malgosia

Jak przyciagać Anioły

77 postów w tym temacie

W wypadku fylgii, która jest duchem opiekuńczym w wierzeniach germańskich... to jest to w zasadzie "zobaczyć i umrzeć" - dosłownie.

I niech to będzie ostrzeżeniem, bo infantylne wyobrażenie o bytach wyższych może nas kosztować skórę.

Jeśli ktoś myśli, że istoty ukażą nam się pod postacią jakiej oczekujemy to jest to wersja optymistyczna.

Wersję pesymistyczną ale równie prawdopodobną przedstawił już Szerszeń.

Ja ogólnie jestem przeciwna przyzywaniom kogo/czegokolwiek zanim nie poznamy tegoż natury.

A osoba, która pyta "jak przyciągać anioły" ich natury nie pojęła w wystarczającym stopniu (wszak pojąć ją zupełnie jest niepodobna).

PozP

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

wg. zaś moich obserwacji, przyzywanie jednym się udaje, drugim nie,

i nie jest to zależne od tak zwanego poznania ich natury ...

poza tym, żeby poznać ich naturę trzeba je przyzwać ... prawda :)

bardziej to wiążę z linią przekazu, tj. jeśli ktoś dla nas woła, to potem my łatwiej możemy dla kogoś.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

wg. zaś moich obserwacji, przyzywanie jednym się udaje, drugim nie,

i nie jest to zależne od tak zwanego poznania ich natury ...

......

W poście wcześniejszym napisałam, że rozwój prowadzi do poznania światów wyższych, czyli ich natury. Anioły należą do tych światów. Nie wierzę, że udane przywołanie jest niezależne od naszego rozwoju. Wręcz przeciwnie zależy ono od niego i to ściśle.

poza tym, żeby poznać ich naturę trzeba je przyzwać ... prawda :)

Nieprawda :) wystarczy jak wyżej.... rozwijać się samemu.

bardziej to wiążę z linią przekazu, tj. jeśli ktoś dla nas woła, to potem my łatwiej możemy dla kogoś.

Racja, tylko jeżeli ktoś dla nas woła, tzn że poprosiliśmy o to (innych możliwości tu nie chcę rozpatrywać) czyli rozwijamy się świadomie sami.

Ja poprosiłam o pomoc w usunięciu złych naleciałości z wielu lat. Efektem tego był m.in. kontakt z moimi (i nie tylko) aniołami. Trudno więc powiedzieć, ze poznawałam ich naturę przez przywoływanie.

PozP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nie wierzę, że udane przywołanie jest niezależne od naszego rozwoju.

skoro jest zależne, w takim razie co jest miarą tego rozwoju :) ?

Trudno więc powiedzieć, ze poznawałam ich naturę przez przywoływanie.

czasem to wołanie jest pół świadome lub nieświadome.

w taki sposób przywołują np. dzieci w chwili zagrożenia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W wypadku fylgii, która jest duchem opiekuńczym w wierzeniach germańskich... to jest to w zasadzie "zobaczyć i umrzeć" - dosłownie.

na szczęście nie każdy opiekun to istota z wierzeń Germańskich :)

Niektórych opiekunow mozna zobaczyć i... żyć :)

(...)

poza tym, żeby poznać ich naturę trzeba je przyzwać ... prawda :)

(...)

Nie prawda, czasem przychodzą same.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A mi się wydaje ze nie wiąże się to z werbalnym przywoływaniem, werbalnym w sensie ze coś tam wyklepiemy słownie lub mysla.. tylko z tzw. szczera intencja, albo poziomem pewnej wibracji na która te istoty są wrażliwe, tudzież ktoś może to odczytać jako poziom rozwoju duchowego. Tyle tylko ze moim zdaniem coś takiego jak poziom rozwoju duchowego nie istnieje, manifestujemy sobą jak wszystko we wszechświecie pewna energie, lub nią jesteśmy jak kto woli i różne jej formy przybieramy czasem czyste i szczere i wtedy zapewne najczęściej nam się udaje nawiązać z nimi kontakt, a czasem takie z którymi żadna istota nie chciała by mieć do czynienia. Świadomie lub nie świadomie zależy jak na to spojrzeć, bo ta nieświadomość, czasem oznacza głęboka świadomość. Pewnie dlatego pojawiają się tak często w tych trudnych chwilach albo jak ktoś napisał, o przywoływaniu przez dzieci tak my w naturalny sposób je przywołujemy. Na pewno rozwój duchowy praca nad sobą jest sposobem na poznanie ich czy przywołanie ponieważ bardziej utrzymuje nas w ich kręgu komunikacyjnym . Nie sadze jednak ze są to istoty które przylatują zatrzepotać skrzydłami choć skore są do rozmów, wszystko zależy od intencji. Gadam tak jakbym poznał ich wielu.. przeciwnie, ale to czego doświadczyłem i drobne znaczki wystarczą, tak jak pisał Sosna że z czasem nie mamy wątpliwości.

