Mistyk

Świat Wewnętrzny Człowieka -Duchowy .

13 postów w tym temacie

Świat wewnętrzny człowieka – czym on właściwie jest?
UKRYTE MECHANIZMY:

Myślę, że nie pomylę się zbyt wiele, jeśli postawię tezę, że współcześni ludzie żyją głównie wydarzeniami zewnętrznymi, natomiast pojęcie świata wewnętrznego człowieka traktują raczej jako ekstrawagancki dodatek erudycyjny. W dodatku mało konkretny, abstrakcyjny, a co za tym idzie dalej – bezużyteczny. Współczesny człowiek woli skupiać się na rzeczach namacalnych – na wydarzeniach zewnętrznych, które identyfikuje jako przyczynę swoich różnorodnych stanów psychicznych: jest smutny, ponieważ ktoś go odrzucił, wściekły, bo ktoś się z nim nie zgadza, zawiedziony, gdyż liczył na inny rozwój wydarzeń, etc.
Myśląc w ten sposób można w zasadzie przeżyć całe życie, co z większym lub mniejszym powodzeniem czyni większość ludzi. Jednak wskutek takich modus operandi, otaczający nas świat tkwi w obserwowalnej dzisiaj formie. Narzuca ona postrzeganie dotykających nas zdarzeń, jako wypadkowych chaotycznych przypadków: czegoś nieprzewidywalnego, nieopanowanego – a co za tym idzie – niebezpiecznego. Powszechnie dostępna wiedza – niestety – pełna jest pustych frazesów, które wręcz utwierdzają ludzi w tym pogubieniu. Zdarzają się jednak wśród nas tacy Podróżnicy, którzy wskutek różnych scenariuszy życiowych zostają wręcz zmuszeni odkryć, że taka perspektywa patrzenia na rzeczywistość jest bardzo powierzchowna, a praktykowanie jej, na dłuższą metę prowadzi do różnego rodzaju życiowych katastrof. Jednak nie chodzi o to, by każdy odkrywał taką wiedzę samotnie, za każdym razem w wielkim cierpieniu od nowa. Rzecz w tym, by wreszcie włączyła się ona trwale do krwiobiegu świadomości potocznej – by stała się organiczna, naturalna i powszechna – by wreszcie wyparła puste frazesy gotowych, niedziałających „recept” na życie.

Świat wewnętrzny człowieka – czym on właściwie jest?
Chcąc w skuteczny sposób wytłumaczyć, do czego właściwie odnosi się powyższy termin, napotykamy pewne trudności. Świat wewnętrzny człowieka nadal bowiem zostaje pojęciem ze wszach miar abstrakcyjnym. Gdzie on jest zlokalizowany? Jak wygląda? Jak działa? Odruchowo wiążemy go z hasłami takimi jak wyobraźnia, twórczość, osobiste przemyślenia, którymi się nie dzielimy się z innymi ludźmi. Jednak w istocie jest to twór o wiele bardziej rozbudowany, o znacznie większym niż nam się wydaje, wpływie na zewnętrzne wydarzenia naszego życia.

Tymczasem, by nie brnąć w małomówiące, naukowe wyjaśnienia, wyobraźmy sobie, że jest w nas taka przestrzeń, w której żyją różne postaci, funkcjonujące na podobnych zasadach, co komórki oraz mikroby występujące w naszym ciele fizycznym. Postaci te są analogiczne tych, które obserwujemy w życiu codziennym: mama, tata, sąsiad, szef – etc. Posiadają one swoje życie, swoją historię. Występują między nimi rozmaite relacje: kłótnie, napięcia, niesnaski – lecz również przyjaźnie czy miłości. W realny sposób przeżywają one swoje emocje i odczucia, wyrażające się w najrozmaitszych perypetiach oraz scenariuszach, w których uczestniczą. Wszystko to razem tworzy swoisty film, który formatem nie ustępuje największym hollywoodzkim produkcjom.

