dawid298

Kilka trudnych, złożonych snów

123 postów w tym temacie

Nie wszystko da się od razu skonfrontować z rzeczywistością, to są rzeczy które wyjdą w praniu po czasie. A sny zapisuję dokładnie wraz z datami, zapisałem już jakieś 21,5 strony z pierwszą datą 10.09.18. Gdy snów nie zapisywałem b. regularnie śnił mi się autobus, najpierw jak do niego wsiadam (ubiegłe wiosna/lato), później jak w nim jadę (sierpień-wrzesień), aż w końcu że mam za parę przystanków wysiadać - potem takie sny ustały, a w między czasie coraz bardziej dostrzegałem to co powinienem widzieć i wiedzieć już dawno temu. Stąd tylko się jeszcze bardziej ucieszyłem się z podjęcia właściwej drogi, dzięki sile woli.

Wpadłem na coś, co może wyjaśniać te paznokcie na końcu snu: nie doświadczaj kogoś swoimi przykrymi/złymi doświadczeniami, bo to nie on(a) na to zasługuje, a ten(ta) co je wywołuje. I z tego wynika moja postawa na końcu snu i rozległy mrok za bramami: duża zachowawczość jako środek obronny i świadomość by w przyszłości nie wzięła ona góry nade mną jednocześnie | alternatywnie: w uczuciach jestem stały i jak na razie trzymało mnie długo - stąd moja postawa (bo nic dobrego dla mnie jeszcze z tego nie wynikło) i bramy są takie same, stąd rozległy mrok za nimi.

Sen jako terapeuta - zgadzam się bez wahania. Tylko jak niby te kobiety w moich snach mnie terapeutyzują? Faktycznie są takie, jak bym sobie tego w rzeczywistości życzył - tylko one zawsze są częścią szerszego świata przedstawionego, a nie pierwszoplanową postacią i treścią samą w sobie, stąd wnioskuję, że przychodzą do mnie z jakimiś mądrościami (to co pisałem jakiś czas temu: "chce/chcą się zmaterializować"). 

Dalej mi brak pełnego obrazu tego snu, ale nie poddam się łatwo.

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, dawid298 napisał:

Nie wszystko da się od razu skonfrontować z rzeczywistością, to są rzeczy które wyjdą w praniu po czasie. A sny zapisuję dokładnie wraz z datami, zapisałem już jakieś 21,5 strony z pierwszą datą 10.09.18. Gdy snów nie zapisywałem b. regularnie śnił mi się autobus, najpierw jak do niego wsiadam (ubiegłe wiosna/lato), później jak w nim jadę (sierpień-wrzesień), aż w końcu że mam za parę przystanków wysiadać - potem takie sny ustały, a w między czasie coraz bardziej dostrzegałem to co powinienem widzieć i wiedzieć już dawno temu. Stąd tylko się jeszcze bardziej ucieszyłem się z podjęcia właściwej drogi, dzięki sile woli.

Wpadłem na coś, co może wyjaśniać te paznokcie na końcu snu: nie doświadczaj kogoś swoimi przykrymi/złymi doświadczeniami, bo to nie on(a) na to zasługuje, a ten(ta) co je wywołuje. I z tego wynika moja postawa na końcu snu i rozległy mrok za bramami: duża zachowawczość jako środek obronny i świadomość by w przyszłości nie wzięła ona góry nade mną jednocześnie | alternatywnie: w uczuciach jestem stały i jak na razie trzymało mnie długo - stąd moja postawa (bo nic dobrego dla mnie jeszcze z tego nie wynikło) i bramy są takie same, stąd rozległy mrok za nimi.

Sen jako terapeuta - zgadzam się bez wahania. Tylko jak niby te kobiety w moich snach mnie terapeutyzują? Faktycznie są takie, jak bym sobie tego w rzeczywistości życzył - tylko one zawsze są częścią szerszego świata przedstawionego, a nie pierwszoplanową postacią i treścią samą w sobie, stąd wnioskuję, że przychodzą do mnie z jakimiś mądrościami (to co pisałem jakiś czas temu: "chce/chcą się zmaterializować"). 

Dalej mi brak pełnego obrazu tego snu, ale nie poddam się łatwo.

 

Nieźle rozumujesz ,powiem ci coś ważnego ,też tak mam , interpretujesz komuś sen ,czy dzieląc się z kimś swoimi mądrościami ,,nawet na odległość czuję jego /jej energię przejmujesz telepatycznie jego /jej podświadome cechy , ja np. mam swój pokój ,w którym spędzam samotnie czas -medytuję ,poćwiczę  jogę , Tai Qi muzy  jakiejś fajnej posłucham ,itp. ,a jeszcze mam wiele obrazów energetycznych - spełniają rolę -amuletów ,talizmanów ,by pozbyć się treści z otoczenia  ,mój pokój nazwałem -centrum medytacyjne ,odnowy biologicznej ,lub centrum psycho-terapeutyczne ( nazwij jak  chcesz   )  -gdzie mogę podładować swoje  akumulatory psychiczne /duchowe ,czyli krótko mówiąc masz dar w sobie do uzdrawiania duchowego  ,jako terapeuta duchowy ,czy psycho-terapeuta ,ale dbaj by nie rozproszył się twój dar  ,bo zamiast uzdrawiać kogoś ,sam będziesz potrzebował uzdrowienia ,ale spoko ,ja jestem ,to cię wspomogę ,ludzie nie są świadomi tego procesu .

Powodzenia :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie czuję się uzdrowicielem ani żadnym takim, po prostu jestem jaki jestem: Byk - spokojny, cierpliwy i uparty, gdy potrzeba zawzięty i silny, realista, widzę co jest czarne a co białe; Melancholik - spokojny, wyciszony analityk o rozbudzonej wrażliwości i z empatią do innych, przyjaciół starannie dobieram, raczej dystansuję się od reszty | a urazy pamiętam do końca życia i rzadko wybaczam, ale niech tylko ktoś mi za mocno nadepnie na odcisk, to może bardzo tego pożałować. Jestem racjonalistą z może dość rzadkiego nurtu w ogóle - nie uznaję autorytetów jako takich i na pewno nie z góry (nawet tych najwyższych), ja jestem 'wyznawcą' sprawdzalności, spójności logicznej i użyteczności + to co kiedyś pisałem: niczego z góry nie przyjmuję, ale niczego z góry nie odrzucam - a jak co sobie przemyślę przepuszczam przez układ pokarmowy.

A interpretacja snów to jest coś, czego naprawdę prawie każdy może się nauczyć, potrzeba tylko chcieć i wyczuć jak to się robi - bo rządzi to się mimo wszystko swoimi regułami, i tu jest dla mnie pole do popisu. Pierwszym krokiem do nauczenia się interpretowania snów jest rozdzielenie symboli od siebie i od akcji z nimi, drugim z pomocą senników układanie snu wg czynności i symboli pierwszoplanowych od pomocniczych i tła wraz z odczytywaniem ogólnego przesłania, trzecim właściwe posługiwanie się sennikami i umiejętność tworzenia własnych skojarzeń, dalej pozostaje już tylko własne wyczucie i wprawa. Oczywiście nie ma to jak żywy przykład interpretacji, dlatego swoje własne sny które potrafię jakoś rozszyfrować - robię to, i widać cieszy się to zainteresowaniem - ledwo napiszę post i już licznik się kręci.

Może i faktycznie widzę nieco więcej niż reszcie ludzi by się chciało/by potrafili widzieć, ale tak sobie myślę, że to z tego, że się tak urządziłem dość dobrze w tym, co mentalnie i psychicznie otrzymałem - wykorzystuję swoje cechy jak mogę. Czasem sobie myślę, że do schizofrenika jest mi zwyczajnie nieco za blisko lub nieco za daleko - i stąd może u mnie ten dar, jak to nazwałeś (to by wpasowało się w sen 2) z pierwszego posta, ten dziwny z 2 kobietami). No ale swoje wady też to niestety ma, i ze skutami tego się jeszcze nie skończyłem męczyć - pocieszeniem jest że już teraz widzę że ta praca w przyszłości zaowocuje. 

