Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'podróż' .

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • Strefa ogólna
    • Regulaminy
    • Przywitaj się :)
    • Sprawy Forumowe
  • Strefa duchowa, magii, energii, tajemnic, mocy niezbadanej
    • Energetyka
    • Ezoteryka
    • Ludzki czynnik
    • Magia i Okultyzm
    • Miedzy magią a nauką
    • Runy
    • Światopogląd
    • Świat Tajemnic
  • Strefa czasu, poznawania siebie, przyszłości
    • ?!? Na Dzis ?!?
    • Astrologia
    • Horoskopy
    • Karty
    • Księga Imion
    • Materialna strona życia
    • Numerologia
    • Umysł
    • Wokół Snów
    • Wróżby
  • Strefa zdrowia
    • Naturoterapia / Zdrowie
    • Okiem ekologa
  • Strefa luźna
    • Kafejka
    • Kursy, szkolenia, ogłoszenia,strony
    • Nasza twórczość
    • Polecane
    • Kącik off-topów
  • Strefa bratnich linków
    • Fora,blogi, strony i inne
    • Sklepy, usługi, kursy

Kalendarze

Brak wyników do wyświetlenia


Znaleziono 1 wynik

  1. Śniło mi się, że byłam w Warszawie (350 km od domu) w mieszkaniu mojej koleżanki (nazwę ją tu właścicielka mieszkania) , razem z dwiema przyjaciółkami wybrałyśmy się do niej w odwiedziny. W realnym życiu znamy się i przyjaźnimy od wielu lat. To mieszkanie było inne niż w rzeczywistości, było takie trochę poplamione i zaniedbane, ale ogólnie dobrze się tam czułam, nie zauważyłam tego, dopiero koleżanka sama zwróciła na to uwagę, że kafelki są poplamione i przydałoby się tu odświeżyć. W pewnym momencie przyszedl taki czas, że chciałam juz wracać do domu, ale dziewczyn już nie było, one pojechały szybciej, a ja miałam sama wracać samochodem do domu rodzinnego, do rodzicow (na codzien z nimi nie mieszkam). Cieszyłam się, że wracam sama i ze jadę autem, mimo ze troszkę się denerwowałam czy sobie poradzę w takiej długiej trasie. Generalnie cieszylam się, ze sobie pojeżdżę i że będę sama. Przyjaciółki pojechały wcześniej, a właścicielka musiała wyjść gdzieś. Wiec sama miałam zamknąć mieszkanie i pójść do auta. Najgorsze było to, że nie mogłam dotrzeć do tego auta. Najpierw nie mogłam wyjść z mieszkania, bo co chwilę czegoś zapomniałam i musiałam się wrócić, albo właścicielka mieszkania poprosiła żebym jej zrobiła drobne zakupy. W międzyczasie nie mogłam zamknąc mieszkania, bo nie wiedziałam jak. Właścicielka przez telefon powiedziała mi, że muszę użyć klucza 48 a nie 47, ja ostatecznie chyba użyłam klucza nr 47, a jak to zrobiłam to drzwi zaczęły się obracać o 360 stopni i zaczęły je przykrywać inne drzwi, wielkie i metalowe, jakby od wielkiego sejfu w banku. I nie zdążyłam wyciągnąć moich kluczy a tam były i od auta i jeszcze telefon tam mi wpadł. Zaczęłam panikować, jak ja się teraz wyrwe, kiedy wróci ta koleżanka skoro nie mogę do niej zadzwonić.. ale ogarnęłam się i po prostu spróbowałam tą fortecę otworzyć i udało się. Poszło nawet łatwo. I tym razem po przekręceniu klucza udało mi się szybko go wyciągnąć, zanim forteca się zamknie. Sukces, zamknęłam mieszkanie, mam wszystko (martwiłam się ze nie mam żadnej bluzy, bo cały bagaż wzięły mi wcześniej przyjaciółki, ale ostatecznie przestałam się martwic, w końcu jadę autem, włączę sobie ogrzewanie i dojade). Juz zamierzałam do wyjścia. Jak już mi się udało wyjść z bloku, to nie mogłam znaleźć auta, szłam w około bloku, był kawałek gdzie była budowa i bardzo stroma górka, ale poradzilam sobie, na siedząco jakoś się poruszalam po niej. Ogolnie czułam, ze ciężko mi się poruszać,czułam się taka ciężka, to był duży wysiłek. Nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie jest auto (auto jest mojego narzeczonego, to był też powód do lekkiego zdenerwowania trasą, bo auto jest nie moje, ostatecznie stres mnie opuścił, stwierdziłam że sobie poradzę). Jak już pokonałam tę górkę, to się obudziłam. Pierwsze co poczułam przebudzeniu, to lekki niepokój, czy to znak, żebym nie jechała autem dzisiaj? Potem zaczęłam się zastanawiać, jak to powinnam zinterpretować? Czy chodzi o przyjaciółki? Ostatnio trochę męczę się w tej przyjaźni, jestem bardzo wrażliwa i bardzo biorę do siebie żarty na mój temat, a ostatnio pojawiło się trochę w moim kierunku właśnie zarcikow, albo takich "szpileczek" czy złośliwości z ich strony... Stan, w jakim teraz jesteśmy, odizolowani, mi bardzo sprzyja, czuję że służy mi odpoczynek od ludzi i przebywanie w domu z narzeczonym (z którym układa mi się bardzo dobrze). Motyw we śnie, że do czegoś dążę ale okoliczności mi to utrudniają jest częsty u mnie, ale nie potrafię tego odnieść do życia. Będę wdzięczna za próby interpretacji. Pozdrowienia!