dawid298

Kilka trudnych, złożonych snów

70 postów w tym temacie

4 minuty temu, Mistyk napisał:

Uważaj na złe towarzystwo ,bądź sobą .jesteś człowiekiem wyjątkowym i doskonałym ,takich ludzi łatwo zepsuć ,przez złe towarzystwo .mówię to ja ,jako twoja podświadoma dusza .

Jestem odporny na pewne rodzaje ludzi, a towarzystwa podejrzanego unikam, ja jak studenckie standardy to jestem nawet prawie abstynentem więc z tej strony nic mi nie grozi

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 minut temu, dawid298 napisał:

Jestem odporny na pewne rodzaje ludzi, a towarzystwa podejrzanego unikam, ja jak studenckie standardy to jestem nawet prawie abstynentem więc z tej strony nic mi nie grozi

To fajnie ,poczekajmy ,jak coś nie jasne będzie   ,pomogę.

Pozdrawiam :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, dawid298 napisał:

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

Ale się rozpisałeś ,niepotrzebnie , mam empatię i telepatię ,to czuję całą sieć internetu ,i jako medium psychiczne /spirytualne ,bardzo mnie osłabiają media elektroniczne jak internet ,tv. itp. dlatego nieraz jako moje doświadczenie życiowe ,wklejam coś z netu ,z wiadomych przyczyn ( mocne ataki energetyczne ,które wysysają mą energię życiową jak wampiry duchowe ,co mnie bardzo osłabia ) ,tu dla ciebie - 

http://www.4wymiar.pl/cialo-umysl-dusza/265-podswiadomosc-nadswiadomosc.html

5 godzin temu, dawid298 napisał:

Zebrałem się w sobie i zinterpretowałem ten sen: Limuzyna podobnie jak w sennikach to symbol jakiegoś osiągnięcia lub innego znaczącego sukcesu -> tj. ten sukces jest dla mnie na wyciągnięcie ręki lub jestem w stanie do tego dojść. Dalej: po otwarciu i wejściu atakuje mnie biel i zdaję sobie sprawę że był ślub i to jeszcze mój -> biel jest bardzo wyraźna i jasno wskazuje na rodzaj tego sukcesu, czyli w dziedzinie wyższych i ważniejszych w życiu rzeczy (dla mnie zwłaszcza, jak miłość precyzując). Wiedza o moim własnym ślubie na mnie spływa dopiero po wejściu ->  brak pełnego rozeznania w sobie i sprawach(raczej sytuacjach) dla mnie istotnych, może trochę zagubienie emocjonalne, w połączeniu z dalszymi wydarzeniami da to dodatkowo brak pełnego rozeznania siebie i tego konsekwencje gdy działam/funckjonuję w taki sposób *(może to być wpływ przeszłości **). Jednocześnie biel i "odbyty" ślub się razem łączą, a to jeszcze razem w limuzynie -> baardzo poztywna kombinacja, wskazywało by to na osobiste pragnienia, gdyby nie sam początek, czyli wychodzi na możliwość osiągnięcia czegoś takiego przy spełnieniu pewnych warunków. Moja żona jest z tyłu, dzieli nas bariera w postaci głośnego (i dość radosnego, o czym chyba nie wspomniałem) towarzystwa za mną -> to co pisałem wyżej przed *, zobrazowanie do czego mnie doprowadza złe przepracowanie pewnych spraw, może to też być dosłowne ukazanie konkretnych sytuacji w świetle mojego punktu widzenia oraz tego właściwego jednocześnie (tego właśnie wolał bym się wyzbyć, że tak faktycznie może być mimo że nie widzę na to nawet matematycznych szans i wywraca mi to bardzo wiele do góry nogami). Widzę tą barierę i szukam sposobu na ominięcie jej, jednak moje kombinacje nie są najtrafniejsze z mozliwych --> dostrzegam problem, chcę i próbuję go rozwiązać, jednak nie w pełni rozumiem sam problem i przez to moje działania nie są w pełni skuteczne ; alternatywnie (niestety) - występujący problem stworzyłem sam (patrz wsiadanie do wozu), dodatkowo nie jest on tym czym mi się wydaje (jegomość po lewej i powiązane) oraz z mojego punktu widzenia nie mogłem tego widzieć inaczej (wiem ocb gdy się rozsiądę i rozejrzę) i sen ma mi to uzmysłowić. Zbierając to do kupy: pragnę miłości jak z bajek i filmów, jestem w stanie zbudować sobie i dojść do czegoś takiego, ale muszę zrozumieć lepiej jak i dlaczego sam się blokuję, zaczyna mi to wychodzić, ale to dalej za mało. Alternatywnie + biorąc pod uwagę bardziej to co dokładnie chciałem wiedzieć od snu: blizny na psychice których szukałem i chciałem doleczyć okazują się nie być tym czy ja sądzę że są, źle oceniłem pewne wydarzenia i czyjeś motywy , ale trudno mi było to dostrzec i  są ukazane tego wszystkie konsekwencje, jednocześnie być może sam się o tym przekonam ---> tu zaznaczam, że to jest rozwiązanie dla mnie z kategorii cudów, nie widzę dzisiaj żadnych absolutnie szans na coś takiego; ale jako że jeszcze rok temu, i trochę później też, miałem cichą zepchniętą w kąt nadzieję na takie coś , biorę to pod uwagę jako pobożne życzenia płynące z głębin mojej emocjonalnej nieświadomości lub jako wskazanie, że właśnie z tymi ścieżkami myślowymi z przeszłości muszę się uporać. Zastanawia mnie w tym wszystkim jedynie, że to był chyba jedyny sen jaki miałem, który by można w jakiś sposób zaliczyć do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych - jak pisałem zrobił na mnie mocne wrażenie, w dodatku pozytywne, co mnie jeszcze bardziej zdumiewa. 3 droga to konieczność pozbycia się wewnętrznych blokad i trzymania swoich demonów pod butem,by osiągnąć wewn. spójność by dojść do tego, czego chcę - kontekst taki  sam jak w reszcie.

** - pisałem w 1 poście trochę o sobie, tego się to być może tyczy

Myślę, że nie będę zajmował się tym co nawypisywałem przy zakładaniu tego tematu, i tak nie jestem w stanie się z tym uporać a wiele z przesłań tych snów jest zawarte w moich nowszych i wiele prostszych do interpretacji snów - część pewnie się już nawet przedawniła, nie będę się tam doszukiwał nie wiadomo czego. Nawet jak coś tam jest i tak nie mam na to wpływu. Jeśli coś mnie oświeci jak to czytać to fajnie, jak nie - trudno. Im dalej w las, tym więcej drzew - jak już tu zaszedłem to na wejście nie będę się oglądał.

+ edit: Coraz więcej osób widzę śledzi ten wątek, jeśli jest tu więcej osób lepszych o de mnie w interpretowaniu snów, lub chociaż ktoś widzi coś inaczej lub więcej niż ja, jestem otwarty na wszystko - tylko wtedy może lepiej na PW

 

W trakcie wieloletniej pracy nad własnym rozwojem, podczas tysięcy godzin medytacji i praktyk autohipnozy, świadomego śnienia (LD/OBE) towarzyszyła mi intuicja, która dopiero w ostatnim czasie przybrała postać jasnego uświadomienia. Zadawałem sobie pytanie: jaka jest relacja podświadomości i nadświadomości?

Gdzie w tym wszystkim jest moja świadomość, osobowość?

Czy medytacja jest uniwersalnym panaceum na wszystkie problemy?

Po co zajmować się rozwijaniem podświadomości, dokonywać w niej zmian i doskonalić ją, skoro można przekroczyć utożsamienie z ego-umysłem i rozwiązać wszelkie problemy za jednym zamachem? Jeżeli porównać pokonywanie życiowych przeszkód do walki z chwastami w ogrodzie, to praca z podświadomością jest wycinaniem chwastów, zaś medytacja – wyrywaniem ich z korzeniami. Powiedzmy, że naszym problemem jest brak pieniędzy albo miłości. Możemy oczywiście zacząć pracować nad swoimi nieświadomymi przekonaniami, filtrami percepcyjnymi i wzorcami reakcji emocjonalnych. W podświadomości albo w poprzednich wcieleniach poszukujemy ich źródeł i dzięki technikom przeprogramowywania podświadomości (autohipnoza, wizualizacje, praca z nagraniami transowymi itp.) pracować nad wykształceniem nowych, lepiej działających i przynoszących pozytywne zmiany w naszym życiu, np. w postaci większych pieniędzy lub lepszych relacji partnerskich.

Możemy jednak pójść inną drogą i dokopać się do korzeni, a właściwie korzenia wszelkich problemów, czyli utożsamienia z ego-umysłem. Co by było, gdybyśmy rozwinęli swoją świadomość i przekroczyli utożsamienie się z ego, które według największych nauczycieli duchowych różnych tradycji jest tylko iluzją? Nagle moglibyśmy uświadomić sobie, że brak pieniędzy albo miłości jest czymś, co tak naprawdę nie dotyczy nas samych, ale jest tylko częścią naszej historii, czyli czegoś chwilowego, nietrwałego, wciąż się zmieniającego, i nie ma nic wspólnego z prawdziwym źródłem satysfakcji i szczęścia. Najgłębszy pokój i szczęście są bowiem cechami naszego prawdziwego Ja i nie zależą od naszej historii. W każdych okolicznościach można być człowiekiem szczęśliwym, choć brzmi to bardzo dziwnie, szczególnie dla osób, które odpowiedzialnością za swoje cierpienie obarczają innych ludzi, Boga czy los.

