Mistyk

Użytkownicy
  • Zawartość

    4064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Mistyk

  1. Dzień Dobry
  2. 5 sposobów, w jakie toksyczni ludzie karmią się innymi Toksyczni ludzie często są zniewoleni głębokim uczuciem wstydu i bezwartościowości. Nie stać ich na bliskość emocjonalną, a pustkę i cierpienie rozładowują, maskując swój wstyd i karmiąc się innymi ludźmi. Krytykowanie, pogarda, kontrola przynoszą im chwilową ulgę, natomiast są bardzo destrukcyjne dla osób w najbliższym otoczeniu. 5 sposobów, w jakie toksyczni ludzie karmią się innymi Pozorna uprzejmość Jest to sztuczna, narzucająca się uprzejmość, która odgradza od jakiejkolwiek bliskości. Taka osoba nie przyjmuje do wiadomości, że kogoś zezłościła, a ktoś kto złości się na nią, od razu kieruje te uczucia do wewnątrz, jak mógłby być nieuprzejmy dla tak miłej osoby? Złość to jedna z emocji budująca bliskość emocjonalną. W tym przypadku nie jest możliwe ani przyjęcie, ani skierowanie na zewnątrz autentycznej informacji zwrotnej. Maska pozornej uprzejmości często zakładana jest w rodzinie, która wystawiona jest na jakiś czynnik stresujący (np. nałóg któregoś z członków) i ma za zadanie spajać ją, pomimo przeciwności. Jakiekolwiek dodatkowe problemy mogłyby pogrążyć i tak trudną sytuację. Priorytetem staje się utrzymanie status quo. Wściekłość Za wściekłością można się schować jeszcze skuteczniej niż za pozorną uprzejmością. Nikt nie dotrze do takiej osoby, bo wszyscy się jej boją i jej unikają. Nie mogą zdemaskować jej poczucia wstydu i bezwartościowości. Gdy skrytykują, może momentalnie odbić piłeczkę i ukazać ich własne niedostatki, w ten sposób nie musi brać odpowiedzialności za własne zachowanie, ani pozwalać innym zbliżyć się do siebie. Wściekłość jest nieprzewidywalna, odbiera poczucie bezpieczeństwa, sprawia, że ofiara bierze winę na siebie, stara się zrobić wszystko, by uniknąć wściekłości, a ponieważ to niemożliwe (bo nie ona jest przyczyną), zaczyna czuć się bezradna i bezwartościowa, żyje w napięciu, nigdy nie wie, kiedy znów stanie się obiektem ataku. Krytykowanie Jeśli ktoś stawia innych w złym świetle, sam przez chwilę może poczuć się lepiej, odwrócić uwagę od własnych niedostatków i poczucia bezwartościowości. Krytyka słyszana od znaczących osób, jest przyjmowana jako fakt na nasz temat, z czasem staje się naszym własnym głosem. Pogarda Pogarda w stosunku do innych jest często projekcją uczuć, którymi darzymy siebie, ale się do tego nie przyznajemy. Podobnie jak krytyka, pozwala dowartościować się cudzym kosztem, poczuć przez chwilę lepszym, uciec od własnego cierpienia i poprawić humor. Obniżanie cudzego poczucia własnej wartości sprawia, że taka osoba jest mniej zagrażająca. Będzie uległa i niewymagająca, łatwiej można ją kontrolować. Kontrola Kontrola przejawia się w nieujawnianiu emocji (człowiek wtedy czuje się słaby i odsłonięty), to ciągłe trzymanie się na baczności, by nikt nie zaskoczył. Taka postawa uniemożliwia budowanie bliskości. Prowadzi do cierpienia i uczucia pustki. Ponieważ nadmiernie kontrolująca się osoba, nie ma dostępu do życiodajnej energii, jaką daje kontakt z emocjami, może być podatna na nałogi, które przynoszą ulgę i zapełniają pustkę. Przebywanie z osobami, które w ten sposób maskują wstyd i poczucie bezwartościowości sprawia, że przenosi się on na kolejne osoby. Może to wpędzać w perfekcjonizm, by uniknąć krytyki, pogardy czy wściekłości. Jednak niezależnie od liczby osiągnięć, nigdy nie zostaniemy docenieni przez toksyczne osoby, które na potrzeby maskowania swoich niedostatków, zawsze znajdą rysę.
  3. Czakry ,to energetyczne ,niewidzialne , duchowe ośrodki Świadomości Bożej ,lub dary ducha świętego ,a katolicyzm ,adwentyści czy chrześcijanie ,taką tajemną ,ponadczasowsą i świętą wiedzę mistyczną ,chcieliby jak egoiści zachować tylko dla siebie .
  4. Jezusowi Chrystusowi Ciągle po piętach Szatan dreptał ,więc to jest normalne ,kiedyś nie byłem świadomy niewidzialnego zła ,więc myślałem że to pech ,odkąd zająłem się na poważnie rozwojem duchowym ,wiem że Bóg mnie chroni przed Szatanem i Demonami ,no nieraz muszę sam ,to jak staż w pracy -Bóg jako ukochany ojciec duchowy ,nauczyciel i opiekun ,chce być pewny że sam sobie poradzisz z każdym złem w życiu i jak dojrzały człowiek ,nie będziesz potrzebować -Boga Ojca .
  5. Polecam ,sam ją mam i czytałem nieraz ,a jak świadomość duchowa \ zrozumienie wzrasta ,to warto jeszcze raz do niej zajrzeć .
  6. Świat wewnętrzny człowieka – czym on właściwie jest? UKRYTE MECHANIZMY: Myślę, że nie pomylę się zbyt wiele, jeśli postawię tezę, że współcześni ludzie żyją głównie wydarzeniami zewnętrznymi, natomiast pojęcie świata wewnętrznego człowieka traktują raczej jako ekstrawagancki dodatek erudycyjny. W dodatku mało konkretny, abstrakcyjny, a co za tym idzie dalej – bezużyteczny. Współczesny człowiek woli skupiać się na rzeczach namacalnych – na wydarzeniach zewnętrznych, które identyfikuje jako przyczynę swoich różnorodnych stanów psychicznych: jest smutny, ponieważ ktoś go odrzucił, wściekły, bo ktoś się z nim nie zgadza, zawiedziony, gdyż liczył na inny rozwój wydarzeń, etc. Myśląc w ten sposób można w zasadzie przeżyć całe życie, co z większym lub mniejszym powodzeniem czyni większość ludzi. Jednak wskutek takich modus operandi, otaczający nas świat tkwi w obserwowalnej dzisiaj formie. Narzuca ona postrzeganie dotykających nas zdarzeń, jako wypadkowych chaotycznych przypadków: czegoś nieprzewidywalnego, nieopanowanego – a co za tym idzie – niebezpiecznego. Powszechnie dostępna wiedza – niestety – pełna jest pustych frazesów, które wręcz utwierdzają ludzi w tym pogubieniu. Zdarzają się jednak wśród nas tacy Podróżnicy, którzy wskutek różnych scenariuszy życiowych zostają wręcz zmuszeni odkryć, że taka perspektywa patrzenia na rzeczywistość jest bardzo powierzchowna, a praktykowanie jej, na dłuższą metę prowadzi do różnego rodzaju życiowych katastrof. Jednak nie chodzi o to, by każdy odkrywał taką wiedzę samotnie, za każdym razem w wielkim cierpieniu od nowa. Rzecz w tym, by wreszcie włączyła się ona trwale do krwiobiegu świadomości potocznej – by stała się organiczna, naturalna i powszechna – by wreszcie wyparła puste frazesy gotowych, niedziałających „recept” na życie. Świat wewnętrzny człowieka – czym on właściwie jest? Chcąc w skuteczny sposób wytłumaczyć, do czego właściwie odnosi się powyższy termin, napotykamy pewne trudności. Świat wewnętrzny człowieka nadal bowiem zostaje pojęciem ze wszach miar abstrakcyjnym. Gdzie on jest zlokalizowany? Jak wygląda? Jak działa? Odruchowo wiążemy go z hasłami takimi jak wyobraźnia, twórczość, osobiste przemyślenia, którymi się nie dzielimy się z innymi ludźmi. Jednak w istocie jest to twór o wiele bardziej rozbudowany, o znacznie większym niż nam się wydaje, wpływie na zewnętrzne wydarzenia naszego życia. Tymczasem, by nie brnąć w małomówiące, naukowe wyjaśnienia, wyobraźmy sobie, że jest w nas taka przestrzeń, w której żyją różne postaci, funkcjonujące na podobnych zasadach, co komórki oraz mikroby występujące w naszym ciele fizycznym. Postaci te są analogiczne tych, które obserwujemy w życiu codziennym: mama, tata, sąsiad, szef – etc. Posiadają one swoje życie, swoją historię. Występują między nimi rozmaite relacje: kłótnie, napięcia, niesnaski – lecz również przyjaźnie czy miłości. W realny sposób przeżywają one swoje emocje i odczucia, wyrażające się w najrozmaitszych perypetiach oraz scenariuszach, w