Pat

Telepatia

110 postów w tym temacie

Rezonans magnetyczny mialam robiony nic nie wykryli . Chyba zabladzilam i nie wiem co dalej robić. Ty masz wieksze doswiadczenie jak ja mozesz mi coś  doradzić.  Jak mam medytować  czy  korzystać  z jogi. Ja nie mam o tym pojecia bladego .  Wogole jestem jakas zapracowana bo ciagle mi czasu brakuje na relax. Czy tego moge sie nauczyć  z książki?  

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam wszystlich chciałabym  opowiedzieć  o moim dzisiejszym śnie.  Śniło  mi się  ze leżę  w łóżku  a na krawędzi  łóżka  siedzi ktoś  w czarnej pelerynie na głowie  miał  kaptur był  odwrócony  bokiem do mnie. Wpatrywalam sie w niego bo nie wiedziałam jakie ma zamiary wobec mnie a on tylko siedział  . Po paru chwilach zaczął  wyciągać  do mnie rękę  . Odsunelam sie . Ale nie czułam  strachu . Usiadłam  i w agresji kazalam mu pokazać  twarz. Wystraszył  sie wstał  i poszedł  prosto na ścianę i znikł  w niej.  Jak otworzylam oczy nikogo nie bylo tylko strach.Ten sen był  bardzo realny . Pozdrawiam

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 minuty temu, Pat napisał:

Witam wszystlich chciałabym  opowiedzieć  o moim dzisiejszym śnie.  Śniło  mi się  ze leżę  w łóżku  a na krawędzi  łóżka  siedzi ktoś  w czarnej pelerynie na głowie  miał  kaptur był  odwrócony  bokiem do mnie. Wpatrywalam sie w niego bo nie wiedziałam jakie ma zamiary wobec mnie a on tylko siedział  . Po paru chwilach zaczął  wyciągać  do mnie rękę  . Odsunelam sie . Ale nie czułam  strachu . Usiadłam  i w agresji kazalam mu pokazać  twarz. Wystraszył  sie wstał  i poszedł  prosto na ścianę i znikł  w niej.  Jak otworzylam oczy nikogo nie bylo tylko strach.Ten sen był  bardzo realny . Pozdrawiam

Witaj Pat ,ten sen symbolizuje twoją ciemną ,podświadomą połowę ,a tylko wtedy można być prawdziwym ,dojrzałym  sobą yin_yang_unite_md_wm.gif

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 15.11.2019 o 19:03, Pat napisał:

Rezonans magnetyczny mialam robiony nic nie wykryli . Chyba zabladzilam i nie wiem co dalej robić. Ty masz wieksze doswiadczenie jak ja mozesz mi coś  doradzić.  Jak mam medytować  czy  korzystać  z jogi. Ja nie mam o tym pojecia bladego .  Wogole jestem jakas zapracowana bo ciagle mi czasu brakuje na relax. Czy tego moge sie nauczyć  z książki?  

Tak ,ale musisz przestrzegać regularności ,bo inaczej może być tylko źle 

Medytacja dla początkujących nie musi być trudna i nieosiągalna. Medytuję od kilku lat. Z różnym natężeniem i częstotliwością. Bywały okresy, gdy medytowałam codziennie, bywały też takie, gdy na dłużej zapominałam o tym nawyku. Zawsze jednak wracałam.

 

Wcześniej, długo czytałam o dobroczynnych skutkach medytacji, ale wciąż coś mi przeszkadzało zacząć. Potem, gdy już się zdecydowałam, ciągle borykałam się z myślą, że coś robię nie tak, że nie widzę jakiś szczególnych rezultatów. Dziś wiem, że to wszystko mity i wyłącznie moje przekonania. Z perspektywy czasu widzę, że okresy, w których medytowałam regularnie były jakoś tak zaskakująco okresami, w których miałam najlepsze samopoczucie i psychiczną formę. Przypadek? Może, ale lubię ten przypadek wykorzystywać, żeby poczuć się lepiej. :)

 

4 mity na temat medytacji

 

Po pierwsze, medytacja może, ale nie musi być powiązana z religią. Oczywiście, istnieje mnóstwo szkół medytacji, jest medytacja buddyjska i chrześcijańska, ale mnie to nie interesuje. Moja medytacja nie jest powiązana z żadną religią, chociaż jest doświadczeniem duchowym.

 

Po drugie, w trakcie medytacji nie musisz siedzieć w pozycji lotosu, ba, nie musisz wcale siedzieć! Naturalnie, różne szkoły zalecają różne pozycje – lotosu, półlotosu itp. Ja bardzo często medytuję na leżąco, bo tak mi zwyczajnie wygodnie. Więcej o pozycji ciała piszę w dalszej części tekstu.

 

Po trzecie, do medytacji nie potrzebujesz pieniędzy, dużej ilości czasu, ani żadnych gadżetów. Wiem, że jest mnóstwo mat i poduszek medytacyjnych, a sporo poradników wymaga minimum 30 minutową medytacji codziennie. To nie jest prawda.

 

Po czwarte, w medytacji wcale nie chodzi o to, żeby pozbyć się z głowy myśli! Też mi się tak kiedyś wydawało, co sprawiło, że im bardziej się starałam tych myśli pozbyć, tym więcej ich było. :( Nasz mózg to wielka fabryka myśli, które ciągle powstają, często nieświadomie. Gdy wyciszamy się w medytacji na chwilę – uderzają ze zdwojoną siłą, głównie dlatego, że nareszcie jesteśmy ich świadomi. W poradzeniu sobie z natłokiem myśli pomaga kilka technik (o których poniżej), ale przede wszystkim świadomość, że w trakcie medytacji nie mamy pozbyć się myśli, tylko zaakceptować ich fakt i je “puścić”, spojrzeć na nie z dystansu. Medytacja pozwala mi na walkę z ruminacją (kto pamięta fragment o ruminacji z mojej książki? :)) poprzez zrozumienie, że myśli to nie jest jakaś abstrakcyjna siła niezależna ode mnie – swoje myśli można świadomie kształtować, naprawdę.