 

 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Mistyk napisał:

Ale się rozpisałeś ,niepotrzebnie

 

Dlaczego niepotrzebnie, jak piszę to wszystko, to siłą rzeczy muszę świadomie się nad tym pochylić, muszę wszystko nazwać po imieniu i poukładać - dzięki temu mniej mi umyka. Co ma do tego nadświadomość (i co tak naprawdę jest, szczególnie z naukowego punktu widzenia)? Nazywanie wszystkiego po imieniu to jest dla mnie jak czesanie dna głębokiego basenu z maską z tlenem w porównaniu do zwykłego nurkowania na wdechu -- a gdy ryjesz głębiej, na dnie morza, zwykłe wstrzymywanie oddechu i zanurzanie się jest bezskuteczne. W niedzielę chciałem przez sen dostać odpowiedź na pytanie, -- Co powinienem w sobie pozmieniać? Gdzie tego szukać? Co mam robić?  -- przywołując przy okazji to, czym ten problem może być i jego kontekst i z czego moim zdaniem się to bierze. W odpowiedzi dostałem taki właśnie sen. Jaka więc jest odpowiedź? Ja widzę 2 możliwości:

1) Pytasz gdzie i w czym jest problem? Proszę bardzo, o tu - a tutaj masz jak sobie z nim dotąd radzisz.

2) Chłopie, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest tak oczywiste jak sądzisz - ty w tym wszystkim wyglądasz tak i tak, zastanów się nad tym.

Ten sen należy na pewno do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych, więc zgodnie z moją wiedzą niesie on coś szczególnie ważnego -- jakoś specjalnie inaczej niż resztę się tego chyba nie interpretuje, różnica musi być w końcowych wnioskach, a moje są takie że niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, muszę przede wszystkim znaleźć i przyjąć odpowiednie nastawienie - i to będę robił.Gdy pytałem podświadomość w tym tyg. dlaczego ten sen mnie tak ruszył i co znaczy to, że musiałem się do niego zebrać -  nie otrzymałem odpowiedzi, ale mimo wszystko jestem nieco mądrzejszy (fakt, że czasem spałem dość krótko lub coś mnie budziło na samym początku ostatniej fazy REM i ze snu nici) , czyli albo sen nie dotarł lub pytanie nie było właściwe i stąd brak odzewu. Idąc dalej, poprzednie zapytanie było albo właściwe, albo sprzeczne z tym co powinienem zrobić. Niezależnie od tych interpretacji, ze snu wniosek jest taki że jestem blisko końca/rozwiązania tego mętliku - w taki czy inny sposób. Amen

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, dawid298 napisał:

Dlaczego niepotrzebnie, jak piszę to wszystko, to siłą rzeczy muszę świadomie się nad tym pochylić, muszę wszystko nazwać po imieniu i poukładać - dzięki temu mniej mi umyka. Co ma do tego nadświadomość (i co tak naprawdę jest, szczególnie z naukowego punktu widzenia)? Nazywanie wszystkiego po imieniu to jest dla mnie jak czesanie dna głębokiego basenu z maską z tlenem w porównaniu do zwykłego nurkowania na wdechu -- a gdy ryjesz głębiej, na dnie morza, zwykłe wstrzymywanie oddechu i zanurzanie się jest bezskuteczne. W niedzielę chciałem przez sen dostać odpowiedź na pytanie, -- Co powinienem w sobie pozmieniać? Gdzie tego szukać? Co mam robić?  -- przywołując przy okazji to, czym ten problem może być i jego kontekst i z czego moim zdaniem się to bierze. W odpowiedzi dostałem taki właśnie sen. Jaka więc jest odpowiedź? Ja widzę 2 możliwości:

1) Pytasz gdzie i w czym jest problem? Proszę bardzo, o tu - a tutaj masz jak sobie z nim dotąd radzisz.

2) Chłopie, to nie jest tak jak myślisz. Nic nie jest tak oczywiste jak sądzisz - ty w tym wszystkim wyglądasz tak i tak, zastanów się nad tym.

Ten sen należy na pewno do kategorii emocjonalnych/wstrząsowych, więc zgodnie z moją wiedzą niesie on coś szczególnie ważnego -- jakoś specjalnie inaczej niż resztę się tego chyba nie interpretuje, różnica musi być w końcowych wnioskach, a moje są takie że niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, muszę przede wszystkim znaleźć i przyjąć odpowiednie nastawienie - i to będę robił.Gdy pytałem podświadomość w tym tyg. dlaczego ten sen mnie tak ruszył i co znaczy to, że musiałem się do niego zebrać -  nie otrzymałem odpowiedzi, ale mimo wszystko jestem nieco mądrzejszy (fakt, że czasem spałem dość krótko lub coś mnie budziło na samym początku ostatniej fazy REM i ze snu nici) , czyli albo sen nie dotarł lub pytanie nie było właściwe i stąd brak odzewu. Idąc dalej, poprzednie zapytanie było albo właściwe, albo sprzeczne z tym co powinienem zrobić. Niezależnie od tych interpretacji, ze snu wniosek jest taki że jestem blisko końca/rozwiązania tego mętliku - w taki czy inny sposób. Amen

 

Nad-świadomość ,to duch do którego ludzie modlą się w kościołach ,to nad-świadoma ludzka jaźń  / transcendentne ja 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja wierzący nie jestem jak pisałem, więc to się ma do mnie nijak - jeśli skarby leżą na dnie morza, w chmurach ich nie będę szukał, zwłaszcza że nic tam nie widzę - takie jest moje podejście do tego. Czuję, że jestem bliski rozwiązania tego co chcę rozwiązać i nie rozstanę się z tym do czego doszedłem, wiem już mniejwięcej w czym leży problem, teraz pozostaje lepiej go poznać i pozbyć się go.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, dawid298 napisał:

Ja wierzący nie jestem jak pisałem, więc to się ma do mnie nijak - jeśli skarby leżą na dnie morza, w chmurach ich nie będę szukał, zwłaszcza że nic tam nie widzę - takie jest moje podejście do tego. Czuję, że jestem bliski rozwiązania tego co chcę rozwiązać i nie rozstanę się z tym do czego doszedłem, wiem już mniejwięcej w czym leży problem, teraz pozostaje lepiej go poznać i pozbyć się go.

To fajnie ,życzę powodzenia .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

19.03 miałem bardzo obfity w symbolikę sen, zajął mi on aż 80% strony A5 w moim zeszyciku - mimo tego bogactwa jest w miarę łatwy do zrozumienia, chcę się upewnić jednego:

Jeśli sen zaczyna się od tego, że jestem gdzieś z przyjacielem z dzieciństwa, coś wcześniej robiliśmy i mamy robić dalej czy gdzieś iść i ja stwierdzam że muszę się wrócić do domu, wtedy on się mnie pyta czy jestem pewien że chcę wracać - gdy wchodzę do domu jest w nim strasznie ciemno i wiem że jest jakoś tak po 11 rano (jest tego dużo więcej, ale ta sytuacja to kontekst całości)  --> to się interpretuje jako takiego wewnętrznego strażnika (przyjaciel) ukazującego moje dokonane wybory i <co w ich wyniku mnie czeka>/<jak obrazowo on wygląda> (ciemność). Trochę później chcę zapalić światło, ale nie mogę, zapala się tyle co nic i tylko po prawej stronie stojąc przed nim (tu dodam, że tym razem to jest dokładnie takie mieszkanie w jakim mieszkam, ze szczegółami, więc tu archetypu się nie dopatruję. Światło w domu w większości mam punktowe, tzn. takie lampy rozmieszczone po salonie po 3 małe żaróweczki na jedną i po 3 lampy na daną część pomieszczenia)  --> czy to obrazuje częściową możliwość rozjaśnienia tych mroków? W kontekście tej godziny to oznacza że wszystko wyjaśni się samo, czy raczej że ja sam jestem już blisko tego?

No i jak można interpretować to, że ktoś siedzi na parapecie w oknie? To była kobieta, ale nie jestem na 100% czy to moja matka, ktoś inny czy może jakieś uosobienie ?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
35 minut temu, dawid298 napisał:

19.03 miałem bardzo obfity w symbolikę sen, zajął mi on aż 80% strony A5 w moim zeszyciku - mimo tego bogactwa jest w miarę łatwy do zrozumienia, chcę się upewnić jednego:

Jeśli sen zaczyna się od tego, że jestem gdzieś z przyjacielem z dzieciństwa, coś wcześniej robiliśmy i mamy robić dalej czy gdzieś iść i ja stwierdzam że muszę się wrócić do domu, wtedy on się mnie pyta czy jestem pewien że chcę wracać - gdy wchodzę do domu jest w nim strasznie ciemno i wiem że jest jakoś tak po 11 rano (jest tego dużo więcej, ale ta sytuacja to kontekst całości)  --> to się interpretuje jako takiego wewnętrznego strażnika (przyjaciel) ukazującego moje dokonane wybory i <co w ich wyniku mnie czeka>/<jak obrazowo on wygląda> (ciemność). Trochę później chcę zapalić światło, ale nie mogę, zapala się tyle co nic i tylko po prawej stronie stojąc przed nim (tu dodam, że tym razem to jest dokładnie takie mieszkanie w jakim mieszkam, ze szczegółami, więc tu archetypu się nie dopatruję. Światło w domu w większości mam punktowe, tzn. takie lampy rozmieszczone po salonie po 3 małe żaróweczki na jedną i po 3 lampy na daną część pomieszczenia)  --> czy to obrazuje częściową możliwość rozjaśnienia tych mroków? W kontekście tej godziny to oznacza że wszystko wyjaśni się samo, czy raczej że ja sam jestem już blisko tego?

