Mistyk

Użytkownicy
  • Zawartość

    4276
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mistyk

  1. Historia pokazuje że mało kto jest świadomy społecznie ,co się stało z Jezusem ,- oświeconym ,gdy nauczał o Zgodzie \ Miłości ogólnoludzkiej \ Boskiej .
  2. Nie rób drugiemu ,co tobie nemiłe ,nie oceniaj/nie grzesz -pychą ,samo-zadowolenem,plotkami , obmową ,myślą ,mową , uczynkiem i zaniedbaniem/zaniechaniem ,bo dobro jak i zło wraca wielokrotnie z czasem do nadawcy .
  3. Dokładnie ,nic dodać ,nic ująć .
  4. Odpowiem tak ,drogi ,ścieżki rozwoju duchowego \ umysłow ego są różne ,lecz kto po drodze nie zeświruje ,kto nie ujarzmi swego ego izmu , ten staje się dojrzały w swych poglądach i w pełni świadomy swych czynów .
  5. Pełne oświecenie ,satori czy nirwana ,lub stan błogości kosmicznej i jedności , to stan gdy czujesz jedność ze wszystkim ,czyli połączenie ze swą duchową połową ,z Bogiem Stwórcą ,przez którego wszystko się stało ,co się stało ,na świecie ,od pokoleń , po prostu ty i Bóg to jedno ,i masz pewność ,ty po prostu wiesz co i jak ,tu i teraz - to dla ciebie -przedtem ,dzisiaj i potem ,a nie wieżysz naiwnie jak dziecko , że kiedyś ,potem ,coś , któregoś dnia , itp .
  6. Miałem tak kiedyś że czułem zapachy z niewiadomego pochodzenia , i może ci to pomoże , a więc jest to nadzmysłowa ,duchowa zdolność ,tzw zmysł 6 - wyostrzona świadomość duchowa - Jasnowidz może być pewny swoich wglądów i mieć do nich zaufanie – to jest jeszcze zdrowe i naturalne podejście. Dopiero jeśli nie dopuszcza żadnej opcji, że może się mylić to już świadczy prawdopodobnie o przerośniętym ego. Jedno nie wyklucza drugiego tzn. można mieć pewność i zaufanie, ale jednocześnie mieć w sobie przestrzeń na korektę tego, co się zinterpretowało. Jasnowidz o zdrowej samoocenie nie potrzebuje łatki „nieomylnego”, więc pomyłki i błędne interpretacje nie są dla niego żadnym wielkim halo. Przy czymś tak subtelnym i nienamacalnym jak duchowe wglądy w końcu łatwo o to. Jaka jest różnica między jasnowidzem, a jasnoczuciowcem \ empatą ? Łatwo się domyślić po nazwie Jasnowidz odbiera swoim trzecim okiem przede wszystkim obrazy, które często w symboliczny, zrozumiały dla niego sposób przekazują mu pewne informacje. Jasnoczuciowec odbiera TE SAME informacje, ale bardziej poprzez odczucia, które również są dla niego zrozumiałe. Chodzi więc o jedno i to samo, ale po prostu przyjmuje to inną formę.
  7. Poetycko opisane , brawa za kreatywność ,a pisząc wprost ,doświadczywszy na sobie to -,kunda czyli sex ,kunda lini -to znaczy - droga energii wężowej ,wędrowanie węża ,wzost duchowy ,umysłowy i przemiana Świadomości Umysłowej czyli ,przepływ energii seksualnej I poprzez pracę wewnętrzną \ ezoteryczną przemiana zwierzęcej energii seksualnej jako 2 czakry - ośrodka świadomości i osiągnięcie Świadomości Boskiej lub Umysłowej \ Duchowej Mądrości znanej jako 6 czakra
  8. Jestem Empatą \ Telepatą z wieloletnim doświadczeniem ,i to od zbiorwości ludzkiej ,jego ,jej ,ich podświadomości i nieświadomości do mnie przepływają te energe duchowe lub emocje i uczucia , przejmę czyjeś emocje złe lub dobre ,albo negatywną czy pozytwną energię ,co ma wpływ rówież na moje zdrowie psychiczne i fizyczne ,odczuję to nawet na duże odległości na świecie ,oraz przez internet ,a jako na medium psychiczne \ duchowe ,to energia płynąca do mnie z telewizji mnie osłabia czyli przepływająca do mnie energia pozytywna lub negatywna z wszelkich mediów elektronicznych ,od innych ludzi .
  9. Chodzi w tym po mojemu że ,zgoda buduje a niezgoda rujnuje ,czyli pokonanie swych podświadomych i nieświadomych namiętności ,słabości ,uczyni cię silnym ,a nie innych wrogów ,rywali czy nieprzyjaciół,a cytat na dziś - Jak się nie ma co się lubi ,to się lubi co się ma .
  10. Noetyka to tylko jedna z nazw tych tajemnych nauk ,które wyewoluowały na świecie od początku ,a inne ,spokrewnione ,lub te same paranormalne dziedziny wiedzy to - Mistycyzm ,Szamanizm , Magia ,Okultyzm , Metafizyka ,Paranauka ,Parapsychologa i modna ostatnio Noetyka ,
  11. Witaj również serdecznie Przestrzeń .
  12. Dobrze napisane .
  13. O tym przekona się ten ,który oświecenia doświadczy ,ponieważ tylko doświadczając czegoś osobiście wiesz jak to jest ,ponieważ każde doświadczenie na świecie jest inne i indyidualne .
  14. Wiem o tym ,sam przeżyłem
  15. Mediumizm -Spirytualny /Duchowy ,jest Specyficzną Zdolnością Parapsychiczną /Nadprzyrodzoną =Paranormalną ,kiedy to w Telepatyczny sposób ,odbieramy naszym 6-stym zmysłem ,za pomocą Szyszynki ( najważniejszy organ percepcji ludzkej i świadomości ) . A także światłoczuły ,wrażliwy organ w mózgu ludzkim ,-taka antena psychiczna ,do odbioru świata niewidzialnego /niematerialnego -astralnego ,oraz świata widzialnego /materialnego -duchowego / umysłowego ,psychicznych /mentalnych energii ludzkich . SZYSZYNKA Szyszynka - nasza najważniejsza część systemu nerwowego, jak dotąd mocno owiana tajemnicą ale coraz więcej ludzi ją bada, zdają sobie sprawę, że to ona jest tą duchową anteną, mistycznym trzecim okiem... i nie jest to nowa nauka jak twierdzą ignoranci... new agowska, tylko podstawowa wiedza, którą nieśli na świat od tysiącleci ludzie z wyższych poziomów świadomości. To "święci" nazywali szyszynkę "siedzibą duszy" lub "bramą do wszystkich duchowych światów i wszystkich wymiarów". Lecz zanim przeciętny człowiek otworzy tą duchową bramę musi nad sobą mocno popracować... przede wszystkim odtruć swoją szyszynkę, aktywować ją. Z reguły 90% ludzi na świecie ma zwapnioną szyszynkę, doprowadziła do tego wielka ignorancja uniwersalnych prawd, co wyrządziło ludzkości wielkie szkody, nie tylko na polu duchowym, także w naszym zdrowiu i osobistej świadomości. Nie będę tutaj opisywać po raz kolejny szyszynki jako organu anatomicznego, to można znaleźć w anatomii... występuje w mózgu wszystkich kręgowców... przypomina niewielką szyszkę (stąd też jej nazwa). Znajduje się w centrum mózgu. W ciałach gdzie szyszynka jest już aktywowana można zobaczyć już jej rozbudowaną formę - czakrę korony, która też jest w kształcie szyszki. Trzecie oko - podziwiane... i ośmieszane... a to nic więcej niż mocno światłoczuła szyszynka. W tym przypadku reprezentuje ewolucję człowieka na jego wyższy poziom, zarazem jest kluczem, który otwiera drzwi do metafizycznych światów - tak twierdzili starożytni. Kto ma już otworzoną szyszynkę na tym poziomie, kończy się jego spacer w ciemności. Szyszynka bywa najmocniej aktywowana u dzieci w wieku dorastania, później jest już tłumiona. To dzieci są najbardziej duchowymi istotami, nie mają żadnych obaw w przeciwieństwie do dorosłych, rodzą się wolne i pełne bezwarunkowej miłości. To my dorośli kształtujemy ich charaktery w zupełnie inny sposób. Wszczepiamy w nie obawy, nietolerancję, dyskryminację, różnice w światopoglądzie, religii, nie pozwalamy im rosnąć po swojemu. To aktywna szyszynka sprawia, że rozwijają się nasze parapsychiczne i wielowymiarowe postrzegania, to dzięki niej możemy podróżować astralnie, badać inne wymiary i przewidywać rzeczy nieprzewidywalne. W tym czasie taki człowiek ma już przebudowany gruczoł szyszynki. Produkuje własne substancje, które otwierają dodatkowe zmysły. Co zwapnia nasze szyszynki? Narastanie kryształu fosforanu wapnia w różnych częściach ciała. Jest to naturalny proces spowodowany przez nanobakterie. Nanobakterie tworzą małe muszle fosforanu wapnia w naszym organizmie aby chronić się przed układem odpornościowym. To właściwie te muszle nagromadzone w naszej szyszynce zwapniają ją co oczywiście staje się przyczyną większości naszych chorób: od zapalenia stawów do raka. Niestety, większość ludzi ma mocno zabrudzone szyszynki, z biegiem lat robi się z nich skostniała bryła wapnia, co oczywiście "oślepia" trzecie oko. Należy za to obwiniać przede wszystkim naszą dietę. Uważam, że nigdy nie był lepszy czas aby w końcu przebudzić się na duchowej drodze, odwapnić trzecie oko, czyli szyszynkę. Czas już wiedzieć, że świadomość Jedności jest tutaj! Musimy budzić się razem a wówczas dotknie nas bezwarunkowa miłość i błogosławieństwo. Czas przebudzić duchowe dary i zobaczyć kim naprawdę jesteśmy... a tak to jesteśmy niczym dzieci narodzone z matek alkoholiczek lub narkomanek, nie jesteśmy w stanie wyczuć energii i żyć w swoim sercu. Dobrze żyć to znaczy, ciągle być w swoim sercu i cieszyć się tym wewnętrznym światem a nie luksusowymi samochodami, pieniędzmi, ziemskimi sukcesami... tacy ludzie nie mają czasu ani energii aby się cieszyć, to jest tylko chwilowe. Musimy już wiedzieć, że szyszynka jest ośrodkiem otrzymywania "promienia słońca", który promieniuje w różnych kierunkach ciała. Szyszynka jest odbiornikiem czakry korony niczym wieża radiowa, to za jej pomocą otrzymujemy swój promień z Najwyższego Źródła Światła... wtedy się mówi, że tacy ludzie są połączeni z Bogiem. To właśnie dzięki szyszynce i temu promieniowi mamy zdolność dekodowania informacji, które przechowywane są w tych częstotliwościach światła. Musimy już wiedzieć: światło i magnetyzm są jednym i tym samym. Ziemia jest dopasowana do fali magnetycznego słońca, które jest dopasowane do magnetycznego pola innych systemów gwiezdnych w obrębie Drogi Mlecznej... a Droga Mleczna jest połączona z innymi sieciami we Wszechświecie... a to wszystko jest jak widać jednym systemem. Każda komórka przenosi ten sam kod DNA i dostaje się do częstotliwości światła i informacji, te częstotliwości są w stanie okablować nasze DNA. To wyższy promień światła, który już przyjmujemy za pomocą aktywowanej szyszynki powoduje zmiany naszego gorszego okablowania na lepsze (zmieniają się nasze pola elektromagnetyczne, meridiany, czakry, podnosi się Energia Kundalini) a to oczywiście powoduje w całym ciele potężne zmiany. Oczywiście nasze zablokowane ciała będą cierpieć z tego powodu (Symptomy duchowego przebudzenia). Niestety zmiana naszej wewnętrznej informatyki będzie mniej lub bardziej bolesna w zależności jakie "kable" i oprogramowanie będzie w nas wymieniane. Rozwijamy się na różnych polach, nie wszyscy wzrastają natychmiast do najwyższych wymiarów... tu rodzą się już wyżej zaprogramowane ciała, gotowe na przyjęcie wysokich już energii. Musimy wiedzieć, że każda komórka w obrębie danej fizycznej sieci ma własne słońce, które jest zalążkiem wyższej istoty, właśnie to słońce (kod genetyczny) decyduje na jakim poziomie rozwijamy się w danej chwili. Szyszynka w organizmie ludzkim jest już tym super słońcem dla naszego ciała i magnetyzuje każdą komórkę naszego organizmu. System w organizmie, który przenosi światło jest niczym drut (meridian), po którym podróżuje światło (energia). Światło dociera do naszych spiral DNA gdzie zapisywane są nasze nowe kody (nowa informacja, która posłuży nam do nowego wzrastania). Przyjmując większe światło w siebie poprawiamy każdą komórkę w naszym ciele... to szyszynka i światło jest największym sojusznikiem człowieka. Dzięki szyszynce odbieramy kosmiczne dane prosto ze Źródła, eliminując wszystkie zakłócenia. Jak rozpoznać, że nasza szyszynka odzyskuje swój normalny potencjał? Nagle pojawiają się bez powodu bóle głowy, zwiększa się ciśnienie zatokowe wokół oczu, słabnie wzrok a w oczach pojawiają się dziwne sensacje. Nęka nas bezsenność, depresja, zaczyna się gwałtownie huśtać ciśnienie krwi, pojawiają się problemy z sercem i wieloma innymi organami... te symptomy trudno dopasować do chorób... a w tym wszystkim pojawia się zdolność jasnego widzenia i szybka reakcja umysłu... wszystko to nie pasuje do siebie, symptomy przypominające czasem ciężkie choroby i wyostrzający się jak brzytwa nasz umysł. Poza tym człowiek czuje w ciele brak równowagi, przeżywa okresy utraty pamięci, często czuje się zagubiony ponieważ traci swój normalny obraz jaki do tej pory był jego wzorem do życia. Zaczyna wszystko widzieć z lotu ptaka... a nawet ma uczucie unoszenia się nad ziemią, lewitowania. I nie jest to proces kilku dniowy czy nawet kilkumiesięczny, to jest już długoletnia duchowa odyseja. Zmienia się w ciele każda jedna komórka... trwa potężna przebudowa wszystkich organów i połączeń między nimi a także między każdą jedną komórką... i budowanie tego najważniejszego kanału - szyszynki z Najwyższym Źródłem. I taki mały organ, najmniejszy w ciele... ktoś by powiedział: "taki mały więc mało znaczy" a ten jest największym (to właśnie jest to ziarnko gorczycy dzięki, któremu człowiek dorasta do potężnego drzewa). I to małe takie ziarenko spełnia wielką rolę w naszym życiu... jest wielką bramą, która otwiera nam najwyższe formy świadomości. Vancouver 28 May 2015 WIESŁAWA http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_szyszynka.html
  16. Wszystko o tzw " Wampirach Emocjonalno-Psychicznych = Energetycznych " ( a mam wieloletnie doświadczenie praktyczne w rozpoznawaniu wielu ,różnych energii psychicznych/duchowych w skrucie duchów , po p rostu od wielu latżyję z takimi wampirami psychicznymi - matką,bratem i siostrą która czasami przychodzi ) Wampiryzm psychiczny: potoczna nazwa zjawiska w psychologii polegająca na manipulowaniu emocjami ludzi poprzez próby dominacji i kontroli, albo wchodzenie w rolę ofiary i wykorzystywaniu wywołanego w ten sposób uczucia litości. Wampirami psychologicznymi są najczęściej osoby oniskiej samoocenie lub cierpiące na depresję. Wampiryzm psychiczny (wampiryzm emocjonalny) to potoczna nazwa występującego u ludzi zjawiska w psychologi. Dotyka ono najczęściej osoby o niskiej samoocenie, którym się coś w życiu nie udało i osoby w depresji. Jest kilka odmian tej choroby, ale najgorsza z nich polega na tym że chorzy uważają po prostu że są wampirami. Czyli co robią? Wydaje im się że boją się słońca, czasami śpią w trumnach i najgorsze - piją ludzką (!) lub zwierzęcą krew. Jest to naprawdę straszne - takie osoby zyją naprawdę (choć nie wiem czy w Polsce) i dokonują licznych morderstw aby wypić ich krew. (O takich przypadkach było m.i.n na niewiarygodne.pl) Inna odmiana polega na eksponowaniu światu swoich wad, niepowodzeń i wywoływaniu u ludzi litości - ale to ma akurat mało wspólnego z wampirami. Jak przy każdej chorobie psychicznej - konieczne jest pomoc psychologa i wsparcie rodziny oraz przyjaciół.