których uczestniczą. Wszystko to razem tworzy swoisty film, który formatem nie ustępuje największym hollywoodzkim produkcjom. świat wewnętrzny człowieka Wróćmy teraz do analizy: owe wewnętrzne postaci to oczywiście symbole pewnych sił psychicznych – ich obrazy (zdjęcia, kopie). Posiadają one swoje charakterystyczne cechy oraz atrybuty, dzięki którym możemy odróżnić jedne od drugich, czyli nadać im postać. Rodzaj relacji zachodzących między nimi: napięcie, harmonia, kłótnia, rozwód itd. to OGNISKA NASZYCH FAKTYCZNYCH STANÓW PSYCHICZNYCH. Zatem stan psychiczny jest tym, co istnieje pomiędzy owymi postaciami. Zazwyczaj jest tak, że większość z nich jest umiejscowiona w podświadomości ludzkiej, zepchnięta do cienia. Co to znaczy? Chodzi o to, że my, jako obserwator swojego wewnętrznego filmu, nie dostrzegamy jakiegoś istotnego wątku, w którym biorą udział nasze figury wewnętrzne. Taki nieuświadomiony wątek domaga się jednak tego, by być objętym przez strumień światła naszej świadomości. Dlatego – i tu pojawia się mała ekwilibrystyka, więc proszę o chwilę skupienia – ów wątek „przyciąga” do naszego zewnętrznego życia analogiczną względem swojego rdzenia sytuację, dzięki której mamy szansę go rozpoznać. Rdzeń każdego takiego wątku ma charakter emocjonalno – odczuciowy, dlatego działa on jak magnes, popychając nas w kierunku takich strumieni zdarzeń, dzięki którym będziemy mieli szansę go rozpoznać. Funkcjonuje tu zasada: podobne przyciąga podobne. Rozpoznanie takie przebiega więc poprzez proces wcielenia się w rolę którejś z postaci, biorącej udział w pominiętym wątku. Dlatego więc dopiero uczestnictwo w realnym wydarzeniu, które jest podobne do tego, jakie przeżywają postaci z naszego zagubionego, wewnętrznego fragmentu filmowego (np. wyrzucenie z pracy, zdrada męża, bądź też wygrana miliona złotych w totka), jest kluczem do „wpięcia się” w ogólną atmosferę, jaka w nim panuje. Czyli mówiąc prościej – dowiedzenie się o co właściwie chodzi. Z tego co powyższe można więc wysnuć wniosek, że WEWNĘTRZNY ŚWIAT CZŁOWIEKA ma o wiele większe znaczenie i wpływ na rzeczywistość, niż nam się wydaje. Nasza psychika emituje sygnały, które przyciągają nas do sytuacji, będących odbiciem naszych FAKTYCZNYCH STANÓW PSYCHICZNYCH, a nie wyobrażeń na ich temat. Zdarzenia takie identyfikujemy jako życiowe katastrofy – czemu trudno się dziwić, gdyż są zazwyczaj niezwykle obciążające i przytłaczające. Udział w nich daje jednak szansę na weryfikację i zmianę tego, co nie działa w naszym wewnętrznym świecie poprawnie i harmonijnie – takie jest prawdziwe przeznaczenie świata zewnętrznego. To odbicie naszego wnętrza, lustro, w którym możemy się przejrzeć – lustro zaskakująco dosłowne, a nie źródło naszego nieszczęścia oraz niedoli. Jednak jaka jest odruchowa reakcja większości ludzi na to, co widzi w zwierciadle wód swojego życia? Chce stłuc lustro! Jednym z tego przykładów są alegorycznie pojmowane Tabletki Przeciwbólowe, o których pisałam wcześniej w poście pod tym linkiem. Współcześnie identyfikujemy bowiem źródło swojego stanu psychicznego z tym, co dzieje się na zewnątrz, zamiast z tym, co przyciągnęło nas do takiego, a nie innego strumienia zdarzeń. Zazwyczaj nie umiemy powiązać dynamicznego układu sił, znajdujących się w naszym wewnętrznym świecie z obrazem, który objawia powierzchnia zwierciadła – czyli życie. W tym właśnie tkwi przyczyna naszego zagubienia oraz bycia niewolnikiem w gabinecie własnych cieni… Nie potrzeba więc chyba już dalej tłumaczyć, że zbicie lustra nie zmieni oryginału, które jest źródłem obrazu na jego powierzchni, prawda….? http://resharmonica.pl/swiat-wewnetrzny-czlowieka-i-jego-wplyw-na-rzeczywistosc/
  7. Moja Auto-Biografia - Praca W Rozwoju Duchowym -Samo-Doskonaleniu Duszy \ Moralnemu I Samo-dyscyplinie Etycznej \ Wewnętrznej Pokochać wroga Myślę, że każdy człowiek przynajmniej raz miał przyjemność doświadczyć osoby, która wzbudzała w nim bardzo negatywne odczucia i emocje. Powiem więcej- jeśli nigdy nie trafiłeś na kogoś, kto deptał ci po piętach- z całą pewnością należysz do bardzo nielicznej grupy ludzi, których potocznie można by nazwać szczęściarzami. Nie nazwaliby Cie tak jednak Ci, którzy są na ścieżce rozwoju osobistego. Według nich byłbyś raczej człowiekiem pełnym akceptacji, zrozumienia i wewnętrznej harmonii. Dobrowolna praca w celu dostrzeżenia kierujących naszym życiem zależności oraz ich zrozumienia- nie jest zjawiskiem często spotykanym wśród ludzi (choć trend jest zdecydowanie wzrastający). Proces ten wymaga od nas zaangażowania i chęci zrozumienia samego siebie oraz otaczającego świata i taka wewnętrzna potrzeba po prostu albo w nas istnieje, albo jej nie ma. Jeśli jednak pewnego dnia nagle zacznie się w nas tlić iskierka zawierająca w sobie głębokie pragnienie poznania siebie, nie ma już od tego odwrotu. Jest to moment, w którym dobrowolnie poddajemy się procesowi autoanalizy i obserwacji, chłoniemy wiedzę z przeróżnych dostępnych źródeł typu kursy, książki czy tez nauczyciele (którzy zgodnie ze słynnym powiedzeniem Gautama Buddha ‘kiedy uczeń jest gotowy,nauczyciel się pojawi’ znajdują nas właśnie wtedy, gdy ich potrzebujemy). Po pewnym czasie zaczynamy mieć dostęp do naszej intuicji, do wiedzy własnej, niezapożyczonej, która zawsze była i jest częścią naszej duszy. W moim przypadku proces zwiększania świadomości trwał dobrych kilka lat zanim zrozumiałam, ze osoba której nikt nigdy nie zdaje się wchodzić w drogę jest po prostu osoba wewnętrznie zbalansowana. Od bardzo dawna istniało we mnie silne pragnienie, by poznać i zrozumieć siebie, dlatego tez proces ten był u mnie czymś całkowicie naturalnym, był pójściem za głosem mojego serca i sprawiał mi wielka przyjemność. Nie każdy jednak jest pasjonata analizy ludzkich zachowań i wielu z nas wcale nie ma najmniejszej ochoty by poświęcać czas na zagłębianie się w tajniki ludzkiej natury. Podobnie ja nie wykazałabym z pewnością wielkiego entuzjazmu czy tez nawet zainteresowania na myśl o projekcie, który nie jest dla mnie w ogóle interesujący. Uważam jednak, iż dla ułatwienia sobie życia- warto choć bardzo pobieżnie, zapoznać się z kilkoma głównymi zależnościami, które sterują naszymi zachowaniami oraz jednocześnie przyciągają do naszego życia określone sytuacje, osoby i doświadczenia. Dlaczego wiec pojawiają się w naszym życiu osoby, które drażnią nas swoim zachowaniem? Dlaczego w skrajnych przypadkach naszej niechęci do danego człowieka, pojawiają się w nas tak silne emocje jak nienawiść? Myślę, ze każdy z nas bardzo szybko podałby cala listę powodów, dla których czuje niechęć do jakiejś konkretnej osoby lub tez nawet uważa ja za wroga. Lista mogłaby zawierać nielubiane przez nas cechy charakteru naszego nieprzyjaciela jak i sytuacje, w których zostaliśmy w jakiś sposób zranieni przez jego postępowanie. Najprawdopodobniej skupilibyśmy się na drugiej osobie, czyli na zewnętrznym czynnikach, które spowodowały nasze negatywne nastawienie. Z reguły bowiem jest w nas tendencja do koncentrowania swojej uwagi na wszystkim tym, co jest poza nami (czyli na naszych życiowych okolicznościach)- raczej niż na tym, co jest w wewnątrz nas. Ja bardzo często spotykałem osoby, które wywoływały u mnie złość- delikatnie to ujmując 😉 Dodatkowo ta negatywna emocja stawała się we mnie jeszcze silniejsza poprzez fakt, iż za żadne skarby nie chciałam dać po sobie znać mojego aktualnego stanu emocjonalnego. W środku wszystko mogłoby się we mnie dosłownie