dawid298

Kilka trudnych, złożonych snów

38 postów w tym temacie

4 minuty temu, Mistyk napisał:

Uważaj na złe towarzystwo ,bądź sobą .jesteś człowiekiem wyjątkowym i doskonałym ,takich ludzi łatwo zepsuć ,przez złe towarzystwo .mówię to ja ,jako twoja podświadoma dusza .

Jestem odporny na pewne rodzaje ludzi, a towarzystwa podejrzanego unikam, ja jak studenckie standardy to jestem nawet prawie abstynentem więc z tej strony nic mi nie grozi

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 minut temu, dawid298 napisał:

Jestem odporny na pewne rodzaje ludzi, a towarzystwa podejrzanego unikam, ja jak studenckie standardy to jestem nawet prawie abstynentem więc z tej strony nic mi nie grozi

To fajnie ,poczekajmy ,jak coś nie jasne będzie   ,pomogę.

Pozdrawiam :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

Ale się rozpisałeś ,niepotrzebnie , mam empatię i telepatię ,to czuję całą sieć internetu ,i jako medium psychiczne /spirytualne ,bardzo mnie osłabiają media elektroniczne jak internet ,tv. itp. dlatego nieraz jako moje doświadczenie życiowe ,wklejam coś z netu ,z wiadomych przyczyn ( mocne ataki energetyczne ,które wysysają mą energię życiową jak wampiry duchowe ,co mnie bardzo osłabia ) ,tu dla ciebie - 

http://www.4wymiar.pl/cialo-umysl-dusza/265-podswiadomosc-nadswiadomosc.html

5 godzin temu, dawid298 napisał:

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

W trakcie wieloletniej pracy nad własnym rozwojem, podczas tysięcy godzin medytacji i praktyk autohipnozy, świadomego śnienia (LD/OBE) towarzyszyła mi intuicja, która dopiero w ostatnim czasie przybrała postać jasnego uświadomienia. Zadawałem sobie pytanie: jaka jest relacja podświadomości i nadświadomości?

Gdzie w tym wszystkim jest moja świadomość, osobowość?

Czy medytacja jest uniwersalnym panaceum na wszystkie problemy?

Po co zajmować się rozwijaniem podświadomości, dokonywać w niej zmian i doskonalić ją, skoro można przekroczyć utożsamienie z ego-umysłem i rozwiązać wszelkie problemy za jednym zamachem? Jeżeli porównać pokonywanie życiowych przeszkód do walki z chwastami w ogrodzie, to praca z podświadomością jest wycinaniem chwastów, zaś medytacja – wyrywaniem ich z korzeniami. Powiedzmy, że naszym problemem jest brak pieniędzy albo miłości. Możemy oczywiście zacząć pracować nad swoimi nieświadomymi przekonaniami, filtrami percepcyjnymi i wzorcami reakcji emocjonalnych. W podświadomości albo w poprzednich wcieleniach poszukujemy ich źródeł i dzięki technikom przeprogramowywania podświadomości (autohipnoza, wizualizacje, praca z nagraniami transowymi itp.) pracować nad wykształceniem nowych, lepiej działających i przynoszących pozytywne zmiany w naszym życiu, np. w postaci większych pieniędzy lub lepszych relacji partnerskich.

Możemy jednak pójść inną drogą i dokopać się do korzeni, a właściwie korzenia wszelkich problemów, czyli utożsamienia z ego-umysłem. Co by było, gdybyśmy rozwinęli swoją świadomość i przekroczyli utożsamienie się z ego, które według największych nauczycieli duchowych różnych tradycji jest tylko iluzją? Nagle moglibyśmy uświadomić sobie, że brak pieniędzy albo miłości jest czymś, co tak naprawdę nie dotyczy nas samych, ale jest tylko częścią naszej historii, czyli czegoś chwilowego, nietrwałego, wciąż się zmieniającego, i nie ma nic wspólnego z prawdziwym źródłem satysfakcji i szczęścia. Najgłębszy pokój i szczęście są bowiem cechami naszego prawdziwego Ja i nie zależą od naszej historii. W każdych okolicznościach można być człowiekiem szczęśliwym, choć brzmi to bardzo dziwnie, szczególnie dla osób, które odpowiedzialnością za swoje cierpienie obarczają innych ludzi, Boga czy los.

 

 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Mistyk napisał:

Ale się rozpisałeś ,niepotrzebnie

 

Dlaczego niepotrzebnie, jak piszę to wszystko, to siłą rzeczy muszę świadomie się nad tym pochylić, muszę wszystko nazwać po imieniu i poukładać - dzięki temu mniej mi umyka. Co ma do tego nadświadomość (i co tak naprawdę jest, szczególnie z naukowego punktu widzenia)? Nazywanie wszystkiego po imieniu to jest dla mnie jak czesanie dna głębokiego basenu z maską z tlenem w porównaniu do zwykłego nurkowania na wdechu -- a gdy ryjesz głębiej, na dnie morza, zwykłe wstrzymywanie oddechu i zanurzanie się jest bezskuteczne. W niedzielę chciałem przez sen dostać odpowiedź na pytanie, -- Co powinienem w sobie pozmieniać? Gdzie tego szukać? Co mam robić?  -- przywołując przy okazji to, czym ten problem może być i jego kontekst i z czego moim zdaniem się to bierze. W odpowiedzi dostałem taki właśnie sen. Jaka więc jest odpowiedź? Ja widzę 2 możliwości:

1) Pytasz gdzie i w czym jest problem? Proszę bardzo, o tu - a tutaj masz jak sobie z nim dotąd radzisz.

