Szept

Gdzie konczy się katolik a zaczyna heretyk, czyli o etyce chrześcijańskiej.

33 postów w tym temacie

Byc moze temat stanie sie przyczyna kolejnych kontrowersyjnych dyskusji, ale jesteśmy tu po to by rozmawiać także na trudne tematy.

Tymn razem chciałabym poruszyc temat etyki chrześcijańśkiej i pojmowania chrześcijaństwa przez wielu chrzescijan. Głownie katolików, bo w naszym kraju ten zwiazek wyznanowy jest najlczniejszy, ale chętęnie przeczytam też innych chrześcijan i... niechrześcijan.

Ale od początku.

Bardzo często na forach ezoterycznych, wróżbiarskich itp, spotykam sie z deklaracją bycia katolikiem czy katoliczką (bardzo często praktykujacymi) przy jednoczesnym zajmowaniu sie przez tą osobę tym, co według doktryny KK jest zabronione. Podobnie ma się w pozawirtualnym swiecie szeroko rozumianej ezoteryki. Wiele wróżek, uzdrowicieli, a nawet tych, którzy nazwywają siebie szamanami też oswiadcza swą przynależnosć do KK. Pewna osoba nauczająca Reiki nawet tłumaczy dzialanie tej metody działaniem ducha świętego, co wydaje mi sie może byc obraźliwym dla praktykujacych katolików. Często w ich wypowiedziach spotykam się ze stwierdzeniem, że oddzielają katolicyzm od tego co jest w biblii, albo, że maja trochę inną definicje Boga niz mowi ksiadz z ambony, lub tłumaczą to faktem, ze Bóg dał wolną wolę itd itp. Czasem przybiera to formę taką, że:

"Jestem katoliczką ale szukam, bo to i to mi nie odpowiada w katolicyzmie, ale to i to nie pasuje w pogaństwie, a to i to w czymś tam, mam wolną wolę wiec w zasadzie jestem katoliczką bo mam chrzest, chodze do kosciola z potzrebuy serca, ale na rozum to zajmuje sie tym co lubie". W każdym razie cos w ten desen.

Poza tym wiele z tych osób głosno wyraza też opinie na temat prawdziwości pewnych doktryn, pewnych mitów chrzescijańśkich itd. Jednym słowem bardzo dowolnie interpretują Boga i słowa swego pisma (nie wspominajac juz, ze większosć tego pisma nie zna).

Tymczasem dla mnie to cos tu jest nie tak. Bo wolna wola to owszem i jest ale chyba nie polega to na tym, by z danej religii wybrać to co mi pasuje a odrzucić cała reszte. Każda wiara, religia, ma jakaś swoja doktrynę i zalozenia. Tym bardziej religie zinstytucjonalizowane. I każda z tych religii ma jakieś nakazy i zakazy.

Z tego co ja wiem, to katolików obowiązują pewne zasady zawarte w katechizmie kościoła katolickiego.

Pozwolę sobie wkleić tu wyciąg z tego kodeksu, który swego czasu w podobnej dyskusji na innym forum dałą Elwinga:

"2116. Należy odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu.

2117. Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do uzyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalną władzę nad bliźnimi - nawet w celu zapewnienia im zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.

2115. Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie. Nieprzewidywanie może jednak stanowić brak odpowiedzialności"

Według tego w zasadzie każdy kto sie zajmuje magią, wróżbiarstwem, jasnowidzenie, interpretacje snów i wiele innych nieakceptowalnych pzrez Kosciół praktyk w zasadzie stawia dana osobę albo poza nawiasem katolików albo jako osobe grzeszną.

W tym drugim wypadku zastanawiam się czy nie jest to po prostu fajne i wygodne. Robię co mi sie podoba, a potem raz na czas w czasie spowiedzi zrzuce z siebie grzechy by potem dalej móc robic co sie chce.