  17. Wpływ alkoholu na psychikę Zarówno długotrwałe, jak i krótkie, intensywne spożywanie alkoholu wywołuje zmiany w psychice człowieka. Alkoholizm może prowadzić do zmian czynnościowych lub organicznych w mózgu, a te z kolei bardzo słabo poddają się leczeniu. Tylko zaprzestanie nadużywania alkoholu może zatrzymać proces degeneracji układu nerwowego. Ostre zatrucie alkoholem Ostra intoksykacja alkoholem jest przemijającym stanem przejawiającym się zaburzeniami świadomości, nastroju, zachowania, funkcji poznawczych i odczuwania bodźców. Jednym z pierwszych objawów zatrucia jest upośledzona koordynacja ruchów spowodowana zaburzeniem funkcjonowania móżdżku. Większe ilości spożytego alkoholu powodują kolejno zmniejszenie funkcji intelektualnych, aż do ilościowych zaburzeń świadomości, ze śpiączkwłącznie. Najgroźniejszym powikłaniem zatrucia alkoholem jest porażenie ośrodka oddechowego znajdującego się w pniu mózgu. Mimo iż alkohol wywiera depresyjne (hamujące) działanie na układ nerwowy, osoby po jego spożyciu, czasem nawet po relatywnie niskich dawkach, sprawiają wrażenie pobudzonych, a często również agresywnych. Z czasem podwyższony nastrój, obniżenie krytycyzmu wobec własnej osoby ulega zmniejszeniu, a chory oprócz zaburzonej percepcji bodźców odczuwa w końcu senność i znużenie. Depresja a działanie alkoholu Depresje alkoholowe są bardzo częstym powikłaniem zespołu zależności alkoholowej (uzależnienia od alkoholu). Podobną frekwencję zaburzeń nastroju spotyka się także u osób pijących w sposób szkodliwy. Czas trwania takiej reakcji depresyjnej nie przekracza zazwyczaj dwóch tygodni, ale czasami może ulec wydłużeniu i sprawiać problem w różnicowaniu z depresją pochodzenia endogennego. Depresja alkoholowa stanowi istotny czynnik ryzyka samobójstwa. Chorzy z obniżonym nastrojem, niemożnością cieszenia się z rzeczy, które do tej pory sprawiały przyjemność, a także z poczuciem wyczerpania i utraty energii, a jednocześnie przewlekle spożywający alkohol, powinni zostać objęci opieką medyczną i psychoterapeutyczną. Zespół abstynencyjny Alkoholowy zespół abstynencyjny (AZA) jest zespołem objawów somatycznych i psychicznych, występujących kilka godzin po zaprzestaniu lub znacznym zredukowaniu długotrwałego spożywania alkoholu w wysokiej dawce. Objawy utrzymują się przez kilka godzin lub dni, a następnie spontanicznie mijają. Zespół abstynencyjny może być powikłany napadem drgawek lub stanem majaczeniowym. Sam AZA przebiega pod postacią: Osoba wykazuje pobudzenie psychoruchowe, lęk, niepokój, a także nadwrażliwość na bodźce. Mogą pojawić się przemijające złudzenia lub iluzje wzrokowe, słuchowe. Ponadto chory skarży się na bezsenność. Majaczenie alkoholowe (delirium tremens) to ostra psychoza przebiegająca z zaburzeniami świadomości, spostrzegania, pobudzeniem psychoruchowym i lękiem, którym towarzyszą iluzje i omamy (głównie wzrokowe, słuchowe i/lub dotykowe). Taki stan może trwać od kilku godzin do kilku dni i stanowi zagrożenie dla życia. Najczęściej jest poprzedzony objawami AZA. Chorzy w stanie majaczenia alkoholowego mają: Osoby takie mogą interpretować drżenie mięśni jako gryzienie przez robaki (iluzje czuciowe), a cienie w dali opisywać jako czyhających na nich prześladowców (iluzje wzrokowe). Wizja obrazów z daleka może wydawać się nieproporcjonalnie duża do rzeczywistości (makropsja) lub odwrotnie (mikropsja). U chorych można często stwierdzić tzw. objaw białej kartki – pacjent po odpowiedniej sugestii przez lekarza czyta z niezapisanej, białej kartki. Poprzez uciśnięcie gałek ocznych można wyzwolić również omamy wzrokowe. Podtypem majaczenia alkoholowego jest ostra halucynoza alkoholowa, która objawia się przede wszystkim omamami słuchowymi. Chorzy słyszą głosy o treściach często przerażających jego osobę. Mogą mu grozić, wulgarnie się wyrażać, a także spiskować za jego plecami. Omamom towarzyszą także urojenia prześladowcze (zaburzenia treści myślenia). Majaczenie alkoholowe wymaga pilnej interwencji medycznej. Przewlekłe alkoholowe zaburzenia psychotyczne Czasem w wyniku długotrwałego spożywania alkoholu rozwijają się psychozy, które mogą trwać miesiącami, a często latami. Do przewlekłych zaburzeń psychotycznych zaliczamy: Przewlekła halucynoza alkoholowa przebiega najczęściej pod postacią omamów słuchowych (głosów), które rozmawiają o chorym w trzeciej osobie. Często krytykują go i wypowiadają się negatywnie na jego temat. Głosy mogą także doprowadzić chorego do urojeń prześladowczych. Paranoja alkoholowa (inaczej alkoholowy zespół Otella lub alkoholowy obłęd zazdrości) obejmuje urojenia zdrady małżeńskiej połączone z agresją, które często okazują się absurdalne. Chory opisuje zarzuty niewiary współmałżonka, któremu towarzyszy podejrzliwość, śledzenie tej osoby, kontrolowanie torebek, bielizny itd. Wraz z urojeniami współwystępują zachowania agresywne, które mają na celu wymuszenie przyznania się do winy osoby podejrzanej o zdradę. Zespół amnestyczny Alkoholowy zespół amnestyczny (zespół Korsakowa) ma związek z organicznym uszkodzeniem mózgu spowodowanym alkoholem. W tej chorobie dominują najczęściej zaburzenia pamięci świeżej z nieprawidłowym, fałszywym wypełnianiem luk pamięci, tzw. konfabulacje. Chorzy okres pokryty niepamięcią uzupełniają sytuacjami, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Encefalopatia i otępienie alkoholowe stanowią ciężkie zaburzenia psychiczne związane z wieloletnim piciem alkoholu. W obrazie tych schorzeń dominują zmiany osobowości pod postacią rozwlekłości, gubienia wątków podczas rozmowy, impulsywności, agresywności, zmian nastroju, a także niestosowania się do ogólnie przyjętych norm społecznych. Otępienie alkoholowe z kolei obejmuje dodatkowo istotne obniżenie intelektu. Alkohol i zmiany w psychice – można temu zapobiec? Zarówno długotrwałe, jak i krótkie, intensywne spożywanie alkoholu wywołuje zmiany w psychice człowieka. W zależności od czasu trwania picia może dochodzić do zmian czynnościowych lub organicznych w mózgu, a te z kolei bardzo słabo poddają się leczeniu. Tylko zaprzestanie nadużywania alkoholu może zatrzymać proces degeneracji układu nerwowego. Należy jednak pamiętać, że zarówno nagłe odstawienie alkoholu, jak i duża redukcja spożywanej dawki może wywołać abstynencyjny zespół alkoholowy (AZA). Dlatego tak ważna jest wczesna interwencja medyczna i specjalistyczna opieka psychoterapeutyczna chorego z zespołem zależności alkoholowej (ZZA), aby ograniczyć występujące u niego zaburzenia psychiczne. http://wylecz.to/pl/zdrowy-styl-zycia/uzaleznienia/wplyw-alkoholu-na-psychike.html
  18. 3 Oko to metafora naszego 6 zmysłu ,a materialnie to nasza Szyszynka umiejscowiona w Mózgu Powodująca Transcendentny,Ponadzmysłowy,Nadświadomy ,Androgyniczny Odbiór Rzeczywistości gdy Medytujemy na Poważnie ,a Silne Rozszczepienie Osobowości Gdy Spożywamy Alkochol W Nadmiernych Ilościach ,Narkotyki,Psychotropy itp. . Co Do Astralnego Świata ,to Medytacja powiedziałbym jest takim naturalnym narkotykiem która zabezpiecza nas przed łączeniem się z naszym systemem nerwowym i zmysłami bez jakichkolwiek narkotyków zewnętrznych,psychotropów,tabletek ani alkoholu ,gdy napływa do nas coraz więcej i więcej z czasem energii Astralnej - Kosmicznej powodującej zwykle napływ tej energii do Szyszynki i Rozszczepiając Silnie Osobowość Człowieka Jego Logikę,Psychikę,Umysł ,Duszę i Ducha ,a powodującej różnego rodzaju Omamy ,Halucynacje,Wizje ,Schizy itp. Ja Przebywam W Ciele Astralnym Dzięki Wieloletniej Praktyce Medytacji Ciało Astralne wykrztałciło u mnie się tak bardzo ,że odczuwam emocje innych jak własne ,bo ciało Astralne to Subtelne Ciało Energetyczne/PsychoEmocjonalne Które Otacza Człowieka ,To Jego Emocjonalne Ciało Jak symboliczne przedstawienie emocji w Jodze Kundalini jako "Czakry" lub Tybetańskie Litery Na Uniwersalnej Mandali która przedstawia 7 Centrów Emocjonalnych ,gdzie medytując nad tymi literami pracujemy ze swoimi emocjami - wciągamy powietrze i na wydechu wyobrażamy sobie że wydalamy/wyrzucamy z siebie negatywne emocje : OM - Oddala Dumę I Egoizm. MA - Usuwa Zazdrość. NI - Wycisza Pożądanie. PAD - Usuwa Niewiedzę. ME - Likwiduje Chciwość I Nadmierne Przywiązanie. HUM - Wibrując W Okolicach Serca,Usuwa Złość I Nienawiść.
  19. Jak na górze ,tak na dole ,a jak wewnątrz ,tak na zewnąt -odwieczne prawo magiczne -Hermesa Trismegistosa , tylko że z wszechświata ,docierają na ziemie impulsy - Boske Energie Duchowe świetlne i dzwiękowe ,a dopiero podświadomość ,zmysły i mózg przekrztałcają je na obrazy i dzwięki - ulegają materializacji . Zarządzaj
  20. Moim zdaniem raj jakim było miejsce -Ogród Eden ,nigdy nie istniał ,to utopia Platona ,miejsce fikcyjne ,wymyślone przez starożytnego Filozofa ,filozof ten miał idealny wgląd w czasy odległe w przyszłości ,wizjonerskie /jasnowidzące , i w oparciu o swoje wizje przyszłości stworzył w swej wyobraźni ,idealne miejsce w przeszłości -Atlantydę ,a na tym kontynencie ,rajski /magiczny / mistyczny ogród -Eden ,na którym żyli idealni pierwsi ludzie na ziemi -=Adam I Ewa w jednej osobie Męsko-Kobiecej jako Adam -Androgyn. https://pl.wikipedia.org/wiki/Androgynia_(psychologia)
  21. Strach jako przeciwieństwo Miłości Strach Strach to podstawowe uczucie łatwo zauważalne u wszystkich wyższych form życia ze względu na emocje, które wywołuje. U człowieka w swojej naturalnej postaci występuje już od urodzenia1 i towarzyszy mu aż do śmierci. W miarę upływu lat zasoby ludzkiego strachu powiększają się o wciąż nowe jego odmiany. Uczucie to nierzadko wywołuje trudne do przewidzenia skutki, czasem mobilizuje do ratowania życia, a innym razem popycha do zabójstwa. Jest jednym z podstawowych przeżyć psychicznych i oprócz miłości nie ma nic innego, co by przewyższało strach w intensywności. Uczucie to może być niekiedy przejawem miłości. Jednak często wywołuje efekty szkodliwe, a nawet niszczące. Z powodu strachu ludzie dopuszczają się czynów haniebnych. Może on również prowadzić do wielu innych wtórnych uczuć negatywnych, jak gniew, nienawiść, zazdrość, itp. Badacze „tamtej strony życia” twierdzą, że strach może być odczuwany nawet po śmierci, zwłaszcza na niskich poziomach niefizycznej egzystencji. Istnieją najrozmaitsze rodzaje strachu, które mogą mieć różne stopnie nasilenia. Jest więc strach naturalny i nienaturalny, mobilizujący i paraliżujący, przewlekły i paniczny. To uczucie może ograniczać się tylko do niewielkiego niepokoju lub obawy, ale czasem przybiera postać wielkiej trwogi, przerażenia czy grozy. Strach naturalny Strach naturalny jest wszczepiony we wszelkie przejawy życia, pełniąc rolę strażnika bezpieczeństwa. Ludzka zdolność do jego odczuwania jest wrodzona. Tego typu strach jest powodowany zawsze wyłącznie uświadomieniem sobie realnego zagrożenia. Poczucie zagrożenia może być wywołane zarówno faktycznym, przynoszącym niebezpieczeństwo wydarzeniem, jak również tylko możliwością jego wystąpienia. Stymuluje organizm do stawienia jemu czoła. Powiększa zdolność koncentracji, wyostrza zmysły, ułatwia kontrolę nad własnym ciałem i wzmacnia precyzję ruchów. Pod wpływem tego rodzaju strachu następuje ogólny wzrost wydolności organizmu, co ma związek m. in. ze wzmożonym wydzielaniem adrenaliny. Jeżeli niebezpieczeństwo jest tylko potencjalne i przybrało jedynie postać ryzyka wydarzenia się czegoś złego, niepokój spowodowany możliwością jego urealnienia się owocuje działaniami prewencyjnymi mającymi na celu zmniejszenie tego ryzyka. Niepewność przyszłości i to co nieznane mogą być również źródłem lęku2. Nawet tylko zwykła obawa przed negatywnymi skutkami nieprzemyślanych kroków i decyzji powoduje, że każdy czyn nie w pełni przewidywalny w skutkach jest przedtem starannie analizowany pod kątem możliwych efektów niepożądanych. Naturalny strach odgrywa więc pozytywną rolę jako stymulator ostrożności. Jeżeli stajemy oko w oko z realnym niebezpieczeństwem wymagającym szybkiej decyzji, strach mobilizuje do podjęcia takich kroków, które przyczyniłyby się do jego zmniejszenia. Najczęściej prowadzi to do jednego z trzech możliwych działań: poddania się, walki lub ucieczki. Poddajemy się zwykle wtedy, gdy takie rozwiązanie jest najbezpieczniejsze, tj. gdy np. zagrożeniem jest uzbrojony człowiek lub grupa ludzi, a my na zwycięstwo w walce lub skuteczną ucieczkę nie mamy żadnych szans. Poddawanie się nie ma sensu, gdy chodzi o ratowanie się przed żywiołem czy katastrofą. Rezygnacja z jakichkolwiek działań oznacza wówczas niemal zawsze przegraną. Lepiej więc w takich sytuacjach robić cokolwiek niż nie robić nic. Walkę podejmujemy najczęściej, gdy oceniamy wysoko szanse jej wygrania. Gdy nie ma innego wyjścia, stajemy do walki nawet wtedy, gdy nadzieje zwycięstwa są nikłe. W sytuacji, gdy walka nie jest konieczna, a szansa ucieczki jest duża, dajemy zwykle nogi za pas lub wciskamy mocno pedał