No i jak można interpretować to, że ktoś siedzi na parapecie w oknie? To była kobieta, ale nie jestem na 100% czy to moja matka, ktoś inny czy może jakieś uosobienie ?

Światło w domu ( ciało materialne ) symbolizuje oświecenie duchowe 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Cytuj

Światło w domu ( ciało materialne ) symbolizuje oświecenie duchowe

Dziękuję za szybką odpowiedź. Senniki interpretują taki przypadek jak opisałem nieco inaczej, do interpretacji takiej jak napisałem doszedłem na podst. tego, że ten sen wyinkubowałem sobie zgodnie z wskazówkami z internetu (chodzi o konkretne pytania,, na które odp. jest tak lub nie). A co jeszcze z tym parapetem? Na to nie bardzo mam pomysł, ale na szczęście to jest raczej szczegół w całości. Z tą godziną dobrze kombinuję, czy jest jakiś lepszy kierunek? Ta godzina i te ciemności to taki najwyraźniejsze zestawienie i najistotniejsza rzecz w całości.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, dawid298 napisał:

Dziękuję za szybką odpowiedź. Senniki interpretują taki przypadek jak opisałem nieco inaczej, do interpretacji takiej jak napisałem doszedłem na podst. tego, że ten sen wyinkubowałem sobie zgodnie z wskazówkami z internetu (chodzi o konkretne pytania,, na które odp. jest tak lub nie). A co jeszcze z tym parapetem? Na to nie bardzo mam pomysł, ale na szczęście to jest raczej szczegół w całości. Z tą godziną dobrze kombinuję, czy jest jakiś lepszy kierunek? Ta godzina i te ciemności to taki najwyraźniejsze zestawienie i najistotniejsza rzecz w całości.

Parapet  według mnie symbolizuje ,kogoś z boku  w twoim życiu ,jakiegoś materialistę ,który nie ma pojęcia o sprawach duchowych ,tylko pseudo -duchowych ,jakiś religijny fanatyk  ,i utrudnia ci osiągnięcie doskonałości duchowej . oświecenia ,lub mistycznej unii ,bądź połączenia z Bogiem .

Pozdrawiam ,i miłej niedzieli życzę :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zastanawiałem się czy pisać ten post, ale jednak się zdecydowałem: miałem takie 3 różne sny, o różnym nacechowaniu emocjonalnym (?) i niby nic nie mających ze sobą wspólnego, ale atakuje mnie pytanie, czy może to być jakiś szczególny rodzaj snu powtarzającego się - skąd takie przypuszczenia spróbuję wyjaśnić na końcu.

30.03.19  :  Jestem na jakimś wywyższeniu, wzgórzu czy czymś podobnym, stoję na nim, widzę w pewnej (ale nie jakiejś dużej) odległości samotne drzewo (generalnie drzewo jak drzewo, wyglądało na zdrowe itd.), podchodzę do niego i widzę na nim małego słonia, stoi sobie na gałęzi - jest naprawdę mały, bo biorę go z tej gałęzi i obejmuję jak kota czy psa by postawić go na ziemię, nie czułem aby był ciężki czy coś, jak go złapałem sen się skończył.

02.04.19  :  Widzę przed sobą wypadek samochodowy, wyglądał on bardzo poważnie; samochód pognieciony i jakby zgnieciony w osi przód-tył, nikogo w tym samochodzie nie widzę ale wiem że ten wypadek jest prawie na pewno śmiertelny, pod samochodem jest ciemna plama - w moim odczuciu była to krew. Widząc to byłem bardzo przejęty, przelękniony (ale nie wystraszony, niczego się nie bałem), tak się też czułem po przebudzeniu, później zobaczyłem domofon, był cały brudny od krwi, już zakrzepłej, jeden skrzep był nawet w jego rogu lub coś co go przypomina -- tu jest coś bardzo, bardzo istotnego: miałem opory w tym śnie by coś zrobić z tym domofonem, od tego momentu nie jestem pewien czy jest tu jakaś ogromna dziura w 'czaso-przestrzeni' tego snu, czy tej samej nocy ten sam sen powtórzył się dokładnie tak samo i akcja potoczyła się dalej: w końcu przełamuję się i wciskam jakiś przycisk na tym domofonie by wezwać pomoc i sen się kończy.

05.04.19  :  Jestem w jakimś wielopiętrowym dużym budynku, piętro 6 lub 7 i jest to jedno z ostatnich pięter, to piętro jest baardzo przestronne, jeżdżę sobie po nim na rolkach, jestem w dobrym nastroju ale nie jakoś do przesady. W pewnym momencie wiem że dokądś muszę się zbierać (stąd też wtedy czuję, że są to godziny poranne), podjeżdżam więc do windy i czekam na nią, jak podjechałem w odpowiednie miejsce zaczepia mnie jakaś dziewczyna, również ma na sobie rolki i w tym śnie się znamy dość dobrze (ale ta postać nie ma jakiegoś odpowiednika w rzeczywistości), jest dla mnie miła i miło też rozmawiamy, uśmiecha się do mnie więc ja też się uśmiecham -- generalnie cała ta scena wyglądała tak jakby zalecała się do mnie, flirtowała ze mną, w rozmowie było przelotem coś o  jakimś spotkaniu( co ważne niby niezobowiązującym) mogę jeszcze stwierdzić że była raczej blondynką ale to tylko taki tam szczegół. Sen się kończy, gdy winda przyjeżdża i wchodzę do niej lub właśnie mam to robić.

OK: zacznę od tego, że nie były to dla mnie sny jakoś trudne do zrozumienia ( noo może tylko ten słoń dał mi mocno do myślenia :) ), 1 sen jest taki jakby neutralny, 2 jest dość "mocny" - wręcz prawie że koszmar, 3 jest zdecydowanie pozytywny. Niby nie mają nic ze sobą wspólnego, ale: podobna konstrukcja --> takie same analogiczne początki i zakończenia, rozwój wydarzeń na tym samym schemacie --> start z rozeznaniem, moje działanie, coś więcej dostaje się do świata snu, to coś mnie zajmuje, ja podejmuję działania, sen się kończy ;; analogiczne symbole --> coś co niesie pewną nagłość(tylko w 1 coś niespodziewanego) --> słoń na drzewie-wypadek-winda;; odniesienie do psychiki --> drzewo/słoń(?)-domofon-budynek ;; we wszystkich snach przestrzeń jest dość spora, generalnie są to takie przestrzenne sny, no i zbliżone moje interakcje z tymi symbolami.

Czy z tych snów razem można, i czy należy, coś wyciągnąć analizując je wszystkie razem? Te zbieżności są raczej przypadkowe, czy faktycznie jest to szczególny rodzaj snu powtarzającego się, czy może coś jeszcze innego? Czy to coś szczególnego oznacza? Jestem ciekaw opinii.

Mam jeszcze dodatkowe pytanie: w tym 2 śnie, co taka duża dziura, czy co to było, oznacza?

   

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witaj dawidzie opisałeś wiele ,ale ok :)  po mojemu ,jeśli sny były realne ,to może być mistyczny sen / doznanie ,też miałem kiedyś mistyczne sny to jak prorocze sny zwiastujące przyszłe ,nadchodzące trudności do przepracowania ,to jak karma z poprzednich żywotów ,bez obawy  to tylko cienie przeszłości ,w twojej głębi psychicznej ,zapisane w twej duszy / psychice nie-świadomej - dostępnej całemu gatunkowi ludzkiemu - 

Odpowiedniki dalekowschodnie

Odpowiednikom nieświadomości przypisuje się na Wschodzie wszystkie cechy, które dla Zachodu są atrybutami Boga:

  • W odniesieniu do filozofii buddyzmu tybetańskiego za odpowiednik europejskiej nieświadomości zbiorowej C.G. Jung uznaje termin tłumaczony jako ("Jedyny-) "Umysł",

charakteryzowany jako wieczny, nieznany, niewidzialny, niedocieczony.

  • W odniesieniu do filozofii indyjskiej za odpowiednik europejskiej nieświadomości zbiorowej C.G. Jung uznaje hinduistyczny termin buddhi (umysł oświecony)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nieświadomość_zbiorowa

A co do słonia - chodzi o prawdziwe dojrzewanie Boga W tobie ,, lub "wewnętrzne dziecko " z psychologii ,rozwijając się duchowo co symbolizuje jeszcze mały słonik , którego tulisz w ramionach 

Nasze wewnętrzne dziecko nadal w nas jest. Nie odeszło wraz z procesem dorastania. To jest właśnie ten głos, który słyszymy w chwilach kiedy pozwalamy sobie na odrobinę swobody i ekscytujemy się różnymi rzeczami. To właśnie ten głos, który pyta nas czasami, jak wyleczyć różnego rodzaju emocjonalne rany z przeszłości…

Często słyszymy o „konieczności uzdrowienia naszej psychiki”. Można w uproszczeniu potraktować ją jako dziecko, które ciągle w nas tkwi. Nasze pierwsze lata życia i doświadczenia, jakich nabywamy będąc dziećmi będą kształtować przeważającą część naszej osobowości, naszych wartości, równowagi emocjonalnej i poczucia własnej wartości.

https://pieknoumyslu.com/wewnetrzne-dziecko-obejmij-ulecz/

 

To właśnie tam, w środku niezwykle dobrze ukrytego zakątka naszej duszy kryje się nasze wewnętrzne dziecko. Wszyscy udają, że są dojrzałymi ludźmi, niezwykle pewnymi siebie.

