Azabea

Użytkownicy
  • Zawartość

    60
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O Azabea

  • Tytuł
    Ezo użytkownik
  • Urodziny 2 Grudzień

Uncategorized

  • Miejscowość
    Warszawa
  • Płeć
    Kobieta
  • Zodiak
    Strzelec
  • Skype
    grazynaaadamska
  1. - zapowiedź filmowa „Bractwo Dusz, Księga 2” jest kontynuacją niezwykłych przygód Grace i jej przyjaciół. Okazuje się, że pokonanie Duszy Odyna było tylko lekcją życia, z jaką musieli zmierzyć się główni bohaterowie. Teraz pojawili się nowi wrogowie, jeszcze potężniejsi i bardziej niebezpieczni. Młodych przyjaciół czekają nowe, bardzo trudne wyzwania, ich przyjaźń zostanie wystawiona na poważną próbę, a miłość okaże się uczuciem bardzo kruchym, w obliczu energii ziemi i kosmosu, której przyciąganie będzie na tyle potężne, że tylko śmierć przyniesie ulgę. Najbliższa rodzina okaże się największym zagrożeniem. Będzie miłość i walka, przyjaźń i osamotnienie, życie i śmierć, a wszystko to owiane tajemniczym przyciąganiem energii żywiołów, siłą uczuć runicznych kamieni, magią, płynącą z drzew życia, blaskiem błyszczącego jeziora na Wyspie Cieni, i niezwykłym białym domem dusz w międzywymiarowym świecie. Ebook do nabycia w księgarni Wydaje.pl Fragment do pobrania – Bractwo Dusz, Księga 2 Można również składać zamówienia na książkę drukowaną pod adresem: bractwodusz@gmail.com
  2. mnie chce sie wiecznie płakać (oj...dawno nie miałam takiego stanu) i od 2 dni mam ból karku, jakies napiecie... nie wiem o co chodzi:(
  3. Hej:) wiesz, że to niesamowite, że wybrałeś sobie akurat nick: Loki... Odyn jest twórcą Run, a Loki... "Loki – w mitologii nordyckiej bóg zniszczenia, śmierci i oszustwa. Syn olbrzyma Farbautiego i Laufey. Loki posiadał zdolność przemiany (w łososia, konia, ptaka, pchłę itp.), włącznie ze zmianą płci. Zrodził (stworzył) największe potwory - wielkiego wilka Fenrisa (Fenrira), węża Jormunganda (Midgardsorma)i boginię umarłych Hel. Nigdy do końca nie trzymał z żadną ze stron (oprócz Ragnaroku, gdy wreszcie opowie się przeciw bogom i powiedzie na nich olbrzymów). Towarzyszył Thorowi w wielu wyprawach po świecie, podarował Odynowi Sleipnira - ośmionogiego, bardzo szybkiego rumaka. Dzięki Lokiemu bogowie zdobyli też swe najważniejsze atrybuty. W micie o Sif Lokiego oskarżono o złośliwe ścięcie jej włosów. Za karę musiał zdobyć dla niej nowe, złote, ale rosnące jak żywe; wykonały je karły, synowie Ivaldiego - najważniejszym z nich był Brokkur. Przy tej okazji Loki dostał od nich włócznię Gungnir i statek Skidbladnir. Wówczas Loki postawił w zastaw swoją głowę, że Eitri, brat Brokkura nie zdoła już zrobić trzech równie cennych przedmiotów. Ale ten z pomocą brata i pozostałych karłów, wykonał dzika Gulinborstiego, bransoletę Draupnir oraz młot Mjollnir dla Thora. Bogowie orzekli, że najcenniejszy jest Mjollnir. Loki przegrał więc zakład i powinien stracić głowę, ale wtedy próbował uciec, wykorzystując swe czarodziejskie buty, pozwalające mu latać i chodzić po wodzie. Gdy zaś Thor go schwytał, oświadczył, że oddał w zakład głowę, a nie szyję. Karły w zemście ucięły mu więc tylko język i zszyły usta (co miało być karą za jego krzywoprzysięstwo). Małżonką Lokiego była Sigyn. Bogowie, mając Lokiego za szaleńca i psotnika, wybaczali mu wiele złych uczynków, ale kiedy przyczynił się do zabicia Baldura (boga piękna), oraz uniemożliwił mu powrót z zaświatów, przykuli go do skały, gdzie musiał odkupić swój uczynek, przykuty łańcuchami tak, żeby padał na jego twarz okropny jad węża znajdującego się nad nim. Jego wierna żona Sigyn trzymała misę nad twarzą Lokiego i gdy ta napełniała się, Sigyn opróżniała ją - wtedy kropla jadu docierała do twarzy Lokiego i ten, trzęsąc się z bólu, powodował trzęsienie Ziemi. Wierzono, że w końcu Loki wyswobodzi się z więzów i zapragnie zemsty. Bitwa Ragnarok rozpocznie się przypłynięciem do Asgardu (stolicy bogów) statku Nagelfar, którego Loki będzie sternikiem. Loki zginie w Ragnaroku walcząc z bogiem strażnikiem Heimdallem (zabiją się nawzajem) - będzie to pierwsza wielka walka w Ragnaroku." wg. wikipedii:) Zrobiłeś to świadomie?