świat wewnętrzny człowieka

Wróćmy teraz do analizy: owe wewnętrzne postaci to oczywiście symbole pewnych sił psychicznych – ich obrazy (zdjęcia, kopie). Posiadają one swoje charakterystyczne cechy oraz atrybuty, dzięki którym możemy odróżnić jedne od drugich, czyli nadać im postać. Rodzaj relacji zachodzących między nimi: napięcie, harmonia, kłótnia, rozwód itd. to OGNISKA NASZYCH FAKTYCZNYCH STANÓW PSYCHICZNYCH. Zatem stan psychiczny jest tym, co istnieje pomiędzy owymi postaciami. Zazwyczaj jest tak, że większość z nich jest umiejscowiona w podświadomości ludzkiej, zepchnięta do cienia. Co to znaczy? Chodzi o to, że my, jako obserwator swojego wewnętrznego filmu, nie dostrzegamy jakiegoś istotnego wątku, w którym biorą udział nasze figury wewnętrzne. Taki nieuświadomiony wątek domaga się jednak tego, by być objętym przez strumień światła naszej świadomości. Dlatego – i tu pojawia się mała ekwilibrystyka, więc proszę o chwilę skupienia – ów wątek „przyciąga” do naszego zewnętrznego życia analogiczną względem swojego rdzenia sytuację, dzięki której mamy szansę go rozpoznać. Rdzeń każdego takiego wątku ma charakter emocjonalno – odczuciowy, dlatego działa on jak magnes, popychając nas w kierunku takich strumieni zdarzeń, dzięki którym będziemy mieli szansę go rozpoznać. Funkcjonuje tu zasada: podobne przyciąga podobne. Rozpoznanie takie przebiega więc poprzez proces wcielenia się w rolę którejś z postaci, biorącej udział w pominiętym wątku. Dlatego więc dopiero uczestnictwo w realnym wydarzeniu, które jest podobne do tego, jakie przeżywają postaci z naszego zagubionego, wewnętrznego fragmentu filmowego (np. wyrzucenie z pracy, zdrada męża, bądź też wygrana miliona złotych w totka), jest kluczem do „wpięcia się” w ogólną atmosferę, jaka w nim panuje. Czyli mówiąc prościej – dowiedzenie się o co właściwie chodzi.

Z tego co powyższe można więc wysnuć wniosek, że WEWNĘTRZNY ŚWIAT CZŁOWIEKA ma o wiele większe znaczenie i wpływ na rzeczywistość, niż nam się wydaje. Nasza psychika emituje sygnały, które przyciągają nas do sytuacji, będących odbiciem naszych FAKTYCZNYCH STANÓW PSYCHICZNYCH, a nie wyobrażeń na ich temat. Zdarzenia takie identyfikujemy jako życiowe katastrofy – czemu trudno się dziwić, gdyż są zazwyczaj niezwykle obciążające i przytłaczające. Udział w nich daje jednak szansę na weryfikację i zmianę tego, co nie działa w naszym wewnętrznym świecie poprawnie i harmonijnie – takie jest prawdziwe przeznaczenie świata zewnętrznego. To odbicie naszego wnętrza, lustro, w którym możemy się przejrzeć – lustro zaskakująco dosłowne, a nie źródło naszego nieszczęścia oraz niedoli.
Jednak jaka jest odruchowa reakcja większości ludzi na to, co widzi w zwierciadle wód swojego życia? Chce stłuc lustro! Jednym z tego przykładów są alegorycznie pojmowane Tabletki Przeciwbólowe, o których pisałam wcześniej w poście pod tym linkiem. Współcześnie identyfikujemy bowiem źródło swojego stanu psychicznego z tym, co dzieje się na zewnątrz, zamiast z tym, co przyciągnęło nas do takiego, a nie innego strumienia zdarzeń. Zazwyczaj nie umiemy powiązać dynamicznego układu sił, znajdujących się w naszym wewnętrznym świecie z obrazem, który objawia powierzchnia zwierciadła – czyli życie. W tym właśnie tkwi przyczyna naszego zagubienia oraz bycia niewolnikiem w gabinecie własnych cieni… Nie potrzeba więc chyba już dalej tłumaczyć, że zbicie lustra nie zmieni oryginału, które jest źródłem obrazu na jego powierzchni, prawda….?

http://resharmonica.pl/swiat-wewnetrzny-czlowieka-i-jego-wplyw-na-rzeczywistosc/

 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Róża jest symbolem rozwijających się sekretów Boga w człowieku
i reprezentuje już wyżej rozwinięte serce mistycznej duszy.
Pięć płatków róży oznacza pięć ran Chrystusa
i to jej cierniami Jezus Chrystus został ukoronowany...
czyli zostało połączone piękno i ból, które dało nieoczekiwany dar...
słodki zapach tego ciernia pod ciężarem cierpienia
narodził się na nowo... do życia wiecznego.