Każdy z nas chciałby widzieć siebie jako dobrze chronionego masywną zbroją wielkiego wojownika, który bez trudu jest w stanie zmierzyć się ze skomplikowanym światem na zewnątrz.

Jednak wiele razy po zamknięciu oczu zdajemy sobie sprawę z tego, że czegoś nam brakuje. Że coś nas boli. Coś powoduje różne rany psychiczne, które nie występują na zewnątrz ciała, ale w środku, w naszym umyśle.

Wewnątrz każdego z nas znajduje się dziecko o różnym stopniu rozwoju i niezaspokojonych potrzebach. Pora je odkryć i podać mu pomocną dłoń. I o tym właśnie porozmawiamy w naszym dzisiejszym artykule.

Moje wewnętrzne dziecko i jego emocjonalna przeszłość

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
14 godzin temu, Mistyk napisał:

jeśli sny były realne ,to może być mistyczny sen / doznanie ,też miałem kiedyś mistyczne sny to jak prorocze sny zwiastujące przyszłe ,nadchodzące trudności do przepracowania

W 1 śnie miałem takie dobre poczucie przestrzeni, w 3 mniej, w 2 wszystko jakby było zawieszone w próżni. Większość rzeczy w tych snach była bardziej konturowa i bez kolorów, to co się wyróżniało to: ten słoń (był jakby lepiej odwzorowany, do pewnego stopnia kolorowy), w 2 śnie bardzo rzeczywiste były moje odczucia występujące w tym śnie, a ta sytuacja z domofonem była bardzo prawdziwa - ten sen mnie z resztą obudził koło 7-8 (nie wstaję o tych godzinach, chyba że naprawdę trzeba), w 3 śnie tej rozmowy nie pamiętam, ale wiem że była bardzo sensowna i dość konkretna, rzeczywista - cała reszta konturowa i bardzo symboliczna ( w tym 3) --> nie wiem czy to wystarczy by zakwalifikować te sny do kategorii mistycznych.

14 godzin temu, Mistyk napisał:

A co do słonia - chodzi o prawdziwe dojrzewanie Boga W tobie ,, lub "wewnętrzne dziecko " z psychologii ,rozwijając się duchowo co symbolizuje jeszcze mały słonik , którego tulisz w ramionach 

Nasze wewnętrzne dziecko nadal w nas jest. Nie odeszło wraz z procesem dorastania. To jest właśnie ten głos, który słyszymy w chwilach kiedy pozwalamy sobie na odrobinę swobody i ekscytujemy się różnymi rzeczami. To właśnie ten głos, który pyta nas czasami, jak wyleczyć różnego rodzaju emocjonalne rany z przeszłości…

 

O tym nie pomyślałem, a pasuje tutaj bardzo dobrze. Szedłem tutaj w kierunku, gdzie ten słoń jest czymś w psychice, co nie jest na swoim miejscu, czym trzeba się zająć i pomóc - jako że słoń symbolizuje generalnie pamięć, mądrość itp., to to są elementy trochę nie na swoim miejscu, a że słoń jest mały i wymagający pomocy, to zinterpretowałem to jako potrzebę zwrócenia na to uwagi i na wagę problemu - małe zwierzę wymagające pomocy = ważny przekaz. Ewentualnie mogło by być szczęście, które trzeba poszukać i samemu rozwinąć.

Czyli to podobieństwo które dostrzegłem w tych snach może wynikać właśnie z tego, że zapowiadają coś z czym będę musiał się zmierzyć - bo mogą to być sny mistyczne, dobrze rozumiem?

   

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, dawid298 napisał:

W 1 śnie miałem takie dobre poczucie przestrzeni, w 3 mniej, w 2 wszystko jakby było zawieszone w próżni. Większość rzeczy w tych snach była bardziej konturowa i bez kolorów, to co się wyróżniało to: ten słoń (był jakby lepiej odwzorowany, do pewnego stopnia kolorowy), w 2 śnie bardzo rzeczywiste były moje odczucia występujące w tym śnie, a ta sytuacja z domofonem była bardzo prawdziwa - ten sen mnie z resztą obudził koło 7-8 (nie wstaję o tych godzinach, chyba że naprawdę trzeba), w 3 śnie tej rozmowy nie pamiętam, ale wiem że była bardzo sensowna i dość konkretna, rzeczywista - cała reszta konturowa i bardzo symboliczna ( w tym 3) --> nie wiem czy to wystarczy by zakwalifikować te sny do kategorii mistycznych.

O tym nie pomyślałem, a pasuje tutaj bardzo dobrze. Szedłem tutaj w kierunku, gdzie ten słoń jest czymś w psychice, co nie jest na swoim miejscu, czym trzeba się zająć i pomóc - jako że słoń symbolizuje generalnie pamięć, mądrość itp., to to są elementy trochę nie na swoim miejscu, a że słoń jest mały i wymagający pomocy, to zinterpretowałem to jako potrzebę zwrócenia na to uwagi i na wagę problemu - małe zwierzę wymagające pomocy = ważny przekaz. Ewentualnie mogło by być szczęście, które trzeba poszukać i samemu rozwinąć.

Czyli to podobieństwo które dostrzegłem w tych snach może wynikać właśnie z tego, że zapowiadają coś z czym będę musiał się zmierzyć - bo mogą to być sny mistyczne, dobrze rozumiem?

   

 

Tak jest Dawidzie ,dobrze zinterpretowałeś :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję za pomoc jeszcze raz, tylko ja nie mam pojęcia gdzie mam tych problemów do przerobienia szukać i jakie to ma odbicie w tych snach. To jest coś na poziomie mentalnym, psychicznym, duchowym - czy nawet dosłownie w rzeczywistości? Diabeł pewnie tkwi w szczegółach, jak zwykle w snach bywa, gdzie forma zlewa się z treścią - tylko ja aż tak drobiazgowo nie potrafię interpretować snów, na pewno nie swoich , czyjeś interpretuje się łatwiej zwłaszcza jak kogoś się zna.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
11 godzin temu, dawid298 napisał:

Dziękuję za pomoc jeszcze raz, tylko ja nie mam pojęcia gdzie mam tych problemów do przerobienia szukać i jakie to ma odbicie w tych snach. To jest coś na poziomie mentalnym, psychicznym, duchowym - czy nawet dosłownie w rzeczywistości? Diabeł pewnie tkwi w szczegółach, jak zwykle w snach bywa, gdzie forma zlewa się z treścią - tylko ja aż tak drobiazgowo nie potrafię interpretować snów, na pewno nie swoich , czyjeś interpretuje się łatwiej zwłaszcza jak kogoś się zna.

Dawidzie ,wiesz co to świadomy sen ,to tak że przeżywasz sen na jawie ,ja snów nie mając ,przeżywam je w realnym życiu ,a kiedyś miałem sny ,owszem ,przepracowałem swą przeszłą karmą ,lub podświadomość- mój świat duchowy , ale jak pisał psychiatra Szwajcarski C.G.Jung - Dopóki nie uczynisz nie-świadomego -świadomym -los będzie kierował twoim życiem ,.a ty będziesz zwykłą ofiarą tego losu ,czekając na nie-spełniony cud .

Niech to będzie zarazem odpowiedzią dla ciebie ,pozdrawiam cię Dawidzie ,i życzę powodzenia w swym rozwoju duchowym :) 

P.S. a problemów do rozwiązania wypatruj wszędzie  ,a możesz nie mieć żadnych Zaufaj Bogu Stwórcy ,i jemu powierzaj swe troski i zmartwienia w modlitwie /medytacji  ,ja tak codziennie robiłem i dziękowałem mu za lekcje których doznałem złe czy dobre ,jak coś nie jasne będzie -pomogę . a tu artykuł ,opisujący moje doznania ,napisany przez białego szamana ,psychologa i antropologa -Arnolda Mindella : https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=21114

I. Śniące ciało - nie jest to zbyt fortunne określenie tłumacza, bo termin z angielska brzmi dreambody i oznacza holistyczne ujęcie postrzegania siebie. Ego uważa siebie ograniczone do swego fizycznego ciała, a świadomość do tego, w obrębie czego operuje narzucając mu hegemonię przestrzeni i czasu (kantowskie okulary). Tu mnie zastanawia, jak ma się do tego logika, która jest przecież podstawą wszelkich sądów orzekających. Czy logika może obowiązywać, gdy nasz umysł wejdzie w stan, w którym świadomość przestanie układać kolejno napływające wrażenie w ciąg o wyróżnionym kierunku: przeszłość - teraźniejszość - oczekiwanie. 

