Mistyk

Użytkownicy
  • Zawartość

    4280
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mistyk

  1. Dziękuję ci za pozytywną energię ,dokładnie jak piszesz ,masz rację . Pozdrawiam
  2. Masz rację ,ja jestem praktykiem i mistrzem Szamanizmu -Magii i Joginem ,wiele doświadczyłem ,to trudno na początek coś polecić .ale książkę osobiście przerabiałem kiedyś nie raz ,język jest prosty ,nie żaden Satanizm ,lecz magia to jedność z Bogiem \ Życiem \ Naturą .
  3. Witaj Boromir ,nie czytaj naraz wiele ,bo tylko w głowie ci się pomiesza od nadmiaru wiedzy ,opanuj dobrze najpierw jedno ,a potem inne i praktyka ,teoria i praktyka muszą iść w parze ,zawsze wiedzę książkową z rzeczywistością porównuj [ wielu doznało chorób psychicznych - schizofrenii paranoidalnej od nadmiaru teorii tylko ] ,tu masz dobrą książkę na początek - Magija jest dla wszystkich. Jest nauką i sztuką powodowania zmiany zgodnie ze swoją Wolą. W magiji i współczesnej nauce podstawowa koncepcja jest identyczna, u jej podstaw leży wiara implicite, ale realna i stanowcza, w ład i jednolitość przyrody. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/68887/magija-w-teorii-i-praktyce
  4. Jestem Szatanie ,musisz być jeszcze bardzo młody i niedoświadczony ,bo jeszcze tak niewiernego Tomasza dawno nie spotkałem .
  5. Witaj Alicjo ,ja zaś jestem -wróżbitą , magiem ,psychoterapeutą ,szamanem i joginem samo-ukiem z wieloletnim stażem i doświadczeniem .
  6. Wtaj realista, ,coś taki zbulwersowany na wejściu
  7. Maga ma rację ,warto sprawdzić u lekarza , ja mam wieloletnie doświadczenie -53 lata i większość takich schorzeń i dolegliwości sam pokonałem naturalnymi metodami ,lekarze nic nie poradzili ,to tyle ode mnie .narazie
  8. Miłej Nocy Pat
  9. Proszę Pat ,według mnie ,a miałem coś podobnego , te małe świecące gwiazdki to Kwanty Energii ,Lub Energia Kosmiczna ,[ może ktoś ma inną odpowiedź ] ja jeszcze widziałem energię mym 6-stym zmysłem duchowym ,jako skaczące fale ,.lub takie mroczki ,które tak się rozrosły za jakiś czas ,że nie mogłem na nic patrzeć i poszedłem się zdrzemnąć ,po jakimś czasie było wszystko dobrze z oczami .
  10. Witam cię ,jak miło kogoś słyszeć ,czuję się taki samotny ,spróbuję ci coś odpowiedzieć ,poczytaj o Wielkiej Boskiej \ Kosmicznej Energii Wszechświata [Kundalini ] ,u mnie było podobnie ,przeszedłem chyba wszystko ,więc wiem jak to jest- Jak to jest z tym Kundalini, boli czy nie? ... i dlaczego jednych boli a drugich nie boli? ... i którzy ludzie są bardziej prawdziwi? Kiedy budzi się Kundalini objawy fizyczne ciała są zbliżone do rzeczywistych fizycznych chorób... a jest ich długa lista w obrębie każdego jednego organu. Na początku mojej drogi kiedy w moim ciele obudziło się równocześnie dziesiątki różnych symptomów byłam przerażona... mało tego, że odwiedzałam prawie każdego dnia lekarzy to sama zdjęłam z półki książki, które przerabiałam na college'u między innymi dzieło, które było grube i opasłe na 2000 stron, w którym są opisane prawie wszystkie choroby, które obecnie występują na świecie... ku mojemu zdziwieniu prawie we wszystkich tych chorobach znajdowałam symptomy, które nękały mnie w moim ciele. Przeraziło mnie to jeszcze mocniej ponieważ zrozumiałam, że mogę być chora na więcej niż jedną chorobę... ale po głębszej analizie tych wszystkich chorób i moich symptomów wyraźnie coś tutaj nie pasowało... były jakieś rozbieżności i luki ale tą wiedzę dopiero odkryłam po kilku miesiącach, kiedy przeczytałam książkę, którą powiedzmy tak przypadkowo znalazłam w bibliotece - "Living with Kundalini" Gopi Krishny, który przez 12 lat przechodził gehenne z przebudzonym u siebie Kundalini.... dopiero wówczas zrozumiałam czym są naprawdę te wszystkie moje symptomy, które nie wiadomo skąd się pojawiają, i same nie leczone znikają po to aby znowu się po jakimś czasie pojawić w mniejszej lub większej aktywności, na które oczywiście nie mieli żadnego wyjaśnienia lekarze, chociaż zdawali sobie sprawę, że cierpię i wyraźnie coś we mnie szwankuje. W tym czasie kiedy w moje ręce wpadła mi ta książka już miałam wiedzę na temat Energii Kundalini... ależ jakże była ona jeszcze mała i płaska. Właśnie mnie się tak wydawało, że jakaś tam energia weszła w moje ciało, zagnieździła się w nim i spokojnie sobie w nim mieszka, a te wszystkie moje objawy to nie wiadomo co to jest i dlaczego... ileż to musiało minąć jeszcze lat abym tą wiedzę poszerzyła w połowie... i zrozumiałam, że ten proces będzie we mnie trwał już do końca życia. To co już przeżyłam, już wiedziałam, znałam, nie było dla mnie tajemnicą ale niestety brakowało mi wiedzy na temat mojej przyszłości, zdawałam sobie sprawę, że ten proces się nie kończy ale jaki będzie jego następny etap nie miałam wówczas jeszcze zielonego pojęcia... i obecnie po wielu wielu latach już wiem co przeżywałam w tych poprzednich, jakie tajemnice odkryła przede mną Energia Kundalini... i niestety brak mi wiedzy co się zdarzy w następnych miesiącach, latach... a nawet jeszcze w dzisiejszym dniu. Objawy Kundalini - na początku zaczynają się tak niewinnie... grypopodobnie, wydaje nam się, że złapaliśmy grypę a później następną i następną... ciągle się powtarzają mimo naszej najlepszej troski o zdrowie i nie rozumiemy dlaczego... aż w końcu przychodzą te grubsze objawy, które już aktywują światło w ciele (oczywiście my na tym etapie nie mamy o tym bladego pojęcia)... i niestety taki człowiek, kiedy przeżywa masywne przebudzenie Energii Kundalini przeżyje wielki szok, nie ma bezbolesnych otwarć tej Energii, bezbolesne mogą być tylko wzmożone ruchy energii chi w ciele... Energia Kundalini jest typu gong i jest to energia, która jest na poziomie energii tachionu. Każdy z nas w jakimś małym stopniu przeżywa lekkie aktywacje światła, każdy przeżywa ruch energii w ciele. Energia Kundalini zanim siebie zainstaluje w 100% w ludzkim ciele przejdzie przez 12 poziomów. Człowiek musi je przejść aby ciało zaczęło przybierać krystaliczną formę, czasami to trwa kilkadziesiąt lat. Dopiero na 8 poziomie aktywuje się szyszynka i przysadka mózgowa a to oczywiście przynosi wielkie bóle głowy, zmienia się nie tylko mózg lecz cała czaszka, kości zmieniają swój kształt... tego procesu nie można przejść bez bólu - to są rozdzierające bóle głowy, która pęka na tysiące kawałków... przez którą przebiega prąd elektryczny pod wpływem którego mutują się nasze komórki. Na 8 poziomie aktywują się już kryształy, do tej pory występowały w formie ziarna. W głowie są 3 ważne kryształy przez które otrzymujemy informacje z wyższych wymiarów. Ważne kryształowe odbiorniki budzą się półtora centymetra nad uchem, jest to silny ból... a nawet blokuje szczękę i słuch... u mnie te kryształy wyszły na badaniu USG już w roku 2002, kiedy miałam robione testy, kiedy całkowicie straciłam słuch... później jeszcze dwa razy wykryto je za pomocą topografii komputerowej mózgu... lekarze nie mieli pojęcia co to jest. Uznali