Więc pytanie czy to jeszcze katolicyzm? Bo według mnie jeśli deklaruj sie przynależnosć do jakiejś wspólnoty religijnej, która rządzi sie takimi a nie innymi prawami, nakazami i zakazami to trzeba je przyjać w całości. Takze te rzeczy, które nie do końća nam pasują. No ale albo sie jest z grupą wyznaniową, albo poza nią, ze tak sparafrazuję pewne powiedzienie.

Oczywiscie nie chodzi tu o to by zaraz wszyscy co siedza na ezo forach biegli do kancelarii parafialnych sklądac akt apostazji ale czy postzregajac Boga nie po katolicku i zajmujac się (często zawodowo) rzeczami sprzecznymi z zasadami KK można się jeszcze nazywać katolikiem?

A moze w jakis sposób da sie pogodzić katolicyzm z tym, co według KK jest herezją?

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napiszę ci Szept,jako że przebywam obecnie na najwyższym poziomie Nieba,że ładny i mądry post napisałaś :),a ja ze swej strony jako że przebywam z Bogiem w jednym ciele,napiszę ci że katolicy to Heretycy i Faryzeusze czystej wody ,ponoć głowami księży piekło jest wybrukowane.

Edytowane przez Mistyk
2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
A moze w jakis sposób da sie pogodzić katolicyzm z tym, co według KK jest herezją?

Nie da się. Katolikiem albo się jest, albo się nie jest. Czyli: albo się przyjmuje W ZUPEŁNOŚCI nauke swojego Kościoła, albo nie. Złotego środka nie ma. Katolik ma prawo do błędów. Jeśli zrobi coś, co jest sprzeczne z nauką Krk - ma od tego spowiedź, a potem to, co najważniejsze, czyli mocne postanowienie poprawy. Nie sztuką jest notorycznie grzeszyć, a potem biegać do spowiedzi i nadal świadomie nie wypełniać wszystkich jej warunków. Bo jeszcze musi być zadośćuczynienie. Jeśli jest tylko spowiedź, natomiast nie ma żalu za grzechy i tego, co pisałam wyżej - jest ona obrazą dla Boga i kpiną z niego. Człowiek, który świadomie przyjmuje jedynie wybrane nauki, pomijając przy tym inne (niewygodne) oraz świadomie parający się czymś, czego nauka Kościoła wyraźnie zakazuje, a nadal mianuje się katolikiem - powinien nazywać siebie kato-hipokrytą i bić się w pierś. Trzeba mieć odwagę opowiedzieć się albo za jedną, albo za drugą ze stron. Nie mówię o apostazji, bo któż by się przejmował statystykami. Mówię o zwykłej uczciwości, także wobec siebie. Mnie też wychowywali w duchu katolicyzmu. Mijały lata, przyszedl czas na samodzielne myślenie i czas na "k****, ale coś tu jest nie tak". Dziś mówię o sobie "agnostyczka". To taka bezpieczna pozycja dla myślącego, poszukującego oraz uczciwego człowieka.

katolicy to Heretycy i Faryzeusze czystej wody ,ponoć głowami księży piekło jest wybrukowane.

A to już zupełnie inna kwestia :chytry:

Edytowane przez Południca
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiele osób się oburza gdy staram im się uświadomić ich drogę. Zwłaszcza tych uważających się za prawdziwych katolików. Antykoncepcja jest zakazana przez kościół, więc jeśli jej używają i nie żałują, to nie mogą nazwać się już katolikami. Oni myślą że mogą sobie wybrać z wiary to co chcą i mogą uważać się za jej wyznawców. Jawna hipokryzja. Heretyków jest więcej niż się może ludziom wydawać :). Wliczając do tego korzystanie z wróżb, itp., to mamy całą armie heretyków. Szkoda że większość żyje we własnej obłudzie.

3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

.........

mamy całą armie heretyków. Szkoda że większość żyje we własnej obłudzie.

A ja patrzę na to inaczej.