  4. Grace w swoje 16 urodziny dowiaduje się, że jest jednym z sześciorga dzieciaków, które mają w sobie Dusze Bogiń i Bogów Greckich. W ciągu tygodnia musi pokochać chłopaka, którego nigdy wcześniej nie widziała i nawet nie ma pojęcia, czy on istnieje, w przeciwnym razie oboje umrą. Bractwo Dusz, Księga 1, opowiada o nastolatkach, którzy nieświadomi niebezpieczeństwa, jakie kryje się w Cieniu, decydują się przeciwstawić Złu. Poznają przy tym potęgę miłości Bratnich Dusz, siłę przyciągania Energii Żywiołów i dowiadują się, że istnienie Wszechświata zależy właśnie od nich. Oto pierwszy rozdział... może zachęci do przeczytania całości (POLECAM SZCZEGÓLNIE MŁODYM DUCHEM:)) Bractwo Rozdział 1 – No, nie – odetchnęła głęboko Grace. – Znowu ten sam sen – powiedziała do siebie szeptem, budząc się o świcie w dniu swoich 16 urodzin. Uśmiechnęła się na samą myśl o tym, jaki prezent rodzice kupili jej tydzień wcześniej. Był nim czarny, metaliczny Jeep Liberty, o którym marzyła odkąd skończyła 12 lat. – Cześć, mamuś! – krzyknęła, wbiegając do kuchni. – Tata już wyjechał? – zapytała, chwytając bułkę z miodem, która leżała na jej talerzu. – Niestety, kochanie – robiąc smutną minę, odpowiedziała ciemnowłosa, wysoka kobieta, ubrana w czerwony szlafrok – wyjechał w delegację na kilka dni. Ale po chwili, już uśmiechając się, dodała: – To nam jednak nie zepsuje świętowania twoich urodzin. – I dosiadając się do córki, posmarowała sobie bułkę masłem. – Co chciałabyś dziś robić? – zapytała. – Hmm... – zamyśliła się Grace. – Jeździć moim nowym autkiem – odparła dziewczyna o długich czarnych włosach i ciemnoniebieskich dużych oczach, szeroko się uśmiechając. Matka przytaknęła głową ze zrozumieniem, a dziewczyna głośno ziewnęła. – Nie wyspałaś się? – zapytała zaskoczona kobieta o imieniu Anna. – Troszeczkę – odpowiedziała Grace, przecierając zaspane oczy – znowu miałam ten sam sen.– Matka spojrzała na nią z lekkim niepokojem, czekając na szczegóły. – Od 3 dni śni mi się ta sama twarz – wyjaśniła, ubrana w krótkie spodenki i letnią koszulkę w kolorze niebieskim, młoda dziewczyna, przypominając sobie rysy chłopaka ze snu. Anna zbladła i z bardzo poważną miną zapytała: – Czy śni ci się jeden i ten sam chłopak? – Skąd wiesz, że to chłopak? – zdziwiła się Grace. – Przecież nic takiego nie powiedziałam – dodała lekko poirytowana. – Poza tym, nie martw się, nie znam go i nawet nie wiem, czy istnieje – próbowała uspokoić matkę. – To tylko głupi sen, mamo – uśmiechnęła się. Jednak kobieta, nie reagując na uspokajający ton córki, wstała szybko od stołu i gorączkowo sprzątając talerze ze stołu, powiedziała: – Spakuj rzeczy na tydzień, za godzinę wyjeżdżamy. – Co? – zapytała zdziwiona Grace, odsuwając kanapkę od ust – Jak to? – Jednak matka bez słowa zniknęła z kuchni. Dziewczyna ruszyła za nią, zarzucając ją setką pytań: – A co z twoją pracą? Co z moimi warsztatami tanecznymi? Przepadną mi świetne lekcje! Dlaczego? Gdzie chcesz jechać? A co na to tata? Kobieta nie reagowała, tylko w milczeniu szybko ubierała się i wrzucała rzeczy do walizki. – Mamo! – krzyknęła nagle Grace. Kobieta stanęła jak zamurowana. Spojrzała na córkę ze łzami w oczach i przytuliła ją