to za nowotwór... nawet namawiali mnie na operację... tylko jeden doświadczony chirurg orzekł, że to muszą być jakieś organy bo są umieszczone symetrycznie po obu stronach głowy i wyglądają tak samo... oczywiście on nie proponował mi operacji, której nie miałam do dnia dzisiejszego i wciąż żyję sobie z tymi "nowotworami"... i od kilku lat nie pozwalam się testować... poddaję się tylko woli Boga... ale po reakcji w głowie wiem, że ciągle tam są i od nich także zależy moja nieziemska muzyka, którą słyszę we własnej głowie. Już zarodki kryształów posiadają mnóstwo informacji... ale 90% ludzi ma z nimi standardowy problem - nie mają z nimi połączenia, przez co nie rozumieją nawet własnego życia - po co zeszli w tą inkarnację? Kiedy wyższe światło zbiera się wokół takiego kryształu (jest ich w ciele dużo więcej), wokół niego zbiera się ciśnienie i występują w tej części ciała ostre bóle... jeśli są to kryształy w głowie, będzie silny ból głowy, jeśli w klatce piersiowej wystąpi w niej ból oraz skurcze szyi, ramion, nagłe pogorszenie wzroku, słuchu, myślenia... jeśli w biodrach pojawi się tam nieznośny ból promieniujący do nóg, kręgosłupa. Wszystkie kryształy są odbiornikami z Akashy. W tym samym czasie będzie aktywować się czakra znajdująca się 20 centymetrów nad głową... od tej pory ciało będzie zalewane falami światła - jakby na człowieka wylewał ktoś całe wiadra elektromagnetycznego deszczu, które wprowadzają w ciało wielką gorączkę, wypalają od wewnątrz mięśnie, organy (ostatnio przeżywam takie intensywne wypalanie się mózgu) co się objawia odczuciem jakby wylewania spirytusu na żywą ranę. Takie ciało wypalane od wewnątrz jest zdrętwiałe, jakby martwe i promieniuje tą martwotą jeszcze przez kilka warstw ciała, toteż można w miejscu takiego wypalania zadawać sobie fizyczny ból i człowiek tego nie czuje, ciało nie reaguje na ten ból... z tego widać, że nerwy są w tym miejscu głęboko uśpione lecz do końca nie umiem rozwikłać tego procesu, pod wpływem jakiego czynnika tak się dzieje... jedno wiem na pewno w ciało są wlewane silne fale magnetyczne, elektryczne i grawitacyjne, które oczyszczają ciało, wypalają karmę i przemieniają każdą jedną komórkę. W chwili tego procesu te wypalane ośrodki bardzo silnie wibrują. Wówczas pojawiają się psychiczne i parapsychiczne zdolności... występują intensywne błyski światła z oczu niczym pędzące reflektory samochodów... światło przenika intensywnie z oczu i w tym czasie mocno nasila się muzyka w głowie. Taka wielka fala światła wnikająca nagle w ciało powoduje nudności, gorączkę w ciele, człowiek ma wrażenie, że umiera, następnie pojawia się ból ciała, niesamowita drażliwość skóry i różne stany emocjonalne... od śmiechu aż po płacz. W chwili intensywnego procesu, kiedy taka energetyczna fala przenika w ciało człowieka nawet kilkadziesiąt razy dziennie, tyleż samo razy mamy odczucie, że umieramy... takie opisy można znaleźć u wielu mistyków, nawet katolickich, którzy twierdzili, że umierają i łączą się z Chrystusem (ponieważ taka fala niesie ze sobą Świadomość Chrystusową). Najsilniej elektromagnetyczna fala pracuje nocami... najaktywniejsza jest po drugiej w nocy i trwa do 5-6 rano... a czasami dłużej. Aby sobie pomóc w chwilach wnikania w ciało natężonych fal energii należy pić dużo wody, przebywać w ciszy. Nie jest łatwa droga przez życie z Energią Kundalini. Jest to podróż na fali tsunami, gdzie eteryczni tkacze światła dokonują całkowitej naszej biologicznej odnowy... to są mistrzowie energii, którzy zmieniają całe nasze ciało, nasi starsi bracia, którzy nam pomagają w duchowym rozwoju. W tym procesie będą ruszone wszystkie energetyczne linie i punkty i te siły, które stanowią centra energii. Wystąpią większe dolegliwości na skrzyżowaniu strumieni energii, kości krzyżowej, kręgosłupa, głowy... będzie przebudowanych 7 czakr głównych i 49 mniejszych ośrodków życia, które są rozproszone po całym ciele, będzie budowanych wiele nowych czakr w ciele i poza ciałem człowieka. W ciele mamy niekończące się nitki energetycznych włókien, to są miliony nadi, które przesyłają energie, każde jedno to włókno będzie uaktywnione. I żeby było jasne... bóle ciała będą się nasilać i zanikać... i w chwili przejścia na każdy nowy poziom dadzą intensywnie o sobie znać... a jeszcze dochodzi do tego ból emocjonalny i oczyszczenie się ciała z wielu traum z poprzednich wcieleń... na każdym poziomie będzie się to odbywać w inny sposób. Na swojej drodze życia nie spotkałam jeszcze człowieka, u którego bez bólowo przebudziłoby się rzeczywiste Kundalini... kto tak twierdzi nie ma pojęcia o Energii Kundalini ani nie wie co mówi... już samo powiedzenie (co często słyszę od różnych ludzi): "wzniosłem kilka razy Kundalini" mówi samo za siebie, że ci ludzie nie mają pojęcia o tym stopniowym procesie zachodzącym na wielu wielu poziomach. Już same wahnięcia hormonów w czasie aktywności Energii Kundalini wprowadzają w ciało chaos i zamieszanie a w tym procesie przemiany hormonów są potężne... bez nich Kundalini nie zrobi najmniejszego ruchu. W tym samym czasie będą pracować na zwiększonych obrotach wszystkie gruczoły hormonalne (w roku 2000 moje wszystkie hormony były na podwyższonym poziomie, co dla lekarzy było niezrozumiałe) - ponownie wzrasta grasica, szyszynka, które zaczęły się obkurczać po wieku dojrzewania... szyszynka z biegiem naszych lat jest zwapniana. W chwili przebudzenia się Kundalini oczyszcza się ze zwapnionej skorupy i zaczyna wzrastać. Nie ma czegoś takiego jak wielokrotne wznoszenie się Energii Kundalini w jednym ciele... jest to ciągły, stopniowy i wielopoziomowy proces tej samej Energii, która budzi się tylko raz i kiedy przekracza poziom czakry serca jest już cały czas aktywna w ciele człowieka... może być jedynie w fazie częściowego spoczynku ale nigdy już nie cofa się do swojej groty (która znajduje się w kości ogonowej, kanał Sushumna nigdy już nie wysycha)... będzie już w nas cały czas płynąć jak rzeka... raz spokojnie a innym razem będzie bardzo wzburzona. Każde jedno wzburzenie tej energii wywołuje procesy mistyczne, uzdrawiające, czym fala bardziej wzburzona tym bardziej aktywna. To nie łatwy temat do zrozumienia a jeszcze trudniejszy do przerobienia ale tak wygląda skierowanie subtelnego światła o niezwykle wysokiej częstotliwości do gęstego trzech wymiarowego ciała, w którym została ulokowana nasza dusza, abyśmy mogli zaistnieć na naszej Ziemi. https://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_czy_kundalini_boli.html Symptomy Kundalini spowodowane przepływem Kriyas - spontaniczne ruchy ciała, wibracje, spazmy - dziwne zachowania mięśni w okolicy odbytu - nagłe bezwarunkowe ruchy ramion, nóg i głowy, przypominające silne szarpanie lub tiki nerwowe. - upadki, omdlenia, uczucie sztywności mięśni - uczucie, że wzdłuż kręgosłupa płynie wielka elektryczna rzeka - wydawanie z siebie dziwnych dźwięków Inne wewnętrzne fizyczne odczucia: - ekstazy