gazu. Naturalny strach, który występuje w sytuacji rzeczywistego zagrożenia, ma zwykle działanie aktywizujące, mobilizujące, zwiększając prawdopodobieństwo podjęcia właściwej decyzji i skuteczność jej realizacji. Inne rodzaje strachu Strach to nie tylko reakcja wrodzona, można się go również nauczyć. Zachowania lękowe mogą być wytworzone przez otoczenie lub przekazane przez rodziców. Przykładem może być sytuacja, gdy kilkuletniemu dziecku chodzi po ręce pająk, a ono przygląda się temu z ciekawością. Gdy zauważy to matka, zaczyna krzyczeć: „Pająk! Pająk!” i szybko strąca tego owada z ręki dziecka. W ten sposób zaszczepia mu reakcję lękową wobec pająków. Odtąd maluch będzie reagował nerwowo na pająki, a nawet gdy dorośnie będzie omijał je z daleka. Według opisanego schematu uczymy się bać dentysty. Może nas nawet nie boli, lub ból jest bardzo niewielki, ale gdy widzimy, że koś inny podskakuje na fotelu, uczymy się tak reagować i potem robimy to samo. W ten sposób nabywany jest również lęk przed zastrzykami i innymi zabiegami medycznymi. To zjawisko programowania obaw i niepokojów ma znacznie szerszy zasięg, niż mogłoby się to na pozór wydawać. W tzw. cywilizacji zachodniej wszyscy już od wczesnej młodości są nauczani do życia w strachu. Mówi im się, że przeżywają tylko jednostki najlepiej przystosowane, że zwyciężają najsilniejsi, że sukces odnoszą najsprytniejsi. Stałe podsycanie pragnienia rywalizacji, oraz mroczna wizja porażki powodują, że wszyscy starają się zwyciężyć w tym wyścigu szczurów. Jednak przeważająca większość z nich nie jest w stanie dorównać ogłaszanym wzorcom. Pojawia się obawa przegranej, wzmocniona przekonaniem, że ten kto nie zaliczy tej gonitwy, jest skończony. W końcowym rezultacie powstaje przewlekły, choć nie zawsze w pełni uświadomiony lęk, który jednak ma decydujący wpływ na wszelkie podejmowane działania. Uczymy bać się nie tylko tego, co na Ziemi. Niektóre religie programują w nas różne bojaźnie metafizyczne, w tym lęk przed Bogiem. Jednym z najbardziej typowych przejawów strachu nienaturalnego jest strach nadmierny, nieadekwatny do niebezpieczeństwa. Może być spowodowany fałszywą oceną sytuacji, gdy zagrożenie rzeczywiste jest dużo mniejsze niż spodziewane, ale bywa również zaszczepiony przez innych, jako efekt straszenia. Tego rodzaju lęk jest często określany jako gwałtowny, niepokonany, obezwładniający, paniczny, potworny, śmiertelny, zwierzęcy, itp. Mówi się o nim, że chwyta za gardło, jeży włosy, odbiera mowę, ściska komuś serce, tamuje oddech. Jego ekstremalną formą jest panika, która często ogarnia nie tylko pojedynczych ludzi, ale również całe zbiorowości. O ile strach umiarkowany poprawia zdolność postrzegania, usprawnia myślenie i zwiększa wydolność całego organizmu, o tyle strach nadmierny, a zwłaszcza panika, ma działanie odwrotne. Nierzadko następuje zmniejszenie wrażliwości sensorycznej, zaburzenia poznawcze i adaptacyjne takie jak utrata możliwości koncentracji, czy zdolności racjonalnego myślenia. W efekcie końcowym może niekiedy nastąpić nawet pełne wyłączenie się. Zewnętrzne objawy takiego stanu to zwykle zwiększenie napięcia mięśniowego, przyspieszenie tętna, oddechu, zmiana głosu, zaburzenie mowy, niecelowe zachowanie. W skrajnych przypadkach wielkiego przerażenia prowadzić to może albo do całkowitego paraliżu, albo do panicznych działań bezsensownych. Strach może wystąpić również przy całkowitym braku jakichkolwiek zagrożeń zewnętrznych, a nawet przybrać postać chorobową, w postaci nerwicy lękowej czy fobii. Większość tych patologicznych postaci strachu spowodowana jest błędnym myśleniem. W ich usuwaniu dużą rolę odgrywa psychoterapia, która polega na przeprogramowaniu umysłu. Rola strachu w manipulowaniu ludźmi Strach bywa powszechnie wykorzystywany jako narzędzie manipulacji. Zdarza się, że jest to środek wymuszania określonych zachowań. Mechanizm takiego działania jest zwykle dość prosty. Najpierw wzbudza się w kimś lęk, a potem oferuje mu się sposoby jego uśmierzania, które jednak silnie uzależniają od straszącego i skłaniają przestraszonego do robienia tego, czego sobie straszący życzy. Niejednokrotnie doświadczają tego już małe dzieci. Bywa, że np. matka straszy swojego synka: „Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie pan policjant (czarownica, diabeł, wilk, smok, itp.) i cię zabierze”3. Jeśli dziecko w to uwierzy, to powodowane strachem zacznie się zachowywać tak jak chcą tego rodzice. W szkole strach jest używany jako środek mobilizujący do nauki i do przestrzegania zasad regulaminowych. Atmosfera rywalizacji połączona ze grożeniem konsekwencjami ocen negatywnych na wielu rzeczywiście wpływa aktywizująco, choć sporadycznie bywa przyczyną załamań. Młody mężczyzna w wojsku uczy się określonych zachowań przede wszystkim poprzez strach. Umacnianie poczucia obowiązku i uderzanie w patriotyczną nutę nigdy nie jest tak skuteczne, jak obawa przed różnymi represjami, poczynając od drobnych, w rodzaju czyszczenia kibla poza kolejnością, dodatkowej musztry za karę, czy zakazu opuszczania koszar, a skończywszy na sądzie wojskowym. Zjawisko „fali” dopełnia reszty prowadząc do zastraszania nowo powołanych do służby żołnierzy, tzw. „kotów”. Strach jest również narzędziem władzy. W dawnych czasach był środkiem na wymuszenie bezwzględnego posłuszeństwa i lojalności, a nawet absolutnej uległości, zwłaszcza dlatego, że niewypełnienie woli władcy nierzadko kończyło się utratą głowy. Był on i jest nadal sposobem podporządkowywania ludzi przez totalitarną władzę, dla której podstawowym środkiem zastraszającym są więzienia4. W państwach demokratycznych sankcje karne są nadal środkiem oddziaływania na społeczeństwo, ale mniejszy jest zakres ich stosowania, z uwagi na większe swobody obywatelskie. Jednak również i w takich krajach są zwolennicy surowego karania, uzasadniając to efektem odstraszającym. W krajach demokracji parlamentarnej manipulowanie strachem odbywa się także w sposób bardziej subtelny i zakamuflowany. Rządzący tymi państwami starają się pozyskać pełną wiedzę na temat tego, czego ludzie się obawiają, a następnie kreują się na obrońców przed tym, co mogłoby być źródłem strachu, a więc np. przed bezrobociem, wzrostem przestępczości i różnymi patologiami społecznymi, klęskami żywiołowymi, atakiem z zewnątrz, terroryzmem, itp. Z drugiej strony taka władza ciągle podkreśla realność tych zagrożeń, co podsyca strach i przekonuje społeczeństwo o jej przydatności. Oferując konkretne rozwiązania, programy pomocy, itp. łagodzi lęki obywateli, ale przez to ich od siebie uzależnia. Ten proces przekonywania i uzależniania odnosi się szczególnie do władzy sprawowanej przez partie populistyczne. Rozpoczyna się on już w czasie kampanii wyborczej i w mniejszym lub większym stopniu trwa przez całą kadencję. Głównym sposobem oddziaływania na społeczeństwo są środki masowego przekazu. Jest to skuteczne narzędzie do zasiewania strachu, wykorzystywane nie tylko przez rządy, ale także przez wiele innych podmiotów; posługują się nimi np. środowiska biznesowe, medyczne, firmy farmaceutyczne, firmy ubezpieczeniowe, itp. Wywoływanie lęku uzyskuje się przez nierzetelny sposób podawania informacji, w którym uwypukla się pewne aspekty złożonej prawdy, a pomija się inne. Tak więc np. firmy ubezpieczeniowe roztaczają różne katastroficzne wizje niepomyślnego biegu zdarzeń, a następnie oferują swoje usługi jako skuteczne zabezpieczenie przed ich skutkami. Jednak najbardziej typowym przykładem wywierania wpływu środowisk medycznych na społeczeństwo w środkach masowego przekazu, a zwłaszcza w telewizji, jest umacnianie poczucia zagrożenia nowotworami, a szczególnie nowotworem piersi u kobiet, czerniakiem, rakiem gruczołu krokowego czy jelita grubego. Do wytwarzania lęku służą również rozmaite choroby zakaźne, począwszy od AIDS i wirusowego zapalenia wątroby typu C, a kończąc na zwykłej opryszczce. W okresie letnim postrachem jest borelioza, czy bąblowiec. Oczywiście działalność oświatowa w dziedzinie ochrony zdrowia jest czymś pożądanym. Edukacja społeczeństwa w zakresie podstawowej wiedzy o różnych chorobach jest pomocna w profilaktyce i gdy jest przeprowadzana tak, że wyzwalany dzięki niej strach nie przekracza granic zwykłej ostrożności, przyczynia się do poprawy zdrowotności i zmniejszenia zachorowań. Tak zwykle działają, niestety dość rzadko oglądane5, telewizyjne czy radiowe audycje oświatowe lub popularnonaukowe. Programy informacyjne, nadawane zwykle w porze dużej oglądalności, funkcjonują zupełnie inaczej. Tam potrzebna jest atmosfera niezwykłości, sensacji, czy nawet zagrożenia. Informacje są podawane skrótowo i pomija się te ich składowe, które nie służą tworzeniu takiej atmosfery. Straszy się więc np. kobiety guzami piersi, ale nie podaje się, że tylko kilka procent takich guzów to nowotwory złośliwe. Mówi również, że „nieleczone zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu C oznacza przeszczep wątroby”6, co mija się z prawdą, bo choroba ta nie zawsze prowadzi do powikłań w rodzaju marskości czy raka wątroby. Zdarza się, że przebiega ona bezobjawowo, bez żadnych negatywnych skutków dla zarażonego, który może dożyć nawet sędziwego wieku. Straszy się także wszystkich konsekwencjami wycieczki do lasu w postaci okropnych powikłań w przebiegu boreliozy, a pomija się to, że nie każdy kleszcz jest nosicielem tej choroby, nie każde „ukąszenie” kleszcza prowadzi do zarażenia, nie każde zarażenie prowadzi do rozwoju choroby i nie każdy przebieg choroby prowadzi do wystąpienia powikłań. Nie mówi się też, że same powikłania zdarzają się rzadko. Pomija się również to, że są miłośnicy lasu, grzybiarze czy nawet pracownicy leśni, którzy spędzili tam dużo czasu przez wiele lat, a czasem nawet całe życie, i nigdy nie zachorowali na boreliozę. Przede wszystkim nie podaje się rzetelnych statystyk po to, aby wywołać większy efekt lękowy. Jeszcze gorzej jest w przypadku telewizyjnych reklam różnych leków. Najpierw niepokoi się ludzi zawałem serca, a następnie oferuje się wspaniały środek, który ma im przeciwdziałać7. Niektóre reklamy firm farmaceutycznych, jak np. oferujące środki na przerost gruczołu krokowego, są tak sugestywne, że niejeden zdrowy mężczyzna po obejrzeniu takich reklam zaczyna odczuwać objawy choroby prostaty. Najsmutniejsze jest to, że stosuje się celowo pewne uproszczenia na granicy mijania się z prawdą. Np. mówi się, że „co drugi mężczyzna ma problemy z prostatą”8, co jest generalnie nieprawdą, a nabiera dopiero cech prawdziwości, jeżeli odniesiemy to stwierdzenie do określonej grupy wiekowej lub do całości przebiegu życia męskiej populacji. To prawda, że pobyt w ciele fizycznym nie jest wieczny i że istnieją różne zagrożenia zewnętrzne. Jednak nie można żyć w ciągłym strachu. Gdyby człowiek chciał dokładnie monitorować wszystkie możliwe zagrożenia chorobowe w swoim organizmie, to musiałby przynajmniej raz na tydzień wykonywać serię skomplikowanych badań i analiz. Gdyby chciał uniknąć ryzyka wypadku komunikacyjnego, musiałby przebywać z dala od ruchu ulicznego, nigdy nie jeździć samochodem, pociągiem czy nie latać samolotem. Gdyby chciał wykluczyć możliwość wypadku przy pracy, musiałby nie pracować. Faktem jest, że człowiek musi umrzeć, ale to nie znaczy, że ma traktować swój pobyt w świecie fizycznym jako śmiertelne zagrożenie. Życie to nie jest „śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”. Życie to doświadczenie, które ma nam służyć, a nie szkodzić. Zresztą śmierci nie ma, jest tylko przemiana energetyczna. Straszenie ludzi chorobami i innymi zagrożeniami, wbrew przepełnionym hipokryzją deklaracjom, nie jest dla ich dobra, ale dla dobra środowiska medycznego i firm farmaceutycznych, które na tym strachu zarabiają. Ludziom należy się rzetelna wiedza o tym co może ich spotkać, jednak przepełniona miłością, a nie strachem. Strach nigdy nie wspomaga leczenia, zdarza się natomiast, że zabija. Lęk jest środkiem, którym posługuje się wiele systemów religijnych, począwszy od małych sekt, aż po wielkie kościoły. Typowym sposobem jest straszenie piekłem, szatanem, wiecznym potępieniem, itp. Równocześnie podkreśla się grzeszność i niegodność człowieka, a nawet obciąża się go winą jego praprzodków. Bóg jest kimś, kogo należy się lękać najbardziej, przez co bogobojność staje się jedną z ludzkich cnót. Jednakże te same ugrupowania religijne głoszą: „Nie lękajcie się, bo nasz system ma środki bezpieczeństwa, które was zbawią od złego. Musicie tylko trwać przy nas i wykonywać nasze zalecenia. Nie próbujcie się jednak odłączać, bo poza naszym kościołem nie ma zbawienia”. Takie działania bardzo przywiązują niektórych do swojej grupy wyznaniowej, a o to przecież w tym wszystkim chodzi. Konsekwencją tego staje się uzależnienie od systemu, które jest zaprzeczeniem wolności. Strach jako przeciwieństwo miłości W