Szept

Ślęża - Polski Olimp

81 postów w tym temacie

A ja się cieszę,że stoi tam kościół i ten szpecący krzyż, przynajmniej mniej ludzi (np. skrajnych ezoteryków)

Inspiration,coś ewidentnie ci na wątrobie leży...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Szept a byłaś np. w Będkowicach - gród i cmentarzysko kurhanowe?

Miałem zakaz zbliżania się do tego miejsca wydany przez Ciotkę.

Niedaleko tego miejsca mieszkała bardzo dziwna kobieta, przeganiała wszystkich którzy tam się zbliżyli. Miejscowi w tym i moja Ciotka opowiadali o niej i jej córce nieprawdopodobne historie. Minęło 40 lat a ja pamiętam jak by to było wczoraj.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Był początek sierpnia 1971 r. Ostatni miesiąc wakacji, do Będkowic przyjechałem w poniedziałek.

Następnego dnia spotkałem się ze znajomymi, którzy podobnie jak ja przyjeżdżali co roku w wolnym od szkolnych zajęć czasie. W połowie tygodnia dzienna wyprawa na szczyt Ślęży, podziwianie okolicy z drewnianej wieży widokowej, przez lornetkę podarowaną przez Dziadka Janka, ojca mojej mamy. I jak co roku podglądanie dziwaczki w Jej do połowy zawalonym domu. W drodze powrotnej zaplanowaliśmy nocną wyprawę. Okazja nadarzyła się niebawem, w sobotę przyjechało kino objazdowe wyświetlali film „GAMOŃ’ z Bourvilem. Po filmie w osiem osób, trzy dziewczyny i pięciu chłopaków, byłem w tej gromadce najmłodszy, ruszyliśmy w stronę lasu. Księżyc świecił na bezchmurnym niebie, było widno prawie jak w dzień. Do lasu wchodziło się przez leszczynowy tunel niczym do ciemnej groty. Po kilkunastu minutach marszu zatrzymaliśmy się żeby zapalić papierosa. Kiedy mieliśmy ruszyć dalej, od strony szczytu przemknęła kilka metrów przed nami mglista postać na całkiem realnym białym koniu. Do wsi biegliśmy na złamanie karku. Pamiętam ujadanie i skowyt psów w zagrodach, kiedy dotarłem do domu zapalone były wszystkie światła. Przed domem w sieni, kuchni i obu pokojach, przed obrazem zapalona była gromnica.

Ciotka zapytała czy nic mi się nie stało, nigdy wcześniej ani nigdy później nie widziałem takiego przerażenia w czyichś oczach. Kazała mi usiąść i opowiedziała historię kobiety, o której wspominałem wcześniej.

Ludzie nazywali Ją zielarką inni znachorką jeszcze inni dziwadłem.Skąd pochodziła nikt nie wiedział, zamieszkała tam po wojnie jako młoda czarnowłosa młoda samotna kobieta. Chodziła do lasu zbierać zioła, podobno któregoś razu wróciła siwiuteńka jak gołąbek. Po dziewięciu miesiącach urodziła córkę, od tamtego czasu przestała mówić tylko czasami przeklinała jak by po ukraińsku i przeganiała każdego kto chciał się zbliżyć do Jej walącego się domu. Ciotka wiedziała że byłem w lesie, bo ilekroć psy tak ujadają coś dziwnego działo się na Ślęży. Zakazała mi wychodzenia z domu po zachodzie słońca. Tamtej nocy nie zasnąłem do rana. Rano jako że była niedziela, obowiązkowo w towarzystwie Ciotki do kościoła w Księgienicach Małych. Następny tydzień pomagałem przy pszczołach, piłowaniu drewna na opal i myciu słoików na przetwory. A w sobotę autobusem do Wrocławia i pociągiem do domu. Już więcej nie pojechałem do Ciotki, po skończeniu szkoły praca potem wojsko i brakło czasu na odwiedziny. Kilka lat później zmarł Dziadek Janek po nim Ciocia Józia. Mama sprzedała gospodarstwo i już nie było dokąd pojechać.

Zostało kilka pożółkłych zdjęć, stara lornetka i wspomnienia z tamtych lat.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fajnie...te pożółkłe zdjęcia można by potraktować skanerem i dodać jako załącznik ;)

w każdym razie ten koń biały,hmmm.

Dokładnie takie same wizje miał mój dziadek w lasach Jury,trochę jakby daleko od Ślęży :D

Trzeba się będzie przyjrzeć bliżej symbolice białego konia

a nie kojarzę w tym momencie żadnej staropolskiej legendy czy baśni o białym koniu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Świętym zwierzęciem Świętowita jest biały koń, na którym w nocy bóg ten przemierza świat.

Ranowie w sanktuarium trzymali podobnego konia, który służył im do wieszczenia losu przed nadchodzącą bitwą. Ruch konia lewą nogą stanowił zły omen, prawą – dobry.