gotować, natomiast na zewnątrz widniał przytwierdzony na stale do mojej twarzy wielki uśmiech o kształcie rogala. W rezultacie wieczorami nie bardzo wiedziałam jak w poszukiwaniu ulgi mogę jeszcze wykręcić twarz , która była całkowicie zesztywniała od mojego nieustającego księżycowego uśmiechu. Winnych za moje złe samopoczucie oczywiście poszukiwałem w swoim otoczeniu. Jeżeli kogoś nie lubiłem, jeśli ktoś mnie denerwował czy tez wyrządził mi jakaś krzywdę- to jego obwiniałem za dany obrót spraw. Przecież to on był wszystkiemu winny, jest to chyba oczywiste prawda???? Ten ktoś- na przykład, odzywał się do mnie w sposób niegrzeczny lub nawet chamski. Albo przypuśćmy, ze mnie okłamał, oszukiwał a możne uważał mnie za taki i owaki….potencjalne powody wymieniać można by godzinami. W rezultacie czujemy się całkowicie usprawiedliwieni, bo znamy logiczna, namacalna przyczynę swoich negatywnych emocji. Mało tego- często mamy poczucie bycia ofiara sytuacji a nasza niechęć do wroga wciąż narasta. Kim jest nasz wróg? Otóż, jeśli choć na chwile zechcemy dokładniej przyjrzeć się samemu sobie, naszym reakcjom i odczuciom, które wzbudza w nas i potęguje zachowanie drugiej osoby- możemy odkryć coś niezwykle interesującego a zarazem zaskakującego o samym sobie…. Większość z nas nie zdaje sobie bowiem sprawy jak wielka szansa na odkrycie prawdy o własnej osobie kryją nasze interakcje z ludźmi. Kontakty z innymi osobami wyzwalają w nas pozytywne bądź tez negatywne odczucia. Oczywiście, wolelibyśmy doświadczać tylko tych należących do pierwszej kategorii, gdyż wówczas nie wchodzimy w żadnego rodzaju konflikty z otoczeniem. Warto jednak zauważyć, ze kiedy ludzie są dla nas mili, przyjaźni i kochający- tak łatwo się nam z nimi współżyje, ze brakuje w nas pewnego rodzaju bodźca do odkrywania i uleczania stłumionych, ciemnych części naszego ja, części których często nie jesteśmy świadomi. W rzeczywistości, ci którzy wywołują w nas najgorsze, najpotężniejsze emocje i reakcje- są naszymi najlepszymi NAUCZYCIELAMI. Kiedy trafiają na nasze czule punkty- nasze reakcje są często dość intensywne. Reakcje te mogą być również zaobserwowane w naszym fizycznym ciele jako poczucie niepokoju w okolicach splotu słonecznego, górnej części klatki piersiowej czy tez głowy. Nasz oddech może stać się szybszy i krótszy, temperatura naszego ciała wyraźnie wzrasta a serce zaczyna bić szybciej. Możemy odczuwać przypływ smutku, gniewu, żalu czy tez poczuć się zranieni. Możemy poczuć się odrzuceni, zawstydzeni, zazdrośni, winni, wystraszeni lub tez zauważyć u siebie szereg innych możliwych niekomfortowych emocji. Ktoś coś powiedział lub tez coś zrobił, co wyzwala w nas stare przekonanie czy tez uaktywnia pamięć- tym samym wywołując w nas coś, co ciągle w nas drzemało czekając na taki właśnie moment pobudzenia. Zasadnicza kwestia jest zrozumienie jednak, iż NIKT NIE MOŻE WYWOŁAĆ/WZBUDZIĆ W NAS NICZEGO CZEGO NIE TŁUMIMY/SKRYWAMY SAMI W SOBIE. Jeśli otworzymy się na tyle, by choć rozważyć możliwość prawdziwości powyższego stwierdzenia- możemy dojść do wniosku, iż w rzeczywistości- ludzie, którzy budzą w nas negatywne emocje są naszą wielką szansą na wewnętrzne uzdrowienie. Pokazując to na konkretnym przykładzie- załóżmy, na przykład, ze ktoś czuje się wiecznie poniżany i krytykowany przez współpracownika, szefa czy tez jakaś inna obecną w jego życiu osobę. Za każdym razem, gdy wchodzi w interakcje z ta osobą, odczuwa do niej niechęć i stara się jak najszybciej zakończyć rozmowę. Pojawia się wówczas u niego poczucie bycia gorszym, zawstydzenie, poczucie bycia ofiarą, złość czy też jakaś inna nieprzyjemna emocja. Zakorzenione w nas, od dziecka wyuczone automatyczne zachowanie skłania do obwiniania wspomnianego powyżej współpracownika/szefa za wywołane u nas reakcje. W rzeczywistości jednak, jeśli zaryzykujemy i zechcemy bliżej przyglądnąć się samemu sobie- dostrzeżemy, iż emocje wywołane w trakcie kontaktu z tą osobą- są obecne ponieważ to my sami odczuwamy w stosunku do siebie pewnego rodzaju niechęć, brakuje nam poczucia własnej wartości czy tez samoakceptacji. Gdybyśmy nie mieli tego typu przekonań na swój temat (a mogą być one tak głęboko ukryte w naszej podświadomości, ze w ogóle nie zdajemy sobie z nich sprawy)- wówczas zachowanie tej osoby nie wzbudziłoby w nas żadnych emocji, byłoby całkowicie neutralne. Ponadto, ponieważ w naszym polu energetycznym nieustannie przenosimy tłumione w nas emocje- będziemy stale nieświadomie przyciągać do siebie ludzi i sytuacje, które pobudzają w nas te skryte, negatywne aspekty naszego ja. Dostrzegając większy obraz tego co się ‘nam przytrafia’ – wszystko to jest bardzo pozytywne i dzieje się po to, by pomoc nam wyzwolić się spod ciężaru tego negatywnego, utrudniającego nam życie ładunku. Tak wiec, nasi wrogowie na głębszych płaszczyznach egzystencji, są tak naprawdę naszymi sprzymierzeńcami. Są to osoby, dusze- które pomagają nam uwolnić się od wszelkich ograniczających zachowań, ciężkich emocji i reakcji. Nie są one oczywiście świadome tych wyższych, ukrytych celów swojego postępowania. My jednak, gdy już zrozumiemy ten niezwykle intrygujący proces będący nieodłączną częścią naszego życia- możemy podchodzić z większym dystansem do tych, którzy ciągle działają nam na nerwy. Być może nawet może ich z wdzięczności pokochać…. Mam nadzieje, ze temat mojego pierwszego artykułu, wydal Ci eis ciekawy i zainspirował do przemyśleń. Jeśli masz jakieś pytania czy tez wątpliwości związane z powyższym zagadnieniem- pisz proszę śmiało, a ja odpowiem z wielka przyjemnością 🙂 Jeżeli zainteresowała Cie tematyka ukrytych aspektów naszego Ja i Chciałbyś/Chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat (a możne nawet podjąć samodzielnego ich odkrywania)- polecam Ci ta niezwykła książkę napisana przez niesamowitą kobietę- Debbie Ford. Debbie poświeciła większość swojego życia tematyce związanej z rozwojem osobistym oraz transformacja. Jest ona autorka kilku bestsellerów, a także międzynarodowym ekspertem z zakresu potencjału ludzkiego. Jej książka znajdująca się pod poniższym linkiem jest naprawdę warta polecenia. Efekt cienia. Podwójna natura źródłem Twojej siły W jednej z najbardziej znanych scen w „Gwiezdnych wojnach” nauczyciel Luke'a Skywalkera ostrzega swojego młodego adepta przed przejściem na ciemną stronę mocy. Mrok, który został przedstawiony w tym filmie istnieje także w naszym życiu. I, zupełnie jak w filmie, daje on nieskończone możliwości osobom, które z niego korzystają. Jedyna różnica polega na tym, że w prawdziwym życiu nie ma on nic wspólnego ze złem! Autorka była na skraju upadku – zarówno finansowego jak i moralnego. Zdała sobie jednak wtedy sprawę z istnienia swojego cienia i go zaakceptowała. Z osoby balansującej na krawędzi przemieniła się w jednego z największych nauczycieli duchowych, bestsellerową autorkę New York Timesa i bliską współpracowniczkę Deepaka Chopry. Dziś daje każdemu z nas możliwość dokonania podobnej metamorfozy we własnym życiu. W tej książce znajdziesz definicję cienia oraz zaskakujące rezultaty przeprowadzonych nad nim badań. Poznasz również niezawodne ćwiczenia do pracy nad tym, co w Tobie mroczne bądź negatywne. Przeszłość ukształtowała tkwiący w Tobie mrok. Zamiast się go wypierać, lepiej go wykorzystać do własnych celów. Niejednokrotnie najgorsze cechy można bowiem przekuć w najcenniejsze cnoty. Autorka opisała liczne historie osób, którym się to udało. Ty też możesz do nich dołączyć!