Edytowane przez rastar
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie sądzę by rozwój duchowy i jego poziom miał tu znaczenie. Oczywiście osoby, które nad soba pracują, wyciiszają się itd łatwiej dostzregają światy subtelne. Są jednak takie osoby, które widzą bo po prostu widzą i nie ma tu znaczenia ich rozwoj.

Dzieci też zwykle widują swoich opiekunów.

Co do samego przywolywania, to kojarzy mi się to od razu z magią ceremonialną i rytuałem przyzwania kogoś, kogo wcale przyzywaćc nie tzreba.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie sądzę by rozwój duchowy i jego poziom miał tu znaczenie. Oczywiście osoby, które nad soba pracują, wyciiszają się itd łatwiej dostzregają światy subtelne. Są jednak takie osoby, które widzą bo po prostu widzą i nie ma tu znaczenia ich rozwoj.

.....

Hmm, ja nie znam ani jednej osoby, która widziałaby "bo widzi". Wszystkie, które widzą istoty wyższe (poza dziećmi i ofiarami traumy) pracują nad sobą duchowo.

Aby poszerzyć moją wiedzę w temacie zapytałam także moich bliższych i dalszych znajomych, czy znają kogoś, kto nie pracuje nad sobą duchowo a widzi anioły. Odpowiedzieli, że poza kilkoma alkoholikami w zaawansowanym stadium to nikt.

Szepcie, cóż pozostaje powiedzieć? Tych "widzących bo widzą" jest jeszcze mniej niż tych "widzących" bo się rozwijają :oczko:

Ja rozumiem, że można zobaczyć spontanicznie duchy z astrala ale wydaje mi się że do wyższych światów duchowych trzeba się jednak dokopać lub dolecieć jak kto woli.

PozP

P.S.

Ja wiem, że po tym poście odezwie się kilka osób, które stwierdzą, że znają ludzi spontanicznie widzących anioły i to nie jednego, zważcie tylko skąd osoby nieobeznane z bytami duchowymi mogą wiedzieć co tak naprawdę widza?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie mówię, że takich osob jest wiele, ale sa. dzieci też widzą spontanicznie, a nie mają glowy nabitej mądrościami z tysięcy niepotrzebnych ksiązek. Ja znam trzy osoby, ktore widzialy od zawsze i wlasdnie to widzenie sprawilo, że weszli na taką a nie inną drogę. sama też widzialam od zawsze tylko nie zawsze wiedzialam, że... widze :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Anioły to świetliste istoty pełne dobra i miłości , widzą i słyszą telepatycznie i empatycznie wszystkie ludzkie uczucia i myśli ,jak się je wzywa ,to jak z satelitą ,anioły ulegają przemianie wchodząc w atmosferę ziemską i spadając  z wymiarów Niebiańskich / wyższych astralnych i przemieniają się w demony , schodząc w piekielne /niższe astralne - Ziemskie Wymiary ,także nie ma co prosić o cokolwiek anioły ,tylko ruszyć du... i do roboty ,anioły ,internet , komórki ,telewizja ,nie zastępują lenistwa ludzkiego , przeszły ciężką drogę ku doskonałości ,samo-realizacji  i oświeceniu same , tylko z Boskim wsparciem, i opieką , także mają gdzieś ludzkie problemy i narzekania ,wiele się tego nasłuchały wcześniej ., chcesz coś mieć ,osiągnąć w życiu  -zdobądź to sam ,leniu ,a nie wysługuj się innymi ,to jak w szkole z nauką -ściąganie ,nie jest gwarantem dobrze płatnej i świetnej pracy w przyszłości .

