręć lub korkuj butelkę, następnie korek zalakuj lub zalej woskiem, aby mieć pewność, że butelka została szczelnie zamknięta. Przy najbliższej sposobności wrzuć butelkę do ?płynącej wody", ze słowami: ?Płyń, płyń, aż się rozpłyniesz i nikomu więcej nie będziesz przeszkadzał". Taki rytuał pomaga podświadomości oczyścić się i rozpocząć nowe, wolne od pecha życie. ZŁE ŻYCZENIE JAK BUMERANG WRÓCI DO NADAWCY Nic rzucajcie klątw! Powiedzenie, ,,co siejesz, to zbierzesz" nie jest jedynie przysłowiem. To jedno z najstarszych praw uniwersalnych, którego każdy z nas powinien być świadomy. To z powodu nawet lekkomyślnych złorzeczeń wiele osób cierpi niepotrzebnie; i to zarówno ci, którzy je wypowiedzieli, jak i ci, do których one dotarły. A co dopiero mówić o świadomie rzucanych klątwach i praktykach? Wierzę, że Czytelnicy ?Szkoły Czarownic" sana tyle świadomi działania energii, iż nie będą ?się bawić" w złorzeczenia, klątwy, rzucanie uroków czy szkodzenie innym w jakikolwiek inny sposób. To wyklucza wszelki rozwój i postęp na ścieżce duchowej, spycha duszę w dół, do poziomów astralnych, gdzie błąkają sią głodne duchy i larwy astralne. Wiele listów z błaganiem o pomoc i ratunek przed klątwami świadczy, że pewne praktyki czarnej magii są w naszym kraju uprawiane, dlatego podają sposoby ochrony, bo przed złem trzeba się umieć zabezpieczać. Wprawdzie podobno najlepszą ochroną jest czyste serce i modlitwa, lecz zaatakowani złymi energiami nie bardzo chcą w to uwierzyć i domagają się czegoś, co przemówi do ich podświadomości bądź stworzy wibracyjną barierę ochronną, jak np. fale kształtu wypromieniowane przez jakiś przedmiot (krzyż, medalion, pentagram, pierścień, itp.). Podobną ochronę zapewni także zabezpieczenie mentalne, tyle że trzeba w to uwierzyć bez reszty. Wówczas zacznie działać i odsyłać wszelkie paskudne myśli, złorzeczenia, pomówienia, klątwy, uroki czy szkodliwe rytuały do adresata. Zapomnij o zemście Przestrzegam: wypuszczone w eter złe myśli, życzenia, itp. wcześniej czy później wrócą do nadawcy i boleśnie go ugodzą. Takie jest prawo energii. Dlatego nie wymierzajcie swoiście pojętej sprawiedliwości i nie życzcie bliźniemu, co Wam niemiłe, nawet jeżeli wyrządził Wam krzywdę, zranił dotkliwie, oczernił. Co najwyżej odetnijcie się od niego energetycznie. Pomoże Wam w tym płonąca świeca i karteczka z napisem: ?spalam wszelkie więzi łączące mnie z tą a tą osobą. Niech każde z nas idzie własną drogą. Amen. " Nawet jeżeli będą do Was wracać echa pragnienia zemsty, powiedzcie sobie w myślach ?spalam, spalam, spalam myśl o zemście, rewanżu," itp. Gdy trudno Wam będzie wymazać z pamięci poczucie krzywdy, żalu, bólu, spalajcie karteczkę z napisem przez 7 lub 9 dni. A po tym czasie zróbcie rytuał wybaczenia. Ja też nie żyję w chatce pośród lasu. Mnie również dotykają ludzkie języki, oszczerstwa, intrygi, najczęściej zresztą aranżowane przez tych, którym pomagałam, podawałam rękę, wyciągałam z dołka. Ale nie siadam i nie miotam złych życzeń, tylko ? choć to piekielnic trudne ? staram się wykrzesać z siebie iskrę współczucia, a potem wybaczam i odcinam się energetycznie od takich osób. Zapewniam, że to najlepszy, najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy sposób! CZYSTE SUMIENIE ZAPORĄ DLA ZŁYCH ENERGII Nikt z nas nie żyje na bezludnej wyspie czy w miejscu, gdzie nie docierają rozmaite energie, zarówno dobre jak i złe. Nieustannie jesteśmy narażeni na wpływy, emocje, a nawet cudze ataki psychiczne. Musimy się więc nauczyć, jak się przed nimi bronić. Atak na nas nie musi od razu oznaczać rzucanych zaklęć ? może być nim nawet czyjaś natrętna prośba, sprzeczna z naszymi przekonaniami. Na przykład: przyjaciel przez kilka dni zamęcza Cię telefonami, żebyś skłamał w sądzie na jego korzyść. Ty się psychicznie miotasz ? z jednej strony chciałbyś mu pomóc, z drugiej zaś sumienie mówi Ci, że to nieetyczny uczynek. Tymczasem przyjaciel w dzień i w nocy, tuż przed zaśnięciem myśli o tym, jakich argumentów użyć, by Cię przekonać. Te myśli docierają do Ciebie, oplatają Cię jak lepka pajęczyna, duszą... Albo taka sytuacja: Ty dostajesz podwyżkę, a Twój sąsiad zza biurka obok nic ? wyobraź sobie, co on o Tobie myśli i jakie życzenia Ci posyła. I nie ma znaczenia, że Ty zasłużyłeś na tę podwyżkę, a on nie. W jego mniemaniu jesteście równie warci, więc jego spotkała krzywda. Złorzeczy Ci zatem w myślach, przemyśliwuje jak Ci dopiec i wysyła fale negatywnych wibracji ? myśląc o Tobie i wyobrażając sobie Ciebie. Oczywiście ? w czasie pracy udaje, że nic sie_ nie stało, że jest jak dawniej, ale Ty czujesz się nieswojo. Zaczyna Cię pobolewać głowa, serce lub żołądek ? ot tak, nie wiadomo dlaczego. To złe myśli sąsiada przebiły się przez Twoją aurę i zaatakowały w najsłabszym punkcie. Wybacz sobie swoje grzechy Jeżeli ?zwykłe" myśli mogą narobić takiej szkody, cóż dopiero potrafią zrobić przekleństwa, uroki, klątwy czy złe magiczne praktyki skierowane przeciw danej osobie. Zaporą może być tylko silna i czysta aura. Dlatego należy ją oczyszczać i chronić. Sam też zresztą możesz zanieczyszczać swoją aurę. Każdy z nas skrywa w zakamarkach duszy jakieś tajemnice, wątpliwości, a czasem negatywne uczucia, takie jak zazdrość czy zawiść. Trzeba je wydobyć na wierzch, czyli powiedzieć sobie, że owszem, jak każdy człowiek miewasz swoje słabości, potrafisz też zrobić komuś małe czy większe świństwo. Przemyśl to, zastanów się, w jaki sposób naprawić błąd i wybacz sobie ? postanawiając, iż postarasz się na przyszłość postępować inaczej. Taka skrucha i wybaczenie oczyści Twoje sumienie, a tym samym i barwy twojej aury staną się jaśniejsze. Kosmiczne Kolory i oczyszczający prysznic Możesz także poprosić swoich Przewodników Duchowych czy Anioła Stróża o prowadzenie oraz pomoc w ochronie Twojej aury. Mistycy oraz ludzie kroczący ścieżką duchową zaczynają od tego każdy swój dzień. Wiedzą bowiem, że aura, nad którą roztaczają pieczę duchy opiekuńcze, jest wtedy silniejsza. Dodatkowo