mocno. – Pośpiesz się – powiedziała już spokojniej – w drodze wszystko ci wytłumaczę. Grace nieco zdezorientowana posłuchała matki. Jechały już od 2 godzin, a matka nie odezwała się ani słowem. Grace początkowo próbowała zasnąć, ale ciekawość nie pozwalała jej rozluźnić się. Wierciła się i wierciła, aż nie wytrzymując napięcia, zapytała: – Powiesz mi, gdzie jedziemy? Kobieta wyrwana z zamyślenia, zerkając ukradkiem na córkę, przygryzła górną wargę i powiedziała: – Nigdy nie opowiadałam ci o babci, o jej śmierci i o twoich narodzinach. – Mówiłaś tylko, że umarła w dniu moich urodzin i dlatego wyjechaliście z tatą z Sun City – przerwała jej Grace. – Zgadza się – potwierdziła Anna. – Mówiłam też, że babcia należała do Bractwa Dusz. – Tak, ale nigdzie nie znalazłam żadnych informacji o tym Bractwie – wtrąciła dziewczyna. – I nie znajdziesz – odparła kobieta. – Na pewno nie w internecie – dodała, lekko się uśmiechając. – Historia Bractwa sięga czasów starożytnych, a swoimi korzeniami ociera się nawet o początek świata. Grace spojrzała zaciekawiona. – Początek świata? – zapytała. – Kiedyś poznasz ich historię – odpowiedziała krótko matka. – W tej chwili to nieistotne – dodała. – Teraz najważniejsze jest to, że co jakiś czas Bractwu udaje się sprowadzić na ziemię wyjątkowe dusze... – Co zrobić? – przerwała jej dziewczyna. – Co to znaczy sprowadzić wyjątkowe dusze? – dodała. – Chyba w to nie wierzysz? – spojrzała na Annę zaniepokojona. – Do dzisiejszego ranka myślałam, że tym razem im się nie udało, ale gdy powiedziałaś mi o swoim śnie... –...a co ma do tego mój sen? – przerwała jej lekko poirytowana Grace. – Kochanie, za chwilę będziemy na miejscu i gdy tylko się upewnię, że twój sen nic nie znaczy, wrócimy do domu. Obiecuję, dobrze? – dodała troskliwie kobieta. Grace spojrzała na matkę. Czuła złość. Odwróciła wzrok w stronę okna i zaczęła wpatrywać się w niebieski krajobraz morza. W jej głowie kłębiły się myśli, nie wiedziała, co o tym wszystkim sądzić i czekała z niecierpliwością aż dojadą. – Jesteśmy na miejscu – powiedziała Anna po pół godzinie, wjeżdżając na podjazd starego, ale eleganckiego i zadbanego domu, otoczonego kwiatami i dużymi dębami. Wysiadły z samochodu. Kobieta ruszyła do wejścia, a Grace, stojąc obok auta, rozejrzała się po okolicy. Nadal czuła złość na matkę, że wyciągnęła ją tyle kilometrów od domu i że straciła lekcje tańca, na które czekała przez cały rok. Nagle w wejściu pojawiła się starsza kobieta, bardzo elegancka, z szarym kotem na rękach. Matka Grace weszła do środka, nawet nie oglądając się na córkę. Ta została przy samochodzie. Wtem dziewczyna usłyszała jakiś hałas dochodzący z garażu znajdującego się obok domu. Ciekawość zaprowadziła ją do środka pomieszczenia. – Ale bałagan – powiedziała z obrzydzeniem do siebie, patrząc na porozrzucane narzędzia, cieknący kran, szmaty leżące, gdzie popadnie, motor w kącie i rozgrzebany silnik w samochodzie stojącym pośrodku. Nagle usłyszała ponury głos dobiegający spod auta: – Podaj klucz nasadowy albo spadaj! Spojrzała na wystające nogi spod samochodu i gdy znalazła narzędzie, rzuciła je obok, odzywając się równie nieuprzejmie. – Proszę! – zaakcentowała. I odwracając się