II. Realne ciało - śniące ciało - ten rozdział jest o tym, że podczas gdy w buddyzmie, hinduizmie i dżinizmie ciało jest istotnym elementem zbawienia, stanowi jego niezbywalną część, to w judaizmie i chrześcijaństwie ma ono raczej pomijalną wartość: „W teoriach religii Zachodu ciało występuje jako rodzaj kłopotliwego dodatku, szybko wpasowanego w doktrynę w postaci ‘ciała uwielbionego’, które może być zjednoczone z duchem tylko nieświadomie, to znaczy w innym świecie [po śmierci], nad którym nie mamy kontroli. 
1) Śniące ciało w medycynie - W myśli Zachodu ciało i duszę rozdzielił Descartes. To właśnie dzięki niemu, ciało bada się jak maszynę, która jest w jakiś niejasny sposób (Kartezjusz uważał, że przez szyszynkę, ale nigdy dokładnie nie wyjaśnił, jak) powiązana z ciałem, w ten sposób, że na ciało wpływa, choć niby jak, bo przecież nie ma połączenia duszy (ulotnej eterycznej) z materią (wyraźną i rozciągłą). Od Kartezjusza i jego podziały zaczął się też szybki rozwój myśli technicznej. 
2) Śniące ciało w fizyce - podział na ciało realne - jest to rezultat obiektywnych, fizjologicznych pomiarów i śniące ciało - indywidualne doświadczenie ciała. „Realne ciało [ciało w sensie ogólnie przyjętym] jest [wyłącznie] wytworem koncepcji teoretycznych osadzonych głęboko w kulturze. Dzisiaj, w cywilizowanym świecie, ciała składa się z serca, płuc, RNA, bakterii, komórek i chorób. W przeciwieństwie do tego śniące ciało jest produktem indywidualnego doświadczenia, samodzielnego określania sygnałów, wrażeń i fantazji, które nie zawsze są zgodne z kolektywnymi, materialistycznymi definicjami.” 
3) Śniące ciało jako przejaw ukrytego pod świadomością nieznanego objawia się w różnych ekspresjach: w wibracjach, nagłych impulsach, tańcu, harmonii. Ważne jest że „Osobo, która sterowana jest przez czas i presję społeczną nie ma kontaktu z duchem ciała czy Jaźnią i jest dla siebie jakby cząstką w polu, obiektem, którego życie jest zależne od zewnętrznych okoliczności i nieprzejednanych sił. W przeciwieństwie do tego, jednostka, która jest uświadomiona, że istnieje życie wewnętrzne, i która je ujawnia - tańczy i ma kwantowe doświadczanie życia” 
i. „W normalnych stanach świadomości, gdy uwaga jest zwrócona w kierunku realnego ciała, śniące ciało pojawia się w formie całości-postaci (Gestalt???) takich jak głód, pożądanie, zmęczenie, czy radość. Ale przejawem dreambody może też być miejscowy ból, czy spontaniczny ruch ciała” 
ii. „Śniące ciało to zbiór wirów energetycznych, które utrzymują razem całość osobowości” - rozumiem to tak, że bez śniącego ciała, ciało fizyczne by się rozpadło, co faktycznie ma miejsce po śmierci. 
4) Śniące ciało jako system czakramów - w koncepcjach pochodzących z różnych kultur mówi się o różnej ilości ośrodków na ciele, ich liczba może być rożna. Wschodnie wyobrażenia to 5, 6, lub 7 czakramów: 
i. Muladhara - czakram najniższy zlokalizowany w okolicach odbytu: seks, płeć. Poniżej niego, leży zwinięty wąż Kundalini, który podnosząc się wzdłuż kręgosłupa interioryzuje kolejne czakry, prowadząc w efekcie do pełnej świadomości, która obejmuje sfery świadome jak i te nieświadome oraz nadświadome. 
ii. Swadisthana, czyli czakram święty 
iii. Manipura - czakram splotu słonecznego 
iv. Anahata - czakram serca 
v. Vishuddha - czakram gardła 
vi. Ajana - czakram brwi - myślenie. 
vii. Sahasrara - czakram Atmana, Brahmana, Jaźni, przebudzone węża. Umiejscowiona na czubku głowy. To do niego w czasie pełnej medytacji, płynie strumień energii całego świata, który zdolny jest spalić wszystko, włącznie z nim samym, jeśli nie jest odpowiednio kontrolowany. 
viii. Jeszcze fajne uwagi: (i) „Zachód stara się stworzyć nieśmiertelność i osiągnąć szczęście wieczne głównie poprzez dobrą pracę, a ostatnio również przez rozwój psychologiczny i samowiedzę. Nasza tendencja do tego, by nie zajmować się ciałem jako takim, jest jednym z czynników wpływających na to, że kompulsywnie poszukujemy materialnego bezpieczeństwa i zdrowia”, co wygląda jakbyśmy „przeskoczyli pierwszych siedem etapów życia i nagle znaleźli się w ósmym, ostatnim stadium. Ale jeśli ciało nie jest zintegrowane z samowiedzą, dobrobyt i powodzenie stają się obsesją. Rozwój psychiczny bez [pełnej] świadomości jest jak drzewo bez korzeni.” 
5) Konkluzje 
i. „Śniące ciało to wysokoenergetyczne zgęszczenie pola lub wzorcowe doświadczenie poza wymiarami czasu i przestrzeni. 
ii. Natura śniącego ciała zależy od warunków w jakich się ono pojawia: 
a. dla śpiącego są to marzenia senne 
b. kultura materialistyczna widzi je jako ‘ciało uwielbione’ 
c. dla tancerza śniące ciało, to siła, która go prowadzi, w takt muzyki, bez udziału świadomości. Gdy podczas tańca przestaje myśleć, robi to za niego właśnie śniące ciało, które wie, jak tym pokierować 
d. medytujący widzi je jako wewnętrzną strukturę ze specyficznymi ośrodkami. 
e. ktoś w nastroju mediumicznym widzi je jako aurę albo fantazję, zjawę. 
iii. Odwołanie do przepięknej przenośni hinduskiej - nieświadoma bóg-małpa Hanuman, nosi w sobie, w swoim sercu Shiwę i Parvatii, ukrytą rzeczywistość 

III. Śniące ciało w baśniach - „Baśnie są czymś więcej niż tylko historyjkami dla dzieci, w rzeczywistości stanowią ekspresję nieświadomości”. Rozdział ten przedstawia analizę kilku znanych baśni, ujętych właśnie w ten sposób. 
1) Duch w butelce - Bajka jest o chłopcu, który miał pracowitego, ale biednego ojca i kiedyś znalazł butelkę z duchem. Gdy go wypuścił, duch zagroził, że go zniszczy. Wtedy on powiedział mu, że skoro jest taki silny, to niech z powrotem wejdzie do butelki, a wtedy go zatkał. Wypuścił dopiero, gdy duch obiecał mu pomóc. Uwolniony duch był odtąd jego pomocnikiem. Dał mu szmatkę, która leczyła wszystkie rany i zmieniała każdy metal w srebro. 
i. To Merkury, który „stanowił podstawową substancję alchemiczną, którą należało uchwycić, rafinować i gotować tak długo, aż przekształci się magiczną substancję zwaną panaceum. Merkury to duch ukrywający się za fantazjami i synchronicznościami, a ... 
ii. Uwięzienie ducha i uwolnienie przekształconego to procedura, która umożliwia wzięcie pod kontrolę świadomości spontanicznych, niezależnych od działań woli. 
iii. Chińska alchemia Tao - „Obserwując i uświadamiając sobie nieświadome, instynktowne działania, alchemik oczyszcza swą naturę i rozpoznaje Merkurego-ducha, który ‘prowadzi do rozpoznania prawdziwej natury i witalności, do wiecznego życia - co jest celem taoistycznej alchemii.” Celem jest więc rozpoznanie transcendentalnej natury aktów instynktownych. Gdy komuś to się powiedzie, pojawia się we wei, czyli egzystencja bez wysiłku, nieskończoność i w rezultacie poczucie nieskończoności. 
iv. Hinduska joga tantryczna czy joga Kundalini osiągają to samo przez wysoki stopień świadomości i kontroli nad energiami ciała. 
v. Joga siddha - transformacja pojawiających się w medytacji zjawisk przez ofiarę i rozmowę 
vi. Zen i buddyści - dla nich merkurialność doznań to jedynie zakłócenie, które może być tolerowane aż do samoistnego zaniknięcia. 
vii. Merkury w ciele pojawi się jako duch snów, wizji i spontanicznej twórczości. Fizjologicznie objawia się w postaci impulsów seksualnych, kompulsji i spontanicznych ruchów ciała takich jak tiki, swędzenia, itp. 
viii. Praca z ciałem i analiza snów w rzeczywistości próbują zlokalizować Merkurego. Obserwują jego działanie w fantazjach, wizjach i tak długo przekształcają i amplifikują jego działania, aż zostaną zmienione w nieśmiertelną s ubstancję C.D. w linku u góry .

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czytałem już różne rzeczy związane ze snami, na tematy związane z czakrami też się natknąłem. Był gdzieś opisany taki teścik, który można sobie nawet samemu wykonać, u mnie niby czakra nr 2 nie działa jak należy albo jej nie umiem znaleźć - reszta niby ok choć wcześniej było różnie - to był taki test gdzie robi się kółko z kciuka i palca wskazującego prawej dłoni, a lewą przykłada się w odpowiednie miejsce. Generalnie wg tego testu wychodziło jeszcze, że aż do czakry gardła wszystko działa tak lub inaczej, ostatnio zdarza mi się czuć coś niby tam gdzie ma być to osławione 3 oko - czuję że zrobiłem pewien postęp i potrafię dostrzec w sobie o wiele więcej niż wcześniej i nieco więcej na zewnątrz, ale tłumaczę to tym że sobie wiele poukładałem i dostrzegłem kilka ciekawych rzeczy.