2) Chłopie, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest tak oczywiste jak sądzisz - ty w tym wszystkim wyglądasz tak i tak, zastanów się nad tym.

Ten sen należy na pewno do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych, więc zgodnie z moją wiedzą niesie on coś szczególnie ważnego -- jakoś specjalnie inaczej niż resztę się tego chyba nie interpretuje, różnica musi być w końcowych wnioskach, a moje są takie że niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, muszę przede wszystkim znaleźć i przyjąć odpowiednie nastawienie - i to będę robił.Gdy pytałem podświadomość w tym tyg. dlaczego ten sen mnie tak ruszył i co znaczy to, że musiałem się do niego zebrać -  nie otrzymałem odpowiedzi, ale mimo wszystko jestem nieco mądrzejszy (fakt, że czasem spałem dość krótko lub coś mnie budziło na samym początku ostatniej fazy REM i ze snu nici) , czyli albo sen nie dotarł lub pytanie nie było właściwe i stąd brak odzewu. Idąc dalej, poprzednie zapytanie było albo właściwe, albo sprzeczne z tym co powinienem zrobić. Niezależnie od tych interpretacji, ze snu wniosek jest taki że jestem blisko końca/rozwiązania tego mętliku - w taki czy inny sposób. Amen

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, dawid298 napisał:

Dlaczego niepotrzebnie, jak piszę to wszystko, to siłą rzeczy muszę świadomie się nad tym pochylić, muszę wszystko nazwać po imieniu i poukładać - dzięki temu mniej mi umyka. Co ma do tego nadświadomość (i co tak naprawdę jest, szczególnie z naukowego punktu widzenia)? Nazywanie wszystkiego po imieniu to jest dla mnie jak czesanie dna głębokiego basenu z maską z tlenem w porównaniu do zwykłego nurkowania na wdechu -- a gdy ryjesz głębiej, na dnie morza, zwykłe wstrzymywanie oddechu i zanurzanie się jest bezskuteczne. W niedzielę chciałem przez sen dostać odpowiedź na pytanie, -- Co powinienem w sobie pozmieniać? Gdzie tego szukać? Co mam robić?  -- przywołując przy okazji to, czym ten problem może być i jego kontekst i z czego moim zdaniem się to bierze. W odpowiedzi dostałem taki właśnie sen. Jaka więc jest odpowiedź? Ja widzę 2 możliwości:

1) Pytasz gdzie i w czym jest problem? Proszę bardzo, o tu - a tutaj masz jak sobie z nim dotąd radzisz.

2) Chłopie, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest tak oczywiste jak sądzisz - ty w tym wszystkim wyglądasz tak i tak, zastanów się nad tym.

Ten sen należy na pewno do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych, więc zgodnie z moją wiedzą niesie on coś szczególnie ważnego -- jakoś specjalnie inaczej niż resztę się tego chyba nie interpretuje, różnica musi być w końcowych wnioskach, a moje są takie że niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, muszę przede wszystkim znaleźć i przyjąć odpowiednie nastawienie - i to będę robił.Gdy pytałem podświadomość w tym tyg. dlaczego ten sen mnie tak ruszył i co znaczy to, że musiałem się do niego zebrać -  nie otrzymałem odpowiedzi, ale mimo wszystko jestem nieco mądrzejszy (fakt, że czasem spałem dość krótko lub coś mnie budziło na samym początku ostatniej fazy REM i ze snu nici) , czyli albo sen nie dotarł lub pytanie nie było właściwe i stąd brak odzewu. Idąc dalej, poprzednie zapytanie było albo właściwe, albo sprzeczne z tym co powinienem zrobić. Niezależnie od tych interpretacji, ze snu wniosek jest taki że jestem blisko końca/rozwiązania tego mętliku - w taki czy inny sposób. Amen

 

Nad-świadomość ,to duch do którego ludzie modlą się w kościołach ,to nad-świadoma ludzka jaźń  / transcendentne ja 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja wierzący nie jestem jak pisałem, więc to się ma do mnie nijak - jeśli skarby leżą na dnie morza, w chmurach ich nie będę szukał, zwłaszcza że nic tam nie widzę - takie jest moje podejście do tego. Czuję, że jestem bliski rozwiązania tego co chcę rozwiązać i nie rozstanę się z tym do czego doszedłem, wiem już mniejwięcej w czym leży problem, teraz pozostaje lepiej go poznać i pozbyć się go.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, dawid298 napisał:

Ja wierzący nie jestem jak pisałem, więc to się ma do mnie nijak - jeśli skarby leżą na dnie morza, w chmurach ich nie będę szukał, zwłaszcza że nic tam nie widzę - takie jest moje podejście do tego. Czuję, że jestem bliski rozwiązania tego co chcę rozwiązać i nie rozstanę się z tym do czego doszedłem, wiem już mniejwięcej w czym leży problem, teraz pozostaje lepiej go poznać i pozbyć się go.

To fajnie ,życzę powodzenia .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.