i przyjemne odczucia trwające kilka minut a nawet miesięcy - uczucie bycia jakby pijanym, dziwne zawroty głowy - pojawienie się opuszczania ciała - popadanie w trans, przemieszczanie się w inne wymiary - zwiększenie pracy serca, szybki puls - uczucie podłączenia pod prąd elektryczny - swędzenie ciała i wiercenia jakby z ciała wychodziły robaki - nadciśnienie krwi, które wywołuje wielki niepokój - bezsenność i nocne bóle brzucha - uczucie, że w ciele mieszka wąż, szczególnie w okolicy brzucha i kręgosłupa - ból klatki piersiowej podobny do ataku serca, swędzenie w sercu - chroniczne albo przejściowe bóle całego ciała, ciężkie do diagnozowania - bóle kręgosłupa, w niektórych odcinkach znacznie ostrzejsze, np. kark, odcinek piersiowy na wysokości tylnej czakry serca, bóle lędźwiowe i kości krzyżowej - kłucie wielkich ilości igieł - bóle głowy, uczucie jakby pękała na 1000 kawałków, swędzenie w środku mózgu, kłucie i dziwne wiercenie - elektryczność w głowie i wrażenie jakby otwierała się głowa - brak czucia w ramionach, dłoniach i stopach. Kiedy otwiera się czakra korony- brak czucia na czubku głowy - silny ból i elektryczność w dużych palcach u nóg, robią się granatowe paznokcie - u rąk i nóg - wielkie wibracje w kości krzyżowej i wyzwalanie się energii seksualnej powoduje orgazmy w genitaliach i w mózgu - uczucie lekkości ciała, jakby wypełniało go powietrze, uczucie lewitowania, każdy krok przypomina odbijającą się gumową piłkę - podróże astralne - niezwykle wyczulony słuch, słyszenie dźwięków i głosów z najdalszych dystansów, i w chwili ich słyszenia pojawia się w głowie światło - w kolorze, który towarzyszy temu dźwiękowi (osobiście wiem w jakim kolorze dzwoni telefon, śpiewa ptak, mówi inna osoba, są różne kolory w zależności od tonów dźwięku) - w uszy wchodzi silna wibracja - słyszenie głębokiego wewnętrznego dźwięku - muzyka czakr i całego układu nerwowego - włosy na głowie i na ciele stają dęba - puchnięcie brzucha, wygląda wówczas jak w ciąży - spontaniczne i bardzo silne wciąganie powietrza w płuca - uczucie słodkiego nektaru wychodzącego z gardła - zwanego amrita - ambrozja Problemy ze wzrokiem - potrafią nagle opadać powieki i nagle gwałtownie na powrót otwierają się - okresowe ślepoty - zmiany w widzeniu - wielka wrażliwość na światło - pojawiający się nagle sokoli wzrok i dostrzeganie bardzo intensywnej barwy otoczenia - widzenie aury, jasnych świetlistych punktów, wzorów ze światła - piekące oczy - swędzenie - mrowienie między brwiami w okolicy 3-ciego oka Zmiany w odżywianiu - główny apetyt zmienia się: albo człowiek przestaje jeść przez długi czas albo spożywa w nadmiarze. Potrafi jeść ten sam pokarm bez przerwy: np. ryż, jeden gatunek owoców albo warzyw. W tym czasie skacze waga, niekoniecznie trzeba dużo jeść aby nagle przybrać. Łatwo też jest ją zgubić - odrzucanie mięsa, używek i lekarstw - wyszukiwanie innego pożywienia - zachciewajki i spożywanie specyficznych ziół. Zmiany temperatury - gorące uderzenia, często z obfitymi potami, pieczenia, palenie i płynięcie gorącego strumienia przez całe ciało - nocne poty - uderzenie wielkiego zimna, czasami na przemian z gorącem - częste uderzenia gorąca lub zimna towarzyszą niektórym częścią ciała np. jedna połowa ciała potrafi być zimna a druga gorąca - często bardzo zimne ręce i stopy Problemy emocjonalne -gwałtowne zmiany nastrojów - depresje, niepokoje, złość - przeczucie, że wkrótce nastąpi śmierć Wszystkie te objawy są przejściowe i w miarę czasu samoistnie ustępują - inne zachowania w codziennym życiu, jakby w tym samym ciele zamieszkał inny duch - problemy ze spaniem - wielkie pragnienie bezinteresownej pomocy innym - drastyczne zmiany w życiu seksualnym, często te osoby praktykują celibat - wyczucie energii i zdolności w jej sterowaniu - połączenie z istotami świetlistymi z wyższych wymiarów Zdolności paranormalne - zdolności widzenia aury - uzdrawianie za pomocą ręki - spontaniczne przypomnienie własnych przeszłych wcieleń - wzrasta zapotrzebowanie spirytualne - otwierają się w człowieku zdolności tworzenia poezji - podróże astralne - wizje przyszłości, jasnowidzenia i diagnozowania chorób Symptomy Kundalini często bywają mylone z chorobami: ataki serca, nieżyty układu trawienia i żołądka, migreny, epilepsja, choroba Parkinsona i wiele jeszcze innych. I nie zawsze też te objawy są sygnałem, że rzeczywiście otwiera się Kundalini. Wiele podobnych symptomów towarzyszy wielu procesom chorobowym. Należy dokładnie zbadać i obserwować swoje ciało. Bardzo łatwo o pomyłkę w obie strony. O problemach podczas przebudzenia Kundalini dużo napisano. Jedni z bardziej znanych, którzy zajmowali się tym zagadnieniem: Gopi Krishna, Aurobindo, Swami Muktananda, Jogananda, Lee Sandella, Itzhak Bentov, John White, Stanislav Grof, Bonnie Greenwell i wielu innych. "...Łatwo jest otworzyć Kundalini ale jest bardzo ciężko osiągnąć czakrę Sahasrara, najtrudniejszą ze wszystkich czakr. Trzeba być niezwykle cierpliwym i czystym. Ten kto osiągnie Sahasrara jest wielkim mistrzem i trzyma moce wszystkich źródeł. Z reguły uczniowie jogi zdobywają tylko połowę zdolności, są w połowie drogi. Kiedy osiągają jakieś mistyczne doświadczenia i moce, oni demonstrują się w tej chwili już światu dla własnej reputacji, sławy i pieniędzy. To jest bardzo smutna pomyłka. Pełna realizacja daje ostateczne zjednoczenie, doskonały spokój i najwyższe błogosławieństwo..." (Swami Sivananda - "Kundalini Yoga") https://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_symptomy_kundalini.html
  11. Witaj Serdecznie ArisaK
  12. Ludzie bez ustanku gnają przed siebie. Dni mijają, a oni pędzą, jakby się dokądś spieszyli. Codzienne obowiązki, rodzina i przyjaciele, praca i kariera – to wszystko przyciąga ich uwagę. Nagle okazuje się, że przeżyli już cały swój czas i pora odejść z tego świata. Ciągle snujemy jakieś plany. Martwimy się problemami, które dopiero mają pojawić się przed nami. Rozpamiętujemy przeszłość i popełnione błędy. Żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy, kiedy nadarzyła się okazja. Ciężko pracujemy nad zapewnieniem sobie bezpiecznej przyszłości, prawdziwe życie odkładając na później. Z czasem okazuje się, że zwyczajnie zapominamy, jak żyć i być sobą – szczęśliwym i spełnionym. Tu i teraz. A przecież istnieje tylko teraźniejszość. Ona jest jedyną formą wieczności, jakiej możemy doświadczyć. Wielu ludzi poszukuje życia wiecznego (np. w religiach), a tymczasem nie zdają sobie sprawy z tego, że życie wieczne toczy się... no zgadnij... tu i teraz. Czyż to nie smutne, że większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy? Jeśli zajmujesz się rozwojem duchowym \ psychologicznym, zapewne nieraz słyszałeś o byciu "tu i teraz". Możesz nawet odbierać tę frazę jako wyświechtany komunał. W wielu ruchach duchowych czy religijnych jest używany jako jedna z ważniejszych zasad. I prawdę mówiąc, robi się nudna. Każdy nauczyciel o tym