Szept

Tematy tabu: samobójstwo

36 postów w tym temacie

Samobójstwo wciąż jeszcze pozostaje w sferze tematów tabu. Niby sie o nim mówi i słyszy, ale jeśli w rodzinie ktoś odbierze sobie życie, głośno o tym się nie mówi. Jeśli da się to oczywiście ukryć.

Kościół katolicki i generalnie chrześcijaństwo potępiają samobójstwo (o ile pamiętam z małymi wyjątkami). Talmud nawet zakazuje rytualnego pochowania samobójcy. Co ciekawe takze Koran zakazuje samobójstw, jednak islamskie sekty bojowników uważają to za największe poświęcenie. Z kolei słynne już harakiri w Japoni to sprawa honorowa i taka forma odejścia jest zaszczytna.

Gnostycy z kolei i ezoterycy uważają samobójstwo za np przerwanie i niedopełnienia karmy, co skutkuje błąkaniem sie duszy, potępieniem itd itp.

Z drugiej strony Bóg dał nam wolną wolę, czy więc odebranie sobie życia nie jest jakimś tam aktem naszego wyboru?

Czy jest też aktem odwagi czy tchórzostwa?

A moze jest to tylko wynik choroby - wiadomo, ze depresja często doprowadza do samobójstwa i w tym wypadku trudno mówić o jakiejś winie samobójcy, lecz chorobie.

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Czy mamy prawo za wszelką cenę trzymać kogoś przy życiu, jeśli on już żyć nie chce?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Samobójstwo jest to uciekanie od problemów jakie nas otaczają, dana osoba nie chce już dłużej się męczyć lecz jednak nie wie że samobójstwo jest to poddanie się i przegranie wszystkiego co za tym idzie potępienie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo często jest własnie tak jak mówisz, Adamie.

Ale co z osobami chorymi na depresję?

Dziś wciąż jest to problem traktowany w kategoriach: do roboty się weź a nie o pierdołach myśl. Ludzie nie dostrzegają problemu, lekceważą go, a kiedy dojdzie do tragedii mówią: tchórzostwo, głupota, itd.

A dzis wiadomo, ze depresja jest choroba psychiczną wywołaną często czynnikami zewnętrznymi. I w więksozści wypadkow bez pomocy lekarskiej się nie obejdzie. Czasem też bez leków.

To są powazne problemy, a nie tylko ucieczka od problemów. Bo z tymi nie każdy sobie potrafi poradzić.

I w tym miejscu pojawia się pytanie, jak traktowac samobójstwo osoby chorej?

Bo np KK i pewnie całe chrześcijaństwo uznają samobójców za potępionych. Wiele gnostycznych odłamów też generalnie uznaje, że taki ktoś ma "przekichane" po drugiej stronie. A jesli był niepoczytalny w chwili samobójstwa? Jeśli był zwyczajnie chory na depresję?

I kolejna spraw z tym potępieniem. Ja sama, choć z KK niewiele mam wspólnego, uważałam, że taki czyn źle się kończy po tamtej tronie. potępienie, niemoznośc inkarnowania, jakieś niedokończone karmy, jakieś szaleństwa duszy itd, itp. A dziś się pytam, zgodnie z tym w co wierzę, czy nie jest to doświadczenie duszy na dane wcielenie?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

