Mistyk

Użytkownicy
  • Zawartość

    3486
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

167 Excellent

1 obserwujący

O Mistyk

  • Tytuł
    Archanioł -Michał .

Uncategorized

  • Płeć
  • Zodiak

Ostatnie wizyty

9115 wyświetleń profilu
  1. Najbardziej erotycznie wrażliwym organem jest mózg. Miłość i pożądanie działają na nasze szare komórki jak narkotyk. Mogą spowodować uzależnienie, a nawet zabić. Uczeni pozbawiają nas złudzeń. Najpierw dowiedli, że romantyczna miłość i uniesienia serca są efektem działania kilku substancji obecnych w mózgu, potem, że te substancje prowadzą do uzależnienia. Dowodów na to dostarczyli psychiatrzy z University of Cambridge, którzy do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego podłączyli mężczyzn niepotrafiących żyć bez seksu. Kazali im oglądać zdjęcia pornograficzne i śledzili aktywność różnych rejonów ich mózgu w trakcie tej mało wyrafinowanej rozrywki. I co się okazało? Otóż u wszystkich panów intensywnie pracowały trzy rejony mózgu wchodzące w skład tak zwanego ośrodka nagrody. Czyli miejsca, dzięki któremu czujemy przyjemność. Zresztą – przy różnych okazjach. Były to te same obszary, które są szczególnie aktywne u osób uzależnionych od narkotyków, gdy pokazuje im się biały proszek. Oznacza to, że osoby owładnięte pożądaniem – podobnie jak narkomani – nie potrafią się skupić na pracy czy obowiązkach domowych, dopóki nie zaspokoją seksualnych potrzeb. Okazuje się, że tak samo zachowują się świeżo zakochani. Nic dziwnego – przekonuje dr Lucy Brown z nowojorskiego Albert Einstein College of Medicine – bo u nich również uaktywnia się ośrodek nagrody. Uczona podglądała rezonansem magnetycznym mózg dziesięciu kobiet i siedmiu mężczyzn, którzy twierdzili, że bez swej drugiej połowy żyć nie mogą. Niektórzy żyli w takim uniesieniu dopiero miesiąc, inni nawet dwa lata. Wszystkim uczona pokazywała dwa rodzaje zdjęć. Na jednych były fotografie ich sympatii, a na drugich – osób bardzo do nich podobnych. Mózg uczestników eksperymentu odbierał je jednak zupełnie inaczej. Gdy oglądali obiekt swych westchnień – ośrodek nagrody pracował intensywnie. Gdy pokazywano im fotki pozostałych osób – obszar ten się nie uaktywniał. Gdzie pożądanie przeradza się w miłość Czy to znaczy, że z punktu widzenia fizjologii romantyczna miłość i wywołane pornosami pobudzenie to jedno i to samo? – To samo nie, ale bardzo blisko – twierdzi prof. James Pfaus. Ten psycholog z Uniwersytetu Concordia w Kanadzie podłączył grupę ochotników do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego i także pokazywał im zdjęcia – najpierw erotyczne, a potem osoby ukochanej. Okazało się, że w obu wypadkach mózg pracował bardzo podobnie. I miłość, i pożądanie uaktywniały ten sam obszar mózgu zwany ciałem prążkowanym, który jest odpowiedzialny za uzależnienia, na przykład od narkotyków. CZYTAJ TAKŻE Walentynki: Dlaczego miłość i inni ludzie są nam niezbędni? WIĘCEJ ❯ Różnica była tylko jedna – w zależności od rodzaju zdjęć pracowały inne części ośrodka. Pożądanie pobudzało te jego fragmenty, które odpowiadają za odczuwanie przyjemności. Pracują one intensywnie także wtedy, gdy jemy ulubione potrawy, pijemy alkohol czy zażywamy narkotyki. Natomiast miłość uaktywniła części ciała prążkowanego związane z pozytywną oceną sytuacji na podstawie zdobytych wcześniej doświadczeń; kojarzą tę sytuację z przyjemnością. To tam pragnienie seksualne przeradza się w miłość. PRZECZYTAJ WIĘCEJ W NEWSWEEK PLUS Postkolonialna draka w berlińskiej dzielnicy Adolf Hitler po dojściu do władzy wiedział, gdzie szukać... Subskrypcja onlineWYPRÓBUJ! – Pożądanie jest prostym uczuciem, któremu przyświeca jeden cel: potrzeba zaspokojenia. Natomiast miłość jest uczuciem bardziej skomplikowanym, abstrakcyjnym i, co za tym idzie, mniej zależnym od fizycznej obecności drugiej osoby – tłumaczy prof. Pfaus. Czytaj też: Dlaczego kobiety nie mają ochoty na seks? Psychoza na tle seksualnym Bogu dzięki, że jednak jakoś różnicujemy w głowie uczucie miłości i proste potrzeby seksualne, ale i tak niepokój pozostaje. Dotychczas powszechne było przecież przekonanie, że miłość stymuluje raczej te części mózgu, które są odpowiedzialne za przywiązanie i łączenie się w pary. A tu nic z tego! Mózg osób zakochanych i uzależnionych od seksu zachowuje się bardzo podobnie. I jeszcze podobnie do tego, jak zachowuje się mózg narkomanów! Cóż, badania potwierdzają to, na co psychiatrzy zwracali już od dawna uwagę: miłość i towarzyszące jej emocje zaburzają pracę świadomego mózgu i zakłócają racjonalne myślenie. Słynny polski psychiatra Tadeusz Bilikiewicz pisał przed laty, że „stan zakochania to ostra psychoza na tle seksualnym”. Zauważał, że osobie zakochanej nie trafiają do przekonania żadne zdroworozsądkowe argumenty. Słynny polski psychiatra Tadeusz Bilikiewicz pisał przed laty, że „stan zakochania to ostra psychoza na tle seksualnym”. Skąd bierze się ta umysłowa niemoc? Wróćmy do wspomnianego ośrodka przyjemności, zwanego także układem nagrody, który staje się aktywny pod wpływem przyjemnych doznań. Na jego trop naukowcy wpadli jeszcze w latach 50., prowadząc badania na szczurach. Kiedy drażnili tę właśnie część ich mózgu, zwierzęta odczuwały przyjemność porównywalną z tą, jaką daje zjedzenie smakołyku czy kopulacja z wybranym partnerem. Gdy pozostawiono je samym sobie, chętnie naciskały dźwignię, która drażniła ten ośrodek. Chciały znowu poczuć błogą przyjemność. Po latach taki sam ośrodek znaleziono u ludzi. Odkryto także, że zaburzenia jego pracy prowadzą do depresji oraz ujawniają się u osób uzależnionych od alkoholu i narkotyków. Naukowcy wysunęli więc koncepcję, że miłość i uzależnienie muszą być ze sobą powiązane. Aby to wyjaśnić, próbowali zaglądać do mózgu zakochanej osoby. Jednym z pierwszych badaczy zagadnienia był dr Michael Liebowitz, psychiatra z Columbia University, autor słynnej przed laty książki „Chemia miłości”. Już w latach 80. przekonywał, że zakochany mózg produkuje substancje, które wpływają na nasze emocje i nastroje. Jednym z takich związków chemicznych pojawiających się w mózgu osób zakochanych są fenyloetyloaminy. Substancje te z jednej strony pomagają radzić sobie ze stresem, wywołują euforię i zwiększają pewność siebie, ale – z drugiej – są przyczyną bezsenności i braku apetytu, a także utrudniają koncentrację. Skąd te dwa przeciwstawne oblicza? Otóż fenyloetyloaminy należą do tej samej grupy związków co amfetamina. Zakochani, których organizm produkuje dużo tych substancji, są na nieustannym narkotycznym rauszu. Mogą nie spać ani nie jeść całymi dniami, nie czują też zmęczenia. Ich mózg działa na przyspieszonych obrotach i nie odbiera sygnałów ze świata zewnętrznego. Do szczęścia potrzebują tylko silnej dawki fenyloetyloamin, a te są wydzielane na widok ukochanej osoby, na dźwięk jej słów czy dotyk. Ludzie zakochani czują się wtedy wolni od trosk, życie wydaje im się łatwe i piękne, a sam obiekt westchnień – pozbawiony wad. Zdaniem dr. Liebowitza, im więcej pozytywnych emocji, tym bardziej intensywna produkcja fenyloetyloamin, a to sprawia, że ośrodek przyjemności jest silniej pobudzony. Jak pod wpływem narkotyków. Czytaj też: Dlaczego w Polsce wciąż nie umiemy rozmawiać o seksie Do trzech lat sztuka Pojawienie się fenyloetyloamin zaburza – z niewiadomych powodów – produkcję serotoniny, która odpowiada za dobre samopoczucie. Jej poziom u osób zakochanych ulega ciągłym wahaniom. To wyjaśnia, dlaczego są one raz w euforii, a chwilę potem popadają w rozpacz i miewają miłosne obsesje i depresje. Z czasem organizm przyzwyczaja się do fenyloetyloamin. Potrzebuje ich w coraz większej dawce, ale nie jest w stanie więcej ich wytworzyć. Przychodzi kryzys – jak to bywa u osób uzależnionych. Przyjemne odczucia, jakie wywoływało pojawienie się ukochanej osoby, stają się coraz słabsze. Bywa, że zanikają całkowicie. Naukowcy spekulują, że taki kryzys przychodzi zazwyczaj po trzech latach od zakochania. Dowodów bezpośrednich na to nie mają, ale podpierają się statystykami rozwodowymi, z których wynika, że najwięcej par rozstaje się właśnie po trzech, czterech latach. Potwierdzają to zresztą dane GUS. W Polsce najwięcej (niemal 25 proc.) rozwodów przypada na pierwsze cztery lata małżeństwa, a kolejne 20 proc. związków rozpada się między piątym a dziewiątym rokiem wspólnego pożycia. Ze statystyk wynika także, że wraz z trwaniem związku rozstań jest coraz mniej. To znak – twierdzą eksperci – że mózg przerzucił się z intensywnej produkcji fenyloetyloamin na rzecz endorfin, które są podobne do innego narkotyku: morfiny. Związki te dają uczucie spokoju i przyjemności. Namiętna miłość przechodzi w przywiązanie. Szaleństwo ciał zostaje zastąpione zjednoczeniem dusz. Czytaj też: Seks pod strzechą, czyli miłość na wsi pańszczyźnianej Śmierć z miłości Naukowców jednak bardziej interesują nieszczęśliwie zakochani i porzuceni niż zgodnie żyjący aż do platynowego wesela. – Jeśli zrozumiemy, w jaki sposób ludzie się zakochują i dlaczego cierpią z miłości, będziemy mogli im pomóc – przekonuje prof. Stephanie Ortigue, psycholog i neurolog z Uniwersytetu Syracuse w Stanach Zjednoczonych, która od lat prowadzi badania nad chemią zakochanego mózgu. Sprawa wcale nie jest błaha. Świeżo zakochani przypominają bowiem ciężko chorych – wykazała doktor Pat Mumby z Loyola University Chicago. Wzrasta u nich stężenie dopaminy, która wywołuje euforię, oraz adrenaliny i noradrenaliny, które przyspieszają tętno i dają uczucie dziwnego niepokoju. Ciąg Dalszy : http://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/milosc-i-pozadanie-jak-dzialaja-na-mozg-dlaczego-sie-zakochujemy-,artykuly,398088,1.html