Najwyższym Wymiarze Tego Co Jest, w Świecie Absolutu, w Boskiej Rzeczywistości, jest obecna tylko Wszechogarniająca Bezwarunkowa Miłość, która jest Wszystkim Co Istnieje. Jednak w świecie relatywnym, który jest polem doświadczalnym dla Najwyższego, nic nie może zaistnieć bez swojego przeciwieństwa, więc aby można było zaznać miłości, musi istnieć układ odniesienia w postaci czegoś, co miłością nie jest. Tym czymś, co Wielki Kreator powołał na początku przystępując do tworzenia świata, jest strach9. Zatem w rzeczywistości relatywnej istnieją dwa podstawowe, naturalne uczucia: miłość i strach, które stanowią biegunowe przeciwieństwa. Wszystko co się dzieje na tym świecie, ma w nich swoje źródło. Za każdym czynem, za każdym słowem, a nawet za każdą myślą kryje się jedno z tych dwóch podstawowych uczuć. Wszystkie inne uczucia są na nich oparte. Chociaż tzw. „uczucia pozytywne” zakorzenione są w miłości, to na niektóre z nich strach może także mieć wpływ. Np. miłości romantycznej może stale towarzyszyć lęk związany z możliwością jej utraty. Stale powracające pytanie, czy on (ona) mnie jeszcze kocha, jest charakterystyczne dla tego rodzaju związków. Innym przykładem jest radość uwarunkowana, dla której typowa jest obawa wyczerpania się jej źródła. Podobnie jest z „uczuciami negatywnymi”, na które w mniejszym lub większym stopniu może mieć wpływ tez miłość. Strach naturalny, podyktowany zagrożeniem bezpieczeństwa własnego, rodziny, ojczyzny, czy nawet całego rodzaju ludzkiego, wręcz wypływa z miłości. Niektóre uczucia, jak smutek, zazdrość mogą się wiązać z brakiem, lub utratą miłości. Zdarzają się również ambiwalentne stany psychiczne, gdzie uczucia pozytywne i negatywne współistnieją ze sobą, tworząc nową jakość, którą trudno z czymkolwiek porównać. Przykładem może być szczęście tak wielkie, że aż boli, lub radość tak ogromna, że wyciska łzy. Strach i miłość to leżące na przeciwnych biegunach uczucia podstawowe, które są fundamentem wszelkich uczuć, a ponieważ każde działanie jest oparte na jakichś uczuciach – także wszelkich działań. Stanowią ukrytą sprężynę, motor napędowy każdej decyzji i każdego czynu, a przez to każdego ludzkiego doświadczenia. Każde z tych uczuć wywołuje przeciwne skutki: strach zamyka, miłość otwiera; strach odpycha, miłość przyciąga; strach zataja, miłość ujawnia; strach gromadzi, miłość rozdaje; strach więzi, miłość uwalnia; strach niszczy, miłość buduje; strach przeklina, miłość błogosławi; strach jątrzy, miłość koi; strach zadaje ból, miłość przynosi rozkosz; strach odrzuca, miłość akceptuje; strach potępia, miłość usprawiedliwia. Niszcząca rola strachu Jak już powiedziano, strach naturalny odgrywa pozytywną rolę w życiu człowieka. Wszystkie inne jego postacie są w mniejszym lub większym stopniu szkodliwe. Ludzie, u których lęk jest motorem działania, dokonują nierzadko czynów nieracjonalnych, nieprzemyślanych, a czasem nawet podłych i okrutnych. To strach wyzwala postawy nietolerancji, nacjonalizmu, antysemityzmu. To strach jest ukrytą sprężyną działań terrorystów. To strach jest skutecznym narzędziem sprawowania totalitarnej władzy. To strach paraliżuje ludzką wolę sprawiając, że godzi się on na czyny haniebne. To strach każe milczeć, gdy dziele się krzywda. To strach wyzwala niezamierzone okrucieństwo, a niekiedy prowadzi nawet do zabójstwa. To strach jest źródłem gwałtu i przemocy. Destruktywne działanie strachu przejawia się nie tylko na zewnątrz, ale wywołuje również skutki wewnętrzne. Wyzwala w organizmie człowieka pewne reakcje biochemiczne, które są szkodliwe dla organizmu. Silny strach grozi wylewem krwi do mózgu lub zawałem serca. Długotrwały stan lękowy może wywoływać różne przewlekłe dolegliwości fizyczne; w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do powstania choroby nowotworowej. Strach ma jeszcze jedną nieprzyjemną właściwość, wynikającą z naturalnego prawa, które brzmi: „podobne przyciąga podobne”. Strach przyciąga to wszystko, co jest jego powodem, potęgując sam siebie. Wiemy z własnego doświadczenia, że najczęściej zdarza się nam to, w co mocno wierzymy. Jeżeli wiara nasza oparta jest na miłości, to przyciąga ona wszystko to, co jest z tą miłością związane. Jeżeli powodowani strachem przejawiamy defetyzm, to przyciągamy do siebie wszystko to, czego się boimy. Zwolennicy teorii, że „świadomość określa byt”, idą jeszcze dalej. Twierdzą oni, że strach może wpływać na bieg przyszłych wydarzeń. Tak, jak pozytywna wiara „czyni cuda” i „góry porusza”, tak wiara negatywna oparta na strachu wywołuje nieszczęścia. Coś w tym jest, więc lepiej wystrzegajmy się strachu zmieszanego z czarnowidztwem. Czy strach można pokonać? Podjęcie walki ze strachem jest zwykle skazane na niepowodzenie. Dzieje się tak dlatego, że stawianie oporu nadaje realność temu, czemu się przeciwstawiamy, i tylko to umacnia. Strach naturalny sam znika, gdy ustaje jego przyczyna. Jednak bywają również lęki z powodu będącego nieprawdziwym wymysłem lub nawet bez uświadomionej przyczyny, które utrzymują się bardzo długo i których nie da się przezwyciężyć ani skutecznie stłumić. Próby przełamywania istniejącego strachu, niezależnie od jego rodzaju, nie usuwają go, a wręcz przeciwnie, czynią to uczucie bardziej intensywnym. Nie można strachu pokonać przez stawianie mu oporu. Udaje się niekiedy wyprzeć go ze świadomości na pewien czas. Jednak długotrwałe wysiłki w tłumieniu strachu lub zaprzeczaniu mu prowadzą w końcu do jego wybuchu ze zwielokrotnioną siłą, często w postaci paniki. Jeśli strachu nie da się zwalczyć, to co można zrobić, aby go nie odczuwać, lub przynajmniej zmniejszyć jego poziom i przez to uczynić go bardziej znośnym? Po pierwsze – nie traktować go jako swojego wroga. W przypadku strachu naturalnego można zrobić jeszcze więcej: uczynić zeń swojego sprzymierzeńca, a nawet się z nim zaprzyjaźnić. Jest to przecież strach dla naszego dobra, więc dlaczego by go nie polubić? Po drugie, mimo że nie da się zwyciężyć samego strachu, można zmierzać do usunięcia jego przyczyn. Likwidacja powodów strachu prowadzi do jego wygaśnięcia. Gdy wynika on z realnego zagrożenia zewnętrznego, wystarczy skuteczne działanie w celu zmniejszenia ryzyka, zastosowanie dodatkowych środków ostrożności - i poziom lęku maleje. Całkowita eliminacja zagrożenia prowadzi do pełnego wyeliminowania niepokojów i obaw. Niestety, zdarza się dość często, że przyczyny lęku są nieznane, a lęk jest nieokreślony. Jeżeli nawet wiemy, czego się boimy, to często nie wiemy dlaczego odczuwamy strach. Tak więc aby pozbyć się strachu, trzeba niejednokrotnie najpierw rozpoznać jego powody. Najczęstszą przyczyną strachu patologicznego jest przekonanie o realności zagrożenia, które jest w gruncie rzeczy urojone. Fałszywa ocena sytuacji jest spowodowana błędnym zaprogramowaniem przez otoczenie: rodziców, nauczycieli, kolegów, różne subkultury, złych doradców, polityków, uznane autorytety, przywódców, itp. Duży wpływ na postrzeganie świata mają też środki masowej komunikacji: radio, telewizja, Internet, itp. Odpowiednie przeprogramowanie widzenia rzeczywistości jest czasem możliwe samodzielnie, niekiedy z pomocą ludzi mądrych i życzliwych; jednak najczęściej sięgamy po pomoc profesjonalistów – lekarzy, psychoterapeutów. Po trzecie istnieje jeszcze prostsza droga pozbycia się strachu, choć niewielu potrafi ją zastosować. Zdolność do jej użycia mają jedynie ludzie kreatywni, rozwinięci duchowo. Ich stany wewnętrzne nie są reakcją na wydarzenia zewnętrzne; sami decydują o tym, co mają odczuwać. Zauważają, że chociaż nie można strachu pokonać czy skutecznie stłumić, to można go odsunąć od siebie jako nieprzydatne narzędzie w tworzeniu swojego życia. Po prostu nie wybierają strachu – wybierają miłość. Odwaga nie polega na braku strachu. Nie bać się w obliczu realnego zagrożenia może tylko albo człowiek głupi i bez wyobraźni albo taki, który znajduje się na wysokim poziomie rozwoju duchowego. Ci, których zawód wiąże się z dużym ryzykiem, jak saperzy, kaskaderzy, itp., nie ukrywają tego, że się boją. Jedyną rzeczą, która ich wyróżnia jest to, że nie pozwalają aby strach nimi kierował. Potrafią zapanować nad sobą nie dopuszczając, aby destruktywne uczucia i związane z nimi emocje mogły im przeszkodzić w realizacji postawionego zadania. Nie boją się tylko ci, którzy znając zagrożenie równocześnie wiedzą, że nic im nie zagraża, nawet gdyby mieli stracić wszystko, łącznie z własnym ciałem. Tego rodzaju wiedza nie pochodzi jednak z tego świata i dotyczy, jak na razie, niewielu ludzi.
  22. https://www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_duchowe_lustro.html Lustro - w mistyce oznacza wyższy i wspaniały cel ... duchową refleksję. Fizyczne lustro jest odbiciem tego czym jest świat wokół nas ... odbija wiernie wszystko to co widzą nasze oczy ... duchowe lustro odbija prawdę o nas samych, jest lustrem Prawdy, odzwierciedla konsekwencje naszych działań wraz z karmicznymi nagrodami lub karami, które są konsekwencją naszych działań. Nasze duchowe lustro odbija nam także nasze zewnętrzne otoczenie, pokazuje nam ludzi, zdarzenia, miejsca, które są częścią naszego życia jakie sami stworzyliśmy dla siebie. W fizycznym lustrze zawsze widzimy odwrócony obraz ... w chwili kiedy zaczynamy używać duchowego lustra objawi się nam rzeczywisty obraz ... lecz ciągle bardzo rzadki to dar i ludzie nawet go nie postrzegają, tym bardziej nie rozumieją. Wpatrując się w swoje duchowe lustro możemy się dowiedzieć, jakie konsekwencje zostały utworzone w wyniku wydarzeń, które zademonstrowaliśmy w ruchu (w naszych myślach, czynach), objawi się nam to w naszych snach, o których mówimy wówczas: prorocze, sny na jawie. Patrząc w duchowe lustro możemy się zastanowić nad sobą i rozważać swoje myśli i działania, jak również możemy wykorzystać nasze własne doświadczenia aby stworzyć nasze osobiste lustro, czyli rzeczywisty wizerunek. Co się dzieje, kiedy patrzysz na swoje fizyczne odbicie w lustrze? Czy widzisz wszystko piękne i doskonałe w swoim fizycznym bycie, ciele, czy dostrzegasz swoje niedoskonałości? Co widzisz jak patrzysz sobie głęboko w swoje oczy, czy jest w nich spokój czy zawirowania? Jeśli prawdziwie skupisz się na swoim wizerunku, co czujesz? Czy czujesz zadowolenie, czy znajdujesz rzeczy, które chcesz w sobie poprawić? A może zaakceptujesz formę taką jaka ona jest? A może winisz lustro za to, że cię tak źle odbiera, ponieważ ty czujesz się doskonale? Podobnie możemy zobaczyć własne odbicie na poziomie duchowym, każdą sytuację można umieścić na odpowiednim wewnętrznym poziomie; odzwierciedlić po duchowej stronie refleksje: najgłębsze życie emocjonalne, duszy pragnienia, swoje najgłębsze przekonania, wzorce bycia, swoje świadome i nieświadome myśli. Lecz zobaczysz to wszystko wówczas kiedy naprawdę chcesz to zobaczyć, naprawdę chcesz rozpoznać samego siebie. A może nadal honorujesz własną perfekcję, atrakcyjność ... czy widzisz własne błędy i dążysz do ich przekształcenia? Czy kiedykolwiek zastanawiasz się, dlaczego kiedy spotykasz się z inną osobą, na jej widok zareagujesz bardziej emocjonalnie, dlaczego tak na ciebie oddziałuje ... reagujesz złością, smutkiem, zniechęceniem, odrzuceniem, albo wyrażasz radość, fascynację .... a może dlatego, że zderzasz się z tym samym elementem samego siebie, który także ujrzałeś w drugim człowieku i odbijają się refleksje? Może ta osoba przyciągnęła cię do siebie aby pokazać ci twoje własne wnętrze, uczucia i twoje życie, albo czegoś cię nauczyć, zrozumieć, uwolnić abyś żył w obfitości. Czy ty widzisz to, czy tylko to co sam chcesz widzieć, ponieważ uważasz się za doskonały obraz i nie tolerujesz drugiego podobnego? Jeśli ktoś jest w wiecznym smutku i spotyka inną osobę, siłą rzeczy i ta osoba będzie smutna, jeśli ktoś uśmiecha się do ciebie a ty odwzajemniasz uśmiech, sprawi to, że więcej szczęścia wnika w ciebie, a to szczęście będzie częścią ciebie, i może przynieść dar miłości. Patrząc na człowieka system wierzeń, wzorce reakcji, koncepcji świata, niepowtarzalne ludzkie historie, widzimy dokładnie: nikt nie jest taki sam i każdy może przekształcić swoje życie jak sam chce, może żyć świadomym wyborem, ale ludzka dusza może użyć mniejszy lub większy filtr na pewne sytuacje, które pozwolą jej oddalić wiele życiowych dramatów; w tym przypadku człowiek reprezentuje wyższy poziom duchowy. Kiedy człowiek żyje bez świadomości stwarza przypadkowe sytuacje, często występują losowo i mogą mieć fatalny wpływ na jego życie.... a ta osoba wini za to wszystkich tylko nie siebie .... lecz musimy wiedzieć ta sytuacja jest tylko odbiciem naszego wewnętrznego świata. Musimy uświadomić sobie, że ludzie i zdarzenia dostarczają nam wiedzy dla rozwoju naszej świadomości. Także spójrzmy w lustro życia i zadajmy sobie pytanie, gdzie jest w moim życiu moje zaniedbanie, jak go naprawić, a gdzie