w stronę wyjścia, dodała ciszej: – Co za gbur! W tym samym momencie spod auta szybko wysunął się chłopak i równie szybko podniósł się, stając przed nią. Wysoki, wysportowany, o ciemnych oczach, ubrany w ogrodniczki, z szelkami wiszącymi wzdłuż nóg. Był bardzo brudny, widać, że spędził trochę czasu pod autem. Grace, mierząc go wzrokiem od góry do dołu, aż otworzyła usta ze zdumienia. Stał przed nią chłopak z jej snów. – Czego tutaj szukasz? – zapytał trochę zaskoczony, ale dalej ponuro chłopak. Grace początkowo się zmieszała, jednak wciąż zła, zacisnęła zęby i odwracając się bez słowa, ruszyła w stronę wyjścia. Chłopak krzyknął za nią, gdy już prawie znikała z garażu: – Głos ci odjęło?! Grace aż zakipiała ze złości. Odwróciła się na pięcie i ze wściekłą miną odpowiedziała dość głośno: – Za sekundę mnie już tutaj nie będzie i mam nadzieję, że już się nigdy nie spotkamy – spojrzała na silnik samochodu – a ty, jak chcesz, żeby auto odpaliło, radzę, podłącz zasilanie, bo sam klucz nasadowy nic nie zdziała. Chłopak popatrzył na nią zdziwiony, po czym zajrzał pod maskę auta, gdzie dostrzegł po rozłączane kable od silnika. Grace zniknęła za drzwiami garażu. Ciemnowłosy chłopak klepnął się w czoło i ruszył za dziewczyną, wyłaniając się z pomieszczenia. – Jedziemy już?! – krzyknęła Grace, idąc szybkim, prężnym krokiem w stronę auta, gdy zobaczyła wychodzącą matkę w towarzystwie staruszki. Obie spojrzały najpierw na dziewczynę, potem na chłopaka. Grace odwróciła się, biegnąc za ich wzrokiem, w stronę garażu. Zmarszczyła brwi ze złości i wsiadła do auta. Chłopak rzucił szmatę na ziemię i też odwrócił się, aby wejść ponownie do garażu. Matka Grace i starsza kobieta popatrzyły na siebie. – Mówiłam ci, on taki jest od czasu swoich 16 urodzin, cały czas zły, niemiły, ciągle ładuje się w jakieś kłopoty – powiedziała smutno, ubrana w ciemnozieloną garsonkę, kobieta. – To co mam teraz zrobić? – zapytała ze łzami w oczach Anna. – Pozostał mi tylko tydzień, a potem ją stracę? Starsza kobieta spojrzała na nią zatroskana i bezradna: – Jedźcie do Beatrice, może ona znajdzie jakieś wyjście. Po czym przytuliła młodszą kobietę i dodała szeptem: – Musisz być silna i wierzyć. Wsiadając do samochodu, Anna oznajmiła: – Zajrzymy jeszcze do cioci Beatrice. Grace zrobiła zrezygnowaną minę i odwróciła wzrok od matki. Po chwili kobieta już parkowała na podjeździe starego domu, otoczonego pięknym ogrodem i wysokimi brzozami. Drzewa okalały budynek, tworząc jakby kopułę ochronną. Całość robiła zniewalające wrażenie. – Chodź, poznasz ciocię – powiedziała Anna, uśmiechając się lekko do zniechęconej dziewczyny. – Ale potem wracamy do domu, tak? – zapytała Grace i spojrzała na matkę błagalnym wzrokiem. Ta nic nie odrzekła, patrzyła tylko z troską na córkę. Wysiadły z samochodu. Nagle z domu wybiegła do nich siwa, krępej budowy, uśmiechnięta staruszka. Wyglądała jak typowa babcia, znana z bajek, wesoła i pełna energii. Grace uśmiechnęła się mimowolnie, czując, jakby złość powoli ją opuszczała. Staruszka uściskała obie kobiety i mocno je obejmując, zaprowadziła do domu. Wszędzie roznosił się zapach świeżo upieczonych bułeczek. Salon był duży, znajdowało się w nim pełno