  2. Wszystko ładnie ,pięknie ,ale jest jedno ale ,człowiek nosi w sobie całą historię ludzkości ,zakodowaną całą pamięć przodków w komórkach organizmu ,lub podświadomości ,i jest coś takiego jak -karma / fatum / los / przeznaczenie ,i jeśli ktoś własnym wysiłkiem -samo-doskonaląc się i samo-dyscyplinując swe wnętrze ,co zwie się haryzmą ,ne wypracuje swojej osobowości ,nie rozwinie się duchowo ,to licząc tylko na wróżby ,osiągnie krótkotrwały i mało wartościowy efekt - BLOG SKLEP KONTAKT CHARYZMA – JAK JĄ ROZWIJAĆ by Adam Sicinski Comments: 0 Charyzma Charyzma to magnetyczna energia – cecha, która odzwierciedla pewność siebie i siłę, wzbudzając zaufanie i podziw innych. Niektórzy ludzie rodzą się z naturalną charyzmą i towarzyską osobowością, przyciągając innych jak magnes. Jednakże, charyzma nie jest rzeczą, z którą musisz się koniecznie urodzić. Jest to coś, co możesz w sobie rozwinąć. Wymaga to jednak czasu i dużego nakładu pracy nad sobą. W rzeczywistości, musisz zapracować na opinię człowieka kompetentnego, interesującego, posiadającego wiedzę i pasję. Tylko w taki sposób będziesz czerpać korzyści, które ma do zaoferowania charyzma. Korzyści płynące z posiadania charyzmy Charyzma jest niesamowitą cechą, ponieważ może ona pomóc Ci w przekonywaniu innych do swoich racji. Może ułatwić zdobycie awansu, rozwinąć głębokie przyjaźnie i otworzyć przed Tobą nowe możliwości. Charyzma pomoże Ci w budowaniu zaufania, a także w zyskaniu szacunku tych, którzy są obok Ciebie. Jak rozwinąć charyzmę? Rozwijanie charyzmy nie jest łatwym procesem. Jest to proces, który wymaga czasu i wysiłku. Jednak chwila, w której zaczniesz używać charyzmy i będziesz widział jej wpływ na otoczenie, sprawi, że będziesz czuł, iż było to naprawdę warte Twojego wysiłku. Oto kilka wskazówek, mogących pomóc w rozwoju charyzmy, za pomocą małych kroków, podczas Twoich kontaktów z innymi: Słuchaj uważnie Prawdopodobnie najważniejszą umiejętnością charyzmatycznej osoby jest umiejętność uważnego słuchania tego, co mówią inni. Uważne słuchanie oznacza, że powinieneś słuchać bez uprzedzeń i wydawania osądu. Używaj łagodnych kiwnięć głową, parafrazowania i wtrąceń, aby w ten sposób pokazać, że rozumiesz drugą osobę. Ponadto uśmiechaj się łagodnie, podczas gdy otwarcie wyrażasz swój entuzjazm i gdy zgadzasz się z tym, co mówi Twój rozmówca. Posiadanie umiejętności uważnego słuchania oznacza, że słuchasz i aktywnie uczestniczysz w konwersacji poprzez zadawanie pytań. Stale zachęcasz drugą osobę, aby zaznajomiła Cię z większą ilością informacji o rzeczach, które są dla niej najbardziej interesujące i pasjonujące. Ten proces pomoże Ci w lepszym zrozumieniu drugiej osoby podczas budowania mocnej, emocjonalnej więzi pomiędzy Wami. Bądź szczery w każdy możliwy sposób Wszystko, co robisz, musi być szczere. Osoba charyzmatyczna jest zawsze szczera w swojej trosce o innych. Prawdziwie szanuje drugą osobę i jest prawdziwie zainteresowana jej życiem i doświadczeniami. Pokazuje to poprzez zadawanie wnikliwych i interesujących pytań, które pozwalają drugiej osobie na rozmowę o sobie i swoich problemach. Podczas konwersacji, charyzmatyczna osoba używa również empatii, aby związać się z innymi w bardziej emocjonalny sposób. Empatia pomaga jej w pełnym zrozumieniu tego, co inni ludzie myślą, odczuwają i przez co przechodzą. Inspiruj innych Przebywając z charyzmatyczną osobą, ludzie często czują się bardziej pewni siebie, podekscytowani i zainspirowani sobą i swoją przyszłością. Charyzmatyczna osoba sprawia, iż czują się niesamowicie ważni, a ponadto wzmacnia ich pewność siebie, dzięki byciu pomocnym i wyrozumiałym w stosunku do ich potrzeb, pragnień oraz aspiracji. Wszystko to wymaga prawdziwego zainteresowania życiem drugiej osoby – zachęcania jej do rozmawiania o sobie i swoich pasjach. Komunikuj się z celem Aby komunikować się z celem, charyzmatyczna osoba musi na początku oddać swoją całą niepodzielną uwagę drugiej osobie. Robi to, dzięki użyciu dobrego i nieco łagodnego kontaktu wzrokowego, który sprawia, że osoba ta czuje się komfortowo i spokojnie. Gdy już nawiąże się więź, może używać jej imienia podczas kluczowych momentów. To pomaga w przeniesieniu dobrych stosunków na wyższy poziom oraz we wciągnięciu osoby w głębszą konwersację. Podczas rozmowy, osoba charyzmatyczna mówi z przekonaniem, celowo zmieniając głośność, ton i rytm swojego głosu, aby dodać trochę kolorytu do swojego przemówienia. Ma to również na celu podtrzymywanie zainteresowania drugiej osoby. Używając humoru, sprawia, iż osoba ta czuje się wygodnie i jest bardziej zrelaksowana w jej obecności. Odzwierciedlaj i dopasowuj się do ludzi Odzwierciedlanie i dopasowywanie się do drugiej osoby nie oznacza parodiowania czy kopiowania jej każdego ruchu i miny. Oznacza to natomiast wybranie określonego momentu w czasie rozmowy, w którym odzwierciedlisz i dopasujesz się to tego, jak druga osoba stoi czy siedzi, lub do tego, w jaki sposób przytakuje. W ten sposób stworzysz głębszy poziom „połączenia” pomiędzy Wami. Opowiadaj ujmujące, ciekawe historie Ci, którzy posiadają niezwykłą charyzmę, są również ujmującymi opowiadaczami historii. W ciekawy sposób relacjonują niesamowicie interesujące opowieści o swoim życiu i przygodach, a nawet o życiu i przygodach innych. Potrafią w pełni zaangażować drugą osobę psychicznie i emocjonalnie. Otwarcie komplementuj ludzi Ważne jest, aby zrozumieć, że wielu ludzi ciężko pracuje, aby rozwinąć nowe umiejętności, zdobyć nową wiedzę, poprawić swój wygląd itp. Zazwyczaj nie dostrzegamy całej tej pracy, która temu towarzyszy. Jednak, jeśli zwrócisz uwagę w swojej konwersacji na obszary, w które ludzie wkładają najwięcej wysiłku, to natychmiast odseparujesz się od tych 99% populacji, która nie zauważa takich rzeczy. Charyzmatyczna osoba dostrzega te obszary podczas swoich interakcji z innymi ludźmi i celowo komplementuje drugą osobę, wyrażając swoje uznanie dla jej wysiłku. Pomaga to w budowaniu głębszego poziomu bliskiego kontaktu. Okazuj swoją pewność siebie Bycie charyzmatycznym oznacza bycie pewnym siebie. Pewność siebie i charyzma są w pewien sposób bardzo mocno złączone. Nie zdołasz być charyzmatycznym, jeśli brak Ci pewności siebie, wiary we własne przekonania i umiejętności. Jeśli chodzi o Twoje społeczne kontakty z innymi, absolutnie najważniejsze jest, abyś najpierw popracował nad rozwojem swojej pewności siebie, zanim zaczniesz cokolwiek robić. Charyzma i nieśmiałość bez wątpienia nie łączą się ze sobą. Co więcej, ważne jest, abyś rozwinął niezbędne przekonania i wiarę w swoje opinie i pomysły. Mało prawdopodobne, iż zdobędziesz uznanie innych, jeśli nie będziesz posiadać własnych przekonań. Pomagaj ludziom W czasie typowej rozmowy, charyzmatyczna osoba słucha w skupieniu tego, co mówi rozmówca, i zadaje sobie dwa następujące pytania: Gdy jesteś charyzmatyczny, naturalnie emanujesz energią, która jest bardzo czuła i nadaje wartość życiu drugiej osoby. Dlatego ważne jest, abyś traktował interakcję z każdą osobą, którą napotkasz, jako okazję do zmienienia jej życia na lepsze, nawet jeśli będziesz miał na to minimalny wpływ. Rozszyfruj, czego tak naprawdę chce druga osoba, jakie są jej problemy, z jakimi przeciwnościami się boryka oraz odkryj, w jaki sposób możesz jej potencjalnie pomóc. Pomoc nie musi kosztować wiele Twojego czasu i energii. Powinna być tak nieznaczna, jak podzielenie się z innymi cytatem, który według Ciebie mógłby zmienić ich sposób myślenia, albo polecenie książki, którą przeczytałeś, lub po prostu zaznajomienie ich z przyjacielem bądź znajomym, który ma te same doświadczenia, i który byłby w stanie przekazać mu kilka wartościowych rad. Nieważne, o co chodzi, pomóż ludziom w jakiś mały sposób. Co może wydawać się nieznaczne dla Ciebie, może w istocie okazać się duże w kontekście ich życia. Różnicuj swoją mimikę Ludzie z bezbarwną mimiką wydają się nudni i nieinteresujący. Natomiast zróżnicowana mimika może sprawić, iż Twoja wypowiedź wyda się niezwykle ciekawa i charyzmatyczna. Ćwicz mimikę twarzy przed lustrem, zanim zaczniesz używać jej publicznie. Miej jednak zawsze na uwadze, że to, co może wydawać się interesujące i przyjacielskie dla Ciebie, może równie dobrze być odebrane jako dziwne i bardzo rozpraszające. CIĄG DALSZY : https://iqmatrix.pl/charyzma-jak-ja-rozwijac/
  3. O Jodze EzoterykaDodano: 4 stycznia 2011 W zależności od temperamentu, predyspozycji, skłonności człowieka joga daje możliwość kroczenia własną ścieżką rozwoju odpowiadającą indywidualnej naturze każdego. Jest wiele jej szkół, które różnią się sposobem podejścia do praktyki, i kładą nacisk na inne sfery. Joga Do znudzenia można powtarzać, ale to prawda – takie są nasze przyzwyczajenia i tak robimy. Obiecujemy sobie, i trąbimy o tym całemu światu, że od Nowego Roku zaczniemy…i tu pełna lista, tego co zamierzamy zrobić by zmienić nasze życie. Jednym z pomysłów na wielu listach są regularne ćwiczenia, związane ze zmianą trybu życia na zdrowszy – czyli bez picia, palenia i jedzenia tłuszczów. Ponieważ do tego wszystkiego chcemy być na czasie, kupujemy karnet do jednego z klubów fitness na zajęcia: obowiązkowo z tańca (!) oraz na modną i wciąż popularną jogę. Taniec to chwilowa i praktyczna moda, z kolei joga jest czymś więcej, niż się jej przypisuje, więc warto się nią trochę bardziej zainteresować. Joga jest praktyką religijną, jedną z sześciu ortodoksyjnych systemów filozofii indyjskiej i zbiorów dyscyplin duchowych. Uznaje prawo karmy i koła wcieleń, zajmuje się związkami między ciałem, umysłem, świadomością i duchem. Na Zachodzie, i tym samym w Polsce, znana i popularyzowana jako zbiór ćwiczeń fizycznych i umysłowych. Jednak jej praktykowanie niezgodne jest z naukami chrześcijańskimi, przez co potępiana jest przez kościół katolicki jako praktyka okultystyczna. Praktykowana jest natomiast w buddyzmie, hinduizmie, islamie. W zależności od temperamentu, predyspozycji, skłonności człowieka joga daje możliwość kroczenia własną ścieżką rozwoju odpowiadającą indywidualnej naturze każdego. Jest wiele jej szkół, które różnią się sposobem podejścia do praktyki, i kładą nacisk na inne sfery: Bhaktijoga - dążenie do rozwinięcia miłosnego związku z Bogiem w formie bhagawana (najwyższego i osobowego Absolutu); Dźńanajoga - dążenie do mokszy (wyzwolenia się z reinkarnacji) poprzez zdobywanie wiedzy duchowej; Hathajoga - ćwiczenia fizyczne np. asany, oddechowe i inne; Karmajoga - dążenie do wyzwolenia poprzez bezinteresowne czyny; Krijajoga - joga oczyszczająca; Kundalinijoga - dążenie do wyzwolenia przez rozbudzenie energii Kundalini; Lajajoga - medytacyjna szkoła jogi oparta na pracy z czakrami i mocy Kundalini; Mantrajoga - osiąganie mokszy poprzez recytowanie mantr; Radżajoga - joga królewska zwana też ścieżką serca; Lingam-Joni joga - joga łączenia dwóch płci i transformacji energii ziemskiej, zmysłowej na transcendentną, duchową; Gnanajoga - joga wiedzy. Zanim wybierzemy się na jogę, zastanówmy się, czego tak naprawdę szukamy. A dopiero potem wyruszmy w drogę – właściwą ścieżką, by tego poszukiwać. http://magia.onet.pl/artykuly/ezoteryka,615/joga-miedzy-cialem-a-umyslem,30030.html I Taką ,bo od nadmiaru wiedzy książkowej ,można nabawić się silnego rozszczepienia osobowości -schizofrenii paranoidalnej ,
  4. Zen (po Japońsu Za-zen -Siedzieć W Ciszy ) ,jest to nic innego tylko doświadczanie ciszy wewnętrznej ,.rozwoju duchowego / ezoterycznego i głębokiego skupienia ,połączonego z nabożną czcią takie 3 w 1 - Medytacja / Moditwa / Kontemplacja .