Sama kiedyś byłam katoliczką, która ulegała herezji. Teraz jestem heretyczką pełną gębą, ale do tego musiałam dorosnąć. To był proces, bardzo długi i trudny. Zrzucanie z siebie poczucie winy, strach przed karą, zrzeczenie się dobrowolnie zbawienia jedynego mi znanego - chrystusowego. To wszystko było przerażające.

A kiedy szłam za swoim wewnętrznym głosem, słyszałam zewsząd takie właśnie słowa jak noże "NIE JESTEŚ KATOLICZKĄ", "HIPOKRYTKA", "OBŁUDNICA", "OFIARA MANIPULACJI".......etc, etc....

Dla mnie katolicy sprzeniewierzający się swojej religii, to ludzie budzący się do życia.

Nie należy ich oceniać drodzy ezoterycy, bo to trochę wstyd. Nieprawdaż?

Ja takim osobom staram się pomóc zrozumieć proces, jaki się w nich rozpoczął.

POzP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale ów osoby same nie widzą problemu. Gdy im się o nim mówi, mają nas za wariatów. Denerwują się i upierają przy swoim. Ja ich nie oceniam, ale nie sądzę by większość chciała wyjść z własnego kłamstwa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale ów osoby same nie widzą problemu. Gdy im się o nim mówi, mają nas za wariatów. Denerwują się i upierają przy swoim. Ja ich nie oceniam, ale nie sądzę by większość chciała wyjść z własnego kłamstwa.

Nie oceniasz powiadasz? Skoro tak twierdzisz......:ostr:

Żeby zechcieć zauważyć problem, trzeba być na to gotowym. Jeśli mówisz im to wytykając hipokryzję, to zanim uwierzą w Twoje dobre intencje może sporo wody w Wiśle upłynąć :rotfl:

Denerwują się z powodów, które podałam w moim poprzednim poście. Uważasz je za niewystarczające?

Ezoterycy naskakujący na katolików poszukujących prawdy poza ich kościołem walnie się przyczyniają do pomocy KRK w zastraszaniu ludzi.

PozP

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Ezoterycy naskakujący na katolików poszukujących prawdy poza ich kościołem walnie się przyczyniają do pomocy KRK w zastraszaniu ludzi.

Trochę tak i trochę nie. Czy człowiek mianujący się katolikiem może uważać, ze owa prawda leży gdzieś poza jego Kościołem? Wszyscy mamy możliwość wyboru. Więc albo jesteśmy katolikami, albo szukamy gdzie indziej. Proste.

Trzeba mieć odwaę do przyznania się przed sobą samym i przed własnym otoczeniem, że wątpimy, że nie możemy zaakceptować w zupełnosci nauk Krk, że to nie to, że czynimy coś, co jest sprzeczne z jego naukami. Może nieco pokrętne, ale mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana. Może cos ku pomocy:

Nasruddin został pierwszym ministrem króla.

Pewnego razu, kiedy przechadzał się po pałacu,

zobaczył po raz pierwszy w życiu królewskiego sokoła.

Do tej pory Nasruddin nigdy nie widział

Takiego gołębia.

Wziął więc nożyce i poprzecinał

pazury,

skrzydła

i dziób sokoła.

- Teraz wyglądasz na ptaka jak należy - powiedział -

Twój opiekun wcale się o ciebie nie troszczył.

Biada ludziom religijnym, którzy nie znają innego świata niż ten,

w którym żyją, i nie mają nic do nauczania się od ludzi, z którymi

rozmawiają.

Edytowane przez Południca
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trochę tak i trochę nie. Czy człowiek mianujący się katolikiem może uważać, ze owa prawda leży gdzieś poza jego Kościołem? Wszyscy mamy możliwość wyboru. Więc albo jesteśmy katolikami, albo szukamy gdzie indziej. Proste.

Może i proste.... dla Ciebie. Moim zdaniem każdy ma prawo szukać wszędzie nie zostając wykluczonym ze swojej społeczności.