Napomnę jeszcze o tym co z 1 strony pisałem: te jakieś 'wizje' których nigdy do końca serio nie traktowałem: przypomniałem sobie o nich jak w żaden sposób na nic nie miałem wpływu na nic i nie było nawet jak tego sprawdzić (nawet nie przejmowałem się tym zbytnio, bo trudno mi to traktować zupełnie serio mimo że część się zgadza) - i w ten sposób podświadomie wpuszczałem się przez jakiś czas w pewien rezonans. W czasie tych  "widzeń" byłem po maturach, cały czas byłem w dobrym nastroju, i wtedy też pamiętam wyciszyłem umysł i ułożyłem się wygodnie na kanapie - więc albo wytwór fantazji, albo nieświadome/niezamierzone i niekontrolowane OOBE lub LD, wszystkiego nie pamiętam - ale wszystko w długiej perspektywie układa się dla mnie korzystnie niezależnie od tego co będzie (musiały to być jakieś różne wersje jeśli już), ale nie zawsze nie dla wszystkich tak było :) , i na to już obiektywnego wpływu nie miałem żadnego :):) . Niech karma działa i robi swoje.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
31 minut temu, dawid298 napisał:

Nie czuję się uzdrowicielem ani żadnym takim, po prostu jestem jaki jestem: Byk - spokojny, cierpliwy i uparty, gdy potrzeba zawzięty i silny, realista, widzę co jest czarne a co białe; Melancholik - spokojny, wyciszony analityk o rozbudzonej wrażliwości i z empatią do innych, przyjaciół starannie dobieram, raczej dystansuję się od reszty | a urazy pamiętam do końca życia i rzadko wybaczam, ale niech tylko ktoś mi za mocno nadepnie na odcisk, to może bardzo tego pożałować. Jestem racjonalistą z może dość rzadkiego nurtu w ogóle - nie uznaję autorytetów jako takich i na pewno nie z góry (nawet tych najwyższych), ja jestem 'wyznawcą' sprawdzalności, spójności logicznej i użyteczności + to co kiedyś pisałem: niczego z góry nie przyjmuję, ale niczego z góry nie odrzucam - a jak co sobie przemyślę przepuszczam przez układ pokarmowy.

A interpretacja snów to jest coś, czego naprawdę prawie każdy może się nauczyć, potrzeba tylko chcieć i wyczuć jak to się robi - bo rządzi to się mimo wszystko swoimi regułami, i tu jest dla mnie pole do popisu. Pierwszym krokiem do nauczenia się interpretowania snów jest rozdzielenie symboli od siebie i od akcji z nimi, drugim z pomocą senników układanie snu wg czynności i symboli pierwszoplanowych od pomocniczych i tła wraz z odczytywaniem ogólnego przesłania, trzecim właściwe posługiwanie się sennikami i umiejętność tworzenia własnych skojarzeń, dalej pozostaje już tylko własne wyczucie i wprawa. Oczywiście nie ma to jak żywy przykład interpretacji, dlatego swoje własne sny które potrafię jakoś rozszyfrować - robię to, i widać cieszy się to zainteresowaniem - ledwo napiszę post i już licznik się kręci.

Może i faktycznie widzę nieco więcej niż reszcie ludzi by się chciało/by potrafili widzieć, ale tak sobie myślę, że to z tego, że się tak urządziłem dość dobrze w tym, co mentalnie i psychicznie otrzymałem - wykorzystuję swoje cechy jak mogę. Czasem sobie myślę, że do schizofrenika jest mi zwyczajnie nieco za blisko lub nieco za daleko - i stąd może u mnie ten dar, jak to nazwałeś (to by wpasowało się w sen 2) z pierwszego posta, ten dziwny z 2 kobietami). No ale swoje wady też to niestety ma, i ze skutami tego się jeszcze nie skończyłem męczyć - pocieszeniem jest że już teraz widzę że ta praca w przyszłości zaowocuje. 

Napomnę jeszcze o tym co z 1 strony pisałem: te jakieś 'wizje' których nigdy do końca serio nie traktowałem: przypomniałem sobie o nich jak w żaden sposób na nic nie miałem wpływu na nic i nie było nawet jak tego sprawdzić (nawet nie przejmowałem się tym zbytnio, bo trudno mi to traktować zupełnie serio mimo że część się zgadza) - i w ten sposób podświadomie wpuszczałem się przez jakiś czas w pewien rezonans. W czasie tych  "widzeń" byłem po maturach, cały czas byłem w dobrym nastroju, i wtedy też pamiętam wyciszyłem umysł i ułożyłem się wygodnie na kanapie - więc albo wytwór fantazji, albo nieświadome/niezamierzone i niekontrolowane OOBE lub LD, wszystkiego nie pamiętam - ale wszystko w długiej perspektywie układa się dla mnie korzystnie niezależnie od tego co będzie (musiały to być jakieś różne wersje jeśli już), ale nie zawsze nie dla wszystkich tak było :) , i na to już obiektywnego wpływu nie miałem żadnego :):) . Niech karma działa i robi swoje.

Ale jesteś wyjątkowy , no nie ,to dojrzewa u ciebie ,ze mną tak było podobnie ,teraz ja mógłbyhm  uzdrawiać ,ale wiele nie mogę -= bo  żaden prorok nie jest mile widziany i poważnie traktowany w swoim kraju 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja czasem swoje sny opowiadam w rodzinie i przyjaciołom, to się pytają jak ja to interpretuję - mimo że nie traktują snów zbyt poważnie. Mama mi nawet powiedziała, że ja to tak dobrze tłumaczę :) . Mógłbym tło tych snów nakreślić szerzej i przez to że sam więcej miałbym przed oczyma szybciej to zrozumieć - tylko boję się że będę zbyt wylewny. Nie wiem czy to intuicja czy jakieś niechciane podszepty (mojej fantazji lub innych demonów), ale mam wrażenie że ten kręcący się licznik może podbijać ktoś, komu dostępu do takich danych w życiu bym nie dał (pytanie jeszcze jak ten licznik działa).

Odnośnie tego snu: ta grupka kobiet którą opisałem, zapomniałem o tym, czemu te stroje skojarzyły mi się z mundurami - chodzi o "takie ułożone" kobiety (choć na użycie tego w taki sposób miało pewnie wpływ to że naoglądałem się teledysku Rammsteina tego nowego ileś razy - ośrodkowi snu bardzo musiał spodobać się ten strój i zrobił sobie jego kontur i nadał mu odrębny kontekst znaczeniowy [trzeba przyznać, że ten mundur w teledysku prezentuje się naprawdę dobrze, cokolwiek to jest] - ja z resztą też jestem zadowolony z mojego podświadomego wytworu :) - tylko teraz można też pomyśleć nad dodaniem do tego jeszcze jakiegoś elementu psychicznej/mentalnej siły cechującej kobiety w kontekście snu). Tutaj uwaga o rozróżnianiu snów: przeważnie jak pojawiają się elementy lub ogólnie coś co człowieka zajmuje w ciągu dnia czy ostatniego tygodnia, takie sny często są snami zwykłymi, czyli zwykłym śmietniskiem usypanym z osobistego widzimisię, jakichś ostatnich zapamiętanych wydarzeń (z filmów także) i z odrobiną fantazji - a to razem podręcone sporą abstrakcją, takie sny łatwo u siebie rozpoznać - ale w pozostałych snach (czyli tych wartych tłumaczenia) mogą też pojawiać elementy lub fragmenty czegoś co doświadczamy osobiście  - tak jest w moim śnie, sen sobie wziął pomysł wykorzystania dobrej prezencji i munduru, z wykorzystaniem bieli -> do podkręcenia przekazu.

A co do proroków - takie lekkie czepialstwo: Biblię pominę (jeśli jej wierzyć - to Mojżesz był prorokiem wśród swoich), ale już taki Zaratusztra zdaje się był przecież z Persji? Zoroastryzm do dziś żyje, a kto i za co go dojechał, to problem inny. 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, dawid298 napisał:

Ja czasem swoje sny opowiadam w rodzinie i przyjaciołom, to się pytają jak ja to interpretuję - mimo że nie traktują snów zbyt poważnie. Mama mi nawet powiedziała, że ja to tak dobrze tłumaczę :) . Mógłbym tło tych snów nakreślić szerzej i przez to że sam więcej miałbym przed oczyma szybciej to zrozumieć - tylko boję się że będę zbyt wylewny. Nie wiem czy to intuicja czy jakieś niechciane podszepty (mojej fantazji lub innych demonów), ale mam wrażenie że ten kręcący się licznik może podbijać ktoś, komu dostępu do takich danych w życiu bym nie dał (pytanie jeszcze jak ten licznik działa).