 

Czym jest medytacja?

 

Dla mnie medytacja jest akceptacją. Medytuję, żeby uspokoić swój przebodźcowany, rozproszony umysł, ale nie oczekuję od mojej medytacji natychmiastowych i skutecznych efektów. Powiedziałabym nawet, że od medytacji nie oczekuję niczego. Po prostu staram się wykorzystać ten czas na bycie ze sobą, na zaakceptowanie stanu, w którym się znajduję i na jego delikatną zmianę, jeśli jest to możliwe.

 

Wiem, brzmi strasznie duchowo i skomplikowanie, jak wiele poradników na temat medytacji dla początkujących. Podam Wam zatem przykład: kilka dni temu strasznie zdenerwowała mnie pewna osoba. Zarzuciła mi nieuczciwość, gdy tymczasem sama chciała skorzystać z okazji, żeby coś uzyskać. Wkurzyłam się. Powiedziałam, co o tym myślę i zamknęłam temat. Jednak, w mojej głowie nadal szalało tornado myśli w mało przyjemnej formie – rozpamiętywałam tę sytuację, ripostowałam w myślach w coraz bardziej wyrafinowany sposób, emocje sie burzyły, nie potrafiłam zamknąć tej sytuacji i pójść dalej. Jestem bardzo świadoma i wiedziałam, że to, co dzieje się w mojej głowie jest bardzo niedobre dla mnie samej, ale hej, co za wstrętna baba! Ocenzurowałam się oczywiście, pierwotne określenie było dużo gorsze. Uprzedzając komentarze – tak, zdarza mi się okrutnie przekląć. W każdym razie wiedziałam, że ta sytuacja mi nie służy i żeby oczyścić głowę przed snem (i żeby w ogóle zasnąć) postanowiłam chwilę pomedytować. Zamknęłam oczy, zaczęłam świadomie oddychać (o oddechu więcej w dalszej części tekstu) i przyglądać się pojawiającym się myślom i emocjom. Nie negowałam, że się pojawiają, nie zaprzeczałam swojej złości i żalowi. Akceptowałam, że się pojawiają – w końcu, to normalna reakcja na nieprzyjemną sytuację i związany z nią stres. Zastosowałam technikę z kolorami (też o niej za chwilę napiszę) i próbowałam skupić uwagę na oddechu. I co, już? Zrobiło się tęczowo i różowo, i przyjemnie? Oczywiście, że nie. Medytacja to nie jest żadne magiczne narzędzie, które sprawiło, że nagle przestałam się złościć, ale zaczęłam się bardzo powoli uspokajać, BARDZO POWOLI. Ta sytuacja męczyła mnie jeszcze przez jeden dzień, ale medytacja uspokoiła mnie, bo pozwoliła mi zaakceptować pojawiającą się złość i ją oswoić.

 

Medytacja dla początkujących – co i jak

 

Pozycja ciała – najczęściej medytuję na leżąco lub na siedząco. Staram się złączyć kciuk z palcem wskazującym w obu dłoniach. Wiem, że jest to technika podobno ułatwiająca przepływ energii w ciele, ale mój powód jest bardziej prozaiczny – po prostu jeśli tego nie zrobię czuję, że nie wiem, co począć z rękami w trakcie medytacji. :) Jakoś czuję się wtedy niekompletna, jakkolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało. :) Nie krzyżuję rąk (ani nóg, jeśli medytuję na leżąco) – pozwalam im leżeć swobodnie. Dbam też o to, żeby nie spinać brzucha – u mnie napięcia często kumulują się w brzuchu (o tym też za chwilę przy oddechu) i potrzebuję mieć możliwość swobodnego oddechu przeponą.

 

Kiedy i gdzie medytować? Ja medytuję rano lub wieczorem – w zależności od potrzeb i czasu, który akurat mam. Medytuję też wtedy, gdy tego potrzebuję w czasie dnia lub w podróży – wtedy wystarczy komfortowe miejsce pozwalające, żeby swobodnie usiąść i zamknąć oczy – to wszystko. Nie mam kącików do medytacji, ani nie uzależniam medytowania od jakiś zewnętrznych czynników. Mogę leżeć na łóżku, siedzieć na kanapie, wyjść na taras czy do ogrodu. Piękne okoliczności przyrody z pewnością uprzyjemniają trening medytacji, ale zupełnie nie są niezbędne. W końcu, w trakcie medytacji wybieram się na wycieczkę w głąb siebie, nie do lasu. :)

 

Jak długo medytować? Swoją medytację zaczynałam od 2 minut. Poważnie, od 2 minut. I to w zupełności wystarczy na początek, a nawet powiedziałabym, że może być dużym wyzwaniem. Potem wydłużałam czas medytacji, ale nigdy nie trwała więcej, niż 20 minut. Wolę regularnie, ale krócej. Takie mini-medytacje działają jak power drzemki. :) Zasada jest bardzo prosta – ustawiam sobie budzik w telefonie, potem go wyciszam na pozostałe dźwięki i medytuję, aż zadzwoni budzik. Na początku trudno mi było wytrzymać w nic nie robieniu przez króciutkie 2 minuty! W końcu medytacja to nic innego, jak ustrukturyzowane robienie NIC. ;)

 

Medytacja dla początkujących – kilka technik

 

Przede wszystkim, pamiętajcie proszę, że nie jestem żadnym medytacyjnym guru, nie kształciłam się z medytacji, nie mam żadnych kursów i certyfikatów. Oczywiście, sporo czytałam, szukałam wiedzy, ale teraz bazuję wyłącznie na swoich, zbieranych przez wiele lat, doświadczeniach.

 

Technika świadomego oddechu

Świadomy oddech to najważniejszy aspekt medytacji. Oddech to czynność, która najsilniej oddziałuje na ciało – szybki, płytki urywany oddech jest często wynikiem wysiłku, stresu i pośpiechu – świadomie pogłębiając oddech pomagamy ciału uporać się ze stresem i np. wyrzutem kortyzolu.