wzmacniają medytacja i myślenie o niewyczerpanych zasobach Kosmicznych Kolorów. Można też powtarzać następującą afirmację: ?Poprzez Białą Światłość Ducha wzywam ukryte w jego naturze moce, aby napełniły moją aurę światłem, zdrowiem i siłą oraz usunęły wszelkie zanieczyszczenia. Czuję, jak otaczają mnie Kosmiczne Promienie w kolorach tęczy." Następnie wyobrażaj sobie, jak z ogromnej kuli białego światła unoszącej się na Twoją głową wyłaniają się kolorowe promienie i przenikają Twoją aurę oraz wnikają w głąb Twojego ciała fizycznego. Aby wzmocnić tę wizualizację, możesz narysować tęczowy krąg czy siedem tęczowych promieni i patrzeć na nie podczas medytacji. Bardziej doświadczonym i zaawansowanym w pracy z czakramami i aurą wystarczy wyobrażanie sobie strumienia białego oczyszczającego światła, którym należy niczym prysznicem oczyścić się od czubka głowy aż po stopy. Powinni to także praktykować wszyscy uzdrawiacze, terapeuci, lekarze i osoby pracujące z chorymi. Także po wielkich imprezach, spotkaniach, itp. taki zabieg jest wręcz konieczny. Systematyczne oczyszczanie aury i wzmacnianie jej poprzez nasycanie kolorami, medytację, wizualizację i poproszenie o opiekę nad nią Duchowych Przewodników sprawi, że będzie świetlista, zwarta i na tyle mocna, iż bez trudu będą się od niej odbijać wszelkie ataki psychiczne i energetyczne, zarówno zamierzone, jak i przypadkowe. PRZEKRACZANIE WODY, CZYLI SPOSÓB NA UROKI I PRZEKLEŃSTWA Jednym ze starych, prasłowiańskich jeszcze sposobów oczyszczania z uroków, przestrachów itp. było tzw. Przekraczanie wody. Z biegiem wieków przybrało ono różne formy, przeprowadzania przez mosty, przepływania łódką w poekrzeki, polewania wodą nad brzegiem rzeki czy strumienia musiała to być zawsze płynąca woda, a nie stojąca). Matka, która nie mogła uciszyć płaczącego nieustannie niemowlęcia albo wyleczyć go z chorób spowodowanych ? zdaniem ?wiedzących" ? strachem czy urokiem, powinna była przekroczyć z dzieckiem na ręku siedem mostów (lub dziewięć), a potem wrócić do domu okrężną drogą. Na każdym moście musiała wrzucić do rzeki kawałek szmatki, którą obmywało się głowę chorego czy wylęknionego dziecka, mówiąc: ?topimy uroki, przestrachy, choroby, niech wpadną i spoczną głęboko na dnie wody". W niektórych rejonach kraju obmywano tylko czoło dziecka gałgankiem lub zwitkiem lnianych pakuł. Pomiędzy jednym a drugim mostem należało się modlić i prosić świętych oraz anioła o uwolnienie dziecka od tego, co się do niego przyczepiło. Most do zdrowia Podobnie postępowano z dorosłymi. Wówczas dwie osoby powinny prowadzić chorego, opętanego czy przeklętego, a po przekroczeniu ostatniego mostu klękano nad brzegiem rzeki i polewano mu wodą głowę. W zimie czerpano wodę dzbanem i rytuał polewania odprawiano dopiero w mieszkaniu, pilnie przy tym bacząc, by zużyta woda została wylana do zbiornika domowych nieczystości, a nie, broń Boże, na podwórko, po którym stąpali domownicy i domowe zwierzęta. Współczesne znachorki, zamawiaczki stosują rytuał przekraczania mostów także w przypadku psychoz, depresji czy silnych nerwic. Twierdzą, że ów magiczny zabieg jest najskuteczniejszy podczas ubywającego Księżyca. Z rytualnym oczyszczeniem wodą związane są także kąpiele w poświęconych podczas świąt Bożego Ciała i Matki Boskiej Zielnej kwiatach i ziołach, kąpiele w soli i magiczne polewania ? ten rytuał powinny jednak wykonywać osoby dobrze wtajemniczone i znające anatomię człowieka. Kąpiel w soli i chłodny prysznic można natomiast polecić i dorosłym, i dzięki ciom. Ezoterycy uważają, że rozpraszają one negatywną enegię skupioną wokół ciała i pomagają odklcjać od człowiek różne astralne pasożyty. Działają także uspokajająco. BRZOZOWA MAGIA Używanie brzozowej miotełki do oczyszczania z uroków chorób, złej energii jest prastarym, słowiańskim zwyczajem Miotełkę najlepiej jest sporządzić w maju. Wtedy ostrożnii ścięte dolne gałązki brzozy (wcześniej należy poprosić o nii drzewo, a po ścięciu gałązek podziękować mu), spięciom w kształt niedużej miotełki wiesza się ściętymi końcami ku górze. Taką miotełkę wykorzystuje się także w rytuale przelewania wosku, jajka, cyny. Można również bezpośrednio oczyści nią osobę, która o to poprosi. Do oczyszczania aury można także użyć pojedynczych gałązek brzozowych. Wówczas należy nimi zakreślać wokół syłwetki kształty ?jaja" ? od czubka głowy do stóp ? z przodu z tyłu i po obu bokach. Jeżeli gałązka zatrzyma się przy pewnych partiach ciała dłużej, może to znaczyć, że w tym miejscu znajdują się energetyczne zaburzenia, schorzenia lub ktoś bawiący się czarną magią wbijał w kukiełkę tej osoby szpilki Trzeba się w takim miejscu zatrzymać i kilkakrotnie ?sczesywać" gałązką powietrze wokół sylwetki, aż opór zniknie. Przypominam, by korzystać także z zebranych w maju liść brzozy. Można je wysuszyć i zrobić z nich poduszkę, skarpetk (na bolące nogi), a także włożyć do schowka na pościel. Brzozowa poduszka ?wyciąga" z ciała choroby i ?ceruje" zaburzę nia energetyczne w ciałach subtelnych. Podobnie dobroczynni działają gałązki brzozy ustawione w wazonie obok łóżka, miejsca do relaksu i pracy. Jeśli w domu zagości choroba, to warto dodatkowo położy(pod prześcieradło ? wzdłuż miejsca, gdzie zazwyczaj znajdują się nasz kręgosłup ?jak najcieńsze brzozowe witki, a w przypadku uporczywych bólów głowy, włożyć je pod poduszkę Dzieci cierpiące na moczenie nocne powinny mieć materac wymoszczony brzozowymi listkami lub witkami ? wówczas ta dolegliwość, podobnie jak koszmary senne, szybko minie. Z gałązek brzozy warto też upleść krzyż i powiesić go nad wejściem do domu, mieszkania czy bezpośrednio nad łóżkiem Będzie on strzegł i oddalał wszelkie negatywne energie JAK ZWALCZAĆ UROKI Wielu moich Czytelników pyta w listach, czym naprawdę są uroki. ?Czy to, co mi się przydarza staje się za sprawą rzuconych uroków, złych życzeń czy jakichś innych działań magicznych?" piszą przestraszeni. I zadają jedno pytanie ? jak sobie z tym radzić... Można