dawid298

Kilka trudnych, złożonych snów

38 postów w tym temacie

Witam, od  jakiegoś czasu prowadzę dziennik snów (tak od początku września mniejwięcej), mam pewne podstawowe pojęcie o interpretacji snów i zwykle za pomocą senników internetowych potrafię zrozumieć znaczenie lub przesłanie większości snów, lub przynajmniej wyczuć (nie zawsze umiem wtedy to ubrać w słowa) ich przesłanie jeśli są to nietypowe symbole lub są one połączone w nietypowy sposób lub jest ich dość dużo (ale niestety takich mam większość). Zanim zacząłem spisywać sny, regularnie miewałem je w weekendy, często powtarzał się motyw jazdy autobusem, miałem też jeden sen, który do teraz pamiętam bardzo dobrze i w zasadzie się sprawdził bardzo dokładnie (nie był zbyt symboliczny, ukazywał pewne nadciągające wydarzenia bardzo wiernie ale uproszczone i okrojone wyłącznie do uczuć i minimum logiczno-chronologicznego). 

Coś o mnie: Studiuję na Politechnice, mam lat 22, skończyłem niedawno pracę inżynierską i na tym się skupiałem. Pracę napisałem bardzo ładnie, co było poniekąd moim celem. Z życia osobistego: Jestem typem samotnika, mam wąskie grono zaufanych przyjaciół, jestem dość skryty, typ osobowości który pasuje do mnie zdecydowanie najbardziej to melancholik, w teście na stronie 16personalities jaki sobie robiłem jakiś czas temu wyszedł mi logistyk, przez jakiś czas moje myśli zajmowała pewna osoba, o której bardzo chciałem zapomnieć ( i udawało mi się to z tyg. na tydzień coraz skuteczniej, bo miałem ku temu powody, dotknęło mnie to, z tym właśnie związany był ten sen napisałem o nim powyżej).

I teraz wypiszę chronologicznie sny, które sprawiają mi najwięcej kłopotów, jednocześnie bardzo dobrze je pamiętam (dużo symboli,często łączą się w niezrozumiały dla mnie sposób, najczęściej trudnych do odnalezienia lub zrozumienia, dużo się dzieje i w dodatku z przeskokami), dlatego jak przypuszczam mówią coś bardzo istotnego.

1) 15.09.18  Jestem u kogoś w ogrodzie i zrywam do zjedzenia jakiś owoc, po czym jakiś człowiek koło 50 lat woła mnie z okna, trochę przy tym na mnie krzyczy i chyba mnie z kimś myli ( co to za owoc nie miało większego znaczenia, podobnie co to za człowiek (nie znam go) i  co mówi do mnie). Drobny przeskok: Idę do lasu, gdzie przy wyjściu zrywam trochę bardzo smacznych winogron, były takie białe, wręcz przezroczyste (jest to bardzo ważne), (kolejny drobny przeskok?) idę jeszcze dalej i dochodzę do sklepu, wchodzę do niego i widzę takie same winogrona jakie zrywałem, wtedy stwierdziłem, że muszę nazbierać ich więcej. Owoce to jest motyw, który wraca mi w snach dość często, sklep też się zdarzał czasem w przeszłości.

2) 02.11.18 Dość dziwny sen, w którym jestem wyłącznie obserwatorem i to w dodatku jakby bezosobowo, po prostu wiem że coś się dzieje w śnie. Głównym motywem jest zaginięcie, morderstwo lub podobne zdarzenie, nie ma właściwie żadnego znaczenia o kogo chodzi, liczy się tylko fakt, że coś takiego jest. "Śledztwo/dochodzenie" w tej sprawie prowadzą dwie kobiety, znają się (ale nie są to żadne konkretne osoby, które ja znam), jedna z nich jest taka spokojna, niekonfliktowa itd., druga odwrotnie. Wysuwają w swoją stronę wzajemne podejrzenia, czy nawet oskarżenia. Ciekawe jest to, że  obie mają ku temu pewne wyraźne podstawy i z  jednego konkretnego punktu widzenia rację na swój sposób od strony logicznej (nie ma znaczenia jakie konkretnie oskarżenia i powody, coś takiego jest i tyle, istotna jest tutaj ta właśnie ich przeciwstawność i to, że można tak to widzieć), obie oczywiście się mylą i (chyba, nie pamiętam na 100%) przekonają się o tym.

3) [okres świąt] Jestem na dworcu kolejowym, jest to otwarta przestrzeń, perony itd., przechodzę przez kolejne tory, przy przechodzeniu przez jedne z nich,  pociąg zaczyna powoli ruszać i gdy mnie mija dość blisko dotykam go ręką i idę dalej (ten pociąg nie zrobił na mnie jakiegoś wrażenia i na 100% nie by to pociąg, którym miałem gdzieś jechać, a gdy odjeżdżał  i go dotykałem nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, takie "niech sobie jedzie"). Tutaj ma miejsce przeskok, nagle znaduję się w zupełnie innym miejscu, ale dalej na dworcu, jest obok mnie iluś znajomych (mało znaczące, taka zbieranina znajomych twarzy nie wiadomo po co) i się za czymś kryjemy, ja zza czegoś wyglądam, tutaj pojawiła mi się w śnie taka myśl, że trzeba dokądś wracać.

4) [2 tydzień stycznia] Jestem u dziadków w domu na pietrze (jest to dom  dwurodzinny), wokół mnie jest praktycznie cała rodzina (obserwatorzy, jak inne osoby pojawiające się później i ja sam, z tym że "przeżywam" to 1-osobowo), przychodzi trąba powietrzna/huragan, bardzo silna i ciemna, przechodzi przez okolicę niszcząc częściowo lub całkowicie domy sąsiadów (pozrywane dachy, a nawet powyrywane ściany i całe domy), gdy trąba powietrzna przechodzi przez "nasz" dom, patrzymy na nią z przodu z okna (są to okna dość duże, z tego co pamiętam to od północy, jak ma to jakieś znaczenie), a dom jedynie się potrząsł, podrgał i nic mu się nie stało, pogoda również się poprawiła, stała się wręcz ładna i wszyscy sąsiedzi z okolicy (my też) wychodzimy na zewnątrz, na ulicę.

5) 22.02.19 Miejsce akcji nieznane i jednocześnie nieistotne, są dwie kobiety bardzo do siebie podobne, ale w tym śnie jestem przekonany (wręcz pewny), że jest to jedna i ta sama osoba, ale w dwóch postaciach, robi coś z pewnym przedmiotem, jest to miecz lub coś bardzo do niego podobnego (ale nie szabla) zwłaszcza po wykonaniu tej czynności (nie ma pojęcia co), po czym daruje mi go, a ja go przyjmuję (miejsca nie miały to jakiegoś znaczenia lub ich nie pamiętam, ale to akurat było już w innym miejscu)

6) 23.02.19 Szafka kuchenna pełna czystych, białych, ułożonych talerzy, otworzyłem ją, słyszałem głos (było to coś w stylu komentarza narratorskiego) każący mi szukać czegoś w ukrytym drugim dnie tej szafki, a miały to być prezenty, bądź coś co się zwie podobnie ale nie jest jednocześnie prezentem od żadnej osoby, obchodzę wtedy ścianę na której jest ta szafka, jest tam jakby drugie otwarcie czy inne dojście do tego, co mam szukać. Znajduję tam ileś ciekawych, fajnych, interesujących itd. przedmiotów, nie widziałem jednocześnie w śnie nic konkretnego, takie były moje odczucia, ale jeden z przedmiotów jakie wpadły mi w ręce to była jakaś bliżej nieokreślona elektronika wielkości zbliżonej do dekodera do TV. W tym śnie nie chodzi o żadną konkretną szafkę, żadną konkretną ścianę, mało istotne jest jak dobieram się do tego drugiego dna tej szafki czy co to dokładnie było i jak obchodzę tą ścianę, jedynie talerze przypominały te, jakie mam w domu.

Miałem też trochę snów krótszych, ale znacznie bardziej nietypowe od tych powyżej i pamiętam je prawie tak samo dobrze:

 

7) 02.10.18 Taki san, jakbym dosłownie był w czyichś myslach, w czyjejś głowie i je znał, jednocześnie nic z tego nie pamiętałem, widziałem jedynie że te myśli były o mnie lub ze mną związane

8) 13.10.18 Sen, gdzie śpię we własnym łóżku, leżę na brzuchu i się budzę, wtedy budzę się naprawdę i w rzeczywistości spałem na boku.

9) 05.12.18 Śniło mi się, że mówię po co komu prowadzę ten dziennik snów, jednocześnie nie pamiętam komu, co dokładnie i dlaczego to mówię

Dodam jeszcze dwa sny, które również wprowadziły mnie w pewne zdumienie, ale wydaje mi się że dobrze je interpretuję:

a) widzę lwicę, jest łagodna, nie atakuje mnie i jest blisko mnie -  nasuwa mi się, że chodzi tu o jakąś kobietę, która ma pewien autorytet lub mądrość czy wiedzę,której teoretycznie mógł bym się obawiać, ale nie powinienem, ponieważ mi sprzyja, i sam w odpowiednim czasie powinienem zdać sobie sprawę o kogo chodzi.

b) Długi stół z białym obrusem, przy którym ktoś siedzi, ja skradam lub chowam się pod nim - czuję, że ma to związek z jakimiś moimi lękami lub obawami, których nie chcę pokazywać absolutnie nikomu i jednocześnie próbuję się ich pozbyć tak, aby nikt o niczym nie wiedział.

 

Zrobiło się tego dużo, starałem się zawrzeć wszysko co potrzeba. Dziękuję każdemu za nawet jakąkolwiek wskazówkę.