jest moje serce? Taka powinna być nasza nieustanna analityka w rozumieniu codziennej rzeczywistości, poprzez mądry i kochający sposób bez wywoływania w sobie i innych poczucia winy, tylko wówczas możemy uzdrowić własną duszę, ciało i wydobyć na światło dzienne piękny skarb, a w naszym życiu zajdą głębokie i pomyślne zmiany. Jeśli jeszcze nie postrzegasz w ten sposób, widzisz tylko zewnętrzny świat, działasz na zasadzie jak twoje fizyczne oczy, widzą wszystko ale tylko wokół siebie, z wyjątkiem samego siebie. Aby zobaczyć siebie potrzebujesz fizycznego lustra, ale wtedy postrzegasz siebie tylko fizycznie ... i widzisz, że jesteś podobny do innych osób, że jesteś oddzielony jako samodzielny organ. Kiedy postrzegasz samego siebie i wszystko co jest w twoim wnętrzu za pomocą wewnętrznych zmysłów, w tym otworzonego trzeciego oka, wówczas zobaczysz wszystko w swoim wnętrzu i samego siebie bez pomocy fizycznego lustra czy innych cudownych urządzeń ..... ten obraz pojawi się przed tobą i zawiśnie na twojej wysokości, to jest twoje wewnętrzne lustro, w którym przegląda się twoja dusza. Wówczas widzisz, że jesteśmy wszyscy jednym organizmem, a Wszechświat działa jak ogromny reflektor tej rzeczywistości. Najczęściej postrzegamy „ja” jako siebie, rzadko widzimy „ja” jako: on, ona. A to już mówi samo za siebie, ci ludzie nie używają duchowego lustra, nie widzą samego siebie, pomimo że cały czas skoncentrowani są tylko na sobie. I ilu z tych ludzi traci wielkie zasoby swojej własnej energii aby nam udowodnić: kim my jesteśmy?! Lecz to samo lustro możemy odwrócić aby popatrzeć na siebie! Każda inna osoba jest lustrem dla ciebie, wyświetla tylko inne twoje cechy, czasami bezmyślne akty, egoizm czy zadowolenie z siebie, wszystkie owoce twojego życia. Wiedząc to wszystko od dzisiaj używaj nie tylko swojego fizycznego lusterka aby poprawić własne samopoczucie, lecz spójrz również w drugie lustro aby ujrzeć także swoją duchową kondycję. Idąc przez życie nie używaj zbyt często lusterek wstecznych przywołując ponownie wszystkie swoje smutki, tragedie ... ale nie zapominaj, że właśnie te zdarzenia uformowały twoją duchową dojrzałość, obecną świadomość. Nie mniej pojawiają się one w naszym życiu zupełnie niespodziewanie, przychodzą na myśl jako refleksje i ponownie doświadczamy podobnego emocjonalnego bólu jaki kiedyś przeżywaliśmy. Popatrz w swoje serce, pomyśl – co jeszcze muszę w tej kwestii uzdrowić? Nasz świat wypełniony jest ludźmi, jedni są sprawiedliwi, inni niegodziwi, lecz cały czas próbują pokazać sprawiedliwym ich niegodziwość ... nie jest to boskie odbicie lustra, nie jest to odzwierciedlenie Boga. „Uczciwy rozumie sprawę ubogich, występny nie ma zrozumienia.” (Ks. Przysłów 29, 7) Krzywe lustra zabijają naszą miłość, współczucie, prawdy. Boski refleks przynosi chwałę Bogu, otwiera zrozumienie, jest ogromnym błogosławieństwem dla człowieka, dzięki czemu można otrzymać jeszcze więcej odzwierciedlenia Boga, a to wpływa bardzo pozytywnie na nasze życie. Szczególnie w obecnej dobie przeglądanie się w wewnętrznym lustrze jest bardzo ważne, tylko dzięki niemu możemy stać się Boskim odzwierciedleniem i zrozumieć nie tylko nasz świat ale i te inne bardziej odległe. W przeciwnym wypadku oszukujesz samego siebie .... bo siłą rzeczy nie chcesz widzieć prawdziwych rzeczy! Nie doświadczasz własnej duszy, serca, tylko wolisz patrzeć na własną twarz i na własne „ja” i to „ja” demonstrujesz całemu światu, i widzisz tylko tyle i zapewniam cię: nie wiesz kim jesteś. W ten sposób nigdy nie ujrzysz prawd. Chcesz poznać prawdę, spójrz w duchowe lustro, w lustro Boga ... i zobacz kogo widzisz? I tylko w tym lustrze możesz ponownie się narodzić! Aby lustro dało nam refleksję potrzebne jest światło. Światło jest odbiciem w świecie fizycznym i symbolizuje w świecie duchowym światło oświecenia. Oświecenie – wyższa świadomość i mądrość. Dlatego musimy szczerze ocenić siebie i świat jaki stworzyliśmy wokół nas. Musimy zobaczyć nasze obecne odbicie z poziomu oświeconego umysłu. Pamiętając, że lustro może odzwierciedlić to co jest naprawdę przed nami, cokolwiek zobaczysz w swoim duchowym lustrze jest obecną Prawdą ... nie tylko naszej osobowości i reputacji (kim jesteśmy) ale także Prawdy o świecie, który stworzyliśmy wokół siebie. Ważne aby przypomnieć sobie, że lustro odzwierciedla to co jest aktualną Prawdą Ludzie wyżej uduchowieni mają zdolność i odpowiedzialność za swoje osobiste, mentalne i duchowe refleksje. Gdy widzimy, że coś w naszym lustrze nie jest w harmonii z kimś, czymś, staramy się tą część zrozumieć i zastanowić, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zderzamy się z tą częścią życia, osobą ..... dlaczego do nas ciągle wraca? Tylko w procesie samooceny poprawimy i zmienimy siebie ... a nie inne osoby! Pamiętaj – twoje życie jest twoim lustrem, znajdziesz w nim własne odbicie, może być filmem z całego twojego życia, każda pamięć, każda chwila jest w nim obecna. W swoim duchowym lustrze ujrzysz całe swoje życie w chwili śmierci, każdą sekundę swojego życia, to lustro powie ci prawdę o twoim życiu, nic nie będzie zakłamane, dowiesz się: kim naprawdę jesteś. Ta wizja przesunie się szybko ale powie ci Uniwersalną Prawdę o całym twoim życiu ze wszystkimi szczegółami, dokładnie odzwierciedli: kim jesteś. Zobaczysz siebie w całej krasie, ze wszystkimi swoimi błędami i zaletami. Musisz wiedzieć, jesteś maleńkim elementem wielkiego giganta, Uniwersalnej Świadomości i choć nie afiszuje się przed tobą, to twoje ciało jest jego częścią, jesteś do niego podłączony i wszystko to co należy do ciebie: każda twoja myśl, przekonania, pragnienia, relacje i dramaty życia są odbite w tym Uniwersalnym lustrze Prawdy. Żadna rzecz, myśl, zdarzenie, nie będą pominięte ... to potężne lustro nazywamy wiecznym życiem. Kiedy widzisz świat takim jaki jest, wiadomo, że to ty sam, twój umysł, twoje istnienie, codzienna rzeczywistość – cały dowcip w tym czy przyglądasz się w prawdziwym czy fałszywym lustrze i jak postrzegasz własne odbicie ... Wielokrotnie w swoim życiu rzucaliśmy myśl i już dawno o niej zapomnieliśmy, czy to znaczy, że tej myśli już nie ma, że nie wpłynie już na nasze życie? Myśl jest niczym bumerang, my o niej zapomnieliśmy ale ona wraca do nas i wnosi w nasze życie przyjemność lub ból. Jej drogi są tajemnicze, lecz myśl zawsze do nas powraca. Pierwsza zasada życia w kształtowaniu własnego lustra: uznać moc naszych myśli, ponieważ pozostajemy na ich łasce, zawsze zademonstrują się w naszym lustrze życia. Gdziekolwiek pójdziemy, cokolwiek będziemy szukać wypłynie to z naszych wnętrz ... jacy jesteśmy to przyciągniemy w nasze życie .... bez względu na to jaką maskę założymy na swoją twarz. Jeśli chcemy zmienić własne życie musimy kontrolować własne myśli. Nasz świat może się zmienić tylko przez nasze wnętrze, i jest tym skąd pochodzi. Jakimi jesteśmy ogrodnikami takie mamy plony, a może hodujesz równocześnie: warzywa, kwiaty i chwasty? Jeśli tak, podobnie wygląda twój emocjonalny i życiowy ogród, co hodujesz to masz. Człowieka żyzny ogród to uwaga, siła, współczucie, miłość i szczęście. A chwasty to smutek, gorycz, cynizm, zazdrość, pragnienie zemsty. Teraz popatrz w swoje duchowe lustro i rozpoznaj co w tobie zapuściło korzenie. Magia lustra ma swoje korzyści ... ile dajesz miłości, tyle jej otrzymasz! Jak ufasz innym tak oni ufają tobie. Jeśli chcesz zneutralizować swoich wrogów – przebacz im. Chcesz być słuchanym, słuchaj, chcesz być rozumiany, staraj się zrozumieć innych. Chcesz otrzymywać dary, bądź wdzięczny za wszystko co dostajesz a wtedy w twoim życiu będzie rozkwitać coś pięknego, niezależnie od okoliczności. Nie ma dwóch ludzi aby widzieli to samo zdarzenie w ten sam sposób, każdy tworzy swój świat i odbiera go inaczej, a tradycyjna nauka popełnia właśnie ten błąd: uczy nas patrzeć na rzeczy w ten sam sposób, według utartego szablonu ... i w obecnym naukowym świecie mamy tyle osobistych konfliktów. Kto bardziej uczony tym bardziej narzuca własne programy dla wszystkich kategorii ludzi, nie licząc się w ogóle z ich prawdziwymi potrzebami ... tak ma być i nie ma dyskusji! Podobnie religie, które uczą nas widzieć duchowy świat w ten sam sposób, według z góry określonego szablonu ustalonego za pomocą umysłów kilku ludzi ... i tak ma być i nie ma dyskusji! Jeśli widzisz go inaczej to ty musisz być fałszywy lub heretycki, stąd wynika tyle niedorzeczności. Nasze pole świadomości zbudowane jest ze wszystkich rzeczy, które były wcześniej w naszym życiu ... są i będą, w zależności co zgromadziliśmy to jesteśmy tacy wyjątkowi i każdy z nas ma swoje lustro i swój rejs na oceanie życia. Każdy jest twórcą własnej świadomości przy pomocy, której możemy zaglądać do wspaniałego lustra, zwanego uniwersalnym życiem. Chcesz zbudować własne duchowe lustro przejmij kontrolę nad własnymi myślami, uczuciami, przekonaniami, wyjdź z ciemnej jaskini i stań się panem swojego życia. Nie pozwól z siebie zrobić owcy z wypranym mózgiem. Nie znając prawdy o sobie, o swojej prawdziwej tożsamości łatwo popadamy w system kontroli. Są to nie tylko wielkie systemy a nawet osoby żyjące w naszym środowisku, które budują systemy własnych przekonań w naszym codziennym życiu i na siłę je nam wdrążają. Wystarczy popatrzeć tylko na nasze żywienie, programy odchudzania czy inne cudowne metody ... jedno zaprzecza drugiemu. Wszyscy żyjemy w ziemskim więzieniu, który nie pozwala nam duchowo się rozwijać. Od czasu do czasu jesteśmy rozświetlani jakąś tam wiedzą, której już nie da się ukryć. Ale są również osoby, które wiedzą jak uciec z tego matrixa życia, który już trwa około 10.000 lat, wiedzą co ma prawdziwy sens życia i oświetlają ludzi w tym kierunku. Nie jest łatwo zmienić świadomość ludzi, którą ktoś kształtował przez tak długi czas i przemeblować na nowo świat ... tym bardziej nie jest łatwo przemeblować duszę, szczególnie kiedy człowiek zagubił własną intuicję i kontakt z Bogiem. Toteż nie zagłębiajmy się tak mocno w historię czy inne super nauki bo tam prawdy nie znajdziemy, wszystko zostało zachwaszczone, będzie dużo lepiej kiedy poświęcimy swój czas na kontakt z Wyższą Jaźnią ... tam są nasze Prawdy, o Ziemi i nas samych .... które za wszelką cenę chcą ukryć i zniszczyć elity świata. Zamiast kłócić się na necie całymi dniami, co jest prawdziwe a co nie, ronić łzy oglądając wzruszające filmy w TV, czy inne bomba programy, uświadom sobie ile czasu tracisz i w ten sposób zaniżasz własne duchowe wartości.... ty myślisz, że błyśniesz na necie swoją wiedzą i jesteś już wielkim inteligentem, mędrcem, chełpisz się swoim IQ, a ty tak naprawdę stajesz się powoli wyedukowaną owcą z potężnym IQ, zombi .... aby duchowo wzrosnąć potrzebne ci jest SQ co ma niewiele wspólnego z twoją ziemską edukacją (LINK!). I wcale nie nawołuję aby zamknąć komputery i zamilknąć na zawsze ale używać ich z większym rozsądkiem ... nie bądźmy ich niewolnikami. Ile czarnych dziur w naszej aurze wywołują durne programy typu America Idol, nigdy niekończące się seriale, czy różne serwisy społecznościowe, którym ludzie z przyklejonymi twarzami do monitorów poświęcają każdą swoją wolną chwilę, często fascynują się następną super gwiazdą czy inną bzdurą nie wartą uwagi i wielu zazdrości osobom które chodzą w blasku reflektorów, że są bogaci i sławni .... zapominają niestety iż ich pieniądze wzbogacają przede wszystkim kasy elit a oni są jedynie ich niewolnikami, może tylko trochę lepiej płatnymi niż reszta społeczeństwa. Wszystkie takie akcje trzymają nas z daleka od duchowej ścieżki... to wszystko są takie niewinne lecz największe pułapki duchowości. A system śledzi każdy nasz ruch: kiedy jesteś w domu, kiedy wychodzisz, co planujesz zrobić, jakie są twoje nastroje, co jesz na obiad, jakie są nasze relacje, jak się miłujemy nawzajem i tylko odpowiednio pociąga za swoje sznurki, podsycając co trzeba. W dodatku sami okradamy siebie z duchowości, wszczynając niepotrzebne konflikty, a nawet przez niewinne gierki komputerowe z pięknymi efektami zabijania, a te włażą w naszą podświadomość i spychają nas w dół. I tak można wymieniać długą listę: komórki, SMSy, muzyka – nasz zachwyt nad Presleyem, The Beatles, Madonną, Gagą, ........ dalekie to od spokojnego relaksu, wyciszenia własnej duszy, duchowości. Czas wyłączyć TV i komputer i spędzić więcej czasu we własnej ciszy, spojrzeć we własne duchowe lustro i poprosić Wyższe Ja o wniesienie Prawdy w naszą świadomość. Weź w swoje ręce własne życie i nie pozwalaj się kontrolować przez nikogo .... czy to będą rządy cieni czy prywatne osoby, które chcą nami zarządzać, wydawać rozkazy ale mają już dokładnie wyprany mózg..... nikt mądry i rozsądny nie spędza na necie 24 godzin na dobę, tutaj jest już jakiś poważny feler z głową... ... i przemyśl to wszystko bardzo uważnie zanim wykrzyczysz na głos, że nie mam racji!