  5. A czym okultyzm w rzeczywistości jest - Okultyzm (łac. occulere = „skrywać”) – zespół poglądów i wierzeń o istnieniu niepoddających się naukowym obserwacjom istot, mocy i możliwości ukrytych we wszechświecie i człowieku, wierzenia o wychodzących poza poznanie zdolnościach ludzkich i ich podporządkowaniu, związane z tymi wierzeniami magiczne rytuały, praktyki medytacyjne i ćwiczenia, a także synonim ezoteryki. Termin okultyzm ma często znaczenie pejoratywne[1]. Okultyzm to dziedzina pseudonaukowa[2]. W szerszym znaczeniu terminem okultyzm określa się gnozę, magię i mistykę. Okultyzm w znaczeniu systemu wiedzy zajmuje się światem i człowiekiem, przy czym przedmioty badań w tym przypadku podzielone są na dwie triady: makrokosmos – świat duchowy, świat astralny, świat eteryczno-fizyczny oraz mikrokosmos – duch, dusza, ciało. Okultyzm w znaczeniu praktyk rytualnych, medytacyjnych i ćwiczeniowych umożliwia poznanie i korzystanie z własnych mocy i mocy istot nadnaturalnych dzięki systematyzacji myśli, uczuć, ćwiczeń wolitywnych i odczuć fizjologicznych. W tym przypadku to człowiek jest narzędziem poznawczym. Okultyzm, zajmujący się niewidocznymi dla zmysłów istotami, różni się w ich badaniu od religii tym, że dąży najpierw do ich poznania (gnoza) wraz z późniejszym wolitywnym oddziaływaniem na nie (magia)[1]. Okultyzm a nauka Niektórzy zwolennicy okultyzmu wskazują, że ma podobną do innych nauk metodologię, opierającą się na obserwacjach i eksperymencie, w wyniku czego powstają hipotezy, teorie i modele świata, nacechowane spirytualizmem, realizmem, holizmem, przedstawiające wielopoziomowe byty, hierarchie istot, w tym ludźmi, którzy mogą się rozwijać w nieskończoność. Punktem styczności religii i okultyzmu są gnostyczne lub mistyczne doświadczenia wewnętrzne. Okultyzm przyczynił się do powstania niektórych nurtów filozoficznych, poprzez astrologię miał wpływ na astronomię, poprzez alchemię – na chemię[3]. Tarot Marsylski. Arkana Wielkie. Nicolas Conver. 1760. Okultyzm uprawiano w starożytności (magowie wschodni, Apoloniusz z Tiany), średniowieczu (Albert Wielki), epoce renesansu (Paracelsus, Heinrich Cornelius Agrippa, Johann Georg Faust) i baroku (różokrzyżowcy), w oświeceniu (Saint-Germain, Alessandro di Cagliostro), w XIX–XX wieku (Eliphas Lévi, Helena Bławatska, Rudolf Steiner, Aleister Crowley). W XX wieku po części przedmiot badań okultyzmu został włączony do parapsychologii[4]. Wierzenia okultystyczne są przedmiotem badań naukowych. Badania nad ezoteryką podejmowane np. przez Polskie Stowarzyszenie Badań nad Zachodnim Ezoteryzmem[5], mającą siedzibę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Okultyzm a sztuka Płomienne Ptaki – Władysława Hasiora w Koszalinie Okultyzm pojawia się w twórczości Williama Blake, Austina Osman Spare, Paula Laffoley[6], Teofila Ociepki czy Andrzej Urbanowicza, Władysława Hasiora, Marka Kijewskiego. https://pl.wikipedia.org/wiki/Okultyzm
  6. Tajemnica podświadomości Ile razy zdarzyło ci się coś postanowić – i zrobić coś zgoła innego? Dlaczego tak się dzieje? Kto ostatecznie podejmuje decyzje o ścieżkach naszego życia? My? Czy może to nieokreślone coś w nas, zwane podświadomością. Dlaczego nie jesteśmy bogaci i szczęśliwi? Przecież tego chcemy. A jednak się nie udaje. Możemy założyć, że tak po prostu jest i nie mamy na to wpływu albo że to przypadek, robota Boga, że biednemu wiatr w oczy, że zawiniły okoliczności. A jeśli tak nie jest? Jeśli sami podświadomie sprowadziliśmy sobie do życia takie a nie inne zdarzenia?! Ależ to wspaniale! Przecież skoro my je zaprosiliśmy – możemy wyprosić je i zastąpić czymś innym, lepszym. Czym jest podświadomość, gdzie jest ulokowana i jaki jest zakres jej kompetencji? Czy może nami rządzić? Co to znaczy ja? Czy moja podświadomość jest odrębnym bytem? Bo jeśli tak, mogę być ze sobą w konflikcie. I chyba tak jest. Całe życie walczymy. Z okolicznościami, przeciwnościami, przyjaciółmi i wrogami, rodziną i nieznajomymi. Człowiek pierwotny posługiwał się instynktem jak zmysłem wzroku czy słuchu. Dziś intuicja została zepchnięta na margines. Nie mamy kontaktu z naszą podświadomością, co nie oznacza jednak, że nie realizuje ona swoich zadań. Nasza wewnętrzna Jaźń, jak przed tysiącem lat, robi swoje, tyle że teraz jest w podziemiu. Co to oznacza dla nas? Że wszystko w naszym życiu może się zdarzyć, bo są w nas dwie wieże kontrolne. Jedna oficjalna – nasz umysł – i druga, działająca w ukryciu. Ale jak to bywa z szarą eminencją – to właśnie ta niewidoczna jest kluczowa dla naszego życia. Bank pamięci Podświadomość to suma naszych przeżyć, i emocji, wewnętrzny świat, przekonania, które zagnieździły się w nas w dzieciństwie, słowem – setki programów. Pierwsze są kodami źródłowymi. Wszystkie następne to tylko ich wierne kopie. Warto dowiedzieć się, co w nas tkwi. Wydaje nam się, że znamy się jak zły szeląg. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że nasza tożsamość to prawdziwa terra incognita. Czy przypominasz sobie, co robiłeś trzy dni temu rano? A rankiem 10 lat temu? Nie? To zapytaj swojej podświadomości. Ona jest bankiem pamięci. Przechowuje wszystkie wspomnienia od momentu twoich urodzin, a nawet wcześniej. Najdrobniejszy fragment naszego ciała, włos czy kawałek paznokcia nosi w zawartym tam DNA wszystkie informacje o właścicielu. Począwszy od wyglądu, poprzez zainteresowania, poglądy, preferencje, na historii życia, a nawet wcześniejszych wcieleniach skończywszy. Dar intuicji Nasza podświadomość to potęga. Niedocenianie jej jest poważnym błędem. Dodam, że dość powszechnym w naszych czasach. Odkąd zapanował prymat rozumu – skoncentrowaliśmy się wyłącznie na posługiwaniu się szarymi komórkami. Aby podjąć jakąkolwiek decyzję, musimy wziąć pod rozwagę wiele za i przeciw, wątpliwości, rad, własnych przekonań, czynników zewnętrznych i nigdy do końca nie jesteśmy pewni, czy zrobiliśmy dobry ruch. Decyzje podejmowane w spontanicznym odruchu są najczęściej powodowane naszym wewnętrznym głosem, czyli intuicją. Intuicja w ułamku sekundy bierze pod uwagę całą naszą historię życiową, nasze plany i marzenia, dogaduje się z Nadświadomością, czyli wyższą instancją i proponuje nam najlepsze z możliwych rozwiązań. Jeśli zamiast przyjąć ten dar, zaczniemy go analizować i podawać w wątpliwość – zrażona brakiem zaufania podświadomość nie będzie już taka chętna, żeby nam podpowiadać. Będziemy zdani na swój umysł. Jak na tym wyjdziemy? Niech każdy odpowie sobie sam. Czy jestem zadowolony ze swojego życia? Jeśli nie – może czas przeprosić się z podświadomością, dowiedzieć się, o co jej chodzi i powiedzieć, o co chodzi nam. Zacznijmy od tego, co w nas siedzi. Jest to tak obszerny temat, że łatwiej byłoby nam określić, co w nas NIE siedzi. Aby rozpocząć pracę z wewnętrzną Jaźnią, proponuję nieco ją spersonalizować. Zacznijmy od bliższego poznania swojego towarzysza/towarzyszki życia. Jesteś ze swoją podświadomością dłużej niż ze swoim partnerem. Pora, abyście przeszli na „ty”. Jak ma na imię twoja podświadomość? Bo chyba nie zamierzasz zwracać się do niej bezosobowo: „ona”, „ta podświadomość”, „moje wewnętrzne Ja”. Odkrycie imienia twojej podświadomości otworzy nowy rozdział w waszych kontaktach. Poznaj imię swojej nieświadomości – wewnętrznego dziecka Ćwiczenie 1 Znajdź spokojne miejsce, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzał, przez co najmniej 20 minut. Przygotuj odpowiednio pomieszczenie. Niech będzie wywietrzone, światło wytłumione, możesz zapalić świeczkę, posłużyć się olejkami zapachowymi. Wszystkie te czynności nadają ćwiczeniu szczególnej rangi. Podświadomość lubi być traktowana z wyróżnieniem. Co więcej, przyzwyczajona jest od wieków do pewnych rytuałów. Świeczka nieodmiennie kojarzy jej się z obrządkami ceremonialnymi, z momentem, kiedy to kontaktujesz się z nią w taki lub inny sposób. Ona odbiera to jako sygnał, że zaraz zacznie się rozmowa. Więc nawet jeśli nie czujesz potrzeby zapalenia jakiegoś ognia – zrób to dla twojego wewnętrznego dziecka. Niech wie, że zmierzasz na spotkanie z nim. C.D. - http://www.4wymiar.pl/cialo-umysl-dusza/257-tajemnica-podswiadomosci
  7. W Ezo-terycznym układzie napewno się przyjmuje istnienie czakr ,.tej filozofii odwiecznej ,nauce tajemnej ,psychologii ewolucyjnej -czakry to centra duchowe /spirytualne /niewidzialne z filozofii Dalekiego Wschodu -Indii ,a ostatnio to nie jest czysta Ezo-teryka tylko Egzo-teryka stosowana pomieszana z różnymi ezodziwactwami i misz maszem pseudonaukowym Jak zwykł mawiać pewien "chłopski filozof" : "... Prędzej czy później do każdego przyjdzie Zagadka Bytu i ugryzie go w tyłek..." Mam nadzieję że zawarte w tym dziale wiadomości sprawią że to ugryzienie nie będzie aż tak dotkliwe :-). To co możesz tu przeczytać może stać w głębokiej sprzeczności z samym jądrem tego na czym zbudowałeś swój światopogląd i moralność. Możesz te informacje w pierwszej chwili odrzucić ale uczciwie radzę się zastanowić DLACZEGO TAK NAPRAWDĘ JE ODRZUCASZ ? Tak ODRZUCASZ a nie ODRZUCACIE ! Zwracam się do cienie w wprost , przez TY, ponieważ to tylko INDYWIDUALNOŚĆ, to tylko JEDNOSTKA decyduje o tym co przyjmie a co odrzuci. Tyle że robi to w mniej lub bardziej świadomy sposób. Uczciwie trzeba przyznać że częściej wybieramy to co jest w zgodzie z tym co już znamy, z czym się czujemy dobrze. Zupełne nowości są trudne do strawienia i dlatego staramy się je nagiąć do tego co już znamy. Ale to normalna ludzka rzecz, są jednak możliwości do tego aby stanąć WPROST PRZED NIEZNANYM ale to wymaga treningu, cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Zastrzegam sobie też możliwość do swobodnego podejmowania najbardziej niewiarygodnych idei i pomysłów, ponieważ wszystko to czynić będę aby rozszerzyć twoje horyzonty , wszystko to aby pomóc rozszerzyć twoją świadomość, w przeciwieństwie do będących u władzy którym zależy abyś był/była pokorna owieczką która się pasie, goli z wełny (czytaj kasy z podatków/tacy etc.) a potem nawet na jej śmierci robi niezły business. Uważaj na to aby nie wydawać pochopnych sądów ponieważ zbyt często co nowe, to co nieznane wydaje się człowiekowi niemożliwe lub bezsensowne. Przyjąłem że będę pokazywać różne koncepcje i teorie dotyczące często tego samego tematu, tak abyś mógł/a widzieć je wieloaspektowo. Nasuwa się tu pytanie: dlaczego jeden temat opisywany jest przez różnych ludzi w różny sposób ? Odpowiedź brzmi: PONIEWAŻ TAKI ŚWIAT JAKIM GO POSTRZEGAMY NIE ISTNIEJE ! Tak ! Dokładnie tak.. Z obrazu świata dociera do nas naprawdę bardzo mało. Przedstawianie tematów z różnych punktów widzenia ułatwi ci porównywanie różnych poglądów , a to może doprowadzić do zrównoważonej oceny. Niektóre teorie proponują całkiem odmienne wyjaśnienia. Takie podejście jakie proponuję umożliwia stwierdzenie co jeszcze pozostało do wyjaśnienia w danym temacie. Podstawowym powodem jest to że idee które będą tu przedstawiane wiążą się przede wszystkim z człowiekiem i jego miejscem w świecie i wszechświecie, oraz jego możliwości wyboru drogi działalności względem otoczenia. Część problemów poruszanych tutaj prowokuje do całkiem nowych pytań a część dotyczy pytań starych jak stary jest rodzaj ludzki. Wiele z tematów nie budzi bynajmniej sympatii w przedstawicielach oficjalnej nauki i religii ale to nie powinno zrażać niezależnych ludzi o niezależnych umysłach z którymi mam tu przecież do czynienia (no paru zwolenników "jedynej syuszney drogi" tez tu zajrzy). Tak się bowiem dziwnie składa że współczesna nauka z wyjątkiem może paru genialnych jej przedstawicieli i garstki prawdziwych pionierów, nie ma się czym zbytnio szczycić. Jej odbiór nowych i odkryć i idei jest bardzo utrudniony , często je wręcz ignoruje. Co tu dużo mówić większość opracowań naukowych to niekończące się cytowanie szanownych kolegów, dla poparcia interpretacji kolejnej interpretacji dzieła innego szanownego kolegi będącego opracowaniem... tak można ciągnąć w nieskończoność. Miałem okazję się temu przyjrzeć z bliska pracując na uniwersytecie. Ale naprawdę nie potępiam takiej postawy. Zdaję sobie sprawę że tego że naprawdę niewielu z nas potrafi zauważyć i zrozumieć rewolucyjne idee przy pierwszym z zetknięciu i do tego zrozumieć ich doniosłość. Zwykle staramy się je nagiąć do tego co znane i przez nas akceptowane. Inaczej sprawa ma się z religią. Dominująca w tej części świata ekspansywna i zaborcza odmiana chrześcijaństwa zwana Katolicyzmem (choć ostatnimi czasy czytając różne odezwy głowy tej odmiany, niejakiego pana Karola Wojtyły vel Jana Pawła II nawołujące głownie do modlitw do Królowej Niebios, zaczynam się poważnie zastanawiać czy to jeszcze Chrześcijaństwo czy kolejna tym razem pokręconą dosyć forma Wicca ;-)), a szczególnie jej duchowi przewodnicy reprezentanci duchowieństwa nie mogą lub nie chcą zrozumieć że mroczne