Odnośnie tego snu: ta grupka kobiet którą opisałem, zapomniałem o tym, czemu te stroje skojarzyły mi się z mundurami - chodzi o "takie ułożone" kobiety (choć na użycie tego w taki sposób miało pewnie wpływ to że naoglądałem się teledysku Rammsteina tego nowego ileś razy - ośrodkowi snu bardzo musiał spodobać się ten strój i zrobił sobie jego kontur i nadał mu odrębny kontekst znaczeniowy [trzeba przyznać, że ten mundur w teledysku prezentuje się naprawdę dobrze, cokolwiek to jest] - ja z resztą też jestem zadowolony z mojego podświadomego wytworu :) - tylko teraz można też pomyśleć nad dodaniem do tego jeszcze jakiegoś elementu psychicznej/mentalnej siły cechującej kobiety w kontekście snu). Tutaj uwaga o rozróżnianiu snów: przeważnie jak pojawiają się elementy lub ogólnie coś co człowieka zajmuje w ciągu dnia czy ostatniego tygodnia, takie sny często są snami zwykłymi, czyli zwykłym śmietniskiem usypanym z osobistego widzimisię, jakichś ostatnich zapamiętanych wydarzeń (z filmów także) i z odrobiną fantazji - a to razem podręcone sporą abstrakcją, takie sny łatwo u siebie rozpoznać - ale w pozostałych snach (czyli tych wartych tłumaczenia) mogą też pojawiać elementy lub fragmenty czegoś co doświadczamy osobiście  - tak jest w moim śnie, sen sobie wziął pomysł wykorzystania dobrej prezencji i munduru, z wykorzystaniem bieli -> do podkręcenia przekazu.

A co do proroków - takie lekkie czepialstwo: Biblię pominę (jeśli jej wierzyć - to Mojżesz był prorokiem wśród swoich), ale już taki Zaratusztra zdaje się był przecież z Persji? Zoroastryzm do dziś żyje, a kto i za co go dojechał, to problem inny. 

Z proroctwem ,to żart w pewnym,  sensie ,nowsza nazwa to jasnowidz - wizjoner , te kobiety u ciebie ,to twoja kobieca część osobowości m,masz jak ja naturę .psychikę -kobieco-męską - 

Charakterystyka

Osoby androgyniczne łączą w sobie cechy psychiczne i sposoby zachowania (radzenia sobie w trudnych sytuacjach) charakterystyczne dla tradycyjnie pojmowanej męskości i kobiecości. Osobowość takich jednostek zawiera w sobie jednocześnie niezależność, jak i opiekuńczość, agresywność i łagodność, stanowczość i uległość, racjonalność i uczuciowość. Osoby płciowo stypizowane (kobiece kobiety, męscy mężczyźni) wbudowały w pojęcie "ja" gotowe schematy tego, jak powinni czuć, działać i myśleć "prawdziwi" mężczyźni i "prawdziwe" kobiety. Androgyni natomiast łączą w pojęciu "ja" oba schematy, co pozwala im reagować adekwatnie do sytuacji, plastycznie. Badania psychologiczne nad androgynią psychologiczną zapoczątkowała Sandra Bem. Opracowała kwestionariusz ról płciowych  BSRI (polskie nowe narzędzie[1] stworzone na bazie teoretycznej Sandry Bem to IPP Alicji Kuczyńskiej), wyłaniający osoby o różnym stopniu typizacji płciowej:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Androgynia_(psychologia)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Cały sen zaczyna mi się pięknie układać: 'wycieczkująca' kolumna w połączeniu z jej późniejszym zanikiem to: droga i wysiłek jaki włożyłem w myślenie o tym wszystkim, zanik tych wszystkich osób to musi być wskazanie, żeby porzucić wszelkie myśli o wszystkim, co nawet wiąże się z "tą osobą" -  za sobą zostawiłem świadomie to, z czym się napotkałem, przed sobą mam to, z czym sam wyszedłem (dziecko jest zawsze szczere). Chaotyczna z początku grupa i jej późniejsze ogarnianie we wszelaki sposób - racjonalizowanie wszystkiego. Kolumna znika również w pewnym konkretnym momencie, a to uwypukla ile myśli, prób zrozumienia i uwagi poświęciłem komuś, kto na to nie zasługuje, nawet jeśli chodzi o chęć wyciągnięcia czegoś na przyszłość - a że to mnie doświadczyło, stąd takie zakończenie snu (opisałem to parę postów wyżej). To że scena z tymi kobietami pojawia się takim momencie przypomina mi, że nawet po czasie mnie to zajmowało + również to co pisałem gdzieś wyżej (patrz ta kobieta którą olewam), to zapewne takie przypomnienie. I nie trzeba się doszukiwać tu nie wiadomo czego, zwłaszcza że ta kobieta na końcu snu może faktycznie jakoś mnie lekko 'ciągnie do góry' ,bo jest wobec mnie dokładnym przeciwieństwem tego co doświadczyłem od tamtej osoby. To że się tak wyrwałem do przodu w tej części z dziećmi to może być chęć ucieczki od masek, jakie ludzie przyjmują (cenię u ludzi szczerość) i późniejszy powrót do własnej równowagi. Zrozumiałem niedawno co i dlaczego mnie zabolało, ale publicznie tego nie napiszę - nie chcę być zbyt wylewny, z resztą cholera wie kto to może czytać.

Może i faktycznie jestem nieco androgyniczny, jestem dość wrażliwy mimo że może tego nie widać po mnie, potrafię również wczuć się i zrozumieć drugiego człowieka, wielkiej skłonności do rywalizowania również nie mam, kilka pomniejszych raczej kobiecych cech też by się znalazło.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
48 minut temu, dawid298 napisał:

Cały sen zaczyna mi się pięknie układać: 'wycieczkująca' kolumna w połączeniu z jej późniejszym zanikiem to: droga i wysiłek jaki włożyłem w myślenie o tym wszystkim, zanik tych wszystkich osób to musi być wskazanie, żeby porzucić wszelkie myśli o wszystkim, co nawet wiąże się z "tą osobą" -  za sobą zostawiłem świadomie to, z czym się napotkałem, przed sobą mam to, z czym sam wyszedłem (dziecko jest zawsze szczere). Chaotyczna z początku grupa i jej późniejsze ogarnianie we wszelaki sposób - racjonalizowanie wszystkiego. Kolumna znika również w pewnym konkretnym momencie, a to uwypukla ile myśli, prób zrozumienia i uwagi poświęciłem komuś, kto na to nie zasługuje, nawet jeśli chodzi o chęć wyciągnięcia czegoś na przyszłość - a że to mnie doświadczyło, stąd takie zakończenie snu (opisałem to parę postów wyżej). To że scena z tymi kobietami pojawia się takim momencie przypomina mi, że nawet po czasie mnie to zajmowało + również to co pisałem gdzieś wyżej (patrz ta kobieta którą olewam), to zapewne takie przypomnienie. I nie trzeba się doszukiwać tu nie wiadomo czego, zwłaszcza że ta kobieta na końcu snu może faktycznie jakoś mnie lekko 'ciągnie do góry' ,bo jest wobec mnie dokładnym przeciwieństwem tego co doświadczyłem od tamtej osoby. To że się tak wyrwałem do przodu w tej części z dziećmi to może być chęć ucieczki od masek, jakie ludzie przyjmują (cenię u ludzi szczerość) i późniejszy powrót do własnej równowagi. Zrozumiałem niedawno co i dlaczego mnie zabolało, ale publicznie tego nie napiszę - nie chcę być zbyt wylewny, z resztą cholera wie kto to może czytać.

Może i faktycznie jestem nieco androgyniczny, jestem dość wrażliwy mimo że może tego nie widać po mnie, potrafię również wczuć się i zrozumieć drugiego człowieka, wielkiej skłonności do rywalizowania również nie mam, kilka pomniejszych raczej kobiecych cech też by się znalazło.