  8. Hi

    Witaj
  9. Nie przelmuj się ,pamiętaj żaden prorok Boga nie jest mile widziany i poważnie traktowany w swoim kraju ,ja myślisz mam lekko w życiu ,ale się nie poddaję - Chrystus ,Budda ,Martin Luter King ,Dalajlama , i inni mistrzowie duchowi ,święci , mistycy ,reformatorzy religijni ,i wielu innych w historii ,oni wszyscy zmagali się z niewiedzą ,zabobonami i przesądami ludzkimi ,i jak Boży Wojownicy Przekazywali Prawdę Uniwersalną i Odwieczną ,nawet gdy groziło to śmiercią . Co do zapachu to jest to zwykły materialny zmysł , natomiast uczysz ludzkość jak dzieci ,uczy dorosły poprzez przykład jak być bardziej dojrzałym i świadomym , że to duchowy zmysł ,nad-przyrodzony - empatia ,mam coś dla ciebie -https://pieknoumyslu.com/duchowosc-psychologia-zaleznosci/?fbclid=IwAR1bGqXgvz-zF0ePgMLBxoX0eoxll3-SnYVmtvAY7ThOyw-b5hxXmj3_z7A
  10. Wiesz opisujesz coś podobnego do mnie ,jesteś jak ja Chrystusem , Bożym Prorokiem ,Egzorcystą ,uzdrowicielem duchowym ,zmagającym się z niewidzialnym złem ,ludzie nie mają o tym pojęcia ,choć ich uzdrawiasz -ich karmę czy podświadome kompleksy i stłumienia te negatywne ,nawet z poprzednich wcieleń ,przejmujesz telepatycznie ,w sobie przetwarzasz [duchowa praca ,wewnętrzna ] i uzdrawiasz innych w ten sposób ,nawet na wielkie odległości ,metaforycznie to zmagasz się z demonami ,szatanem i złymi duchami , a dosłownie to podświadome zło ludzkie ,to bio-energoterapia ,lub mistrzostwo REI KI . Pozdrawiam .
  11. Nie rób drugiemu ,co tobie nemiłe ,nie oceniaj/nie grzesz -pychą ,samo-zadowolenem,plotkami , obmową ,myślą ,mową , uczynkiem i zaniedbaniem/zaniechaniem ,bo dobro jak i zło wraca wielokrotnie z czasem do nadawcy .
  12. Witaj ,Brzuch - jelita ,żołądek i wątroba ,to 3-cia czakra -Manipura ,psychicznie to podświadomość ,zalecenia - żółty kolor ,itp
  13. Stopnie wtajemniczenia w Kursie cudów Czy jesteś wtajemniczonym, czyli mistykiem Kursu cudów? Stawiasz sobie pytanie, jak głęboko sięgasz w tajemnicę Wszystkiego? Czy są tu do osiągnięcia jakieś poziomy? Pytasz o to Jezusa, bo domyślasz się, że On wie? Mówi przecież, że ludzkość pogrążona we śnie, więc nie widzi Rzeczywistości. Ludzie przypuszczają, że to co widzą oczami ciała, istnieje naprawdę. Że oczy wiernie oddają rzeczywistość. A przecież Jezus mówi, że oczy widzą tylko to, co nierzeczywiste. Jak widać istnieje diametralna różnica między poglądem powszechnym, a nauką Jezusa. (foto: progressiveprophetess.blogspot.com) Czy jesteś mistykiem, i wierzysz, że istnieje ukryta przed oczami ciała tajemnicza rzeczywistość? Czy chciałbyś ją jakoś dostrzec? Tak się szczęśliwie składa, że Jezus nie tylko mówi ci o tym, ale także podaje konkretne ćwiczenia, które doprowadzą cię do posiadania takiej zdolności. Zapytam jednak jeszcze, jak sądzisz, czy tego rodzaju umiejętności są celem ćwiczeń duchowych? Jezus odpowiada na wszystkie postawione powyżej pytania. Oto stopnie wtajemniczenia mistyka Kursu cudów Ćwiczenie przy pomocy oczu ciała, które jest przejawem determinacji Widzenie duchowe, które jest cudem postrzegania Objawienie, które jest celem i darem Bożym Przekazanie wyjaśnień braciom w zwykły sposób Przekazanie wiedzy z umysłu do umysłu Od widzenia oczami ciała – do duchowego widzenia Chrystusowego Tak zostało wytworzone twoje tak zwane „widzenie”. Tą funkcję powierzyłeś oczom swojego ciała, ale to nie jest prawdziwe widzenie. To jest wytwarzanie wyobrażeń. Ono zajmuje miejsce widzenia, zastępując iluzjami widzenie duchowe. Prawdziwe duchowe widzenie jest nie tylko nieograniczone przez przestrzeń i odległość, ale jest ono całkowicie niezależne od oczu ciała. Jedynym jego źródłem jest umysł. Jeśli wybierzesz widzenie ciała, ujrzysz świat oddzielenia, niepowiązane rzeczy i zdarzenia, które w ogóle nie mają sensu. Ktoś pojawia się i znika gdy przyjdzie mu umrzeć, ktoś inny jest skazany na cierpienie i utratę. Ale gdy wybierzesz ducha, całe Niebiosa skłonią się w twą stronę, by dotknąć twych oczu i błogosławić twoje święte widzenie, żebyś już więcej nie oglądał tego świata ciał, z wyjątkiem sytuacji, gdy je uzdrawiasz, pocieszasz i błogosławisz. Tak jak ego chciałoby ograniczyć twoje postrzeganie swych braci tylko do ciała, tak samo Duch Święty chciałby wyzwolić w tobie widzenie duchowe i pozwolić ci ujrzeć emanujące z nich Wielkie Promienie, tak nieograniczone, że sięgają do Boga. Ta zamiana zwykłego widzenia na widzenie duchowe dokonuje się właśnie w świętej chwili. Trzeba jednak, byś dokładnie się nauczył, co taka zmiana za sobą pociąga, abyś był gotów uczynić ją trwałą zmianą. Gdy taka gotowość się u ciebie pojawi, wówczas to widzenie duchowe już cię nie opuści, gdyż ono jest trwałe. Kiedy już zaakceptujesz je jako jedyny rodzaj postrzegania, jakiego chcesz, zostanie ono przetłumaczone na wiedzę, dzięki roli, jaką Sam Bóg odgrywa w Pojednaniu, albowiem jest to jedyny krok w Pojednaniu, jaki On rozumie. Stanie się to niezwłocznie, gdy tylko będziesz na to gotowy. Bóg jest gotowy już teraz, ale ty jeszcze nie. Widzenie duchowe jest darem Boga. Jest ono rozdawane szybko i chętnie każdemu, kto wyraża chęć, by widzieć swego brata bezgrzesznym. Poprzez przebaczenie odnajdujesz widzenie Chrystusowe i uwalniasz się na zawsze od wszelkiego cierpienia. Widzenie Chrystusowe jest cudem, w którym są zrodzone wszystkie cuda. Jest ich źródłem, które pozostaje z każdym cudem, który dajesz, a jednak wciąż pozostaje twoim. Jest więzią poprzez którą dający i otrzymujący są już tu na ziemi zjednoczeni, tak jak są jednością w Niebie. Ograniczenia widzenia duchowego, które jest tylko świętym postrzeganiem Nawet postrzeganie Ducha Świętego, tak doskonałe, jak doskonałe może być postrzeganie, jest w Niebie bez znaczenia. Postrzeganie, pod Jego przewodnictwem, może dotrzeć wszędzie, ponieważ widzenie Chrystusowe spogląda na wszystko w świetle. Jednak żadne postrzeganie, jak by nie było święte, nie będzie trwać wiecznie. Prawdziwe widzenie duchowe jest naturalnym postrzeganiem będącym właściwością wzroku duchowego, ale wciąż jest ono raczej