czasy średniowiecza się skończyły i że ludzkość wkracza w Nową Erę, Erę Nowego Oświecenia. Oraz że w zalewie faktów i zjawisk ukazujących rolę człowieka we wszechświecie a także manifestujące się coraz liczniej zjawiska dotychczas uznawane za nieistniejące lub marginalne, dalsze trzymanie się dogmatów jest nie tylko zbędne ale i szkodliwe dla samej hierarchii. Po prostu ją ośmiesza. Prawdą jest na przykład to że wielu przedstawicieli Kościoła Rzymsko Katolickiego zna i korzysta z Wiedzy którą tu będziesz poznawać, ale oficjalnie głoszą że zwykły wyznawca nie ma prawa z niej korzystać i się nią posługiwać. Jest to czysto monopolistyczna praktyka mająca na celu łatwiejsze kontrolowanie i manipulowanie ludźmi w czym Kościół specjalizuje się od wieków. Nie przeczę że panu Stasiowi z pod budki z piwem czy też pani Pelasi z targowiska poznanie nagle prawdy o swej prawdziwej naturze i sensie życia mogłoby mocno zaszkodzić ale wielu inteligentnych ludzi jest po prostu ograniczonych wyznawanym światopoglądem jaki wyznaje. Ale uwaga ! W obecnych czasach wielu ludzi jest na tyle rozgoryczona zarówno zdehumanizowaniem nauki zamykającej się w wąskich specjalnościach tworzącej dogmaty naukowe, lub działająca typowo na zlecenie wielkiego kapitału, za nic mając spustoszenia w Naturze jakie to za sobą niesie, jak i religią która zamiast pomagać ludziom w zrozumieniu samych siebie stara się ich nagiąć do bzdurnych dogmatów nie mających nic wspólnego ze współczesnym życiem, że odrzuca je obie na równi. Nie w tym rzecz aby tak po prostu odrzucić naukę czy religię. Rzecz w tym aby zarówno religia jak i nauka rozszerzyła swój zakres opisywania i badania świata. Mało tego jeżeli zarówno nauka jak i religia skorzystają z tej szansy to w przyszłości istnieje możliwość że połączą się one w jedną WIEDZĘ mającą za zadanie wskazanie człowiekowi DROGI do lepszego życia. Ale nie w jakimś wydumanym niebie ale TUTAJ I TERAZ na Ziemi. Podziel sie tym artykułem ze znajomymi. http://www.oswiecenie.com/ezoteryka.htm http://wiadomosci.onet.pl/tablica/---------egzoteryka-i-ezoteryka-czy-na-pozor-podob,1666,270154,98688750,watek.html 0 Comments Czakra serca - Anahata. Co tu kryć, energia serca wznosi Cię na wyższy poziom. ( w sensie wyższego wymiaru egzystencji) Czakra ta określana jest bramą Duszy, utrzymuje stan zrównoważenia pomiędzy ciałem fizycznym i ciałami subtelnymi. To również wrota do DanTien. Konkretnie tylna czakra serca jest drzwiczkami, którymi Dusza wnika do ciała. Dzieje się to ok 49 dnia rozwoju ludzkiego zarodka, w momencie kiedy w malutkim zalążku mózgu zdołała się właśnie ukształtować szyszynka - miejsce, w którym Dusza zagnieżdża się w ciele fizycznym (tak twierdzi większość starożytnych nauk). Przez ten akt wniknięcia Ducha w ciało, szyszynka i serce są ze sobą ściśle powiązane. Ośrodek serca, czyli czwarta z czakr, mieści się pośrodku ciała fizycz­nego i lekcjami na temat inteligencji emocjonalnej równoważy wszystkie pozostałe czakry zlokalizowane powyżej i poniżej. Ośrodek ten pozwala na całkowite odcięcie się od życia albo na pełen rozkwit z wykorzystaniem współczucia Jest to miejsce, dzięki któremu możesz poznać w innej osobie wersję samego siebie. spotykamy się w niedzielę (26.08 godz.20.00) Wydział Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego (Warszawa , ul. Karowa 18) Mapka dojazdu Zarezerwuj miejsce na to spotkanie Współczucie należy do bardzo wyrafinowanych osią­gnięć emocjonalnych, które otwierają nasze ciało i łączą je z kosmosem na głęboko duchowym poziomie. Czasami otwarcie serca może być doświadczeniem przerażającym: można odczuć coś na kształt utraty samokontroli, z sercem otwartym na oścież, tonąc wręcz w pełnych emfazy informacjach. Ten ośrodek wielkiej wiedzy może dostarczyć wrażeń zarówno przytłaczających jak i upojnych. Mówi się, że sercem rządzi miłość i jest tak naprawdę. Prawdziwy sprawdzian oferowany przez życie na Ziemi to możliwość przekazania wszystkich doświadczeń za pomocą czakry serca, przy całkowitym wyzbyciu się osądów i uznaniu cudownej różnorodności życia. Dlatego też często czakra serca blokowana jest kultywowanym lękiem, który warunkuje ludzką nieufność wobec owego potężnego psychicznego połączenia. Zamknięte serce pozwala łatwiej ranić i oszukiwać innych, ponieważ połą­czenie z całym Życiem uległo upośledzeniu. Szczególnie ważne dla otwar­cia ośrodka serca są uczucia wdzięczności i uznania dla piękna życia. Tak na marginesie dodam tylko, że wdzięczność to klucz, który otwiera drzwi do obfitości wszechświata. I nie jest to bynajmniej metafora. Święta Przestrzeń Serca Wchodząc w Świętą Przestrzeń Serca zostawiasz za sobą wszystkie ograniczenia swojego umysłu i stajesz twarzą w twarz ze swoją Prawdziwą Naturą, Nieskończoną Naturą, pierwotną formą Twego Istnienia, która leży u podstawy Twojej obecnej postaci. Człowiek przebywający w Świętej Przestrzeni Serca doskonale WIE, co ma w życiu robić i jaką ścieżką kroczyć. Jeśli ktoś cię zapyta: W twierdzy niezwyciężonego miasta, w naszym ciele, znajduje się kwiat lotosu a w kwiecie tym maleńka przestrzeń: cóż ona takiego zawiera, że człowiek powinien pragnąć ją poznać? Odpowiedz: Tak przeogromna jak przestrzeń wokół nas jest maleńka przestrzeń w twoim sercu: odnajdziesz w niej niebo i ziemię, ogień i powietrze, słońce i księżyc, błyskawice i konstelacje gwiazd, cokolwiek należy do ciebie tu na dole, i to, co nie należy, wszystko to zgromadzone zostało w tej maleńkiej przestrzeni twojego serca Upaniszady 8.1.2-3 Wizualizacje powstające w Świętej Przestrzeni Serca nie posiadają logicznego porządku, jak podobne wizje w umyśle. Są bardziej jak ze snu - nierzeczywiste, a jednak ich moc i skuteczność, kładzie na kolana jakiekolwiek mentalne myślokształty. Symbol czakry serca, to symbol duszy? Tantrycznym symbolem tej czakry są dwa trójkąty ułożone w kształt gwiazdy Dawida (inaczej: pieczęci Salomona). Dlaczego to takie istotne? Ponieważ w tym symbolu kryje się jedna z największych tajemnic naszej Mocy. Sześcioramienna gwiazda czakry serca jest symbolem, a raczej nie symbolem, jest zapisem kształtu formy CIAŁA ŚWIETLISTEGO, znanego w starożytnym Egipcie jako KAA. http://instytutarete.pl/aktualnosci/wieczory-z-medytacja/448-aktywacja-czwartej-czakry.html
  8. Witam serdecznie ,bardzo dobrze trafiłeś
  9. Zapraszam do obejrzenia filmiku ,pokazującego ,dawno zapomniane ewangelie , a których treść była zbyt kokntrowersyjna dla ortodoksyjnego chrześcijaństwa : https://www.youtube.com/watch?v=0micBW1_HEQ
  10. Nic podobnegpo to nie był żaden satarożytny mag ,a startożytyne cywilizacje pozaziemskie ,bardziej zaawansowane technologicznie od ziemian ,polecam filmik na ten temat :
  11. Pamiętajmy właściwa wiara w naszego duchowego ojca ,opiekuna i nauczyciela /mistrza duchowego Boga Stwórcę ,pozwoli na równomierny i prawidłowy nasz rozwój -duchowy /psychiczny - emocjonalny -psycho-logiczny . Rozwój duchowy, czy rozwój świadomości? Rozwój duchowy, czy rozwój świadomości? Świadomość człowieka rozwija się od momentu urodzenia. Wpływają na nią rodzice, nauczyciele, całe środowisko, w jakim dojrzewa człowiek. Gdy młody człowiek dorośnie ma szansę, że sam zaczyna kształtować swoją świadomość. Jest to jednak zależne czy podejmie trud samodzielnego myślenia, czy zda się na treści głoszone przez autorytety i wpadnie w tryb automatyzmu ludzkiego życia. Większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez wskazań autorytetu. Dlatego też ich świadomość przez większość życia pozostaje na jednym, niezmiennym poziomie. Można tu mówić o nieświadomości, stanie uśpienia, który trwa aż do opuszczenia ciała. Zdając się na gotowe programy, człowiek skazuje siebie na bycie marionetką, sterowaną przez autorytet grupy, z którą się utożsamia, przez cały swój fizyczny żywot. Tym samym rezygnuje z własnego sposobu rozumienia świata, a skazuje się sposób pojmowania rzeczywistości narzucony przez kogoś innego. Niewielu osobom udaje się wyjść poza schematy i tworzyć swoje życie zgodnie z własnymi potrzebami, a nie oczekiwaniami, czy wyobrażeniami innych osób. Gdy człowiek zaczyna myśleć samodzielnie, staje się wówczas świadomy swojego istnienia i zadania, jakie ma do wykonania na Ziemi. Dąży do jego realizacji. Życie zostaje oparte na własnym doświadczeniu, a nie na przekonaniach i pragnieniach innych osób. Poprzez doświadczanie życia bezpośrednio, pozyskuje wiedzę, która poszerza świadomość. Nie porusza się utartymi koleinami myślenia, po których podąża większość, co umożliwia mu poznanie rejonów siebie i Wszechświata dla innych niedostępnych: budowy energetycznej człowieka i mechanizmów, jakim podlegają wszystkie elementy istoty ludzkiej. Wiedza zdobyta w procesie bezpośredniego poznania jest wiedzą żywą, różni się zasadniczo od wiedzy tzw. naukowej, przyswajanej przez intelekt. Zasób wiedzy intelektualnej nie ma nic wspólnego z rozwojem świadomości. Rozwój zdolności intelektualnych może stać się ogromną przeszkodą w jej rozwoju, co często można zaobserwować u tzw. intelektualistów, naukowców, którzy nie dopuszczają innej od naukowo udowodnionej wersji świata. Utożsamienie się z poglądem, dogmatem naukowym sprawia, że umysł odrzuca wszystko, co nie pasuje do obrazu świata, z którym jest utożsamiony. Intelekt, posługując się analizą odrzuca i neguje, to z czym się nie zetknął lub to, co jest sprzeczne z przyswojonymi przez niego informacjami. Dzisiaj świadomość ludzka jest na tak niskim poziomie, bo została ukształtowana z jednej strony przez religie z drugiej przez naukę. Zarówno jedna, jak i druga przekazują zafałszowany obraz rzeczywistości. Wiele osób twierdzi, że rozwija się duchowo, co to jednak znaczy? Czy ma to związek z poszerzaniem świadomości? Pojęcie rozwoju duchowego zostało wprowadzone wraz z powstaniem religii i miało doprowadzić do przekierowania myślenia człowieka z tego co materialne, na to, co duchowe. Jednak znów zamiast rzetelnej wiedzy, ludzie dostali fikcyjny obraz świata tzw. duchowego, który posłużył do manipulacji masami ludzkimi. Zamiast konkretów o budowie człowieka, Wszechświata, działania energii i ich wpływu na życie ludzkie, człowiek od religii dostał wizję piekła, raju, aniołów, diabłów. Różnego rodzaju dogmaty religijne, wierzenia wytworzyły schematy myślowe, przekonania, wyobrażenia na temat rzeczywistości. Ludzka świadomość zamiast się rozwijać, poszerzać, obejmować sobą coraz to nowe rejony poznania została na wieki uwięziona w klatce wiary: w wyimaginowanego boga, ducha świętego itp. Ten stan nie dotyczy niestety tylko ludzi wierzących – ale także tych, którzy w boga nie wierzą i odrzucają energetyczną stronę świata. Wielu ateistów twierdzi, że za ateizmem stoi głęboka duchowość. Na czym ona jednak polega? Czym w ogóle jest duchowość, czy rozwój tzw. duchowy. Od setek lat istnieje wiele szkół rozwoju duchowego, autorytety religijne twierdzą, że ich religia zapewnia wyznawcom rozwój duchowy. Pojawia się coraz więcej szkół, w których adepci rozwijają swojego ducha. Znacząca większość Ziemian to wyznawcy jakiegoś boga, identyfikujący się z którąś z wielu religii, czy szkołą rozwoju duchowego. Wydawało by się, że świat powinien być coraz lepszy. Im więcej ludzi rozwiniętych duchowo tym mniej konfliktu, agresji, nienawiści, głupoty. Czy jednak tak jest? Nadal mamy wojny, konflikty, terroryzm, fanatyzm religijny. Czy bronienie jakichkolwiek dogmatów, swojej racji, walka w obronie swojego boga, czy religii, nawoływanie do nienawiści świadczy w ogóle o jakimkolwiek rozwoju? Czy wyznawcy różnych religii są rozwinięci duchowo? Jeżeli tak, to jak to się przejawia? Czy walka z drugą osobą świadczy o rozwoju człowieka. Czy człowiek rozwinięty duchowo może być siewcą podziału i konfliktu i utrzymywać je w sobie? Mamy tu do czynienia z dwoma pojęciami z jednej rozwój duchowy, z drugiej rozwój świadomości. Co znaczy: jestem świadomy? – To stan istnienia który nie jest niczym uwarunkowany – człowiek z nikim, ani z niczym się nie utożsamia, co daje mu wolność myślenia, Człowiek poznaje swoje ograniczenia, dzięki temu może świadomie nad nimi pracować i je neutralizować. Poszerzona świadomość daje człowiekowi możliwość stania się obserwatorem samego siebie, swoich myśli, reakcji, emocji i neutralizować w sobie, to, co uzna, że jest mu zbędne. Istnienie człowieka świadomego nie ogranicza się do fizycznego wymiaru, ale do całości jego przejawu. Wie, że jest częścią Całości ,jaką jest Wszechświat i ma wpływ na jego kształt. Innych traktuje jak siebie, niezależnie, jaką mają fizyczną postać, ponieważ wie, że bez drugiego człowieka nie jest człowiekiem i ze wszystkim co istnieje stanowi jedność. Wraz z rozwojem świadomości człowiek staje się coraz bardziej neutralny, wychodzi poza wszelką ocenę, znika potrzeba ustosunkowywania się do wszystkiego. Człowiek przestaje