 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Witam, od  jakiegoś czasu prowadzę dziennik snów (tak od początku września mniejwięcej), mam pewne podstawowe pojęcie o interpretacji snów i zwykle za pomocą senników internetowych potrafię zrozumieć znaczenie lub przesłanie większości snów, lub przynajmniej wyczuć (nie zawsze umiem wtedy to ubrać w słowa) ich przesłanie jeśli są to nietypowe symbole lub są one połączone w nietypowy sposób lub jest ich dość dużo (ale niestety takich mam większość). Zanim zacząłem spisywać sny, regularnie miewałem je w weekendy, często powtarzał się motyw jazdy autobusem, miałem też jeden sen, który do teraz pamiętam bardzo dobrze i w zasadzie się sprawdził bardzo dokładnie (nie był zbyt symboliczny, ukazywał pewne nadciągające wydarzenia bardzo wiernie ale uproszczone i okrojone wyłącznie do uczuć i minimum logiczno-chronologicznego). 

Coś o mnie: Studiuję na Politechnice, mam lat 22, skończyłem niedawno pracę inżynierską i na tym się skupiałem. Pracę napisałem bardzo ładnie, co było poniekąd moim celem. Z życia osobistego: Jestem typem samotnika, mam wąskie grono zaufanych przyjaciół, jestem dość skryty, typ osobowości który pasuje do mnie zdecydowanie najbardziej to melancholik, w teście na stronie 16personalities jaki sobie robiłem jakiś czas temu wyszedł mi logistyk, przez jakiś czas moje myśli zajmowała pewna osoba, o której bardzo chciałem zapomnieć ( i udawało mi się to z tyg. na tydzień coraz skuteczniej, bo miałem ku temu powody, dotknęło mnie to, z tym właśnie związany był ten sen napisałem o nim powyżej).

I teraz wypiszę chronologicznie sny, które sprawiają mi najwięcej kłopotów, jednocześnie bardzo dobrze je pamiętam (dużo symboli,często łączą się w niezrozumiały dla mnie sposób, najczęściej trudnych do odnalezienia lub zrozumienia, dużo się dzieje i w dodatku z przeskokami), dlatego jak przypuszczam mówią coś bardzo istotnego.

1) 15.09.18  Jestem u kogoś w ogrodzie i zrywam do zjedzenia jakiś owoc, po czym jakiś człowiek koło 50 lat woła mnie z okna, trochę przy tym na mnie krzyczy i chyba mnie z kimś myli ( co to za owoc nie miało większego znaczenia, podobnie co to za człowiek (nie znam go) i  co mówi do mnie). Drobny przeskok: Idę do lasu, gdzie przy wyjściu zrywam trochę bardzo smacznych winogron, były takie białe, wręcz przezroczyste (jest to bardzo ważne), (kolejny drobny przeskok?) idę jeszcze dalej i dochodzę do sklepu, wchodzę do niego i widzę takie same winogrona jakie zrywałem, wtedy stwierdziłem, że muszę nazbierać ich więcej. Owoce to jest motyw, który wraca mi w snach dość często, sklep też się zdarzał czasem w przeszłości.

2) 02.11.18 Dość dziwny sen, w którym jestem wyłącznie obserwatorem i to w dodatku jakby bezosobowo, po prostu wiem że coś się dzieje w śnie. Głównym motywem jest zaginięcie, morderstwo lub podobne zdarzenie, nie ma właściwie żadnego znaczenia o kogo chodzi, liczy się tylko fakt, że coś takiego jest. "Śledztwo/dochodzenie" w tej sprawie prowadzą dwie kobiety, znają się (ale nie są to żadne konkretne osoby, które ja znam), jedna z nich jest taka spokojna, niekonfliktowa itd., druga odwrotnie. Wysuwają w swoją stronę wzajemne podejrzenia, czy nawet oskarżenia. Ciekawe jest to, że  obie mają ku temu pewne wyraźne podstawy i z  jednego konkretnego punktu widzenia rację na swój sposób od strony logicznej (nie ma znaczenia jakie konkretnie oskarżenia i powody, coś takiego jest i tyle, istotna jest tutaj ta właśnie ich przeciwstawność i to, że można tak to widzieć), obie oczywiście się mylą i (chyba, nie pamiętam na 100%) przekonają się o tym.

3) [okres świąt] Jestem na dworcu kolejowym, jest to otwarta przestrzeń, perony itd., przechodzę przez kolejne tory, przy przechodzeniu przez jedne z nich,  pociąg zaczyna powoli ruszać i gdy mnie mija dość blisko dotykam go ręką i idę dalej (ten pociąg nie zrobił na mnie jakiegoś wrażenia i na 100% nie by to pociąg, którym miałem gdzieś jechać, a gdy odjeżdżał  i go dotykałem nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, takie "niech sobie jedzie"). Tutaj ma miejsce przeskok, nagle znaduję się w zupełnie innym miejscu, ale dalej na dworcu, jest obok mnie iluś znajomych (mało znaczące, taka zbieranina znajomych twarzy nie wiadomo po co) i się za czymś kryjemy, ja zza czegoś wyglądam, tutaj pojawiła mi się w śnie taka myśl, że trzeba dokądś wracać.

4) [2 tydzień stycznia] Jestem u dziadków w domu na pietrze (jest to dom  dwurodzinny), wokół mnie jest praktycznie cała rodzina (obserwatorzy, jak inne osoby pojawiające się później i ja sam, z tym że "przeżywam" to 1-osobowo), przychodzi trąba powietrzna/huragan, bardzo silna i ciemna, przechodzi przez okolicę niszcząc częściowo lub całkowicie domy sąsiadów (pozrywane dachy, a nawet powyrywane ściany i całe domy), gdy trąba powietrzna przechodzi przez "nasz" dom, patrzymy na nią z przodu z okna (są to okna dość duże, z tego co pamiętam to od północy, jak ma to jakieś znaczenie), a dom jedynie się potrząsł, podrgał i nic mu się nie stało, pogoda również się poprawiła, stała się wręcz ładna i wszyscy sąsiedzi z okolicy (my też) wychodzimy na zewnątrz, na ulicę.

5) 22.02.19 Miejsce akcji nieznane i jednocześnie nieistotne, są dwie kobiety bardzo do siebie podobne, ale w tym śnie jestem przekonany (wręcz pewny), że jest to jedna i ta sama osoba, ale w dwóch postaciach, robi coś z pewnym przedmiotem, jest to miecz lub coś bardzo do niego podobnego (ale nie szabla) zwłaszcza po wykonaniu tej czynności (nie ma pojęcia co), po czym daruje mi go, a ja go przyjmuję (miejsca nie miały to jakiegoś znaczenia lub ich nie pamiętam, ale to akurat było już w innym miejscu)

6) 23.02.19 Szafka kuchenna pełna czystych, białych, ułożonych talerzy, otworzyłem ją, słyszałem głos (było to coś w stylu komentarza narratorskiego) każący mi szukać czegoś w ukrytym drugim dnie tej szafki, a miały to być prezenty, bądź coś co się zwie podobnie ale nie jest jednocześnie prezentem od żadnej osoby, obchodzę wtedy ścianę na której jest ta szafka, jest tam jakby drugie otwarcie czy inne dojście do tego, co mam szukać. Znajduję tam ileś ciekawych, fajnych, interesujących itd. przedmiotów, nie widziałem jednocześnie w śnie nic konkretnego, takie były moje odczucia, ale jeden z przedmiotów jakie wpadły mi w ręce to była jakaś bliżej nieokreślona elektronika wielkości zbliżonej do dekodera do TV. W tym śnie nie chodzi o żadną konkretną szafkę, żadną konkretną ścianę, mało istotne jest jak dobieram się do tego drugiego dna tej szafki czy co to dokładnie było i jak obchodzę tą ścianę, jedynie talerze przypominały te, jakie mam w domu.

Miałem też trochę snów krótszych, ale znacznie bardziej nietypowe od tych powyżej i pamiętam je prawie tak samo dobrze:

 

7) 02.10.18 Taki san, jakbym dosłownie był w czyichś myslach, w czyjejś głowie i je znał, jednocześnie nic z tego nie pamiętałem, widziałem jedynie że te myśli były o mnie lub ze mną związane

8) 13.10.18 Sen, gdzie śpię we własnym łóżku, leżę na brzuchu i się budzę, wtedy budzę się naprawdę i w rzeczywistości spałem na boku.

9) 05.12.18 Śniło mi się, że mówię po co komu prowadzę ten dziennik snów, jednocześnie nie pamiętam komu, co dokładnie i dlaczego to mówię

Dodam jeszcze dwa sny, które również wprowadziły mnie w pewne zdumienie, ale wydaje mi się że dobrze je interpretuję:

a) widzę lwicę, jest łagodna, nie atakuje mnie i jest blisko mnie -  nasuwa mi się, że chodzi tu o jakąś kobietę, która ma pewien autorytet lub mądrość czy wiedzę,której teoretycznie mógł bym się obawiać, ale nie powinienem, ponieważ mi sprzyja, i sam w odpowiednim czasie powinienem zdać sobie sprawę o kogo chodzi.

b) Długi stół z białym obrusem, przy którym ktoś siedzi, ja skradam lub chowam się pod nim - czuję, że ma to związek z jakimiś moimi lękami lub obawami, których nie chcę pokazywać absolutnie nikomu i jednocześnie próbuję się ich pozbyć tak, aby nikt o niczym nie wiedział.

 

Zrobiło się tego dużo, starałem się zawrzeć wszysko co potrzeba. Dziękuję każdemu za nawet jakąkolwiek wskazówkę.

Oprócz mnie nikt tak naprawdę ci nie odpowie ,bo to świadome ,-prorocze sny ,to mistyczne ,nadprzyrodzone doznania ,.których w życiu miałem wiele ,słuchaj tylko siebie ,swej intuicji i głosu swego serca w którym, Bóg Mieszka ,  nie ufaj nikomu ,bo tylko podświadomie , telepatycznie kradną twą energię życiową  ,a nie posłuchasz mnie ,to z czasem, będziesz tego bardzo żałował ,tak jak ja kiedyś ,ale nauczyłem się na błędach .

Pozdrawiam :) 

 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Cytuj

Oprócz mnie nikt tak naprawdę ci nie odpowie ,bo to świadome ,-prorocze sny ,to mistyczne ,nadprzyrodzone doznania ,.których w życiu miałem wiele ,słuchaj tylko siebie ,swej intuicji i głosu swego serca w którym, Bóg Mieszka ,  nie ufaj nikomu ,bo tylko podświadomie , telepatycznie kradną twą energię życiową  ,a nie posłuchasz mnie ,to z czasem, będziesz tego bardzo żałował ,tak jak ja kiedyś ,ale nauczyłem się na błędach .

Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem, ale do świadomych snów, z tego co o nich czytałem, jakoś mi to nie pasuje. Część snów jest faktycznie dosłowna, logiczna i wyraźna, ale czy są prorocze to nie wiem, a jak je odróżnić od reszty rodzajów snów w zasadzie nie wiem. Czytałem o snach astralnych, jednak też (te opisane przynajmniej, nwm czy to to samo co mistyczne) nie jestem pewien czy część z nich można tak zakwalifikować. Słowem nie potrafię sobie z tym poradzić, bo mnie to przerasta.

Po tym 1 śnie, co nakreśliłem powyżej, zacząłem wierzyć w sny i ich potencjał (właściwie to jak zdałem sobie sprawę, że stało się dokładnie to samo, co w istocie mi się przyśniło), wtedy regularnie zaczęły śnić mi się różne rzeczy (dość często jazda autobusem), ale nie były dość trudne do zrozumienia i stopniowo ustawały. W pewnym momencie postanowiłem od tamtej osoby się zupełnie odciąć, niedługo wróciły sny  i stały się dla mnie trudniejsze w odbiorze (tym bardziej, że czasem budziłem się w jego trakcie taki jakby rozedrgany w środku lub nawet spięty, poruszony, czy jak to nazwać) i jednocześnie było w nich widać pewien postęp (np. w przypadku autobusu zamiast zwykłego wsiadania czy jazdy, byłem już z 3-4 przystanki od wysiadki). Jako że zauważyłem w tym coś istotnego, postanowiłem prowadzić dziennik snów no i wtedy zaczęły śnić mi się rzeczy podobne jak wyżej i zaczęły się schody. Jestem typem analitycznym i logicznym do bólu, moje serce razem z rozumiem twierdzą, że kroki jakie swojego czasu podjąłem były słuszne i potrzebne, jednocześnie te sny przedstawiają obrazy, które w żaden sposób do niczego nie pasują (miałem ileś bardzo dosłownych i jasnych snów związanych z tą osobą, co mnie męczyło i trochę męczy dalej).

Ogół snów z mojego dziennika przedstawia pewną ewolucję w mojej podświadomości, ale nic innego prócz samodiagnozy własnego stanu psychicznego kilka m-cy nie potrafię na dzień dzisiejszy zrobić. Gdy traktowałem to wyżej opisane sny jako rodzaj podświadomego buntu na rzeczywistość lub podświadome chciejstwa, to podświadomość albo atakowała mnie snami typu 2), 5), 7), 9) (nie wszystkie na szczęście lub nie pamiętam lub bardzo słabo) albo zasypiałem trudniej spałem trochę gorzej, więc dotarło do mnie że muszę zrozumieć o co w tym chodzi ale nie mam zielonego pojęcia jak. Dodam jeszcze, że teraz przychodzi do mnie stopniowe nasilenie takich trudnych snów, ale jednocześnie zasypiam łatwo, śpię dobrze i się wysypiam znacznie lepiej niż od długiego czasu.

Oczywiście dziękuję za radę i spróbuję sobie to jakoś ułożyć.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
28 minut temu, dawid298 napisał:

Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem, ale do świadomych snów, z tego co o nich czytałem, jakoś mi to nie pasuje. Część snów jest faktycznie dosłowna, logiczna i wyraźna, ale czy są prorocze to nie wiem, a jak je odróżnić od reszty rodzajów snów w zasadzie nie wiem. Czytałem o snach astralnych, jednak też (te opisane przynajmniej, nwm czy to to samo co mistyczne) nie jestem pewien czy część z nich można tak zakwalifikować. Słowem nie potrafię sobie z tym poradzić, bo mnie to przerasta.

Po tym 1 śnie, co nakreśliłem powyżej, zacząłem wierzyć w sny i ich potencjał (właściwie to jak zdałem sobie sprawę, że stało się dokładnie to samo, co w istocie mi się przyśniło), wtedy regularnie zaczęły śnić mi się różne rzeczy (dość często jazda autobusem), ale nie były dość trudne do zrozumienia i stopniowo ustawały. W pewnym momencie postanowiłem od tamtej osoby się zupełnie odciąć, niedługo wróciły sny  i stały się dla mnie trudniejsze w odbiorze (tym bardziej, że czasem budziłem się w jego trakcie taki jakby rozedrgany w środku lub nawet spięty, poruszony, czy jak to nazwać) i jednocześnie było w nich widać pewien postęp (np. w przypadku autobusu zamiast zwykłego wsiadania czy jazdy, byłem już z 3-4 przystanki od wysiadki). Jako że zauważyłem w tym coś istotnego, postanowiłem prowadzić dziennik snów no i wtedy zaczęły śnić mi się rzeczy podobne jak wyżej i zaczęły się schody. Jestem typem analitycznym i logicznym do bólu, moje serce razem z rozumiem twierdzą, że kroki jakie swojego czasu podjąłem były słuszne i potrzebne, jednocześnie te sny przedstawiają obrazy, które w żaden sposób do niczego nie pasują (miałem ileś bardzo dosłownych i jasnych snów związanych z tą osobą, co mnie męczyło i trochę męczy dalej).

Ogół snów z mojego dziennika przedstawia pewną ewolucję w mojej podświadomości, ale nic innego prócz samodiagnozy własnego stanu psychicznego kilka m-cy nie potrafię na dzień dzisiejszy zrobić. Gdy traktowałem to wyżej opisane sny jako rodzaj podświadomego buntu na rzeczywistość lub podświadome chciejstwa, to podświadomość albo atakowała mnie snami typu 2), 5), 7), 9) (nie wszystkie na szczęście lub nie pamiętam lub bardzo słabo) albo zasypiałem trudniej spałem trochę gorzej, więc dotarło do mnie że muszę zrozumieć o co w tym chodzi ale nie mam zielonego pojęcia jak. Dodam jeszcze, że teraz przychodzi do mnie stopniowe nasilenie takich trudnych snów, ale jednocześnie zasypiam łatwo, śpię dobrze i się wysypiam znacznie lepiej niż od długiego czasu.

Oczywiście dziękuję za radę i spróbuję sobie to jakoś ułożyć.

Mądrze napisałeś ,pytaj potem co i jak ,ja mam dużą empatię i telepatię ,więc czuję otoczenie i matriksowską sieć internetu ,ale widzę że wiele wiesz jak ja ,jak coś będzie nie jasne ,pytaj ,pomogę ,bo taki jestem  ,,jak te n co tłumaczył sny faraonowi ,dawno temu w Egipcie .nie pamiętam jak mu było  ,.chyba Józef  , śniło Faraonowi się  7 krów tłustych i chudych ,.a chodziło  we śnie o o 7 lat czy dni urodzaju i 7 biedy .

Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak mam podejść do tych snów? Skąd mam wiedzieć że na 100% nie są to jakieś podświadome pragnienia? Jest jakiś dobry sposób takie rozróżnienie? W jaki sposób najlepiej formułować pytania do podświadomości by otrzymać sen jasny, przejrzysty, pozwalający pójść do przodu i przede wszystkim zrozumiały? I chyba najważniejsze: jaki jest "termin ważności" takich snów, podobno zwykłe symboliczne to około 3 m-cy, no ale te co opisałem to raczej takie zwykłe sny nie są biorąc pod uwagę że do dziś dobrze je pamiętam i są tak złożone. Jedno co potrafię zrozumieć, to pewien konflikt wewnętrzny między tym co rozumiem, widzę i sam nawet czuję a tym, jak to pewne rzeczy mogły by alternatywnie wyglądać gdybym zachował się inaczej (nie miałem ku temu właściwie żadnych podstaw). Wiem że to się może odbijać w tych snach, tak jak to że wyciągam to z podświadomości (za pomocą snów także) i próbuję nadać inny sens, puścić na inne tory.

W tym miejscu może powinienem coś dodać: jeszcze w liceum (już po maturach) chyba miałem coś w rodzaju wizji (tak dzisiaj do tego ostrożnie podchodzę), różne wersje zdarzeń (chyba) związane z tą osobą lub następujące kolejno mające wspólny początek, nie przykładałem do tego żadnej uwagi i uznałem to za ot takie fantazje, tworzenie scenariuszy które nigdy się nie sprawdzą itd, takie jakby ratowanie świata przed kosmitami, kryzysem itp. Przynajmniej 1 fragment można dopasować do tego co już się mi przydarzyło z tą osobą. Rzecz w tym, że jeden fragment dotyczył matury mojej siostry i byłem w szoku jak się sprawdziło bardzo dokładnie na ile mogło (była na biol-chemie i dobrze się uczyła, maturą była nieco rozczarowana i zła i dokładnie to widziałem)  (oprócz części dotyczącej mojej siostry wszystkie dotyczyły tej osoby, były różnie rozłożone w czasie), wtedy zacząłem podchodzić do tego poważniej i to może być źródłem problemów siedzących we mnie (to, że te fragmenty najistotniejsze na złość nie chciały się ziścić i przedstawiały jedynie pewne wyrywki, dodatkowo żadnego racjonalnego wpływu na nic już w zasadzie nie mam, wcale mi nie pomaga). Piszę o tym bezosobowo, ponieważ nie chcę tego nazwać po imieniu tego o czym staram się pisać i najchętniej wymazał bym to wszystko z pamięci. Nie potrafię tego ruszyć do przodu, ani znaleźć rozwiązania pozwalającego mi spać 'spokojnie', ani o tym wszystkim zapomnieć. Ważne w tym jest to, że to co kilka lat temu "zobaczyłem" nie miało absolutnie żadnego wpływu na moje uczucia, dopiero jak uznałem że jest "po ptokach" sobie o tym przypomniałem.

Strasznie się w tym pogubiłem, czuję czasem że bez tych wszystkich snów, pracy z podświadomością był bym dzisiaj szczęśliwszy. Jest jakiś kierunek, w który powinienem obrać? Mam wrażenie, że moja podświadomość uważa że wszystko wie o de mnie lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o to czego chcę.