somobójstwo na pewno jest dla tego kogoś ucieczką ,ale dokąd?.przez wiele tal borykałam się z tym żeby pojąć dlaczego ktoś to robi .Dzisiaj jest to dla mnie egoizm z jednej strony. Co z osobami chorymi tu jest trudniej najgorsza opcja jest taka gdy chory jest zupełnie sam i w głowie ma jedna wciąż powracającą myśl skończenia ze sobą osobo taka jest tak mocno pogrążona że nie dostrzega wówczas nic obok siebie tylko przygniata ja problem ,przygniata tak że nie może oddychać i w takim przypadku niema co tej osobie mówić ej weż się w garść ,nie przesadzaj ,bo to nic nie da jest to chorobowe spostrzeganie wszystkiego wokoło a brak kogoś kto poda pomocna dłoń dusi jeszcze bardziej .mało tego znam przypadek że jeden z chorych na silną depresje słyszał głosy w swojej głowie które mówiły zrób coś z tym ale jedyną myślą było to gorsze.Tak samo alkocholicy więkrzość z nich również popełnia samobójstwo ,a to moim zdaniem tez jest choroba ,robi takie spustoszenie w mózgu,że nie jest w stanie taki człowiek logicznie myśleć .teraz co z KK a więć pozostaje tu dużo do życzenia ,ludzie chorzy psychicznie nie powinni być moim zdaniem potepieni ,paradoksem jest to że np.można unieważnić małżeństwo kościelne na podstawie tego że ktoś jest chory umysłowo ale jak ten sam ch.u.juz sie zabije to jest potępiony ,wszystko tutaj mi się krzaczy.

Edytowane przez ankh3
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

cóż, ja uważam że samobójstwom jest jednak aktem odwagi...nie mam tu oczywiście osób chorych, których postrzeganie jest zaburzone.

warto też wprowadzic rozgraniczenia samobójstw:

  • samobójstwo osoby dorosłej, która jest zaszczuta przez swoje problemy osobiste, czy tez długi (chwila słabości i zrezygnowania,
  • nastolatek którym targają emocje po zawodzie miłosnym,
  • wszelkiego rodzaju próby samobójcze, które kończą się sukcesem, mam tu na myśli chęc zwrócenia uwagi na siebie, celowe działanie, wyrachowanie.
  • i samobójstwo, które ma byc ulgą w cierpieniu,i chęcią odciążenia rodziny od ciężaru- coś w rodzaju samoeutanazji.
  • samobójstwo, które ma przynieśc rozwiązanie problemów dla rodziny, bo jest wysoko ubezpieczoną osobą
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

samobójstwo jest tematem tabu, z tego prostego względu że rośnie ilość samobójstw kiedy np. w mediach ogłaszają samobój kogoś znanego.

z mojej strony cóż. Mogę napisać, że są drogi wyjścia z Krainy Śmierci, stanu ducha w ktym żyją osoby o myślach samobójczych.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznę od tego, że KK od pewnego czasu uznaje, że osoba,

która popełniła samobójstwo jest osobą chorą i nie robi trudności

w urządzeniu chrześcijańskiego pogrzebu. Byłem na takim pogrzebie.

To jedna sprawa. Druga, to karma. Samobójstwo jest przerwaniem

założonego planu karmicznego. Planu, który sami sobie (z naszymi

opiekunami) ustaliliśmy. Po prostu zrezygnowaliśmy z wykonania

planu, bo byliśmy za słabi , aby plan zrealizować. Mamy się za to sami karać ?

I nie zależy to od tego czy byliśmy alkoholikami, czy rzuciła nas dziewczyna,

czy straciliśmy pracę. Były to okoliczności, które przeważyły szalę, że zdecydowaliśmy

się na zaniechanie wykonania dalszego planu.

A czy akt tchórzostwa czy odwagi ? Myślę, że ani jedno ani drugie, raczej akt rozpaczy !

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Samobójstwo od zawsze jest tematem tabu. Jest to efekt postrzegania odebrania sobie życia jako ucieczki od problemów.

Hmm Tak sie nad tym tematem zastanawiałam i doszłam do jednego wniosku. Dla mnie Samobójstwo nie jest aktem tchórzostwa czy odwagi ale aktem rozpaczy, tak głębokiej bo trudnej do wyrażenia w inny sposób. Większość przypadków targnięcia się na życie jest wynikiem choroby- depresja, depresja poporodowa czy inne czynniki, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Oczywiście niektóre samobójstwa są ucieczką od uniknięcia odpowiedzialności np karnej.