I wspomnę o jeszcze jednym: teraz snów mam mniej, właściwie tylko to co wypisałem tutaj, nielicząc tego co nieudało mi się zapamiętać - a mogło to być przynajmniej równie ciekawe. W weekend miałem sen z którego zapamiętałem jedynie klosz, osłonę lub coś o podobnej funkcji, ale dziś "uciekł" mi sen, jakiego wcześniej nigdy nie miałem : wiem jedynie że opierał się wyłącznie na myślach, postawach, celach (nie wiem jak mam to ująć) -  były w nim  min. 2 osoby, nie padały żadne słowa, nie kojarzę żadnych obrazów. Aż szkoda że coś mnie rano rozbudziło, może udało by mi się to zapamiętać, bo wygląda to niezwykle - ale takich "niedopamiętanych" snów nawet nie spisuję i nie zajmuję się nimi w żaden sposób, ciekawi mnie jedynie że rzadziej mi się coś śni i rzadziej coś zapamiętuję.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, dawid298 napisał:

Czytałem już różne rzeczy związane ze snami, na tematy związane z czakrami też się natknąłem. Był gdzieś opisany taki teścik, który można sobie nawet samemu wykonać, u mnie niby czakra nr 2 nie działa jak należy albo jej nie umiem znaleźć - reszta niby ok choć wcześniej było różnie - to był taki test gdzie robi się kółko z kciuka i palca wskazującego prawej dłoni, a lewą przykłada się w odpowiednie miejsce. Generalnie wg tego testu wychodziło jeszcze, że aż do czakry gardła wszystko działa tak lub inaczej, ostatnio zdarza mi się czuć coś niby tam gdzie ma być to osławione 3 oko - czuję że zrobiłem pewien postęp i potrafię dostrzec w sobie o wiele więcej niż wcześniej i nieco więcej na zewnątrz, ale tłumaczę to tym że sobie wiele poukładałem i dostrzegłem kilka ciekawych rzeczy.

I wspomnę o jeszcze jednym: teraz snów mam mniej, właściwie tylko to co wypisałem tutaj, nielicząc tego co nieudało mi się zapamiętać - a mogło to być przynajmniej równie ciekawe. W weekend miałem sen z którego zapamiętałem jedynie klosz, osłonę lub coś o podobnej funkcji, ale dziś "uciekł" mi sen, jakiego wcześniej nigdy nie miałem : wiem jedynie że opierał się wyłącznie na myślach, postawach, celach (nie wiem jak mam to ująć) -  były w nim  min. 2 osoby, nie padały żadne słowa, nie kojarzę żadnych obrazów. Aż szkoda że coś mnie rano rozbudziło, może udało by mi się to zapamiętać, bo wygląda to niezwykle - ale takich "niedopamiętanych" snów nawet nie spisuję i nie zajmuję się nimi w żaden sposób, ciekawi mnie jedynie że rzadziej mi się coś śni i rzadziej coś zapamiętuję.

A ja pisałem że nie mam snów w ogóle ,jakbym, w nocy opuścił swe ciało ,czytaj umarł ,a rano wcielił się w swoje ciało , czytaj - zmartwychwstał .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, Mistyk napisał:

A ja pisałem że nie mam snów w ogóle ,jakbym, w nocy opuścił swe ciało ,czytaj umarł ,a rano wcielił się w swoje ciało , czytaj - zmartwychwstał .

Mi do tego daleko, są też tacy co twierdzą że OOBE i LD są niebezpieczne, więc nie spieszy mi się do tego. Ja traktuję podświadomość mniejwięcej tak jak RAM, jeśli traktujemy mózg jako procesor i źródło świadomości, wtedy w nocy mózg jest pod względem działania bardziej kartą graficzną - wg tej analogii ja staram się ten RAM oczyścić i lepiej go wykorzystać poprawiając komunikację z nim ( i stąd pytanie: co się stanie, jeśli cała nieświadomość lub podświadomość się uświadomi, na gruncie tej analogii? Ja zakładam że podświadomość w pewnym zakresie jest potrzebna, stąd chyba nie w pełni pojmuję ten cytat). Ostatnio zaczynam coraz więcej widzieć i rozumiem w sobie przede wszystkim ale nie tylko , myślę czy to aby nie stąd mniej snów (wczęsniej jak się wysypiałem dobrze to coś mi się śniło, zwłaszcza jak załadowałem się różnymi tematami). Ten link co podesłałeś też przeczytałem - większość z tego jest mi w ten czy inny sposób znane. Już kiedyś zacząłem interesować się trochę psychologią i nigdy nie rozumiałem tych wewnętrznych podosobowości (i także nie czuję w sobie czegoś takiego) i w snach też mi się nie pojawiają (ten słoń jest pierwszy w zasadzie, ale i tak ma wymiar symboliczny do czegoś, zamiast być mną w jakiejś części), a czegoś co można by było jasno i pewnie nazwać animą nie widziałem u siebie nigdy. 

Mam jeszcze taką wybitnie introwertyczną cechę: najlepiej się skupiam i odpływam gdzieś myślami lub defragmentuję, kasuję, aktualizuję, dodaję w sobie różne rzeczy jak gdzieś idę w spokoju, najlepiej na autopilocie, Jak siedzę na tyłku wyciszyć mi się trudniej, więc jak chcę się skupić na jednej myśli lub w ogóle się wyłączyć puszczam sobie hymn Shri Rudram  (lub jak jestem na czymś skupiony awestyjskie gaty - czy jak się to pisze), tak jakoś bardzo pozytywnie na mnie to działa.  Ale się rozpisałem

Pisałem o tych czakrach a uciekło mi po co, tak to jest jak się chce kilka wątków skleić w jeden. Do rzeczy: czytałem ostatnio o tym, że jakby każda czakra ma swoje sny i swój język, czy można sny w ten sposób rozróżniać i czy to coś daje? Co o tym sądzisz?

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
11 godzin temu, dawid298 napisał:

Mi do tego daleko, są też tacy co twierdzą że OOBE i LD są niebezpieczne, więc nie spieszy mi się do tego. Ja traktuję podświadomość mniejwięcej tak jak RAM, jeśli traktujemy mózg jako procesor i źródło świadomości, wtedy w nocy mózg jest pod względem działania bardziej kartą graficzną - wg tej analogii ja staram się ten RAM oczyścić i lepiej go wykorzystać poprawiając komunikację z nim ( i stąd pytanie: co się stanie, jeśli cała nieświadomość lub podświadomość się uświadomi, na gruncie tej analogii? Ja zakładam że podświadomość w pewnym zakresie jest potrzebna, stąd chyba nie w pełni pojmuję ten cytat). Ostatnio zaczynam coraz więcej widzieć i rozumiem w sobie przede wszystkim ale nie tylko , myślę czy to aby nie stąd mniej snów (wczęsniej jak się wysypiałem dobrze to coś mi się śniło, zwłaszcza jak załadowałem się różnymi tematami). Ten link co podesłałeś też przeczytałem - większość z tego jest mi w ten czy inny sposób znane. Już kiedyś zacząłem interesować się trochę psychologią i nigdy nie rozumiałem tych wewnętrznych podosobowości (i także nie czuję w sobie czegoś takiego) i w snach też mi się nie pojawiają (ten słoń jest pierwszy w zasadzie, ale i tak ma wymiar symboliczny do czegoś, zamiast być mną w jakiejś części), a czegoś co można by było jasno i pewnie nazwać animą nie widziałem u siebie nigdy. 

Mam jeszcze taką wybitnie introwertyczną cechę: najlepiej się skupiam i odpływam gdzieś myślami lub defragmentuję, kasuję, aktualizuję, dodaję w sobie różne rzeczy jak gdzieś idę w spokoju, najlepiej na autopilocie, Jak siedzę na tyłku wyciszyć mi się trudniej, więc jak chcę się skupić na jednej myśli lub w ogóle się wyłączyć puszczam sobie hymn Shri Rudram  (lub jak jestem na czymś skupiony awestyjskie gaty - czy jak się to pisze), tak jakoś bardzo pozytywnie na mnie to działa.  Ale się rozpisałem

Pisałem o tych czakrach a uciekło mi po co, tak to jest jak się chce kilka wątków skleić w jeden. Do rzeczy: czytałem ostatnio o tym, że jakby każda czakra ma swoje sny i swój język, czy można sny w ten sposób rozróżniać i czy to coś daje? Co o tym sądzisz?

Więc po kolei - podświadomość to balast ,śmietnik historii ,rodząc się jako dzieci nie mamy pod-świadomości,dopiero dorastając spychamy ,tłumimy w sobie ,w głębi psychiki niechciane i negatywne  aspekty rzeczywistości ,tak powstają sny ,koszmary itp. to mowa pod-świadomości ,stać się sobą na powrót ,to odnaleźć psychologiczne dziecko w sobie ,to być dorosłym ojcem dla siebie ,jaklo duchowego dziecka w sobie lub boga ,a o czakrach ( energetyczne ,niewidzialne centra ) tyle nie czytaj bo to nie potrzebne  , uruchamiają się same ,pod wpływem twych działań i czynów w życiu  ,jak pisał Einstein -E=M C 2,ja nie muszę ,rzeczywistość i otoczenie telepatycznie odczytuję , jak duchową wielką księgę życiową  .