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Prawdę rzekłeś ,podświadomość ,to twa głębia psychiczna ,to twoja dusza ,jesteś medium spirytualnym ,który telepatycznie odbiera wibracje ze świata żywych i umarłych ,medytacja-zen ,to sposób pracy z tymi obcymi energiami psychicznymi / duchowymi otoczenia .

Pozdrawiam, .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję za odpowiedź i radę, spróbuję dojść z tym wszystkim do ładu

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, dawid298 napisał:

Dziękuję za odpowiedź i radę, spróbuję dojść z tym wszystkim do ładu

 

Proszę , cieszę się że mogłem pomóc .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeszcze jedno jedno małe pytanie: Jak mam odbierać sny, które wiernie (przynajmniej w pewny stopniu) odzwierciedlają doznania zmysłowe, np. dotyk? Zwłaszcza takie, gdzie to co się aktualnie dzieje w śnie przebija się jakby do jawy; czyli umysł i konkretne receptory czuciowe odzwierciedlają takie odczucie. To coś znaczy, czy to po prostu taki skok jakościowy snu, jak kino 2D i 3D?

Po przegryzieniu tego wszystkiego po twoich radach mam kilka skąpych przeczuć czego mogą dotyczyć sny które tu opisałem, ale co przyniesie jutro to się okaże. Jak je rozwikłam lub się sprawdzą, mogę je opisać (w miarę możliwości i nie wchodzenia w pewne szczegóły z życia) dla potomnych, może komuś to pomoże.

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Jeszcze jedno jedno małe pytanie: Jak mam odbierać sny, które wiernie (przynajmniej w pewny stopniu) odzwierciedlają doznania zmysłowe, np. dotyk? Zwłaszcza takie, gdzie to co się aktualnie dzieje w śnie przebija się jakby do jawy; czyli umysł i konkretne receptory czuciowe odzwierciedlają takie odczucie. To coś znaczy, czy to po prostu taki skok jakościowy snu, jak kino 2D i 3D?

Po przegryzieniu tego wszystkiego po twoich radach mam kilka skąpych przeczuć czego mogą dotyczyć sny które tu opisałem, ale co przyniesie jutro to się okaże. Jak je rozwikłam lub się sprawdzą, mogę je opisać (w miarę możliwości i nie wchodzenia w pewne szczegóły z życia) dla potomnych, może komuś to pomoże.

 

Napiszę od siebie ,miałem takie sny, to doświadczenie śmierci ,widzisz po prostu siebie we śnie ,swą duszę oderwaną od ciała materialnego  podróżującą po astralnych wymiarach ,to taki świadomy sen  

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moje przeczucia stały się mniej skąpe, niektóre sny nawet w całości zrozumiałem, sen 3) w sumie jest jednocześnie snem proroczym i ilustracyjnym ukazany mocno symbolicznie, w zasadzie się sprawdza teraz lub już sprawdził. Sen 6) jest na pewno ilustracyjny, największy problem sprawiają mi te talerze w szafce, bo z niczym mi się to nie kojarzy, a bez tego umyka mi istotna część przesłania tego snu. Część z tych snów faktycznie może być prorocza, i stąd moje pytanie: czy sen odwrotny/życzeniowy może być jednocześnie snem symbolicznym? Wiem, że właściwie każdy rodzaj snu może być dosłowny lub zaszyfrowany symbolami, czy sen odwrotny jest tylko dosłowny, czy również może być symboliczny? Jeśli ktoś potrafi rozpoznać które są prorocze które nie i je zinterpretować, chętnie przyjmę interpretację na PW.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Moje przeczucia stały się mniej skąpe, niektóre sny nawet w całości zrozumiałem, sen 3) w sumie jest jednocześnie snem proroczym i ilustracyjnym ukazany mocno symbolicznie, w zasadzie się sprawdza teraz lub już sprawdził. Sen 6) jest na pewno ilustracyjny, największy problem sprawiają mi te talerze w szafce, bo z niczym mi się to nie kojarzy, a bez tego umyka mi istotna część przesłania tego snu. Część z tych snów faktycznie może być prorocza, i stąd moje pytanie: czy sen odwrotny/życzeniowy może być jednocześnie snem symbolicznym? Wiem, że właściwie każdy rodzaj snu może być dosłowny lub zaszyfrowany symbolami, czy sen odwrotny jest tylko dosłowny, czy również może być symboliczny? Jeśli ktoś potrafi rozpoznać które są prorocze które nie i je zinterpretować, chętnie przyjmę interpretację na PW.

Sny to nakładające się w bardzo szybkim tempie wymiary twej głębi psychicznej /świata duchowego twojego przeszłych twych żyć ,to dosłownie ,stajesz przed panem Bogiem ,czyli przed sobą i widzisz wszystkie swe dawne życia i wcielenia ,poczytaj co reinkarnacji ,albo psychologii głębi C.G ..Junga ,tylko ty sam swój sen najlepiej zinterpretujesz .

Pozdrawiam :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z Jungiem trochę wcześniej miałem do czynienia, zagłębiłem się w to trochę bardziej i w swoich snach widzę przede wszystkim ten wymiar związany ze mną, szczególnie z tą nieświadomą częścią, w niektórych widzę (nie wszystkie tu są opisane, część jest nowych) ukazanie części nieświadomej próbującej "prostować" część świadomą, gdzie jednocześnie nieświadomość obsadza zdecydowaną większość świata przedstawionego. Taka sytuacja wg mnie ma miejsce w śnie 2) i być może 5), w innej formie takie coś wg mnie jest w snach 6) i 9) (także w kilku które przyśniły mi się później, ale z nimi potrafię sobie poradzić). Większość tych snów co opisałem ma swój początek i koniec, jest nawet przedstawiona wprost pewna droga [ 1) -- niby względnie prosty, ale nie potrafię tego poskładać], generalnie z tego co wyczytałem można to zakwalifikować do snów wielkich sądząc bo bogatej symbolice i samej konstrukcji tych snów - zatem też zgodnie z tezą, że "mój przyjaciel sen" nie chce mi zaszkodzić w jakikolwiek sposób tylko pomóc, te sny odwrotne nie są.

Jedna rzecz jaka mi się nasunęła: w śnie 2) świadoma część mnie jest reprezentowana przez tą logikę, która we śnie występuje i czynności z nią powiązane --> ja jestem typem osobowości analitycznym i to musi na pewno rzutować na wszystkie moje trudne sny, a zwłaszcza na ten, ja potrafię analizować praktycznie wszystko i bez końca jak mi zależy lub się uprę. Ukazanie świadomej części mnie w śnie 2) jako ogólnie logiki pozwoli mi lepiej (moim zdaniem) zrozumieć ten sen i więcej z niego wyciągnąć, ale nie ułatwia to jego tłumaczenia a wręcz przeciwnie - sądziłem dotąd, że te dwie kobiety i ta ich przeciwstawność reprezentują zarówno tą emocjonalną część mnie i dwa kierunki myślowe w mojej głowie (potrafił bym je odpowiednio przypisać i to bez problemu).

No i dalej, jeśli to są sny tzw. wielkie, pewne archetypy powinny tu być, ale ja takich zbytnio nie widzę, zatem jeśli podczas snu miałem w jakiejś formie dostęp do tej nieświadomości zbiorowej wraz z tego konsekwencjami, to w śnie zostało to pokazane z pominięciem archetypów -- tylko pytanie czy to w ogóle ma sens, a jeśli, to co to oznacza?

W śnie 6) myślę, że moja podświadomość wprost nakazuje mi/zachęca mnie do zaglądania głębiej (tak rozumiem ten 'komentarz narratorski') , pokazuje nawet co znajdę:tam gdzie szukam jest na tyle miejsca, by pomieszać ręką i tych "fantów" jest sporo [czyli warto szukać], to co mi wpadło w rękę [ta elektronika] dla mnie symbolizuje coś wartościowego i jednocześnie  o określonym ściśle przeznaczeniu, co wykonuje określone zadania a widać przede wszystkim efekty [jak w elektronice, robi to po co jest stworzone, a mało kogo interesuje jak to się dzieje] (może to być narzędzie do rozwiązania/znalezienia problemów/odpowiedzi, które nie wiem jak i kiedy zadziała), tylko nie wiem pod czym mam szukać (jakie znaczenie mogą mieć szafka i talerze ukazane w ten sposób ?) -- a na pewno ma to znaczenie, bo szafkę otwieram od tak sobie, a przeszukuję po danym poleceniu, w dodatku ta przestrzeń/drugie dno jest odnalezione w sposób nietypowy a zawartość jest zupełnie inna, przestrzeń jakby większa i mimo wszystko mniej wypełniona.

Dom to chyba jedyny archetyp [sen 4)] jaki znalazłem, problemem jest to, że domów jest więcej i tylko ten "mój" się ostał, no i co oznacza to zbieranie się na ulicy?

Dnia 24.02.2019 o 17:38, dawid298 napisał:

W tym miejscu może powinienem coś dodać: jeszcze w liceum (już po maturach) chyba miałem coś w rodzaju wizji (tak dzisiaj do tego ostrożnie podchodzę)

O tym też trochę doszperałem i przemyślałem, jeśli cokolwiek to było, musiał to być sen na jawie lub coś zbliżonego, tylko czy to może mieć aż taki wpływ na rzeczywistość i na moje sny?

No i kwestia poprzednich wcieleń: nie widzę tutaj nawet oznaków wspomnień z poprzednich wcieleń, pewne mądrości z poprzednich żyć może i są tutaj ukryte, ale nic więcej tu nie widzę. Moja mama ma często sny związane z 19 wiekiem (konkretne miejsca, zdarzenia, ze szczegółami, od dziecka), ma również fioła na punkcie wszystkiego co jest związane z tą epoką, także na punkcie np. architektury, "Lalki" czy "Nad Niemnem" -- ja czegoś takiego nigdy nie miałem.