najprościej powiedzieć, że urok lub czar to mentalne albo rytualne oddziaływanie na kogoś bez jego wiedzy. Aby urok mógł być ?zadany", między nadawcą a odbiorcą musi istnieć jakaś magnetyczna więź. Gdy osoby się nie znają i zły mag działa na czyjeś zlecenie, wówczas zawsze domaga się fotografii, jakiejś części garderoby lub kawałka paznokcia, kropli krwi czy kilku włosów. Te rzeczy są bowiem magnetycznym pomostem między nim a ofiarą. Podobnie jak urok będą działały czyjeś złe myśli, żale, pretensje noszone w sercu i głęboko przeżywane. Dlatego, jeżeli się źle czujesz, masz wrażenie, że ktoś negatywnie o Tobie myśli lub ni stąd ni zowąd brak Ci sił, cierpisz na bezsenność, bez powodu zaczyna Ci się wszystko ?sypać" ? zastanów się, czy ktoś Ci źle nic życzy. Może świadomie bądź nieświadomie wyrządziłeś komuś krzywdę? Może czyjś mężczyzna (kobieta) zafascynował się Tobą i jego partner (ka) życzy Ci wszystkiego najgorszego? Zrób uczciwą listę wrogów Wypisz wszystkich, których mogłeś kiedykolwiek skrzywdzić lub którzy Cię nie lubią. Pomyśl o nich ze współczuciem i jeśli jesteś osobą wierzącą, pomódl się za nich. To najlepsza ochrona i obrona przed wszelkimi urokami i złorzeczeniami. Tak twierdzą magowie ze wszystkich kontynentów. Modlitwa musi być jednak szczera. Wybaczasz, darujesz, polecasz takiego delikwenta Boskiej Opiece i zapominasz. To, co on z tym fantem zrobi, już Cię nie powinno obchodzić. Jeżeli dalej będzie próbował Ci szkodzić, to wysłane przez niego życzenia czy wykreowane w czasie rytuału twory astralne, które miały Tobie obrzydzić życie, uderzą w niego. Ostrza i prysznic Kto nie jest przekonany, iż modlitwa ma potężną moc, powinien ? gdy czuje się zaatakowany lub ?zauroczony" ? obłożyć miejsce do spania, pracy czy wypoczynku ostro zakończonymi metalowymi przedmiotami (nożyczki, noże, gwoździe, szpady...). Ostre końce muszą być zwrócone na zewnątrz. Można także umieścić takie przedmioty na parapecie okna, przy framugach drzwi wejściowych. Niektórzy wtajemniczeni radzą wręcz ułożenie korony z ostrzy dookoła czoła i wyklejenic wezgłowia łóżka imieniem Jezusa Chrystusa. Dobre efekty daje także prysznic mentalny i rzeczywisty. Mentalny prysznic polega na wyobrażeniu sobie, że z nieba spływa na Twoją głowę kaskada świateł w kolorach tęczy i oczyszcza Cię od góry do dołu. Możesz również wyobrazić sobie potężny wodospad, który aż do szpiku kości obmywa Cię ze wszelkich paskudztw: astralnych, mentalnych, zadanych, wysłanych czy nawet takich, które się do Ciebie przyplątały przypadkowo. Podobne działanie ma zwykły wodny prysznic w domowej łazience. Silny strumień wody puść na czubek głowy i jedno- cześnie wyobrażaj sobie, jak wszystkie uroki, złe życzenia, działania spływają wraz ze strugami wody i oddalają się bezpowrotnie od Ciebie. Wymieć wszystko, co złe Można też poprosić życzliwą osobę, by zdjęła z Ciebie uroki brzozową lub jałowcową miotełką. Wystarczy złączyć z sobą kilka gałązek (co najmniej 3) i przesuwać nimi w powietrzu wzdłuż ciała ? od czubka głowy aż do stóp ? mówiąc: ?Ściągam uroki, niech się rozprawią z nimi Boże Wyroki", ?Ściągam złe oko, przez wolę Proroków, ściągam złe życzenie, przez Matki Boskiej Tchnienie". Po wypowiedzeniu tych słów należy dmuchnąć trzy razy nad głową osoby poszkodowanej, a owe miotełki spalić do cna i popiół rozsypać na rozstajnych drogach (w mieście na skrzyżowaniu ulic). Po takiej ceremonii należy w mieszkaniu przez trzy wieczory palić mirrę albo kadzidełko sandałowe, a wówczas wszelkie złe wibracje zostaną przetransformowane, a negatywne energie się oddalą. NAJLEPSZĄ OCHRONĄ JEST CZYSTE SERCE I PRZYJAZNE ŚWIATU MYŚLI Inne sposoby na klątwy i uroki Starzy ezoterycy powiadają, że najlepszą ochroną i obroną przed wszelkimi negatywnymi działaniami, złymi życzeniami, klątwami, czarną magią itp. ? jest czyste serce i zawierzenie swoim opiekunom duchowym... Kto z nas jednak, w tak zwariowanych czasach, ma krystalicznie czyste serce? Kto, kiedy go uderzą, nadstawia drugi policzek lub śle wiązkę promiennej miłości? Najczęściej, jeśli nie złorzeczymy, to zżera nas ból, złość, gorycz lub wściekłość. A te uczucia rozbijają nas jeszcze bardziej i tworzą tzw. dziury w otaczających nas ciałach subtelnych. Właśnie przez owe dziury dosięgają nas cudze złe myśli, złe życzenia i złe działania. Aby wyrządzić drugiej osobie krzywdę, niekoniecznie trzeba rzucać na nią klątwę. Wystarczy, że będzie się jej w myślach intensywnie źle życzyło: ?a bodaj cię to, a bodaj tamto... "Wiązki złych myśli dotrą do ich adresata, który znienacka zacznie się psychicznie coraz gorzej czuć. Być może nawet zacznie szwankować jego fizyczne zdrowie ? najnowsze badania naukowe potwierdziły wpływ złego samopoczucia na stan zdrowia. Nie jest więc to już wymysł chorej wyobraźni czy zabobonne myślenie. Myśl ludzka może zdziałać wiele, zwłaszcza myśl zwielokrotniona. Podobnie potężną sprawczą moc ma zbiorowa, pełna ufności modlitwa, a także wspólnie wysyłane zbiorowe życzenia kilku osób. Tyle że ?jak powtarzałam to wielokrotnie ? zło uczynione drugiej osobie wcześniej czy później wraca do nadawcy niczym bumerang. Podobnie zresztą dobro... Takie jest prastare prawo przyczyny i skutku. Jeżeli więc zapragniemy wysłać komuś złe życzenia czy źle o nim pomyśleć ? zgaśmy takie myśli w zarodku, zastąpmy innymi, lepszymi, które uratują nas samych przed zniszczeniem naszego eterycznego płaszcza ochronnego czyli aury. Twoja tarcza ochronna Aby nie dosięgały nas ataki z zewnątrz, trzeba dbać o wewnętrzną harmonię, o równowagę ciała, ducha i umysłu. Osiąga się to poprzez medytację, modlitwę, relaksację czy wzbudzanie w sobie przyjaznego nastawienia do bliźnich i otoczenia. Nawet największe wzburzenie mija, kiedy człowiek przypomni sobie jakąś miłą chwilę, sytuację, przyjemne miejsce czy przyjazną osobę. Dlatego w momentach wzburzenia czy gniewu trzeba przenieść się myślami nad wodę, do lasu czy w góry ? tam, gdzie czuliśmy się bezpieczni i spokojni. Potem, po