Powodzenia .a tu dla ciebie i nie tylko 

Znalezione obrazy dla zapytania duchowe dziecko w tobie foto

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To jest odniesienie do Boga w rozumieniu buddystycznym jak rozumiem? Dzisiaj śniło mi się coś, co nie wiem obok czego postawić i jak to ugryźć, czuję jedynie że żadne senniki i żadne moje wypracowane sposoby interpetacji/częściowo zaczerpnięte z internetu/ nie sprawdzą się w tym przypadku, jest to coś podobnego do tego, co śniło mi się wczoraj ale nie zapamiętałem:

Nie było żadnego obrazu, żadnych kolorów i nic z tych rzeczy, było jedynie coś co można by było nazwać postacią - ale to tak bardziej na wyczucie, z kontekstu. Kojarzę jedynie głos, który w moim odczuciu nie był głosem moim wewnętrznym czy częścią jakiegoś stworzonego w śnie świata - jakby ten głos /i jego pytanie/ było jedyną i główną treścią. Ten głos zadał mi pewne pytanie, nie potrafię go przytoczyć bo go niezarejestrowałem (może to być wynik tego co opiszę dalej), ale potrafię określić jego charakter i orientacyjną budowę: to pytanie nie było długie, było skierowane do mnie, dało się na nie odpowiedzieć tak lub nie, było takie 'wywiadowcze' - czyli mimo że krótkie miało szerszy zakres tematyczny niż zwykle takie pytania mają, wyglądało + / - tak: "Czy ty ... ?" lub "Czy widzisz ... ?" - nie padło raczej słowo "widzisz" lub podobne, chodzi mi raczej o kontekst znaczeniowy. To pytanie mnie zdziwiło, zaskoczyło, trochę zszokowało - ale nie tyle samo pytanie a jego treść, lub to czego tyczyło. Odpowiedziałem na to pytanie "Nie" , była to odpowiedź prawie na pewno szczera, a już na 100% odpowiadająca rzeczywistości, w chwili jak zacząłem udzielać odpowiedzi zacząłem się coraz bardziej wybudzać, ale w 100% się nie obudziłem - ale to akurat dlatego że chciałem dospać bo to znowu była wczesna jak na mnie godzina :), czyli po 8 lub przed 9, w pełni zasnąć mi się nie udało ponownie ale byłem na takim głębokim "stand by".

Pierwszy raz przyśniło mi się coś takiego. Ciekawi mnie kto nabił tyle wyświetleń w tym temacie, skoro sądząc po częstości zakładania tematów i odpowiadania na nie, mało kto tu zagląda - a ja jestem otwarty i ciekawy różnych opinii i spostrzeżeń, często brakuje mi właśnie takiego sprzężenia zwrotnego.

edit: Odnośnie sprzężenia zwrotnego: Do niektórych snów czasem wracam aby im się przyjrzeć, czasem coś więcej wyduszę czasem nie (rzadko się cofam), za każdym razem jak mi się coś śni nawet bez interpretacji tych snów w ciągu dnia działają rozmaite tryby pracujące nad poprzednimi snami w kontekście tego co prawdopodobnie mam z nich wynieść. Ostatnio, że tak powiem, coraz szybciej staję się mądrzejszy, tzn. widzę coraz szerzej działanie swojej psychiki/ czyli siebie/ wraz z podłożem, ale mam ciągle wrażenie że ucieka mi wniosek (czy jak to nazwać) -  wewnętrznego cenzora trzymam dobrze zakneblowanego, więc to jest pewnie kwestia  tzw. punktu siedzenia. Jak np. siostra opowie jakiś sen lub mama, to widzę z miejsca o co chodzi bez wielkiego interpretowania, z sobą samym tak nie mam.

Tu napiszę pewne swoje spostrzeżenie, może działające tylko na mnie a może nie: Jak widzę, że dany symbol można interpretować na rożne sposoby (lub grupę symboli, czy zdarzenia/czynności z nimi), to ostatecznie interpretacje snu (zwłaszcza po odniesieniu do "przyczyny" snu) są ze sobą zbieżne. Chciałbym wiedzieć, czy coś takiego faktycznie jest, czy to działa tak tylko u mnie, czy ja coś robię nie tak? Przy okazji, czytałem sporo stron, artykułów nt. snów, ale do tego wracam bardzo często.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
15 godzin temu, dawid298 napisał:

To jest odniesienie do Boga w rozumieniu buddystycznym jak rozumiem? Dzisiaj śniło mi się coś, co nie wiem obok czego postawić i jak to ugryźć, czuję jedynie że żadne senniki i żadne moje wypracowane sposoby interpetacji/częściowo zaczerpnięte z internetu/ nie sprawdzą się w tym przypadku, jest to coś podobnego do tego, co śniło mi się wczoraj ale nie zapamiętałem:

Nie było żadnego obrazu, żadnych kolorów i nic z tych rzeczy, było jedynie coś co można by było nazwać postacią - ale to tak bardziej na wyczucie, z kontekstu. Kojarzę jedynie głos, który w moim odczuciu nie był głosem moim wewnętrznym czy częścią jakiegoś stworzonego w śnie świata - jakby ten głos /i jego pytanie/ było jedyną i główną treścią. Ten głos zadał mi pewne pytanie, nie potrafię go przytoczyć bo go niezarejestrowałem (może to być wynik tego co opiszę dalej), ale potrafię określić jego charakter i orientacyjną budowę: to pytanie nie było długie, było skierowane do mnie, dało się na nie odpowiedzieć tak lub nie, było takie 'wywiadowcze' - czyli mimo że krótkie miało szerszy zakres tematyczny niż zwykle takie pytania mają, wyglądało + / - tak: "Czy ty ... ?" lub "Czy widzisz ... ?" - nie padło raczej słowo "widzisz" lub podobne, chodzi mi raczej o kontekst znaczeniowy. To pytanie mnie zdziwiło, zaskoczyło, trochę zszokowało - ale nie tyle samo pytanie a jego treść, lub to czego tyczyło. Odpowiedziałem na to pytanie "Nie" , była to odpowiedź prawie na pewno szczera, a już na 100% odpowiadająca rzeczywistości, w chwili jak zacząłem udzielać odpowiedzi zacząłem się coraz bardziej wybudzać, ale w 100% się nie obudziłem - ale to akurat dlatego że chciałem dospać bo to znowu była wczesna jak na mnie godzina :), czyli po 8 lub przed 9, w pełni zasnąć mi się nie udało ponownie ale byłem na takim głębokim "stand by".

Pierwszy raz przyśniło mi się coś takiego. Ciekawi mnie kto nabił tyle wyświetleń w tym temacie, skoro sądząc po częstości zakładania tematów i odpowiadania na nie, mało kto tu zagląda - a ja jestem otwarty i ciekawy różnych opinii i spostrzeżeń, często brakuje mi właśnie takiego sprzężenia zwrotnego.

edit: Odnośnie sprzężenia zwrotnego: Do niektórych snów czasem wracam aby im się przyjrzeć, czasem coś więcej wyduszę czasem nie (rzadko się cofam), za każdym razem jak mi się coś śni nawet bez interpretacji tych snów w ciągu dnia działają rozmaite tryby pracujące nad poprzednimi snami w kontekście tego co prawdopodobnie mam z nich wynieść. Ostatnio, że tak powiem, coraz szybciej staję się mądrzejszy, tzn. widzę coraz szerzej działanie swojej psychiki/ czyli siebie/ wraz z podłożem, ale mam ciągle wrażenie że ucieka mi wniosek (czy jak to nazwać) -  wewnętrznego cenzora trzymam dobrze zakneblowanego, więc to jest pewnie kwestia  tzw. punktu siedzenia. Jak np. siostra opowie jakiś sen lub mama, to widzę z miejsca o co chodzi bez wielkiego interpretowania, z sobą samym tak nie mam.

Tu napiszę pewne swoje spostrzeżenie, może działające tylko na mnie a może nie: Jak widzę, że dany symbol można interpretować na rożne sposoby (lub grupę symboli, czy zdarzenia/czynności z nimi), to ostatecznie interpretacje snu (zwłaszcza po odniesieniu do "przyczyny" snu) są ze sobą zbieżne. Chciałbym wiedzieć, czy coś takiego faktycznie jest, czy to działa tak tylko u mnie, czy ja coś robię nie tak? Przy okazji, czytałem sporo stron, artykułów nt. snów, ale do tego wracam bardzo często.

Tylko Chrześcijanie wierzą w Boga jako postać ,dla Buddysty którym jestem ,Bóg jest bez-osobowy ,to wyższa idea kosmiczna ,której umysł ludzki nie pojmie ,To Umysł Uniwersalny /Kwantowy  -Stan Buddy Na Dalekim Wschodzie ,lub ŚWIADOMOŚĆ CHRYSTUSOWA Na Zachodzie /  zwane oświeceniem .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A co sądzisz o moim spostrzeżeniu z ostatniego akapitu i śnie z 2-go? Jak mam się do niego zabrać? Btw, dziś też coś dziwnego mi się śniło, ale to akurat jest typowy śmietnik.