Jednak chcę się skupić na czymś innym. Mamy wolną wolę. To my decydujemy o tym jakie nasze życie jest i jakie ma być. Choroba utrudnia myślenie racjonalne. Każdy problem urasta do niebotycznych rozmiarów. Wtedy bardzo trudno jest iśc przez życie. Zaczyna sie czuć bezsens istnienia, brak celowości. Nie wystarcza samo bycie i istnienie

Inny problem jaki dostrzegam w tym działaniu jest taki, jak otoczenie poschodzi do problemów osób bliskich, przyjaciół. Nie mówię, że wszyscy ale większość bagatelizuje trudne dni. Różnego rodzaju dołki, depresyjki, melancholie są wywołane jakimiś sytuacjami konkretnymi a często przyszły samobójca słyszy "Eee co się przejmujesz...".

Swego czasu w telewizji oglądałam pewien program, który przykuł moją uwagę faktem, że na życie targnęła się młoda matka dwójki dzieci. Miesiąc wcześniej urodziła dziecko. Prawdopodobnie cierpiała na depresję poporodową. I co się okazało? Rodzina zauważyła zmianę nastroju kobiety lecz zbagatelizowano jej stan uważając, że szybko minie....

Nie wiem jak to mają po tamtej stronie, wiem tylko to, że nie jest to rozwiązanie problemów czy innych spraw. Jest to po prostu rozpacz

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Akt samobójstwa może i jest wpisany też w nasze doświadczanie. Ja wierzę że życie jest zależne od naszych decyzji, jednak jest ten jeden mały fragment - cel, życiowa misja, doświadczenie - które odbędzie się w takiej czy innej formie. Samobójstwo jest tego formą, bo duch zostanie po tamtej stronie, niekoniecznie uwięziony. Jest to może i przygotowanie przed zakończeniem procesu inkarnacji, bo wtedy widzimy i zapoznajemy się powoli z namiastką tego z czego pochodzimy. Widzimy różne istoty, nie tylko to co fizyczne. Moim zdaniem jest doświadczenie, które w jakiś sposób na następne życia ma nas pokierować ku rozwojowi duchowemu, wierze itd. a koniec końców przygotować do odejścia stąd.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie umniejszając odwagi tych, którzy wykazali się nią umierając, nie powinniśmy zapominać o aktach odwagi, jakimi wykazali się... ci, którzy żyją. Odwaga, aby żyć, jest często mniej dramatyczna niż odwaga ostatnich chwil życia, ale jest niemniej wspaniałym połączeniem triumfu i tragedii. Człowiek robi to , co musi- nie zważając na konsekwencje i przeszkody, niebezpieczeństwa i naciski- i to jest podstawa wszelkiej ludzkiej moralności.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
i samobójstwo, które ma byc ulgą w cierpieniu,i chęcią odciążenia rodziny od ciężaru- coś w rodzaju samoeutanazji.

Przypomniał mi się taki fajny cytat " Dla przyjaciół się nie umiera, dla przyjaciół się żyje."

Szkoda, że nie wszyscy tak myślą =\

Z kolei słynne już harakiri w Japoni to sprawa honorowa i taka forma odejścia jest zaszczytna.