książek i wiszących wietrznych dzwoneczków, które co jakiś czas wydawały przyjemny i delikatny dźwięk. Kobiety usiadły w pięknie udekorowanych antycznych fotelach, stojących pod oknem, wokół szklanego stołu. Salon został urządzony w starym stylu, ale meble wyglądały jak nowe. Kobiety siedziały w ciszy, popijając ziołową herbatę i zajadając babkę cynamonową. W końcu staruszka, spoglądając na dziewczynę, zapytała: – Miałaś sen, Grace? Zaskoczona dziewczyna spojrzała najpierw na matkę, potem na staruszkę i popijając herbatę, odpowiedziała najdelikatniej jak potrafiła, nie chcąc urazić starszej kobiety: – Tak – wyjaśniła wolno. – Ale to już nieważne – dodała szybko. – Widziałam go i nie lubimy się i uważam temat za zamknięty. Ciotka spojrzała na nią poważnie, potem na Annę, która siedziała zatroskana, wpatrując się w córkę. – Widziałaś go – pokiwała głową staruszka, tak jakby spodziewała się takiej odpowiedzi. Grace spojrzała na matkę, oczekując jakiejkolwiek reakcji z jej strony. Zamiast tego odezwała się ponownie starsza kobieta: – Chciałabym, abyś teraz mnie uważnie wysłuchała. – Czy potem będziemy mogły wracać do domu? – przerwała jej dziewczyna, spoglądając na matkę. Ta zwróciła oczy w stronę ciotki Beatrice. – Wysłuchaj mnie, a potem zdecydujecie – odpowiedziała spokojnie starsza pani. Grace odetchnęła głęboko z ulgą i skupiła uwagę na cioci. – Ponad 20 lat temu w Sun City zebrała się pewna grupa ludzi, aby przeprowadzić rytuał Powracających Dusz. W większości była to Starszyzna Bractwa Dusz, mająca za zadanie chronić Energię Ziemi. Od początku istnienia świata przekazuje ona Naszej Planecie połączone Energie Ognia, Powietrza, Wody, Ziemi i Ducha, aby ta była silna i utrzymywała kontakt z Energią Kosmosu. Kiedyś nie byli to ludzie. Na początku taką energią zasilały Ziemię rośliny, potem zwierzęta. Dopiero od kilkuset lat robią to ludzie o szczególnych mocach. Niedługo się sama przekonasz, że wszystko wokół nas jest Energią, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i że możemy czerpać z tego tyle dobra, ile chcemy – opowiadała staruszka, co jakiś czas obserwując reakcje Grace. Ta siedziała spokojnie i słuchała uważnie. – W 1990 roku, widząc, że Energia Ziemi wciąż maleje, a Starszyzna ma za mało siły, aby sama ją mogła wspierać, ludzie poprosili o pomoc Naszą Planetę i Kosmos. W ostatni dzień roku kalendarza gregoriańskiego otrzymali oni 7 Energii w postaci Dusz Największych Bogów Wszechświata. Są to: Dusza Gai – greckiej Matki Ziemi, Dusza Uranosa – greckiego Boga Nieba, Dusza Afrodyty – Bogini Miłości, Dusza Aresa – Boga Wojny, Dusza Księżniczki Andromachy i Dusza Księcia Hectora – bohaterów wojny trojańskiej oraz Dusza Artemidy – Bogini Wojowników. Te Energie otrzymało siedmioro dzieci – 4 dziewczynki i 3 chłopców. Niestety, ofiara, jaką musiała ponieść Starszyzna, okazała się dość bolesna. Równocześnie, gdy rodziły się „cudowne dzieci”, umierali członkowie Bractwa bezpośrednio związani z maluchami. I tak, w 1994 roku straciliśmy 4 członków, w 1995 i 1996 kolejnych dwóch. Najboleśniej Bractwo odczuło stratę Senseia, czyli naszego Przywódcy. Od tego czasu czekamy na to, aż Energie Dusz „cudownych dzieci” osiągną