wyciszeniu się, trzeba spokojnie przeanalizować swoje reakcje,wrażenia i emocje.Niekiedy Czytelnicy w swoich listach piszą, że ktoś się nimi bawi bądź ktoś ich przeklął, gdyż w życiu im się nie wiedzie, mają pecha, nic im się nie układa... Rzeczywiście, czasem mają rację. Częściej jednak to my sami kodujemy w naszej podświadomości takie negatywne wzorce. Nie wierzymy w siebie, wydaje się nam, że nie zasługujemy na dobry los, udane dzieci, wspaniałego męża.. Nieustannie powtarzana z wiarą myśl ma moc kształtowania rzeczywistości. Wystarczy więc przepracować stare wzorce, zmienić stare przyzwyczajenie i przekonać swoją odświadomość, że zasługujemy na radość i szczęście, a życie na pewno się odmieni. Wielu Czytelników, którzy w to uwierzyli, zmieniło swoje życie, zapomniało o pechu i nieszczęściach. Zdarza się jednak, że musimy przebywać wśród nieżyczliwych bądź wręcz wrogo nastawionych do nas ludzi. Co wówczas robić? Jak się chronić i bronić przed ich mentalnymi atakami? Kokon słonecznego światła Najlepiej zaraz rano, po wyjściu z łóżka i po porannej toalecie stanąć w otwartym oknie, twarzą do słońca i wdychając jego różowozłote promienie wyobrażać sobie, że wypełniają one całe nasze wnętrze, a potem przez czubek głowy wydostają się na zewnątrz niczym pióropusz i miękko spływają w dół, otaczając całą sylwetkę niby kokon larwę jedwabnika. Wyobrażajmy sobie, że ten kokon jest z każdym naszym wdechem grubszy i otula nas szczelnie niczym poduszka powietrzna. Kodujemy w myślach informację, że przez tę ochronną warstwę nie przebije się żadna zła myśl, złe życzenie czy jakikolwiek atak mentalny. Aby nie stracić kontaktu z naszą Nadświadomością, zostawiamy u góry ?komin", przez który przedostają się tylko wibracje miłości i radości ? tam i z powrotem. Można także otoczyć się tzw. magicznym jajem, o którym wielokrotnie pisałam w Szkole Czarownic. Można też osłonić się mentalnie lustrami zwróconymi na zewnątrz, które będą odbijać wszystkie negatywne energie... Ziołowe i kamienne remedia Również zioła i minerały doskonale chronią, wyrównują i cerują naszą aurę. W tym celu trzeba je nosić bezpośrednio na ciele: zioła w woreczkach z jedwabiu lub bawełny, kamienie jako wisiorki, bransoletki, pierścionki. Z ziół polecam werbenę, szałwię, liść laurowy, bylicę oraz siódmaczek leśny {Trientalis europea). Dawni Słowianie wierzyli, że ta roślina ma magiczną moc odwracania uroków i klątw. Trzeba tylko znać osobę, która rzuciła przekleństwo, rzucić jej pod nogi siedem kawałków tej rośliny i trzy razy splunąć za siebie, a wszystko minie... Jeśli sprawca naszych nieszczęść nie żyje, należy to zrobić na jego grobie lub na fotografii, a potem dać za niego na mszę. Minerały noszone na ciele sprawiają, że aura ? nawet podziurawiona ? wypełnia się i zabliźnia, więc żadne zło nie ma do nas dostępu. Taką moc mają: turkus, turkmenit, czarny lub dymny kwarc, malachit, czerwony koral i wszelkie kamienie, z którymi jesteśmy emocjonalnie związani, które nas przyciągają ku sobie i proszą, by je nosić. Przed złymi myślami i klątwami zabezpieczają również krzyże, szkaplerze, a także rozmaite amulety, z których najsilniejsze działanie ma tzw. pierścień atlantów. Może być on noszony również jako wisiorek, gdyż chroni nas promieniowanie wyrytych na nim figur geometrycznych.
  15. Jest taka teoria mówiąca o tym, ze anioły od czasu do czasu postanawiają doświadczyć fizyczności i cielesności, toteż wstępują w cykl inkarnacyjny i przychodzą na świat, jako ludzie. Wejście w fizyczność powoduje u nich to samo, co u ludzi, czyli odebranie pamięci, Kim się jest w Istocie. I takie aniołki (nie tylko one, bo także duchy natury, żywiołów czy nawet demony) żyją sobie na tym świecie, nieświadome posiadania skrzydeł. Jakie są? I tu można się zdziwić. Bo okazuje się, ze ucieleśnione aniołki nie są "aniołami?, na co dzień. Często (zwłaszcza, jeśli jest to pierwsze anielskie wcielenie) używają życia i fizyczności na maksa. Nie czynią zła, ale doświadczają tych stanów, jakich nie daje im duchowość. Zabawa, sex, burzliwe życie pełne przygód, to niemal norma dla tych ucieleśnionych. Z czasem jednak, zwykle w kolejnych wcieleniach, zaczynają się wyciszać i uspokajać. Zaczynają za czymś tęsknić. Zaczynają czuć się jak nie z tej bajki. Powoli wkraczają na ścieżki rozwoju duchowego i przypominają sobie, kim są. A wtedy chcą juz wrócić do domu i leczą się z uzależnienia, jakim jest fizyczność. Co ciekawe ucieleśnione istoty mroku, demony, upadłe anioły, w życiu fizycznym często są doświadczone przez życie, choroby dziedziczne, bieda, brak miłości, to często dla nich norma. Mimo to one także uzależniają sie od fizyczności. Często to właśnie one są tymi przysłowiowymi aniołami pośród nas, zajmują się uzdrawianiem, szybko wchodzą w rozwoje duchowe i oświecenie. To one często są altruistami, pracują charytatywnie, budzą w sobie naturalne moce uzdrawiania (każda istota duchowa ma moc uzdrawiania ludzie tez), ale nie są radośni do końca. Też za czymś tęsknią i czegoś sie boją. W ucieleśnionych aniołach nie ma tyle lęku. Wynika to z faktu, ze dla istot mroku takie ucieleśnienie się w fizyczności i życie, jakie tu maja, prowadzi do powstania i powrotu w światło. Anioły z tego światła nie odeszły, tu zaś żyją doświadczając fizyczności, a z każdym wcieleniem znowu się wyciszają i wracają powoli do domu, czyli miejsca skąd przyszły. Ta teoria jest może szokująca dla, wielu, ale jak sie jej sama dobrze przyjrzałam to ma to ręce i nogi, i jest logicznym wytłumaczeniem. Wiadomo też, ze szamani często mieli w zwyczaju ściąganie na ziemię potężnych duchów natury i nie mam tu na myśli obrzędów typu VooDoo gdzie mamy krótkotrwałe opętania (też forma ucieleśnień), ale zwabienie takiego ducha by zechciał sie narodzić. Często dzięki temu plemię zyskiwało bardzo potężnego szamana czy wodza. Pewnikiem z aniołami jest podobnie, a dla demonów może to jedyna droga do światła? Jak myślicie? Tak pewnie wyglądają te ucielśnione