walczyć i udowadniać swoje racje. Staje się neutralny do ludzi inaczej myślących, szuka jedynie porozumienia. Nikogo nie przekonuje do zmiany swoich poglądów. By uzyskać stan neutralności, konieczne jest poznanie siebie, zapisów w podświadomości i ich rozkodowanie. Podświadomość jest jak dyskietka. Od początku naszego życia materialnego była zapełniania różnymi programami, które ukształtowały naszą osobowość. Gdy człowiek staje się świadomy, sam może zmieniać oprogramowanie. W zależności od tego, jakie są jego bieżące potrzeby. Poznanie swoich ograniczeń, które wynikają z podświadomych przekonań i ich neutralizacja otwiera drogę do rozwoju świadomości. Impulsem pobudzającym jej rozwój może być wszystko, jeżeli tylko człowiek chce nad sobą pracować. Spotkanie z drugim człowiekiem, wyciąganie wniosków, choćby z błahych pozornie sytuacji, obserwacja swoich myśli, reakcji, obserwacja świata przyrody. Jeżeli w człowieku jest potrzeba poznania, sam przyciąga do siebie doświadczenia, które mu to ułatwią. Rozwój świadomości ludzkiej nie kończy się nigdy, tak jak życie we Wszechświecie trwa wiecznie. Możemy mówić o etapach, cyklach rozwoju cywilizacji, czy planety, ale nie o końcu rozwoju. Tak jak nie można powiedzieć o końcu życia człowieka. Wprowadzone pojęcie śmierci stało się hamulcem dla rozwoju świadomości. Utożsamienie z ciałem fizycznym, sprowadziło człowieka jedynie do ciała fizycznego i odcięło go od wiedzy o światach pozamaterialnych, a tym samym zapomniał, że po opuszczeniu ciała fizycznego istnieje nadal. Enigmatyczne określenia świata „duchowego” przedstawianego przez wiele religii, nijak ma się do rzeczywistości. Świat energii jest równie konkretny, jak ten który postrzegamy zmysłami. Lęk przed śmiercią i tym, co po niej nastąpi nie ułatwia sprawy. Straszenie piekłem za złe uczynki nie prowadzi do rozwoju świadomości, a tym samym człowieka, jedynie utrwala zapisy w podświadomości i czyni świadomość ludzką jeszcze bardziej ograniczoną i prymitywną. Człowiek zamiast sam poznawać świat energii zdał się na autorytety, którym nigdy nie zależało na samodzielnym myśleniu ludzi, a utrzymaniu ich w podporządkowaniu. Tak było przez wieki. W przeszłości, na Ziemi było wiele jednostek, które przeciwstawiały się autorytetom i obowiązującej wizji świata. Wiele z nich było publicznie torturowanych i zgładzonych. Publiczne tortury służyły do utrwalenia zapisów w duszy: „Nie sprzeciwiaj się obowiązującym dogmatom i autorytetom. To wiąże się z cierpieniem, bólem i śmiercią” (ten kod nadal funkcjonuje u większości Ziemian). Jednak wielu z nich wytrwało w swoich poglądach i nie dało się złamać, mimo potwornych cierpień, przez jakie przechodzili. Dzisiaj nie jesteśmy torturowani, co najwyżej myślący są napiętnowani przez jedyną słuszną religię. Mimo to, na własne życzenie, bez przymusu ulegamy różnej maści autorytetom, dogmatom, tradycji i trwamy w stanie uśpienia. By się obudzić trzeba wyzwolić się z wielowiekowej niewoli, w jakiej przebywały nasze umysły i świadomość. Stać się obserwatorem i zacząć samodzielnie myśleć. Niech dzisiaj każde przemyślenie, każda samodzielna myśl, każda chwila zrozumienia będzie hołdem i zapłatą dla tych, którzy cierpieli i ginęli za wiedzę i wolność myśli. Edward
  12. Praca z negatywnymi -podświadomymi emocjami ,praca umysłowa -medytacja-medycyna energetyczna -samodyscyplina psychiczna -rozwój duchowy : Jak uwalniać destruktywne emocje? (Ćwiczenie) Wyrażanie odczuwanych emocji to najlepszy sposób na uwalnianie ich. Tłumienie emocji sprawia, że kumulują się one w Tobie. Dowiedz się, jak je rozładować. “Nienawidzę być smutny!”, powiedział zdołowany i wściekły na siebie przedsiębiorca na początku jednego z moich warsztatów. Smutek + złość to dość ciekawy koktajl emocjonalny, pomyślałem, po czym zacząłem tłumaczyć grupie pewną tajemnicę związaną z blokadami, które sami sobie tworzymy… Zacznijmy od ważnego pytania. Czy wymagasz od siebie emocjonalnej perfekcji? Czy oczekujesz od siebie bezustannego, dobrego samopoczucia i pozytywnego nastawienia do życia? Jeśli tak, to sam sobie strzelasz w kolano. Stajesz się przeszkodą dla samego siebie. Dlaczego? Bo za każdym razem, gdy przyjdzie ta mniej przyjemna emocja - złość, frustracja, smutek, rozczarowanie – Ty będziesz czuć się źle z tego powodu, bo przecież “powinienem czuć się dobrze zawsze i wszędzie”. To częsta przypadłość osób zachłyśniętych rozwojem osobistym. “Bycie smutnym jest dla mięczaków.” A więc gdy przyjdzie ta jakże piękna i naturalna ludzka emocja, oni się na siebie złoszczą. A potem odczuwają wyrzuty sumienia związane z tą złością, która się pojawiła. “Nakładają” więc destruktywną emocję na destruktywną emocję i samodzielnie przyrządzają dla siebie koktajl nieprzyjemnych emocji, który zamiast odpuszczać trzyma się coraz mocniej. Koktajl “Smutek + złość + wyrzuty sumienia” to niełatwy orzech do zgryzienia. Jak w takiej neurochemicznej kałuży znaleźć jakikolwiek sposób na uwolnienie się od targających umysłem emocji? Każda emocja, którą odczuwamy to palec skierowany na problem, który wymaga Twojej uwagi. Gdy oceniasz swoje emocje (“Ja nie powinienem się tak czuć!”) nie zauważasz problemu i tkwisz w negatywnym stanie, ba, nawet go pogłębiasz! Nakładając na pierwotną emocję inne nieprzyjemne odczucia, przykrywasz istotę swojego wyzwania wielką płachtą i tracisz do niej dostęp. Jak czujesz się źle, zaakceptuj to i nie nakładaj na to kolejnych destruktywnych odczuć. Akceptacja pozwoli Ci na dokonanie wglądu. Czym jest wgląd? Zajrzeniem do wewnątrz i pobyciem ze stanem emocjonalnym, sam na sam, w 4 oczy. Dopiero, gdy nauczysz się obserwować samą emocję pierwotną (czyli ta, która pojawiła się jako pierwsza w wyniku jakiejś myśli lub sytuacji, w naszym przykładzie jest nią smutek), otwierasz drzwi dla zrozumienia tej emocji, a następnie jej wyrażenia i uwolnienia. Skup się więc na tym, w jaki sposób odczuwasz frustrację, zdenerwowanie, rozczarowanie. Zanurz się w tę emocję jak zawodowy nurek. Zadaj sobie pytanie: po co jest to uczucie? Skąd się wzięło? Co mi chce podpowiedzieć? Co mogę zrobić, aby odeszło? W ten sposób odkryjesz zupełnie nowy świat, do którego wcześniej nie miałeś wstępu. Nawet nie wiedziałeś, że istnieje. Dzięki temu zyskujesz świadomość emocjonalną, która jest fundamentem inteligencji emocjonalnej. W największym skrócie jest to umiejętność nazywania emocji i wyrażania ich. Gorąco zachęcam Cię do tego, by ją rozwijać. Możesz to zrobić dzięki naszemu 15-dniowemu kursowi Inteligencja emocjonalna, który wprowadzi Cię do świata Twojego emocjonalnego "ja" i nauczy z nim obchodzić. Otwarte wyrażanie odczuwanych emocji (również przed samym sobą), to najlepszy sposób na uwalnianie ich. Tłumienie emocji sprawia, że kumulują się one w Tobie i dręczą Cię bez końca. Dobra, dość gadania, czas na odrobinę praktyki. Mam dla Ciebie ćwiczenie, dzięki któremu nauczysz się rozumieć i uwalniać nieprzyjemne emocje, a także nauczysz się pełniej odczuwać te pozytywne. Jakie są korzyści z wykonania tego ćwiczenia? większa świadomość odczuwanych emocji, umiejętność nazywania, wyrażania i uwalniania destruktywnych emocji, umiejętność pogłębiania pozytywnych stanów emocjonalnych. Na poniższym schemacie widzisz listę emocji. Znajdziesz tam większość tych, które są nazwane i opisane w języku polskim. 1. Zapoznaj się ze wszystkimi emocjami, a następnie wybierz 2 lub 3 emocje, które odczuwasz teraz lub które odczuwałeś dzisiaj. Oczywiście zachęcam również do pracy z pozytywnymi emocjami. Dzięki temu ćwiczeniu będziesz odczuwać je pełniej i dokładniej. 2. Usiądź wygodnie, zamknij oczy i przywołaj to uczucie. Skieruj całą swoją uwagę na odczucia, które pojawiają się w Twoim ciele. Pobądź parę chwil w tym stanie i obserwuj go. 3. Następnie, najlepiej na głos, opisz to uczucie. Możesz to zrobić na kilka różnych sposobów: używając metafory, np. „Złość, którą odczuwam, jest jak...“, opowiadając historię związaną z tym uczuciem, opisując fizyczne, cielesne odczucia związane z tym stanem emocjonalnym. 4. Sprawdź, jak się czujesz po opisaniu tej emocji. Czy większe zrozumienie wpłynęło w jakiś sposób na charakter tego odczucia? Czy jeśli była to nieprzyjemna emocja, czy poziom dyskomfortu zmalał? Czy jeśli to była pozytywna emocja, udało Ci się ją odczuć w sposób pełniejszy? Możesz zabierać ze sobą to ćwiczenie wszędzie. Za każdym razem, gdy w ciągu dnia zauważysz w sobie określony stan emocjonalny, zatrzymaj się na chwilę i nazwij go. Kilka razy dziennie zadawaj sobie pytanie: „Jak się teraz czuję?“. Jeśli w danej chwili będziesz mieć ku temu warunki, zanurkuj w to uczucie i w kilku zdaniach opowiedz sobie o nim. Skup całą swoją uwagę na odczuwanej emocji i opisz ją najdokładniej, jak potrafisz. Taka praktyka da Ci dużo większe zrozumienie stanów emocjonalnych, które towarzyszą Ci na co dzień. Większe zrozumienie = większa akceptacja. W ten sposób raz na zawsze skończysz ze sporządzaniem emocjonalnych koktajli, trucizn, które tak bardzo utrudniały Ci życie. Uwalniając się od tamtych nawyków emocjonalnych robisz w swoim życiu miejsce na bardziej pozytywne stany. Obserwuj, jak powoli kiełkują i rozwijają się każdego dnia w różnych sytuacjach. Pozytywne emocje również obserwuj – energia podąża za uwagą. To, co karmisz swoją uwagą, będzie się rozwijać i wzmacniać. http://michalpasterski.pl/2013/10/jak-uwalniac-destruktywne-emocje/
  13. Taa wierzył chłop i baba w gusła , ,aż im pupcia uschła ,to nic innego tylko porzekazywana z pokolenia na pokolenie wiedza starożytnych mędrców z Indii *(Riszich ) ,tzw ,zakazy i nakazy moralne jogi (Jamy I Nijamy ) : NAKAZY I ZAKAZY MORALNE (JAMY I NIJAMY) – JAKO PODSTAWA PRAKTYKI JOGI Opublikowany 18 października 2009 przez admin Facebook Twitter Google+ LinkedIn Tumblr StumbleUpon Reddit Cart Słowa Kanta można odnieść do nauki jogi, która mówi, że świat którego jesteśmy częścią posiada swój makrokosmos, a w każdym człowieku istnieje jego odwzorowanie w postaci mikrokosmosu. Funkcjonowanie świata opiera się na podstawowych prawach tożsamych dla makrokosmosu i mikrokosmosu. Z punktu widzenia jednostki te prawa przekładają się na nakazy i zakazy (jamy i niyamy). Jamy są to zakazy i mówią o tym, w jaki sposób mamy funkcjonować w odniesieniu do świata zewnętrznego, natomiast niyamy są to nakazy, które mówią, w jaki sposób mamy funkcjonować w odniesieniu do świata wewnętrznego. Immanuel Kant umieścił wszelkie prawa moralne wewnątrz każdej ludzkiej jednostki. Wszelkie działanie „moralne” nie może zostać narzucone nam z zewnątrz – przez system polityczny, społeczny lub przez inną jednostkę. Etyka była dla Kanta tak ważna, że realizacji jej prawideł przypisał rolę ostatecznego celu życia każdego człowieka. Nie może istnieć bowiem inne uzasadnienie ludzkiej egzystencji, jak wcielanie w życie prawa moralnego. Każdy z nas jest istotą moralną i fakt ten objaśnia sens naszego życia. Podobnie jak u Kanta nakazy i zakazy moralne (jamy i niyamy), o których mówi joga są powszechnie znanymi zasadami, które powinny obowiązywać w każdym społeczeństwie, w każdej religii i kulturze. To, co różni świat Wschodu i Zachodu to stosunek do stosowania filozofii w życiu codziennym. Jamy i jamysą częścią filozofii jogi, która stanowi o wyborze celu życia jednostki. Można znaleźć tylko jedno usprawiedliwienie dla obojętności człowieka Zachodu w stosunku do filozofii, mianowicie jego całkowite pochłonięcie walką o byt, która nie pozostawia mu chwili czasu na głębsze zastanowienie. Filozofię mogą uprawiać tylko Ci, którzy nie znajdują się pod władzą żądz, ani zbyt ciężkich trosk a ludzie Zachodu nie są pod tym względem wolni. Studiowanie filozofii jest uważane za cel sam w sobie i jako takie nie posiada dla zwykłego człowieka prawie żadnego znaczenia. W Indiach jest odwrotnie. Filozofii nie uważa się za rodzaj gimnastyki umysłowej, a raczej – i to z głębokim religijnym przeświadczeniem – za drogę do zbawienia, do wyzwolenia się od ciemnoty i niewiedzy, która skrywa przed naszymi oczami wspaniałą wizję Najwyższego. Filozofia jest uważana za klucz do labiryntu życia, który otwiera przed nami tajniki jego zagadek i wskazuje środki do osiągnięcia jego celu. Przestrzeganie zakazów (jama) jako forma dyscypliny społecznej Praktyka jogi wymaga przestrzegania tych podstawowych praw, gdzie jamy są pierwszym stopniem, aniyamy są drugim stopniem tej praktyki w ośmiostopniowej ścieżce jogi, o której była mowa w pierwszym rozdziale. Jama przypomina korzenie drzewa, gdyż jest podstawą, którą tworzy wszystkie pozostałe elementy praktyki jogi. Wszystkie systemy religijne i duchowe nakłaniają do moralnego życia. Patańdżali określa jamy jako spontaniczną ewolucję postępowania każdej istoty, która się rozwija. Gdy człowiek sobie uświadamia, że jako jednostka jest ściśle powiązany z otaczającym go