korekcją, niż faktem. Widzenie duchowe jest symboliczne, a zatem nie jest środkiem uzyskiwania wiedzy. Jest ono jednak środkiem służącym właściwemu postrzeganiu, sprowadzającym je do odpowiedniej dziedziny cudu. „Widzenie Boże” byłoby więc raczej cudem niż objawieniem. Sam fakt, że jest wymagane postrzeganie, całkowicie usuwa to doświadczenie z dziedziny wiedzy. Właśnie dlatego wszelkie duchowe wizje, chociażby nawet święte, są nietrwałe. Od widzenia duchowego do objawienia – poznania bezpośredniego, czyli do wiedzy Cuda są jedynie środkiem, a objawienie celem. Gdyż kiedy powracasz do swej pierwotnej formy komunikowania się z Bogiem poprzez bezpośrednie objawienie, potrzeba cudów zanika. Cud jest narzędziem kontrolowania czasu do twojej natychmiastowej dyspozycji. Jednak tylko objawieniepoza to wykracza, nie mając w ogóle nic wspólnego z czasem. Jeśli cudajednoczą cię bezpośrednio z twoim bratem, to objawienie jednoczy cię bezpośrednio z Bogiem. Objawienie ma bardzo osobisty charakter i nie da się go sensownie wytłumaczyć. Właśnie dlatego jakakolwiek próba opisania go przy użyciu słów jest niemożliwa. Objawienie wywołuje jedynie przeżycia i doznania. Cuda natomiast powodują określone działania. Są one teraz bardziej użyteczne ze względu na swą interpersonalną naturę. W tej fazie nauki działanie cudów jest ważne, ponieważ wolności od lęku nie można na tobie wymusić. Objawienie jest dosłownie niewymowne, ponieważ jest to doświadczenie nie dającej się wyrazić słowami miłości. Duch Święty pośredniczy w przekazie informacji z poziomu wyższego na niższy, utrzymując bezpośredni kanał komunikacyjny od Boga do ciebie, otwarty na objawienie. Objawienie nie jest dwustronne. Przepływa ono od Boga ku tobie, ale nie od ciebie ku Bogu. Masz pracę do wykonania Nie ma potrzeby dalszego wyjaśniania tego, czego nikt na tym świecie nie może zrozumieć. Gdy nadejdzie objawienie twej jedności, zostanie wówczas poznane i w pełni zrozumiane. Teraz mamy pracę do wykonania, gdyż ci, którzy pozostają w czasie, mogą rozmawiać o rzeczach poza czasem i usłyszeć wyjaśnienie, że to, co ma nadejść, jest już przeszłością. Jednak jaki sens mogą mieć te słowa dla tych, którzy wciąż liczą godziny i według nich wstają, pracują i idą spać? Wystarczy więc, żeby twą pracą do wykonania było odegranie swojej roli. Zakończenie musi pozostawać dla ciebie niejasne, dopóki nie wypełnisz tej roli. To nie ma znaczenia. Albowiem twoja rola jest tym, od czego zależy cała reszta. Gdy podejmujesz się wyznaczonej ci roli, zbawienie przybliża się trochę do każdego niepewnego serca, które jeszcze nie bije w zgodnym rytmie z Bogiem. Bóg zachował dla ciebie twoje Królestwo, lecz nie może On współdzielić z tobą Swej radości, dopóki nie poznasz jej swoim całym umysłem. Objawienie nie wystarcza, ponieważ jest ono tylko przekazem od Boga. Bóg nie potrzebuje, by objawienie zostało Mu zwrócone, co oczywiście byłoby niemożliwe, lecz chce On niewątpliwie, by zanieść je innym. Samego objawienia nie można przekazać; jego treści nie da się wyrazić, ponieważ jest ono czymś bardzo osobistym dla umysłu, który je otrzymał. Może ono jednak zostać zwrócone przez ten umysł innym umysłom, poprzez nastawienie i poglądy, jakie przynosi wiedza pochodząca z tego objawienia. http://kurs-cudow.pl/stopnie-wtajemniczenia-w-kursie-cudow
  14. Jeśli źle sypiasz, będziesz miał kłopoty z pamięcią i koncentracją. Bezsenność sprawia też, że zaciera się granica między jawą a snem. A śpimy coraz mniej. Jeszcze kilkanaście lat temu niewyspany chodził co trzeci dorosły Polak, dziś już co drugi. Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Snu. Już jedna nieprzespana noc nie dość, że utrudnia zapamiętywanie, to może także fałszować wspomnienia. Sprawić, że zaczniemy opowiadać historie, w których rzekomo uczestniczyliśmy, a które nigdy się nie wydarzyły – ostrzega dr Kimberly Fenn z Michigan State University . Uczona dowiodła tego w eksperymencie z udziałem 104 studentów. Połowie ochotników pokazała wieczorem zdjęcia z symulowanego włamania, a potem dała im do przeczytania artykuł, który zawierał informacje sprzeczne z tym, co badani widzieli wcześniej na fotografiach. Na przykład w tekście napisano, że złodziej włożył portfel do kieszeni w spodniach. Na zdjęciu zaś wyraźnie było widać, że chowa go do kieszeni kurtki. Po tej lekturze część studentów miała czuwać przez całą noc, część poszła spać, ale nie na dłużej niż pięć godzin, co było dla nich zdecydowanie za mało, a część mogła się wyspać do woli. Okazało się, że studenci, którzy po bezsennej lub źle przespanej nocy oglądali zdjęcia i czytali tekst, zapamiętali niewiele szczegółów włamania. Na dodatek mylili fakty i dodawali informacje, których nie było ani na fotografiach, ani w artykule. Takich problemów nie mieli wypoczęci uczestnicy badania. – Wykazaliśmy, że kłopoty z pamięcią i odróżnieniem fikcji od prawdy pojawiają już wtedy, gdy śpimy zbyt krótko, a nie dopiero, gdy zarwiemy całą noc – komentowała dr Fenn. „Wyśpij się porządnie! Zobacz ofertę wygodnych łóżek!” Już sto lat temu naukowcy przekonywali, że sen jest niezwykle ważny dla pamięci. Gdy leżymy pogrążeni we śnie, z wyłączoną niemal całkowicie świadomością, głusi i ślepi na bodźce otaczającego nas świata, mózg ma wreszcie spokój i może intensywnie popracować. Przywraca wtedy połączenia między komórkami nerwowymi. Dzięki temu może porządkować nowe wiadomości i integrować je ze starymi wspomnieniami. W dzień jesteśmy nieustannie bombardowani informacjami, więc po prostu nie ma na to czasu. Wydawało się, że sen, nawet jeśli jest krótki, wystarczy, by przyswoić sobie i uporządkować wszystkie zdobyte w ciągu dnia informacje. Tak dobrze jednak nie jest. Mózg potrzebuje na to czasu. Ile? – To zależy, ale większość dorosłych potrzebuje nieco ponad siedem godzin snu na dobę – mówi dr Michał Skalski z Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. dr Michał Skalski„Większość dorosłych potrzebuje nieco ponad siedem godzin snu na dobę". Tymczasem wiele osób uważa, że jest