Nawet przyjmując treść Twojej wypowiedzi za słuszną, pozostaje jeszcze forma. A ta dla błądzącego/zagubionego/poszukującego człowieka jest nie do przyjęcia.

PozP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nigdy im w oczy nie powiedziałem że są hipokrytami. Sprawdzam tylko ich sposób myślenia. Dzięki temu wiem w jakiej strefie tematycznej mogę się obracać z daną osobą. Zauważyłem zależność, czym osoba starsza, tym rzadziej zauważa że w zasadzie nie jest katolikiem. Chyba boją się oni wykluczenia z tak dużej i silnej grupy.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nawet przyjmując treść Twojej wypowiedzi za słuszną, pozostaje jeszcze forma. A ta dla błądzącego/zagubionego/poszukującego człowieka jest nie do przyjęcia.

A to ciekawe...bo sama jeszcze po częsci należę do tych ludzi, Paradoxo.

Zauważyłem zależność, czym osoba starsza, tym rzadziej zauważa że w zasadzie nie jest katolikiem. Chyba boją się oni wykluczenia z tak dużej i silnej grupy

A moze niektórzy przede wszystkim boją się tego "co ludzie powiedza"? Może tego, że ksiądz z ambony może rzec parę niemiłych słów, a wtedy zrodzą się przypuszczenia i plotki u ciekawskich sąsiadek? Może uważają,że "wyłamanie się" w tej sferze, w kwestii Kościoła, jest nie do zaakceptowania... :milczek:

Edytowane przez Południca
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A moze niektórzy przede wszystkim boją się tego "co ludzie powiedza"? Może tego, że ksiądz z ambony może rzec parę niemiłych słów, a wtedy zrodzą się przypuszczenia i plotki u ciekawskich sąsiadek? Może uważają,że "wyłamanie się" w tej sferze, w kwestii Kościoła, jest nie do zaakceptowania... :milczek:

Chyba jedno i drugie. "co ludzie powiedzą" oznacza strach przed wykluczeniem ze społeczeństwa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A to ciekawe...bo sama jeszcze po częsci należę do tych ludzi, Paradoxo.

Ja należałam do nich całkiem niedawno. Inaczej odbierałam "stawianie pod ścianą" czyli Twoje "albo...,albo..." na początku tej drogi, inaczej na końcu.

Do tego przyjmij jeszcze jedną prawdę, że są ludzie, na których krytyka, nawet ta najbardziej konstruktywna po prostu nie działa.

Ja do takich osób należę. Uważam dodatkowo, że forma obowiązuje zawsze - tak mnie wychowano.

PozP

Edytowane przez Paradoxa
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie rozumiem, dlaczego przeszkadza Ci forma, zresztą kolejny raz. A może to troche problem z odbiorem, nie uważasz?

Do tego przyjmij jeszcze jedną prawdę, że są ludzie, na których krytyka, nawet ta najbardziej konstruktywna po prostu nie działa.

Ależ ja o tym doskonale wiem.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bóg znajduje się w głębi każdego człowieka,w jego sercu/duszy i to Serce Ludzkie jest największą świątynią Boga ,nie mury kościelne .

Sam byłem długo wychowywany jako katolik ,i często chodziłem do kościoła w dzieciństwie chodziłem ,bo tak trzeba było ,lecz z czasem czułem w głębi ducha że to nie to co współgra z moim wnętrzem ,zacząłem poszukiwać ,poznawaqć,wiele lat zgłębiałem inne religie świata ,samostudiując rónież książki na tematy różne -Duchowe,Psychologiczne,O Magii,Szamaniźmie ,Jodze,Medytacji ,o filozofii Wschodu i Zachodu,z Czasem weszedł mi Mistycyzm Wschodu w krew i zacząłem praktykować takie techniki samodoskonalenia i samodyscypoliny jak Joga,Medytacja - Zen ,Tai Qi i wiele innych,jednocześnie zacząłem codziennie prawie rozmawiać z Bogiem w Duszy mej, Osobiście i Sam Na Sam ,takie też miałem doświadczenie Mistyczne jednej nocy ,jak obudziłem się rano (marzeń sennych nie miewam wcale prawie ,tylko śpię snem głębokim),to rano jak się obudziłem ,to byłem pewien na 100 %,bo pamiętałem tamto uczucie - jak przebywałem osobiście z Bogiem Stwórcą.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chyba jedno i drugie. "co ludzie powiedzą" oznacza strach przed wykluczeniem ze społeczeństwa.