To tyle moich przemyśleń, za nakierowanie dziękuję jeszcze raz, ale tu chyba problemem jest to, że nie potrafię wyszukać i rozdzielić głównego wątku i symboli od pobocznych/pomocniczych, i jeśli ich tam faktycznie nie ma, jak interpretować coś takiego.

I jeszcze jedno małe pytanie pomocnicze dot. innego późniejszego niż te sny: czy toaleta w śnie pokazana w śnie razem z łazienką ma jakieś szczególne znaczenie? Było to wyraźnie rozdzielone -- osobne drzwi, i jak w takim kontekście można interpretować (lub chociaż w którą stronę) łazienkę?

 

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 godzin temu, dawid298 napisał:

Z Jungiem trochę wcześniej miałem do czynienia, zagłębiłem się w to trochę bardziej i w swoich snach widzę przede wszystkim ten wymiar związany ze mną, szczególnie z tą nieświadomą częścią, w niektórych widzę (nie wszystkie tu są opisane, część jest nowych) ukazanie części nieświadomej próbującej "prostować" część świadomą, gdzie jednocześnie nieświadomość obsadza zdecydowaną większość świata przedstawionego. Taka sytuacja wg mnie ma miejsce w śnie 2) i być może 5), w innej formie takie coś wg mnie jest w snach 6) i 9) (także w kilku które przyśniły mi się później, ale z nimi potrafię sobie poradzić). Większość tych snów co opisałem ma swój początek i koniec, jest nawet przedstawiona wprost pewna droga [ 1) -- niby względnie prosty, ale nie potrafię tego poskładać], generalnie z tego co wyczytałem można to zakwalifikować do snów wielkich sądząc bo bogatej symbolice i samej konstrukcji tych snów - zatem też zgodnie z tezą, że "mój przyjaciel sen" nie chce mi zaszkodzić w jakikolwiek sposób tylko pomóc, te sny odwrotne nie są.

Jedna rzecz jaka mi się nasunęła: w śnie 2) świadoma część mnie jest reprezentowana przez tą logikę, która we śnie występuje i czynności z nią powiązane --> ja jestem typem osobowości analitycznym i to musi na pewno rzutować na wszystkie moje trudne sny, a zwłaszcza na ten, ja potrafię analizować praktycznie wszystko i bez końca jak mi zależy lub się uprę. Ukazanie świadomej części mnie w śnie 2) jako ogólnie logiki pozwoli mi lepiej (moim zdaniem) zrozumieć ten sen i więcej z niego wyciągnąć, ale nie ułatwia to jego tłumaczenia a wręcz przeciwnie - sądziłem dotąd, że te dwie kobiety i ta ich przeciwstawność reprezentują zarówno tą emocjonalną część mnie i dwa kierunki myślowe w mojej głowie (potrafił bym je odpowiednio przypisać i to bez problemu).

No i dalej, jeśli to są sny tzw. wielkie, pewne archetypy powinny tu być, ale ja takich zbytnio nie widzę, zatem jeśli podczas snu miałem w jakiejś formie dostęp do tej nieświadomości zbiorowej wraz z tego konsekwencjami, to w śnie zostało to pokazane z pominięciem archetypów -- tylko pytanie czy to w ogóle ma sens, a jeśli, to co to oznacza?

W śnie 6) myślę, że moja podświadomość wprost nakazuje mi/zachęca mnie do zaglądania głębiej (tak rozumiem ten 'komentarz narratorski') , pokazuje nawet co znajdę:tam gdzie szukam jest na tyle miejsca, by pomieszać ręką i tych "fantów" jest sporo [czyli warto szukać], to co mi wpadło w rękę [ta elektronika] dla mnie symbolizuje coś wartościowego i jednocześnie  o określonym ściśle przeznaczeniu, co wykonuje określone zadania a widać przede wszystkim efekty [jak w elektronice, robi to po co jest stworzone, a mało kogo interesuje jak to się dzieje] (może to być narzędzie do rozwiązania/znalezienia problemów/odpowiedzi, które nie wiem jak i kiedy zadziała), tylko nie wiem pod czym mam szukać (jakie znaczenie mogą mieć szafka i talerze ukazane w ten sposób ?) -- a na pewno ma to znaczenie, bo szafkę otwieram od tak sobie, a przeszukuję po danym poleceniu, w dodatku ta przestrzeń/drugie dno jest odnalezione w sposób nietypowy a zawartość jest zupełnie inna, przestrzeń jakby większa i mimo wszystko mniej wypełniona.

Dom to chyba jedyny archetyp [sen 4)] jaki znalazłem, problemem jest to, że domów jest więcej i tylko ten "mój" się ostał, no i co oznacza to zbieranie się na ulicy?

O tym też trochę doszperałem i przemyślałem, jeśli cokolwiek to było, musiał to być sen na jawie lub coś zbliżonego, tylko czy to może mieć aż taki wpływ na rzeczywistość i na moje sny?

No i kwestia poprzednich wcieleń: nie widzę tutaj nawet oznaków wspomnień z poprzednich wcieleń, pewne mądrości z poprzednich żyć może i są tutaj ukryte, ale nic więcej tu nie widzę. Moja mama ma często sny związane z 19 wiekiem (konkretne miejsca, zdarzenia, ze szczegółami, od dziecka), ma również fioła na punkcie wszystkiego co jest związane z tą epoką, także na punkcie np. architektury, "Lalki" czy "Nad Niemnem" -- ja czegoś takiego nigdy nie miałem.

To tyle moich przemyśleń, za nakierowanie dziękuję jeszcze raz, ale tu chyba problemem jest to, że nie potrafię wyszukać i rozdzielić głównego wątku i symboli od pobocznych/pomocniczych, i jeśli ich tam faktycznie nie ma, jak interpretować coś takiego.

I jeszcze jedno małe pytanie pomocnicze dot. innego późniejszego niż te sny: czy toaleta w śnie pokazana w śnie razem z łazienką ma jakieś szczególne znaczenie? Było to wyraźnie rozdzielone -- osobne drzwi, i jak w takim kontekście można interpretować (lub chociaż w którą stronę) łazienkę?

 

 

Powiem jedno ,nasz mądrą matką ,ona wszystko ci wyjaśni .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja mama w sny ani trochę nie wierzy, a w to że cokolwiek mogą przewidzieć zwłaszcza. Te jej sny to takie wytłumaczenie po prostu tych różnych bzików.

Może jeszcze jedna rzecz, ale to już tak bardziej po swojemu, inżyniersku opiszę bo tak mi łatwiej: Porównując język podświadomości do języków programowania i świadomość wraz z różnymi poziomami podświadomości do kolejno języków niskiego poziomu dla świadomości i wyższego poziomu dla podświadomości ----- niech przejście między świadomością a podświadomością związaną ściśle ze mną będzie takim assemblerem (czyli po ludzku tłumaczy przekaz " z góry" dla mnie za pomocą symboli), mam takie wrażenie że przekaz w tych snach jest mniejwięcej tak zakodowany jak program napisany w assemblerze - jest może dokładniejszy, lepszy itd. tylko że to jest masa roboty przy pisaniu tego - analogicznie do snu : przekaz jest może i bardziej wartościowy, tylko znacznie trudniej to odebrać. Po założeniu tego tematu miałem kilka naprawdę ciekawych i wartościowych snów, które wydaje mi się zinterpretowałem dobrze, ale w pewnym momencie te sny ustały - zamiast tego miałem coś jak zarys snu (na zasadzie "coś tu stało", ślad po śnie był wyraźny), ale nie pamiętałem jednocześnie nic konkretnego a wiedziałem że to był dość istotny sen - , czyli ten mój prywatny assembler jakby nie potrafił skompilować zadanego przekazu (lub widząc moje męki zbastował, widząc jak się męczę z tym co tu opisałem w 1 poście :) ) [swoje sny, zwłaszcza te istotne zapisuję jak najszybciej i nastawiam się często na chęć zapamiętania snu i by śniło mi się coś dla mnie ważnego], no i jeszcze później (do teraz) jakby "zadajnik" tych przekazów się zupełnie przestawił na co innego, bo mam wrażenie jakby ucięło mi ostatnią fazę REM (wysypiam się ciągle bardzo dobrze, nadal zasypiam i budzę się łatwo pomimo krótszego snu), a za dnia czuję w głowie coś w stylu "duże obciążenie systemu spowodowane programami działającymi w tle" (tak bardziej po ludzku to czuję jakbym intensywnie nad czymś myślał, jakby intensywne natężenie pola  z tych różnych fal mózgowych w prawie wszystkich jego strefach). Tak generalnie to zapewne oznacza jakieś zmiany zachodzące we mnie i się właśnie wdrażają, ale chętnie przeczytam jakieś opinie o tym i o tym co w reszcie postów pisałem.   

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, dawid298 napisał:

Moja mama w sny ani trochę nie wierzy, a w to że cokolwiek mogą przewidzieć zwłaszcza. Te jej sny to takie wytłumaczenie po prostu tych różnych bzików.

Może jeszcze jedna rzecz, ale to już tak bardziej po swojemu, inżyniersku opiszę bo tak mi łatwiej: Porównując język podświadomości do języków programowania i świadomość wraz z różnymi poziomami podświadomości do kolejno języków niskiego poziomu dla świadomości i wyższego poziomu dla podświadomości ----- niech przejście między świadomością a podświadomością związaną ściśle ze mną będzie takim assemblerem (czyli po ludzku tłumaczy przekaz " z góry" dla mnie za pomocą symboli), mam takie wrażenie że przekaz w tych snach jest mniejwięcej tak zakodowany jak program napisany w assemblerze - jest może dokładniejszy, lepszy itd. tylko że to jest masa roboty przy pisaniu tego - analogicznie do snu : przekaz jest może i bardziej wartościowy, tylko znacznie trudniej to odebrać. Po założeniu tego tematu miałem kilka naprawdę ciekawych i wartościowych snów, które wydaje mi się zinterpretowałem dobrze, ale w pewnym momencie te sny ustały - zamiast tego miałem coś jak zarys snu (na zasadzie "coś tu stało", ślad po śnie był wyraźny), ale nie pamiętałem jednocześnie nic konkretnego a wiedziałem że to był dość istotny sen - , czyli ten mój prywatny assembler jakby nie potrafił skompilować zadanego przekazu (lub widząc moje męki zbastował, widząc jak się męczę z tym co tu opisałem w 1 poście :) ) [swoje sny, zwłaszcza te istotne zapisuję jak najszybciej i nastawiam się często na chęć zapamiętania snu i by śniło mi się coś dla mnie ważnego], no i jeszcze później (do teraz) jakby "zadajnik" tych przekazów się zupełnie przestawił na co innego, bo mam wrażenie jakby ucięło mi ostatnią fazę REM (wysypiam się ciągle bardzo dobrze, nadal zasypiam i budzę się łatwo pomimo krótszego snu), a za dnia czuję w głowie coś w stylu "duże obciążenie systemu spowodowane programami działającymi w tle" (tak bardziej po ludzku to czuję jakbym intensywnie nad czymś myślał, jakby intensywne natężenie pola  z tych różnych fal mózgowych w prawie wszystkich jego strefach). Tak generalnie to zapewne oznacza jakieś zmiany zachodzące we mnie i się właśnie wdrażają, ale chętnie przeczytam jakieś opinie o tym i o tym co w reszcie postów pisałem.   