 

Moja znajoma jest psychologiem sportowym i kiedyś miałam okazję wypróbować sprzęt, z którym pracowała. Za nic nie mogę sobie przypomnieć jego nazwy, ale podpięła mnie do różnych czujników, które miały monitorować reakcje mojego ciała podczas, gdy na monitorze będzie mi się wyświetlała graficzna wizualizacja mojego samopoczucia i poziomu stresu. Chodziło o sprawdzenie, czy jestem w stanie np. w ciągu minuty utrzymać swoje ciało w stanie odprężenia. Test odbył się na spotkaniu, gdzie było też kilka nieznajomych mi osób. Wstałam z krzesła, żeby podejść i… wywaliłam się jak długa, potykając o jakiś kabel. Podniosłam się, było mi strasznie głupio, ale Kasia zupełnie nie zwróciła na to uwagi, tylko szybciutko podpięła mnie do urządzenia, które oczywiście od razu wyraźnie pokazało, jak bardzo mnie ta sytuacja zestresowała. Moim zadaniem było uspokoić się w ciągu minuty. Zamknęłam oczy i zaczęłam głęboko oddychać. Udało się.

 

Głęboki oddech wcale nie jest umiejętnością, z którą się rodzimy. Mężczyźni mają łatwiej, ponieważ oni oddychają przeponą w sposób naturalny, kobiety muszą się tego nauczyć. W liceum należałam do dwóch zespołów chóralnych – amatorskich, ale uznanych i nagradzanych na festiwalach w kraju i za granicą. Tam, ucząc się klasycznego śpiewu, nauczyłam się oddychać. Bo bez prawidłowego oddechu nie ma dobrego dźwięku. Głęboki oddech to oddech do przepony. Łatwo sprawdzić, w jaki sposób oddychasz naturalnie – wystarczy się położyć na wznak, na płaskim i położyć na siebie 2 książki: jedną na brzuch, drugą na klatkę piersiową i oddychać normalnie. Która się uniesie?

 

Oddychanie przeponą można ćwiczyć dokładnie tak samo, unosząc książkę na brzuchu lub bez obciążenia, ale świadomie zwracając na to uwagę w trakcie medytacji. Na początku będzie to bardzo nienaturalnie, wiem, ale po pewnym czasie pojawi się odruch i łatwość. W trakcie medytacji świadomego oddechu staram się oddychać równo i głęboko (ale bez wymuszania tempa), powtarzając sobie w myślach ‘wdech’ i ‘wydech’ – skupiam się na tej czynności zupełnie. Na początku czasami staram się wydłużyć wdech i wydech, żeby uspokoić ciało, potem dbam o równy, niewymuszony rytm. ‘Wdech’ i ‘wydech’ – tylko to jest w tej chwili istotne.

 

Technika 2 kolorów

Wydaje mi się, że mogłam o niej przeczytać gdzieś u Agnieszki Maciąg, ale nie jestem pewna. Ta technika również ma powiązanie z oddechem. Przy wdechu wizualizuję sobie, że wdycham czyste, jasne, lekkie, odświeżające, błękitne powietrze, a z wydechem wypuszczam z siebie całą negatywną energię w postaci ciemnozielonego, ciemniejszego, ‘brzydkiego’ i ‘zużytego’ powietrza. Biorę lekkość z wdechem, a wszystkiego, co niedobre (np. niedobrych myśli) pozbywam się z wydechem. I tyle, ot cała technika. Może brzmi trywialnie, ale pomaga!

 

Technika chmurek i baloników

Brzmi uroczo, prawda? :) Przydaje się bardzo, jeśli chcemy nauczyć się obserwować swoje myśli z dystansu podczas medytacji. Gdy medytuję, staram się być bardzo świadoma. Gdy czuję, że moja głowa odpływa i pomiędzy ‘wdech’ i ‘wydech’ wkrada mi się uporczywa myśl np. na temat pracy, która mnie czeka to robię takie ćwiczenie: myślę sobie ‘o, myśl!’, po czym wizualizuję sobie, że zamykam tę myśl w baloniku, albo osadzam na chmurce, która leci sobie powolutku hen w niebo i znika za horyzontem. Czasami, gdy mam ciężki dzień, albo trudny czas – takich baloników, nawet w trakcie 5 minutowej medytacji puszczam tyle, że można by je wykorzystać w bajce “Odlot”! To nic, akceptuję i ten stan.

 

***

Poza taką medytacją istnieją również inne metody relaksu, jak np. trening autogenny Schultza czy nieformalna medytacja w ruchu lub medytacja z jedzeniem. Jeśli macie ochotę o tym poczytać, dajcie mi koniecznie znać. Chodzi mi też po głowie nagranie filmu czy podcastu z taką kierowaną medytacją. Co myślicie?

 

Tyle ode mnie dziś na temat medytacji dla początkujących. Z przyjemnością poczytam o Waszych doświadczeniach z medytacją – tych dobrych, ale i o trudnościach lub wątpliwościach, jeśli się pojawiły. Postaram się pomóc, jeśli tylko będę umiała!

 

https://simplicite.pl/prosta-medytacja-dla-poczatkujacych/

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziekuje ci za pomoc jestem poczatkujaca i ucze sie tylko nie wiem czy mi sie uda uzyskać  taki rezultat w medytacji. Ponieważ  jak zamykam oczy i sie chce skupić  na czymś  lub na kimś  lub na barwach zawsze wszystko zaraz znika musze sie ukrywać  w myslach i zawsze na krótko  bo jestem odrazu odkryta przez , już  o niej opowiadalam. Niszczy wszystko co stworze w moich myslach a wzamian dostaje  ; ciężko  to określić  bo widze tylko ruch czarnej lini która  sie przemieszcza i ma różne  kształty  np. W koło  , trójkąt  rusza sie jak wahadło . Czasami jest mi ciężko  bo nerwy mi puszczaja i jestem agresywna . Nie daje mi spokoju jak zamykam oczy a coś  sobie wyobrazić  to już  wogule nie do osiągnięcia.  Wydaje mi sie ze rusza ręką  tylko mój  wzrok nie nadarza za nia tylko za ruchem. Wiem ze to ciężko  zrozumieć  jak ktoś  tego nie doświadczył ale musze walczyć  o swoje.  I sie nie poddawać.  Pozdrawiam