Nie ma niczego złego w strachu przed ostracyzmem. Wszystkich nas to dotyczy bądź dotyczyło.

W wiekach przeszłych wygnanie było jedną z najsroższych kar.

Upraszam ponownie; nie sądźcie!

PozP

Nie rozumiem, dlaczego przeszkadza Ci forma, zresztą kolejny raz. A może to troche problem z odbiorem, nie uważasz?

.....

to nieporozumienie, mnie forma nie przeszkadza, ja po prostu chcę budzących się katolików przeciągnąć na naszą stronę :oczko: a to wymaga delikatności i finezji w działaniu.

PozP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mistyk, za to ja pamiętam miejsce w którym istniała tylko i wyłącznie czysta harmonia. Nie było tam nikogo oprócz mnie. Bez stwórcy. Bez kogokolwiek kto mógłby patrzeć na mnie z góry.

Zzamiast skupiać się na jedynym słusznym Bogu (czy bogu, jak kto woli), wolę praktykować chaos. A co jest w mym sercu ? To chyba prywatna sprawa. Ale pewnie nie ma tam jakiegokolwiek bóstwa. Wolę stanowić sam o sobie.

A co do tematu. Ukazuje nam się rzeczywistość w którym społeczność KRK zaczyna pękać. Proces ten może jeszcze troszkę potrwać, chyba że KRK zmieni tak swe dogmaty, że będą one dopasowane do sposobu życia większości dzisiejszych samozwańczych katolików.

Upraszam ponownie; nie sądźcie!

Nie sądzę. Czasem tylko stwierdzam fakt.

Edytowane przez ZiP
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

to nieporozumienie, mnie forma nie przeszkadza, ja po prostu chcę budzących się katolików przeciągnąć na naszą stronę :oczko: a to wymaga delikatności i finezji w działaniu.

PozP

Eee... a która strona jest "nasza"...? Bo ja per saldo wolę uczciwie wierzącego katolika od ezoteryka.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Eee... a która strona jest "nasza"...? Bo ja per saldo wolę uczciwie wierzącego katolika od ezoteryka.

"Nasza" czyli ludzi przebudzonych/budzących się. Nie wykluczam oczywiście, że katolik (ten prawdziwy) nie może być przebudzony. Wręcz przeciwnie, jest przecież wiele dróg do Boga. Jedną z nich jest droga przez krzyż.

Każdy jednak ma prawo poszukiwać a my - nazwijmy to tak roboczo "ezoterycy" - powinniśmy pokazywać, ze samodzielne myślenie to nie grzech, chociaż czasami boli :chytry:

Jeśli wątpiący/sprzeniewierzający się wyznawca uzna drogę chrystusową, za tę właściwą zawsze może na nią powrócić (przynajmniej tak deklaruje KRK) już w pełni świadomie zostając Katolikiem prawdziwym.

PozP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

brrr jak słysze "przebudzony/budzący się" to mi zimne ciarki wędrują po plecach...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

I tak dokładnie wygląda Przebudzenie z Uśpienia Duchowego czy też Ze Snu Hipnotycznego .

Uśpiona u podstawy kręgosłupa Energia Duchowa "Kundalini" Budzi się i wędrując Wzdłóż Ośrodków Mistycznych/Świadomości "Czakra" są to jednocześnie bramy do innych Wymiarów Duchowych ,Wspina Się Obudzona ta Energia Wzdłóż Kręgosłupa ,i odczówa się przy tym Przemieszczanie Się Tej Energii Wężą "Kundalini" jako wibracje,mrowienie,zimne ciarki itp.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może i proste.... dla Ciebie. Moim zdaniem każdy ma prawo szukać wszędzie nie zostając wykluczonym ze swojej społeczności.