Wielopłatowa róża to symbol rozwoju duchowego,
już wyżej przebudzonego czakramu serca...
róża czerwona - pasja i poświęcenie
żółta - mądrość i radość
różowa - bezwarunkowa miłość, wdzięczność i pokój
biała - czystość i świętość.
Wszystkie róże pochodzą z Rajskiego Ogrodu.

https://www.vismaya-maitreya.pl

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mistyk - To Ty to napisałeś, czy tylko przybliżasz Nam czyjąś wypowiedź? Chodzi o pierwszy post.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Huragan napisał:

Mistyk - To Ty to napisałeś, czy tylko przybliżasz Nam czyjąś wypowiedź? Chodzi o pierwszy post.

Huraganie ,temat rozwoju duchowego \wewętrznego świata psychicznego jest mi dobrze znany od lat to praktykuję ,nie wiedziałem wcześniej czytając tylko o sprawach duchowych że to taka ciężka samo-dyscyplina i samo-doskonaenie ,wzrasta moja wrażliwość na zewnętrzne bodzce -telepatia i empatia ,i coraz bardziej staję się duchowym człowiekiem -zanikają wszelkie materialne potrzeby -głód ,sex ,itp dlatego nieraz muszę wspomóc się artykułem z internetu bo czuję  cały ból .smutek ,strach ,obawy  i ciężar świata .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, Mistyk napisał:

 coraz bardziej staję się duchowym człowiekiem -zanikają wszelkie materialne potrzeby -głód ,sex ,itp dlatego nieraz muszę wspomóc się artykułem z internetu bo czuję  cały ból .smutek ,strach ,obawy  i ciężar świata .

Widzisz....to chyba nie na tym polega, aby za wszelką cenę się energetycznie wybielać.

To że czujesz strach, obawy i ciężar świata wydaje mi się wyraźnym sygnałem że oderwałeś się za wysoko od swojej "niższej części" która jest częścią Ciebie, którą przyszedłeś tu ratować, i ten strach, obawy, i ciężar który czujesz nie jest Twój..., to znaczy jest, ale wydobywa się z głębi Twojej podświadomości, od której się powoli oddalasz, którą zostawiłeś samą sobie, która bez Ciebie sobie nie poradzi, i ten smutek i ból płynie od Twoich niższych Aspektów właśnie, a Ty to wszystko czujesz : (

...i to jest piękne że możesz po nich wrócić : )

W tym tekście który zamieściłeś, świetnie to ktoś ujął że nie jest drogą zbić lustro, a sztuką jest; z miłością i akceptacją pozwolić swoim "dzieciom" oczyścić się w naszym czystym Świetle, które pojawia się w skutek akceptacji właśnie. Akceptacji samego siebie na każdym poziomie naszego istnienia. Aby to zrobić niestety trzeba się odpowiednio dostroić (czasami bardzo nisko) Są dusze które schodzą przez kilka wcieleń nawet, gdyż za jednego wcielenia nie są w stanie tak głęboko zejść wibracyjnie, bez destrukcyjnego szoku. Biorą na siebie nieszczęścia, choroby, symbionty itp, i nurkują : )

Nie po to dostałeś od życia znakomite warunki na samym starcie, aby z nich teraz rezygnować. Duchowość jest niezmiernie potrzebna, aby przyświecać nam cel, ale nie na tym polega aby się w nią zapaść, i odlecieć.

Zapewniam Cię że jeśli będziesz już gotowy i załatwisz wszystko w niższych obszarach swojego Ja, to przypomnisz sobie kim naprawdę jesteś i wystrzelisz w mgnieniu oka i to będzie właściwe...i nie będziesz czuł strachu i ciężaru, a tylko radość i ekstazę.

Mistyku, ten artykuł co zamieściłeś, jest właśnie dla Ciebie : )

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
50 minut temu, Huragan napisał:

Widzisz....to chyba nie na tym polega, aby za wszelką cenę się energetycznie wybielać.