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
24 minuty temu, Pat napisał:

Dziekuje ci za pomoc jestem poczatkujaca i ucze sie tylko nie wiem czy mi sie uda uzyskać  taki rezultat w medytacji. Ponieważ  jak zamykam oczy i sie chce skupić  na czymś  lub na kimś  lub na barwach zawsze wszystko zaraz znika musze sie ukrywać  w myslach i zawsze na krótko  bo jestem odrazu odkryta przez , już  o niej opowiadalam. Niszczy wszystko co stworze w moich myslach a wzamian dostaje  ; ciężko  to określić  bo widze tylko ruch czarnej lini która  sie przemieszcza i ma różne  kształty  np. W koło  , trójkąt  rusza sie jak wahadło . Czasami jest mi ciężko  bo nerwy mi puszczaja i jestem agresywna . Nie daje mi spokoju jak zamykam oczy a coś  sobie wyobrazić  to już  wogule nie do osiągnięcia.  Wydaje mi sie ze rusza ręką  tylko mój  wzrok nie nadarza za nia tylko za ruchem. Wiem ze to ciężko  zrozumieć  jak ktoś  tego nie doświadczył ale musze walczyć  o swoje.  I sie nie poddawać.  Pozdrawiam

Życzę ci powodzenia :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, Pat napisał:

Dziekuje bardzo to mi pomaga . Przynajmniej nie jesyem sama?

Wiem jak to ważne ,znaleźć wspólny język i zainteresowania z kimś :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam wszystkich  serdecznie dwa tygodnie temu miałam  problemy z działami cała  dolnia prawa strona bolała mnie. Wiec poszłam  do dentysty zeby  sprawdził  stan zęba.  Lecz nie znalazła  powodu bólu.  Dostałam  antybiotyki na 5 dni. Na drugi dzień  ból  minął  a tabletki dalej brałam  bo tak lekarz nakazał . W poniedzialek  zaczely mnie plecy boleć  ból  promieniowal az do prawej strony  żeber . Ból  przerazliwy musiałam  pracować.  Cały  dzień  byłam  zmeczona bólem  i praca. Na drugi dzień  nic . Obserwowalam swoje ciało  nie mialam problemów  z poruszaniem. Dzis ból  wrócił  już  lżejszy i nie tak bolacy. Ale za jakiś  czas ząb  zaczął  pobolewac  tylko nie wiem który  bo dziwnie promieniuje.  Nie ide do lekarza  bo lekomanka nie jestem . A po za tym mam dość  tlumaczenia sie co mi naprawde dolega. Dlaczego mnie to spotkało  dlaczego musze kogoś  czuć.  Czy ktoś  ma na to pytanie odpowiedz? Czasami jestem zmęczona  już  tymi bólami  .  Proste by było  iść  do lekarza i sie zbadać  wziąść  tabletki i pare dni wolnego ale  ja nie widze powodu żeby  iść  . Bo to nie mój  ból.  Pozdrawiam miło.  

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
50 minut temu, Pat napisał:

Witam wszystkich  serdecznie dwa tygodnie temu miałam  problemy z działami cała  dolnia prawa strona bolała mnie. Wiec poszłam  do dentysty zeby  sprawdził  stan zęba.  Lecz nie znalazła  powodu bólu.  Dostałam  antybiotyki na 5 dni. Na drugi dzień  ból  minął  a tabletki dalej brałam  bo tak lekarz nakazał . W poniedzialek  zaczely mnie plecy boleć  ból  promieniowal az do prawej strony  żeber . Ból  przerazliwy musiałam  pracować.  Cały  dzień  byłam  zmeczona bólem  i praca. Na drugi dzień  nic . Obserwowalam swoje ciało  nie mialam problemów  z poruszaniem. Dzis ból  wrócił  już  lżejszy i nie tak bolacy. Ale za jakiś  czas ząb  zaczął  pobolewac  tylko nie wiem który  bo dziwnie promieniuje.  Nie ide do lekarza  bo lekomanka nie jestem . A po za tym mam dość  tlumaczenia sie co mi naprawde dolega. Dlaczego mnie to spotkało  dlaczego musze kogoś  czuć.  Czy ktoś  ma na to pytanie odpowiedz? Czasami jestem zmęczona  już  tymi bólami  .  Proste by było  iść  do lekarza i sie zbadać  wziąść  tabletki i pare dni wolnego ale  ja nie widze powodu żeby  iść  . Bo to nie mój  ból.  Pozdrawiam miło.  

Witam cię :) ,jak miło kogoś słyszeć ,czuję się taki samotny ,spróbuję ci coś odpowiedzieć ,poczytaj o Wielkiej Boskiej \ Kosmicznej  Energii Wszechświata  [Kundalini ] ,u mnie było podobnie ,przeszedłem chyba wszystko  ,więc wiem jak to jest-

Jak to jest z tym Kundalini, boli czy nie? ... i dlaczego jednych boli a drugich nie boli? ... i którzy ludzie są bardziej prawdziwi?

Kiedy budzi się Kundalini objawy fizyczne ciała są zbliżone do rzeczywistych fizycznych chorób... a jest ich długa lista w obrębie każdego jednego organu. Na początku mojej drogi kiedy w moim ciele obudziło się równocześnie dziesiątki różnych symptomów byłam przerażona... mało tego, że odwiedzałam prawie każdego dnia lekarzy to sama zdjęłam z półki książki, które przerabiałam na college'u między innymi dzieło, które było grube i opasłe na 2000 stron, w którym są opisane prawie wszystkie choroby, które obecnie występują na świecie... ku mojemu zdziwieniu prawie we wszystkich tych chorobach znajdowałam symptomy, które nękały mnie w moim ciele.