mówi, a każdy uczeń słucha, po czym zapomina i dalej wiedzie swoje życie w strachu i cierpieniu. Tu i teraz – co to znaczy? Świadomość tu i teraz to specyficzny stan, w którym gonitwa myśli się uspokaja, a życie nabiera o wiele większej wyrazistości. Ustaje wiele procesów mentalnych, które – można powiedzieć – zaśmiecają umysł i ducha. Uwaga człowieka przestaje być skupiona na zewnątrz, na rzeczach odległych w czasie lub przestrzeni. Zamiast tego pojawia się możliwość skupienia na tym, czego się właśnie doświadcza. Co ciekawe, tu i teraz nie jest obce żadnemu człowiekowi. Wszyscy tego doświadczyliśmy... w dzieciństwie – kiedy jeszcze nie nauczyliśmy się myśleć jak zestresowani dorośli. W młodości człowiek jest skoncentrowany na teraźniejszości. Nie zamartwia się przeszłością ani nie myśli obsesyjnie o odległej przyszłości. Jak myślisz, dlaczego Jezus namawiał do tego, byśmy byli jak dzieci? Ponieważ on sam tak żył i wiedział, iż tylko w ten sposób można odkryć swoją prawdziwą, duchową naturę. Powiadał również, że Królestwo Niebieskie jest w nas. Problem w tym, że szukamy go gdzieś na zewnątrz. Chodzimy do świątyni z nadzieją, że znajdujący się tam "przewodnicy" doprowadzą nas do mitycznego Raju. Tymczasem Raj już jest tu i teraz. Jest w człowieku, lecz ten nie zdaje sobie z tego sprawy. Myśli, że dopiero kiedyś osiągnie zbawienie i zdobędzie życie wieczne (lub też oświecenie – w zależności od osobistych wierzeń), a w rzeczywistości może je osiągnąć w tej chwili – natychmiast. Najwięksi nauczyciele duchowi w historii ludzkości o tym wiedzieli i tego nauczali. Laozi, Sokrates, Budda, Jezus czy bardziej współcześni Osho lub Eckhart Tolle. Oni wiedzą, jak żyć tu i teraz. Wieczność jest w zasięgu ich ręki i nie muszą na nią czekać. Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości Czas nie istnieje. Chcąc zrozumieć koncepcję tu i teraz, musisz zacząć od tego, że umysł cię oszukuje. Postrzeganie czasu jako linearnego ciągu zdarzeń jest tylko iluzją wykreowaną w oparciu o potrzeby, jakich wymaga nasze obecne postępowanie. Podstawową rzeczą, jaką należy więc zrozumieć, jest fakt, iż teraźniejszość nigdy nie przemija. Jest wieczna. Można więc śmiało powiedzieć, że już teraz żyjemy w wieczności. Nie ma potrzeby czekania i proszenia Boga o życie wieczne. Nie ma potrzeby zabiegania o nie, ponieważ już je posiadamy. Nie zastanawiaj się więc, kiedy zacząć żyć – rób to już teraz. W pełni i świadomie. Skoro teraźniejszość jest wieczna, nietrudno się domyślić, że jest również jedynym istniejącym "czasem". Zarówno przeszłość, jak i przyszłość nie istnieją. Są tylko wyobrażeniem naszych umysłów. Przeszłość to informacja dotycząca naszego postępowania i "minionej" teraźniejszości – istnieje tylko we wspomnieniach oraz innych formach zapisu zdarzeń (np. książki historyczne). Przyszłość to z kolei plany, marzenia i oczekiwania – mentalna projekcja tego, co chcemy, aby się wydarzyło. Nic ponadto. Zarówno przeszłość, jak i przyszłość nie istnieją fizycznie w jakimś "miejscu". Stąd prosty wniosek: nic nie wydarzyło się w przeszłości, nic nie wydarzy się w przyszłości – wszystko dzieje się tylko i wyłącznie w teraźniejszości. Po co żyć tu i teraz? Najważniejszą korzyścią jest zupełnie nowy sposób doświadczania chwili obecnej w twoim życiu. Niezależnie od tego, czy będą to momenty piękne i pozytywne, czy też o zdecydowanie negatywnym wydźwięku – będziesz głębiej je przeżywać, a co za tym idzie, lepiej rozumieć. Zrozumienie prowadzi do szczęścia. Człowiek, który potrafi wyjaśnić, co się z nim dzieje i dlaczego, ma o wiele większe szanse na życiowe spełnienie niż człowiek niełapiący niczego. Potrafiąc żyć w teraźniejszości, doświadczasz mniej stresu. Nie masz tylu zmartwień, a odczuwasz więcej spokoju. Nieważne, co akurat robisz – stając się świadomym chwili obecnej, osiągasz życie wieczne. Tu i teraz. Korzyści ze świadomego życia w teraźniejszości jest oczywiście o wiele więcej. Oto kilka najważniejszych, jakie nasuwają się w tej chwili (sic!): Twój umysł jest czysty i spokojny, a przez to ostry jak brzytwa. Twoje zmysły działają lepiej – dostrzegasz więcej szczegółów życia. Twoja uwaga i umiejętność skupienia na konkretnej kwestii znacznie się zwiększa. Twój duch rozkwita niczym kwiat lotosu. Twoja efektywność i wydajność pracy wzrasta. Twój organizm sprawniej funkcjonuje, co widać szczególnie podczas wszelkiego rodzaju aktywności fizycznej, np. seksu (naprawdę warto skorzystać). Możesz dać z siebie więcej, ponieważ nie marnujesz energii na rozmyślania o rzeczach zbędnych. Jesteś bardziej otwarty w kontaktach z ludźmi. Masz lepszy kontakt ze swoją podświadomością, a więc i całym wszechświatem. Jesteś bardziej czujny, dzięki czemu łatwiej unikasz wszelkich niebezpieczeństw. Potęga teraźniejszości Jak widzisz, kluczowym punktem całego twojego życia jest teraźniejszość. Poza nią nic nie ma. Poddając się iluzji przeszłości lub przyszłości, w rzeczywistości zaczynasz marnować swoją energię. Pamiętaj, że nie masz jej nieskończenie wiele. Przynajmniej nie na tym poziomie egzystencji. Wyczerpywanie jej jest więc największą krzywdą, jaką możesz sobie wyrządzić. Żebyśmy się jednak źle nie zrozumieli. Problemem nie jest to, że kontemplujesz przeszłość lub planujesz przyszłość – to przecież całkowicie naturalny element życia. Problem pojawia się dopiero, kiedy zaczynasz gubić się w nich, zapominając o teraźniejszości. Niestety mnóstwo ludzi ma z tym problem. A prawda jest taka, że skupienie na tu i teraz rozwiązałoby większość ich problemów. Co ciekawe, właśnie na nauce bycia tu i teraz polega cały rozwój duchowy. Niech nie zmylą cię wypowiedzi kapłanów religijnych i wszelkiej maści samozwańczych guru. W praktyce duchowej nie chodzi o zbawienie, oświecenie czy osiągnięcie życia wiecznego w jakimś rajskim miejscu. To kompletna pomyłka, której doświadczają ludzie omamieni iluzją własnych pragnień i strachu. W rzeczywistości duchowość polega przede wszystkim na nauczeniu się, jak zawsze być tu i teraz. Wówczas bowiem można w pełni poznać swoją duchową naturę i wyzwolić się ze wszystkich omamów, jakimi się karmimy. https://przewodnikduchowy.pl/a/zrozumiec-tu-teraz.php