to czas stracony, i śpi coraz krócej. Jeszcze kilkanaście lat temu niewyspany chodził co trzeci dorosły Polak, dziś już co drugi – wynika z badania TNS Polska. Aż 55 procent z nas śpi w tygodniu pracy krócej niż siedem godzin na dobę, a co czwarty Polak – krócej niż sześć godzin na dobę. Podobnie jest we wszystkich krajach Zachodu. To złe wiadomości, skoro już jedna nieprzespana noc poważnie zaburza pamięć. Ale nie tylko. – Niewyspani nie jesteśmy w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Mózg nie zwraca bowiem wówczas uwagi na potencjalne zagrożenia – ostrzegają naukowcy z amerykańskiego Duke University. Dowiedli, że osoby niewyspane mają większą potrzebę zdobycia nagrody i nie są w stanie przewidzieć zagrożeń ani konsekwencji ryzykownego postępowania. Przy użyciu funkcjonalnego rezonansu magnetycznego uczeni wykazali także, jak pracuje mózg osoby wyspanej i takiej, która zarwała jedną noc. Różnice były zaskakujące, mimo że w eksperymencie wzięli udział młodzi (średnia wieku wynosiła 22 lata) i zdrowi ochotnicy. Wydawało się, że młody organizm nie odczuwa skutków jednej nieprzespanej nocy. Uczestnicy badania mieli podejmować decyzje finansowe najpierw po normalnie przespanej nocy, a potem po zarwanej. Kiedy byli niewyspani, podczas gier losowych wybierali opcje, które dawały większą szansę wygranej. Nie zwracali przy tym uwagi na ryzyko związane z wyborem. Ich zachowanie doskonale było widać na obrazie z rezonansu magnetycznego. Po zaledwie jednej nieprzespanej nocy wyjątkowo aktywne były te regiony mózgu, które odpowiadają za emocjonalną ocenę sytuacji. Mniejszą aktywność zanotowano zaś w rejonach warunkujących racjonalny osąd skutków postępowania. Skoro wiadomo, że już jedna nieprzespana dobrze noc zaburza pamięć, to co się dzieje, gdy nie dosypiamy przez wiele dni? – Zależność jest prosta: im większy deficyt snu, więcej nieprzespanych nocy, tym większe kłopoty – mówi dr Skalski. Po 30 godzinach bez snu nie dość, że szwankuje pamięć i trudniej jest podjąć rozsądne decyzje, to w dodatku czas reakcji jest dłuższy niż na początku eksperymentu – wykazali kilka lat temu naukowcy z Katedry i Zakładu Higieny i Epidemiologii Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu. Zdaniem dr. Skalskiego człowiek może wytrzymać bez snu jedną, co najwyżej dwie doby. Po trzeciej nieprzespanej nocy nie jest już w stanie właściwie wykonać powierzonych mu zadań. Ma bowiem omamy i halucynacje. Potwierdziły to badania, w których żołnierzom nie pozwalano zasnąć i zmuszano do ciągłego maszerowania. Okazało się, że niektórzy z nich po dwóch bezsennych dniach rozmawiali z kolegami, których wcale obok nie było. Halucynacje miał też 28-letni docent z uniwersytetu stanu Iowa, który w roku 1896 wziął udział w pierwszym na świecie badaniu nad skutkami długotrwałej bezsenności. „Już drugiej nocy mężczyzna miał iluzje, skarżył się, że podłoga pokryta jest kleistą substancją lub że nie może chodzić, gdyż wznieca tumany okruchów. Jeszcze później zdawało mu się, że w powietrzu unoszą się kolorowe płatki” – pisze w „Tajemnicach snu” prof. Alexander Borbély, który przez wiele lat kierował pracownią klinicznych i doświadczalnych badań nad snem na uniwersytecie w Zurychu. Po 90 godzinach w obawie o zdrowie mężczyzny eksperyment przerwano. Podobne problemy miał Randy Gardner, 17-latek z Kalifornii, który w roku 1964 postanowił pobić rekord świata w niespaniu. Już drugiego dnia eksperymentu nie potrafił się skupić i odczuwał zmęczenie. Trzeciego dnia stał się nieprzyjemny, wręcz agresywny wobec przyjaciół, którzy wspierali go podczas bicia rekordu. Zaczął też niewyraźnie mówić. „Czwartego dnia stał się drażliwy i nieufny, zdradzał poważne zaburzenia pamięci i przeżywał sny na jawie” – pisze prof. Borbély. Wydawało mu się, że jest potężnie zbudowanym czarnoskórym futbolistą, co było o tyle zaskakujące, że Randy był biały i dość drobnej postury. Zachowanie nastolatka z Kalifornii niczym nie różniło się od reakcji innych osób pozbawionych snu. Po dwóch dniach czuwania ochotnicy mieli tak poważne kłopoty z koncentracją, że zasypiali, jeśli rozwiązanie testu wymagało czasu i skupienia, a zbudzeni przez prowadzącego doświadczenie upierali się, żenie spali. Jedno z takich zadań polegało na tym, że uczeni przez 10 minut co sekunda wyświetlali na ekranie jedną literę alfabetu. Badany miał nacisnąć przycisk, gdy ukazywała się litera X, która stanowiła 52 procent prezentowanych znaków. Po trzech dniach bezsenności uczestnicy eksperymentu albo w ogóle nie reagowali na tę literę, albo naciskali klawisz, gdy pojawiała się inna. Trzeciego dnia wszyscy mieli też zły humor, byli rozdrażnieni, otępiali, nie śmieszyły ich żarty, a w razie nieporozumień zachowywali się grubiańsko. „Jeszcze spełniali polecenia kierownika badań, ale nie umieli działać samodzielnie. Częste są w tym okresie wahania nastroju. Drażliwość i chandra przechodzą nagle w podekscytowanie i nadgorliwość – dodaje prof. Borbély. – Częste są także iluzje, na przykład wzrokowe, to znaczy fałszywe spostrzeżenia dotyczące rzeczywistych przedmiotów. Granica między snem a czuwaniem jest płynna. Powierzchnie falują, podłogę oblepia pajęczyna, jakieś postacie nie wiadomo skąd się wynurzają i znikają. Zdarzają się też iluzje słuchowe – w szumie cieknącej z kranu wody przemawiają nieznane im głosy”. Wielu ma również tak zwany objaw kapelusza. Na głowie czują ucisk w kształcie obręczy, jak gdyby nosili kapelusz. Nie jest wykluczone, że już wtedy niedobór snu zaczyna niszczyć komórki nerwowe w mózgu. Prof. Sigrid Veasey z University of Pennsylvania School of Medicine wykazała, że myszy z deficytem snu takim samym jak ludzie po trzech źle przespanych nocach straciły nawet 25 procent komórek w rejonie pnia mózgu zwanym tworem siatkowatym. Obszar ten jest odpowiedzialny między innymi za czuwanie, przytomność i sen. Jeśli zaś bezsenność trwa dłużej niż cztery dni, ludzie zaczynają mieć urojenia. Stają się nieufni i podejrzewają, że za ich plecami dzieją się dziwne rzeczy. Jeden z badanych