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 29.06.2011 o 02:04, blackunicorn napisał:

Wilku a skąd przekonanie że Anioł śmierci bądź Anioł Zagłady

nie służy ludziom?

Owszem, służy. Tym którym pisana jest śmierć i zagłada.

Ja nikomu nie służę ,tylko Bogu .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 5.10.2011 o 19:54, Szept napisał:

Nie mówię, że takich osob jest wiele, ale sa. dzieci też widzą spontanicznie, a nie mają glowy nabitej mądrościami z tysięcy niepotrzebnych ksiązek. Ja znam trzy osoby, ktore widzialy od zawsze i wlasdnie to widzenie sprawilo, że weszli na taką a nie inną drogę. sama też widzialam od zawsze tylko nie zawsze wiedzialam, że... widze :)

Ponieważ człowiek pewne rzeczy ma wykrztałcone ,zdobył jeszcze w poprzednich wcieleniach ,lecz długo może nie  być świadomy ,swojej prawdziwej natury .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 24.09.2011 o 13:59, Sosnowiczanin napisał:

wg. zaś moich obserwacji, przyzywanie jednym się udaje, drugim nie,

i nie jest to zależne od tak zwanego poznania ich natury ...

poza tym, żeby poznać ich naturę trzeba je przyzwać ... prawda :)

bardziej to wiążę z linią przekazu, tj. jeśli ktoś dla nas woła, to potem my łatwiej możemy dla kogoś.

Nie trzeba ich przyzywać (aniołów ),to one same wyczują ,kiedy ? co i jak ? ,znają ludzkie myśli i uczucia /emocje .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jestem człowiekiem, należącym do Jezusa. Staram się żyć tak, aby niczym nie zasmucić Jezusa. Całe moje życie poświęcam swojej miłości do Jezusa (codzienne eucharystie, pielgrzymki do miejsc świętych w kraju i zagranicą, udział we mszach uzdrawiająco dziękczynnych, procesjach, drogach krzyżowych, koronkach itp.). Czuję, że im bliżej jestem Jezusa, tym bardziej osacza mnie diabelstwo, z którym nieustannie walczę. Ten wpis na forum jest także formą mojej walki z diabłem. Ponieważ diabeł nie może pogodzić się ze swoją porażką, zapowiedziałem mu, że będą nas miliony…. Może to go powstrzyma przed nieustającymi atakami na mnie i moją rodzinę. Nie będę tu opisywać kim tak naprawdę jest diabeł, choć wystarczająco dokładnie poznałem tajemnice świata duchowego. Na razie wystarczy jak powiem, że:                                                     

Diabeł nienawidzi Boga.

Diabeł nienawidzi Jezusa

Diabeł nienawidzi bożych ludzi.

Obecność „świata duchowego” przy ludziach jest faktem niezaprzeczalnym. Wszystko, co się dzieje w życiu człowieka jest pod stałą kontrolą i działaniem  „świata duchowego” i dotyczy wszystkich ludzi bez wyjątku.

Mówiący do mnie diabeł  poniewiera Bogiem, lży Jezusowi w sposób tak wulgarny, jak Jezusowi nie lżono tak nawet na Golgocie. Mówi o Jezusie nie inaczej jak ten ch…, gn…, twierdzi, ze ma Jezusa w d…  Poniewiera boże ołtarze, twierdząc, że sr… na nie. Mnie też nie oszczędza. Jego pierwsze słowa po mim rannym przebudzeniu to: Ty ch… Chciałoby się powiedzieć: wstyd i hańba, ale taka jest prawdziwa natura diabelstwa, która niestety nie przynosi chwały  „bożemu światu duchowemu”, a także samemu Bogu.

Ludziom należy nieustannie mówić o diable i jego wrodzonym diabelstwie !!! 