  13. Czasami umysł całkowicie się wycisza… a Ty jesteś tu i teraz, w pełni świadomy tego momentu, tej chwili. Bez żadnych myśli, bez procesów mentalnych, po prostu będąc obecny. Stan świadomości, w którym Twoja uwaga skupiona jest wyłącznie na tej chwili, to stan up-time, czyli tu i teraz. Wyostrzają się wtedy zmysły, a Ty jesteś całkowicie świadomy chwili. Możesz nauczyć się, jak osiągać taki stan na zawołanie, dzięki czemu zaczniesz przeżywać swoje życie na zupełnie nowym poziomie oraz staniesz się efektywniejszy we wszystkim, co robisz. Iluzja czasu Abyś dobrze chwycił całą koncepcję bycia w tu i teraz zacznijmy, od tego, jak umysł nas oszukuje, wierząc w pojęcie czasu. Pozwól, że zadam Ci pytanie. Czy możesz mi udowodnić, że istnieje przeszłość? Czy możesz jej dotknąć, czy jest ona w jakiś sposób namacalna? Nie za bardzo. Jedynym miejscem, w którym istnieje przeszłość, jest Twoja głowa. Masz wspomnienia, które możesz sobie przypominać. Są obrazy, które pojawiają się gdy zamkniesz oczy. Natomiast wszystko to dzieje się w Twoim umyśle. Przeszłość jest tylko i wyłącznie w Twojej głowie. W rzeczywistym świecie, przeszłość nie istnieje. To samo tyczy się przyszłości. Jedyna jej forma to Twoje wyobrażenia co do tego, co stanie się jutro lub za rok. Przyszłość to Twoje plany i oczekiwania wobec kolejnych dni. Oczekiwania te są tylko i wyłącznie w Twojej głowie. Nigdzie indziej ich nie ma. W rzeczywistym świecie, przyszłość nie istnieje. Co w takim razie istnieje? Co jest prawdziwe? Zapewne już znasz odpowiedź na to pytanie. Jedyne co jest rzeczywiste, to ta chwila. Tu i teraz. Teraz. Wszystko co jest poza tą chwilą, jest nierzeczywiste. Jest tylko obrazem, wspomnieniem, wyobrażeniem, które przechowuje Twój umysł. To są procesy myślowe. Gdyby ich nie było, czas by nie istniał. Czas istnieje tylko wtedy, gdy istnieje umysł. Bez niego zawsze jest tylko ta chwila. Zastanów się nad tym przez moment. Czy zwierzęta znają koncepcję czasu? Przeszłości i przyszłości? Dopóki nie posiadają procesów myślowych, nie mając wspomnień i obrazów związanych z przyszłością, czas dla nich nie istnieje. Zawsze są tu i teraz. Zawsze, bez wyjątku. Czas to iluzja, stworzona przez ludzki umysł. Gdy nie ma myśli, czas nie istnieje, jest tylko ta chwila. Tu i teraz. Patrząc w przeszłość Pomyśl teraz ile czasu spędzasz myśląc o przeszłości lub przyszłości, a ile będąc świadomym tej jedynej rzeczywistej chwili? Większość ludzi na świecie 99% swojego życia spędza na myśleniu o przeszłości lub przyszłości, prawie nigdy nie koncentrując się na tym momencie. Ich doświadczanie życia jest na bardzo niskim poziomie, bo tak dużo czasu spędzają w swojej głowie. Żyją w wyimaginowanym świecie myśli, który nie ma nic wspólnego z prawdziwą rzeczywistością. Pomyśl tylko jak wiele z nich spędza większość swojego życia męcząc się przeszłością, która tak naprawdę nie istnieje. Albo myśląc o tym co złego może wydarzyć się w przyszłości, podczas gdy ta przyszłość to tylko wyobrażenie, które jest w ich głowach. Jeśli jesteś jedną z osób, która ma problem z uparcie powracającymi wspomnieniami z przeszłości, zajrzyj do artykułu Jak poradzić sobie z przeszłością. Bycie w tu i teraz (lub w stanie up-time w slangu NLP) pozwala Ci na chwilę uwolnić się od tysiąca różnych schematów, które mieszczą się w Twojej głowie. Na początku na krótkie chwile, później na znacznie dłuższe. Uwalniając się od myśli, od przeszłości i przyszłości, zaczniesz prawdziwie czerpać przyjemność z każdej chwili, która jest w Twoim życiu. Zyskasz życie teraz, czyli jedyne co jest na tym świecie rzeczywiste. Czym jest stan up-time? Stan up-time to stan, w którym cichną dialogi wewnętrzne, wyobrażenia i myśli. Procesy mentalne ustają. Twoja uwaga jest całkowicie skierowana na zewnątrz. Jesteś skupiony na tym, co się dzieje poza Twoją głową. Jesteś tu i teraz. Przeszłość i przyszłość nie istnieją, nie ma też więc czegoś takiego jak czas. Jesteś świadomy tego, co się dzieje wokół. W bardzo interesujący sposób przedstawione jest to w filmie „Siła spokoju”. Fragment, o którym mówię możesz znaleźć na portalu Youtube. Nie musisz znać języka angielskiego, aby zrozumieć przekaz. W stanie tu i teraz spędziłeś całe swoje dzieciństwo, gdy jeszcze nie pojawiła się świadomość, gdy jeszcze nie było umysłu. Wtedy nie było myślenia, było tylko natychmiastowe reagowanie i prawdziwe doświadczanie rzeczywistości. Wchodzenie w stan up-time to umiejętność, którą możesz nabyć ćwicząc. Możesz sprawdzić to już w tej chwili, robiąc małe doświadczenie. Gd skończysz czytać to zdanie, spójrz na swoje ręce, bez żadnych myśli, bez ocen, z czystym umysłem, po prostu na nie patrz. Świetnie, co powiesz na jeszcze jedno doświadczenie? Gdy skończysz czytać to zdanie, zamknij oczy i wsłuchaj się w dźwięki płynące z otoczenia - zwróć swoją uwagę maksymalnie na zewnątrz i przez minutę słuchaj wszystkiego, co dociera do Twoich uszu. Gdy to zrobisz, czytaj dalej. Nawet jeśli podczas wykonywania tego ćwiczenia pojawiały się jakieś myśli, prawdopodobnie udało Ci się na kilka chwil być świadomym tego momentu. A to dopiero początek. Po co Ci up-time? Najważniejszą korzyścią jest nowy sposób przeżywania chwil w Twoim życiu, bez względu na to czy będą to chwile, które uważasz za wyjątkowe lub zupełnie zwykłe. Okazuje się, że nawet idąc przez park gdy jesteś tu i teraz głębiej odbierzesz to co się dzieje wokół Ciebie. Poczujesz prawdziwy spokój i przyjemność płynącą z bycia obecnym. To samo tyczy się całego Twojego życia, każdego momentu z którego się ono składa. Gdy jesteś tu i teraz nie ma stresów, nie ma myśli, nie ma zmartwień, jest za to spokój. I bez względu na to, czy będziesz prowadzić samochód, czy będziesz na imprezie, czy będziesz patrzył w oczy swojej drugiej połówce, czy będziesz siedział w swoim własnym pokoju- gdy raz staniesz się świadomym chwili, będziesz chciał powracać do tego stanu jak najczęściej. Korzyści z wchodzenia w taki stan świadomości jest znacznie więcej. Gdy wyłączają się procesy myślowe, Twój umysł jest czysty i ostry jak brzytwa. Wyostrzają się Twoje zmysły i zwiększa się Twoja uwaga. Jest to klucz do efektywności chociażby podczas uprawiania sportów. Dzięki wchodzeniu w stan tu i teraz jesteś wstanie dać z siebie dużo więcej. Przyda Ci się to również gdy rozmawiasz z ludźmi. Zobaczysz, że gdy nie myślisz bezustannie o tym co powiedzieć czy jak poprowadzić rozmowę, rozmowa płynie najlepiej, bez żadnych przeszkód. Ty po prostu mówisz to co Ci podświadomość podsunie i okazuje się, że zawsze są to najlepsze rzeczy, które mógłbyś powiedzieć w danej chwili. Ponadto staniesz się czujny i będziesz więcej zauważać w komunikacji drugiej osoby- subtelne zmiany tonu głosu, mowa ciała, język, którym się posługuje. Za każdym razem, gdy przeżywasz wspaniałe chwile, wreszcie zaczniesz ich doświadczać.To tak jakbyś zdjął kurtynę ze swojego umysłu. Tą kurtyną są procesy myślowe, które zawsze przysłaniały Ci prawdziwą naturę rzeczywistości, oceniając, krytykując, zaślepiając. Tu i teraz w praktyce Osiąganie stanu up-time to umiejętność, której można się nauczyć. Im więcej będziesz ćwiczyć, tym łatwiej Ci będzie w ten stan wchodzić i na dłużej będziesz w nim pozostawać.W tej chwili potrafię wejść w up-time kiedy tylko zechcę, bez wykonywania żadnego ćwiczenia, po prostu gdy się na to zdecyduję. Robię to tak samo naturalnie jak podnoszę swoją rękę lub ruszam nogą. Jest to kwestia treningu i każdy może nauczyć się szybkiego wchodzenia w ten stan. Na początek więc warto wesprzeć się pewnymi ćwiczeniami, które pomogą Ci osiągać stan tu i teraz. Pierwsze ćwiczenie to alphabet game. Jest to ćwiczenie, które często pokazuję na swoich szkoleniach - oprócz wejście w stan up-time stanowi świetną rozgrzewkę dla umysłu. Alphabet game to ćwiczenie, które ma za zadanie przeładować Twój umysł bodźcami. Po takim przeładowaniu na jakiś czas umysł się wyłączy, a Ty wejdziesz w silny stan up-time. Na poniższej tablicy widzisz dwa rzędy liter. Litery znajdujące się na górze to litery alfabetu, które masz podczas ćwiczenia czytać na głos. Litery pod alfabetem, czyli L, P oraz O to oznaczenia, którą rękę masz podnieść podczas czytania konkretnej litery alfabetu (O oznacza obie). Całe ćwiczenie polega więc na tym, że czytasz kolejne litery alfabetu jednocześnie podnosząc odpowiednie ręce do góry. Łatwiej Ci będzie jak wykonasz ćwiczenie na stojąco. Rób to jak najszybciej, a gdy dojdziesz do końca alfabetu od razu zacznij od nowa. Zrób trzy lub cztery takie serie, po czym kolejne trzy czytając szybko alfabet od dołu, wstecz. Jeśli po drodze się pomylisz, nie poprawiaj się, tylko kontynuuj! Gdy po kilku minutach skończysz, odwróć wzrok od komputera i zacznij obserwować świat wokół Ciebie. Jesteś w stanie tu i teraz. Ćwiczenie to możesz wykonywać tak często jak Ci się tylko podoba. Po jakimś czasie przyzwyczaisz się do powyższej tablicy i nie będzie już ona wywoływać takiego zamieszania w Twoim umyśle jak pierwotnie. Wtedy możesz stworzyć swoją własną, jeszcze trudniejszą tablicę, z inną kolejnością liter. Możesz też poprosić kogoś, aby podczas gdy Ty będziesz wykonywać ćwiczenie, zadawał Ci różne abstrakcyjne pytania, które utrudnią Ci zadanie. Drugim sposobem na wchodzenie w stan up-time jest żonglerka. Więcej przeczytasz o niej w artykule o synchronizacji półkul mózgowych. Jeśli jesteś już dobry w żonglowaniu, utrudnij sobie zadanie. Podczas żonglowania zadawaj sobie pytania w stylu „ile jest 123 + 238?” Przez chwilę staraj się to obliczyć, po czym zadaj sobie kolejne, trudniejsze pytanie. I tak przez cały czas żonglowania. W ten sposób umysł dostanie wystarczająco dużo bodźców aby się przeładował. Gdy skończysz żonglować, będziesz w stanie tu i teraz. Jeśli chcesz iść krok dalej i poznać jeszcze głębszy stan obecności, zapoznaj się z medytacją. Pozwala ona wyciszyć umysł na dłuższy czas i osiągnąć stan bardzo wyraźnej świadomości. W praktyczny sposób wprowadzi Cię w nią 5-dniowy kurs Medytacja dla początkujących,dzięki któremu dowiesz się wszystkiego, czego potrzebujesz do rozpoczęcia samodzielnej praktyki. Polecam również książki Osho (np. "Świadomość. Klucz do życia w równowadze"), guru duchowości i medytacji. Ćwicz bycie w tu i teraz i zacznij prawdziwie żyć chwilą, gdy tylko tego zechcesz. Jak raz zaznasz tego stanu, będziesz chciał do niego wracać regularnie. Przetestuj to w swoim życiu i daj znać w komentarzach, jakie są Twoje doświadczenia! https://michalpasterski.pl/2009/10/badz-tu-i-teraz/
  14. Sobowtór eteryczny, ciało eteryczne czy praniczne jest tym, z czym pracuje prawdziwa joga oraz qigong (chi kung). To nie ciało fizyczne się ćwiczy robiąc praktyki jogi czy qigong lecz jest to trening eterycznego sobowtóra, ale o tym wiedzą prawdziwi nauczyciele i mistrzowie jogi oraz qigong. Jogiczny lub taoistyczny trening długowieczności, a także fizycznej nieśmiertelności, dotyczy rozwinięcia takiej świadomości i władzy na ciałem eterycznym, że można się w nim utrzymywać przy życiu przez bardzo długie okresu czasu, nawet przez dziesięć tysięcy lat. Przenosząc świadomość do eterycznego sobowtóra i oddzielając się świadomie od fizycznego ciała można podróżować i zwiedzać ziemski plan eteryczny, a nawet zawędrować na Księżyc czy specjalnymi pojazdami na inne planety. Istnieją całe cywilizacje duchów eterycznych do których ewolucji można dołączyć oraz istnieją ludzie, którzy opanowawszy ową długowieczność, z punktu ludzkiego życia fizycznego nieśmiertelność, pozostają przy życiu w tej subtelnej, półfizycznej sferze bytu. Mogą się oni pojawiać i znikać oraz wyraziście wpływać na losy ludzi w których życie zechcą zaingerować. Pamięć o sennych doznaniach i wrażeniach na planie astralnym także zależy w głównym stopniu od sprawnego działania ciała eterycznego. Niedostateczny rozwój ośrodków i zbiorników eterycznych sprawia, że fizyczna pamięć mózgu jest pozbawiona pamięci doświadczeń astralnych w czasie snu. Wiele osób prowadzi czynne życie w świecie astralnym, jednak po powrocie do uśpionego ciała fizycznego w ich mózgu pozostaje zaledwie znikoma ilość wrażeń z życia astralnego. Powodem takiego stanu jest brak niezbędnego eterycznego pomostu. Pełna i nieprzerwana pamięć przeżyć w świecie astralnym pozostaje wówczas, gdy ośrodki eteryczne osiągną pełną sprawność, jednakże powodem niepamięci może też być kiepska kondycja ciała astralnego spowitego w bardzo mrocznych emocjach i złych żądzach. Ciało eteryczne jest pierwowzorem ciała fizycznego i przedmiotem treningu, szczególnie w Hathajodze. Otula ciało fizyczne tak, że dla oka widzących sprawia wrażenie otoczki tuż przy powierzchni ciała fizycznego, w odległości kilka milimetrów do kilka centrymetrów. Ciało eteryczne zawiera w sobie matrycę czy wzorzec ciała fizycznego wraz z narządami dlatego też można spotkać się z osobami, które ciało eteryczne nazywają „sobowtórem eterycznym” lub ciałem widmowym. Ciało praniczne jest bardzo ważne, gdyż odpowiada za kondycję witalną i fizyczną w szczególności za jakość życiowej energii, za żywotność człowieka. Osłabione ciało eteryczne może doprowadzić do częstych infekcji i chorób ciała fizycznego. Może również być przyczyną skutecznych i trwałych ataków energetycznych przez niewidzialne byty żyjące w przyrodzie i świecie eterycznym. Ciało eteryczne główną energię czerpie ze Słońca i z Ziemi, z Przyrody. Jest mocno powiązane z czakrą czakrą Muladhara (czakrą korzenia) na której jest osadzone oraz z Manipura (czakrą splotu słonecznego). Cztery płatki Muladhara ćakry odpowiadają za cztery coraz subtelniejsze powłoki czy sfery eterycznej świadomości ciała pranicznego. Ciało eteryczne jest ważnym medium w komunikacji energetyczno-duchowej. Jest nośnikiem informacji, które płyną z wyższych ciał psychicznych i duchowych do naszego ciała fizycznego. Jeżeli komunikacja ta zostanie osłabiona, może to prowadzić do fizycznych i emocjonalno-mentalnych problemów i objawiać się brakiem spójności pomiędzy tym co myślimy a co robimy. Według filozofii życia duchowego, ciało eteryczne większości po śmierci człowieka rozpuszcza się w ciągu od paru dni do kilku miesięcy i podczas kolejnego, nowego wcielenia tworzy się na nowo jako nośnik dla wcielanego ego w postaci antahkarany i ahamkary. Pozostałe ciała psychiczne, ciało astralane oraz mentalne, często w jodze rozpatrywane jako jedna powłoka zwana kama-manasem lub manomaya manakośa, trwają po śmierci ciała fizycznego przez nawet setki lat, a rozpadają się i umierają tuż przed kolejną inkarnacją ego w nowe ciało, jaka tworzy wyższa Jaźń, boska Dusza, Atman, Purusza. Warto tu także zaznaczyć, że ciało eteryczne posiadają