  23. Trzeba oczywiście uświadamiać ludzi praktykujących jogę i medytację ,ale też ezoteryczne praktyki ,magiczne ,okultystyczne , magiczne , i inne duchowe , o niebezpieczeństwach budzenia "Kundalini " : A co na ten temat pisał Gopi Krishna ...jeden z większych znawców Kundalini: "... Potężne metody budzenia Kundalini są bardzo groźne. Wszystkie zaawansowane praktyki powodują zachwiania fizyczne i mentalne... " Gopi Kryshna przestrzega szczególnie przed otwieraniem czakry korony. Po krótkiej ekstazie ukazują się wielkie problemy mentalne. Za wcześnie i niewłaściwie przebudzona niesie dla tego człowieka wielkie niebezpieczeństwo. Mocno przestrzega aby nie praktykować Kundalini - Yogi bez porozumienia się z Mistrzem. Używając silnych medytacyjnych technik nie przyśpieszamy procesu oświecenia, a Kundalini Joga może tylko ten proces opóźnić. Świat już nieraz dowiadywał się o wielu skandalach podczas praktykowania Kundalini - Yogi. Spirytualni nauczyciele często wykorzystywali swoich uczniów seksualnie wprowadzając praktyki Tantry. Zaawansowany Jogin posiada duże zdolności i wielki charyzmat. Potrafi podporządkować sobie innych potęgą własnego umysłu. Jest wielu, którzy kroczą niewłaściwą drogą i wykorzystują swoich uczniów w nędzny sposób. Wracając do metod otwierania Kundalini przytoczę słowa znawców tego zagadnienia. Carl G. Jung: "... Słyszymy i czytamy o niebezpieczeństwie Yogi, szczególnie Kundalini. Praktykujący łatwo zapadają na różne formy psychozy. Z tego powodu należy dobrze się zastanowić zanim ktoś rozpocznie podobne praktyki. Te rzeczy są naprawdę groźne, a szczególnie praktykowanie na Zachodzie... " Yogin Goswami Kriyananda: "... czy Kundalini Joga jest bezpieczna ? ...bardzo ciężkie pytanie, podobnie jakby ktoś zapytał: Czy nóż jest niebezpieczny? Odpowiedź w zależności od osoby. Kundalini Joga jest bardzo niebezpieczna jeśli trenuje uczniów niewłaściwa osoba. Spowoduje wiele poważnych problemów. Większość ludzi nie jest psychicznie i fizycznie gotowa na transformację. Indywidualne ego codziennie bierze górę nad praktykującym. W takim przypadku następuje konflikt energii i w ten sposób zachodzi do zachwiania balansu duszy.. Większość ludzi trenuje Kundalini - Jogę aby uzyskać swoje osobiste moce i używać ich w zły sposób. Bardzo często tym sposobem kontrolują życie innych. Ludzie nie znają prawdziwej istoty Kundalini. Głównym źródłem wiedzy na ten temat są książki. Kundalini Joga nie powinna być praktykowana z wiedzy książkowej, ale od prawdziwego Mistrza, który już rozwinął w sobie te moce. Również wielu wśród "Mistrzów" nie ma zbyt wielkiej wiedzy, nie osiągnęli dostatecznego zrozumienia. Kundalini Joga jest groźna. Ludzie nie mogą zrozumieć, że nie da się tą drogą osiągnąć wyższych mocy przez kilka tygodni czy miesięcy. Jest to proces trwający długie lata, a nawet dekady. Wszystko następuje we właściwym czasie i w żaden sposób nie można tego procesu przyśpieszyć. Negatywne myśli wypływające z podświadomości zakłócają proces Kundalini. Rozwijają zupełnie inną formę Quotient - wyższe człowieka ego. Jeśli człowiek próbuje własną siłą otwierać furtki Kundalini dochodzi u niego do zmian mentalnych, halucynacji a nawet ciężkich chorób psychicznych. Zanim ktokolwiek rozpocznie praktyki Kundalini - Yogi powinien oczyścić ciało fizyczne i ciało astralne. Powinien znaleźć zaufanego guru, który jest prawdziwym Mistrzem i poprzez swoje życie manifestuje się na drodze prawdy. Należy zastanowić się, czy naprawdę jestem gotowy(a) na takie praktyki? Otwarcie kanału Kundalini jest procesem wyższej ewolucji w ciele człowieka. Aby otworzyć ten przewód potrzeba wielu lat pracy, nie wystarczy kilka tygodni czy miesięcy. Najważniejsze: Moralność człowieka powinna pozostawać bez zarzutu ... (streszczenie nauk Goswami Kriyananda spirytualnego nauczyciela Kriya Yoga w Chicago) George Arundale (1878 - 1945) żyjący w kręgu Krishnamurtiego: "... Każdy przed wzniesieniem Kundalini powinien wiedzieć o niej więcej, szczególnie jak potrafi być niebezpieczna ... ta odrobina wiedzy nie zaszkodzi ... przebudzone Kundalini nawet pierwszego stopnia powoduje, że człowiek wygląda jak rozbity okręt ..." Sri Chinmoy: "...Człowiek, który budzi Kundalini bez oczyszczenia jest głupcem. Wielu ludzi otwierając czakry bez oczyszczenia, otwiera własne ciało na wielkie niebezpieczeństwo. Budzenie energii Kundalini bez oczyszczenia wygląda podobnie jak nóż w ręku małego dziecka. Prawdopodobnie zrani się, a może nawet uciąć sobie palec. Kiedy urośnie i jest dojrzały wie jak nożem ukroić owoc. Moc Kundalini działa w dwie strony: potrafi zbudować i zniszczyć. Kiedy budujemy dom szukamy dobrego architekta i budowniczego. Jeśli tego nie uczynimy z pewnością budynek nie będzie doskonały a nawet może runąć..." Człowiek powinien wiedzieć kiedy i jak przebudzić wewnętrzną moc Kundalini. Kiedy czuje, że naprawdę jest czysty może otworzyć wewnętrzny ogień bez żadnego niebezpieczeństwa. Jeśli rozpoczynasz pracę z Kundalini przyjmij dobrą radę i pierwsze co zrób postaraj się oczyścić ciało fizyczne i spirytualne, a następnie postaraj się otworzyć jako pierwszy ośrodek serca. Ten ośrodek musi być nieskazitelny, czysty jak łza. Jeśli tego nie uczynisz, nie oczyścisz swojego serca i otworzysz niższe ośrodki, dolne czakry albo wyższe, górne czakry i w obu przypadkach Kundalini może być dla ciebie groźne. Kundalini jest Boską energią doświadczaną przez człowieka... Spirytualne praktyki takie jak yoga i medytacja są impulsem do uwolnienia Kundalini, która mieszka w pierwszym czakramie w kości krzyżowej. Przebudzona unosi się do góry poprzez system siedmiu głównych czakramów i wędruje aż do czubka głowy. W chwili pełnego przebudzenia w człowieku budzi się transformacyjna energia. Tak brzmi ogólnie zarysowana regułka określająca termin Kundalini. Po przeczytaniu informacji na temat Kundalini wydaje się, że nie ma nic prostszego w życiu człowieka jak przebudzenie w sobie potężnej Boskiej energii i otworzenie wielkich sekretnych mocy ciała i ducha. Więc dlaczego ciągle na świecie jest tak mało ludzi, którzy osiągnęli oświecenie ... którzy w 100% przebudzili energię Kundalini? Od dziesiątek lat na całym świecie działa tysiące szkółek Kundalini Joga, centrów medytacyjnych i innych wymyślnych potężnych spirytualnych praktyk, aby przebudzić wielką energię w ciele człowieka. Praktykując Kundalini Joga wszyscy oczekują szybkiego przebudzenia mocy Kundalini w jej głównych kanałach, wspaniałych doznań, ekstaz i orgazmów. Słyszy się wypowiedzi o spirytualnej wolności, uwolnieniu się od życiowych problemów, chorób, o doświadczaniu wielkiej radości i pełnego szczęścia. Witalna siła zalewa umysł i ciało. I na tym się wielokrotnie kończy ... a człowiek jaki był taki jest nadal ... Czytając na necie niektóre wypowiedzi wydaje mi się, że już prawie wszyscy osiągnęli wysoki pułap w rozwoju duchowym, a szczególnie w przebudzeniu Kundalini. Jakże to proste zadanie? I jeśli bym sam nie doświadczył na własnej skórze, to pewnie bym i ja uwierzył ..., że można tak szybko przebudzić się i wykwitnąć w parę minut w szczęśliwego motyla. A jak wygląda prawda? Teoretycznie w szkołach transpersonalnej psychologii Kundalini jest określane jako złożony wzór, zwany syndromem Kundalini. Psycholodzy ,Psychiatrzy i inni lekarze obserwują intensywne spirytualne praktyki - medytacje i jogę, zauważają jak bardzo zmienia się życie jednostki, która przebudzi Kundalini. Syndrom Kundalini jest procesem trwającym wiele miesięcy, a nawet kilka lat. W zależności od poziomu przebudzenia Kundalini jest dłuższy albo krótszy. Wielokrotnie wymaga pomocy lekarzy. Energia podróżująca wzdłuż kręgosłupa wywołuje różne dolegliwości nie tylko fizyczne, ale również psychiczne. Opisywałem już symptomy budzącego się Kundalini. W tym miejscu wspomnę tylko, że nie jest to łatwy proces. Wielu wysoko wykwalifikowanych lekarzy prowadzi badania podczas budzenia się mistycznych mocy. Obecnie na świecie można znaleźć dużą ilość pozycji, spisanych obserwacji i pełną listę zaobserwowanych syndromów podczas wznoszenia się Kundalini. Poprzedni
  24. Czym tak naprawdę jest oświecenie naszej ciemnej duszy duchem świętym ,łaską Boga Stwórcy Jedynego Ducha Stwórczego , Parapsychiczne/Duchowe Przebudzenie . Do bycia człowiekiem oświeconym z iluzjii umysłu i ciemnoty ignorancji ,połączenie z Bogiem w mistycznej ekstazie/zaślepienia przez -zabobony ,fanatyzm religijny i przesądy ,które to cechy charakteru /osobowości są dużą przeszkodą na drodze ku oświeceniu ,większej dojrzałości i pełniejszemu przeżywaniu życia w radości ,zdrowiu i spełnieniu ,szczęściu i błogości ,życiu wiecznym "tzw." tu i teraz . Musimy być przede wszystkim cierpliwi ,bezinteresowni ,skromni/bez pychy/zazdrości /pogardy/egoizmu ,lęków ,strachu ,obaw ,itp. Prawdziwa bowiem Miłość ,dojrzała ,na wzór stwórcy naszego ,to nie pożądanie erotyczne czy seksulne ,to silne uzależnienie i narkotyk umysłu . O prawdziwej ,.świadomej i dojrzałej miłości ,pisze św.Paweł w liście do Koryntian . Święty Paweł Hymn o miłości Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość. A ograniczenia materii /ciała i wzrost ducha /duszy ,osiągniem,y poprzez regularną praktykę ,samo-doskonalenie i samo-dyscyplinę ciała i umysłu . Osiągnąć ten stan możemy ,praktykując nauki ,odwieczne Buddy Sakiamuniego ,zen : Zen (jap. 禅?, cicha medytacja, religijna kontemplacja, z skt. ध्यान Dhyāna, poprzez chin. trad. 禪那, chin. upr. 禅那, 禅, pinyin: chánnà, chán) – nurt buddyzmu, który w pełni rozwiniętą formę uzyskał w Chinach (zob. chan), skąd przedostał się do Korei, Wietnamu i Japonii. Wywodzi się z rodziny buddyzmu mahajany, ale na przestrzeni wieków nabrał wyrazistego indywidualnego stylu, pełnego minimalizmu i zamierzonych paradoksów. Podstawową praktyką w tej szkole jest praktyka medytacyjna zwana zazen (dosł. siedzący zen), której istotą jest poznanie swojej prawdziwej natury, "osiągnięcie" stanu buddy. Przez zen rozumie się także "spokojny umysł", "kontrolowanie procesu myślenia", "przyswajanie koncepcji". Jest to koncentracja myśli na jednym punkcie i kontemplowanie prawdy życia poprzez praktykę siedzącej medytacji. Dzięki praktyce zen umysł odzyskuje świeżość, a myślenie staje się przejrzyste niczym woda. Innymi słowy, zen to wyzwolona świadomość, narzędzie i ostateczne schronienie. Potocznie określa się zen jako religię w rozumieniu odłamu buddyzmu, który postrzegany całościowo może zawierać w sobie w różnych kulturach cechy religii. Dopiero w XX wieku na Zachodzie część zwolenników zaczęła traktować zen jako czystą filozofię, drogę życia, w której wiara jest nieistotna. Według nich można "mieć zen bez buddyzmu". Takie rozumienie zen odbiega od oryginalnego wzoru i nie jest popierane przez większość wyznawców w krajach, w których zen powstał. Dla nich jest to zubożenie zen, wykrawanie tylko jednej części (medytacji) z ośmiorakiej ścieżki. Filozofia zen Wszyscy na tym świecie szukają szczęścia na zewnątrz, a nikt nie rozumie swojego własnego wnętrza. Każdy mówi: "ja", "ja chcę tego", "ja jestem jak tamto". Ale nikt nie rozumie tego "ja". Gdy się urodziłeś, to skąd przyszedłeś? Gdy umrzesz, dokąd pójdziesz? Jeżeli będziesz uczciwie pytał: "Kim jestem?" wtedy wcześniej czy później trafisz na ścianę, gdzie całe myślenie jest odcięte. Nazywamy to "umysłem nie-wiem". Zen jest utrzymywaniem tego umysłu "nie-wiem" zawsze i wszędzie. ” — Seung Sahn Portret pierwszego patriarchy zen Bodhidharmy i kaligrafia autorstwa Hakuina. Czytamy "Zen trafia bezpośrednio do serca, ujrzyj swoją naturę i zostań Buddą" Mówiąc "filozofia" mamy zwykle na myśli system logicznych twierdzeń. W odniesieniu do zen taka definicja kompletnie się nie sprawdza, gdyż jego sens tkwi w skutkach dla medytującego, a nie w logice. Sytuacja jest podobna jak w przypadku poczucia humoru – dowcipy często nie powinny być racjonalne, gdyż ich sens polega na doprowadzeniu słuchacza do śmiechu, w czym racjonalizm przeszkadza. Podobnie sens kōanów (zagadek zen) polega na prowadzeniu do oświecenia, w czym logika także przeszkadza. Analiza filozofii zen przypomina analizę humoru i jest równie niewiele wnosząca. Tylko w medytacji można odnaleźć sens tej filozofii. Oczywiście nie oznacza to, że zen to zbiór dowcipów – celem jest oświecenie, a nie śmiech. Celu tego nie można jednak osiągnąć wprost. W miarę postępów praktyki medytujący powoli uświadamia sobie, że każda próba zbliżenia do oświecenia tylko od niego oddala. Nie da się racjonalnie dążyć do spontaniczności i rozumowo cieszyć spokojem poranka. Medytacja ma więc jedynie przygotować umysł na ewentualne spontaniczne osiągnięcie oświecenia. Zen jest sztuką kontemplacji Pustki. W ogrodach zen najważniejsze są przestrzenie między kamieniami, w medytacji nieprzytrzymywanie żadnej myśli. Ta Pustka potrafi być czasem bardzo żywa, czasem podniosła, jednak przenika ona całe zen. Według zen przenika cały wszechświat. Oświecenie oznacza w zen stan przekroczenia swojego ja i pełnego zespolenia z Pustką. Termin ten budzi negatywne skojarzenia w zachodniej kulturze i prowokuje niesłuszne oskarżenia o nihilizm. W zen nie oznacza on jednak braku myśli i uczuć, ani tym bardziej nihilizmu etycznego. Według zen, świat widzi się najlepiej, gdy człowiekowi nie przeszkadzają jego uprzedzenia. Każde porównanie, każda racjonalna myśl jest budowaniem przybliżonego modelu świata, który powoli zaczyna przesłaniać rzeczywistość. Ludzie patrzą na otoczenie przez pryzmat swoich uwarunkowań. Powstaje na skutek tego dysonans, z którego wywodzi się cierpienie. Pustka jest brakiem uwarunkowań. Myśli pojawiają się, gdy są konieczne, gdy jednak się ich nie przytrzymuje, ani nie zwalcza, przemijają bez śladu. Umysł jest wówczas jak lustro. Po dalszej medytacji znika nawet lustro. Podobnie wszelkie podziały, wliczając w to podział ja-świat zewnętrzny, są według zen iluzją, która nie odpowiada rzeczywistości. Nie należy się na nich koncentrować, nie należy także przebywać myślą w przeszłości czy w przyszłości. Istnieje tylko "tu i teraz", "jest tylko ta chwila", "jest tylko to miejsce". Zen polega na tym, że "gdy jestem głodny, jem, gdy jestem śpiący, śpię". Ktoś inny gdy je, myślami przebywa w pracy, a gdy zasypia, snuje marzenia o wielkości. Wtedy jest od zen daleki. Praktyki