życiem, że jest nitką w sieci życia, traci zdolność działania w sposób szkodliwy dla siebie i innych. Wpasowuje się w zasady postępowania społecznego, ponieważ spontanicznie czyni dobro. Jama to pięć uniwersalnych zakazów moralnych: – niekrzywdzenie, nieużywanie przemocy (ahimsa), – prawdomówność (satja), – niedopuszczanie się kradzieży (asteya), – wstrzemięźliwość (brahmaciarja), – wolność od chciwości, niezachłanność (aparigraha). Niekrzywdzenie (ahimsa) Słowo ahimsa składa się z przedrostka „a” znaczącego „nie” i rzeczownika „himsa” oznaczającego zabijanie lub gwałt. Jest to jednak pojęcie szersze niż sam zakaz zabijania, ponieważ obejmuje także miłość do wszystkich stworzeń. Jogin powinien zwalczać przejawy zła a nie osoby czyniące źle. Z ahimsą związana jest wolność od lęku i wolność od złości. Jogin nie boi się nikogo i nikt nie potrzebuje się go bać. Jogin wierzy, iż każde stworzenie ma takie samo prawo do życia. Czuje, że urodził się, by pomagać innym i patrzy na każde stworzenie oczami miłości. Wie, że jego własne życie jest nierozerwalnie związane z życiem innych. Cieszy się, jeśli może im pomóc stać się szczęśliwymi. Stawia szczęście innych ponad swoim i staje się źródłem radości dla każdego, kogo spotka. Jak rodzice ośmielają dziecko do zrobienia pierwszych kroków, tak on dodaje odwagi mniej szczęśliwym od siebie i czyni ich zdolnymi do życia. Jogasutry mówią, że jeżeli uczeń postępuje zgodnie z zasadami ahimsy, wszystkie istoty wokół niego zaniechają wrogiego zachowania. Jeżeli człowiek podejmuje działania z poziomu duszy, jest niezdolny do przemocy, ponieważ całe jego życie nastawione jest na pokój. Nie dochodzi do przemocy, ponieważ serce i umysł człowieka są przepełnione miłością i współczuciem do drugiego człowieka. Zasadę tę po mistrzowsku stosował Mahatma Gandi, gdy prowadził Indie do wyzwolenia spod panowania Wielkiej Brytanii. Mówił: : „Jeśli wyrazisz miłość w taki sposób, aby wywierała wpływ na rzekomego przeciwnika, wtedy on musi odpowiedzieć miłością (…) To wymaga znacznie większej odwagi niż zadawanie ciosów” Bardzo blisko ahimsy jest chrześcijańskie przykazanie miłości: „Miłuj swojego bliźniego jak siebie samego”. Miłość jest siłą, która przenika całe nasze życie. Mówi też o tym Bert Hellinder: „Zobaczyłem, że za każdym zachowaniem, nawet jeśli wyda nam się dziwne, kryje się miłość. To ona działa. Także za symptomami zawsze kryje się miłość. Dlatego w terapii decydujące jest to, żeby znaleźć punkt, w którym miłość się skupia. Wtedy jest się u korzenia i tam znajduje się też drogę prowadzącą do rozwiązania. Albowiem droga do rozwiązania prowadzi zawsze przez miłość.” Niekrzywdzenie (ahimsa) odnosi się do wielu aspektów naszego życia, mówi o stosunku do ludzi, do zwierząt, do przyrody. W szerokim wymiarze stosowanie się do zasady ahimsy to dbanie o środowisko naturalne, dbanie o wszystkie stworzenia. Prawdomówność (satya) Jogasutry mówią, że jeśli myślenie jest szczere, jeśli język wymawia słowa prawdy i całe życie oparte jest na prawdzie, człowiek jest gotowy do połączenia się z nieskończonym. Satyazakłada całkowitą szczerość w myślach, słowach i czynach. Człowiek, który mówi prawdę jest słuchany z szacunkiem i uwagą. Jednak prawda nie ogranicza się tylko do mówienia, to przede wszystkim postawa wobec życia. Prawdomówność wywodzi się ze stanu, w którym człowiek potrafi odróżnić spostrzeżenia od interpretacji. Zdając sobie sprawę, że prawda dla każdego może oznaczać coś innego, podejmujemy decyzje zgodne z szerszym postrzeganiem siebie samego. Patańdżali określa prawdę jako zgodność myśli, słowa i czynu. Od doraźnych korzyści z odchodzenia od prawdy silniejszy staje się dyskomfort wynikający ze sprzeniewierzenia się uczciwości. Najlepiej satya wyraża się w szczerości do samego siebie, z niej wynika szczerość wobec świata zewnętrznego. Od razu przychodzi na myśl przykazanie dekalogu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, które także odnosi się do prawdy – tej w słowie, ale także w szerszym znaczeniu. Niekradzenie (asteya) Asteya odnosi się nie tylko do brania bez pozwolenia tego, co należy do innych, ale także wykorzystywania czegoś w innym celu, niż to było przewidziane. Jogin redukuje swe fizyczne potrzeby do minimum uważając, że jeśli gromadzi rzeczy, których naprawdę nie potrzebuje, jest złodziejem. Pragnienie posiadania, pożądanie, burzy spokój i czyni ludzi podłymi i nikczemnymi. Chrześcijaństwo także o tym mówi, w przykazaniach:„Nie kradnij”, „Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego”. Wstrzemięźliwość (brahmacarya) Brahmacarya oznacza wstrzemięźliwość, życie w celibacie, studiowanie świętych księg. Nie znaczy to, że joga jest przeznaczona wyłącznie dla osób zachowujących celibat. Do osiągnięcia wyzwolenia nie jest konieczna rezygnacja z małżeństwa i ogniska rodzinnego. Przeciwnie. Wszystkie tradycyjne indyjskie kodeksy prawne zalecają małżeństwo. Bez doznania ludzkiej miłości i szczęścia nie jest możliwe poznanie miłości boskiej. Brahmacarya to przede wszystkim widzenie boskości we wszystkim. Jogin mądrze używa swych sił: siłę fizyczną wykorzystuje do pracy dla Pana, psychiczną do szerzenia kultury a intelektualną do rozwoju życia duchowego. W tym miejscu dekalog także styka się z zasadami jam mówiąc o czystości cielesnej w przykazaniach: „Nie cudzołóż”, „Nie pożądaj żony bliźniego swego”. Wolność od chciwości (aparigraha) Aparigraha – wolość od chciwości, zaniechanie gromadzenia dóbr. Jest to inny aspekt asteyi (niekradzenia). Nie powinno się gromadzić dóbr, które nie są nam naprawdę potrzebne. Nie należy też przyjmować czegokolwiek bez zapracowania – w postaci łaski od innych, gdyż to wskazuje na ubóstwo ducha. Dzięki przestrzeganiu aparigrahy jogin w najwyższym stopniu upraszcza swoje zewnętrzne życie i przyucza umysł do obojętności na straty, lub brak czegokolwiek. Wtedy wszystko, czego rzeczywiście potrzebuje, przychodzi do niego samo we właściwym czasie. Jogin rozwija w sobie zdolność odczuwania zadowolenia niezależnie od tego, co mu się przydarzy. Dyscyplina indywidualna, realizacja nakazów (niyama) Drugim stopniem ośmiostopniowej ścieżki jogi są niyamy– nakazy moralne. Czasem niyamy tłumaczy się jako „zasady właściwego zachowania”. Nijama to nie tylko praktyki osobiste, lecz również duchowe. Są to: – czystość (śaucza), – zadowolenie(santosza), – zapał, asceza (tapas), – studiowanie świętych ksiąg i własnej jaźni (swadhjaja), – poddanie jaźni Bogu (iśwara-pranidhana). Czystość (saucza) Śaucza- czystość jest dwojakiego rodzaju: zewnętrzna i wewnętrzna. Codzienna kąpiel to śauczazewnętrzna, a wewnętrzna to pozycje jogi (asana) i techniki oddechowe (pranajama). Pomagają one oczyścić własne myśli, słowa oraz działania. Ważniejsze od fizycznego oczyszczenia ciała jest oswobodzenie umysłu od takich zakłócających emocji jak: nienawiść, złość, żądza… To wewnętrzne oczyszczenie dokonuje się poprzez poznawanie samego siebie. Oprócz czystości ciała, słowa i myśli niezbędne jest również czyste pożywienie. Pożywienie powinno być pełnowartościowe, smaczne i odpowiednie dla ciała. Nie należy go spożywać jedynie dla przyjemności zmysłowych. Pokarm ma podtrzymywać zdrowie, siłę, energię i życie. Powinien być soczysty, pożywny i uspokajający. Sposób jedzenia i typ spożywanego pokarmu wpływają na nasz charakter. Dieta wpływa na temperament człowieka, ponieważ to, co zjada, oddziałuje na funkcjonowanie umysłu. Ludzie są jedynymi żywymi istotami, które jedzą, gdy nie są głodne. Ważny jest także stan emocjonalny w trakcie spożywania posiłków – nie powinniśmy jeść, kiedy jesteśmy wzburzeniu, przy stole powinno się rozmawiać tylko o dobrych sprawach. Teksty jogiczne zalecają, żeby napełniać swój żołądek do połowy stałym pokarmem, w jednej czwartej płynami, a jedną czwartą żeby pozostawić pustą. Zadowolenie (santosza) Santosza, czyli zadowolenie i akceptacja wszystkiego, co nas spotyka, wywołuje stan pogody ducha i życzliwości. Umysł niezadowolony nie może się skupić. Jogin nie odczuwa braku niczego i dlatego spontanicznie jest zadowolony. Zadowolenie, to także świadomość chwili obecnej. Zadowolenie pojawia się, gdy porzucamy przywiązanie do potrzeby sprawowania kontroli, osiągania władzy i akceptacji. Dzięki ćwiczeniom jogi uzyskuje się spokój umysłu, niezależnie od sytuacji i okoliczności. Surowość (tapas) Tapas jest żarliwym wysiłkiem połączonym z oczyszczaniem, samodyscypliną i surową praktyką. Tapasuzdrawia i oczyszcza ciało, zmysły i umysł. Tapas może być trojakiego rodzaju; dotyczy ciała, mowy i umysłu. Wstrzemięźliwość i niekrzywdzenie są tapasami ciała. Używanie ładnych słów, mówienie prawdy bez względu na konsekwencje oraz nie mówienie źle o innych –to tapas mowy. Rozwijanie tapasu umysłu polega na wytwarzaniu takiej postawy psychicznej, w której człowiek jest zrównoważony i spokojny oraz zachowuje pełną samokontrolę, mimo radosnych i smutnych doświadczeń życiowych. Tapasem jest też praca bez jakiejkolwiek egoistycznej pobudki lub nadziei na nagrodę. Tapas oznacza także ogień. Ludzie kojarzą często dyscyplinę z ograniczeniami. Osoby wiodące styl życia jogina wyglądają na zdyscyplinowane, ponieważ ich biologiczny rytm pozostaje w zgodzie z rytmem natury. Wstają wcześnie, codziennie medytują, regularnie ćwiczą, odżywiają się zdrowo, wcześnie kładą się spać, gdyż bezpośrednio doświadczają korzyści płynących z harmonii pomiędzy własnym rytmem a rytmem natury. Najgłębsze poznanie siebie, studiowanie, badanie (swadhjaja) Swadhjaja różni się od zwykłego studiowania, uczenia się. Kiedy ludzie schodzą się razem dla przeżycia swadhjaja, mówca i audytorium są w duchowej łączności, nie ma tam wygłaszania kazań, ale jedno serce mówi do drugiego. Aby życie było zdrowe, szczęśliwe i spokojne, istotną rzeczą jest studiowanie duchowej literatury. Badanie świętych ksiąg umożliwia joginowi koncentrację i pomoże w rozwiązywaniu trudnych problemów życiowych. Poprzez studiowanie ksiąg jogin pojmuje naturę swej duszy, uzyskuje łączność z boskością. Święte księgi świata należą do wszystkich, nie są przeznaczone dla wiernych jakiegoś poszczególnego wyznania. Sama joga nie jest religią, jest nauką o wszystkich religiach, jej poznanie może pomóc docenić własną religię, podobnie jak filologia nie jest językiem, ale nauką o wszystkich językach. Poznanie siebie, swadhjaja interpretuje się także jako poznawanie swego wnętrza. Istnieje różnica pomiędzy posiadaniem wiedzy a poznawaniem siebie, tak jak między informacjami a mądrością. Poznanie siebie zachęca do odwoływania się do siebie, zamiast do podmiotów zewnętrznych. Poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa wynikają z głębokiego kontaktu ze sferą ducha, a nie z rzeczy znajdujących się w otoczeniu. Poświęcenie Panu własnych czynów i myśli (iśwara pranidhana) Jeżeli człowiek nie pokłoni się przed Bogiem, może nadmiernie nadymać się pychą i władzą oraz oddawaniu się przyjemnościom. Oddawanie się przyjemnościom może prowadzić do przywiązania i żądzy zmuszające człowieka do powtarzania przyjemnych doznań, a jeśli zmysły nie zostaną zaspokojone, pojawia się smutek. Zmysły można wprawdzie okiełznać za pomocą wiedzy i samokontroli, lecz opanowanie umysłu jest znacznie trudniejsze. Kiedy człowiek wyczerpuje cały swój osobisty potencjał, a jeszcze nie osiągnie celu, zwraca się o pomoc do Boga. W tym miejscu zaczyna się bhakti. Jogin modli się: „Panie, nie wiem, co jest dla mnie dobre, niech się dzieje wola Twoja”. Bliskie są tutaj słowa modlitwy chrześcijańskiej: „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”. Prośbą o wypełnienie woli Bożej dotykamy ogromnie ważnego problemu ludzkiej wolności. W warunkach międzyludzkich pragnienie wolności osobistej, walka o taką wolność świadczy o godności poszczególnych jednostek i całych narodów. Nie koliduje to jednak wcale z gotowością poddania się woli Bożej, zaś samo to poddanie się posiada tylko wtedy pełną wartość, gdy dokonuje się w atmosferze całkowitej dobrowolności. Umysł uwolniony od pragnień dotyczących osobistej satysfakcji powinien być wypełniony myślami o Panu. Jeśli umysł jest przepełniony myślami o korzyściach, istnieje niebezpieczeństwo, że umysł ponownie będzie kierował umysł w stronę przedmiotów pragnień. Czyny lepiej odzwierciedlają ludzką osobowość niż słowa. Najważniejszym przesłaniem tej niyamy jest dobrowolne poddanie się losowi, jakikolwiek by on nie był, z wiarą, że będzie on dla nas korzystny, bo w tym wszystkim jest jakaś wielka inteligencja. Od ludzi, którzy przyjmują z pokorą swój los można usłyszeć; „widać tak miało być”, „to doświadczenie było mi potrzebne”. Podstawowe zasady moralne Rzadko się mówi o psychospołecznym znaczeniu jam i nijam, a przecież joga zajmuje się przede wszystkim przemianą osobowości. Jamy i nijamy jogi nie zostały ustalone tylko jako przykazania zwykłego moralnego kodeksu, lecz jako praktyczne wskazówki dla osiągnięcia zdrowia psychicznego. Właściwie każdy system religijny, czy społeczny kieruje się uniwersalnymi nakazami moralnymi. Moralność to zbiór zasad, które określają, co jest dobre a co złe. Którymi zgodnie z danym światopoglądemreligijnym bądź filozoficznym powinni kierować się ludzie. Większość ludzi ma zasady moralne głęboko wpojone w podświadomość w trakcie procesu wychowawczego i często w ogóle nie zastanawia się nad ich genezą. Naruszenie tych zasad powoduje zwykle wewnętrzny konflikt psychiczny. Jamy i niyamy to pierwsze dwa etapy na ośmiostopniowej ścieżce jogi. Podobnie jak korzenie i pień drzewa, stanowią fundament, bez którego nie można zacząć podążać ścieżką jogi. Jamy i niyamy są to proste uniwersalne zasady, jednak w swojej prostocie, jak to często bywa – trudne do zrealizowania. Nie oznacza to od razu, że trzeba przestrzegać tych nakazów zawsze, wszystkich; człowiek ma prawo do błędów. Ważniejsza jest zgoda na nie i pełna akceptacja. Nauka jogi mówi w wielu tekstach o tym, że osoby przestrzegające zaleceń moralnych nie spotykają na swojej drodze żadnych trudności, a los im sprzyja. tekst: Małgosia Kłaniecka http://akademiajogi.pl/czytelnia/nakazy-i-zakazy-moralne-jamy-i-nijamy-jako-podstawa-praktyki-jogi/