 

Porównanie do komputerowego programu jest niezłe , u mnie n ogi ,nazwałem to podświadomą częścią umysłu ( snów i marzeń sennych nie posiadam ,ciało czuje moje ) ,a ludzie z otoczenia mając nie zrównoważoną logikę z psychiką ,materię z duchem ,oddziałują na mnie telepatycznie ,negatywnie ,gdyż jako medium spirytualne ,czuję wszystkie te energie psychiczne ,duchowe ludzi żywych i umarłych , (tzw ,duchy dobre i złe ) ze światów =-widzialnego ,materialnego i niewidzialnego /spirytualnego ,duchowego .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja się zadowalam tym, że potrafię wyłapać to co normalnie leci do podświadomości i w trybie ręcznym część rzeczy z niej wydobyć oraz poszerzaniem swoich horyzontów myślowych -- młody jeszcze jestem i mózg ciągle jeszcze się rozwija, to co będę mu szczędził. A w moim poście z wczoraj po 23:30, 4 posty nad tym, to dobrze kombinuję?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 minuty temu, dawid298 napisał:

Ja się zadowalam tym, że potrafię wyłapać to co normalnie leci do podświadomości i w trybie ręcznym część rzeczy z niej wydobyć oraz poszerzaniem swoich horyzontów myślowych -- młody jeszcze jestem i mózg ciągle jeszcze się rozwija, to co będę mu szczędził. A w moim poście z wczoraj po 23:30, 4 posty nad tym, to dobrze kombinuję?

Tak ,dobrze ci idzie ,cierpliwość i wytrwałość to cnota i mądrość , oraz cechy Boskie ,coś ci napiszę ,możesz przekazać fanatykom i fanatyczkom religijnym . - 

Potężny, groźny samuraj przyszedł do pustelni i odezwał się głosem nieznoszącym sprzeciwu: “Mnichu! Chcę się dowiedzieć czym jest niebo i piekło!”

Drobny, starszy mnich podniósł głowę i spojrzał w górę na olbrzymiego samuraja, roześmiał się i krzyknął: “Ciebie?! Ciebie mam uczyć o niebie i piekle?! Ciebie nie da się niczego nauczyć! Śmierdzisz, jesteś brudny, twoja zbroja jest pordzewiała, przynosisz wstyd innym samurajom… Wynocha z mojej pustelni, nie mogę znieść twojego widoku i smrodu!”

Samuraj wpadł w gniew, cały się zaczął trząść, poczerwieniał, zaniemówił ze złości. Sięgnął w stronę miecza, z zamiarem zgładzenia mnicha.

“To jest piekło!” – powiedział mnich spokojnie.

Wojownik zmienił się w okamgnieniu. Poczuł się głęboko poruszony współczuciem drobnego mnicha i jego poświęceniem, wszak zaryzykował własne życie, by pokazać mu czym jest piekło. Rozluźnił się, odłożył miecz, całkowicie się uspokoił, czuł wdzięczność.

“A to jest niebo” – dodał mnich.

(zasłyszane, przypowieść z tradycji zen)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach


Wszystkie moje sny ogółem, te ważne, trudno mi zinterpretować tak, by jednocześnie wszystkie interpretacje się pokrywały i były zgodne ze stanem faktycznym (na typowo ilustracyjne nie wyglądają, na ostrzegawcze tym bardziej, a wstrząsowe to już w ogóle).  Generalnie aby to, co w nich widzę, aby się sprawdziło musiał by się stać cud potrójnie zagnieżdżony (jak nie lepiej), stąd moje podejrzenia o sny życzeniowe - takie pochodzące z dołu piramidy Maslowa.

No i jak interpretować symbol, który w rzeczywistości nawet nie istnieje?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, dawid298 napisał:


Wszystkie moje sny ogółem, te ważne, trudno mi zinterpretować tak, by jednocześnie wszystkie interpretacje się pokrywały i były zgodne ze stanem faktycznym (na typowo ilustracyjne nie wyglądają, na ostrzegawcze tym bardziej, a wstrząsowe to już w ogóle).  Generalnie aby to, co w nich widzę, aby się sprawdziło musiał by się stać cud potrójnie zagnieżdżony (jak nie lepiej), stąd moje podejrzenia o sny życzeniowe - takie pochodzące z dołu piramidy Maslowa.

No i jak interpretować symbol, który w rzeczywistości nawet nie istnieje?

Tak ,z dołu piramidy Maslowa ,z głębokiej nieświadomości ludzkiej psychiatry Szwajcarskiego C.G.Junga ,widziałeś po prostu czyjś sen ,albo ty telepatycznie odebrałeś obrazy z innego umysłu ludzkiego ,czy umysłów  ,lub sam jako duch wszedłeś w inny sen ,brzmi fantastycznie Neo,jako Morfeusz mogę ci opisać inne dziwne i niestworzone rzeczy ,które się dzieją w sieci/świecie matriksa

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rzecz w tym, że te sny na pewno dotyczą mnie (po prostu to widzę), siebie o jakieś zdolności nie podejrzewam, w tych ważnych snach widzę nawet podobne symbole i motywy, część zinterpretowałem (głównie dlatego, że były mniej abstrakcyjne, dość łatwo było wyłapać główny wątek, konteksty i całą resztę), najlepiej pamiętam sny 1) i 2) + 2 których tu nie napisałem (w tym jeden taki raczej wstrząsowy), ale dobrze pamiętam wszystkie tutaj. W tym co sam zinterpretowałem dostrzegłem głównie uzmysłowienie mi mojego nastawienia lub pokazania mi dokładniej tego co potrzebuję (wiedziałem to i bez tego, chodzi tu o potrzeby emocjonalne - jestem idealistą w tym zakresie, niestety dla mnie).

No i najciekawsze: jak już doszukałem się potencjalnego charakteru życzeniowego (na zasadzie pewnego niezadowolenia/rozczarowania z głębszych pokładów podświadomości), to miałem sen który skutecznie mi to utłukł -- jak na złość, pasuje do reszty - miał w dodatku konstrukcję podobną do tego, o którym pisałem w pierwszym poście (ten który się sprawdził, z tą różnicą że ten z teraz jest nieco bardziej symboliczny).

Niewiem, czy jest możliwe, że sen mi pokazuje że na coś liczę, czegoś chcę jeśli ja chcę z tym mieć święty spokój i mieć wywalone? To chyba jest na odwrót w takich snach jak już. Te sny to jedyny powód, dla którego wgl w tym grzebie, pomimo że wolał bym to zostawić daleko za sobą.

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 godzin temu, dawid298 napisał:

Rzecz w tym, że te sny na pewno dotyczą mnie (po prostu to widzę), siebie o jakieś zdolności nie podejrzewam, w tych ważnych snach widzę nawet podobne symbole i motywy, część zinterpretowałem (głównie dlatego, że były mniej abstrakcyjne, dość łatwo było wyłapać główny wątek, konteksty i całą resztę), najlepiej pamiętam sny 1) i 2) + 2 których tu nie napisałem (w tym jeden taki raczej wstrząsowy), ale dobrze pamiętam wszystkie tutaj. W tym co sam zinterpretowałem dostrzegłem głównie uzmysłowienie mi mojego nastawienia lub pokazania mi dokładniej tego co potrzebuję (wiedziałem to i bez tego, chodzi tu o potrzeby emocjonalne - jestem idealistą w tym zakresie, niestety dla mnie).

No i najciekawsze: jak już doszukałem się potencjalnego charakteru życzeniowego (na zasadzie pewnego niezadowolenia/rozczarowania z głębszych pokładów podświadomości), to miałem sen który skutecznie mi to utłukł -- jak na złość, pasuje do reszty - miał w dodatku konstrukcję podobną do tego, o którym pisałem w pierwszym poście (ten który się sprawdził, z tą różnicą że ten z teraz jest nieco bardziej symboliczny).

Niewiem, czy jest możliwe, że sen mi pokazuje że na coś liczę, czegoś chcę jeśli ja chcę z tym mieć święty spokój i mieć wywalone? To chyba jest na odwrót w takich snach jak już. Te sny to jedyny powód, dla którego wgl w tym grzebie, pomimo że wolał bym to zostawić daleko za sobą.