  16. Znalazłam takie cos w necie : A teraz przyznać się bez bicia, kto ma skrzydła? Reka, albo skrzydełko w górę.
  17. W tym miejscu zachęcam do opisywania swoich doswiadczeń z OOBE. POzdrawiam
  18. Uzdrawianie Praniczne jest nauką ezoteryczną. Działa jak potężny katalizator, który przyspiesza proces uzdrawiania przez podniesienie poziomu naturalnej siły witalnej. Jest to System, który skupia szereg technik, medytacji oraz skutecznych praktyk, które pomagają nam zrozumieć, a także pracować z praną, czyli uniwersalną energią życia. Uczy ludzi jak uzdrowić umysł, ciało i duszę, zharmonizować nasze życie, poprawić warunki bytowe, ale przede wszystkim ma wpływ na nasz rozwój umysłowy i duchowy. "Zamierzeniem Uzdrawiania Pranicznego nie jest, zastąpienie tradycyjnej medycyny, ale raczej jej uzupełnienie. Jeżeli symptomy utrzymują się albo dolegliwość jest poważna, proszę skonsultować się natychmiast z doktorem medycyny tradycyjnej oraz/lub z Certyfikowanym Uzdrowicielem Pranicznym." - Mistrz Choa Kok Sui. CO TO JEST UZDRAWIANIE PRANICZNE Uzdrawianie Praniczne jest nauką ezoteryczną. Działa jak potężny katalizator, przyspiesza proces uzdrawiania poprzez podniesienie naturalnej witalnej siły życia. Przez studiowanie i trenowanie techniki Uzdrawiania Pranicznego, osoby mogą nauczyć się harmonizować różne obszary subtelnej energii, która ma wpływ na ich życie. Ponieważ Uzdrowiciel Praniczny nigdy nie dotyka fizycznego ciała osoby, Uzdrawianie Praniczne można nazywać ?techniką bez dotykową?. Jest to bez-inwazyjna technika, ponieważ uzdrowiciel pracuje na ciele bioplazmatycznym, inaczej mówiąc na ciele energetycznym, a nie fizycznym. Ciało Bioplazmatyczne albo ciało Energetyczne może być zauważone tylko przez bardzo wrażliwe osoby, jako świecące pole energii (aura), która przenika fizyczne ciało. Skuteczność Uzdrawiania Pranicznego może zostać wyjaśniona przez fakt, że jest ścisły związek między subtelnymi ciałami a fizycznym ciałem. Uzdrawiając ciało Bioplazmatyczne tworzymy nowy, prawie doskonały wzór dla fizycznego ciała, co też przyśpiesza uzdrawianie ciała fizycznego. Uzdrawianie Praniczne jest to System, który skupia szereg technik, medytacji i ćwiczeń, które pomagają nam zrozumieć, a także pracować z praną czyli uniwersalną energią życia, aby uzdrowić umysł, ciało i duszę. Może uzdrowić zarówno warunki życia jak i nasze finanse. Prana krąży poprzez Ciało Energetyczne, kanały i centra energetyczne. Kanały energetyczne odpowiadają, meridianom akupunktury w medycynie chińskiej, albo Nadi w medycynie indyjskiej. Kanały Energetyczne przenikają i odżywiają ciało fizyczne oraz ciała subtelne. Ciało Energetyczne przeciętnej osoby zwykle jest zaciemnione z niekontrolowanymi emocjami i formami myślowymi. Taki stan ma nie tylko wpływ na sukces i osobistą witalność, ale także może utworzyć chroniczne problemy zdrowotne, słabą odporność, brak witalności, problemy w relacjach międzyludzkich, braku sukcesu i niemożność osiągnięcia zamierzonego celu. Uzdrawianie Praniczne daje nam zbiór skutecznych praktyk, opartych na podstawowych uniwersalnych zasadach, które mogą być wykorzystane, dla poprawienia fizycznego, umysłowego i duchowego rozwoju. Wszystkie żywe formy mają pole energetyczne, człowiek jest otoczony przez wiry energetyczne. Technika Uzdrawiania Pranicznego może zostać zastosowana, w stosunku do roślin, zwierząt, w relacjach międzyludzkich, finansach, w miejscu pracy i domu. CO TO JEST PRANA Sanskryckie słowo, Prana, oznacza uniwersalną bio - energię, która jest energią życia. Ta energia jest nieskończona i niezniszczalna. W chińskich technikach, takich jak akupunktura, w tradycyjnej medycynie chińskiej i chi kung znana jest pod nazwą CHI (or QI). Japończycy nazywają ją KI. Polinezyjczycy i starożytni Hawajczycy nazywają ją mana. W starożytnej Grecji, nazywano ją pneuma. A w Starym Testamencie, po hebrajsku, nazywana jest ruah, albo " oddech życia?. Są trzy główne źródła skąd możemy otrzymywać pranę: powietrze ( prana powietrza), ziemia ( prana ziemi) i słońce ( prana słońca). Wszystkie żyjące istoty mają zdolność, wchłaniania i wykorzystywania tej energii. Jest to nieświadomy proces. Pranę powietrza otrzymujemy przez oddychanie, pranę ziemi przez chodzenie i pranę słońca przez wystawienie do światła słonecznego. Prana jest żywą siła z świadomością, możemy uzyskać nad nią kontrolę po przez odpowiedni trening. Na Kursach Uzdrawiania Pranicznego, studenci uczą się prostych, jednakże bardzo potężnych technik, które umożliwiają im, podniesienie poziomu energii, przesyłanie i kontrolowanie prany w celu, poprawienia zdrowia fizycznego, zdolności umysłowych i rozwoju duchowego. ............................................................... źródło: http://www.iispolska.com Ja ze swej strony dodam, ze w swej praktyce od niedawna stosuję też podstawy uzdrawiania pranicznego i psychoterapii pranicznej i efekty są widoczne.
  19. Anioła Stróża, czy jak wolą niektórzy, ducha opiekuńczego, ma każdy. Jacy Ci opiekunowie są to juz inna sprawa, ale generalnie każdy z nich pełni przy nas funkcje stróżująco opiekuńcze, co wynika juz z samej nazwy. Ale jak tą funkcję przy nas pełnią, to już zupełnie inna sprawa. Bo stróże nie są naszymi bodygartami i choć opiekuj ą się nami, i nie jeden raz wyciągają z poważnych opresji, to jednak nie uchronią nas przed każdym nieszczęściem. Zwłaszcza taki, jakie czasem fundujemy sobie na własne życzenie. Kiedyś miałam pretensję do swego opiekuna, że nie zauważył jak podeszła do mnie jakaś astralna paskuda, albo, że po domu kręcił mi się nieprzyjemny byt. Sporo czasu zajęło mi zrozumienie, ze te byty pojawiły się u mnie na własne życzenie i mój stróż choćby nie wiem jak chciał, nie mógł mnie przed nimi uchronić. Bo niewłaściwe zajmowanie się sferami ezo często prowadzi własnie do przyciągania takich paskud. I trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny a nie pokładać nadzieję, ze stróż ochroni, zauważy itd. To są nasze doświadczenia, a nie jego. On jest tym, kto wyciąga w potrzebie pomocną dłoń, ale czasem o tę pomoc trzeba też poprosić. Porównuję to do płynięcia przez ocean. Kiedy nasze ramiona omdlewają ze zmęczenia nasz stróż zjawia się i podaje rękę, staje się tratwą na której możemy odpocząć zanim popłyniemy dalej. On nie przeniesie nas jednym pstryknięciem na bezpieczny ląd, ale właśnie da szansę by udało nam sie dobić do niego samodzielnie. Lubię mego stróża. Jest moim najbliższym przyjacielem. Pomaga mi w potrzebie i zna mnie jak nikt inny. Ostatnio pomaga zagłębić się w siebie, staje się adwersarzem mnie samej i tym sposobem pomaga poznać siebie i stworzyć siebie od nowa. Pomaga mi też zrozumieć pewne rzeczy i wskazuje słuszne drogi, ale ode mnie zależy czy tych rad posłucham. Wiem jednak, ze on nie przeżyje i nie doświadczy życia za mnie. jest częścią mnie ale to ja decyduję, ja wybieram. A dla Was Kim Jest Duch opiekuńczy?