uważał, że dosypuje mu się czegoś do kawy, inny był przekonany, że jacyś nieznani sprawcy próbują go zabić. Prosił więc żonę, by jak najszybciej zawiadomiła policję. „Zdarza się też głęboka depersonalizacja. Badany nie jest pewien własnej tożsamości, a zwykłe otoczenie wydaje mu się obce” – pisze prof. Borbély. Randy wytrwał bez snu 264 godziny i 12 minut (11 dób). W ostatnim dniu eksperymentu zapewniał, że czuje się dobrze i jest zadowolony z udziału w badaniu, wypowiadał się logicznie i zachowywał normalnie. Kiedy jednak został poproszony o wykonanie prostego obliczenia – miał od stu odejmować kolejne siódemki, zatrzymał się nagle przy liczbie 65. Zapytany, dlaczego przestał liczyć, przyznał, że nie pamięta, co miał zrobić. Nie wiadomo, czy rekord Randy’ego to kres ludzkich możliwości. Więcej takich eksperymentów ze względów etycznych nie przeprowadzano. W badaniach na zwierzętach dowiedziono jedynie, że brak snu może zabić, i to szybciej niż brak jedzenia. W roku 1989 Allan Rechtschaffen z University of Chicago wykazał, że po około trzech tygodniach szczury pozbawione snu umierały. Przyczyną było wyniszczenie organizmu spowodowane długotrwałym stresem, jaki odczuwały w bezsenne dni i noce. Gryzonie miały podwyższoną temperaturę, były wychudzone i nadmiernie pobudzone. Kilka lat później naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin odkryli, że w czasie bezsennych nocy mózg zwierząt próbuje się chronić. Niektóre jego partie przechodzą w tryb snu. Im dłużej gryzoniom nie pozwalano zasnąć, tym więcej komórek mózgowych przysypiało na krótki czas. Podobny mechanizm obronny zachodzi zapewne także u ludzi – przekonują na łamach „Scientific American” wybitni badacze snu Giulio Tononi i Chiara Cirelli, profesorowie psychiatrii z University of Wisconsin-Madison. „Jeśli długo nie śpimy, część komórek nerwowych niepostrzeżenie ucina sobie drzemkę. Dzięki temu mózg może dokonać napraw w połączeniach między nimi i uporządkować zgromadzoną w ostatnim czasie wiedzę. Trzeba tylko zadać sobie pytanie, ile przypadków błędnego osądu, głupich pomyłek i podłego nastroju wynika z lokalnego snu mózgu przemęczonych ludzi, którzy wierzą, że są w pełni zbudzeni i całkowicie się kontrolują” – piszą Giulio Tononi i Chiara Cirelli. Uczeni przekonują, że wyspać się na zapas nie można. Tak jak nie da się zawczasu najeść i napić. https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/jak-brak-snu-niszczy-nasz-mozg-nawet-nie-zdawaliscie-sobie-z-tego-sprawy/c550m5l?fbclid=IwAR2XzhUiOd1YrdzDQc06KE98mqKG6lWJpQd7PlDfWnqKapCaOi05mwrQuCk
  15. 7 darów Ducha Świętego Najwyższy czas, aby podsumować ten etap wspólnej drogi i spojrzeć na całość przypomnianej wiedzy o znaczeniu darów Ducha Świętego: Dar bojaźni Bożej - uświadamia wielkość i miłość Boga. Buduje postawę zawierzenia, dziękczynienia i uwielbienia. Kształtuje duchowość dziecięctwa Bożego, aby wytrwać w modlitwie. Dar pobożności - pozwala dostrzec w Bogu Ojca. Pobudza do odpowiedzi na Jego miłość konkretnymi aktami kultu i czynami chrześcijańskiego miłosierdzia. Nie pozwala na stawianie spraw doczesnych ponad ani na równi z Bożą chwałą. Nieustannie odnawia więź z Jezusem, sprawiając, że posłuszeństwo Jego nauce wynika z zaufania, a nie z nakazu. Dar rady - w konkretnych sytuacjach pomaga podjąć bez wątpliwości i błędu subiektywizmu właściwą decyzję. Podpowiada najlepszy sposób postępowania. Uzgadnia ludzkie plany z tym, czego Bóg oczekuje. Dar męstwa - udziela wytrwałości i odwagi potrzebnych do życia zgodnego z wolą Bożą. Dodaje sił w trudnościach. Mimo przeciwności umożliwia publiczne wyznanie i obronę wiary. Dzięki niemu możliwa jest ewangelizacja, wytrwanie w powołaniu i otrzymanej misji do końca życia. Dar rozumu - ułatwia zrozumienie Pisma Świętego i nauczania Kościoła. Pozwala dostrzec sens Bożych przykazań i wymagań społeczno-moralnych. Cele i wartości, które pozwala pojąć dar rozumu, dzięki darowi umiejętności stają się przedmiotem pragnień. Ale zaczynamy je naprawdę miłować dopiero dzięki mądrości. Dar umiejętności (wiedzy) - z jednej strony ukazuje, piękno i logikę, a z drugiej niedoskonałość i ogranicze-* nia stworzeń oraz względność dóbr materialnych. Kieruje ludzkie tęsknoty ku Bożej doskonałości. Tłumaczy zamysły Bożej Opatrzności obecnej w różnych wydarzeniach. Dar mądrości - prowadzi do głębszego poznania Chrystusa. Jednoczy myśli i działania z wolą Bożą. Dzięki niemu możliwe jest miłowanie tego, co Bóg kocha. Człowiek wtedy "znajduje upodobanie w tym, co Boskie." Dar ten pozwala zaakceptować świat, a zwłaszcza miłować bliźnich ze względu na Boga oraz ich ostateczny cel (zbawienie). W tym kontekście ciekawe jest przedstawienie Maryi, Matki Bożej jako modelu współpracy z darami Ducha Świętego: "Maryja jest Matką najczystszą (dar bojaźni i cnota umiarkowania), Matką dobrej rady i Panną roztropną (dar rady i cnota roztropności), Panną wierną (dar rozumu i cnota wiary), Wieżą Dawidową (dar i cnota męstwa), Zwierciadłem sprawiedliwości (dar pobożności i cnota sprawiedliwości), Stolicą mądrości (dar mądrości i cnota miłości), Bramą niebieską (dar umiejętności i cnota nadziei)" (L. Lecuru).
  16. Prawdziwa chrześcijańska wiara ,to nie są tylko modlitwy ,wierzenia i bierne czekanie na cud ( nie jeden człowiek już się zawiódł idąc tą drogą ,jest to bowiem najlepsza droga na zatracenie ,do piekła ,a cudów nigdy nie było ,nie ma i nie będzie ) Bóg bowiem zna myśli i uczucia człowieka ( zna jego /jej duszę ) i widzi z czystą wyrazistością jego poczynania terażniejsze i przyszłe . Bogu nie potrzebnych jest wielu tzw. wierzących i bogobojnych ,a ludzi odważnych ,o czystym sercu i umyśle ,Wojowników Bożych ,którzy w razie potrzeby są zawsze walczyć ze złem ,czyli stanąć w obronie słabych i pokrzywdzonych , odpierając ataki złego -Szatana i Demonów ,oraz Złych Duchów ). Bowiem lepszy o stokroć w oczach Bożych jest jeden nawrócony grzesznik ,niż tysiące tzw .wiernych ,co nic nie robią ,ponieważ grzech zaniechania /zaniedbania jest najgorszym grzechem w oczach Bożych .