medytacyjne Zafu – poduszka do medytacji Jak w każdej ścieżce buddyzmu, w zen uważa się, że każdy może osiągnąć oświecenie, jeśli będzie wystarczająco intensywnie pracował nad własnym umysłem. Uwarunkowania wynikające z niedobrej karmy można wymazać długotrwałymi praktykami medytacyjnymi. Medytacje te stanowią najważniejszy sposób aktywnego uczestnictwa w tej religii. Są one nazywane zazen – czyli siedzącym zen. Składają się one z kilku elementów: liczenie oddechów. Pozwala to początkującym na uspokojenie umysłu; praktyka shikantaza ("tylko siedzenie"), czyli praktyka długotrwałego pozostawania w stanie medytacji. Shikantaza to po prostu bycie pełną jaźnią, puszczanie ciała i umysłu. Praktykując ją nie lgnie się do myśli, ale też nie blokuje się ich. W stanie tym umysł ma jednocześnie rejestrować wszystkie dochodzące bodźce. "Powinno się słyszeć odgłos spadającego piórka i jednocześnie nie dać się rozproszyć nawet wystrzałem armatnim". Shikantaza jest charakterystyczne przede wszystkim dla szkoły zen sōtō; pozostawanie w stałym kontakcie ze swoim mistrzem, który udziela wskazówek na spotkaniu zwanym dokusan i w odpowiednim momencie daje adeptowi jego kōan, czyli opowieść lub krótkie pytanie, na które nie ma racjonalnej odpowiedzi, np.: "Kim byłeś przed swoimi narodzinami?", albo: "Jaki dźwięk powstaje na skutek klaskania jedną ręką?". W kōan należy się wczuć całą swoją istotą. Kōany są używane przede wszystkim przez mistrzów szkoły rinzai, gdzie są praktycznymi i usystematyzowanymi według skali trudności probierzami głębi rozumienia ucznia. Są również używane w szkole sōtō, lecz nie są centrum praktyki. Efekty medytacji były badane przez neurologów. Ustalono, iż osoby ćwiczące długo zen wykazują się zmianami w aktywności mózgu. Występuje wzmożona aktywność w lewym płacie czołowym mózgu[3]. Zanika także habituacja (patrz: Zimbardo Psychologia i życie). Ten ostatni efekt oznacza, iż każde zdarzenie w świecie zewnętrznym, choćby najlżejszy odgłos, odbierane jest przez świadomość. Efekt ten w zen nazywany jest ciągłą świadomością. Szczegółowe psychologiczne i fizjologiczne efekty medytacji opisane są w artykule medytacja. Historia Według legendy, zen (zwany też przekazem "z umysłu do umysłu" lub "bezpośrednim wskazaniem") był jednym z wielu tzw. "zręcznych środków" mogących wyprowadzić praktykujących z iluzji ku oświeceniu, stosowanych przez nauczycieli od czasów Buddy Siakjamuniego. Legenda głosi, iż pewnego razu Budda zasiadł przed zgromadzeniem uczniów czekających na słowa nauczania na Górze Sępów (Grydhrakuta), jednak zamiast wygłosić mowę, jak zwykł to czynić, milczał przez długi czas, co wzbudziło niepokój wśród obecnych. Po pewnym czasie nieoczekiwanie Budda uniósł kwiat. Jedynie Mahakaśjapa (jeden z głównych uczniów Buddy) uśmiechnął się w geście zrozumienia. Historycznie buddyzm zen jest jedną ze szkół buddyzmu mahajanistycznego, która rozwinęła się w VI i VII wieku w Chinach pod nazwą chan. Kwestia, czy zen i chan to jest to samo, czy też o zen można mówić dopiero po przeniesieniu chan do Japonii, jest czysto akademicka. Z jednej strony bowiem japońska kultura odcisnęła na zen silne piętno, a z drugiej strony tradycja zen uznaje założyciela chan, Bodhidharmę, za swego pierwszego patriarchę. Pierwsze kontakty Chińczyków z buddyzmem miały miejsce już w I w. naszej ery. Jednak mimo sporego rozpowszechnienia się tej religii dopiero w IV wieku rodowici Chińczycy otrzymali pozwolenie na wstępowanie do klasztorów. W IV i V wieku istnieli już w Chinach mnisi, nauczający doktryny podobne do tej, która później powstała w szkole chan. Podstawowym jej tekstem była sutra Lankavatara, co znaczy dosłownie "objawienie (Buddy) na Lance (Cejlon)", analogicznie jak w szkole jogaczary, gdzie również medytacja odgrywała główną rolę. Z wczesnego chińskiego buddyzmu wyłoniło się wiele różnych szkół, w tym Buddyzm Czystej Krainy, Tiantai i prawdopodobnie również chan. Tradycja utrzymuje jednak, że chan sprowadził z Indii do Chin Bodhidharma (達摩), 28. patriarcha indyjskiego buddyzmu (według różnych źródeł, ok. 520 roku lub w drugiej połowie V wieku). Szkoła zapożyczyła niektóre idee od taoistów, przede wszystkim widoczny do dziś minimalizm, prostotę i surowość formy, a co za tym idzie także odrzucenie większości rytuałów i ceremonii, jakże bogatych w ówczesnym buddyzmie i widocznych na przykład w buddyzmie tybetańskim. Zupełnie wyjątkowe w chan było traktowanie pracy fizycznej. Świadczy o tym słynne powiedzenie mistrza Baizhanga Huaihaia (720-814, jap. Hiakuju), "Dzień bez pracy jest dniem bez jedzenia". Kiedy jego uczniowie myśleli, że jest zbyt stary, i schowali mu narzędzia ogrodnicze, przestał jeść. Skończył głodówkę, gdy zwrócili narzędzia. Praca była czymś naturalnym i równym medytacji. Dzięki temu klasztory chan były praktycznie niezależne, co później zadecydowało o ich przetrwaniu. Po śmierci Bodhidharmy nastąpił rozłam na szkołę północną, twierdzącą, że oświecenie można uzyskać stopniowo, i południową, uważającą, że oświecenie uzyskuje się nagle i spontanicznie. Największy rozwój chińskiego chan przypada na epokę Tang (lata 600-900 n.e.), między innymi na skutek wspieraniem ośrodków religijnych przez ówczesnych władców. W okresie tym chan podzielił się na pięć głównych linii: caodong, yunmen, fayan, guiyang i linji. Po prawie 200 latach szkoła linji podzieliła się na dwie odmiany: yangqi i huanglong. Do dziś przetrwały w zasadzie tylko dwie odnogi: szkoła caodong, której założycielami byli Caoshan Benji i Dongshan Liangjie oraz szkoła linji założona przez Linji Yixuana (jap. Rinzai Gigen). Obydwie pochodzą z południowej wersji chan. Linji wchłonęła na przestrzeni lat wszystkie linie tradycji zen oprócz caodong. Z linji później wydzieliły się inne szkoły, np. puhua (jap. fuke i japońska szkoła ōbaku, założona przez mistrzów chińskich. Linji i caodong różnią się głównie technikami medytacyjnymi. Caodong preferuje indywidualne "milczące" praktyki medytacyjne, zaś linji kładzie większy nacisk na pracę z Koanem i nie gardzi gwałtownymi środkami, które mogą przestraszyć nowicjuszy. Obydwie szkoły używają jednak wszystkich odmian medytacji znanych w zen. Linji ma swoją główną siedzibę w klasztorze Shaolin w Chinach. Z Chin filozofia ta została przeniesiona w VII w. do Korei i Wietnamu, a w XII wieku do Japonii. Szkoła buddyzmu wywodząca się z chan uzyskała w Korei nazwę sŏn, w Wietnamie thiền, w Japonii nazwę zen, a chiński znak kanji na chan (禪) czyta się w ten właśnie sposób po japońsku. Chiński chan (zen) począł się chylić ku upadkowi po epoce Song, po czym uległ zmieszaniu z buddyjską szkołą Czystej Ziemi w czasach dynastii Ming. Patriarchowie zen Pierwszy patriarcha Bodhidharma (skt. बोधिधर्म, chin. Damo 達摩, jap. 達摩 Daruma, ok. 440 – ok. 528), 28. patriarcha buddyzmu indyjskiego. Miał on niewielu uczniów, źródła mówią o pięciu. Drugi patriarcha Huike (慧可, jap. Eka, 487–593) Trzeci patriarcha Sengcan (僧燦, jap. Sōsan, ? –606) Czwarty patriarcha Daoxin (道信, jap. Dōshin 580 –651) Piąty patriarcha Hongren (弘忍, jap. Kōnin, 601–674) Szósty patriarcha Huineng (慧能, jap. Enō, 638–713). Huineng był nieuczonym chłopcem, który przybył "znikąd" i przekazanie przez Hongrena właśnie jemu insygniów patriarchy wywołało wielką złość u innych, formalnie wyświęconych mnichów. Huineng musiał się przez pewien czas ukrywać. Sam miał wielu uczniów, ale żadnego z nich nie mianował swym następcą, by uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji. Zen we współczesnej Japonii Wewnętrzna brama świątyni Heirin w Japonii W Japonii obecnie istnieją trzy szkoły – wspomniane już sōtō i rinzai oraz utworzona w XVII wieku przez chińskiego mnicha szkoła ōbaku. Niektórzy współcześni japońscy nauczyciele zen, tacy jak Daiun Harada, czy Shunryū Suzuki krytykują japoński zen jako sformalizowany system pustych rytuałów, z niewielką liczbą ludzi faktycznie osiągających oświecenie. Niemal wszystkie japońskie świątynie zen stały się według nich po prostu rodzinnymi firmami, przekazywanymi z ojca na syna, a funkcja mistrza zen sprowadziła się do odprawiania ceremonii pogrzebowych. Niektórzy japońscy mistrzowie w czasie II wojny światowej głosili militaryzm i nacjonalizm, co rzuciło na japoński zen głęboki cień. Artystyczne przejawy zen Ścinanie bambusa autorstwa Liang Kai – grafika w stylu typowym dla zen Słowo "zen" oznacza jednocześnie stan najwyższego oświecenia jak i samą "niewypowiedzianą" naturę rzeczywistości. Ze względu na to, że nie da się bezpośrednio w słowach przekazać prawdziwej natury zen, gdyż z definicji umyka ona rozumowemu poznaniu, wielu mistrzów przekazuje ją poprzez paradoksalne pytania i przypowieści, zwane kōanami. Najbardziej znanym przejawem zen w sztuce jest oparta na paradoksach i nieoczekiwanych skojarzeniach poezja krótkich form haiku. Również niektóre rodzaje malarstwa, muzyki i teatru japońskiego, takie jak na przykład teatr kabuki są przeniknięte głęboko duchem zen. Słynne są też ogrody zen, z których najciekawsze znajdują się w Kioto. Artysta działający w duchu zen traktuje akt tworzenia jako rodzaj medytacji. Ma go ona przybliżyć do oświecenia, a zawarte w niej okruchy zen mogą potencjalnie natchnąć kogoś innego do wejścia na tę ścieżkę. W przypadku osób już zaangażowanych w praktyki medytacyjne okruchy takie mogą zadziałać jak katalizator, przyspieszający osiągnięcie oświecenia. Charakterystycznymi cechami estetyki zen są: maksymalna prostota, surowość i klarowność formy, oraz "gra z umysłem i postrzeganiem" oparta na paradoksalnych, przypadkowych skojarzeniach i podświadomie odbieranych impresjach. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zen
  25. Czym Jest Tak Naprawdę Przysłowiowe : Nasze Ciało Subtelne-Nasza Aura -Nasze Emocje-Myślenie,Uczucia i Nasze Pozytywne (Uzdrawiające ,Biała Magia,) I Negatywne (Szkodliwe ,Czarna Magia ) Zachowanie I Czyny : Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie sprawę z tego, czy nie, otaczamy się, wypełniamy całą otaczającą nas bliższą i dalszą przestrzeń swoimi myślami niosącymi konkretne skutki. Każda myśl pobudza wibracje w materii, zgodne z jej charakterem. Myśli wzniosłe i piękne pobudzają w nas subtelne, pozytywne energie, w zależności od siły, emocji i jasności – przybierające różne kształty i barwy. Myśli o tej samej wibracji przyciągają się, grupują, zwielokrotniając swoją siłę. Stąd w niektórych miejscach takich jak kościoły, miejsca modlitwy, mocy siła ich oddziaływania jest szczególnie duża. Podobnie dzieje się z miejscami nasyconymi nienawiścią, żądzą śmierci, czy samobójstwa, jak obozy koncentracyjne czy więzienia. Tam nałożone na siebie myśli wielu np. samobójców, u osób myślących podobnie może zaowocować „wykonaniem“ samobójstwa. Dobra, jasna myśl to niewielka „kuleczka” energii, która z szybkością pocisku mknie do adresata. Wypuszczasz ją do miejsca, gdzie są wielkie ilości takich białych kuleczek. Przyciągają się i tworzą olbrzymie białe kule myśli jasnych. Ponieważ istnieje również możliwość powrotu tej zwielokrotnionej myśli do właściciela, napełniasz się tą energią i masz możliwość realizacji swojego pragnienia. Dobrze, jeśli to jest pozytywne myślenie. A co się dzieje z lękami, negatywnymi osądami, ambicją, złym życzeniem, pychą? To samo. Otaczasz się nimi, łączą się z innymi podobnymi wibracjami, ciągle pobudzając takie wibracje, z jakich zostały stworzone, mogą wrócić do ciebie. I wtedy problemy gotowe. Obwiniasz za to innych lub los, fatum, a to ty sam stworzyłeś taką sytuację. Obawiasz się o swoich bliskich. Cały czas otaczasz ich swoimi czarnymi kształtami myśli, o niskich wibracjach, ciągle osłabiasz wasze relacje energetycznie, pobudzając niskie wibracje, osaczasz czarną ciężką chmurą twojego zamartwiania się. Twórz więc myśli pełne miłości, dające radość, tkliwość, działaj dobrej intencji. Otaczaj siebie i wszystko dookoła tylko dobrymi, jasnymi myślami. Będziesz sam promieniował blaskiem swych myśli, poprawi się twoje zdrowie psychiczne i fizyczne, pogłębi spokój umysłu i ureguluje każda dziedzina twojego życia. Jeśli myślimy jasno i starannie, promiennie dzień po dniu, to nie tylko wpływamy na swoje zdrowie fizyczne i psychiczne oraz rozwój umysłu, ale także, pośrednio, na zdrowie innych, tworząc przestrzeń pozytywnej energii myśli w swoim środowisku. W ten sopsób, własnym przykladem, możemy także inspirować i pobudzać do rozwoju bliskich, sąsiadów, wszystkich, do których wysyłamy te myśli i wpływamy na stałe podnoszenie wibracji myśli dokoła. Jasne myślenie – nie wymaga żadnego uczenia się. Jest to myślenie nieskażone schematami. To myślenie dziecka, bez etykiet, nazw. To myślenie sercem. Bez uprzedzeń i przekonań. Reagujemy na zasady, ideologię, przekonania społeczne i religijne, pragnienie i strach. Pierwsza myśl pochodzi z serca, następne to rozum. To jest najpoważniejsza przyczyna podziałów między ludźmi, narodami. Jasne myślenie wymaga odwagi. Odwagi, która pozwala odrzucić obawy, stereotypy i pozwala dojść do głosu sercu, które nie ma nic do ukrycia, ani żadnej ambicji, zawsze jest gotowe przyjąć nowe poglądy i odrzucić stare nawyki. Świadomość – jest czynnością bez wysiłku, wystarczy być otwartym, czujnym i świadomym w każdej sekundzie życia, a myśli będą jasne. Siła zjednoczonych myśli (w tym modlitwy) jest ogromna i jest nie tyle sumą pojedynczych myśli, ale ich iloczynem. Zjawiska cudownych uzdrowień poprzez myśli rodziny, przyjaciół są tego przykładem. Do takich należy również uzdrawianie duchowe. Jesteśmy, jako społeczność, na etapie rozwoju ciała mentalnego, siedziby myślenia, wykorzystujmy więc tę szansę w największym stopniu. Zamieniajmy swoje codzienne, szare myśli na piękne, mądre, dobre poprzez dobrą muzykę, teatr, dobry film, piękną książkę, obcowanie z przyrodą. Jeśli myśli o naszych dzieciach, ich efektach w szkole i życiu osobistym są dobre i czułe, to zwielokrotniają ich potencjał. Jeśli jednak karmimy je złymi, raniącymi słowami i uczuciami, że nic nie potrafią, to właśnie osłabia je i zaniża ich możliwości, poprzez odbieranie przestrzeni do rozwoju. Masz cenną rzecz, o którą się zamartwiasz – no cóż, wcześniej czy później przytrafi się jej coś złego, ponieważ na takim skutku się koncentrowałeś. Jeśli pomyślisz, że złamiesz nogę, lub