  20. Onyks Bywają liczne odmiany onyksu. W naturze spotykamy onyks czarny, zielony i złoty. Największa moc ujawnia onyks czarny. Onyks to kamień fatalistyczny. Niesie wibracje wiedzy i intelektu. Kamień ten zawiera spokój i harmonię. Chroni od niesławy i upodlenia. Jest przyjacielem ludzi wybranych, którzy dążą do poznania i pogłębiania życia. Przynosi szczęście i równowagę. Za to innych niszczy i zabiera bliskich. Dawca odrodzenia i śmierci. Onyks nazywany jest też kamieniem czarnoksiężników. Noszą go osoby rozumiejącą mroczną stronę życia. Już w starożytności uważano onyks za kamień szczególnie szczęśliwy i właśnie z tego minerału wykonana była osobista pieczęć cesarza Chin, poddanym zaś pod karą śmierci zabroniono posługiwać się tym samym kamieniem. Onyks znosi ból, opuchlizny i kolkę żołądkową. Poprawia słuch. Naturalnie zabarwiony czarny onyks wzmacnia kości, serce i oczy. Aktywizuje tworzenia się krwi. Onyks proponuje ochronę i stabilność przy wewnętrznych obciążeniach i negatywnych wpływach zewnętrznych. Wyrównuje ciało i ducha. Położony na splocie słonecznym wzmacnia trzustkę. ............................................................. http://www.galeriatybetanska.pl/onyks-a-44.html Onyks ? cenna odmiana chalcedonu o równoległym ułożeniu warstw, na przemian białej i czarnej. Nazwa pochodzi z greckiego onix i oznacza pazur (paznokieć, racica): nawiązuje do twardości, wyglądu i ostrych krawędzi tego minerału.. Biało-czarny onyks jest często nazywany zwyczajnym, arabskim lub czarnym. Onyks występuje również w kolorze zielonym i białym. Naturalne onyksy należą do rzadkich skał. Spotykane na całym świecie; powstają w pogazowych pustkach w skałach wulkanicznych. Często uzyskuje się onyks sztuczny, produkowany na bazie agatów. Od czasów starożytnego Egiptu onyks barwiono, aby podkreślić jego barwę. Większość onyksów wytwarzano zanurzając agat w roztworze cukru, a następnie podgrzewając go w kwasie siarkowym, aby zwęglić cząsteczki cukru[potrzebne źródło]. Już w starożytności uważano onyks za kamień szczególnie szczęśliwy i właśnie z tego minerału wykonana była osobista pieczęć cesarza Chin (poddanym cesarza zabroniono posługiwać się tym samym kamieniem pod karą śmierci) Znany już w starożytności. To właśnie onyksu najczęściej używano do wyrobu kamei i pieczęci. Obecnie wykonuje się z niego miniaturowe rzeźby i intaglia, szlifuje w formie paciorków. Jest doskonałym materiałem do inkrustacji. Stanowi poszukiwany kamień kolekcjonerski, a także jubilerski i ozdobny. Odmiany: * Onyks arabski ? inna zwyczajowa nazwa onyksu właściwego, znany też pod nazwą: onyks czarny lub chalcedonowy. Niekwarcowe skały nazywane onyksem [edytuj] W kamieniarstwie pod nazwą onyks rozumie się także laminowane skały wapienne zbudowane prawie wyłącznie z przezroczystego sparytu (aragonitu lub kalcytu), bez istotnych domieszek składników ziarnistych. * Onyks aragonitowy ? inaczej zwany kalcytowym lub marmurowym ? pasiasta skała węglanowa w barwach brązowo-kremowych. * Onyks egipski ? odmiana onyksu marmurowego pochodząca z Egiptu. * Onyks meksykański ? odmiana meksykańskiego onyksu marmurowego. Występuje on w formach naciekowych (stalaktyty), wykazuje białą lub zielonkawą barwę. Znany tez pod nazwą onyks padrara. * Onyks pakistański ? odmiana marmurowego pochodząca z Pakistanu, * Onyks z Châtillon ? przeświecająca odmiana ofikalcytu pochodzącej z Châtillon we Włoszech. ............................................. Źródło: Wikipedia ONYKS kamień ochronny Odbija negatywne emocje, a przyciąga pozytywne. Obdarza spokojem, zdecydowaniem przy podejmowaniu decyzji, wzmacnia wiarę w siebie, jak również darem wymowy. Pomaga wyrażać uczucia i myśli. Stosowany przy chorobach związanych z tarczycą i gardłem. Onyks, minerał, odmiana -kwarcu występująca nie jako odrębne kryształy, lecz kuliste skupienia włókien o dużej twardości (t - 6). Czysty. jest biały. Odmiany barwne: czerwona - karneol (krwawnik), zielona - chryzopraz, zielona z czerwonymi plamkami - heliotrop, czarna - onyks, używane są jako kamienie półszlachetne. Krypto krystaliczne skupienia zbudowane ze współśrodkowo lub równolegle ułożonych różnokolorowych pasm noszą nazwę agatu. Występuje w próżniach i szczelinach skał magmowych, poza tym pospolity jest (jako buły krzemienne) w skałach osadowych. Największe złoża: Indie, Brazylia, Ural. W Polsce w okolicach Bogorii nad Pilicą, pod Inowrocławiem, w Lubelskiem; chryzopraz pod Ząbkowicami na D. Śląsku, karneol rzadko, w okolicach Wałbrzycha. .................................................. http://www.foksal.com.pl/archiwum/wibra ... -ONYKS.htm Onyks jest pochodną chalcedonu. Był wykorzystywany do tworzenia wyrobów jubilerskich, najczęściej gemm i sygnetów. Dawniej jego złoża znajdowały się w Egipcie, dzisiaj wydobywa się go na terenów Chile oraz Meksyku. Jego twardość w skali Mohsa to 7. Kolory magii Onyks tworzy czarno-białe warstwy, jednak to jego ciemna barwa budzi najwięcej obaw. Kolor czarny nie ma pozytywnych konotacji. Od niepamiętnych czasów kojarzył się z tajemnicą, chłodem. Starożytni magowie uważali, że zamknął w sobie odrobinę złych mocy i nieprzychylnych duchów. Niewiele osób ma odwagę nosić ten drogocenny kruszec. Mimo złej sławy i miana ?klejnotu fatalnego? chroni właściciela przed niesławą i upodleniem. Opiekunem onyksu jest Saturn. Przeznaczeniem kamienia, nie jest budzenie strachu czy lęku. Moc w nim zawarta służy do doskonalenia samego siebie, jednak droga do samoświadomości i poznania własnego ?ja? nie jest usłana różami. Pokonywanie kolejnych zakrętów i przeciwności losu, tylko nas umacnia. Pozwala zajrzeć w głąb naszej duszy i odkryć, co tak naprawdę jest ważne w życiu każdego dnia. Onyks to również kamień wodzów. Zmusza do refleksji i narzuca samotność, a to czasem jedyny sposób by podjąć właściwe, choć trudne decyzje. Onyks jest szczególnie ważnym kamieniem dla ludzi spod znaku Koziorożca. ........................................... http://horoskop.wieszjak.pl/talizmany/2 ... znych.html A od siebie dodam, ze jet to kamień, który pozwala zanurzyć się w głąb siebie, stad często nazywany jest kamieniem magów, lub kamieniem samotności.