  14. Ludzki umysł to arcydzieło. Jest wspaniałym narzędziem o ogromnym potencjale. U większości ludzi znaczna jego część nie zostaje wykorzystana. Spowodowane jest to tym, że nasz umysł przejmuje nad nami kontrolę – nie my nad nim. Aby sytuacja się odwróciła musimy najpierw go poznać i dowiedzieć się o nim kilku rzeczy. Tak więc sprawdźmy jak działa ludzki umysł. Zagadki i siła umysłu Jak działa ludzki umysł – 17 ważnych informacji, o których każdy powinien wiedzieć. 1. Najważniejszą rzeczą, którą musimy zrozumieć jest to, że nasz umysł nie istnieje oddzielnie, indywidualnie, jak jakiś samodzielny obiekt. Umysł nie jest obiektem, lecz procesem. Procesem stałego potoku myśli. Ten strumień myśli postrzegamy właśnie jako umysł. Naturą myśli jest to, że są one w ciągłym ruchu, a ruch ten, niemal automatycznie, tworzy umysł. 2. Umysł znajduje się… w każdej komórce ciała. Czaszka zawiera mózg, nie umysł. Myśl jest energią, nie przedmiotem. Mózg człowieka jest przedmiotem. To fizyczny, biochemiczny mechanizm- najbardziej skomplikowany, największy w ludzkim ciele (lecz nie jedyny), za pomocą którego ciało przetwarza/przekłada energię myśli na fizyczne impulsy. Mózg człowieka jest przetwornikiem. Jak całe zresztą ciało. W każdej komórce znajdują się maleńkie przetworniki. Biochemicy twierdzą, że poszczególne komórki zdają się posiadać swoją własną inteligencję. Dotyczy to również większych części ciała. 3. Charakterystyczną cechą naszego umysłu jest to, że ciągle wędruje. Działa jak gdyby w trybie automatycznym. Myśli przychodzą i odchodzą przez cały czas. 4. Przez większość czasu nasz umysł błądzi między przeszłością a przyszłością. Rozmyślamy nad naszymi doświadczeniami z przeszłości, nad krzywdami, których w niej doznaliśmy lub rozważamy cele i plany na przyszłość oraz obawy z tym związane. 5. Przez znaczną większość czasu, nasz umysł jest zamknięty w więzieniu przeszłości. Krąży wokół zdarzeń, szczególnie nieprzyjemnych i negatywnych, które się w niej wydarzyły. Chcielibyśmy zmienić bieg wydarzeń bądź martwimy się tym co inni mogą o nas pomyśleć i powiedzieć. Obawiamy się, że nasze zachowanie mogło wydawać się niewłaściwe w danym momencie. 6. Innym rodzajem więzienia jest trzymanie się kurczowo wyimaginowanej przyszłości, idylli. Wierzymy często, że jeżeli coś się wydarzy to dopiero wtedy będziemy mogli zaznać szczęścia. Wówczas mobilizujemy energię, aby urzeczywistnić to pragnienie. Mamy jednak tendencję omijania oferowanych przez życie możliwości. Robimy to często bez zastanowienia. Poza tym z mieć nie wynika być, lecz na odwrót. Najpierw jesteś “mądry”, “szczęśliwy”, “dobry” itd., następnie w oparciu o to uczucie zaczynasz robić rzeczy, które z biegiem czasu dają Ci to co chciałeś “mieć”. Większość ludzi pojmuje to na opak. Myślą, że jak będą coś “mieć” (na przykład więcej pieniędzy) to będą mogli coś “zrobić” (kupić dom, samochód, wyjechać na wakacje), co z kolei pozwoli im “być” (szczęśliwym, spełnionym, zadowolonym itd). 7. Twórcza siła umysłu jest dostępna tylko w chwili obecnej- w tu i teraz. Dokładnie tak samo jak życie. 8. Nasz umysł ma skłonność do ciągłego oceniania. Oznacza to dla nas, że nie tylko doświadczamy pewnych zdarzeń, ale również klasyfikujemy je jako dobre bądź złe. Oceniamy wszystko co wydarzyło się w naszym życiu, ale również wszystkich ludzi, których spotykamy na swojej drodze. 9. Nasz umysł ciągle tworzy przeróżne historie. Całość składa się z naszych osobistych doświadczeń. 10. Ludzki umysł zwykle odrzuca chwilę obecną. A nawet jest do niej wrogo nastawiony. Często myślimy, że “to czy tamto nie powinno się dziać” czy, że “powinienem być teraz gdzie indziej, w jakimś znacznie lepszym miejscu”. Zadajemy sobie pytania typu: “dlaczego takie rzeczy zdarzają się przez cały czas tylko mnie?” Nasz umysł ciągle walczy z teraźniejszością. 11. Uwarunkowane mentalnie wzorce umysłowe są realizowane jako nasze systemy przekonań i wierzeń oraz wzorce myślowe w naszym życiu. Wpływają one na nasze automatyczne reakcje i sposób postrzegania siebie i świata. 12. Uwarunkowane wzorce myślowe zostały nam przekazane przez naszych rodziców oraz społeczeństwo, w którym dorastaliśmy. Niektóre są zapożyczone również z mediów. 13. Bardzo często bezkrytycznie, bez większego zastanowienia, przyjmujemy te gotowe szablony myślowe i przekonania jako swoje. Ponadto identyfikujemy się z tymi zakotwiczonymi w podświadomości wzorcami, które w ten sposób wpływają na naszą osobowość. 14. Uwarunkowane wzorce myślowe stawiają na pierwszym miejscu rozwój ego i dokładają wszelkich starań, aby go kontynuować, aż do końca życia jednostki. Nakłaniają do stworzenia potężnego ego i każą nam wierzyć, że jest to ostateczny cel ludzkiego życia. A przecież jesteśmy czymś znacznie większym i potężniejszym niż nasze ego! 15. Nasz umysł kreuje własne wyobrażenie na temat naszego osobistego rozwoju. W tym samym czasie jedna połowa umysłu uznaje drugą, którą chcemy zmienić- za złą. Mentalne wyobrażenia walczą ze sobą, próbując pokonać się nawzajem. Używają do tego broni selektywnego postrzegania oraz zmyślonych historyjek. 16. Nasz umysł jest jednym z najbardziej zaawansowanych i skomplikowanych instrumentów na świecie. W dzisiejszych czasach jest niestety bombardowany informacjami do tego stopnia, że staje się praktycznie przepełniony. Wówczas ogromne ilości nieprzetworzonych informacji wirują w głowie tak szybko, wywołując chaos i zamieszanie, że czasami czujemy się, jakbyśmy mieli zaraz oszaleć M. in. dlatego tak ważna jest medytacja. Stanowi ona bowiem reset i odprężenie dla naszego umysłu. 17. Umysł służy jako środek komunikacji ze światem. Używając go świadomie, uwalniana jest twórcza energia wszechświata, która tworzy wspaniałą harmonię. I daje wiele możliwości! W dzisiejszym świecie coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że są czymś znacznie większym od swojego umysłu, swoich myśli i emocji. Wielu doświadcza swojej prawdziwej istoty. Nasza uwaga nie jest już w pełni zaangażowana w opowiadania naszego umysłu na temat naszych osobistych historii. Coraz rzadziej się z nimi identyfikujemy, stając się coraz bardziej wrażliwi na głębsze aspekty naszego życia. Zaczynamy również coraz częściej dostrzegać przerwy między natłokiem myśli i kierować swą uwagę poza granice umysłu. Warto wiedzieć jak działa ludzki umysł oraz.. poznać jego siłę, a także wiedzieć jak zwiększyć wydajność swojego mózgu https://planetaswiadomosci.pl/jak-dziala-ludzki-umysl-samopoznanie/
  15. Drugim po strachu motorem pozytywnego działania naszego ,jest gniew : Gniew może być dla nas korzystny 7, Luty 2017 w Emocje1 Udostępnione Rzeczy są pozytywne lub negatywne, w zależności od naszego punktu widzenia. Chociaż gniew uznawany jest na ogół za emocję negatywną, w pewnych przypadkach może być on dla nas korzystny. Czy wiedziałeś o tym, że gniew ma swoją pozytywną stronę? Oczywiście, jeśli wszystko pozostaje w równowadze to nie ma żadnego problemu. Gniewanie się nie zawsze jest złe, a wyrażanie go we właściwy sposób może pomóc nam uniknąć problemów, a nawet choroby. Przez lata gniew uznawany był za zły, destrukcyjny, konieczny w zwalczaniu, odrzucaniu i ukrywaniu. Nawet dziś przechowujemy tę myśl i ze wszelkich sił staramy się nie okazywać naszych emocji, kiedy się gniewamy. Jesteśmy przekonani, że gniew to coś nieracjonalnego, zakazanego i coś co nie powinno być okazywane. W ostatnich badaniach nad gniewem wykazano, że na ogół myślimy, że takie emocje są negatywne, prymitywne, a nawet szkodliwe. Gniew nie tylko powoduje, że źle się czujemy, wszczynamy niepotrzebne kłótnie, mówimy rzeczy których później żałujemy i nie dostrzegamy konsekwencji swoich czynów. Jeśli wykorzystamy go na nasz pożytek, to może przynieść nam wymierne korzyści. Jakie korzyści płyną z wyrażania gniewu? Tak jak ze wszystkimi emocjami jego występowanie wiąże się z pewną odpowiedzialnością, celem i przeznaczeniem. Możemy wykorzystywać go w dobrym celu. Nie wierzysz? Zaraz przekonasz się, dlaczego tak twierdzimy. Przede wszystkim gniewanie się jest siłą, która motywuje cię do działania. Ile razy zdarzało się, że po wściekaniu się na pewne okoliczności pracowałeś nad tym i w efekcie później odnosiłeś lepsze rezultaty? Gniewanie się jest sposobem na otwarcie i przełamanie mentalnych i emocjonalnych barier, które powstrzymują nas przed działaniem. Jeśli coś nas rozzłości, to bardzo możliwe że postaramy się to naprawić. Po drugie, okazuje się że gniewni ludzie są bardziej optymistyczni. Tak, to nie jest przejęzyczenie, choć może to brzmieć dziwnie. Ludzie, którzy gniewają się o coś konkretnego, tak jak wspomnieliśmy wcześniej, częściej podejmują działania aby daną kwestię rozwiązać. Stąd wiedzą na przyszłość, czy coś ma szanse powodzenia i dlatego są mniej pesymistyczni. Trzecią zaletą złości jest to, iż to uczucie daje nam ona możliwość komunikowania się z innymi. Jako, że jest to sposób na pokazanie tego co czujemy może okazać się doskonałą metodą wyrażania naszych myśli i uczuć. W szczególności jeśli chodzi o rzeczy które według nas są niesprawiedliwe. Gniew jako źródło poznania Często od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że gniew jest zły, niebezpieczny i dlatego zawsze powinien być skrywany. Gdybyśmy jednak mieli możliwość wyrażania go, to mogłoby się okazać, że nagle mamy mniej problemów. Ukrywanie swojej niezgody lub skrywanie odczucia, że coś nas krzywdzi może zniszczyć niemal każdy związek. Czy wiedziałeś, że złość pozwala nam na lepsze poznanie samych siebie? Jest tak dlatego, że daje nam pojęcie o tym kim naprawdę jesteśmy oraz jak reagujemy na różne wydarzenia. Otrzymujemy cenne informacje, jeśli tylko potrafimy je mądrze wykorzystać. Pomaga nam formować własne opinie o samych sobie i lepiej rozumieć swoje zachowania. Dodatkowo może być to doskonały sposób na zmotywowanie się do pracy nad sobą i zmian. Wreszcie gniew może być wykorzystany jako skuteczny argument w trakcie negocjacji. Wielu ludzi używa go, aby dostawać to czego chcą. Chociaż nie możemy uznać tego za słuszne postępowanie, nadal jednak jest to pozytywny aspekt, o którym warto wspomnieć. https://pieknoumyslu.com/gniew-moze-byc-dla-nas-korzystny/ Transformacja gniewu czyli o odkrywaniu kolejnego, ukrytego źródła odnawialnej bioenergii Celem tego artykułu nie jest podanie na tacy gotowych rozwiązań, czy duchowych praktyk, ani ziół które będą magiczną pigułką na "problem gniewu". Głęboko zgadzam się z postawowym aksjomatem tybetańskiego dzogczen - na osobistej drodze potrzebny jest przede wszystkim właściwy pogląd. Indywidualnemu wyrobieniu tegoż ma służyć poniższy materiał do rozważań. Zastrzegam się, że poglądy które tu prezentuję są moje własne i prywatne - nie przytaczam ich, by nikogo "prostować" na swoją modłę. Prowokacyjność tego tekstu jest zamierzona i miejscami intencjonalnie przejaskrawiona - nie zamierzam się upierać przy ich absolutnej nieomylności ani tym bardziej walczyć w ich imię. Wystarczająco wielu przede mną odważyło się wypowiedzieć podobne zdanie... a prawda zawsze sama się broni najlepiej. Oczywiście, nie sposób żyć w stanie ciągłego poddenerwowania czy rozemocjonowania - wszyscy ludzie szukają spokoju wewnętrznego. Cisza wewnętrzna i spokój to w końcu wyznacznik psychicznej siły. Nie znajdziemy jednak trwałego pokoju w sztywnej homeostazie, a odnalezienie dynamicznej równowagi jest sztuką samego życia. Nie twierdzę, że jest cokolwiek złego w szukaniu szybkich rozwiązań, ani że nie są one