To że czujesz strach, obawy i ciężar świata wydaje mi się wyraźnym sygnałem że oderwałeś się za wysoko od swojej "niższej części" która jest częścią Ciebie, którą przyszedłeś tu ratować, i ten strach, obawy, i ciężar który czujesz nie jest Twój..., to znaczy jest, ale wydobywa się z głębi Twojej podświadomości, od której się powoli oddalasz, którą zostawiłeś samą sobie, która bez Ciebie sobie nie poradzi, i ten smutek i ból płynie od Twoich niższych Aspektów właśnie, a Ty to wszystko czujesz : (

...i to jest piękne że możesz po nich wrócić : )

W tym tekście który zamieściłeś, świetnie to ktoś ujął że nie jest drogą zbić lustro, a sztuką jest; z miłością i akceptacją pozwolić swoim "dzieciom" oczyścić się w naszym czystym Świetle, które pojawia się w skutek akceptacji właśnie. Akceptacji samego siebie na każdym poziomie naszego istnienia. Aby to zrobić niestety trzeba się odpowiednio dostroić (czasami bardzo nisko) Są dusze które schodzą przez kilka wcieleń nawet, gdyż za jednego wcielenia nie są w stanie tak głęboko zejść wibracyjnie, bez destrukcyjnego szoku. Biorą na siebie nieszczęścia, choroby, symbionty itp, i nurkują : )

Nie po to dostałeś od życia znakomite warunki na samym starcie, aby z nich teraz rezygnować. Duchowość jest niezmiernie potrzebna, aby przyświecać nam cel, ale nie na tym polega aby się w nią zapaść, i odlecieć.

Zapewniam Cię że jeśli będziesz już gotowy i załatwisz wszystko w niższych obszarach swojego Ja, to przypomnisz sobie kim naprawdę jesteś i wystrzelisz w mgnieniu oka i to będzie właściwe...i nie będziesz czuł strachu i ciężaru, a tylko radość i ekstazę.

Mistyku, ten artykuł co zamieściłeś, jest właśnie dla Ciebie : )

Rozumię cię ,ale modlĄCY SIĘ LUDIE W KOŚCIELE ,TO WŁAŚNIE modlą się do siebie ,jako swej duchowej połowy ,a o mn ie niewiesz nic ,jestem waszym Bogiem Stwórcą \Sobą /.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Mistyk napisał:

Rozumię cię ,ale modlĄCY SIĘ LUDIE W KOŚCIELE ,TO WŁAŚNIE modlą się do siebie ,jako swej duchowej połowy ,a o mn ie niewiesz nic ,jestem waszym Bogiem Stwórcą \Sobą /.

Hmmm...

Naprawdę świetnie że potrafisz osiągnąć taką świadomość aby odczuwać jedność na poziomie Stwórcy, to wspaniałe uczucie. jednakże pamiętaj że świadomość Stwórcy ma bardzo szerokie spektrum od A do Z : )  A mnie się wydaje że Ty się cały czas gdzieś "wspinasz", jednocześnie zapadając się.

Ja oczywiście przepraszam za wycieczki w Twoją stronę, ale wydałeś mi się znajomy, gdyż miewałem podobne stany,  które nie doprowadziły mnie do szczęścia, i dla tego od razu poczułem sympatię aby Ci pomóc zrozumieć to co pomogło mnie odnaleźć się ponownie w Świecie od którego zacząłem odpływać. Oczywiście zrobisz jak uważasz, jeśli masz chęć dalej iść drogą którą obrałeś to idź : )

A modlący się  ludzie w kościele, to fajnie byłoby, jakby kierowali modlitwy do siebie, do swojego serca, ale nic z tego...modlą się na zewnątrz (do krzyża, figurki, obrazu, czy bogów Anunackich) i niestety pozbywają się energii, na koszt istot które są mistrzami iluzji i mają niezłą ucztę energetyczną, kiedy ktoś wywala takie ładunki energii poza siebie. Owszem czasami coś dostanie w zamian na zachętę, oczywiście w zgodzie z interesami okupanta, no i aby dać świadectwo innym wokoło.  No ale z innego punktu widzenia, to też i taki układ jest akceptowany na wyższych poziomach istnienia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, Huragan napisał:

Hmmm...

Naprawdę świetnie że potrafisz osiągnąć taką świadomość aby odczuwać jedność na poziomie Stwórcy, to wspaniałe uczucie. jednakże pamiętaj że świadomość Stwórcy ma bardzo szerokie spektrum od A do Z : )  A mnie się wydaje że Ty się cały czas gdzieś "wspinasz", jednocześnie zapadając się.