  21. Byc moze temat stanie sie przyczyna kolejnych kontrowersyjnych dyskusji, ale jesteśmy tu po to by rozmawiać także na trudne tematy. Tymn razem chciałabym poruszyc temat etyki chrześcijańśkiej i pojmowania chrześcijaństwa przez wielu chrzescijan. Głownie katolików, bo w naszym kraju ten zwiazek wyznanowy jest najlczniejszy, ale chętęnie przeczytam też innych chrześcijan i... niechrześcijan. Ale od początku. Bardzo często na forach ezoterycznych, wróżbiarskich itp, spotykam sie z deklaracją bycia katolikiem czy katoliczką (bardzo często praktykujacymi) przy jednoczesnym zajmowaniu sie przez tą osobę tym, co według doktryny KK jest zabronione. Podobnie ma się w pozawirtualnym swiecie szeroko rozumianej ezoteryki. Wiele wróżek, uzdrowicieli, a nawet tych, którzy nazwywają siebie szamanami też oswiadcza swą przynależnosć do KK. Pewna osoba nauczająca Reiki nawet tłumaczy dzialanie tej metody działaniem ducha świętego, co wydaje mi sie może byc obraźliwym dla praktykujacych katolików. Często w ich wypowiedziach spotykam się ze stwierdzeniem, że oddzielają katolicyzm od tego co jest w biblii, albo, że maja trochę inną definicje Boga niz mowi ksiadz z ambony, lub tłumaczą to faktem, ze Bóg dał wolną wolę itd itp. Czasem przybiera to formę taką, że: "Jestem katoliczką ale szukam, bo to i to mi nie odpowiada w katolicyzmie, ale to i to nie pasuje w pogaństwie, a to i to w czymś tam, mam wolną wolę wiec w zasadzie jestem katoliczką bo mam chrzest, chodze do kosciola z potzrebuy serca, ale na rozum to zajmuje sie tym co lubie". W każdym razie cos w ten desen. Poza tym wiele z tych osób głosno wyraza też opinie na temat prawdziwości pewnych doktryn, pewnych mitów chrzescijańśkich itd. Jednym słowem bardzo dowolnie interpretują Boga i słowa swego pisma (nie wspominajac juz, ze większosć tego pisma nie zna). Tymczasem dla mnie to cos tu jest nie tak. Bo wolna wola to owszem i jest ale chyba nie polega to na tym, by z danej religii wybrać to co mi pasuje a odrzucić cała reszte. Każda wiara, religia, ma jakaś swoja doktrynę i zalozenia. Tym bardziej religie zinstytucjonalizowane. I każda z tych religii ma jakieś nakazy i zakazy. Z tego co ja wiem, to katolików obowiązują pewne zasady zawarte w katechizmie kościoła katolickiego. Pozwolę sobie wkleić tu wyciąg z tego kodeksu, który swego czasu w podobnej dyskusji na innym forum dałą Elwinga: Według tego w zasadzie każdy kto sie zajmuje magią, wróżbiarstwem, jasnowidzenie, interpretacje snów i wiele innych nieakceptowalnych pzrez Kosciół praktyk w zasadzie stawia dana osobę albo poza nawiasem katolików albo jako osobe grzeszną. W tym drugim wypadku zastanawiam się czy nie jest to po prostu fajne i wygodne. Robię co mi sie podoba, a potem raz na czas w czasie spowiedzi zrzuce z siebie grzechy by potem dalej móc robic co sie chce. Więc pytanie czy to jeszcze katolicyzm? Bo według mnie jeśli deklaruj sie przynależnosć do jakiejś wspólnoty religijnej, która rządzi sie takimi a nie innymi prawami, nakazami i zakazami to trzeba je przyjać w całości. Takze te rzeczy, które nie do końća nam pasują. No ale albo sie jest z grupą wyznaniową, albo poza nią, ze tak sparafrazuję pewne powiedzienie. Oczywiscie nie chodzi tu o to by zaraz wszyscy co siedza na ezo forach biegli do kancelarii parafialnych sklądac akt apostazji ale czy postzregajac Boga nie po katolicku i zajmujac się (często zawodowo) rzeczami sprzecznymi z zasadami KK można się jeszcze nazywać katolikiem? A moze w jakis sposób da sie pogodzić katolicyzm z tym, co według KK jest herezją?