Mówmy seppuku, harakiri jest takie....fe :D

Zamiast postrzegać samobójstwo jako zło i w ogóle - bo on przecież umrze....każdy umrze w taki czy inny sposób - może właśnie samobójstwo było tym najodpowiedniejszym?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedys bardzo interesowal mnie ten temat, bo w rodzinie ze strony meza byly 3 przypaki samobojcze.Ogladalam nawet jakis film, gdzie poddawali pacjentow operacji, ze skutkiem zalosnym, gdyz problem po czasie powracal. Starali sie usunac w mozgu komorki odpowiedzialne za mylis samobojcze. Z tego co czytalam, nie mozna byc obciazonym przez DNA ta przypadloscia, choroba, zwal jak zwal.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Samobójstwo popełnione świadomie, z ciekawości, jest dla mnie aktem odwagi, i najwyższego pokazania swojej władzy nad ciałem. W innym przypadku to tchórzostwo. Depresja to nie choroba, to objaw i efekt samotności. Samotność jest chorobą.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie wiem czy tylko depresja i problemy z nia zwiazane powoduja mysli samobojcze. Pacjenci ktorzy byli poddawani operacjom w filmie o ktorym wspomnialam, to ludzie ktorych psychike zdominowala jedna mysl "samobojstwo" Ci ludzie nie potrafili normalnie funkcjonowac a jedyna mysl dzien i noc to usmiercic sie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie wiem czy tylko depresja i problemy z nia zwiazane powoduja mysli samobojcze.

Powodują. Co prawda między innymi, jednak powodują.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Verso wybacz, że się nie zgodzę ( ach to zboczenie zawodowe). Depresja JEST chorobą. Prócz depresji egzogennej czyli takiej w wyniku różnych zdarzeń życiowych jest depresje endogenna wynikająca z dysproporcji lub złego metabolizmu neurotransmiterów typu endorfiny, serotonina. I wtedy żadne "pozytywne myślenie" nie pomaga.

Chociaż zgodzę się w tym aspekcie, że ludzie niestety coraz mniej potrafią sobie radzić w sytuacjach trudnych. Kiedyś były wojny, obozy koncentracyjne itp., ale jakoś to pokonywali, znajdowali w sobie siłę. A dziś? Myśli rezygnacyjne z powodu problemów, które można by przy odrobinie dobrej woli pokonać.

I często ponuractwo to tylko poza. Smutek na twarzy sugeruje kogoś interesującego, podczas gdy radość kojarzy się z brakiem głębszej refleksji. Dlatego część ludzi woli chodzić naburmuszona, pokazując światu, jaie to głębokie ma wnętrze...

Mój pierwszy chłopak udawał schizofrenię. I utrzymywał, że miał 20kilka prób samobójczych. Szkoda tylko, że nie pomyślał, że tragedią ludzi chorych psychicznie jest to, że zamiast podziwu wyzwalają niechęć. Jemu się wydawało, że jest inny. On obnosił się z tą innością, z tym, co uważał za nienormalność. On się z tą nienormalnością nachalnie narzucał, nie rozumiejąc, że dla większości ludzi, którzy myślą trzeźwo, jest najnormalniejszy pod słońcem i oby wszyscy byli tacy normalni...

Po wielkim rozczarowaniu człowiek może umrzeć na wiele sposobów. Dla świata, ludzi, dla siebie samego. Najgorszą z tych śmierci jest zapomnienie o sobie samym, o swojej wartości. I o tym, co było w człowieku cenione przez innych. Kompletne zamknięcie się w sobie, próba zapomnienia o wszystkim, co miało znaczenie...

Każdy samotnik, choćby się zaklinał, że tak nie jest, pozostaje samotny nie dlatego, że lubi, ale dlatego, że próbował zostać częścią świata, ale nie mógł, bo doznawał ciągłych rozczarowań ze strony ludzi.

Ja kiedyś bardzo chciałam, marzyłam, że kiedyś będę taka sama, jak oni, ale nic z tego. Kiedy dorosłam, okazało się, że wcale nie chcę być do niech podobna.

Edytowane przez ziraya
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Każdy samotnik, choćby się zaklinał, że tak nie jest, pozostaje samotny nie dlatego, że lubi, ale dlatego, że próbował zostać częścią świata, ale nie mógł, bo doznawał ciągłych rozczarowań ze strony ludzi.