Ja oczywiście przepraszam za wycieczki w Twoją stronę, ale wydałeś mi się znajomy, gdyż miewałem podobne stany,  które nie doprowadziły mnie do szczęścia, i dla tego od razu poczułem sympatię aby Ci pomóc zrozumieć to co pomogło mnie odnaleźć się ponownie w Świecie od którego zacząłem odpływać. Oczywiście zrobisz jak uważasz, jeśli masz chęć dalej iść drogą którą obrałeś to idź : )

A modlący się  ludzie w kościele, to fajnie byłoby, jakby kierowali modlitwy do siebie, do swojego serca, ale nic z tego...modlą się na zewnątrz (do krzyża, figurki, obrazu, czy bogów Anunackich) i niestety pozbywają się energii, na koszt istot które są mistrzami iluzji i mają niezłą ucztę energetyczną, kiedy ktoś wywala takie ładunki energii poza siebie. Owszem czasami coś dostanie w zamian na zachętę, oczywiście w zgodzie z interesami okupanta, no i aby dać świadectwo innym wokoło.  No ale z innego punktu widzenia, to też i taki układ jest akceptowany na wyższych poziomach istnienia.

Fajnie że prubujesz mi pomóc coś zrozumieć ,masz sny ,bo ja jako nieśmiertelna dusza nie mam ,jestem twoim znajomym ,jak każdej istoty na świecie ,jak Jezus Chrystus ,który był  synem człowieczym ,bo ja to ty ,oni ,tamci ,itp ,jestem waszą podświadomą duszą i lustrzanym odbiciem społeczeństwa ,poznaj samego siebie ,a poznasz mnie .https://www.samouzdrawianie.pl/poznaj-siebie/

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niesamowite... świetny artykuł, podoba mi się ten cytat:

"" Spotkanie z drugim człowiekiem umożliwia nam konfrontację z ciemną stroną naszej podświadomości. Nie skupiajmy się więc na skutkach, tylko na konkretnych przyczynach. Spróbujmy skupić się na swoim wnętrzu i dostrzeżmy własne błędy, wówczas uda nam się zmienić skutki. Nie osiągniemy całości, dopóki będziemy wypierać jakąś cząstkę siebie... ""

Mistyku, zaciekawiła mnie Twoja osoba. Piszesz że przeniosłeś swoją świadomość do poziomu jedności. Czy to stan, w którym oscylujesz cały czas, czy w jakiejś części? Jak się czujesz z tym na co dzień, jak odbierają Cię Twoi najbliżsi, Twoja rodzina? Jakie masz teraz z nimi relacje? Przepraszam że pytam o życie prywatne, ale to wszytko jest bardzo ciekawe....

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, Huragan napisał:

Niesamowite... świetny artykuł, podoba mi się ten cytat:

"" Spotkanie z drugim człowiekiem umożliwia nam konfrontację z ciemną stroną naszej podświadomości. Nie skupiajmy się więc na skutkach, tylko na konkretnych przyczynach. Spróbujmy skupić się na swoim wnętrzu i dostrzeżmy własne błędy, wówczas uda nam się zmienić skutki. Nie osiągniemy całości, dopóki będziemy wypierać jakąś cząstkę siebie... ""

Mistyku, zaciekawiła mnie Twoja osoba. Piszesz że przeniosłeś swoją świadomość do poziomu jedności. Czy to stan, w którym oscylujesz cały czas, czy w jakiejś części? Jak się czujesz z tym na co dzień, jak odbierają Cię Twoi najbliżsi, Twoja rodzina? Jakie masz teraz z nimi relacje? Przepraszam że pytam o życie prywatne, ale to wszytko jest bardzo ciekawe....

HuraGANIE CHĘTNIE ODPIQWIEM ,BO JEDNOŚĆ / OŚWIECENIE /NIRWANA /SATORI / SAMOREALZACJA, to tak jakbyś był martwy dla najbliższych i nie miał dawnego życia ,jak byś żył wiecznie po śmierci z Bogiem Ojcem Duchowym w \Duchu Świętym .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja Auto-Biografia - Praca W Rozwoju Duchowym -Samo-Doskonaleniu Duszy \ Moralnemu I Samo-dyscyplinie Etycznej \ Wewnętrznej

Pokochać wroga
Myślę, że każdy człowiek przynajmniej raz miał przyjemność doświadczyć osoby, która wzbudzała w nim bardzo negatywne odczucia i emocje. Powiem więcej- jeśli nigdy nie trafiłeś na kogoś, kto deptał ci po piętach- z całą pewnością należysz do bardzo nielicznej grupy ludzi, których potocznie można by nazwać szczęściarzami.

Nie nazwaliby Cie tak jednak Ci, którzy są na ścieżce rozwoju osobistego. Według nich byłbyś raczej człowiekiem pełnym akceptacji, zrozumienia i wewnętrznej harmonii.