Nic dodać ,nic ująć ,brawo 

Pozdrawiam :) 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zauważyłem jeszcze taki efekt marchewki w tym śnie, w paru innych też - karcący kij się nigdy nie pojawił, więc tym bardziej nic wieszczego w tych snach nie ma. Miałem jesienią bardzo realistyczne sny ( w sensie dosłowne, nie chodzi o sen sam w sobie), jeden z 27.02 był łudząco podobny do tego sprzed 2 lat pod wieloma względami tylko tam wszystko idzie w 2 stronę, w tych realistycznych snach też - realistyczne sny da się wyjaśnić-> podświadomość wyrzucała co się w niej było chowało miesiące wcześniej, a ten z lutego? Jest dość symboliczny, ale na tyle dosłowny że tam nie ma co do interpretowania - ma tylko jedną nieścisłość, która sprawia że sen podlega interpretacji jako całość, a sen jest więc dużym znakiem ostrzegawczym. Chociaż jeden inny szczegół  jest tam bardzo ciekawy: mój stosunek do niej w tej chwili wyprzedzający coś co jest dość symbolicznego - i to coś symbolicznego musi właśnie być tym elementem ostrzegawczym (zawiera się tam gra planszowa). Domykam właśnie interpretacje wszystkich snów, także jako całości, sam mam takie przeczucie że to już finał tego wszystkiego.

Chociaż w tym długim, ostatnim śnie może jakiś element prognostyczny jest? Kto wie?

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeszcze o jedno chciałem zapytać: tak jakoś od 2 tygodni jakby mam niepełny cykl snu. Niezależnie o której godzinie pójdę spać - zawsze mi brak trochę ponad godzinę snu, i albo nie śni mi się kompletnie nic, albo mam tylko wrażenie że miałem przed chwilą głowę pełną wszystkiego ale nic nie pamiętam. Przez ten czas tylko jeden normalny sen miałem i 2 jakieś dziwne + przebłyski, które nic nie dają. Zwykle jak się sam z siebie wcześnie budzę, to mam sen taki w stylu tego z 15.04. Z czego to może wynikać?

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, dawid298 napisał:

Jeszcze o jedno chciałem zapytać: tak jakoś od 2 tygodni jakby mam niepełny cykl snu. Niezależnie o której godzinie pójdę spać - zawsze mi brak trochę ponad godzinę snu, i albo nie śni mi się kompletnie nic, albo mam tylko wrażenie że miałem przed chwilą głowę pełną wszystkiego ale nic nie pamiętam. Przez ten czas tylko jeden normalny sen miałem i 2 jakieś dziwne + przebłyski, które nic nie dają. Zwykle jak się sam z siebie wcześnie budzę, to mam sen taki w stylu tego z 15.04. Z czego to może wynikać?

Ja też nie mam  snów wcale ,po prostu podświadomość i świadomość to u mnie jedno ,jedynie od czasu ,do czasu ,jak piszesz ,to mam telepatyczny prZekaz od innych osób z nieświadomości zbiorowej .

Odpowiedniki dalekowschodnie

Odpowiednikom nieświadomości przypisuje się na Wschodzie wszystkie cechy, które dla Zachodu są atrybutami Boga:

  • W odniesieniu do filozofii buddyzmu tybetańskiego za odpowiednik europejskiej nieświadomości zbiorowej C.G. Jung uznaje termin tłumaczony jako ("Jedyny-) "Umysł"[,

charakteryzowany jako wieczny, nieznany, niewidzialny, niedocieczony.

  • W odniesieniu do filozofii indyjskiej za odpowiednik europejskiej nieświadomości zbiorowej C.G. Jung uznaje hinduistyczny termin buddhi (umysł oświecony)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nieświadomość_zbiorowa

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli to, że jak zaczyna się faza snu, w której snów jest najwięcej to ja się wybudzam sam z siebie ale niezamierzenie. Niezależnie od godziny o której idę spać, przez to gorzej się wysypiam i mam bardzo mało snów. To jakieś podłoże fizjologiczne, o którym nie wiem? Czy może obrona świadomości przed podświadomością lub odwrotnie, czy może obrona przed czymś jeszcze innym albo jakiś proces o którym nie mam pojęcia?

Jak opisywałem ten długi sen z 15.04 to czułem że robię dobrze, i chyba dobrze czułem. Tylko czyżby kij miał dwa końce? Trochę tu o sobie napisałem i ktoś wprawny mógłby się dowiedzieć o mnie naprawdę sporo jakby się uparł.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, dawid298 napisał:

Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli to, że jak zaczyna się faza snu, w której snów jest najwięcej to ja się wybudzam sam z siebie ale niezamierzenie. Niezależnie od godziny o której idę spać, przez to gorzej się wysypiam i mam bardzo mało snów. To jakieś podłoże fizjologiczne, o którym nie wiem? Czy może obrona świadomości przed podświadomością lub odwrotnie, czy może obrona przed czymś jeszcze innym albo jakiś proces o którym nie mam pojęcia?

Jak opisywałem ten długi sen z 15.04 to czułem że robię dobrze, i chyba dobrze czułem. Tylko czyżby kij miał dwa końce? Trochę tu o sobie napisałem i ktoś wprawny mógłby się dowiedzieć o mnie naprawdę sporo jakby się uparł.

Nie o to ci chodziło ,a to masz na my śli ,ja ju ż nie mam  siły ,ręce opadają ,tak tłumaczyć , tłumaczyć ,tłumaczyć  każdemu ,a człowiek i tak Boskiej   Świadomości nie rozumie i nie pojmie  ,chyba że osobiście w cztery oczy go wtajemniczę ,..

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tym razem nie łapię: To że mam krótszy i gorszy jakościowo sen, bo się wcześniej mimowolnie, ale samemu wybudzam oznacza że uzyskałem dostęp do nieświadomości zbiorowej? Prędzej zwalił bym to na siebie: przyglądam się temu, jak na co kiedyś reagowałem i dlaczego i staram się te rejony umysłu przeczesać - dalej wyrwać z korzeniami i zasypać solą to co mi nie odpowiada i zagospodarować jak mi pasuje - nie wiem na ile skutecznie. Jak w tym ostatnim śnie, gdy trzeba pilnować tych dzieci, nie trzeba mnie zmuszać bo sam chętnie to robię - przy okazji znajduję się na samym przedzie tej grupy ale wyrwać się z niej nie potrafię - analogicznie --> dawno temu wiedziałem co jest dla mnie dobre, ale odciąć w 100% skutecznie się od tego co złe nie potrafiłem - teraz na wszelki wypadek wolę to nadrobić. Myślałem czy to nie jest tego przyczyną: to co chcę zasypać solą się przed tą solą broni.

Nie neguję z góry, że do tej nieświadomości zbiorowej ten dostęp mam, ale ja sam w to nie wierzę i nie czuję tego. No ale zakładając: Te dziwne, tajemnicze głosy, ta silna obecność zmysłu dotyku i czasem wzroku, nawet te kobiety w moich snach - brały by się stąd że ktoś chce się pode mnie po coś podczepić. Jeśli to prawda, zwłaszcza te głosy, odebrał bym raczej jako atak na mnie. Dlategóż szukam przede wszystkim przyczyn wewnętrznych.

I to co mnie lekko przeraża: to co chcę zwalczyć siłą i solą ostatecznie wyparuje samo i to nie do końca za moją sprawą - to co się dzieje w środku tej kolumny i w jego miejsce po zniknięciu tej kolumny, to jest taka oś - to jest główny temat/centrum wszystkiego, reszta to uzupełnienie. Te dzieci, ta wycieczka i cała reszta znika dopiero, gdy jedna z tamtych kobiet chwyta mnie za rękę, samo to że do mnie podchodzi i rozmawia ze mną jest jedynie następstwem: w środku kolumny idę sam -> uciekam stamtąd -> ignoruję problem -> prowadzę dziewczynkę za rękę -> idę sam -> to co pisałem wcześniej w tym akapicie.   Niby taki ciekawy, fajny i twórczy sen, ale im bardziej mu się przyglądam tym mniej mi się podoba, szczególnie ta zmiana tła.

