blackunicorn

Użytkownicy
  • Zawartość

    43
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

38 Excellent

O blackunicorn

  • Tytuł
    Ezo początkujący

Uncategorized

  • Miejscowość
    Szczecin
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zodiak
    Lew
  • gg
    19838943
  • Skype
    brak
  1. Oby nie na darmo. Dr. Joseph Murphy ładnie opisał to w książce "Potęga podświadomości". Można z niej wyczytać, że nasze przekonanie o nierealności jakiegoś zamiaru, planu, marzenia itp, jest główną przyczyną jego niespełnienia. Wystarczy zapomnieć o tym, że coś jest niemożliwe, by stało się możliwe. Twoje przekonanie sprawi, że naturalnie i podświadomie zbudujesz w sobie szereg sytuacji, które Cię przybliżą do tego marzenia.
  2. Wedle mnie i symboliki która mi się sprawdzała, kruka traktuję jako symbol mądrości, świadomości, egoizmu, oraz wskazanie drogi.
  3. A nie możnaby nachalnego gościa "oswoić"? Tutaj ważne pytanie, czy nie masz arachnofobii? Taka fobia zmieniłaby postrzeganie przez ciebie pająka jako symbolu. Jednak w snach uznawać go można za symbol szczęścia: należnej nagrody związanej z własnym trudem.
  4. Padło pytanie, skąd wiecie, że to opiekun mówi, a nie kto inny... I przy okazji zrodziło się we mnie pytanie: Dlaczego nikt nie napisał słów ostrzeżenia? Faktycznego i realnego zagrożenia jakie stawia przed nami tego typu kontakt? Załóżmy, że nam się udało. Słyszymy naszego opiekuna. Powiedzmy że mamy pewność, że to faktycznie on. Jak łatwo popaść w paranoję, ze świadomością, że jest ktoś, kto widzi i wie wszystko, kto zna nasze myśli i intencje, kto słyszy nas i podczas przytulanek z żoną, i podczas robienia kupy, i podczas szorowania paznokci? Pierwsze, co musimy zrozumieć, zaakceptować i uszanować, to normalność własnych codziennych oraz niecodziennych zachowań. Drugie zagrożenie jest o wiele większe. Po pierwsze zradza się coś w rodzaju paranoi. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, że w rzeczywistości ten głos towarzyszy nam od zawsze, odkąd możemy świadomie pamiętać. Zaczynamy więc się zastanawiać, po pierwsze, czy jesteśmy normalni. Skoro słyszymy całe życie głos, i nie mamy pewności, czy jest on nasz, współcześni psychologowie zacierają ręce na myśl o dochodach. Później przychodzi zwątpienie. Skoro słyszę go cały czas, skąd pewność, że to nie ja sam? Ano owszem, Ty sam. I twój opiekun chętnie to potwierdzi. Lecz z jego woli. Co też chętnie potwierdzi. I znów jesteś w punkcie wyjścia. Z jednej strony wiesz, że Ty to Ty, i nikt inny. Z drugiej nie masz pewności, na ile jesteś sobą a na ile marionetką do wypełniania ustalonego wcześniej, choćby i przez siebie, planu. Jeśli pozwolisz na taki kontakt, by móc śmiało i w pełnej świadomości słyszeć opiekuna, po pierwszej fali fascynacji przyjdzie drugie zwątpienie. Zdasz sobie bowiem sprawę, że przyzwolenie to sprawiło, iż Twój opiekun zmienił się w gawędziarza nie pozostawiającego ci wytchnienia. A że towarzyszy nie tylko przy wzniosłych czynach, lecz podpowiada czasami w sprawach wybitnie błahych, jest duże prawdopodobieństwo, że znów uznasz się za szaleńca. Jeśli On to zauważy, a zauważy na pewno, jest bardzo prawdopodobne, że postara się o "zimny prysznic". Nawet za cenę przykrości czy wręcz cierpienia zrobi wszystko, by poprowadzić cię na manowce w tym kontakcie, by zwieść i ukryć swą obecność, dla Twojego dobra, i dla Twojego spokoju. Gdyż lepiej, abyś uznał się za wariata i porzucił to, niżbyś miał stać się wariatem w rzeczywistości.
  5. Wilku a skąd przekonanie że Anioł śmierci bądź Anioł Zagłady nie służy ludziom? Owszem, służy. Tym którym pisana jest śmierć i zagłada.
  6. No właśnie... To co mówicie nie pociesza mnie bardzo mocno. Mam wrażenie że się pokłóciłem. W każdym razie dowiedziałem się że "chce zrezygnować bo nie radzi sobie"... co radością bynajmniej mnie nie przepełniło. Wolę myśleć, że to ja zwariowałem, i źle odczytałem informacje, jednak codzienność zdaje się moją teorię potwierdzać.