i nawet gdyby udawał że jest inaczej to i tak jest tak jak napisałaś :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

jest taka książka "ŚWIADKOWIE BOŻEGO MIŁOSIERDZIA" wydawnictwo WAM Kraków 2006 ,autorką jej jest kobieta ,która miała zdolność komunikowania się z duszami zmarłych osób,jako autorka występuje pod pseudonimem ANNA...według tego co powiedziały dusze ANNIE samobójca jest kierowany przez demony i inne złe energie które pogłębiają w nim rozpacz,w chwili tego czynu nie jet świadomy , dlatego nie może być odpowiedzialny za to że zniszczył dar życia...natomiast winą są obarczeni ci którzy doprowadzili tego człowieka do takiego stanu,wraz z tymi którzy widzieli co się dzieje , i chociaż mogli reagować, pomóc temu człowiekowi nie uczynili nic aby nie dopuścić do tego czynu...POLECAM TĄ KSIĄŻKĘ .Ta książka czekała wiele lat zanim kościół zdecydował się ją opublikować...pozdrawiam

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jasne... przenieśmy odpowiedzialność za swoje czyny na "tych innych" - otoczenie, demony etc... przecież to bzdura. Oczywiście wygodna... ale bzdura.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja jednym czasem slyszalam glos, ktory kazal mi sie zabic. Mowil, zebym zrobila to sama bo i tak w niedalekim czasie cos zlego mi sie stanie, ze mam sie pozegnac. Podczas kąpieli ten glos tak jakby mna rzadzil i kazal zanurzyc glowe w wodzie, otworzyc usta i wziac gleboki wdech. I zrobilam tak, dopiero gdy zaczelam krztusic się wodą uswiadomilam sobie, ze moge umrzec. Nastepnym razem glos kazal mi brac tabletki i musialam to zrobic. Wiedzialam jednak co robie i wzielam tylko kilka przeciwbólowych, po ktorych wiedzialam ze nic sie nie stanie. Głos powiedzial kiedy stanie mi sie cos zlego i postawil przed moimi oczami obraz mojej smierci. Na szczęście głos na razie sie ode mnie odczepil. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najgorsze Demony Śpią W Człowieku To - Pycha,Gniew,Strach,Lenistwo,Żądza ,Egoizm i Zazdrość.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kwestia samobójstwa to jedna z tych, co do której mam parę zbieżności z Kościołem. W mojej opinii to marnotrawstwo daru życia, choć nie w sensie podarunku Boga, a w sensie efektu działania niewyobrażalnej precyzji mechanizmów przyrody które umożliwiają gatunkowi ludzkiemu (i wszystkim innym istotom żywym) przetrwanie. Samobójstwo to coś takiego jak... jakby ktoś zbudował ci wielki, wspaniały pałac, a ty każesz go zburzyć bo nie podoba ci się dywan na półpiętrze.

Niemal każdy problem da się rozwiązać, a wiele spośród pozostałych można zaakceptować i żyć dalej. Samobójstwo to ostateczny dowód na słabość człowieka. Jest to oczywiste i dosadne, choć dość brutalne stwierdzenie.

Trochę inaczej spoglądam za to na eutanazję. Trudno tu mówić o niezdolności do rozwiązania problemu, czy słabości. Osoba kwalifikująca się do eutanazji to moim zdaniem osoba która z przyczyn naturalnych i nieodwołalnych jest na tym świecie bardziej więźniem niż gościem. Jeśli zachowanie daru życia ma przynieść ogromny ból który nie ustąpi aż do śmierci naturalnej, to w moich oczach przestaje być darem, a staje się przekleństwem.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moim zdaniem każdy ma jakby... prawo do odebrania sobie życia i nie powinno to być potępiane. Jeśli Bóg dał ludziom wolną wolę i ci ludzie krzywdzą innych tak mocno, że chcą popełnić samobójstwo, to Bóg powinien się liczyć z tym, że ktoś może psychicznie nie wytrzymać - w końcu tak człowieka stworzył. Poza tym samobójstwo, marnotrawienie życia, to nie jest to samo co marnotrawienie... nie wiem... jedzenia. Za obydwie rzeczy powinniśmy być wdzięczni, że je mamy. Ale w wypadku chęci samobójstwa to już choroba, a wyrzucenie jedzenia to po prostu widzi-mi-się. Jeśli wiecie, o co mi chodzi.