I tak sobie właśnie pomyślałem: w 3 śnie w tych rolkach być może coś mi umyka, w sensie że ta dziewczyna też je na sobie ma i to  akurat  gdy ja czekam na windę

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
4 godziny temu, dawid298 napisał:

A co sądzisz o moim spostrzeżeniu z ostatniego akapitu i śnie z 2-go? Jak mam się do niego zabrać? Btw, dziś też coś dziwnego mi się śniło, ale to akurat jest typowy śmietnik.

I tak sobie właśnie pomyślałem: w 3 śnie w tych rolkach być może coś mi umyka, w sensie że ta dziewczyna też je na sobie ma i to  akurat  gdy ja czekam na windę

Tak ,mądrze zinterpretowałeś ,http://www.jungpoland.org/pl/jung/koncepcja-junga/anima-animus.html

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chodzi o wyobrażenie (lub coś z nią wspólnego) o idealnej/wymarzonej partnerce to się absolutnie zgadzam, tylko gdzie tu ona jest jako moja przewodniczka? Jazdę na rolkach senniki interpretują ogólnie (jeśli coś takiego tam jest) jako symbol pokonywania przeszkód/barier w dążeniu do celu, sam niczego lepszego też nie wymyśliłem (wręcz doszedłem do tego samego, ale rozwijać tego chyba nie ma sensu), również takie znaczenie mi się potwierdza w innych snach - więc takie przyjmuję. Jazda na rolkach w budynku na wysokim piętrze - bardzo czytelne: droga pokonywana w poznawaniu siebie/ i to  dobrym skutkiem(dobry nastrój)/ i swobodne poruszanie się "w sobie" (duża przestrzeń). Dokądś się zbieram + rozpoznanie poranka - początek jakiegoś etapu, prawdopodobnie po odnalezieniu jakiegoś celu lub sensu bądź odkryciu czegoś (chodzi pewnie o coś tuż u progu świadomości). Gdy czekam na windę i ona przyjeżdża wsiadam do niej i sen się kończy - winda to szybkie, nagłe zmiany lub bezproblemowe przejście pomiędzy jednym a drugim; winda przyjeżdża, czyli zmiany nadejdą; sen się kończy w momencie wchodzenia do niej - liczy się zmiana/przejście samo w sobie i to że będzie, nie to jak to przebiegnie, ważny jest początek. Ta dziewczyna, która tam jest moją znajomą/koleżanką - to jest najpewniej obraz partnerki, która we śnie pojawia się u progu windy(czyli zmiany jaka się dokonuje) by coś zasygnalizować. No i teraz: skoro wyjeździłem na rolkach teren i (najwyraźniej) uznałem że tyle wystarczy i czas ruszać w świat, to czemu ta dziewczyna przy tej windzie znajduje mnie a nie ja ją? Nie jestem pewny jak rozumieć ścisłe powiązanie oczekiwania z tą miłą rozmową - chodzi o zlanie się oczekiwania z celem(tu właśnie coś musi mi umykać), jak mam to rozumieć? Te rolki u niej sugerują mi jedynie, że musiała by zrobić na tych rolkach podobną pracę jak ja - dodawało by to się z faktem, ze mamy się "niezobowiązująco" widzieć jak ja coś załatwię i ona daje mi to do zrozumienia - tylko że jak miała by coś pokonywać jak ja (musiała by wtedy więc zrobić to wcześniej niż ja), gdzie tu rola animy jako przewodniczki? W śnie nie widać w jakim kierunku ma jechać winda, ale zgodnie z logiką może jechać tylko w dół - pytanie czy odbierać to jako powrót do rzeczywistości czy nie?

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
12 godzin temu, dawid298 napisał:

Jeśli chodzi o wyobrażenie (lub coś z nią wspólnego) o idealnej/wymarzonej partnerce to się absolutnie zgadzam, tylko gdzie tu ona jest jako moja przewodniczka? Jazdę na rolkach senniki interpretują ogólnie (jeśli coś takiego tam jest) jako symbol pokonywania przeszkód/barier w dążeniu do celu, sam niczego lepszego też nie wymyśliłem (wręcz doszedłem do tego samego, ale rozwijać tego chyba nie ma sensu), również takie znaczenie mi się potwierdza w innych snach - więc takie przyjmuję. Jazda na rolkach w budynku na wysokim piętrze - bardzo czytelne: droga pokonywana w poznawaniu siebie/ i to  dobrym skutkiem(dobry nastrój)/ i swobodne poruszanie się "w sobie" (duża przestrzeń). Dokądś się zbieram + rozpoznanie poranka - początek jakiegoś etapu, prawdopodobnie po odnalezieniu jakiegoś celu lub sensu bądź odkryciu czegoś (chodzi pewnie o coś tuż u progu świadomości). Gdy czekam na windę i ona przyjeżdża wsiadam do niej i sen się kończy - winda to szybkie, nagłe zmiany lub bezproblemowe przejście pomiędzy jednym a drugim; winda przyjeżdża, czyli zmiany nadejdą; sen się kończy w momencie wchodzenia do niej - liczy się zmiana/przejście samo w sobie i to że będzie, nie to jak to przebiegnie, ważny jest początek. Ta dziewczyna, która tam jest moją znajomą/koleżanką - to jest najpewniej obraz partnerki, która we śnie pojawia się u progu windy(czyli zmiany jaka się dokonuje) by coś zasygnalizować. No i teraz: skoro wyjeździłem na rolkach teren i (najwyraźniej) uznałem że tyle wystarczy i czas ruszać w świat, to czemu ta dziewczyna przy tej windzie znajduje mnie a nie ja ją? Nie jestem pewny jak rozumieć ścisłe powiązanie oczekiwania z tą miłą rozmową - chodzi o zlanie się oczekiwania z celem(tu właśnie coś musi mi umykać), jak mam to rozumieć? Te rolki u niej sugerują mi jedynie, że musiała by zrobić na tych rolkach podobną pracę jak ja - dodawało by to się z faktem, ze mamy się "niezobowiązująco" widzieć jak ja coś załatwię i ona daje mi to do zrozumienia - tylko że jak miała by coś pokonywać jak ja (musiała by wtedy więc zrobić to wcześniej niż ja), gdzie tu rola animy jako przewodniczki? W śnie nie widać w jakim kierunku ma jechać winda, ale zgodnie z logiką może jechać tylko w dół - pytanie czy odbierać to jako powrót do rzeczywistości czy nie?

Witam ,.winda w dół ,może symbolizować podróż duchową w głąb  psychiki twojej ,a ta dziewczyna ,może symbolizować twego anioła stróża pomagającego ci ,i wspierającego cię  w tym rozwoju duchowym /umysłowym  ,podróży życiowej , to mogę być ja ,pomagając ci ,pomagam sobie  ,resztę dobrze zinterpretowałeś .

Pozdrawiam :) 

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzięki :) , bardzo ciekawa interpretacja.  W moich snach, które mnie mają prostować, pojawiają się inne postacie (przypadkowe jako tło lub kontrast, nauczyciel wytykający błędy lub wskazujący drogę) lub nawet nie pojawiają - wtedy coś jest często ukazywane przez kontrast sytuacyjny. Takie mocne nasilenie kobiecych postaci w moich snach pojawiło się niedawno. Rozwój: z tym mi się kojarzy właśnie to 6 lub 7 piętro, bo żeby wejść wyżej trzeba włożyć większy wysiłek, i jeszcze kolejne piętra to mogą być kolejne poziomy psychiki - te wyższe, z których więcej widać ( lub inaczej: wysoko wszedłem). No i co ciekawe, jak pisałem nigdzie w śnie nawet przelotem nie ma że winda ma jechać w dół ze mną, mimo że chcę po coś jechać na zewnątrz budynku, powiem więcej: jestem pewien że ona przyjechała w górę z samego dołu. To, że ta dziewczyna ma także rolki w połączeniu z tym oczekiwaniem na windę i tym powiedzmy podrywem musi coś oznaczać. Może się to odnosi do tego że nagle chcę opuścić ten budynek? Czy tu chodzi o budzenie mojej spostrzegawczości?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
25 minut temu, dawid298 napisał:

Dzięki :) , bardzo ciekawa interpretacja.  W moich snach, które mnie mają prostować, pojawiają się inne postacie (przypadkowe jako tło lub kontrast, nauczyciel wytykający błędy lub wskazujący drogę) lub nawet nie pojawiają - wtedy coś jest często ukazywane przez kontrast sytuacyjny. Takie mocne nasilenie kobiecych postaci w moich snach pojawiło się niedawno. Rozwój: z tym mi się kojarzy właśnie to 6 lub 7 piętro, bo żeby wejść wyżej trzeba włożyć większy wysiłek, i jeszcze kolejne piętra to mogą być kolejne poziomy psychiki - te wyższe, z których więcej widać ( lub inaczej: wysoko wszedłem). No i co ciekawe, jak pisałem nigdzie w śnie nawet przelotem nie ma że winda ma jechać w dół ze mną, mimo że chcę po coś jechać na zewnątrz budynku, powiem więcej: jestem pewien że ona przyjechała w górę z samego dołu. To, że ta dziewczyna ma także rolki w połączeniu z tym oczekiwaniem na windę i tym powiedzmy podrywem musi coś oznaczać. Może się to odnosi do tego że nagle chcę opuścić ten budynek? Czy tu chodzi o budzenie mojej spostrzegawczości?

Wiesz co  ,dobrze myślisz na razie ,zobaczymy z czasem ,trzymaj się :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.