 

edit: Nawet jeśli to co opisałem po "załóżmy" jest prawdziwe, to raczej coś ma dostęp (lub próbuje go mieć) do mnie, a nie ja do czegoś - co np. po tym śnie z 13.04 widać. W tym samym śnie wg tego widać też element mojej obrony przed tym.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, dawid298 napisał:

Tym razem nie łapię: To że mam krótszy i gorszy jakościowo sen, bo się wcześniej mimowolnie, ale samemu wybudzam oznacza że uzyskałem dostęp do nieświadomości zbiorowej? Prędzej zwalił bym to na siebie: przyglądam się temu, jak na co kiedyś reagowałem i dlaczego i staram się te rejony umysłu przeczesać - dalej wyrwać z korzeniami i zasypać solą to co mi nie odpowiada i zagospodarować jak mi pasuje - nie wiem na ile skutecznie. Jak w tym ostatnim śnie, gdy trzeba pilnować tych dzieci, nie trzeba mnie zmuszać bo sam chętnie to robię - przy okazji znajduję się na samym przedzie tej grupy ale wyrwać się z niej nie potrafię - analogicznie --> dawno temu wiedziałem co jest dla mnie dobre, ale odciąć w 100% skutecznie się od tego co złe nie potrafiłem - teraz na wszelki wypadek wolę to nadrobić. Myślałem czy to nie jest tego przyczyną: to co chcę zasypać solą się przed tą solą broni.

Nie neguję z góry, że do tej nieświadomości zbiorowej ten dostęp mam, ale ja sam w to nie wierzę i nie czuję tego. No ale zakładając: Te dziwne, tajemnicze głosy, ta silna obecność zmysłu dotyku i czasem wzroku, nawet te kobiety w moich snach - brały by się stąd że ktoś chce się pode mnie po coś podczepić. Jeśli to prawda, zwłaszcza te głosy, odebrał bym raczej jako atak na mnie. Dlategóż szukam przede wszystkim przyczyn wewnętrznych.

I to co mnie lekko przeraża: to co chcę zwalczyć siłą i solą ostatecznie wyparuje samo i to nie do końca za moją sprawą - to co się dzieje w środku tej kolumny i w jego miejsce po zniknięciu tej kolumny, to jest taka oś - to jest główny temat/centrum wszystkiego, reszta to uzupełnienie. Te dzieci, ta wycieczka i cała reszta znika dopiero, gdy jedna z tamtych kobiet chwyta mnie za rękę, samo to że do mnie podchodzi i rozmawia ze mną jest jedynie następstwem: w środku kolumny idę sam -> uciekam stamtąd -> ignoruję problem -> prowadzę dziewczynkę za rękę -> idę sam -> to co pisałem wcześniej w tym akapicie.   Niby taki ciekawy, fajny i twórczy sen, ale im bardziej mu się przyglądam tym mniej mi się podoba, szczególnie ta zmiana tła.

 

edit: Nawet jeśli to co opisałem po "załóżmy" jest prawdziwe, to raczej coś ma dostęp (lub próbuje go mieć) do mnie, a nie ja do czegoś - co np. po tym śnie z 13.04 widać. W tym samym śnie wg tego widać też element mojej obrony przed tym.

Wniosek -jesteś Bogiem Ojcem ,dla swoich  dzieci ,czyli masz dar nauczania i uzdrawiania  innych jak Jezus Chrystus W Izraelu .ale pamiętaj - nauczając kogoś luib uzdrawiając  ,otrzymujesz negatywną energię ,a co to za psycholog ,czy uzdrowiciel  ,który nie umie  poradzić sobie z przeciw-przenieniesieniem negatywnych  treści podświadomych ,psychicznych /duchowych  innyh na siebie- 

Przeciwprzeniesienie
 
stanowi jeden z kluczowych elementów psychoterapii psychoanalitycznej oraz psychoanalizy, odnoszący się do techniki pracy terapeuty, analityka. Terminem tym określane są uczucia, które pacjent i cała sytuacja leczenia wywołują w terapeucie. Przeciwprzeniesienie może być definiowane jako zdolność analityka, wynikająca z jego uczuciowości, inteligencji i wyobraźni, do pomieszczenia całej realności pacjenta. Słowo „przeciw” w koncepcie przeciwprzeniesienia jest bardzo istotne, ponieważ wprowadza oddzielność analityka od tego, z czym się identyfikuje i z czym empatyzuje w doświadczaniu pacjenta.*
 
Jedną z zasadniczych kwestii w procesie psychoterapii jest rozpoznanie u danego pacjenta jego wzorców zachowań, myśli, relacji (patrz: Przeniesienie). Zgodnie z teorią psychoanalityczną, wzorce te kształtują się od początku życia, zatem również w tym okresie, kiedy dziecko nie posługuje się mową. Są one nieświadome i często nie ma możliwości ich zwerbalizowania. Pacjent nie potrafi opowiedzieć o swoich doświadczeniach z początku życia, ale może przekazać je analitykowi, terapeucie poprzez uczucia, które w nim „wywoła”. Badając swoje uczucia, terapeuta uzyskuje dostęp do świata pacjenta, którego ten nie może opisać słowami.
 
 
* Por. M. Kahn, Zmienność istnienia, rozumienia i doświadczania w sytuacji terapeutycznej.
 

Przeniesienie i przeciwprzeniesienie to dwa podstawowe terminy w psychoanalizie. Są one fundamentalne w praktyce klinicznej i chociaż są to dwie różne koncepcje, przeniesienie i przeciwprzeniesienie są wyraźnie nierozłączne.

Interakcja pacjent-analityk zamienia się w przestrzeń, w której podświadomość może krążyć tak swobodnie, jak to możliwe. Tutaj dynamika między pacjentem a analitykiem może spowodować przeniesienie i przeciwprzeniesienie.

https://pieknoumyslu.com/przeniesienie-i-przeciwprzeniesienie-czym-jest/
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z tego co wkleiłeś by wynikało: Ja odbieram i w snach odczuwam coś, co jakby nie należy do mnie, ale to ja teraz się z tym bujam? Dobrze rozumiem? W takim razie jaki to ma wpływ na mnie i poprzedniego właściciela, idąc tym tropem? 

Ja sam dla siebie jestem psychoanalitykiem i terapeutą, a nie jest to wcale łatwe. To ja sam raczej bym potrzebował się do końca uzdrowić - zobacz ten fragment w śnie z 15.04 z tą grupą kobiet i jakie są te kobiety z reszty snów dla mnie, w takich kobietach gustuję i tego szukam | zobacz mój sen z wypadkiem i domofonem oraz słoniem na drzewie (30.03 i 02.04) - z tego wynika na czym się natknąłem | a te głosy, realistyczne sny, lub te inne które mnie gnębią (dosłownie) - to jest właśnie to z co chcę wytłuc, albo chociaż ignorując to robić swoje mimo obecności tego. Nie rozumiem po co do tego mieszać osoby trzecie - a jako że nieświadomośc zbiorowa, to niewiadomo od kogo i po co bym coś takiego "otrzymać" i czemu akurat ja. Dalej nie wierzę, że mam do czegoś dostęp, prędzej uwierzę że coś chce się do mnie włamać.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, dawid298 napisał:

Z tego co wkleiłeś by wynikało: Ja odbieram i w snach odczuwam coś, co jakby nie należy do mnie, ale to ja teraz się z tym bujam? Dobrze rozumiem? W takim razie jaki to ma wpływ na mnie i poprzedniego właściciela, idąc tym tropem? 

Ja sam dla siebie jestem psychoanalitykiem i terapeutą, a nie jest to wcale łatwe. To ja sam raczej bym potrzebował się do końca uzdrowić - zobacz ten fragment w śnie z 15.04 z tą grupą kobiet i jakie są te kobiety z reszty snów dla mnie, w takich kobietach gustuję i tego szukam | zobacz mój sen z wypadkiem i domofonem oraz słoniem na drzewie (30.03 i 02.04) - z tego wynika na czym się natknąłem | a te głosy, realistyczne sny, lub te inne które mnie gnębią (dosłownie) - to jest właśnie to z co chcę wytłuc, albo chociaż ignorując to robić swoje mimo obecności tego. Nie rozumiem po co do tego mieszać osoby trzecie - a jako że nieświadomośc zbiorowa, to niewiadomo od kogo i po co bym coś takiego "otrzymać" i czemu akurat ja. Dalej nie wierzę, że mam do czegoś dostęp, prędzej uwierzę że coś chce się do mnie włamać.