Czy samobójstwo jest aktem odwagi czy tchórzostwa... szczerze? I to, i to. Z jednej strony trzeba mieć odwagę, żeby ciachnąć się po nadgarstkach i stawić czoła światu na końcu tunelu. A tchórzostwo dlatego, że człowiek ze strachu nie chcę opierać się przykrościom, które mogą nastąpić następnego dnia.

Nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego ilu ludzi walczy z depresją. Dużo ludzi cierpi na tzw. chorobę afektywną dwubiegunową (CHAD) - poczytajcie sobie. Ci dopiero są biedni. Sami nie wiedzą dlaczego tacy są - raz są szczęśliwi, raz smutni. Raz chcą się cieszyć życiem, raz strzelić sobie w łeb. Trwają więc w ciągłym zawieszeniu. Jeszcze na dodatek jak nic tragicznego ich w życiu nie spotkało, a depresja przyszła ot tak, to dochodzi problem braku zrozumienia przez otoczenia, znienawidzenia siebie za to, że się zawadza i nie ma specjalnych powodów do odebrania sobie życia.

Czy osobę chcącą popełnić samobójstwo powinniśmy trzymać przy życiu na siłę? Moim zdaniem tak. Tak długo jak tylko się da. Biegać od lekarza do lekarza, wspierać, pomagać. Jeśli ma popełnić samobójstwo to je popełni, więc lepiej zrobić tyle ile można i nie mieć wyrzutów sumienia, że pozwoliliśmy samobójcy dojść do celu.

Oczywiście w przypadku eutanazji to zupełnie inna bajka. Ale o tym innym razem.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Moim zdaniem każdy ma jakby... prawo do odebrania sobie życia i nie powinno to być potępiane. Jeśli Bóg dał ludziom wolną wolę i ci ludzie krzywdzą innych tak mocno, że chcą popełnić samobójstwo, to Bóg powinien się liczyć z tym, że ktoś może psychicznie nie wytrzymać - w końcu tak człowieka stworzył."

Jesteś taka pewna, że to co nazywasz wolną wolą w pełni wykorzystujesz?

I to, że Twoje życie należy do Ciebie?

Nie.

Nic nie należy do Ciebie prócz samej CHĘCI - tylko to jest nasze. Reszta należy do Stwórcy. Nie masz wolnej woli, bo jesteś kontrolowana z góry.

Wydaje Ci się, że robisz coś dla kogoś, że postępujesz dobrze lub źle, oceniasz innych, a tak naprawdę to wszystko co robisz - robisz tak jak dyktuje Ci Twój egoizm, robię tak bo to dla mnie najkorzystniejsza decyzja i tyle

...do wolnej woli jeszcze daleko ;) :palma:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę: Bóg niby dał nam wolną wolę, ale teraz się dowiaduję, że jej nie mam i jestem kontrolowana, więc o jakim Bogu/Stwórcy mówimy, bo się gubię?

Ponadto, jak już wspominałam, nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność - jest tylko egoizm. Nawet jeśli nie oczekujemy za pomoc komuś materialnej zapłaty to i tak, świadomie czy nie, robimy to po to, żeby samemu się lepiej poczuć.

Ponadto nie widzę sensu atakowania mnie i posądzania o egoizm, tym bardziej, że wyraźnie zaznaczyłam, że chęć popełnienia samobójstwa to choroba, a nie zachcianka.