Przeraziło mnie to jeszcze mocniej ponieważ zrozumiałam, że mogę być chora na więcej niż jedną chorobę... ale po głębszej analizie tych wszystkich chorób i moich symptomów wyraźnie coś tutaj nie pasowało... były jakieś rozbieżności i luki ale tą wiedzę dopiero odkryłam po kilku miesiącach, kiedy przeczytałam książkę, którą powiedzmy tak przypadkowo znalazłam w bibliotece - "Living with Kundalini" Gopi Krishny, który przez 12 lat przechodził gehenne z przebudzonym u siebie Kundalini.... dopiero wówczas zrozumiałam czym są naprawdę te wszystkie moje symptomy, które nie wiadomo skąd się pojawiają, i same nie leczone znikają po to aby znowu się po jakimś czasie pojawić w mniejszej lub większej aktywności, na które oczywiście nie mieli żadnego wyjaśnienia lekarze, chociaż zdawali sobie sprawę, że cierpię i wyraźnie coś we mnie szwankuje.

W tym czasie kiedy w moje ręce wpadła mi ta książka już miałam wiedzę na temat Energii Kundalini... ależ jakże była ona jeszcze mała i płaska. Właśnie mnie się tak wydawało, że jakaś tam energia weszła w moje ciało, zagnieździła się w nim i spokojnie sobie w nim mieszka, a te wszystkie moje objawy to nie wiadomo co to jest i dlaczego... ileż to musiało minąć jeszcze lat abym tą wiedzę poszerzyła w połowie... i zrozumiałam, że ten proces będzie we mnie trwał już do końca życia.

To co już przeżyłam, już wiedziałam, znałam, nie było dla mnie tajemnicą ale niestety brakowało mi wiedzy na temat mojej przyszłości, zdawałam sobie sprawę, że ten proces się nie kończy ale jaki będzie jego następny etap nie miałam wówczas jeszcze zielonego pojęcia... i obecnie po wielu wielu latach już wiem co przeżywałam w tych poprzednich, jakie tajemnice odkryła przede mną Energia Kundalini... i niestety brak mi wiedzy co się zdarzy w następnych miesiącach, latach... a nawet jeszcze w dzisiejszym dniu.

Objawy Kundalini - na początku zaczynają się tak niewinnie... grypopodobnie, wydaje nam się, że złapaliśmy grypę a później następną i następną... ciągle się powtarzają mimo naszej najlepszej troski o zdrowie i nie rozumiemy dlaczego... aż w końcu przychodzą te grubsze objawy, które już aktywują światło w ciele (oczywiście my na tym etapie nie mamy o tym bladego pojęcia)... i niestety taki człowiek, kiedy przeżywa masywne przebudzenie Energii Kundalini przeżyje wielki szok, nie ma bezbolesnych otwarć tej Energii, bezbolesne mogą być tylko wzmożone ruchy energii chi w ciele... Energia Kundalini jest typu gong i jest to energia, która jest na poziomie energii tachionu.

Każdy z nas w jakimś małym stopniu przeżywa lekkie aktywacje światła, każdy przeżywa ruch energii w ciele.

gfdghhfghfghfgh.jpg

Energia Kundalini zanim siebie zainstaluje w 100% w ludzkim ciele przejdzie przez 12 poziomów. Człowiek musi je przejść aby ciało zaczęło przybierać krystaliczną formę, czasami to trwa kilkadziesiąt lat. Dopiero na 8 poziomie aktywuje się szyszynka i przysadka mózgowa a to oczywiście przynosi wielkie bóle głowy, zmienia się nie tylko mózg lecz cała czaszka, kości zmieniają swój kształt... tego procesu nie można przejść bez bólu - to są rozdzierające bóle głowy, która pęka na tysiące kawałków... przez którą przebiega prąd elektryczny pod wpływem którego mutują się nasze komórki.

Na 8 poziomie aktywują się już kryształy, do tej pory występowały w formie ziarna. W głowie są 3 ważne kryształy przez które otrzymujemy informacje z wyższych wymiarów. Ważne kryształowe odbiorniki budzą się półtora centymetra nad uchem, jest to silny ból... a nawet blokuje szczękę i słuch... u mnie te kryształy wyszły na badaniu USG już w roku 2002, kiedy miałam robione testy, kiedy całkowicie straciłam słuch... później jeszcze dwa razy wykryto je za pomocą topografii komputerowej mózgu... lekarze nie mieli pojęcia co to jest. Uznali to za nowotwór... nawet namawiali mnie na operację... tylko jeden doświadczony chirurg orzekł, że to muszą być jakieś organy bo są umieszczone symetrycznie po obu stronach głowy i wyglądają tak samo... oczywiście on nie proponował mi operacji, której nie miałam do dnia dzisiejszego i wciąż żyję sobie z tymi "nowotworami"... i od kilku lat nie pozwalam się testować... poddaję się tylko woli Boga... ale po reakcji w głowie wiem, że ciągle tam są i od nich także zależy moja nieziemska muzyka, którą słyszę we własnej głowie.

Już zarodki kryształów posiadają mnóstwo informacji... ale 90% ludzi ma z nimi standardowy problem - nie mają z nimi połączenia, przez co nie rozumieją nawet własnego życia - po co zeszli w tą inkarnację?

Kiedy wyższe światło zbiera się wokół takiego kryształu (jest ich w ciele dużo więcej), wokół niego zbiera się ciśnienie i występują w tej części ciała ostre bóle... jeśli są to kryształy w głowie, będzie silny ból głowy, jeśli w klatce piersiowej wystąpi w niej ból oraz skurcze szyi, ramion, nagłe pogorszenie wzroku, słuchu, myślenia... jeśli w biodrach pojawi się tam nieznośny ból promieniujący do nóg, kręgosłupa. Wszystkie kryształy są odbiornikami z Akashy.