Tak ,dobrze rozumujesz ,a jak ja się samo-uzdrawiam - chwilowa izolacja by pozbyć się napływu podświadomych  informacjii niepotrzebnych ,z negatywnej energii się oczyścić  i wirusów umysłu z zewnątrz - https://pl.wikipedia.org/wiki/Mem ,https://pl.wikipedia.org/wiki/Mem_internetowy ,i medytuję ,jogę uprawiam lub Tai Qi ćwiczę -najlepsza medycyna energetyczna -auto-psychoterapia .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach


Dobrze rozumuję - ale w którym miejscu? Jeśli odbieram coś na poziomie tej nieświadomości, to od kogo i po co (ew. czemu akurat ja? Skoro ja sam swoje mam jeszcze do przerobienia) . Jeśli słusznie przyjmuję że do niczego dostępu nie mam, po co mnie te sny gnębią tym czego nie chcę, nie rozumiem lub świadomie odrzucam?

Mam swoje sposoby na wyciszenie się i oczyszczenie umysłu - rzecz w tym, że ja mam tak że dla mnie to chwilowe, melancholii to taki właśnie stwór i tak ma - w internecie jest o tym pełno, wyżej d nie podskoczę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach


Dobrze rozumuję - ale w którym miejscu? Jeśli odbieram coś na poziomie tej nieświadomości, to od kogo i po co (ew. czemu akurat ja? Skoro ja sam swoje mam jeszcze do przerobienia) . Jeśli słusznie przyjmuję że do niczego dostępu nie mam, po co mnie te sny gnębią tym czego nie chcę, nie rozumiem lub świadomie odrzucam?

Mam swoje sposoby na wyciszenie się i oczyszczenie umysłu - rzecz w tym, że ja mam tak że dla mnie to chwilowe, melancholii to taki właśnie stwór i tak ma - w internecie jest o tym pełno, wyżej d nie podskoczę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, dawid298 napisał:


Dobrze rozumuję - ale w którym miejscu? Jeśli odbieram coś na poziomie tej nieświadomości, to od kogo i po co (ew. czemu akurat ja? Skoro ja sam swoje mam jeszcze do przerobienia) . Jeśli słusznie przyjmuję że do niczego dostępu nie mam, po co mnie te sny gnębią tym czego nie chcę, nie rozumiem lub świadomie odrzucam?

Mam swoje sposoby na wyciszenie się i oczyszczenie umysłu - rzecz w tym, że ja mam tak że dla mnie to chwilowe, melancholii to taki właśnie stwór i tak ma - w internecie jest o tym pełno, wyżej d nie podskoczę.

Nieświadomość zbiorowa ,to najgłębsza strefa psychiki / świata duchowego ,od pokoleń , brana za najwyższą istotę duchową -Boga Stwórcę ,a dlatego nie-świadomość ,bo nie jest dostępna świadomości ludzkiej - 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Obejrzałem całe. OK, nieświadomość - łapię o co chodzi: w odniesieniu do mnie: Był taki moment, w którym moja nieświadomość już wiedziała że się w tej babie zakocham i stracę rozum, nawet wiem dokładnie jaki. Później musiała nastąpić walka nieświadomości z świadomością, gdzie raczej świadomość wzięła górę nad moimi decyzjami (jak ten Smigol-Golum, u mnie jeden wziął nad drugim górę) - jak przyczyny tego na mnie wpłynęły widać w całym tym temacie, mimo to wszystko, co kluczowe robiłem przytomnie. A ja w międzyczasie spostrzegłem że mój ośrodek decyzyjny (czy jaki rejon za to odpowiada) po raz drugi dał ciała i próbowałem do niego dotrzeć by następnym razem mi wybrał coś naprawdę wartego zainteresowania (świadome dostrzeżenie wadliwie działających mechanizmów, na które mam bardzo słaby wpływ) - choć muszę przyznać: drugi wybór jest lepszy od pierwszego, ale raczej na zasadzie "zamienił stryjek, siekierkę na kijek". Że było odwrotnie - świadomość broniła się przed resztą, nie daję wiary - bo włożyłem w to wszystko psychiczny wysiłek, w obronę przed tym - dodatkowo jeden sen mi pokazał jak mi 'nieszczęśliwy' finał i po fakcie już ochoczo się tego trzymam - czyli podświadomie musiałem już dokonać pewnych obserwacji i analiz, a do tej warstwy mam przecież dostęp .

I jak mam na to nałożyć nieświadomość zbiorową? Jakaś 'przestrzeń' gdzie gromadzi się ogół nieświadomości ludzkiej? I co to robi? Tzw. mechanizmy społeczne, czy jak to nazwać, nadbudówka tej nieświadomości co ma jakiś kontakt  z innymi nieświadomościami?

Jakoś nie widzę aby mnie to urządzało, staram się dobre pół roku naprawić i wyrugować co uznaję świadomie, że trzeba wyrugować lub naprawić. Co ma do tego wszystkiego nieświadomość zbiorowa? Jeśli chodzi o to, że tej babie nie podoba się, że przyjąłem wobec niej taką postawę ((patrz te kobiety w strojach, te stroje same w sobie i scena sama w sobie)) i odbija się to u mnie w snach - nie dziwię się, ale: 1) to nie mój problem 2) zasłużyła na duużo większy prztyczek niż ten 3) nie czuję się niczemu winny, ja broniłem siebie. Jeśli o to chodziło - dalej bez sensu, bo ona mnie już nic nie obchodzi ani tym bardziej ja ją - tylko ze względu na te sny i to że nie chcę ich od tak ignorować sprawia że pod tym kątem je analizuję - bo jak nie pod takim, to pod jakim? Dymu bez ognia nie ma, co innego mogło ten dym wywołać jak nie to?

Jak nie to co pisałem w akapicie wyżej, no to albo sam coś zasysam z tej nieświadomości zbiorowej (znowu nie wiem co i skąd, i po co), albo sam robię w niej bałagan (i co ja niby mam z tym zrobić?). Wiem, że nic nie wiem - tyle o tym mogę powiedzieć tak w skrócie.

edit do 1 akapitu: To pewien punkt zwrotny sprawił, że zacząłem widzieć wszystko inaczej - czyli tak jak trzeba, wszyscy mi odradzali bym nie robił głupot, ale ja przeważnie nie słuchałem i widziałem swoje. Dzisiaj jak patrzę na całość z dystansu - nie mogę uwierzyć skąd mi się to wszystko uroiło i nawet nie chcę tego wiedzieć.

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, dawid298 napisał:

Obejrzałem całe. OK, nieświadomość - łapię o co chodzi: w odniesieniu do mnie: Był taki moment, w którym moja nieświadomość już wiedziała że się w tej babie zakocham i stracę rozum, nawet wiem dokładnie jaki. Później musiała nastąpić walka nieświadomości z świadomością, gdzie raczej świadomość wzięła górę nad moimi decyzjami (jak ten Smigol-Golum, u mnie jeden wziął nad drugim górę) - jak przyczyny tego na mnie wpłynęły widać w całym tym temacie, mimo to wszystko, co kluczowe robiłem przytomnie. A ja w międzyczasie spostrzegłem że mój ośrodek decyzyjny (czy jaki rejon za to odpowiada) po raz drugi dał ciała i próbowałem do niego dotrzeć by następnym razem mi wybrał coś naprawdę wartego zainteresowania (świadome dostrzeżenie wadliwie działających mechanizmów, na które mam bardzo słaby wpływ) - choć muszę przyznać: drugi wybór jest lepszy od pierwszego, ale raczej na zasadzie "zamienił stryjek, siekierkę na kijek". Że było odwrotnie - świadomość broniła się przed resztą, nie daję wiary - bo włożyłem w to wszystko psychiczny wysiłek, w obronę przed tym - dodatkowo jeden sen mi pokazał jak mi 'nieszczęśliwy' finał i po fakcie już ochoczo się tego trzymam - czyli podświadomie musiałem już dokonać pewnych obserwacji i analiz, a do tej warstwy mam przecież dostęp .

I jak mam na to nałożyć nieświadomość zbiorową? Jakaś 'przestrzeń' gdzie gromadzi się ogół nieświadomości ludzkiej? I co to robi? Tzw. mechanizmy społeczne, czy jak to nazwać, nadbudówka tej nieświadomości co ma jakiś kontakt  z innymi nieświadomościami?