 

Ciekawe ,poczytaj może o rein karnacji ,może masz wgląd w swoje poprzednie żywoty / wcielenia - https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja ,a która to pamięć przodków zakodowana jest w twej pamięci komórkowej , a one jak Hinduskie pomniejsze czakry rozsiane po całym ciele ,jako energetyczne odbiorniki otoczenia  ,wpływają na twój mózg -centralny system, nerwowy- https://www.focus.pl/artykul/pamiec-narzadow-pamiec-komorek ,https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2016/06/24/pamiec-komorkowa-czym-sa-wspomnienia-komorkowe-oraz-jak-je-uzdrowic/

Świat nauki udowadnia obecnie, że nasz umysł nie jest ulokowany wyłącznie w naszym mózgu, chociaż takie możemy odnosić wrażenie. Nowy paradygmat łączy umysł ze świadomością. Traktuje umysł jako zintegrowaną część czegoś potężniejszego od siebie samego – świadomości. Nowy paradygmat patrzy zupełnie innej strony na Wszechświat. Definiuje go całkiem odmiennie niż dotychczas robiła to newtonowska fizyka. Mianowicie, wg nowej wiedzy, wszystko we Wszechświecie składa się z pól informacyjnych, które są polami kwantowo-fizykalnymi. Medycyna informacyjna, która jest młodą, dopiero rozwijającą się gałęzią medycyny, postrzega również samego człowieka jako bardzo złożony system energetyczno-informacyjny. Już teraz istnieją przekonujące dowody na to, że umysł i ciało są ze sobą wzajemnie połączone, a myśli wpływają na biologię ciała, w sposób, który do niedawna był nie do pomyślenia. Zasadniczo wszystko na poziomie informacyjno-energetycznym, kwantowym, jest informacją: człowiek, zwierzęta, rośliny, minerały, myśli, uczucia, emocje, przekonania, interpretacje, zdarzenia. Wszystko zawarte jest w polu informacyjnym, które jest planem budowy dla materii.

System pola informacyjnego człowieka przenika każdą komórkę organizmu, roztacza się daleko poza ciało, łącząc się z całym Wszechświatem. W polu informacyjnym jest zakodowana cała informacja o człowieku, m.in informacja na temat jego stanu zdrowia. Pole informacyjne człowieka funkcjonuje w systemie zwrotnego związku z polem energetyczno-informacyjnym wszechświata. W ten sposób nasz umysł rozciąga się nie tylko poza mózg i komórki, ale także daleko poza ciało, tworząc umysł globalny, ale i również umysł kosmiczny.

Edytowane przez Mistyk
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za tego 3 linka wielkie dzięki: podpowiedział, podsunął i ułożył mi w głowie kilka rzeczy :). Zrozumiałem chyba skąd podobne motywy (w interpretacji jak i w akcji) w moich snach, również czemu widać pewien postęp w tych snach, powolny bo powolny ale jednak.

Cytuj

... siłą rzeczy nasze życie będzie wyglądało tak jak wygląda podświadomość.

Wczoraj w głowie tliła mi się myśl ,granicząca z chęcią, spalenia tego "cholernego zeszytu" wraz z zawartością, no to dziś miałem sen, który zdaje się ma mi wybić to z głowy :). Dzięki temu cytatowi chyba zrozumiałem ogólne przesłanie snu 4). Pomyślałem też trochę o interpretacji snu 6): najbardziej przekonujące znaczenie talerzy/naczyń/zastawy odnosi się do ostrożności  (tutaj) , szafka może się odnosić do mojego umysłu, lub raczej jego części gdzie to co talerze symbolizują się w nim znajduje. Ja jestem logiczny i poukładany, jestem takim ostrożnym racjonalistą - niczego z góry nie odrzucam, niczego tak łatwo do siebie nie przyjmuję - , wypełnienie całej tej szafki i poukładanie tych talerzy do tego się najpewniej odnosi. Głos narratora jest głosem mojej podświadomości, bym zajrzał pod te pokłady racjonalizmu i dystansu - to jakby drugie dno to wg mnie to co jest pod czubkiem góry lodowej, a czubkiem jest ta szafka wraz z zawartością - reszta jak pisałem wyżej, dopiszę jedynie, że ta "bliżej nieokreślona elektronika" (z taką samą interpretacją jak wyżej, dodam jedynie że na użycie i znaczenie tego symboli b. duży wkład ma to, że jestem inżynierem i odbieram to pewnie inaczej jak większość) jest zapewne tym,  o czym jest napisane w tym twoim linku. Ogólnie rzecz biorąc wg mnie interpretacja tego snu jest trafna, ale to z czym się ona wiąże (lub do czego to zmierza) nie bardzo mi się podoba, a biorąc to razem do kupy: sen jest zinterpretowany poprawnie. Grzebanie w podświadomości nie jest po to by było fajne, ale po to by było skuteczne - najwyraźniej moja podświadomość uważa tak samo i mnie nie oszczędza.

Obawiam się, że w snach 2) i 5) może chodzić w gruncie rzeczy o to samo, nawet symbolika itd. uderzająco podobna. Snu 1) za chiny ludowe nie jestem w stanie pojąć, sam ogród, owoce sklep, las czy nawet pewna droga w tym śnie nie są takie trudne do interpretacji - problem w tym, że są tu jakby 2 przeskoki, czyli 2 progi poznania/świadomości? Dodatkowo zakończenie jest jasne, + sam początek nie był by trudny do interpretacji w oderwaniu od reszty, tylko po cholerę wtedy tam ten las ze sklepem, no i te nieszczęsne winogrona które w realnym świecie nawet nie istnieją a są kluczowe w tym śnie.

To że są to jakieś wspomnienia po przodkach raczej wykluczam, bo to wszystko faktycznie dotyczy mnie i te sny są jak pisałem jakby powiązane ze sobą. Dotarło do mnie, że albo mam źle przepracowane pewne rzeczy, albo w tych snach faktycznie coś większego jest - z tym że nie chcę tego roztrząsać, tylko od razu ponaprawiam sobie kilka rzeczy. Ten artykuł uświadomił mi również, że coś "do poprawy"  we mnie siedzi głębiej niż przypuszczałem, dodatkowo nie jest to tylko jedno "piętro" tej podświadomości - i stąd pewnie to zagmatwanie w snach.

A to całe naprawianie pamięci komórkowej jak dokładnie wygląda? Odgrzebuję coś niemiłego, babram się w tym (czyt. rozbieram na czynniki pierwsze), nabieram szczerej chęci poprawy, wymyślam sobie co chcę z tym zrobić  --> tak to wygląda, czy trzeba coś jeszcze?  

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 

20 godzin temu, dawid298 napisał:

Za tego 3 linka wielkie dzięki: podpowiedział, podsunął i ułożył mi w głowie kilka rzeczy :). Zrozumiałem chyba skąd podobne motywy (w interpretacji jak i w akcji) w moich snach, również czemu widać pewien postęp w tych snach, powolny bo powolny ale jednak.

Wczoraj w głowie tliła mi się myśl ,granicząca z chęcią, spalenia tego "cholernego zeszytu" wraz z zawartością, no to dziś miałem sen, który zdaje się ma mi wybić to z głowy :). Dzięki temu cytatowi chyba zrozumiałem ogólne przesłanie snu 4). Pomyślałem też trochę o interpretacji snu 6): najbardziej przekonujące znaczenie talerzy/naczyń/zastawy odnosi się do ostrożności  (tutaj) , szafka może się odnosić do mojego umysłu, lub raczej jego części gdzie to co talerze symbolizują się w nim znajduje. Ja jestem logiczny i poukładany, jestem takim ostrożnym racjonalistą - niczego z góry nie odrzucam, niczego tak łatwo do siebie nie przyjmuję - , wypełnienie całej tej szafki i poukładanie tych talerzy do tego się najpewniej odnosi. Głos narratora jest głosem mojej podświadomości, bym zajrzał pod te pokłady racjonalizmu i dystansu - to jakby drugie dno to wg mnie to co jest pod czubkiem góry lodowej, a czubkiem jest ta szafka wraz z zawartością - reszta jak pisałem wyżej, dopiszę jedynie, że ta "bliżej nieokreślona elektronika" (z taką samą interpretacją jak wyżej, dodam jedynie że na użycie i znaczenie tego symboli b. duży wkład ma to, że jestem inżynierem i odbieram to pewnie inaczej jak większość) jest zapewne tym,  o czym jest napisane w tym twoim linku. Ogólnie rzecz biorąc wg mnie interpretacja tego snu jest trafna, ale to z czym się ona wiąże (lub do czego to zmierza) nie bardzo mi się podoba, a biorąc to razem do kupy: sen jest zinterpretowany poprawnie. Grzebanie w podświadomości nie jest po to by było fajne, ale po to by było skuteczne - najwyraźniej moja podświadomość uważa tak samo i mnie nie oszczędza.

Obawiam się, że w snach 2) i 5) może chodzić w gruncie rzeczy o to samo, nawet symbolika itd. uderzająco podobna. Snu 1) za chiny ludowe nie jestem w stanie pojąć, sam ogród, owoce sklep, las czy nawet pewna droga w tym śnie nie są takie trudne do interpretacji - problem w tym, że są tu jakby 2 przeskoki, czyli 2 progi poznania/świadomości? Dodatkowo zakończenie jest jasne, + sam początek nie był by trudny do interpretacji w oderwaniu od reszty, tylko po cholerę wtedy tam ten las ze sklepem, no i te nieszczęsne winogrona które w realnym świecie nawet nie istnieją a są kluczowe w tym śnie.

To że są to jakieś wspomnienia po przodkach raczej wykluczam, bo to wszystko faktycznie dotyczy mnie i te sny są jak pisałem jakby powiązane ze sobą. Dotarło do mnie, że albo mam źle przepracowane pewne rzeczy, albo w tych snach faktycznie coś większego jest - z tym że nie chcę tego roztrząsać, tylko od razu ponaprawiam sobie kilka rzeczy. Ten artykuł uświadomił mi również, że coś "do poprawy"  we mnie siedzi głębiej niż przypuszczałem, dodatkowo nie jest to tylko jedno "piętro" tej podświadomości - i stąd pewnie to zagmatwanie w snach.

A to całe naprawianie pamięci komórkowej jak dokładnie wygląda? Odgrzebuję coś niemiłego, babram się w tym (czyt. rozbieram na czynniki pierwsze), nabieram szczerej chęci poprawy, wymyślam sobie co chcę z tym zrobić  --> tak to wygląda, czy trzeba coś jeszcze?  