  7. Otóż wyjaśniam: Cechy-owszem. Płeć jest potrzebna ciału fizycznemu. Duchowemu nie ma się do czego przydać. Z moich informacji wynika, że zawsze jest ten jeden ktoś, bądź dwóch,trzech, którzy są nam oparciem i podczas życia i poza nim. Nie muszą to być istnienia czysto anielskie, mogą to być istnienia, które same również poznały wędrówkę poprzez świat materii. Nie ukażą się i nie odezwą do nikogo, kto nie ma w sobie na tyle siły, by nie dopuścić, do samoopętania własną fascynacją. Czasami przejawiają się w snach. Często wtedy przybierają formę która jest nam miła, jak to określają "By Ciebie nie przestraszyć". Lecz nigdy, przenigdy, nie powiedzą nikomu nic, na co nie jest gotowy, w obawie przed błędami naszego rozumowania, przed konsekwencjami jakie może to dla nas przybrać.
  8. Jak dla mnie sposób jest dziecinnie prosty. Wyrzucić ozdobę i już. Skoro Ci nie służy, to po co dodatkowo zaprzątać sobie nim myśl i oddawać mu energię swej emocji? Poza tym, Twoje przekonanie czyhającego pecha ściągnie ten pech na Ciebie, choćby wisiorek był robiony przez same anioły ;) W ostateczności, jeśli uważasz, że to intencja osoby od której ów wisiorek posiadasz jest przyczyną Twych problemów, pozostaw tą ozdobę gdzieś w innym pomieszczeniu, poddaj się magii zwierciadła. Jeżeli skutki odwrócą się wobec osoby która podarowała Ci go, będziesz wiedzieć, że ta źle Ci życzy.
  9. A niechaj mi ktoś powie, po jakie licho wgląd w to, w co wglądu mieć nie powinniśmy? Przecież po śmierci i tak będziemy to pamiętać. Po co zaśmiecać obecne życie przeszłym? Przecież częściej w ten sposób robimy krok w tył, zamiast iść do przodu. Przypisujemy doświadczenia poprzedniego bytowania naszej osobowości, nie rozumiejąc, że były po prostu etapem. Ani dobrym, ani złym, a po prostu koniecznym.
  10. A gdzie jest napisane, że gdy pojawia się znak, czy coś niecodziennego, to oznacza że za 2 minuty i 17 sekund wydarzy się coś wspaniałego albo strasznego? Czasami znaki wskazują nam coś, co dotyczy nas samych, naszego wnętrza, rozwoju, czy sposobu postrzegania świata. Poza tym mogą być przejawem odczuwania przez nas otaczającego nas świata niefizycznego, a to co opisujesz, tak właśnie mi wygląda. Czasami znaki nic nam nie wskazują, są jedynie po to, by upewnić nas, dać nam poczucie, że jednak jest coś, bądź ktoś, kto nad nami czuwa i jest przy nas. Bywa, że dziwny sen nie przepowiada przyszłości i nie mówi o przeszłości, lecz zwraca nam uwagę na nas samych. Czasami na nasze emocje, czasami na nasze obawy, a całkiem często uprzedza nas, że jesteśmy zagrożeni chorobą lub niemocą.
  11. Owszem, niechaj prowadzi nas mistrz, mentor, autorytet. Jeśli tylko pomoże obierać własne ścieżki a nie usilnie kierować na te, którymi sam chadza. Ponieważ co dobre dla jednego, dla drugiego nie musi takie być.
  12. Wiem, że istnieje takie przekonanie. W rzeczywistości jednak sprawa ma się nieco inaczej. Otóż nasz obowiązek doświadczania nawet zgodny z prawem karmicznym, nie musi być dokładną i precyzyjną przeciwnością doświadczeń naszego poprzedniego fizycznego bytowania. Po swej śmierci zaś i tak przyjdzie Ci poznać Twe własne czynienie zarówno z twojej perspektywy, jak i z odczuć istnień, które temu czynieniu podlegały. Być może jest to "marzenie ściętej głowy", ale gdybym mógł, wolałbym nie stawać się przyczyną nieświadomego zadawania cierpień. Nie oznacza to że mam siebie za chodzącą świętość. Wyznaję zasadę "Każdemu wedle zasług". Uznaję również moje prawo do zadawania cierpień (oczywiście w ramach rozsądku, określonych zasad, prawa itd) Lecz czym innym jest prawo słusznej zemsty, a czym innym pokrzywdzenie niższego stworzenia poprzez nieświadomość.
  13. Przetrwanie gatunku ma za cel natura, i gatunek. Jednostka służy temu przetrwaniu. Lecz cel ciała i cel ducha różnią się między sobą. Gatunek przetrwa wyłącznie rozmnażając się. Czy powinniśmy więc uznać, że rozmnażanie jest naszym głównym i najważniejszym zadaniem? Jeżeli tak, oznacza to, że połowa z nas żyje bezcelowo, jako stworzenia bezużyteczne. Być może źle się wyraziłem, niechcący również zahaczając jedną z największych ludzkich fobii. Powiedzmy, że mówiąc "Śmierć" nie mam na myśli jedynie zużycia się ciała, lecz wszystkiego, co jest ze śmiercią związane oraz wszystkiego co po niej następuje.
  14. Nie chcę się narzucać... No dobrze. Chcę. Ale mam pomysł, by osoby za którymi idzie doświadczenie w tej dziedzinie, podzieliły się z nami swym doświadczeniem.
  15. A ja powiem tak: Skoro masz dar, wsłuchaj się w siebie. Twoja podświadomość podpowie Ci dokąd iść. Oczywiście, im więcej wniosków wyciągniesz z cudzego doświadczenia, tym lepiej. Jednak to nie zastąpi własnego oraz własnych przemyśleń, jak również własnych błędów, tak niezbędnych do zbudowania w sobie świadomości.