stłuczesz cenny wazon, to karmiąc się wielokrotnie takimi myślami, w pewnym momencie musi to nastąpić. Poznałeś mechanizm działania, nie myśl: „ja mam taki charakter i nic na to nie poradzę“. A przynajmniej, nie jest tak do końca. Aktem swojej woli możesz zrobić wiele: – Po pierwsze możesz zapanować nad swoim myśleniem, to przecież ty myślisz. Po to właśnie wymyślono wszystkie techniki rozwoju umysłu(np medytacja), aby odciąć jak największą ilość wpływów zewnętrznych, rozpraszających cię i nauczyć sterować swoim myśleniem. Myśleć tylko o tym, o czym chcesz i potrzebujesz myśleć. – Po drugie możesz odwrócić uwagę od takiego myślenia i uczuć, które cię osaczają, gdy jeszcze nie osiągnąłeś dostatecznego panowania nad myśleniem. Robisz tak lub robiłeś ze swoimi dziećmi, kiedy upierały się przy jakiejś zabawce, której nie mogłeś im dać. Zachwycaj się sobą, wszystkim co cię otacza, innymi istotami, obserwuj, zobacz, jakie to wszystko doskonałe w swoim zamyśle i realizacji. Nie czekaj na cud. Czyń go sam codzienne. Nawet w stosunku do, wydawałoby się, małych nieistotnych rzeczy, a przyjdą i duże, może nawet wielkie. Jest też zasada, że nikt nie może ci w niczym pomóc, jeśli ty tego nie zaakceptujesz i nie jesteś do tej zmiany gotowy. Wiesz już po co potrzebne jest ci, tak modne obecnie, pozytywne myślenie. Będzie to również ochrona przed wszelkimi negatywnymi wpływami, również życia w wielkim mieście. Wyobraźmy sobie, że tak postępuje większość ludzi w danym skupisku ludzkim. Ich wszystkie starania jakże odmieniłyby ich i nasze życie. Myślmy ładnie. Mówmy ładnie. Każde słowo to wibracja. Jakie słowo, taka wibracja i poruszanie innych wibracji do niego podobnych. Brzydkie słowa są brzydkie, dlatego, że pobudzają niskie, niekorzystne energie, cofają nas w rozwoju. Jedna ogromna (brzydka) fala może poruszyć inne fale i wywołać sztorm. Dźwięki wysyłane w przestrzeń mają długi żywot i pobudzając podobne, mogą niszczyć. Myśli nadają kierunek energii. Używa się do tego subtelnych energii. Swoje dzieci otaczasz niejako swoimi myślami i dobroczynną, bo matczyną lub ojcowską energią. One przyjmują ją do swojej aury, a potem w zależności od tego, z jakiej energii je wysłałeś, przez poszczególne jej warstwy dociera impuls do fizycznego mózgu. Przypomnij sobie, ile to razy myślałeś o tym, aby twoje dziecko coś zrobiło i okazało się, że już jest to wykonane. Ono niekoniecznie musiało wiedzieć, że jest to twoja myśl, przyjęło ją za swoją. Czynisz to nieświadomie, bo taki jest mechanizm, ale jeśli go znasz, wielokrotnie silniej mógłbyś im pomagać, otaczać opieką, niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Na tej zasadzie również dokonują się i złe czyny. Ileż to razy, ktoś tłumaczył się z dokonanego przestępstwa, że musiał to uczynić. Ten ktoś prawdopodobnie mówił prawdę. Znajdował się w miejscu, gdzie atakowały go czyjeś myśli i myślokształty o takim agresywnym nastroju. Mógł być w obecności człowieka, który nieustannie myślał o zemście, ponieważ czuł się skrzywdzony, naprawdę lub w formie urojonej. Mógł to być ktoś chory psychicznie, w stanie agresji. Przecież choroba psychiczna, nie zawsze ujawnia się działaniem. Niemniej nie tłumaczy to złego czynu. To w tym człowieku najpierw – były podobne wibracje i dopiero poprzez efekt nałożenia jego i innych wibracji, wzbudzenia, zostały zwielokrotnione i wywołały określone działanie. Pierwotne myśli przyciągnęły wtórne, wzmacniając je i nadając im wymiar działania. Nie wszystko należy zrzucać na innych. Produkując takie myśli, otaczasz się nimi w domu, miejscu pracy, wszędzie. Nasycasz tymi myślami przestrzeń wokół siebie, a w wtedy one bombardują cię ze zwiększoną siłą. Na zasadzie podobne przyciąga podobne. Osoba wypełniona czystymi myślami, pozostanie odporna na negatywne myśli innych osób. Wymazuj zatem złe myśli, odbieraj im energię, zastępuj nowymi, dobrymi myślami. Masz kłopoty z dziećmi, osobami w pracy, rodzinie – przyznaj się sam przed sobą, jak o nich myślisz. Zastosuj inny sposób myślenia, po przeanalizowaniu tego, co dotychczas robiłeś, a na skutki nie będziesz długo czekać. Myśl o wszystkich, a przede wszystkim o sobie, ładnie. I przypomnij sobie, czy na jakiś czas przed nieprzyjemnym zdarzeniem z własnymi dziećmi, nie miałeś problemów z innymi ludźmi i jak o nich myślałeś, „jak im dokopiesz, zemścisz się“, a może jeszcze mówiłeś to głośno. Być może ty sam wywołałeś złe zachowanie swojego dziecka, bo to ty jesteś dla niego autorytetem, więc ono chłonie wszystko, co od ciebie pochodzi – nałożyłeś mu swój garb do niesienia. Zachowuje się podobnie jak ty. A gdy ono coś przeskrobie, myślisz: „znowu ten bachor narozrabiał, jak go dopadnę, to dopiero mu pokażę, co ja z nim mam, skaranie boskie“ – nie dość, że dziecko już i tak ma poczucie winy, boi się, chciałoby uciec lub schować się gdzieś, gdzie mogłoby się od tego lęku uwolnić, stwarzasz mu warunki jeszcze silniejszego zagrożenia. Dzieci intuicyjnie wiedzą, co jest dobre, a co jest złe. Strach, lęk poczucie winy, są to czynniki, które najbardziej niszczą subtelną strukturę energii, osadzają się w formie brudnych, czarnych, albo szarych, splątanych nici, mgły. W ciele energetycznym(naszej aurze) powodują blokady, guzy, zgrubienia, hamują swobodny dostęp energii i coraz bardziej się poszerzają tworząc nowe zatory. Przenoszone są poprzez blokadę i złą wibrację na inne ciała, aż w końcu wywołują chorobę w ciele fizycznym. W takich przypadkach leczenie objawów niewiele pomaga, ponieważ nie usunięto przyczyny w innych ciałach subtelnych. Choroba trwa czasem latami rujnując życie dziecka i jego bliskich. Zatykają się drogi energetyczne, oplatają skłębioną, brudną energią wloty centrów energetycznych, blokują jej przepływ, podobnie jak zatkanie ust i nosa. Do tego jeszcze zbierają cały strach (czarne lub szare bezkształty – strachu, krwiste – agresji) z otoczenia. Agresywne zachowanie i poczucie zagrożenia naszych dzieci staje się obecnie normą i coraz bardziej się pogłębia. Narkotyki, ucieczki, destrukcja. A przecież ty pracujesz, zaharowujesz się niemal na śmierć, aby one miały to, czego ty nie miałeś. Ot sprawiedliwość, prawda? Przyjrzyj się temu, zanim nieszczęście się stanie. W większości przypadków, alergie, szczególnie te, które ciężko się leczą i nie ustępują, to właśnie te niby nic nie znaczące zdarzenia, myśli wszystkich domowników, otoczenia. To sprawdzenie powiedzenia „z kim przestajesz, takim się stajesz“. Niby na zewnątrz wszystko gra, rodzina jak każda inna, ale… Oczywiście, to nie jest jedyny mechanizm, ale jeden z ważniejszych i bardo powszechny. W każdej sytuacji można znaleźć taki aspekt, który pozwoli bardziej promienie spojrzeć na życie. Mimo zagonienia, niedostatku – inwestuj w dzieci i siebie pozytywnym myśleniem, myśleniem ładnie. Myśl o swoich dzieciach, z miłością, czułością. Pomyśl o dziecku, że jest bezpieczne, a najczęściej właśnie wtedy zapewnisz mu bezpieczeństwo. Pomyśl o dobrych rezultatach. Stoisz na przystanku, masz minutę czasu, pomyśl, w każdym miejscu i czasie. Nie krytykuj bez ustanku swojego dziecka – zabierasz mu poczucie pewności siebie, zaniżasz jego samoocenę, która w jego dorosłym życiu jest bardzo ważna. Omawiaj z nimi konstruktywnie błędy, które zauważasz. Nie używaj argumentów, „zrób to, bo ja tak chcę, każę“– łamiesz wtedy jego wolę. Szanuj je. Masz być wymagającym, ale kochającym. Jesteś dla niego wzorem, drogowskazem, ale nie wyręczaj go, zostaw mu przestrzeń dla rozwoju i swobodnego oddechu psychicznego. Rozmawiaj, mów o swojej miłości do niego. Pamiętaj, czasami może się zdarzyć, że nie zdążysz mu o niej powiedzieć. Wszystkie kłopoty z dziećmi zaczynają się od braku akceptacji i miłości. Dzieci do siódmego, ósmego roku życia nie mają rozwiniętych ciał subtelnych, aury, a zatem ochrony i dlatego chłoną wszystko jak gąbki. To ty, twoja miłość, twoje ciała subtelne, są dla niego ochroną. W rozwoju małych dzieci, częste przytulanie ich, jest dla nich poczuciem bezpieczeństwa, nauki. Pobierają one od ciebie i z otoczenia, w którym przebywają, odpowiednią materię do budowy ciał subtelnych. Uważaj więc, czym otaczasz dziecko. Nie wystarczy zbudować mu fizycznej złotej klatki z brudnymi energiami astralnymi i mentalnymi dorosłych. Często, dzieci z domów dziecka, mają ciała subtelne słabo rozwinięte z tych właśnie powodów. Jest to okaleczenie na całe ich życie. Okazywanie uczucia miłości do twojego dziecka jest najdoskonalszą ochroną i najwspanialszym posagiem na całe życie, to barwienie różową energią miłości. Myślokształty. Myślokształt - jest stworzoną przez ciebie forma energetyczną zbudowaną z powracających myśli. Jego aktywność i trwałość – jest wynikiem siły myśli, która go stworzyła. Wytwarzanie ich odbywa się poprzez: • Jakość myśli, która określa ich barwę (wibrację). • Naturę myśli, która decyduje o kształcie. • Dokładność myśli, która decyduje o wyrazistości konturów. Są one bardzo różne. Najczęściej widoczne są w naszej aurze w postacji wirujących obłoków, kleksów, haczyków. Siła twoich emocji i myśli określa rozmiary i czas życia myślokształtu. Kiedy myślimy o konkretnym przedmiocie, powstaje jego obraz na wysokości oczu, pozostaje tak długo jak długo trwa nasza na nim koncentracja. Gdy myślimy o innej osobie, tworzymy mały portret tej osoby. Obraz zależy od intensywności związanych z nim uczuć. Podobnie malarze tworzą obrazy. Tworzą najpierw energetyczne wzorce(formy) – myślokształty tego, co chcą namalować, a potem je odtwarzają na płótnie. Tak samo czynią rzeźbiarze, pisarze, projektanci mody, wynalazcy, naukowcy. Są one czasem dostrzegane również przez osoby postronne – jasnowidzące. Czytanie książki to widzenie myślokształtów autora i wszystkich czytających przed tobą plus własne wyobrażenia. Wielością pozytywnych myślokształtów nasycone są książki, np. May’a, Cooper’a i wielu innych. Czasem nawet popularne romanse. Najbrzydsze myślokształty towarzyszą lektury popularnych brukowców, książek o tematyce drastycznej, smierci, depresji, nieszczęściach. Ale to jak książka zostanie odebrana – znaczy również, że w samym czytelniku istnieją takie wibracje i one zostały poruszone(„podobne przyciąga podobne”), stąd zainteresowanie taką lekturą. Są to najczęściej wibracje zawiści, niskich ambicji, pożądań i pragnień. W tych miejscach utworzyły się połączenia z twoimi uczuciami. Dlatego dobrze jest sięgać po inne pozycje, aby tworzyć nowe połączenia, nowe wibracje. O nowych połączeniach, powstałych w twoim życiu, świadczy zmiana upodobań lekturowych. Czytanie bajek przez dzieci i czytanie dzieciom, to działanie na ich ciała energetyczne, dbajmy wiec o staranny dobór czytanych przez nie książek, oglądanych programów telewizyjnych. Lektura obecnych bajek, oglądanie w telewizji, nie niesie ze sobą całego bagażu pozytywnych emocji, nie dlatego, że one są gorsze. One są nowe i jeszcze nie potrafiły zgromadzić tak wielu myślokształtów, jak na przykład „Kubuś Puchatek, „Mały książę”, czy „Alicja w krainie czarów”. Działając na subtelne ciała, tworzą mniej wyraziste myślokształty. Każdy człowiek tworzy trzy rodzaje myślokształtów – elementali: • Te, które nie są skierowane do nikogo i tworzą swoisty ogon ciągnący się za nim. • Te, które skupiają się wokół myślącej osoby i dotyczą jej samej, towarzyszą jej wszędzie – myśli egocentryczne. • Te, które skierowane są do określonego celu i kierują się do niego z szybkością kuli karabinowej. Obecnie, najwięcej jest myśli typu egocentrycznego – nieustanie nas atakują, ciągle wzbudzając myślenie o tym samym problemie. A jeśli ciągle powracamy do jednej myśli, powodujemy taki stopień ich nasilenia, że wprowadzamy ją w czyn. Dobrze, jeśli to dotyczy pozytywnej sprawy, ale gorzej jeśli ciągle myślimy o złym czynie, życzeniu. W tedy sami je prowokujemy. Myślokształt jednego człowieka przyciąga myślokształty o podobnych wibracjach i treści. Czasami zdarza się, że do już istniejącego myślokształtu, dołączamy nowy, własny i wzmacniamy go w takim stopniu, że może on działać przez wiele lat. Utworzony przez nas myślokształt o olbrzymiej mocy może wywierać szkodliwy lub dobroczynny wpływ na właściciela i innych ludzi, a nawet zwierzęta. Myśląc o kimś z uczuciem miłości, przyjaźni lub złości, kierujemy taki myślokształt do adresata i jeśli w nim są podobne wibracje, przyczepia się do jego aury. Jeśli w adresacie, nie ma podobnych wibracji, odbija się od niego i wraca zwielokrotniony, poprzez zebranie innych myślokształtów, do właściciela, powodując ruinę jego zdrowia, fizycznego, psychicznego i zaburzenia pracy umysłu – w przypadku złej intencji. Nie ma innej ochrony przed nimi oprócz wyzbycia się własnych, negatywnych myśli. Wtedy, podobnie jak muchy, które nie mają pożywienia – odlecą. Nawet wtedy, kiedy jesteśmy zajęci innymi sprawami i przesłany nam myślokształt w tym momencie nie może do nas dotrzeć, „czeka” on aż pojawi się stosowna chwila, aby się doczepić. Znając ten mechanizm działania, łatwiej będzie przeobrażać swoje myślenie, a zatem powodować rozwój. Niech nas nie kusi sposób działania negatywnego na innych. W końcowym etapie to my ucierpimy i to bardzo dotkliwie. Ponieważ aby wysłać komuś negatywny myślokształt, najpierw sami musimy go tworzyć, w czasem – bardzo długim i obciążającym energetycznie procesie. A nawet wówczas, gdy stworzony myślokształ wyślemy pod adresem innej osoby, która nie ma podatnego gruntu na jego przyjęcie, „wygłodniały” myślokształt powraca i nabiera siły na naszej energii. Przypomina wygłodniałego psa, poszczutego na inną osobę, która oddzielona jest od nas murem – wygłodniały pies zaatakuje w końcu właściciela. Myśli niesienia pomocy innym, opieki i ochrony o dużej dozie uczucia, niezależnie od odległości, spełniają rolę ochronną, są tarczą w aurze danej osoby. Takie myśli o wiele łatwiej docierają do innych, ponieważ zawierając ciepłe, miękkie energie, które nawet jeśli zostaną odepchnięte przez inne osoby o zamkniętych sercach, wracając – wzmacniają nas samych. Inwestując zatem – nic nie tracimy. Chrońmy więc siebie nawzajem. Tak działają modlitwy rodziców, rozciągając opiekę nad swoimi dziećmi. Jak komuś życzysz dobrze, to sobie życzysz dobrze. Jak kogoś przeklinasz, to przeklinasz siebie. Na bazie: Alina Zagulska – Opowieść o Drodze Do Siebie