  22. Sporo w naszym kraju jest jeszcze kontrowersji wokół tego święta, czy też raczej zabawy z nim związanej. Jedni są zdecydowanie przeciw inni jednak za, bo okazja do zabawy zawsze dobra. Dla jednych i drugich co nie co o Halloween. Bo zanim powiemy Tak lub Nie dla Halloween warto poznać czym ono jest i skąd się wywodzi. Halloween, Hallowe'en ? zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach kultury chrześcijańskiej nocą 31 października,czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloweensą często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej. Halloween najhuczniej jest obchodzony w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii, Szkocji i Anglii. W Irlandii dzień jest świętem państwowym. W pozostałych krajach,mimo, że dzień nie jest świętem urzędowym, cieszy się po święcie Bożego Narodzenia największą popularnością. Święto Halloween w Polsce pojawiło się w latach 90. Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain.Ponad 2 tys. lat temu w ten dzień żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. W ten dzień w Irlandii palono ogniska oraz odprawiano modły za dusze zmarłych. Irlandzcy imigranci sprowadzili tradycję do Ameryki Północnej w XIX wieku. W drugiej połowie XX wieku święto trafiło do zachodniej Europy. W czasach pogańskich ludzie w Irlandii przebierali się w kolorowe kostiumy i odprowadzali duchy do granic miasta. Halloween w Polsce stało się popularne pod koniec lat 90. Nazwa Halloween jest najprawdopodobniej skróconym AllHallows Eve ? wigilia Wszystkich Świętych Święto nazywane było kiedyś także All Hallows, All Saints, All Souls' Day lub Hallowmas. Młodzież oprócz organizowania domowych imprez, często odwiedza tzw. straszne farmy (ang. Scary Farm), czyli zaadaptowane nat en cel duże przestrzenie, gdzie tworzone są specjalne scenerie, wyglądające niczym wystrój planu filmów grozy, takich jak Dracula, Frankenstein czy Mumia. Do zabaw halloweenowych należy łapanie jabłek (bobbing for apples),w której za pomocą zębów należy wyłowić pływające jabłka. Jabłko nieuszkodzone przy zabawie, ma oznaczać szczęście w nadchodzącym roku. Halloweenowe zabawy to również przeskakiwanie przez świeczki, które są rozstawione w kole na ziemi. Świeczki, które nie zgasną, to szczęśliwe miesiące w przyszłym roku. Kolejna gra to wrzucanie orzecha do płonącego ogniska. Jeżeli orzech pęknie z trzaskiem, oznacza to odwzajemnioną miłość. Inną popularną zabawą jest zjadanie bez pomocy rąk wiszących na nitkach ciastek i owoców. W ten dzień również istnieją różne formy wróżbiarstwa, np. wróżenieze spodków. W Halloween dzieci i dorośli przebierają się za potwory, takiej ak wampiry, duchy czy czarownice. Kostiumy są również oparte na postaciach z telewizji. Pierwsze kostiumy na Halloween pojawiły się w 1930 roku, wtedy zwyczaj cukierek albo psikus (Trick or Treat)stał się popularny w Stanach Zjednoczonych. Dorośli urządzają pochody przez ulice miast. W Nowym Jorku są organizowane parady przez osoby homoseksualne,a najbardziej znana odbywa się w dzielnicy Greenwich Village. Wydrążona dynia ze światełkiem w środku dla irlandzkich chłopów oznaczała błędne ogniki uważane za dusze zmarłych. W czasie tajemniczych obrzędów miano uwalniać ludzkie dusze z ciał czarnych kotów, psów i nietoperzy. Obecnie w wyeksponowanych miejscach domów umieszcza się wydrążone i podświetlone od wewnątrz dynie z wyciętymi kształtami różnych postaci oraz, w zależności od wyobraźni domowników, imitacje ludzkich czaszek, szkieletów, manekinów znanych postaci z horrorów, itp. W Irlandii obowiązuje zasada, że po 1 listopada nie zbiera się dzikich owoców, bo mogą być zatrute. W regionach Szkocji, Anglii, Walii i Irlandii sprząta się mieszkanie, gasi ogień pod kuchnią, a gospodynie wykładają jedzenie i napoje, po czym wszyscy idą spać. Kolorami święta Halloween są czarny i pomarańczowy. Z tej okazji dla dorosłych organizowane są liczne imprezy kulturalne w nocnych klubach, występy teatralne oraz projekcje filmowe w kinach. Szkoły i przedszkola organizują z tej okazji dodatkowe atrakcje dla swoich wychowanków. W Halloween dzieci przychodzą do szkoły przebrane za straszne postacie filmowe. Chodzenie od domu do domu i zbieranie przez dzieci cukierków zdarza się sporadycznie, lecz coraz częściej. W związku z pogańską genezą tego święta, Halloween spotyka się z krytykąze strony niektórych duchownych Kościoła rzymskokatolickiego, Prawosławnego, Episkopalnego i Luterańskiego. Jednocześnie od obchodzenia Halloween w Polsce, odcinają się również słowiańskie rodzimowiercze związki wyznaniowe ? opowiadające się za kultywowaniem rodzimych zwyczajów, związanych z tradycją Dziadów (znalezione w wikipedii)
  23. Witam Jak juz zapewne bywalcy tego działu wiedzą, runy to wspaniała magia, która może nas chronić, bronić i leczyć oraz robic wiele innych rzeczy. Do tego runy są proste i dobrze współgrają z innymi materiałąmi, jak drewno, kamyki, a nawet masy solne. Dlatego wykonanie prostych, a jakże skutecznych amuletów, talizmanów czy nawet skryptów, któe też moga stać sie ozdobą, nie jest trudne. I miło się przy tym spędza czas. Pozwolę sobie przedstawić Wam mój ulubiony naszyjnik z drewnianych koralików (można takie kupic na allegro lub w sklepach z akcesoriami artystycznymi). Na zdjeciu nie jest zbyt wyraźny ale będziecie wiedzieć o co chodzi. Koraliki są pozaplatane na długim rzemyku i podzielone na dwie częsci po 12 run z każdej strony. Razem dają cały futhark, który jest jednym z lepszych amuletów ochronnych. Do tego po środku dodałam wiekszy koralik i namalowałam tam tarczę algizową, co dodatkowo wzmacnia działanie amuletu. A przy tym jest to dość ciekawa i oryginalna ozdoba. Znaki namalowałam... lakierem do paznokci. Serio. Tym linerem do malowania wzorów. Proste a trwałe, naszyjnik ma juz rok i nic się nie starło na nim, a nie jest zabezpiecozny lakierem. ------------------------------------ A tu kilka ozdób runicznych, jakie znalazłam na stronie: www.shamanika.pl i które były często moją inspiracją w wykonaniu amuletó z amsy solnej. Niestety tych ostatnich nie mam bo rozdałam ;) To mój ulubiony z wisiorków i obiecuję sobie, ze taki kiedyś zrobię Ponizej naszyjniki runiczne, talizmany i bindruny ......................................................... Więcej zdjęć znajdziecie na: http://shamanika.pl/photogallery.php
  24. Kurczak po Zanzibarsku Składniki olej arachidowy kurczak, podzielony na niezbyt duże kawałki 2 drobno posiekane cebule 3 roztarte ząbki czosnku 2 długie zielone papryczki chili, wraz z nasionkami 3 zielone pomidory, drobno pokrojone ? łyżeczki kurkumy ? łyżeczki nasion kminu ? łyżeczki nasion kolendry 8-9 ziaren kardamonu 300 ml śmietanki kokosowej(gęstego mleka kokosowego) 800 ml mleka kokosowego ? limonki sól, pieprz do smaku Do podania 150 g gotowanej zielonej fasolki szparagowej (strączki pokrojone na 3 części) 1 strączek zielonej papryczki chili pęczek bazylii chlebek naan sok z ? limonki Przygotowanie W dużym rondlu z grubym dnem obsmażyć kawałki kurczaka na oleju, a następnie wyjąć z rondla na talerz. Do rondla wrzucić cebulę, czosnek i posiekaną papryczkę chili, smażyć, aż zmiękną, dodać pomidory, wymieszać, przez chwilę przesmażyć razem. Wlać mleko kokosowe i śmietankę kokosową. W moździerzu rozetrzeć przyprawy, dodać do rondla, wymieszać. Włożyć do rondla kurczaka, wcisnąć sok z połówki limonki. Gotować na małym ogniu bez przykrycia przez 45 minut. Sposób podania Do rondla włożyć ugotowaną fasolkę szparagową, podgrzać. W moździerzu rozetrzeć strączek chili, bazylię i sok z pozostałej połówki limonki. Przed podaniem posypać kurczaka chili z bazylią i sokiem z limonki. Podawać z chlebkiem naan. ......................................... Źródło: http://www.kuchnia.tv/kuchnia_przepis_0 ... arsku.html
  25. Termin kolejnego spotkania EzoChaty: 15 kwietnia 2011 od 16:00 Nalanda Wrocła, pl. Kościuszki 12, Tematem będzie litoterapia oraz wszystko o kamieniach, krysztalach mineralach. Gwiazdą spotkania będzie Syberiuska i jej nieoceniona wiedza o kamieniach. Obecnosć obowiązkowa :D Asus Ciebie sie to tyczy podwójnie :D