W tym samym czasie będzie aktywować się czakra znajdująca się 20 centymetrów nad głową... od tej pory ciało będzie zalewane falami światła - jakby na człowieka wylewał ktoś całe wiadra elektromagnetycznego deszczu, które wprowadzają w ciało wielką gorączkę, wypalają od wewnątrz mięśnie, organy (ostatnio przeżywam takie intensywne wypalanie się mózgu) co się objawia odczuciem jakby wylewania spirytusu na żywą ranę. Takie ciało wypalane od wewnątrz jest zdrętwiałe, jakby martwe i promieniuje tą martwotą jeszcze przez kilka warstw ciała, toteż można w miejscu takiego wypalania zadawać sobie fizyczny ból i człowiek tego nie czuje, ciało nie reaguje na ten ból... z tego widać, że nerwy są w tym miejscu głęboko uśpione lecz do końca nie umiem rozwikłać tego procesu, pod wpływem jakiego czynnika tak się dzieje... jedno wiem na pewno w ciało są wlewane silne fale magnetyczne, elektryczne i grawitacyjne, które oczyszczają ciało, wypalają karmę i przemieniają każdą jedną komórkę. W chwili tego procesu te wypalane ośrodki bardzo silnie wibrują.

Wówczas pojawiają się psychiczne i parapsychiczne zdolności... występują intensywne błyski światła z oczu niczym pędzące reflektory samochodów... światło przenika intensywnie z oczu i w tym czasie mocno nasila się muzyka w głowie. Taka wielka fala światła wnikająca nagle w ciało powoduje nudności, gorączkę w ciele, człowiek ma wrażenie, że umiera, następnie pojawia się ból ciała, niesamowita drażliwość skóry i różne stany emocjonalne... od śmiechu aż po płacz.

W chwili intensywnego procesu, kiedy taka energetyczna fala przenika w ciało człowieka nawet kilkadziesiąt razy dziennie, tyleż samo razy mamy odczucie, że umieramy... takie opisy można znaleźć u wielu mistyków, nawet katolickich, którzy twierdzili, że umierają i łączą się z Chrystusem (ponieważ taka fala niesie ze sobą Świadomość Chrystusową). Najsilniej elektromagnetyczna fala pracuje nocami... najaktywniejsza jest po drugiej w nocy i trwa do 5-6 rano... a czasami dłużej. Aby sobie pomóc w chwilach wnikania w ciało natężonych fal energii należy pić dużo wody, przebywać w ciszy.

Nie jest łatwa droga przez życie z Energią Kundalini. Jest to podróż na fali tsunami, gdzie eteryczni tkacze światła dokonują całkowitej naszej biologicznej odnowy... to są mistrzowie energii, którzy zmieniają całe nasze ciało, nasi starsi bracia, którzy nam pomagają w duchowym rozwoju. W tym procesie będą ruszone wszystkie energetyczne linie i punkty i te siły, które stanowią centra energii. Wystąpią większe dolegliwości na skrzyżowaniu strumieni energii, kości krzyżowej, kręgosłupa, głowy... będzie przebudowanych 7 czakr głównych i 49 mniejszych ośrodków życia, które są rozproszone po całym ciele, będzie budowanych wiele nowych czakr w ciele i poza ciałem człowieka. W ciele mamy niekończące się nitki energetycznych włókien, to są miliony nadi, które przesyłają energie, każde jedno to włókno będzie uaktywnione.

I żeby było jasne... bóle ciała będą się nasilać i zanikać... i w chwili przejścia na każdy nowy poziom dadzą intensywnie o sobie znać... a jeszcze dochodzi do tego ból emocjonalny i oczyszczenie się ciała z wielu traum z poprzednich wcieleń... na każdym poziomie będzie się to odbywać w inny sposób.

gdfghfhfghfghfghfghfgh.jpg

Na swojej drodze życia nie spotkałam jeszcze człowieka, u którego bez bólowo przebudziłoby się rzeczywiste Kundalini... kto tak twierdzi nie ma pojęcia o Energii Kundalini ani nie wie co mówi... już samo powiedzenie (co często słyszę od różnych ludzi): "wzniosłem kilka razy Kundalini" mówi samo za siebie, że ci ludzie nie mają pojęcia o tym stopniowym procesie zachodzącym na wielu wielu poziomach. Już same wahnięcia hormonów w czasie aktywności Energii Kundalini wprowadzają w ciało chaos i zamieszanie a w tym procesie przemiany hormonów są potężne... bez nich Kundalini nie zrobi najmniejszego ruchu. W tym samym czasie będą pracować na zwiększonych obrotach wszystkie gruczoły hormonalne (w roku 2000 moje wszystkie hormony były na podwyższonym poziomie, co dla lekarzy było niezrozumiałe) - ponownie wzrasta grasica, szyszynka, które zaczęły się obkurczać po wieku dojrzewania... szyszynka z biegiem naszych lat jest zwapniana. W chwili przebudzenia się Kundalini oczyszcza się ze zwapnionej skorupy i zaczyna wzrastać.

Nie ma czegoś takiego jak wielokrotne wznoszenie się Energii Kundalini w jednym ciele... jest to ciągły, stopniowy i wielopoziomowy proces tej samej Energii, która budzi się tylko raz i kiedy przekracza poziom czakry serca jest już cały czas aktywna w ciele człowieka... może być jedynie w fazie częściowego spoczynku ale nigdy już nie cofa się do swojej groty (która znajduje się w kości ogonowej, kanał Sushumna nigdy już nie wysycha)... będzie już w nas cały czas płynąć jak rzeka... raz spokojnie a innym razem będzie bardzo wzburzona. Każde jedno wzburzenie tej energii wywołuje procesy mistyczne, uzdrawiające, czym fala bardziej wzburzona tym bardziej aktywna.