zwierzęta, rośliny, a także kamienie. Cała materia posiada ciało eteryczne, które jest macierzą, matriksem czy łonem, z które wytwarzane są fizyczne formy przejawienia. Kuleczki życiowe energii witalnej, kuleczki prany mogą być łatwo dostrzeżone prawie przez każdą osobę. Szybują one w atmosferze w olbrzymich ilościach, szczególnie podczas słonecznego dnia. Najłatwiej można je dostrzec po oderwaniu wzroku od Słońca i skupieniu go na tle czystego nieba w odległości kilku metrów od siebie. Świetlista kuleczka jest niemal bezbarwna i może być porównana z białym światłem. Gdy świeci słońce, kuleczki rodzą się w niewiarygodnej ilości, podczas złej pogody ilość kuleczek zmniejsza się, a w nocy ich spływ jest prawie całkowicie zawieszony, gdyż ich źródłem jest eteryczne Słońce, sobowtór eteryczny Słońca. Oznacza to, że w nocy zużywamy zapas, jaki gromadzimy w ciągu dnia, i chociaż całkowite wyczerpanie nie jest zwykle możliwe, to po kilkunastu pochmurnych dniach zapas prany wyraźnie się zmniejsza, co ostatecznie wpływa na nasze siły życiowe, entuzjazm. Prana Joga to specjalistyczna część systemu jogi, podobnie jak qigong w tradycji taoistycznej, która zajmuje się pracą z witalnością, regulowaniem przepływu prany, a podstawowe ćwiczenia jogi w tym zakresie kojarzymy z terminem pranajama. http://himalaya-wiki.org/index.php?title=Ciało_eteryczne
  15. Wiem jak to ważne ,znaleźć wspólny język i zainteresowania z kimś
  16. Życzę ci powodzenia
  17. Tak ,ale musisz przestrzegać regularności ,bo inaczej może być tylko źle Medytacja dla początkujących nie musi być trudna i nieosiągalna. Medytuję od kilku lat. Z różnym natężeniem i częstotliwością. Bywały okresy, gdy medytowałam codziennie, bywały też takie, gdy na dłużej zapominałam o tym nawyku. Zawsze jednak wracałam. Wcześniej, długo czytałam o dobroczynnych skutkach medytacji, ale wciąż coś mi przeszkadzało zacząć. Potem, gdy już się zdecydowałam, ciągle borykałam się z myślą, że coś robię nie tak, że nie widzę jakiś szczególnych rezultatów. Dziś wiem, że to wszystko mity i wyłącznie moje przekonania. Z perspektywy czasu widzę, że okresy, w których medytowałam regularnie były jakoś tak zaskakująco okresami, w których miałam najlepsze samopoczucie i psychiczną formę. Przypadek? Może, ale lubię ten przypadek wykorzystywać, żeby poczuć się lepiej. 4 mity na temat medytacji Po pierwsze, medytacja może, ale nie musi być powiązana z religią. Oczywiście, istnieje mnóstwo szkół medytacji, jest medytacja buddyjska i chrześcijańska, ale mnie to nie interesuje. Moja medytacja nie jest powiązana z żadną religią, chociaż jest doświadczeniem duchowym. Po drugie, w trakcie medytacji nie musisz siedzieć w pozycji lotosu, ba, nie musisz wcale siedzieć! Naturalnie, różne szkoły zalecają różne pozycje – lotosu, półlotosu itp. Ja bardzo często medytuję na leżąco, bo tak mi zwyczajnie wygodnie. Więcej o pozycji ciała piszę w dalszej części tekstu. Po trzecie, do medytacji nie potrzebujesz pieniędzy, dużej ilości czasu, ani żadnych gadżetów. Wiem, że jest mnóstwo mat i poduszek medytacyjnych, a sporo poradników wymaga minimum 30 minutową medytacji codziennie. To nie jest prawda. Po czwarte, w medytacji wcale nie chodzi o to, żeby pozbyć się z głowy myśli! Też mi się tak kiedyś wydawało, co sprawiło, że im bardziej się starałam tych myśli pozbyć, tym więcej ich było. :( Nasz mózg to wielka fabryka myśli, które ciągle powstają, często nieświadomie. Gdy wyciszamy się w medytacji na chwilę – uderzają ze zdwojoną siłą, głównie dlatego, że nareszcie jesteśmy ich świadomi. W poradzeniu sobie z natłokiem myśli pomaga kilka technik (o których poniżej), ale przede wszystkim świadomość, że w trakcie medytacji nie mamy pozbyć się myśli, tylko zaakceptować ich fakt i je “puścić”, spojrzeć na nie z dystansu. Medytacja pozwala mi na walkę z ruminacją (kto pamięta fragment o ruminacji z mojej książki? :)) poprzez zrozumienie, że myśli to nie jest jakaś abstrakcyjna siła niezależna ode mnie – swoje myśli można świadomie kształtować, naprawdę. Czym jest medytacja? Dla mnie medytacja jest akceptacją. Medytuję, żeby uspokoić swój przebodźcowany, rozproszony umysł, ale nie oczekuję od mojej medytacji natychmiastowych i skutecznych efektów. Powiedziałabym nawet, że od medytacji nie oczekuję niczego. Po prostu staram się wykorzystać ten czas na bycie ze sobą, na zaakceptowanie stanu, w którym się znajduję i na jego delikatną zmianę, jeśli jest to możliwe. Wiem, brzmi strasznie duchowo i skomplikowanie, jak wiele poradników na temat medytacji dla początkujących. Podam Wam zatem przykład: kilka dni temu strasznie zdenerwowała mnie pewna osoba. Zarzuciła mi nieuczciwość, gdy tymczasem sama chciała skorzystać z okazji, żeby coś uzyskać. Wkurzyłam się. Powiedziałam, co o tym myślę i zamknęłam temat. Jednak, w mojej głowie nadal szalało tornado myśli w mało przyjemnej formie – rozpamiętywałam tę sytuację, ripostowałam w myślach w coraz bardziej wyrafinowany sposób, emocje sie burzyły, nie potrafiłam zamknąć tej sytuacji i pójść dalej. Jestem bardzo świadoma i wiedziałam, że to, co dzieje się w mojej głowie jest bardzo niedobre dla mnie samej, ale hej, co za wstrętna baba! Ocenzurowałam się oczywiście, pierwotne określenie było dużo gorsze. Uprzedzając komentarze – tak, zdarza mi się okrutnie przekląć. W każdym razie wiedziałam, że ta sytuacja mi nie służy i żeby oczyścić głowę przed snem (i żeby w ogóle zasnąć) postanowiłam chwilę pomedytować. Zamknęłam oczy, zaczęłam świadomie oddychać (o oddechu więcej w dalszej części tekstu) i przyglądać się pojawiającym się myślom i emocjom. Nie negowałam, że się pojawiają, nie zaprzeczałam swojej złości i żalowi. Akceptowałam, że się pojawiają – w końcu, to normalna reakcja na nieprzyjemną sytuację i związany z nią stres. Zastosowałam technikę z kolorami (też o niej za chwilę napiszę) i próbowałam skupić uwagę na oddechu. I co, już? Zrobiło się tęczowo i różowo, i przyjemnie? Oczywiście, że nie. Medytacja to nie jest żadne magiczne narzędzie, które sprawiło, że nagle przestałam się złościć, ale zaczęłam się bardzo powoli uspokajać, BARDZO POWOLI. Ta sytuacja męczyła mnie jeszcze przez jeden dzień, ale medytacja uspokoiła mnie, bo pozwoliła mi zaakceptować pojawiającą się złość i ją oswoić. Medytacja dla początkujących – co i jak Pozycja ciała – najczęściej medytuję na leżąco lub na siedząco. Staram się złączyć kciuk z palcem wskazującym w obu dłoniach. Wiem, że jest to technika podobno ułatwiająca przepływ energii w ciele, ale mój powód jest bardziej prozaiczny – po prostu jeśli tego nie zrobię czuję, że nie wiem, co począć z rękami w trakcie medytacji. Jakoś czuję się wtedy niekompletna, jakkolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało. Nie krzyżuję rąk (ani nóg, jeśli medytuję na leżąco) – pozwalam im leżeć swobodnie. Dbam też o to, żeby nie spinać brzucha – u mnie napięcia często kumulują się w brzuchu (o tym też za chwilę przy