Nawet przyjmując treść Twojej wypowiedzi za słuszną, pozostaje jeszcze forma. A ta dla błądzącego/zagubionego/poszukującego człowieka jest nie do przyjęcia.

PozP

Tak czytam Wasze wypowiedzi, za któe zresztą bardzo siękuję.

Jedna rzecz tutaj chyba warta jest odnotowania. Dla mnie czymś innym jest poszukiwanie włąsnej drogi, a czym innym deklaracja przynależności do jakiejs grupy wyznaniowej, z jednoczesnym łamaniem wszelkich zasad i norm obowiazujących w tej grupie.

Rozmiem osoby, które nie bardzo potrafią sie juz odnaleźć np w chrześcijańsktwie, ale jeszcze nie znalazły swego miejsca. Bywają wiec tu i tu, zajmuja sie tym i tym i albo odnajdują poza rodzimą wiarą albo wracają na jej łono bardziej utwerdzeni w jej słuszności. I nie wdzę nic złego w tym, ze szukaja, pytają, czytają i poznają.

Nie mniej jeśli ktos deklaruje jedno a świadomie i w zasadzie z premedytacją łamie dogmaty zaslaniając sę tym, ze po swojemu pojmuje Pismo Świete, to chyba coś tu jest nie tak.

No ale to moje zdanie

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

lepiej wierzyć w Boga niż nie wierzyć wcale (pod każdą postacią)

i to co w kto wierzy i co robi jego sprawa i sumienie,

może dlatego, że ja się nie zadaję z zakonnicami ani z ksiezami więc nie dla mnie jakiś lincz z tego co robię, bo ja tego nie doświadczam

nie musze być w tej wierze w 100% aby pewne zasady przyjmować

a życie z ezoteryką dla mnie nie jest grzechem, bo to po prostu inna swiadomość

każda grupa/wyznanie/ nawet muzyka coś może narzucić

ale co kto z tym robi to po prostu sprawa osobista

ezoteryka to jak hobby albo ją rozwijasz albo nie.

To czy wierzysz w coś ślepo czy szukasz w tym dla siebie prawdy nie jest niczym złym (według mnie)

Na podstawie Bibli mogę stworzyć swoje dogmaty, swoją nową wiarę. W niej jest wiele niejasności, ale mogłabym coś stworzyć co pasuje do każdego.

Nie mam zamiaru wierzyć w coś ślepo. Jestem osobą, która ma też wolną wolę i wolny rozum. Przyjmuję coś na swój sposób. Ja wiem i czuję, że ten na górze jest. Czuję też, że wielu ludzi oświeconych posyła na ziemię jak Budda czy Jezus. Nie trzymam się kurczowo jednego.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

lepiej wierzyć w Boga niż nie wierzyć wcale (pod każdą postacią)

(...)

Nie mam zamiaru wierzyć w coś ślepo.

(...)

Ja uważam że lepiej nie wierzyć w nic niż wierzyć w chory sposób. Za brak wiary ludzie się nie zabijają, za różnice w wierze tak.

Polecam przesłuchanie tekstu ->

Edytowane przez ZiP
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

hm... to i ja dorzucę swoje trzy grosiki. Może jestem heretyczką, nie mówię, że nie, jestem też katoliczką, ponieważ w tym nurcie wiary zostałam wychowana i to jest tak prościej mi powiezdiec "jestem katoliczką". Odkąd pamiętam zawsze miałam inne zdanie w materii KK, i niektórych słów przekazywanych przez księży. Mało tego mając naście lat spotkałam na swej drodze księdza, który jakoby popchnął mnie w kierunku ezo, zresztą to był pierwszy człowiek, któremu odważyłam się powiedziec to i owo z "mojego świata fantazji". zbliżyłam się z nim bardzo w tej materii, wspierał mnie w rozwoju, mówił, że nie bez powodu mam tak rozbudzona swoją intuicję, że po coś mi to zostało dane :) niestety był bardzo fajnym księdzem i został przeniesiony do stolicy piotrowej, a ja w swoim rozwoju zostałam sama. Teraz mam pytanie, czy owy ksiądz był heretykiem?