To nie łatwy temat do zrozumienia a jeszcze trudniejszy do przerobienia ale tak wygląda skierowanie subtelnego światła o niezwykle wysokiej częstotliwości do gęstego trzech wymiarowego ciała, w którym została ulokowana nasza dusza, abyśmy mogli zaistnieć na naszej Ziemi.

https://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_czy_kundalini_boli.html

Symptomy Kundalini spowodowane przepływem Kriyas 
- spontaniczne ruchy ciała, wibracje, spazmy 
- dziwne zachowania mięśni w okolicy odbytu 
- nagłe bezwarunkowe ruchy ramion, nóg i głowy, przypominające silne szarpanie lub tiki nerwowe. 
- upadki, omdlenia, uczucie sztywności mięśni 
- uczucie, że wzdłuż kręgosłupa płynie wielka elektryczna rzeka 
- wydawanie z siebie dziwnych dźwięków 

Inne wewnętrzne fizyczne odczucia: 
- ekstazy i przyjemne odczucia trwające kilka minut a nawet miesięcy 
- uczucie bycia jakby pijanym, dziwne zawroty głowy 
- pojawienie się opuszczania ciała 
- popadanie w trans, przemieszczanie się w inne wymiary 
- zwiększenie pracy serca, szybki puls 
- uczucie podłączenia pod prąd elektryczny 
- swędzenie ciała i wiercenia jakby z ciała wychodziły robaki 
- nadciśnienie krwi, które wywołuje wielki niepokój 
- bezsenność i nocne bóle brzucha 
- uczucie, że w ciele mieszka wąż, szczególnie w okolicy brzucha i kręgosłupa 
- ból klatki piersiowej podobny do ataku serca, swędzenie w sercu 
- chroniczne albo przejściowe bóle całego ciała, ciężkie do diagnozowania 
- bóle kręgosłupa, w niektórych odcinkach znacznie ostrzejsze, np. kark, odcinek piersiowy na wysokości tylnej czakry serca, bóle lędźwiowe i kości krzyżowej - kłucie wielkich ilości igieł 
- bóle głowy, uczucie jakby pękała na 1000 kawałków, swędzenie w środku mózgu, kłucie i dziwne wiercenie 
- elektryczność w głowie i wrażenie jakby otwierała się głowa 
- brak czucia w ramionach, dłoniach i stopach. Kiedy otwiera się czakra korony- brak czucia na czubku głowy 
- silny ból i elektryczność w dużych palcach u nóg, robią się granatowe paznokcie - u rąk i nóg 
- wielkie wibracje w kości krzyżowej i wyzwalanie się energii seksualnej powoduje orgazmy w genitaliach i w mózgu 
- uczucie lekkości ciała, jakby wypełniało go powietrze, uczucie lewitowania, każdy krok przypomina odbijającą się gumową piłkę 
- podróże astralne 
- niezwykle wyczulony słuch, słyszenie dźwięków i głosów z najdalszych dystansów, i w chwili ich słyszenia pojawia się w głowie światło - w kolorze, który towarzyszy temu dźwiękowi (osobiście wiem w jakim kolorze dzwoni telefon, śpiewa ptak, mówi inna osoba, są różne kolory w zależności od tonów dźwięku) 
- w uszy wchodzi silna wibracja 
- słyszenie głębokiego wewnętrznego dźwięku - muzyka czakr i całego układu nerwowego 
- włosy na głowie i na ciele stają dęba 
- puchnięcie brzucha, wygląda wówczas jak w ciąży 
- spontaniczne i bardzo silne wciąganie powietrza w płuca 
- uczucie słodkiego nektaru wychodzącego z gardła - zwanego amrita - ambrozja 

Problemy ze wzrokiem 
- potrafią nagle opadać powieki i nagle gwałtownie na powrót otwierają się 
- okresowe ślepoty 
- zmiany w widzeniu 
- wielka wrażliwość na światło 
- pojawiający się nagle sokoli wzrok i dostrzeganie bardzo intensywnej barwy otoczenia 
- widzenie aury, jasnych świetlistych punktów, wzorów ze światła 
- piekące oczy 
- swędzenie - mrowienie między brwiami w okolicy 3-ciego oka 

Zmiany w odżywianiu 
- główny apetyt zmienia się: albo człowiek przestaje jeść przez długi czas albo spożywa w nadmiarze. Potrafi jeść ten sam pokarm bez przerwy: np. ryż, jeden gatunek owoców albo warzyw. W tym czasie skacze waga, niekoniecznie trzeba dużo jeść aby nagle przybrać. Łatwo też jest ją zgubić
- odrzucanie mięsa, używek i lekarstw 
- wyszukiwanie innego pożywienia - zachciewajki i spożywanie specyficznych ziół. 

Zmiany temperatury 
- gorące uderzenia, często z obfitymi potami, pieczenia, palenie i płynięcie gorącego strumienia przez całe ciało 
- nocne poty 
- uderzenie wielkiego zimna, czasami na przemian z gorącem 
- częste uderzenia gorąca lub zimna towarzyszą niektórym częścią ciała np. jedna połowa ciała potrafi być zimna a druga gorąca 
- często bardzo zimne ręce i stopy 

Problemy emocjonalne 
-gwałtowne zmiany nastrojów 
- depresje, niepokoje, złość 
- przeczucie, że wkrótce nastąpi śmierć 
Wszystkie te objawy są przejściowe i w miarę czasu samoistnie ustępują 
- inne zachowania w codziennym życiu, jakby w tym samym ciele zamieszkał inny duch 
- problemy ze spaniem 
- wielkie pragnienie bezinteresownej pomocy innym 
- drastyczne zmiany w życiu seksualnym, często te osoby praktykują celibat 
- wyczucie energii i zdolności w jej sterowaniu 
- połączenie z istotami świetlistymi z wyższych wymiarów 

Zdolności paranormalne 
- zdolności widzenia aury 
- uzdrawianie za pomocą ręki 
- spontaniczne przypomnienie własnych przeszłych wcieleń 
- wzrasta zapotrzebowanie spirytualne 
- otwierają się w człowieku zdolności tworzenia poezji 
- podróże astralne 
- wizje przyszłości, jasnowidzenia i diagnozowania chorób 

Symptomy Kundalini często bywają mylone z chorobami: ataki serca, nieżyty układu trawienia i żołądka, migreny, epilepsja, choroba Parkinsona i wiele jeszcze innych. 