Dobrowolna praca w celu dostrzeżenia kierujących naszym życiem zależności oraz ich zrozumienia- nie jest zjawiskiem często spotykanym wśród ludzi (choć trend jest zdecydowanie wzrastający). Proces ten wymaga od nas zaangażowania i chęci zrozumienia samego siebie oraz otaczającego świata i taka wewnętrzna potrzeba po prostu albo w nas istnieje, albo jej nie ma.

Jeśli jednak pewnego dnia nagle zacznie się w nas tlić iskierka zawierająca w sobie głębokie pragnienie poznania siebie, nie ma już od tego odwrotu. Jest to moment, w którym dobrowolnie poddajemy się procesowi autoanalizy i obserwacji, chłoniemy wiedzę z przeróżnych dostępnych źródeł typu kursy, książki czy tez nauczyciele (którzy zgodnie ze słynnym powiedzeniem Gautama Buddha ‘kiedy uczeń jest gotowy,nauczyciel się pojawi’ znajdują nas właśnie wtedy, gdy ich potrzebujemy).

Po pewnym czasie zaczynamy mieć dostęp do naszej intuicji, do wiedzy własnej, niezapożyczonej, która zawsze była i jest częścią naszej duszy.

W moim przypadku proces zwiększania świadomości trwał dobrych kilka lat zanim zrozumiałam, ze osoba której nikt nigdy nie zdaje się wchodzić w drogę jest po prostu osoba wewnętrznie zbalansowana. Od bardzo dawna istniało we mnie silne pragnienie, by poznać i zrozumieć siebie, dlatego tez proces ten był u mnie czymś całkowicie naturalnym, był pójściem za głosem mojego serca i sprawiał mi wielka przyjemność. Nie każdy jednak jest pasjonata analizy ludzkich zachowań i wielu z nas wcale nie ma najmniejszej ochoty by poświęcać czas na zagłębianie się w tajniki ludzkiej natury. Podobnie ja nie wykazałabym z pewnością wielkiego entuzjazmu czy tez nawet zainteresowania na myśl o projekcie, który nie jest dla mnie w ogóle interesujący. Uważam jednak, iż dla ułatwienia sobie życia- warto choć bardzo pobieżnie, zapoznać się z kilkoma głównymi zależnościami, które sterują naszymi zachowaniami oraz jednocześnie przyciągają do naszego życia określone sytuacje, osoby i doświadczenia.

Dlaczego wiec pojawiają się w naszym życiu osoby, które drażnią nas swoim zachowaniem?

Dlaczego w skrajnych przypadkach naszej niechęci do danego człowieka, pojawiają się w nas tak silne emocje jak nienawiść?

Myślę, ze każdy z nas bardzo szybko podałby cala listę powodów, dla których czuje niechęć do jakiejś konkretnej osoby lub tez nawet uważa ja za wroga.

Lista mogłaby zawierać nielubiane przez nas cechy charakteru naszego nieprzyjaciela jak i sytuacje, w których zostaliśmy w jakiś sposób zranieni przez jego postępowanie. Najprawdopodobniej skupilibyśmy się na drugiej osobie, czyli na zewnętrznym czynnikach, które spowodowały nasze negatywne nastawienie.

Z reguły bowiem jest w nas tendencja do koncentrowania swojej uwagi na wszystkim tym, co jest poza nami (czyli na naszych życiowych okolicznościach)- raczej niż na tym, co jest w wewnątrz nas.

Ja bardzo często spotykałem osoby, które wywoływały u mnie złość- delikatnie to ujmując 😉

Dodatkowo ta negatywna emocja stawała się we mnie jeszcze silniejsza poprzez fakt, iż za żadne skarby nie chciałam dać po sobie znać mojego aktualnego stanu emocjonalnego. W środku wszystko mogłoby się we mnie dosłownie gotować, natomiast na zewnątrz widniał przytwierdzony na stale do mojej twarzy wielki uśmiech o kształcie rogala. W rezultacie wieczorami nie bardzo wiedziałam jak w poszukiwaniu ulgi mogę jeszcze wykręcić twarz , która była całkowicie zesztywniała od mojego nieustającego księżycowego uśmiechu.

Winnych za moje złe samopoczucie oczywiście poszukiwałem w swoim otoczeniu. Jeżeli kogoś nie lubiłem, jeśli ktoś mnie denerwował czy tez wyrządził mi jakaś krzywdę- to jego obwiniałem za dany obrót spraw. Przecież to on był wszystkiemu winny, jest to chyba oczywiste prawda????