Mówienie ludziom tylko o Bogu i jego miłości do ludzi, staje się już tak banalne,  że usypia ich czujność. Ludziom należy mówić przede wszystkim o diable. O tym, że każdy dzień ma być nieustającą walką z diabłem. Należy ludziom uświadomić, że są osaczeni przez diabelstwo, które żywi się ich niepowodzeniami,  krzywdą i cierpieniem. To diabelstwo organizuje nam życie, intryguje, wpędza w pułapki, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Im bliżej jest człowiek Boga, tym mocniej diabelstwo manipuluje jego życiem, organizuje jemu to życie. Potrafi okraść i sponiewierać, by w końcu wymusić w ludzkim organizmie  przeróżne choroby (spektrum służących ku temu narzędzi i środków jest tu przeogromne, a medycyna jest bezsilna). Wtedy to diabelstwo napawa się ludzką krzywdą, sącząc nieustannie moc z  ludzkiego cierpienia. Diabelstwo „włamuje się” do życia bożych ludzi, podszywając się pod samego Boga, na słowach „bożej miłości”, której ludzie tak bardzo łakną (np. „daj mi swoje serce, a ja ci dam moje”), by w końcu ich osaczyć, zmanipulować i zniszczyć.  Z czasem diabeł nawet tego nie ukrywa, mówiąc o tym otwartym tekstem, przechwalając się swoimi diabelskimi sztuczkami i osiągniętymi sukcesami. Twierdząc wprost, że jest tu po to, by zniszczyć i zrujnować. Takie jest jego prawdziwe oblicze. Oblicze diabła, opisywane niestety zbyt eufemistycznie w licznych przekazach Pisma Świętego. Życie człowieka przypomina bokserski ring. Przy czym siły są tu bardzo nierówne. Diabelstwo dysponuje narzędziami, o których ludzie nie mają pojęcia. Człowiek bez walki zawsze przegra. Może nawet dadzą człowiekowi na jakiś czas  spokój, bo już należy do nich. Człowiek walcząc, ma szansę - bo wtedy może liczyć na pomoc Jezusa i jego bożych Aniołów.

Nie wolno ludziom mówić: Bóg was kocha, nie przejmujcie się niczym, jesteście już zbawieni… To prowadzi ludzi do zguby. Albowiem każdy dzień ma być nieustająca, ciągła walką z diabłem i jego wrodzonym diabelstwem, z jego podżeganiami i manipulacjami, a nie samouspokojeniem, że nic im już nie zagraża. Bo zagraża… i to tym bardziej im bardziej ludzie lgną do Boga. Im bardziej należą już do Jezusa.   Amen.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, kw50 napisał:

Jestem człowiekiem, należącym do Jezusa. Staram się żyć tak, aby niczym nie zasmucić Jezusa. Całe moje życie poświęcam swojej miłości do Jezusa (codzienne eucharystie, pielgrzymki do miejsc świętych w kraju i zagranicą, udział we mszach uzdrawiająco dziękczynnych, procesjach, drogach krzyżowych, koronkach itp.). Czuję, że im bliżej jestem Jezusa, tym bardziej osacza mnie diabelstwo, z którym nieustannie walczę. Ten wpis na forum jest także formą mojej walki z diabłem. Ponieważ diabeł nie może pogodzić się ze swoją porażką, zapowiedziałem mu, że będą nas miliony…. Może to go powstrzyma przed nieustającymi atakami na mnie i moją rodzinę. Nie będę tu opisywać kim tak naprawdę jest diabeł, choć wystarczająco dokładnie poznałem tajemnice świata duchowego. Na razie wystarczy jak powiem, że:                                                     

 

Diabeł nienawidzi Boga.

 

Diabeł nienawidzi Jezusa

 

Diabeł nienawidzi bożych ludzi.

 

Obecność „świata duchowego” przy ludziach jest faktem niezaprzeczalnym. Wszystko, co się dzieje w życiu człowieka jest pod stałą kontrolą i działaniem  „świata duchowego” i dotyczy wszystkich ludzi bez wyjątku.

 

Mówiący do mnie diabeł  poniewiera Bogiem, lży Jezusowi w sposób tak wulgarny, jak Jezusowi nie lżono tak nawet na Golgocie. Mówi o Jezusie nie inaczej jak ten ch…, gn…, twierdzi, ze ma Jezusa w d…  Poniewiera boże ołtarze, twierdząc, że sr… na nie. Mnie też nie oszczędza. Jego pierwsze słowa po mim rannym przebudzeniu to: Ty ch… Chciałoby się powiedzieć: wstyd i hańba, ale taka jest prawdziwa natura diabelstwa, która niestety nie przynosi chwały  „bożemu światu duchowemu”, a także samemu Bogu.