I nie zawsze też te objawy są sygnałem, że rzeczywiście otwiera się Kundalini. Wiele podobnych symptomów towarzyszy wielu procesom chorobowym. Należy dokładnie zbadać i obserwować swoje ciało. Bardzo łatwo o pomyłkę w obie strony.

lotus2.jpg

O problemach podczas przebudzenia Kundalini dużo napisano. Jedni z bardziej znanych, którzy zajmowali się tym zagadnieniem: Gopi Krishna, Aurobindo, Swami Muktananda, Jogananda, Lee Sandella, Itzhak Bentov, John White, Stanislav Grof, Bonnie Greenwell i wielu innych. 

"...Łatwo jest otworzyć Kundalini ale jest bardzo ciężko osiągnąć czakrę Sahasrara, najtrudniejszą ze wszystkich czakr. Trzeba być niezwykle cierpliwym i czystym. Ten kto osiągnie Sahasrara jest wielkim mistrzem i trzyma moce wszystkich źródeł. Z reguły uczniowie jogi zdobywają tylko połowę zdolności, są w połowie drogi. Kiedy osiągają jakieś mistyczne doświadczenia i moce, oni demonstrują się w tej chwili już światu dla własnej reputacji, sławy i pieniędzy. To jest bardzo smutna pomyłka. Pełna realizacja daje ostateczne zjednoczenie, doskonały spokój i najwyższe błogosławieństwo..." (Swami Sivananda - "Kundalini Yoga")

https://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_symptomy_kundalini.html

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czy wie ktoś  co to jest widze czasami gwiazki małe  świecące spadaja jak śnieg. ? Czy to coś  niebezpiecznego czy mam problemy z oczami?  Mam to od jakiegoś  czasu rzadko ale zdarza sie. Dziekuje Mistyk za ten wpis był  bardzo pomocny.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Teraz, Pat napisał:

Czy wie ktoś  co to jest widze czasami gwiazki małe  świecące spadaja jak śnieg. ? Czy to coś  niebezpiecznego czy mam problemy z oczami?  Mam to od jakiegoś  czasu rzadko ale zdarza sie. Dziekuje Mistyk za ten wpis był  bardzo pomocny.

Proszę Pat ,według mnie ,a miałem coś podobnego , te małe świecące gwiazdki to Kwanty Energii ,Lub Energia Kosmiczna ,[ może ktoś ma inną odpowiedź ] ja jeszcze widziałem energię mym 6-stym zmysłem duchowym  ,jako skaczące fale ,.lub takie mroczki  ,które tak się rozrosły za jakiś czas ,że nie mogłem na nic patrzeć i poszedłem się zdrzemnąć ,po jakimś czasie było wszystko dobrze z oczami .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozumiem wiec nic niepokojacego to dobrze bo mam już  dlugo ale pojawiają  sie rzadko.  Dziekuje;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
24 minuty temu, Pat napisał:

Rozumiem wiec nic niepokojacego to dobrze bo mam już  dlugo ale pojawiają  sie rzadko.  Dziekuje;)

Miłej Nocy Pat :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Pat napisał:

Czy wie ktoś  co to jest widze czasami gwiazki małe  świecące spadaja jak śnieg. ? Czy to coś  niebezpiecznego czy mam problemy z oczami?  Mam to od jakiegoś  czasu rzadko ale zdarza sie. Dziekuje Mistyk za ten wpis był  bardzo pomocny.

witaj Pat - na wszelki wypadek może warto iść do okulisty

 

zobacz post z forum, gdzie mozna pytać lekarzy :

 

osoba z problemami oczu:

" Witam od około 9 miesiecy widzę bardzo uciążliwe błyski przed oczami, są na każdgo rodzaju białej powierzchni jak niebo czy ściana. Są jakby przeźroczyste/ czarne. Jest ich bardzo dużo i występują w postaci jakby iskierek, małych kropek. Jedne się lekko poruszają inne jakby migotaja i stoją w miejscu. Są widoczne stale, niezależnie od godziny i dość mocno rozpraszają. "

 

lekarz-okulista odpowiada :

"Objawy z opisu wskazywać mogą na na zaburzenia związane ze zmieniającą się przeziernością ciała szklistego (męty), jednak to można ocenić tylko w badaniu bezpośrednim, podobnie jak zmiany w siatkówce oka oraz ciśnienie śródgałkowe.
Bardzo rzadkim ale spotykanym problemem jest tzw śnieg optyczny (proszę poszukać w wikipedii), którego podłoże ma wspólny mianownik z migreną. 
Proszę zwrócić się o pomoc do okulisty "

 

 

Edytowane przez Maga
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ok dziekuje Maga  przejde sie do okulisty może  to coś  poważnego . Jeszcze raz dziekuje ;) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 minut temu, Pat napisał:

Ok dziekuje Maga  przejde sie do okulisty może  to coś  poważnego . Jeszcze raz dziekuje ;) 

 Maga ma rację ,warto sprawdzić u lekarza , ja mam wieloletnie doświadczenie  -53 lata  i większość takich schorzeń i dolegliwości sam pokonałem naturalnymi metodami  ,lekarze nic nie poradzili ,to tyle ode mnie .narazie

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję  wam bardzo  życzę  miłego  wieczoru ;)  skontaktuje sie z lekarzem może  to nic takiego groźnego.  Pozdrawiam

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wszyscy co czuja telepatyczne zdalnosci, empatie którzy  nie sa swiadomi komunikowania sie z soba , to znaczy z osobami ktory sa wśród  nas prosze o pomoc a napewno mamy taka wiedze i  możemy  pomóc  sobie, prosze pomóżmy  sobie ,  myslmy noe o naszych problemach tylko co sie dzieje z nasza planeta i ze zwierzetami co cierpia za nas, to jest najwarzniejsze, zmobiluzujmy sie i pomozmy sobie i naszym bliskim, ocalmy innych i inne stworzenia, telepatyczne mozna sie porozumieć i pomóż  sobie,  badzmy razem jak nasi przodkowie

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.