Ten ktoś- na przykład, odzywał się do mnie w sposób niegrzeczny lub nawet chamski. Albo przypuśćmy, ze mnie okłamał, oszukiwał a możne uważał mnie za taki i owaki….potencjalne powody wymieniać można by godzinami.

W rezultacie czujemy się całkowicie usprawiedliwieni, bo znamy logiczna, namacalna przyczynę swoich negatywnych emocji. Mało tego- często mamy poczucie bycia ofiara sytuacji a nasza niechęć do wroga wciąż narasta.

Kim jest nasz wróg?

Otóż, jeśli choć na chwile zechcemy dokładniej przyjrzeć się samemu sobie, naszym reakcjom i odczuciom, które wzbudza w nas i potęguje zachowanie drugiej osoby- możemy odkryć coś niezwykle interesującego a zarazem zaskakującego o samym sobie….

Większość z nas nie zdaje sobie bowiem sprawy jak wielka szansa na odkrycie prawdy o własnej osobie kryją nasze interakcje z ludźmi. Kontakty z innymi osobami wyzwalają w nas pozytywne bądź tez negatywne odczucia. Oczywiście, wolelibyśmy doświadczać tylko tych należących do pierwszej kategorii, gdyż wówczas nie wchodzimy w żadnego rodzaju konflikty z otoczeniem.

Warto jednak zauważyć, ze kiedy ludzie są dla nas mili, przyjaźni i kochający- tak łatwo się nam z nimi współżyje, ze brakuje w nas pewnego rodzaju bodźca do odkrywania i uleczania stłumionych, ciemnych części naszego ja, części których często nie jesteśmy świadomi.

W rzeczywistości, ci którzy wywołują w nas najgorsze, najpotężniejsze emocje i reakcje- są naszymi najlepszymi NAUCZYCIELAMI.

Kiedy trafiają na nasze czule punkty- nasze reakcje są często dość intensywne. Reakcje te mogą być również zaobserwowane w naszym fizycznym ciele jako poczucie niepokoju w okolicach splotu słonecznego, górnej części klatki piersiowej czy tez głowy. Nasz oddech może stać się szybszy i krótszy, temperatura naszego ciała wyraźnie wzrasta a serce zaczyna bić szybciej.

Możemy odczuwać przypływ smutku, gniewu, żalu czy tez poczuć się zranieni. Możemy poczuć się odrzuceni, zawstydzeni, zazdrośni, winni, wystraszeni lub tez zauważyć u siebie szereg innych możliwych niekomfortowych emocji. Ktoś coś powiedział lub tez coś zrobił, co wyzwala w nas stare przekonanie czy tez uaktywnia pamięć- tym samym wywołując w nas coś, co ciągle w nas drzemało czekając na taki właśnie moment pobudzenia.

Zasadnicza kwestia jest zrozumienie jednak, iż NIKT NIE MOŻE WYWOŁAĆ/WZBUDZIĆ W NAS NICZEGO CZEGO NIE TŁUMIMY/SKRYWAMY SAMI W SOBIE.

Jeśli otworzymy się na tyle, by choć rozważyć możliwość prawdziwości powyższego stwierdzenia- możemy dojść do wniosku, iż w rzeczywistości- ludzie, którzy budzą w nas negatywne emocje są naszą wielką szansą na wewnętrzne uzdrowienie.

Pokazując to na konkretnym przykładzie- załóżmy, na przykład, ze ktoś czuje się wiecznie poniżany i krytykowany przez współpracownika, szefa czy tez jakaś inna obecną w jego życiu osobę. Za każdym razem, gdy wchodzi w interakcje z ta osobą, odczuwa do niej niechęć i stara się jak najszybciej zakończyć rozmowę. Pojawia się wówczas u niego poczucie bycia gorszym, zawstydzenie, poczucie bycia ofiarą, złość czy też jakaś inna nieprzyjemna emocja.

Zakorzenione w nas, od dziecka wyuczone automatyczne zachowanie skłania do obwiniania wspomnianego powyżej współpracownika/szefa za wywołane u nas reakcje.