 

Bądź sobą ,dobrze ci idzie .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wczoraj wieczorem i przed snem zwłaszcza intensywnie myślałem o tym śnie co go opisałem w poprzednim poście i co powinienem dokładnie w sobie pozmieniać w i jaką stronę, liczyłem na jakąś odpowiedź w śnie, ale to co mi się przyśniło po prostu mnie pozytywnie wbiło w łóżko, czegoś takiego się nie spodziewałem. Może go opiszę, to jest sen z gatunku dość łatwych do interpretacji, ale taka odpowiedź mnie po prostu zszokowała i nie do końca do mnie przez to dociera co to tak naprawdę oznacza - sen bez wątpienia pozytywny (dodam jeszcze że po obudzeniu i zapamiętaniu snu odczuwałem taką niekontrolowaną i niewytłumaczalną wewnętrzną radość).

W śnie głównie obserwuję otoczenie i to co się dzieje, żadnych jakichś szczególnych odczuć. Start: stoję w jakimś miejscu i przede mną stoi długa limuzyna, otwieram drzwi i wchodzę do środka, w tym momencie wiem, że właśnie był mój ślub i wszyscy w środku czekają na mnie. Wnętrze limuzyny było uderzająco białe, bardzo zwróciło to moją uwagę (w przeciwieństwie do koloru blach), siedziałem gdzieś z przodu i raczej sam, rządek za mną (3-osobowy) był bardzo hałaśliwy, "moja" żona była gdzieś dalej z tyłu, wszyscy oczywiście ubrani jak na ślub przystało, żadna z tych osób nie była nikim konkretnym. Gdy się rozsiadłem i ogarnąłem w tej sytuacji, zdałem sobie sprawę, że powinienem przecież siedzieć bliżej "mojej" żony, ale zastanawiałem się kiedy to hałaśliwe towarzystwo mogło by sobie wysiąść bym mógł do niej przejść i jednocześnie z jakiegoś powodu jegomość po lewej (patrząc z perspektywy, gdzie jestem obrócony do tyłu) był jakiś szczególny - myślałem w jaki sposób rozsiądziemy się obok "mojej" żony i czy to wgl tak trzeba. Warte dodania jest, że ten hałas mnie w żaden sposób nie drażni ani nic, zwyczajnie zauważam że jest, skupiam się wtedy na dalszej obserwacji i myśleniu co zrobić, główną rzeczą tu jest limuzyna zwłaszcza jej wnętrze i to się dzieje zaraz po wejściu do niej.

Widzę tu jakieś 2-3 drogi interpetacji i wszystkie pozytywne, ale sam będę w stanie dobrze to zinterpretować dopiero jak się otrząsnę. Ale wiem teraz na pewno, że naprawianie podświadomości jak w tym artykule jest dobrą drogą, ale dość ślepą - w sensie nie najlepszą, są lepsze wyjścia --> ale to jest raczej tylko tłem tego snu. I chyba przy okazji znalazłem dobry kanał komunikacyjny z własną podświadomością.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Wczoraj wieczorem i przed snem zwłaszcza intensywnie myślałem o tym śnie co go opisałem w poprzednim poście i co powinienem dokładnie w sobie pozmieniać w i jaką stronę, liczyłem na jakąś odpowiedź w śnie, ale to co mi się przyśniło po prostu mnie pozytywnie wbiło w łóżko, czegoś takiego się nie spodziewałem. Może go opiszę, to jest sen z gatunku dość łatwych do interpretacji, ale taka odpowiedź mnie po prostu zszokowała i nie do końca do mnie przez to dociera co to tak naprawdę oznacza - sen bez wątpienia pozytywny (dodam jeszcze że po obudzeniu i zapamiętaniu snu odczuwałem taką niekontrolowaną i niewytłumaczalną wewnętrzną radość).

W śnie głównie obserwuję otoczenie i to co się dzieje, żadnych jakichś szczególnych odczuć. Start: stoję w jakimś miejscu i przede mną stoi długa limuzyna, otwieram drzwi i wchodzę do środka, w tym momencie wiem, że właśnie był mój ślub i wszyscy w środku czekają na mnie. Wnętrze limuzyny było uderzająco białe, bardzo zwróciło to moją uwagę (w przeciwieństwie do koloru blach), siedziałem gdzieś z przodu i raczej sam, rządek za mną (3-osobowy) był bardzo hałaśliwy, "moja" żona była gdzieś dalej z tyłu, wszyscy oczywiście ubrani jak na ślub przystało, żadna z tych osób nie była nikim konkretnym. Gdy się rozsiadłem i ogarnąłem w tej sytuacji, zdałem sobie sprawę, że powinienem przecież siedzieć bliżej "mojej" żony, ale zastanawiałem się kiedy to hałaśliwe towarzystwo mogło by sobie wysiąść bym mógł do niej przejść i jednocześnie z jakiegoś powodu jegomość po lewej (patrząc z perspektywy, gdzie jestem obrócony do tyłu) był jakiś szczególny - myślałem w jaki sposób rozsiądziemy się obok "mojej" żony i czy to wgl tak trzeba. Warte dodania jest, że ten hałas mnie w żaden sposób nie drażni ani nic, zwyczajnie zauważam że jest, skupiam się wtedy na dalszej obserwacji i myśleniu co zrobić, główną rzeczą tu jest limuzyna zwłaszcza jej wnętrze i to się dzieje zaraz po wejściu do niej.

Widzę tu jakieś 2-3 drogi interpetacji i wszystkie pozytywne, ale sam będę w stanie dobrze to zinterpretować dopiero jak się otrząsnę. Ale wiem teraz na pewno, że naprawianie podświadomości jak w tym artykule jest dobrą drogą, ale dość ślepą - w sensie nie najlepszą, są lepsze wyjścia --> ale to jest raczej tylko tłem tego snu. I chyba przy okazji znalazłem dobry kanał komunikacyjny z własną podświadomością.

Dzięki ,że podzieliłeś się swoim snem :) moja interpretacja -kolor biały -niewinność ,czystość wewnętrzna ,twoja żona -mistyczne zaślubiny z Bogiem ,Oświecenie duchem świętym ,limuzyna - duże ambicje ,podświadome pragnienie posiadania  wartości materialnych i finansowych ,które nie mogą być spełnione ( Jezus Chrystus jak żył -skromnie i biednie finansowo ,ale był bogaty duchowo-wewnętrznie) hałaśliwe towarzystwo - twoje wewnętrzne głosy ,podświadome pod-osobowości ,archetypy

Wniosek ,poświęć swoje .życie rozwojowi duchowemu ,medytuj ,ćwicz jogę 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rzecz w tym, że ja wierzący nie jestem, a limuzyna jako odniesienie do dóbr materialnych nie pasuje mi tu, jako symbol ambicji czy wysokich oczekiwań może akurat pasować - tylko że w odniesieniu do życia emocjonalnego (jestem tu niestety niepoprawnym idealistą w tym zakresie). To towarzystwo to jest taka jakby całość i mam podejrzenia że to jest coś co muszę minąć w świecie realnym + wpływ moich myśli przed zaśnięciem na ten sen był na pewno bardzo silny. Kombinowałem czy ta żona to aby nie jest moja taka anima, ale z tego co czytałem to "niespełnia wymogów formalnych" , jest aż nazbyt bierna jak na taką rolę, no chyba że jest tu ukryty próg poznawczy

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, dawid298 napisał:

Rzecz w tym, że ja wierzący nie jestem, a limuzyna jako odniesienie do dóbr materialnych nie pasuje mi tu, jako symbol ambicji czy wysokich oczekiwań może akurat pasować - tylko że w odniesieniu do życia emocjonalnego (jestem tu niestety niepoprawnym idealistą w tym zakresie). To towarzystwo to jest taka jakby całość i mam podejrzenia że to jest coś co muszę minąć w świecie realnym + wpływ moich myśli przed zaśnięciem na ten sen był na pewno bardzo silny. Kombinowałem czy ta żona to aby nie jest moja taka anima, ale z tego co czytałem to "niespełnia wymogów formalnych" , jest aż nazbyt bierna jak na taką rolę, no chyba że jest tu ukryty próg poznawczy

To prosto psychologicznie ci wyjaśnię ,limuzyna to symbol twego gmachu psychicznego ,budowanego od dzieciństwa , a wszystkie nieakceptowane przez nas ze świata zewnętrznego  złe zdarzenia i sytuacje spychamy w   głębię psychiczną /świat duchowy -Nie-świadomość Zbiorowa ,Nie-świadomość Indywidualna ,Podświadomość ,Przed-świadomość , Świadomość I nad-świadomy /transcendentny duch /umysł ,widzisz ,wszystko odbywa się w głowie

Pozdrawiam, :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Odniesieniem do psychiki wg wszelkich opracowań i senników jest dom i u mnie to się sprawdza akurat, więc limuzynę jestem skłonny interpretować podobnie jak w sennikach (odnośnie domu: zawsze to jest dom dziadków, gdzie od małego przez długi czas się chowałem). To towarzystwo jest jedynym elementem który "psuje" ten ładny sen i jest rodzajem bariery, co mam nadzieję oddałem w opisie. Generalnie jak pisałem wcześniej: sen z gatunku łatwych do odbioru i jednocześnie pozytywny, ale jakoś do końca w 100% go zrozumieć siły nie mam - i to mnie teraz zastanawia, jestem ciekaw co mi sen odpowie gdy zapytam o to podświadomość.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
36 minut temu, dawid298 napisał:

Odniesieniem do psychiki wg wszelkich opracowań i senników jest dom i u mnie to się sprawdza akurat, więc limuzynę jestem skłonny interpretować podobnie jak w sennikach (odnośnie domu: zawsze to jest dom dziadków, gdzie od małego przez długi czas się chowałem). To towarzystwo jest jedynym elementem który "psuje" ten ładny sen i jest rodzajem bariery, co mam nadzieję oddałem w opisie. Generalnie jak pisałem wcześniej: sen z gatunku łatwych do odbioru i jednocześnie pozytywny, ale jakoś do końca w 100% go zrozumieć siły nie mam - i to mnie teraz zastanawia, jestem ciekaw co mi sen odpowie gdy zapytam o to podświadomość.

Uważaj na złe towarzystwo ,bądź sobą .jesteś człowiekiem wyjątkowym i doskonałym ,takich ludzi łatwo zepsuć ,przez złe towarzystwo .mówię to ja ,jako twoja podświadoma dusza .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.