pełną dojrzałość i będziemy mogli odbudować Bractwo i dalej wspierać Energię Ziemi i Kosmosu – przerwała na chwilę, nabierając głębszy oddech. Grace słuchała z poważną miną. – Rytuał Powracających Dusz był przeprowadzony w Roku Planety Wenus, patronki miłości, stąd na Ziemię przywędrowały 3 pary Bratnich Dusz reprezentujące 3 podstawowe aspekty miłości: czystość uczucia, rodzicielstwa – to Bratnie Dusze Gai i Uranosa, namiętności – to Afrodyta i Ares oraz przyjaźni i wierności – to Andromacha i Hector. Dusze te muszą się spotkać na Ziemi i pokochać, w przeciwnym razie wrócą do nieba – kobieta spojrzała na Grace, a ta uważnie wpatrywała się w ciotkę. – „Cudowne dzieci” wychowywały się w większości pod okiem Bractwa. Staraliśmy się zapewnić im wszystko, choć w przypadku chłopczyka, który ma Duszę Uranosa, nie było to łatwe. Podczas porodu stracił oboje rodziców. Został pod opieką babci i pozostałych członków Starszyzny. Nigdy nie uskarżał się, ale też nigdy nie widzieliśmy go w pełni szczęśliwego. Najpierw miał smutne oczy, które potem przekształciły się w ponure i złe. Do tego dziewczynka, mająca Duszę Artemidy, Bogini Wojowników, ciągle go buntuje i chłopak ładuje się wiecznie w kłopoty. Namówiła go na Rytuał Oczyszczenia z Energii, co może mieć poważne konsekwencje i może się okazać, że chłopak nigdy nie uzyska pełni swoich mocy energetycznych, dodatkowo od tej pory całkowicie zamknął się w sobie. Zawsze było mu brak matczynej i ojcowskiej miłości, której tak potrzebują dzieci, mimo naszych starań zapewnienia mu czułości i szczęścia. Teraz czekamy aż wszystkie Dusze osiągną swoją dojrzałość i połączą się, aby aktywować wspólnie Energię Ziemi i Kosmosu. Kończąc swoją opowieść, staruszka spojrzała na Grace. Ta siedziała wpatrzona w stół i myślami była przy tym małym chłopcu, bez rodziców, bez nikogo na świecie i zrobiło się jej bardzo smutno. – Może zrobię jeszcze herbaty? – przerwała ciszę ciocia Beatrice. Grace i Anna spojrzały na nią i obie przytaknęły. – Kiedy te Dusze się połączą? – zapytała Grace ciocię krzątającą się w kuchni. – Dwie pary już są razem – odkrzyknęła z kuchni staruszka. – Teraz czekamy na ostatnią – dodała, wchodząc do pokoju z herbatami. – A skąd wiedzą, że są tymi Bratnimi Duszami? – pytała dalej Grace. Ciocia spojrzała na Annę, ta na staruszkę. – Gdy kończą 16 lat, śni im się wybranek – uśmiechając się, powiedziała kobieta. Grace spojrzała z niedowierzaniem. – Chcecie powiedzieć, że ja jestem jednym z tych „cudownych dzieci”? – zapytała z ironicznym uśmiechem na twarzy. Ciocia i matka nic nie odpowiedziały, tylko lekko się uśmiechnęły. – I może ten gbur z garażu to moja Bratnia Dusza? – przypominając sobie chłopaka ze snu, dodała dziewczyna. Kobiety dalej tylko na nią patrzyły. – A przywiozłaś mnie tutaj, abym się z nim połączyła – szukała przez chwilę potwierdzenia u matki Grace, po czym wstała. – Jedźmy do domu, mamo – dodała poważnie. Anna spojrzała rozpaczliwie na ciocię, a ta uśmiechnęła się i powiedziała: – Wiem, że wydaje ci się to mało prawdopodobne, ale posłuchaj mnie jeszcze przez chwilę – poprosiła z uśmiechem staruszka. Grace usiadła zła z powrotem w fotelu i spojrzała ponuro na kobietę. – Udowodnię