W rzeczywistości jednak, jeśli zaryzykujemy i zechcemy bliżej przyglądnąć się samemu sobie- dostrzeżemy, iż emocje wywołane w trakcie kontaktu z tą osobą- są obecne ponieważ to my sami odczuwamy w stosunku do siebie pewnego rodzaju niechęć, brakuje nam poczucia własnej wartości czy tez samoakceptacji. Gdybyśmy nie mieli tego typu przekonań na swój temat (a mogą być one tak głęboko ukryte w naszej podświadomości, ze w ogóle nie zdajemy sobie z nich sprawy)- wówczas zachowanie tej osoby nie wzbudziłoby w nas żadnych emocji, byłoby całkowicie neutralne.

Ponadto, ponieważ w naszym polu energetycznym nieustannie przenosimy tłumione w nas emocje- będziemy stale nieświadomie przyciągać do siebie ludzi i sytuacje, które pobudzają w nas te skryte, negatywne aspekty naszego ja. Dostrzegając większy obraz tego co się ‘nam przytrafia’ – wszystko to jest bardzo pozytywne i dzieje się po to, by pomoc nam wyzwolić się spod ciężaru tego negatywnego, utrudniającego nam życie ładunku.

Tak wiec, nasi wrogowie na głębszych płaszczyznach egzystencji, są tak naprawdę naszymi sprzymierzeńcami. Są to osoby, dusze- które pomagają nam uwolnić się od wszelkich ograniczających zachowań, ciężkich emocji i reakcji. Nie są one oczywiście świadome tych wyższych, ukrytych celów swojego postępowania. My jednak, gdy już zrozumiemy ten niezwykle intrygujący proces będący nieodłączną częścią naszego życia- możemy podchodzić z większym dystansem do tych, którzy ciągle działają nam na nerwy. Być może nawet może ich z wdzięczności pokochać….1f642.png:)

Mam nadzieje, ze temat mojego pierwszego artykułu, wydal Ci eis ciekawy i zainspirował do przemyśleń.

Jeśli masz jakieś pytania czy tez wątpliwości związane z powyższym zagadnieniem- pisz proszę śmiało, a ja odpowiem z wielka przyjemnością 🙂

Jeżeli zainteresowała Cie tematyka ukrytych aspektów naszego Ja i Chciałbyś/Chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat (a możne nawet podjąć samodzielnego ich odkrywania)- polecam Ci ta niezwykła książkę napisana przez niesamowitą kobietę- Debbie Ford. Debbie poświeciła większość swojego życia tematyce związanej z rozwojem osobistym oraz transformacja. Jest ona autorka kilku bestsellerów, a także międzynarodowym ekspertem z zakresu potencjału ludzkiego. Jej książka znajdująca się pod poniższym linkiem jest naprawdę warta polecenia.

Efekt cienia. Podwójna natura źródłem Twojej siły

Obraz może zawieraÄ: tekst W jednej z najbardziej znanych scen w „Gwiezdnych wojnach” nauczyciel Luke'a Skywalkera ostrzega swojego młodego adepta przed przejściem na ciemną stronę mocy. Mrok, który został przedstawiony w tym filmie istnieje także w naszym życiu. I, zupełnie jak w filmie, daje on nieskończone możliwości osobom, które z niego korzystają. Jedyna różnica polega na tym, że w prawdziwym życiu nie ma on nic wspólnego ze złem!

Autorka była na skraju upadku – zarówno finansowego jak i moralnego. Zdała sobie jednak wtedy sprawę z istnienia swojego cienia i go zaakceptowała. Z osoby balansującej na krawędzi przemieniła się w jednego z największych nauczycieli duchowych, bestsellerową autorkę New York Timesa i bliską współpracowniczkę Deepaka Chopry. Dziś daje każdemu z nas możliwość dokonania podobnej metamorfozy we własnym życiu.

W tej książce znajdziesz definicję cienia oraz zaskakujące rezultaty przeprowadzonych nad nim badań. Poznasz również niezawodne ćwiczenia do pracy nad tym, co w Tobie mroczne bądź negatywne. Przeszłość ukształtowała tkwiący w Tobie mrok. Zamiast się go wypierać, lepiej go wykorzystać do własnych celów. Niejednokrotnie najgorsze cechy można bowiem przekuć w najcenniejsze cnoty. Autorka opisała liczne historie osób, którym się to udało. Ty też możesz do nich dołączyć!

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo fajne przemyślenia : )

Ciekawa książka, muszę przeczytać.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, Huragan napisał:

Bardzo fajne przemyślenia : )

Ciekawa książka, muszę przeczytać.

Polecam ,sam ją mam i czytałem nieraz ,a jak świadomość duchowa \ zrozumienie wzrasta ,to warto jeszcze raz do niej zajrzeć .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.