Posłużę się przykładem z czasów polowań na czarownice. Kobiety posądzone o czary często były przesłuchiwane w specjalnie przeznaczonych do tego budynkach. W skrócie wyglądało to mniej więcej tak (pozwolę sobie zapożyczyć tekst z mojej pracy o czarownicach na podstawie książek i wypowiedzi historyków tworzących dokument pt. "Polowanie na czarownice - na tropach tajemnic"):

Nikt nie przyznawał się do urojonych zarzutów, ponieważ jednoznacznie oznaczało to śmierć. Zadaniem kata było wyciągnięcie dowodów, jeśli oskarżona zaprzeczała jakoby miałaby być czarownicą... rozpoczynano tortury. W Polsce przeważnie było to rozciąganie, rzadko palenie. Po jednej godzinie kat musiał zaprzestać tortur. Cykl można było powtarzać trzykrotnie (jednak po trzecim razie mało kto był w stanie przeżyć).

Wycieńczonej kobiecie odczytywano fragment męki pańskiej. Jeśli ta nie uroniła żadnej łzy oznaczało to, że jest pod wpływem Szatana.

Po wielu torturach dręczone kobiety przyznawały się do wszystkiego. Cierpienia sprawiały, że potwierdzały wszystkie katowskie oskarżenia i szczegółowo opisywały przebieg rzekomych spotkań z diabłem i innymi czarownicami. Te, które przyznawały się do winy czekał oczywiście los gorszy od samobójstwa (które również było uważane za działanie Szatana, jakoby ten miał zamiar skrócić męki domniemanej czarownicy).

Czy te kobiety, które były bite, poniżane, torturowane w naprawdę bestialski sposób, będziesz nazywać egoistkami, gdy zapłakując się w celi i cierpiąc z bólu chciały popełnić samobójstwo? Zauważ, że gdy zaprzeczały były dalej torturowane, już w czasie przesłuchiwań trudno było udowodnić swoją winę, a te, które się przyznawały od razu szły na stos. Kobiety (mężczyźni oczywiście też) po prostu z bólu wariowały i samobójstwo było wtedy, nie da się tego podważyć, najbardziej przyjemną śmiercią (o ile śmierć może być przyjemna). Oczywiście często posądzane o czarowanie były kobiety wierzące. A to egoistki!

Pozdrawiam cieplutko :).

Ps. Mam nadzieję, że dyskusja przybierze kulturalną formę ;).

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Akana - nie do Ciebie jako do Ciebie to bylo ;P wiec spoko

@Szept - Stwórca jest tym, co odkrywasz wewnątrz swoich czynów. Odkrywasz powszechną siłę – emanację i miłość, w takim stopniu, w jakim ty sam dokonujesz czynów emanacji i miłości. Wtedy, w twoich działaniach, w tobie ujawnia się wewnętrzna siła – i to jest „Stwórca” (Bore) – „Przyjdź-Zobacz” (Bo – przyjdź, Re – zobacz).

PS hehe ostatnim razem ktos zapytal mnie czym jest Stwórca ;P co to kto to... dziekuje za pytanie w kazdym razie ;)))

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Akana - nie do Ciebie jako do Ciebie to bylo ;P wiec spoko

@Szept - Stwórca jest tym, co odkrywasz wewnątrz swoich czynów. Odkrywasz powszechną siłę – emanację i miłość, w takim stopniu, w jakim ty sam dokonujesz czynów emanacji i miłości. Wtedy, w twoich działaniach, w tobie ujawnia się wewnętrzna siła – i to jest „Stwórca” (Bore) – „Przyjdź-Zobacz” (Bo – przyjdź, Re – zobacz).

PS hehe ostatnim razem ktos zapytal mnie czym jest Stwórca ;P co to kto to... dziekuje za pytanie w kazdym razie ;)))

A jeśli nie jest tym ale kimś (czymś) innym? teorii kim jest stworca jest wiele, dlaczego ta mialaby być prawdziwa?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wewnętrzna siła, której człowiek się nie spodziewa pojawia się również gdy następuje konieczność walki o przetrwanie - i kiedy staje się przed wyborem - zabiję albo zabiją mnie, zniszczę, albo zniszczą mnie, zdominuję albo zostanę zdominowana. I niewiele ma to wspólnego z jakąkolwiek miłością. Często więcej od miłości siły życiowej daje nienawiść...

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.