oddechu) i potrzebuję mieć możliwość swobodnego oddechu przeponą. Kiedy i gdzie medytować? Ja medytuję rano lub wieczorem – w zależności od potrzeb i czasu, który akurat mam. Medytuję też wtedy, gdy tego potrzebuję w czasie dnia lub w podróży – wtedy wystarczy komfortowe miejsce pozwalające, żeby swobodnie usiąść i zamknąć oczy – to wszystko. Nie mam kącików do medytacji, ani nie uzależniam medytowania od jakiś zewnętrznych czynników. Mogę leżeć na łóżku, siedzieć na kanapie, wyjść na taras czy do ogrodu. Piękne okoliczności przyrody z pewnością uprzyjemniają trening medytacji, ale zupełnie nie są niezbędne. W końcu, w trakcie medytacji wybieram się na wycieczkę w głąb siebie, nie do lasu. Jak długo medytować? Swoją medytację zaczynałam od 2 minut. Poważnie, od 2 minut. I to w zupełności wystarczy na początek, a nawet powiedziałabym, że może być dużym wyzwaniem. Potem wydłużałam czas medytacji, ale nigdy nie trwała więcej, niż 20 minut. Wolę regularnie, ale krócej. Takie mini-medytacje działają jak power drzemki. Zasada jest bardzo prosta – ustawiam sobie budzik w telefonie, potem go wyciszam na pozostałe dźwięki i medytuję, aż zadzwoni budzik. Na początku trudno mi było wytrzymać w nic nie robieniu przez króciutkie 2 minuty! W końcu medytacja to nic innego, jak ustrukturyzowane robienie NIC. ;) Medytacja dla początkujących – kilka technik Przede wszystkim, pamiętajcie proszę, że nie jestem żadnym medytacyjnym guru, nie kształciłam się z medytacji, nie mam żadnych kursów i certyfikatów. Oczywiście, sporo czytałam, szukałam wiedzy, ale teraz bazuję wyłącznie na swoich, zbieranych przez wiele lat, doświadczeniach. Technika świadomego oddechu Świadomy oddech to najważniejszy aspekt medytacji. Oddech to czynność, która najsilniej oddziałuje na ciało – szybki, płytki urywany oddech jest często wynikiem wysiłku, stresu i pośpiechu – świadomie pogłębiając oddech pomagamy ciału uporać się ze stresem i np. wyrzutem kortyzolu. Moja znajoma jest psychologiem sportowym i kiedyś miałam okazję wypróbować sprzęt, z którym pracowała. Za nic nie mogę sobie przypomnieć jego nazwy, ale podpięła mnie do różnych czujników, które miały monitorować reakcje mojego ciała podczas, gdy na monitorze będzie mi się wyświetlała graficzna wizualizacja mojego samopoczucia i poziomu stresu. Chodziło o sprawdzenie, czy jestem w stanie np. w ciągu minuty utrzymać swoje ciało w stanie odprężenia. Test odbył się na spotkaniu, gdzie było też kilka nieznajomych mi osób. Wstałam z krzesła, żeby podejść i… wywaliłam się jak długa, potykając o jakiś kabel. Podniosłam się, było mi strasznie głupio, ale Kasia zupełnie nie zwróciła na to uwagi, tylko szybciutko podpięła mnie do urządzenia, które oczywiście od razu wyraźnie pokazało, jak bardzo mnie ta sytuacja zestresowała. Moim zadaniem było uspokoić się w ciągu minuty. Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać. Udało się. Głęboki oddech wcale nie jest umiejętnością, z którą się rodzimy. Mężczyźni mają łatwiej, ponieważ oni oddychają przeponą w sposób naturalny, kobiety muszą się tego nauczyć. W liceum należałam do dwóch zespołów chóralnych – amatorskich, ale uznanych i nagradzanych na festiwalach w kraju i za granicą. Tam, ucząc się klasycznego śpiewu, nauczyłam się oddychać. Bo bez prawidłowego oddechu nie ma dobrego dźwięku. Głęboki oddech to oddech do przepony. Łatwo sprawdzić, w jaki sposób oddychasz naturalnie – wystarczy się położyć na wznak, na płaskim i położyć na siebie 2 książki: jedną na brzuch, drugą na klatkę piersiową i oddychać normalnie. Która się uniesie? Oddychanie przeponą można ćwiczyć dokładnie tak samo, unosząc książkę na brzuchu lub bez obciążenia, ale świadomie zwracając na to uwagę w trakcie medytacji. Na początku będzie to bardzo nienaturalnie, wiem, ale po pewnym czasie pojawi się odruch i łatwość. W trakcie medytacji świadomego oddechu staram się oddychać równo i głęboko (ale bez wymuszania tempa), powtarzając sobie w myślach ‘wdech’ i ‘wydech’ – skupiam się na tej czynności zupełnie. Na początku czasami staram się wydłużyć wdech i wydech, żeby uspokoić ciało, potem dbam o równy, niewymuszony rytm. ‘Wdech’ i ‘wydech’ – tylko to jest w tej chwili istotne. Technika 2 kolorów Wydaje mi się, że mogłam o niej przeczytać gdzieś u Agnieszki Maciąg, ale nie jestem pewna. Ta technika również ma powiązanie z oddechem. Przy wdechu wizualizuję sobie, że wdycham czyste, jasne, lekkie, odświeżające, błękitne powietrze, a z wydechem wypuszczam z siebie całą negatywną energię w postaci ciemnozielonego, ciemniejszego, ‘brzydkiego’ i ‘zużytego’ powietrza. Biorę lekkość z wdechem, a wszystkiego, co niedobre (np. niedobrych myśli) pozbywam się z wydechem. I tyle, ot cała technika. Może brzmi trywialnie, ale pomaga! Technika chmurek i baloników Brzmi uroczo, prawda? Przydaje się bardzo, jeśli chcemy nauczyć się obserwować swoje myśli z dystansu podczas medytacji. Gdy medytuję, staram się być bardzo świadoma. Gdy czuję, że moja głowa odpływa i pomiędzy ‘wdech’ i ‘wydech’ wkrada mi się uporczywa myśl np. na temat pracy, która mnie czeka to robię takie ćwiczenie: myślę sobie ‘o, myśl!’, po czym wizualizuję sobie, że zamykam tę myśl w baloniku, albo osadzam na chmurce, która leci sobie powolutku hen w niebo i znika za horyzontem. Czasami, gdy mam ciężki dzień, albo trudny czas – takich baloników, nawet w trakcie 5 minutowej medytacji puszczam tyle, że można by je wykorzystać w bajce “Odlot”! To nic, akceptuję i ten stan. *** Poza taką medytacją istnieją również inne metody relaksu, jak np. trening autogenny Schultza czy nieformalna medytacja w ruchu lub medytacja z jedzeniem. Jeśli macie ochotę o tym poczytać, dajcie mi koniecznie znać. Chodzi mi też po głowie nagranie filmu czy podcastu z taką kierowaną medytacją. Co myślicie? Tyle ode mnie dziś na temat medytacji dla początkujących. Z przyjemnością poczytam o Waszych doświadczeniach z medytacją – tych dobrych, ale i o trudnościach lub wątpliwościach, jeśli się pojawiły. Postaram się pomóc, jeśli tylko będę umiała! https://simplicite.pl/prosta-medytacja-dla-poczatkujacych/
  18. Witaj Pat ,ten sen symbolizuje twoją ciemną ,podświadomą połowę ,a tylko wtedy można być prawdziwym ,dojrzałym sobą
  19. Witaj Kinga , sobotni wieczór mija tak sobie ,szału nie ma
  20. Możliwe że od obcych ,poczytaj o szyszynce -parapsychiczny 6-sty zmysł duchowy - https://portal.abczdrowie.pl/szyszynka,a co do reinkarnacji to ja ją przeżyłem i wiele innych paranormalnych \ mistycznych \ nadprzyrodzonych stanów ,a nie tylko wierzę . Pozdrawiam
  21. Dzięki za tą opowieść , ja mam brata chorego na schizofrenię paranoidalną to boli też i mnie ,bo jestem z nim połączony mentalnie \ umysłowo \ duchowo \ psychicznie, jak i z nie jedną osobą bliższą i dalszą ,a nikt cię nie rozumie i ignoruje [ lub mało kto ] dla niekturych to głupoty ,fantazje lub wymysły , ciężko tak żyć ,ale się przyzwyczaiłem .
  22. Witajcie gorąco black kat i ohoa