Kult Jaryły był najdłużej utrzymującym się pogańskim kultem słowiańskim. Obchody wiosennego święta w dniu 27 kwietnia, w trakcie którego jadący na białym koniu młodzieniec lub dziewczyna odgrywali rolę Jaryły, poświadczone są na Białorusi jeszcze w połowie XIX wieku. Etnografowie zanotowali w 1846 roku wciąż jeszcze wówczas żywą pieśń obrzędową:

Włóczył się Jaryło

Po całym świecie

Rodził żyto w polu

Płodził ludziom dzieci

A gdzież on nogą

Tam żyto kopą

A gdzież on na ziarnie

Tam kłos zakwitnie.

jarylo.jpg

Edytowane przez Sok ze skał
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

na Ślęży dzisiaj wiosna! _slonko.gif w zeszłym tygodniu góra jakby wstrzymała oddech pod resztkami lodu i śniegu, a dzisiaj szaleństwo... ziemia pod stopami wibruje.. przy źródle Jakuba magia..

pogoda sprzyja, polecam okok.gif

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Byłem na Ślęży rok temu było cudownie wypocząłem była zajefajnie.

To co się ze mną tam działo i to co czułem było niesamowite.

Chętnie bym jeszcze raz tam pojechał.

Polecam tam pojechać. Chyba najpiękniejsze miejsce w całej polsce ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wilku, masz rację niestety...yyyy.gif dzisiaj czerwony szlak od Sobótki wyglądał jak Świdnicka we Wrocławiu - istne tłumy boisie.gif

ale okazuje się, że jest sporo mniej popularnych szlaków, źródła też nie cieszą się powalającą popularnością (może dlatego, że krzyży przy nich nie ma ;) ).

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Raduniu, masz teraz mały problem ze mną - albowiem gdy za miesiąc/dwa będę się wybierał na tę jakże ciekawą górę, to odegrasz rolę przewodnika :). I nie ma, że boli :).

Edytowane przez Winterstorm
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ależ bardzo chętnie!! w00t.gif

na Ślęże o każdej porze mogę prowadzić. polecam się :D

nawet tak sobie wczoraj pomyślałam, że zamiast siedziec w Nalandzie to jedno spotkanie moglibyśmy zrobić w sobotę na Śleży. w zależności od ilości chętnych 1-2 samochody z wrocławia, zrzutka na paliwo i jedziemy. tylko ktoś musialby miec samochód. Ja niestety nie mam i w zamian za "bezcenne moje towarzystwo" zawsze korzystam z uprzejmości przyjaciół _slonko.gif

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To ja proponuje sie w kwietniowy weekend wybrac na wspolny spacer

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Odnośnie Ślęży to EzoChata czerwcowa będzie temu poświęcona. Co do grupowych wycieczek - ja odpadam, bo grupek nie lubię, dla mnie dwie osoby to maks :).

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No takie wycieczki w 2-3osoby to maks, sa najlepsze. Dużo osob robi zgielk, a to jest to czego wielu niby chce uniknac :)

ale jak tak kazdy pomysli ze pojdzie grupa to potem wiele grup sie spotyka :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

no ty w podgrupce z moim synem wyrwalas na szczyt

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

w czerwcu rozprawiać o magii Ślęży siedząc na trawie przy źródle Jakuba (podobno najbardziej energetyczne miejsce na Ślęży- ileśtam jednostek bowisa czy innych) ;) hmmm... no i gdyby wszyscy wiedzieli po co tam idą i gdzie są to może nie robiliby zamieszania.. heheheheh.... tak sobie myślę :)

tak czy inaczej - góra wzywa :D i Winter - jednoosobowe grupy też mogę prowadzić ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to możemy zrobić w czerwcu Ezochatę faktycznie o Ślęży na Ślęży - pogadamy o tym w kwietniu/maju jak pójdziemy we dwójkę mało uczęszczanymi ścieżkami :p

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oczywiście, ze tak :D przecież nic nie mowię :p

Swoją droga sama chce namówic radunie na wspólny wypad na... Radunie bo jeszcze nie byłam :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

któregoś pięknego lipcowego dnia, kiedy Niedźwiedziowi na szczycie Ślęży polewałem miodu i wiśniówki, zapalałem kadzidło i ogień, usłyszałem, że jestem wandalem bo...

...nie będzie można teraz na "misiu" usiąść, żeby sobie zdjęcie zrobić.

opadają nie tylko ręce.

o Ślęży nie mówię inaczej, jak Mateńka Góra. siła by gadać o rzeczach, które mi sie tam przytrafiły. najchętniej chodzę po niej sam. a przy ołtarzu miałem bardzo interesujący fleszbek, choć nie wiem, czy przyjemny dla ówczesnych ofiarników. powiem tylko, że sporo krwi było w tym.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Te fotki z misiem mnie tez wnerwiają. Ciekawe jakby sie czuli jakby sie tak na krzyżu ichnim czepiać do fotek

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Właśnie. A propo's krzyży. Wchodzę sobie któregoś dnia na szczyt Ślęży, a tam...

oparty o drzewo przy niedźwiedziu wyjebiaszczy brzozowy krzyż. w pierwszym odruchu sięgnąłem po siekierę do plecaka, żeby z tej brzozy inny użytek zrobić, ognia rozpalić na szczycie.

ale potem dostałem taki mesydż, że tylko się uśmiechnąłem pod nosem i zacząłem spokojnie bębnić. przecież ta Góra była na długo przed krzyżem i długo po krzyżu stać będzie. z Niedźwiedziem, duchami i całym dziedzictwem. a krzyż? brzozowy zniknął już. pozostał jeszcze ten drugi, ale i tak myślę,że to tylko kwestia czasu :)

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.