Jakoś nie widzę aby mnie to urządzało, staram się dobre pół roku naprawić i wyrugować co uznaję świadomie, że trzeba wyrugować lub naprawić. Co ma do tego wszystkiego nieświadomość zbiorowa? Jeśli chodzi o to, że tej babie nie podoba się, że przyjąłem wobec niej taką postawę ((patrz te kobiety w strojach, te stroje same w sobie i scena sama w sobie)) i odbija się to u mnie w snach - nie dziwię się, ale: 1) to nie mój problem 2) zasłużyła na duużo większy prztyczek niż ten 3) nie czuję się niczemu winny, ja broniłem siebie. Jeśli o to chodziło - dalej bez sensu, bo ona mnie już nic nie obchodzi ani tym bardziej ja ją - tylko ze względu na te sny i to że nie chcę ich od tak ignorować sprawia że pod tym kątem je analizuję - bo jak nie pod takim, to pod jakim? Dymu bez ognia nie ma, co innego mogło ten dym wywołać jak nie to?

Jak nie to co pisałem w akapicie wyżej, no to albo sam coś zasysam z tej nieświadomości zbiorowej (znowu nie wiem co i skąd, i po co), albo sam robię w niej bałagan (i co ja niby mam z tym zrobić?). Wiem, że nic nie wiem - tyle o tym mogę powiedzieć tak w skrócie.

edit do 1 akapitu: To pewien punkt zwrotny sprawił, że zacząłem widzieć wszystko inaczej - czyli tak jak trzeba, wszyscy mi odradzali bym nie robił głupot, ale ja przeważnie nie słuchałem i widziałem swoje. Dzisiaj jak patrzę na całość z dystansu - nie mogę uwierzyć skąd mi się to wszystko uroiło i nawet nie chcę tego wiedzieć.

 

Masz dobry tok myślenia ,ale za bardzo się starasz coś naprawić ,co daje nieraz odwrotny skutek , poczytaj o energii Duchowej /Boskiej -Kundalini ,nieraz trzeba lat ,aby coś wróciło do równowagi i się oczyściło w tobie ,dlatego mówi się o zaufaniu Bogu ,czyli Boskiej Energii ,która wykonuje oczyszczanie w tobie ,to taka duchowa operacja wewnętrzna -

Kundalini jest emenacją samej duszy, otwarciem energii duszy i świadomej przytomności. Wielu ludzi ma zamęt wywołany tekstami o kundalini, gdyż popularnym stało się myślenie o „przejawieniach kundalini”. Większość z tych tak zwanych przejawień to w rzeczywistości zaburzenia równowagi Prany w jednym z waszych Dzisięciu CIał lub w czakrach.

Kundalini to rozwinięcie zwojów naszej zasadniczej świadomości, naszego kreatywnego potencjału, energii podświadomego, energii samej duszy.  „Czym jest Kundalini? To cała energia kosmosu w osobie i poza tą osobą. To jest energia świadomości. Bez nieustannego przepływu tej energii nie mógłbyś żyć. Przy wielkim przepływie, twój umysł zaczyna płynąć i budzić się. Przestajesz żyć w wyimaginowanych rzeczywistościach i stajesz się bardzo obowiązkowy w zadaniach i radościach życia. Doświadczasz tego, gdy energia systemu dokrewnego łączy się z systemem nerwowym, aby stworzyć taką wrażliwość, iż mózg cały sobą odbiera sygnały i integruje je. Twemu postrzeganiu, myśleniu i intuicji towarzyszy nowa klarowność. Normalnie używasz jedynie małej części potencjału mózgu. Gdy budzi się kundalini, rozumiesz wpływ i rezultat jakiegoś działania już na samym początku sekwencji działania i reakcji.  http://www.jogazdrowia.pl/pl_PL/czym-jest-kundalini/

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na pewno poczytam o tym więcej. Za bardzo staram się naprawić, czyli wytoczyłem za ciężkie działa lub jakiś błąd metody? Tymczasem dzisiaj jak zwykle odjęło mi się sobie dobre 1,5h snu, tyle że tym razem śniło mi się coś ciekawego i nie wiem czy mam się tym niepokoić czy nie (tydzień temu też, tylko tamtego boję się publicznie opisywać).

09.05.19 (dzisiaj) - Jestem w domu przed jakimś lustrem, widzę że jestem łysy, sprawdzam i przejeżdżam dłonią po głowie - łysa jak ściana. Tak patrzę i chcę moje włosy spowrotem, myślę sobie jak ja teraz będę bez nich żył, przecież one mi są do tego potrzebne, co ja bez nich zrobię? Myślę, i co ja teraz mam zrobić, myślę czy aby same nie odrosną ale w raz zarzucam tę myśl - bo co mi da takie czekanie, trzeba wymyśleć coś innego, przynajmniej tymczasowo. Cały czas jestem zakłopotany faktem, że jestem łysy. Teraz jestem w jakimś miejscu, gdzie wybiera się peruki, ale tam nie ma luster. Biorę jakąś perukę i zakładam, przeczesuję ją palcami, mam ją na sobie i myślę że dobrze leży, pasuje - będzie dobrze, nikt nie zauważy, czuję jedynie trochę ciężar tej peruki. Znowu jestem u siebie przed lustrem, widzę siebie w tej peruce i patrzę, że to jak wyglądam w tej peruce ani trochę nie przypomina mnie jak mam włosy, no zupełnie co innego, obok mnie to nawet nie stoi - jak spojrzałem w lustro dość wyraźnie, mocniej niż wcześniej, czuję ciężar tej peruki, szczególnie czuję jak mnie trochę ciągnie do tyłu na dół, z tyłu głowy. Myślę że ważne również jest to, że ja nie miałem pojęcia że to sen, ogarnąłem to dopiero jak się na dobre rozbudziłem - i tak samo ucieszyłem się w pewnym stopniu że moje włosy są na swoim miejscu i przez to takie zakłopotanie, zaniepokojenie z miejsca ustało. Peruka sama w sobie była mocno abstrakcyjna, ale też bez irokezów, fioletów i tym podobnych.

Co o tym myśleć? Czyżby kij? Tak dla zrównoważenia marchewek, czy co innego? Może to jakoś wpasowuje się w to, co mi dziś odpisałeś?

 

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
27 minut temu, dawid298 napisał:

Na pewno poczytam o tym więcej. Za bardzo staram się naprawić, czyli wytoczyłem za ciężkie działa lub jakiś błąd metody? Tymczasem dzisiaj jak zwykle odjęło mi się sobie dobre 1,5h snu, tyle że tym razem śniło mi się coś ciekawego i nie wiem czy mam się tym niepokoić czy nie (tydzień temu też, tylko tamtego boję się publicznie opisywać).

09.05.19 (dzisiaj) - Jestem w domu przed jakimś lustrem, widzę że jestem łysy, sprawdzam i przejeżdżam dłonią po głowie - łysa jak ściana. Tak patrzę i chcę moje włosy spowrotem, myślę sobie jak ja teraz będę bez nich żył, przecież one mi są do tego potrzebne, co ja bez nich zrobię? Myślę, i co ja teraz mam zrobić, myślę czy aby same nie odrosną ale w raz zarzucam tę myśl - bo co mi da takie czekanie, trzeba wymyśleć coś innego, przynajmniej tymczasowo. Cały czas jestem zakłopotany faktem, że jestem łysy. Teraz jestem w jakimś miejscu, gdzie wybiera się peruki, ale tam nie ma luster. Biorę jakąś perukę i zakładam, przeczesuję ją palcami, mam ją na sobie i myślę że dobrze leży, pasuje - będzie dobrze, nikt nie zauważy, czuję jedynie trochę ciężar tej peruki. Znowu jestem u siebie przed lustrem, widzę siebie w tej peruce i patrzę, że to jak wyglądam w tej peruce ani trochę nie przypomina mnie jak mam włosy, no zupełnie co innego, obok mnie to nawet nie stoi - jak spojrzałem w lustro dość wyraźnie, mocniej niż wcześniej, czuję ciężar tej peruki, szczególnie czuję jak mnie trochę ciągnie do tyłu na dół, z tyłu głowy. Myślę że ważne również jest to, że ja nie miałem pojęcia że to sen, ogarnąłem to dopiero jak się na dobre rozbudziłem - i tak samo ucieszyłem się w pewnym stopniu że moje włosy są na swoim miejscu i przez to takie zakłopotanie, zaniepokojenie z miejsca ustało. Peruka sama w sobie była mocno abstrakcyjna, ale też bez irokezów, fioletów i tym podobnych.