Jak dorastałam miałam różne fazy bycia katoliczką, wrogiem KK itp. Teraz hym... szukam swojej własnej wiary, aczkoliwiek lubię od czasu do czasu pójśc do kosioła, i to nie każdego aby się wyciszyc i porozmawiac z Bogiem. Dopuszczam istnienie innych Bogów ale opowiadam się za tym najwyższym Bogiem/Absolutem.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja od czasu do czasu lubię chodzić do lasu, ale to nie sprawia że jestem leśniczym. Zrozumcie proszę, jeśli jadę samochodem po jednym piwie, nie mogę nazwać się już dobrym obywatelem który nie łamie prawa. Nawet jeśli uważam że nie stwarzam niebezpieczeństwa na drodze i tak łamie prawo. Spotka mnie w takim przypadku kara. Sprawa w sądzie i grzywna. Jeśli znów to zrobię, to pewnie konsekwencje będą większe. Jeśli kolejny raz, trafię za kratki i zostanę wykluczony ze społeczeństwa. Nie da się być katolikiem i łamać dogmaty KRK. Jak się je łamie, wtedy się jest heretykiem. Jeśli Wam coś nie pasuje, zgłoście się do kościoła prawosławnego czy też innych świątków.

To tak jak u wegetarian, niektórzy mówią że niby nimi są, a jedzą rybie mięso. Tak se ne da.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale przecież KK jest zbudowany na pobłażaniu 'grzesznikom'. Grzeszmy i pokutujmy, grzeszmy i pokutujmy bo wystarczy 'skrucha' aby z zabarwionymi krwią rękoma dostąpić 'raju'. Czyż to nie jest piękne?

Były katolik.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja od czasu do czasu lubię chodzić do lasu, ale to nie sprawia że jestem leśniczym. Zrozumcie proszę, jeśli jadę samochodem po jednym piwie, nie mogę nazwać się już dobrym obywatelem który nie łamie prawa. Nawet jeśli uważam że nie stwarzam niebezpieczeństwa na drodze i tak łamie prawo. Spotka mnie w takim przypadku kara. Sprawa w sądzie i grzywna. Jeśli znów to zrobię, to pewnie konsekwencje będą większe. Jeśli kolejny raz, trafię za kratki i zostanę wykluczony ze społeczeństwa. Nie da się być katolikiem i łamać dogmaty KRK. Jak się je łamie, wtedy się jest heretykiem. Jeśli Wam coś nie pasuje, zgłoście się do kościoła prawosławnego czy też innych świątków.

To tak jak u wegetarian, niektórzy mówią że niby nimi są, a jedzą rybie mięso. Tak se ne da.

ZiP moze nie tyle są heretykami, co wierzącymi w cos innego.

Z punktu widzenia katolika heretykiem jest kazdy kto łamie dogmat oraz wyznaje innych bogów. Ale np z punktu widzenia tej osoby, będzie ona Buddystą, Poganinem, Gnostykiem, Ateistą itd.

Ale w sumie świetnie to ujłaęś bo faktycznie nie da się jechać po kielonku i nie łamać prawa.

Dlatego ja zawsze mowię, jesli nie pzrestrzegasz dogmatów swehj wiary nie nazywaj siebie osobą do tej wiary przynależną. Nazwij siebie nawet chrześcijaninem jesli sama idea nauk Jezusa jest Ci bliska ale nie nazywaj siebie imieniem kogos Kim nie jesteś.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Więc mam pytanie, kim Wy jesteście? bo wciąż krążymy wokół jednej wiary. A Wy?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.