ci, że jesteś wyjątkowym dzieckiem – zaczęła. – Lubisz przyrodę, najbardziej odpoczywasz, przebywając w lesie lub w okolicach wody. Czujesz wibracje, gdy siedzisz bezpośrednio na ziemi, tak jakby Ziemia przekazywała ci Energię. Gdy jest pełnia, czujesz się w swoim żywiole, pełna wigoru, chęci do działania. Lubisz ruch i towarzystwo, ale medytujesz w samotności. Pomaga to tobie w wyciszeniu umysłu. Często miewasz sny. Czasem dobre, a czasem przykre, ale są to ostrzeżenia. Pewnie jeszcze nie umiesz ich dokładnie interpretować, ale zauważasz pewne zbieżności. A gdy przyśnił ci się ten chłopak, spowijała go białofioletowa poświata – powiedziała staruszka jednym tchem, a Grace aż otworzyła buzię ze zdziwienia. – Zgadza się? – zapytała po chwili ciocia Beatrice. – Tak, ale... – Zostańcie u mnie kilka dni, jeśli nic szczególnego się nie wydarzy, wrócicie spokojnie do domu, dobrze? – nie dała dojść do słowa dziewczynie. Anna spojrzała pytająco na córkę. – No dobrze – zrezygnowana Grace westchnęła, po czym szybko dodała – ale nie liczcie, że zaprzyjaźnię się z tym ponurym, aroganckim, nieuprzejmym, niegrzecznym i wkurzającym gościem z garażu. Nie ma za grosz kultury, jest strasznym bałaganiarzem, na dodatek roztargnionym i mało spostrzegawczym – nie wiedziała, skąd nagle wziął się u niej taki potok słów, ale chciała jak najszybciej wyrzucić to z siebie. Kobiety patrzyły na nią uważnie, a gdy skończyła, ciocia podsumowała: – Dużo o nim wiesz, jak na pierwszy rzut oka – po czym wstała i pokazała im, gdzie mogą się rozgościć. do kupienia w Empik.com Bractwo Dusz, Księga 1 - Grażyna A. Adamska
  5. Ja - 2 grudnia 1978 on - 21 czerwca 1979 jak to wygląda???
  6. Dziękuje:) Miłego dnia:)
  7. Grażyna:)
  8. A co z kamieniami uszkodzonymi (np. mają rysy na szkliwie)? Czy jeśli nie umrą, to dalej emanuja energia?
  9. Pierwszą zmiane mialam w 2006 roku - nastawienie na rodzinę, dom, dzieci...i zmaieszkalam razem z obecnym partnerem, jest nam dobrze juz od przwie 10 lat:), urodzil sie nam synek, stworzylismy szczesliwy dom:) Drugą mialam w 2009 roku - otwarcie na rozwoj duchowy, nastawienie na stabilizacje zawodowa - i jak do tej pory jest ok:) A jak z Tobą?
  10. Ja też jestem po zmianie (nawet dwóch:)) i jestem bardzo zadowolona z efektów:) Ciekawa jestem opinii właśnie na ten temat:)
  11. Witaj Kasiu:) ja także poproszę o wskazówkę run dla mnie Grażka, 2 12 1978
  12. Super:) dziękuje za wróżbę
  13. Odezwała się do mnie klientka, która chciałaby nawiązać współpracę ze mną. Problem w tym, że jak ostatnio wspólpracowaliśmy z nią zrobiła wrażenie "niepanującej nad chaosem imprezy" i troche wodzila nas za nos. Poza tym po wykonanej pracy, nie odezwała się słowem, czy gotowy produkt się spodobał, jakie wrażenia wywarł na zleceniodawcy itp. Byla to umowa barterowa, stad nie potrafie okreslic czy bylyby problemy z platnoscia. Teraz bez slowa wyjasnien zglosila sie z kolejna propozycja wspolpracy (po ok. roku od poprzedniego zlecenia), juz pracujac u innego pracodawcy... Stad moja prośba o wróżbę: Czy pakować się w to zlecenie? Czy są rokowania na dłuższą współpracę? Moje dane: Grażka - 2 grudnia 1978, klientki - Beata - 18 pazdziernika 1985.