Co o tym myśleć? Czyżby kij? Tak dla zrównoważenia marchewek, czy co innego? Może to jakoś wpasowuje się w to, co mi dziś odpisałeś?

 

Łysienie , głowa bez włosów -ten sen symboljizuje jakieś ostrzeżenie , jakiegoś  "wampira energetycznego " masz w pobliżu ,który wysysa z ciebie energię życiową ./duchową /psychiczną  i nie pozwala ci wzrastać duchowo , widziałeś film biblijny o Samsonie ,który  przez kobietę stracił włosy ,ale i Siłę Nad-ludzką /Boską  .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak bardzo w pobliżu? Ostrzeżenie przed czym na przykład? Film o Samsonie widziałem również. W snie jestem tak poprostu łysy, łysienia jako takiego nie ma - czyli ani jednego włoska na głowie. Co z lustrem i peruką? Coś ukrywam?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, nie dziel się z każdym swoją ponadczasową wiedzą ,niech w tobie dojrzeje ta Boska moc , stykasz się z ludzmi ?  ,to każdy podświadomie może ograbić cię z siły życiowej i mocy wewnętrznej ,najlepiej nie pisz do mnie ,bo inni tylko obserwują ,podpinają się , zmieniają nicki i konta ,ja tak miałem ,to wiem co mówię .poiczytaj to ważne dla twojego życia  i przetrwania :

- Wampiryzm emocjonalny (psychiczny) – najbardziej rozpowszechniony typ wampira i najczęściej występujący. W wielkim skrócie wampiry tego typu zajmują się żerowaniem na cudzych emocjach dla wyleczenia własnych kompleksów. Najczęściej takie osoby wymyślają rozmaite nieszczęścia i patologie i to niezwykłe oraz w nieprawdopodobnych ilościach, jakie ich rzekomo miały spotkać w życiu (gwałt w dzieciństwie, bicie, molestowanie, przemoc z użyciem np. noża itp.) a następnie owymi problemami non stop bombardują ofiarę, domagając się nieustannego zainteresowania, litości i pocieszania. W tym wypadku często wystepuję obustronne uzależnienie wampira od ofiary, bowiem wampir próbuje czasami podnosić pozycję i samoocenę ofiary, stawiając ją w roli "wybawcy i wyzwoliciela". Ofiara będąc owym wybawcą czuje swoistego rodzaju poczucie misji, aby nieustannie pomagać wampirowi. Taka długotrwała pomoc może w końcu skutkować wyniszczeniem psychicznym, znużeniem, zmęczeniem a nawet depresją, jeśli ofiarą jest osoba z tendencjami do silnego przejmowania się cudzymi problemami. I w miarę jak ofiara popada w coraz większe osłabienie, wampir czuje się coraz lepiej, jest dumny ze swojego dopieszczonego ego oraz nierzadko z tego do jakiego stanu doprowadza ofiarę. Czasami wampir ze swoimi opowieściami popada w mitomanię i zaczyna naprawdę wierzyć w to, że to co opowiada naprawdę go spotkało. Relacje z takim wampirem często są trudne do zerwania i w przypadku separacji wampir będzie natarczywie nękać swoją ofiarę, fochać się, straszyć samobójstwami i szantażować emocjonalnie przybierając pozę "zbitego psa", którego "skopanie" ma wzbudzić poczucie winy w ofierze. Jeżeli mimo to ofiara nie ulega i stanowczo zrywa kontakt bądź wytycza jasno jakieś granice przyzwoitości, wychodzi przysłowiowe szydło z worka i wampir nagle dostaje skrzydeł, staje się wielce uniesiony i obrażony, często rzuca wyzwiskami i oskarżeniami w stronę ofiary, wytyka egoizm i inne oszczerstwa na zasadzie "złodziej pierwszy i najgłośniej krzyczy "łapać złodzieja!"", a jego rzekome problemy dosłownie nagle znikają.

 

https://wampiryemocjonalne.jimdo.com/wampiryzm/wampiryzm-psychiczno-energetyczny-druga-najpowszechniejsza-choroba-świata/

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 minut temu, Mistyk napisał:

- Wampiryzm emocjonalny ... zajmują się żerowaniem na cudzych emocjach ... gdy stanowczo zrywa kontakt bądź wytycza jasno jakieś granice przyzwoitości, wychodzi przysłowiowe szydło z worka 

Wiem o kogo chodzi, ja naprawdę sporo potrafię zrozumieć i wytrzymać, ale jak kto przegnie - to może to być ostatni raz w jego życiu, bo albo zerwę kontakt na amen, albo już nigdy nie będzie mógł na mnie liczyć - a żeby coś takiego o de mnie otrzymać, to trzeba wiedzieć jak to zrobić albo się postarać lub inaczej zasłużyć, wierz mi. Od takich ludzi trzymam się z daleka, więc jak to ktoś z najbliższego otoczenia - muszę wyhodować sobie pancerz i na to, no problem. 

Cytuj

stykasz się z ludzmi ?  ,to każdy podświadomie może ograbić cię z siły życiowej i mocy wewnętrznej

Ja się ludzi nie boję, bo jestem na nich odporny - dosłownie. Ma to swoje zalety i wady.

Edytowane przez dawid298
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A

4 godziny temu, dawid298 napisał:

Wiem o kogo chodzi, ja naprawdę sporo potrafię zrozumieć i wytrzymać, ale jak kto przegnie - to może to być ostatni raz w jego życiu, bo albo zerwę kontakt na amen, albo już nigdy nie będzie mógł na mnie liczyć - a żeby coś takiego o de mnie otrzymać, to trzeba wiedzieć jak to zrobić albo się postarać lub inaczej zasłużyć, wierz mi. Od takich ludzi trzymam się z daleka, więc jak to ktoś z najbliższego otoczenia - muszę wyhodować sobie pancerz i na to, no problem. 

Ja się ludzi nie boję, bo jestem na nich odporny - dosłownie. Ma to swoje zalety i wady.

Ale to działa w sposób nieświadomy /niewidzialny ,energetyczny ,a jak twoja żona jest Twoim wrogiem ,lub najlepszy przyjaciel ,któremu ufasz ,jak Judasz Co zdradził Jezusa Chrystusa,  , nie pisz wszystkiego  na publicznym forum ,bo mnie to szkodzi ,a zaświaty ,świat spirytualny -demony ,złe duchy  itp .to czytają ,najlepiej to osobiście byśmy się spotkali , w Egipcie 20 lat w szkołach duchowyuch / mistycznych / spirytualnych wtajemniczano ludzi teoretycznie  i praktycznie , w taką świętą i ponadczasdową wiedzę Magiczną ./Boską

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To tylko ułamek, to co tu piszę - więcej, zwłaszcza na tle osobistym, nie zdradzę. A i tak aby coś z tego więcej wyciągnąć co ja podałem fragmentarycznie trzeba by raczej dość dużo czasu i wysiłku - komu by się chciało i po co? Chyba tylko jak ktoś ma/miał podobnie, jeśli już - chociaż sam mam przeczucia, że ktoś może to uważnie śledzić i analizować, dlatego się pilnuję.

Cytuj

Ale to działa w sposób nieświadomy /niewidzialny ,energetyczny ,a jak twoja żona jest Twoim wrogiem ,lub najlepszy przyjaciel ,któremu ufasz

Jak to ktoś z bliska jest, to sam wcześniej to widziałem i rozumiem to nawet, z tym też umiem sobie radzić i wiem co robić. O resztę się nie ma naprawdę co martwić. Mogę ewentualnie coś jeszcze napisać jak naprawdę mnie to zbije ze wszystkiego i zaskoczy, ale może lepiej do worda będę pisał swoje spostrzeżenia? Tam się nie muszę pilnować i będę mógł sobie w razie czego ulżyć :)  .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.