  17. Jak prowadzić efektywne burze mózgów? Kiedy twój zespół dostaje zlecenie na przygotowanie pomysłów rozwiązania problemu, naturalną reakcją wydaje się zrobienie burzy mózgów. Ale czy to podejście faktycznie się sprawdza? Choć terminu „burza mózgów” używa się obecnie na określenie czynności generowania pomysłów przez grupę, pierwotnie stanowił on nazwę konkretnej techniki zaproponowanej w latach 50. ubiegłego wieku przez Aleksa Osborna, dyrektora z branży reklamowej. Osborn skodyfikował podstawowe zasady, z których korzysta dziś wiele osób podczas wspólnych sesji generowania pomysłów: zaproponuj ich jak najwięcej; nie przejmuj się, jeśli są zbyt szalone; rozwijaj zgłoszone propozycje; na początku powstrzymaj się z krytyką. Zasady te wydają się tak jasne i oczywiste, że trudno sobie wyobrazić, żeby nie były skuteczne. Niemniej dekady badań pokazują, że grupy korzystające z zasad opracowanych przez Osborna wymyślają mniej pomysłów (również tych dobrych) niż osoby, które zabrały się do tego zadania samodzielnie. Jest kilka powodów tej – jak to nazywają naukowcy – utraty produktywności. Przede wszystkim, kiedy ludzie pracują razem, mają skłonność do upodabniania się w poglądach. Kiedy jedna osoba zgłasza pomysł, wpływa to na pamięć wszystkich osób w grupie i sprawia, że zaczynają myśleć o problemie w bardziej zbliżony sposób niż poprzednio. Dla odmiany, kiedy ludzie pracują samodzielnie, myślą inaczej, ponieważ każda osoba zastanawia się nad problemem, wybierając nieco odmienną drogę. Wykorzystując potęgę różnorodności oraz podobieństw, można poprawić technikę burzy mózgów i zapewnić jej skuteczność, co też potwierdza kilka badań. Oto kilka wniosków, jakie z nich płyną. Pozwól ludziom pracować samodzielnie Na początku procesu twórczego liczą się różnice, czyli myślenie o tym, co się robi, w możliwie jak najbardziej zróżnicowany sposób. Później ważne jest zbliżenie poglądów i bardziej szczegółowe zagłębienie się nad mniejszą liczbą opcji. Wiele technik wykorzystuje tego typu strukturę. Na przykład metoda 6–3–5 polega na tym, że sześć osób siedzi przy stole i każda zapisuje trzy pomysły. Następnie przekazuje je osobie, która siedzi po prawej stronie, a ta je rozwija. Cykl ten powtarza się pięciokrotnie – do momentu, aż każdy miał okazję do rozwinięcia pomysłów wszystkich pozostałych osób. Następnie grupa może się zebrać, aby wspólnie ocenić wygenerowane pomysły. Istnieje wiele odmian tego typu techniki. Tym, co je łączy, jest umożliwienie indywidualnej pracy na etapie rozbieżności procesu twórczego oraz pracy grupowej na etapie zbieżności. Tego typu techniki można stosować na różnych etapach procesu. Na przykład często konieczne jest poświęcenie czasu, aby uzgodnić, na czym polega problem wymagający rozwiązania. Można więc przeprowadzić sesję myślenia rozbieżnego i zbieżnego przeznaczoną na zdefiniowanie problemu, zanim przystąpi się do jego rozwiązywania. Nie śpiesz się Kolejną trudnością związaną z procesem burzy mózgów jest to, że często w grupie znajdują się osoby, które nie lubią niepewności. Chcą jak najszybciej doprowadzić proces do końca i przejść do wdrożenia rozwiązania. Osoby te prezentują wysoki poziom cechy osobowości zwanej potrzebą zamykania. Ważne jest, aby grupy miały czas na zastanowienie się nad wystarczającą liczbą pomysłów, a nie tylko kilkoma pierwszymi możliwościami, które przychodzą im do głowy. Jednym z powodów, dla których techniki typu 6–3–5 są skuteczne, jest to, że spowalniają one proces twórczy. Wszyscy członkowie grupy są z góry powiadomieni, że ocena nastąpi dopiero, kiedy wszyscy wymyślą swoje pomysły i każdy będzie miał szansę na ich rozwinięcie. W rezultacie osoby mające wysoką potrzebę zamykania są zmuszone poczekać do czasu, kiedy opracuje się pomysły. Daj możliwość rysowania Wiele sesji burzy mózgów angażuje uczestników w dyskusje na temat rozwiązań. W efekcie skłaniają się oni ku rozwiązaniom, o których łatwo się rozmawia. Może to również przynieść rozwiązania, które są abstrakcyjne i być może nigdy nie sprawdzą się w praktyce. Dlatego też wiele technik (takich jak C‑Sketching) wymaga rysowania, a nie pisania. Nasze badania sugerują, że połączenie rysowania i pisania jest idealne z punktu widzenia generowania kreatywnych rozwiązań problemów. Oto kilka powodów, dlaczego rysowanie jest przydatne. Po pierwsze: ludziom trudno opisywać relacje przestrzenne, dlatego też każde rozwiązanie, które wymaga planowania przestrzennego, lepiej wyrazić za pomocą obrazów niż słów. Po drugie: duża część naszego mózgu zajmuje się przetwarzaniem informacji przestrzennych, dlatego też szkicowanie i interpretowanie obrazów zwiększa zaangażowanie tych obszarów mózgu w generowanie pomysłów. Po trzecie: trudno jest często opisywać procesy wyłącznie za pomocą słów, dlatego też przydatne są obrazy. Słowo ostrzeżenia na temat rysunków: ludzie zwykle szkicują szybko w sposób, który utrudnia interpretację rysunków, dlatego też warto opisywać je słowami, aby pomóc w późniejszym odczytaniu szkiców. Ale pośpiech nie musi być taki zły. Te same badania, o których wspominałem, pokazują również, że kiedy inne osoby przyglądają się niezdarnie naszkicowanym rysunkom, mogą interpretować poszczególne ich elementy w sposób, który nieoczekiwanie przyczyni się do powstania nowych pomysłów. Jedną z zalet burzy mózgów jest to, że pełniąc funkcję lidera grupy, nie musisz poświęcać dużo czasu na prowadzenie lub przygotowanie się do sesji. Po prostu zbierasz ludzi w sali i zaczynasz. Ale to, co jest łatwiejsze dla ciebie, nie jest dobre dla grupy. Aby opracować lepsze pomysły, musisz kierować rozmową tak, aby zespół nie zaczął się zgadzać co do rozwiązania, zanim wszyscy usłyszą, co myślą inni. Zanim nie nauczysz się pomagać grupom w opracowywaniu pomysłów, skorzystaj z techniki takiej jak 6–3–5. Często łatwiej jest podążać za procesem i obserwować, jak się rozwija, niż starać się zarządzać dynamiką grupy i orientować się, kiedy grupa jest gotowa zacząć wspólnie pracować. https://www.hbrp.pl/b/jak-prowadzic-efektywne-burze-mozgow/PEysPtDiS?fbclid=IwAR0fIC6BOaKk6wFW72b_lJjK083pGD6Cx5uEQBF5UEvBzD5dU_lsCSxC3OM
  18. Czesław Niemen Dziwny jest ten świat gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła I dziwne jest to że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek Dziwny ten świat świat ludzkich spraw czasem aż wstyd przyznać się a jednak często jest że ktoś słowem złym zabija tak jak nożem Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim nie nie nie Nadszedł już czas najwyższy czas nienawiść zniszczyć w sobie Alice Miller – „Bunt Ciała” "Nie musisz kochać i szanować swoich rodziców, ponieważ oni cię krzywdzili. Nie musisz zmuszać się, aby odczuwać coś, czego nie czujesz, ponieważ z przymusu nie rodzi się nigdy nic dobrego. W twoim przypadku ten przymus może oddziaływać destrukcyjnie, bo za to, że mu się poddasz, zapłaci twoje ciało" A.Miller „Dramat udanego dziecka” matka spogląda na trzymane w ramionach dziecko, ono zaś patrzy w matczyną twarz i odnajduje w niej siebie... jeśli matka naprawdę widzi tą małą, niepowtarzalną, bezbronną istotę, a nie projektuje na dziecko własnych oczekiwań, lęków, planów na przyszłość. Wówczas bowiem dziecko nie odnajdzie w obliczu matki siebie, lecz jej potrzeby i cierpienie. Pozbawione lustra, przez całe swoje późniejsze życie będzie na próżno go poszukiwać. „ograniczenia” Osobowość człowieka nie posiada żadnych ograniczeń z wyjątkiem tych, które sama akceptuje. Nie istnieją żadne ograniczenia jej rozwoju, o ile sama zaakceptuje, iż nie ma żadnych ograniczeń. Dla jaźni nie ma żadnych granic z wyjątkiem tych, które jaźń arbitralnie nałoży na siebie i uwieczni. Nie ma żadnej zasłony, przez którą percepcja człowieka nie może sięgnąć, za wyjątkiem zasłony ignorancji zaciągniętej przez materialistyczne ego. Z książki: "Parapsychiczne przebudzenie" - Jane Roberts
  19. W sumie w życiu nie ma przypadków i zbiegów okoliczności ,gdyż wszystko co było dla nas przykre ,nieakceptowane ,itp. spychamy \ tłumimy w głębi psychiki \świata duchowego ,i cała historia i pamięć wcześniejszych przeżyć ,nasi bliscy zmarli ,krewni ,znajomi ,itp. jest w nas zakodowane - w naszych myślach [a duchy zmarłych mogą się porozumiewać z nami ,poprzez nasze myśli ]