 

Ludziom należy nieustannie mówić o diable i jego wrodzonym diabelstwie !!! 

 

Mówienie ludziom tylko o Bogu i jego miłości do ludzi, staje się już tak banalne,  że usypia ich czujność. Ludziom należy mówić przede wszystkim o diable. O tym, że każdy dzień ma być nieustającą walką z diabłem. Należy ludziom uświadomić, że są osaczeni przez diabelstwo, które żywi się ich niepowodzeniami,  krzywdą i cierpieniem. To diabelstwo organizuje nam życie, intryguje, wpędza w pułapki, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Im bliżej jest człowiek Boga, tym mocniej diabelstwo manipuluje jego życiem, organizuje jemu to życie. Potrafi okraść i sponiewierać, by w końcu wymusić w ludzkim organizmie  przeróżne choroby (spektrum służących ku temu narzędzi i środków jest tu przeogromne, a medycyna jest bezsilna). Wtedy to diabelstwo napawa się ludzką krzywdą, sącząc nieustannie moc z  ludzkiego cierpienia. Diabelstwo „włamuje się” do życia bożych ludzi, podszywając się pod samego Boga, na słowach „bożej miłości”, której ludzie tak bardzo łakną (np. „daj mi swoje serce, a ja ci dam moje”), by w końcu ich osaczyć, zmanipulować i zniszczyć.  Z czasem diabeł nawet tego nie ukrywa, mówiąc o tym otwartym tekstem, przechwalając się swoimi diabelskimi sztuczkami i osiągniętymi sukcesami. Twierdząc wprost, że jest tu po to, by zniszczyć i zrujnować. Takie jest jego prawdziwe oblicze. Oblicze diabła, opisywane niestety zbyt eufemistycznie w licznych przekazach Pisma Świętego. Życie człowieka przypomina bokserski ring. Przy czym siły są tu bardzo nierówne. Diabelstwo dysponuje narzędziami, o których ludzie nie mają pojęcia. Człowiek bez walki zawsze przegra. Może nawet dadzą człowiekowi na jakiś czas  spokój, bo już należy do nich. Człowiek walcząc, ma szansę - bo wtedy może liczyć na pomoc Jezusa i jego bożych Aniołów.

 

Nie wolno ludziom mówić: Bóg was kocha, nie przejmujcie się niczym, jesteście już zbawieni… To prowadzi ludzi do zguby. Albowiem każdy dzień ma być nieustająca, ciągła walką z diabłem i jego wrodzonym diabelstwem, z jego podżeganiami i manipulacjami, a nie samouspokojeniem, że nic im już nie zagraża. Bo zagraża… i to tym bardziej im bardziej ludzie lgną do Boga. Im bardziej należą już do Jezusa.   Amen.

 

Masz wiele racji ,Diabeł To i pod Boga i Trójcę Świętą Się Podszyje .,by ludzi łatwiej zwieść na pokuszenie /manowce /zatracenie =Do Piekła  ,dlatego jak ktoś nie ma nadprzyrodzonego wyczucia zła i złych duchów ,oraz demonów ,nigdy pewności mieć nie  będzie z czym ma do czynienia z niewidzialnego świata duchowego .Szatan / Diabeł To Najbardziej Podstępna Istota Ze Świata Niewidzialnego /Duchowego I To Żadne Żarty .

Pytanie: Co to jest duchowy wzrok i duchowy słuch?

Odpowiedź: Pierwsze stadium zrozumienia nazywa się „usłyszałem”, a drugie stadium „zobaczyłem”. Ale nie chodzi tu o uszy i oczy, lecz o poziom, głębię duchowego zrozumienia.

Kiedy człowiek osiąga stan „nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”, to znajduje się w stanie „usłyszałem”. A gdy osiąga poziom „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, wtedy osiąga poziom „zobaczyłem”.

http://laitman.info.pl/duchowy-wzrok-sluch/

 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.