potrzebne. Wszystkich, którzy szukają szybkiej i prostej, medytacyjnej metody na chwilę świętego spokoju i relaksu, odsyłam do innego, króciutkiego artykułu. Emocje są tabu Z racji wzrastania w jedynie słusznej tradycji judeo-chrześcijańskiej, mamy kulturowo zakodowane liczne tabu. Żeby poznać, od jakich wypartych aspektów naszego "ja" zacząć reintegrację swojej jaźni, wystarczy sięgnąć na środek listy siedmiu grzechów głównych. Od pierwszych liter ich łacińskich nazw pochodzi hasło "SALIGIA", zaś "I" pochodzi od "ira" czyli gniew. W Biblii wyraźnie zaznacza się, że gniew Boga jest słuszny, święty, uprawniony i uzasadniony, bezwarunkowo i zawsze. Jemu wolno się gniewać, sprowadzać klęski, wojny i nieszczęścia na... grzesznych ludzi, by ich nauczyć pobożności... a zatem i posłuszności przykazaniom, których podstawą jest unikanie grzechów głównych, czyli również niezmiernie popularnego i często przeżywanego... gniewu. Emocje są podstawą hierarchii Na wsi polskiej nigdy nikogo to nie dziwiło, zwłaszcza że nawet jak lud piśmienny był, to i tak się nie zabierał za obrazoburcze i świętokradcze wytykanie sprzeczności w piśmie świętym. Co więcej, krąży tam powiedzenie "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie", więc o co chodzi? Bogu gniewać się wolno, człowiek zaś grzeszy, z definicji przeciw Bogu, w ogóle gniewając się. W praktyce życia społecznego od wieków wygląda to tak, że im wyżej kto był w społecznej drabinie, tym więcej wolno mu się było gniewać - miał coraz więcej podwładnych do wyładowywania na nich swojego gniewu. Podwładnym zaś nie wolno pisnąć, bo gniew to grzech czyli patrz punkt pierwszy, Pan może się gniewać i jego gniew jest słuszny. Gniew na Pana jest wyrazem buntu, niesubordynacji, nieposłuszeństwa i jest grzechem godnym kary. Również wtedy, gdy tym panem jest człowiek, wojewoda, wójt czy proboszcz. W Japonii do dzisiejszego dnia obowiązuje rytuał na spotkaniach wielkich korporacji. Menedżer zaczyna je od gniewnej przemowy, nierzadko z krzykiem zwracając się do swoich podwładnych tak długo, aż oni nie okażą mu szacunku. Rytuał nakazuje, by okazali skruchę, żal a nawet łzy - i to niezależnie od tego, czy krzyk zwierzchnika i łajania mają jakiekolwiek racjonalne podstawy. Płacz w takiej sytuacji jest jedną z najwyższych form okazania szacunku. Relacja między Panem (tym, który ma prawo krzyczeć) a Podwładnym (tym, który ma prawo płakać) musi zostać jednoznacznie ustalona. Dopóki jest jednokierunkowa, w hierarchii organizacji panuje całkowita harmonia. A nam, ślepym od blasku zachodnich tłumaczeń słów buddyjskich nauk wydaje się, że wiemy na czym polega wschodnie pojęcie harmonii. Zwłaszcza w odniesieniu do porządku i organizacji życia społecznego. Emocje są organiczne Nie jest przypadkiem, że jeden i ten sam narząd wewnętrzny - wątroba - łączy się w tradycyjnej chińskiej medycynie z emocją gniewu, zaś w europejskiej astrologii z Jowiszem, planetą autorytetu, sprawiedliwości, ładu i porządku społecznego. Sam Jowisz zaś to przecież gromowładny przywódca wszystkich olimpijskich bogów. Bez sprawnej wątroby zdrowie człowieka bardzo szybko się pogarsza. Jej transplantacje robi się oficjalnie dopiero od lat 70-tych zeszłego stulecia i wciąż 80-85 % pacjentów nie żyje wiele dłużej niż 1 rok z przeszczepem. Marskość wątroby można "zarobić" nie tylko przez nadużywanie alkoholu czy narkotyków, ale też ... tłumienie w sobie gniewu. Gniew jednakże nie jest związany wyłącznie z wątrobą. Według TCM w tym samym "żywiole" co wątroba znajduje się również woreczek żółciowy. Ilu znacie choleryków z woreczkiem zapchanym kamieniami żółciowymi, albo po jego wycięciu? To jednak nie koniec, bo każdy żywioł i każda energia ma w kręgu przemian swojego bezpośredniego "rodzica", energię która ją stwarza. Psychologiczne korzenie agresywnych reakcji to rozmaite lęki, pojawiające się nagle w sytuacjach, w których natychmiastowy zastrzyk adrenaliny każe nam uciekać lub... atakować. Znów sięgając do prawideł chińskiej medycyny możemy się dowiedzieć, że wydzielające adrenalinę nadnercza, wraz z nerkami i pęcherzem moczowym należą do przemiany "Wody", rodzącej wątrobowe "Drzewo". Problemy z pęcherzem moczowym, od przewlekłych stanów zapalnych, przez piasek i kamienie nerkowe aż do raka włącznie, pojawiają się gdy przestrzeń i granice osobiste danej osoby są ustawicznie naruszane. Zwierzęta nie bez powodu zaznaczają moczem swoje terytorium. Trening czystości wyrugował z ludzkiego ciała wszelkie odczuwalne ślady moczu i amoniaku, podobnie jak i potu - amputowaliśmy sobie zatem jedne z najważniejszych form sygnalizowania zarówno swoich emocji, jak i wyznaczania swoich granic. Musieliśmy znaleźć ich substytuty, takie jak podążanie za modą, zmiennymi gustami, zamiłowaniem do porządku lub bałaganu oraz wszelkimi innymi sposobami indywiduacji w plastikowym świecie podobnych do siebie pudełek. Pstrokaty plastik i kapryśna moda jednak nie wyeliminowały stanów lękowych, braku poczucia bezpieczeństwa, trudności ze znalezieniem swojego miejsca i coraz głębiej idących, egzystencjalnych pytań... problemów z odpowiedzią na pytanie "kim jestem?" - czyli "gdzie są moje granice?". Problemy te pojawiają się nie tylko w relacjach zawodowych, ale też i w relacjach miłosnych i partnerskich. Co ciekawe, panowie rzadko doświadczają objawów zapalenia pęcherza, zaś panie o wiele częściej. Zważywszy na klasyczny, patriarchalny model relacji damsko-męskich, nie budzi to zdziwienia lecz każe się zastanowić nad tym, gdzie i kiedy, czyje granice osobiste są naruszane. O dziwo, to gniewu i krzyku kobiet "prawdziwi mężczyźni" się boją i starają się zagłuszyć go, jak tylko mogą - również piwem... na wyczyszczenie swoich kamieni i piasku z nerek. W tym punkcie mająca ledwie 100 lat z hakiem psychologia potwierdza reguły chińskiej medycyny, znane od wielu tysięcy lat. Wszystko pasuje, jak w układance. Jak widać w powyższym, bezcelowe jest oddzielanie procesów psychicznych od fizycznych i energetycznych. Jedyne co zachłanny redukcjonizm mógłby tu wnieść, to poplątanie przyczyn i skutków oraz... większą sprzedaż pigułek. Walka z gniewem jest jak zwalczanie ognia ogniem, albo jak chirurgiczna operacja amputacji żywej i zdrowej kończyny bez znieczulenia. Walką jest przytłaczanie emocji kulturowym tabu, nakładanie na swój kark jarzma wpojonego poczucia winy, ale też i przymus pozbywania się emocji, odreagowywania na siłę i rugowania dyskomfortu psychicznego za wszelką cenę. Jeśli nauczymy się "puszczać" emocje - a raczej dopuszczać do świadomości - i w pełni uświadamiać ich korzenie, zamiast z nimi walczyć - zrobimy krok do przodu w procesie ich transformacji. "Puszczone" emocje zachowują się całkowicie organicznie - trawimy je, przyswajamy niezbędne składniki do wzrostu świadomości i samopoznania, a resztę wydalamy. Tego, czego absolutnie nie możemy sami strawić - musimy zakomunikować (obrazowo rzecz ujmując - "zwrócić"). Emocje są formą komunikacji Proces komunikacji jednak często prowadzi do punktu, w którym emocje nie mają żadnych racjonalnych podstaw. Nie znaczy to jednak, że nie mają racji bytu - są ważnymi sygnałami z wnętrza, komunikatami ze strony naszych własnych procesów wewnętrznych do nas samych. Żeby się tego jednak dowiedzieć, trzeba doprowadzić do komunikacji i nauczyć się tak komunikować swoje emocje, by nie przerzucać ich na innych, ale też i zachowywać się asertywnie, by nie pozwolić sobą manipulować. Ludzie od zawsze posługują się emocjami jako formą komunikacji. Jeśli dajemy komuś w odpowiedzi na jego emocje komunikat wyzuty z adekwatnych emocji, to jest on dla tej osoby nieczytelny, niespójny a więc podwójny. Gdy komunikacja jest niejednoznaczna a już angażuje emocje, niestety większa część komunikatu idzie kanałem emocji. Nawet jak staramy się komunikować spokojnie i racjonalnie swój gniew, stosując komunikację bez przemocy - rozemocjonowany odbiorca dostaje tylko nasz lęk przed konfrontacją, brak poczucia bezpieczeństwa, słabość i uległość (często - własne emocje, wyprojektowane na nas). Siłą rzeczy to zaprasza do nadużyć - do tego, by druga strona jeszcze silniej wywaliła na nas swoje emocje, które wywołały w nas dyskomfort i naszą własną, emocjonalną reakcję. Im głębiej unikamy konfrontacji i dyskomfortu, w imię unikania emocji - tym bardziej rozwijamy wewnętrznie sprzeczne formy komunikacji i systemy wierzeń, "(pseudo)pozytywnego" myślenia. Nic z kolei nie niszczy tak podstępnie relacji jak wewnętrznie sprzeczna, paradoksalna komunikacja. Nie jedyną, acz jedną z podstaw diagnozowania schizofrenii są właśnie określone paradoksy komunikacyjne. Patrząc z szerszej perspektywy - należy się wdzięczność tym, którzy potrafią nas wyprowadzić z równowagi emocjonalnej. Oni najlepiej pokazują nam, z czym mamy problem i jaki temat jeszcze mamy w sobie do integracji i pracy wewnętrznej. Emocje są formą energii Oczywiście, istnieje wiele praktyk energetycznych, jogicznych, buddyjskich i taoistycznych, kontroli i przetwarzania energii gniewu. Liczne praktyki prowadzą do uspokojenia umysłu, takie jak np.: mantry uśmiech wewnętrzny sześć uzdrawiających dźwięków koncentracja na Hara / dolnym Dantien skupienie na oddechu pranajama vipassana Każdy kolejny stopień jest coraz silniejszą "magiczną pigułką" na myśli i emocje. Uczone są one jednak najczęściej z tego samego założenia, które mają i księża katoliccy - że gniew i emocje, oraz myśli do nich prowadzące, są czymś nieczystym, czego należy się za wszelką cenę pozbyć i z czego trzeba się oczyszczać. Cisza umysłu z kolei jest opozycyjnym, czystym i pożądanym stanem. Broń boziu, by kolega lub koleżanka, usilnie zabijający w sobie gniew i myśli, poczuli u Ciebie to "brudne coś". Może pójść reakcja łańcuchowa wyzwalania represjonowanych emocji po całej społeczności duchowej. Buddyści nie nazywają gniewu grzechem, ale w buddyzmie funkcjonuje termin "splamienia umysłu" - jakby nie patrzeć, również pejoratywny, podobnie jak termin "grzech". Robiąc to z tym założeniem nie dokonujemy żadnej transgresji, kręcimy się w kółko. Starzy buntownicy: Osho, Jiddu Krishnamurti i Uppaluri Goppala Krishnamurti, nazywali takie działania autohipnozą, sztuczką mentalną prowadzącą donikąd. Tak samo jak i oni na Wschodzie, Castaneda i Gurdżijew na Zachodzie wyśmiewali wszelkie sztywne, statyczne próby doprowadzenia umysłu "do porządku". Zastanówmy się, czy tak naprawdę istnieje różnica między kompensacją gniewu i poczucia winy za gniew poprzez spowiedź (lub jej współczesny ekwiwalent - psychoanalizę), a kompensacją poprzez praktyki energetyczno-medytacyjno-oddechowe? Gniew kompensowany przez medytacyjno - autohipnotyczne i energetyczne zabiegi dużo głębiej "znika" - choć pozornie, bo tylko z poziomu świadomości. Pozwolę sobie wygłosić herezję (dla mnie oczywistość), że ci co nie boją się przeklinać mają o wiele zdrowsze wątroby i psychikę od tych, którzy gniew tłumią i kompensują. Czysto behawioralny trening psa Pawłowa, karzący za wyrażanie emocji, nagradzający zaś za "grzeczne" zachowania, prowadzi do ich stłumienia. Stopień tego stłumienia zależny jest od indywidualnej konstytucji psychicznej, energetycznej oraz w konsekwencji również i fizycznej. Z perspektywy kilkunastu lat pracy z ludźmi i indywidualnej praktyki twierdzę, że dopiero bez oceniania myśli i emocji medytacyjno-energetyczne transformacje prowadzą przede wszystkim do rozpuszczenia tego warunkowania, dopiero umożliwiając głębszą retrospekcję, autoanalizę i znalezienie prawdziwych przyczyn stanów emocjonalnych, a także pierwotnych źródeł energii życiowej jaka za nimi idzie. Również im więcej lęku i gniewu przepracujemy, tym głębszy osiągamy poziom samoświadomości, wyciszenia i skupienia w medytacji. Nie zastępują jednak zdrowej komunikacji. Istnieje również bardzo pozytywny aspekt pracy energetycznej z emocjami, jeśli nie towarzyszy mu piętnowanie i nieakceptacja samych stanów emocjonalnych. Jest to zwiększenie zdolności do przebywania w określonych stanach emocjonalnych, samemu ze sobą, bez angażowania zewnętrznych "luster". Gdy mamy większy "bufor" między automatyczną reakcją emocjonalną, a pojawieniem się w nas emocji, mamy więcej czasu i przestrzeni w sobie na uświadomienie sobie przyczyn emocji a także znalezienie adekwatnej formy komunikowania swoich stanów wewnętrznych w stosunku do adekwatnych odbiorców. Czy gniew jest czymś faktycznie tak złym, że gniewanie się jest niezdrowe, a nazwanie go grzechem czy splamieniem załatwia całą sprawę? A co, jeśli ktoś jest ateistą lub "innowiercą" nawet wobec buddyzmu? Jak współczesna, wielokulturowa, globalna wioska próbuje sobie radzić z tym problemem? Emocje są symboliczną informacją Zwiększony bufor między reakcją a zaistnieniem emocji dopiero umożliwia zauważenie myśli, wspomnień oraz głęboko zakodowanych, symbolicznych i urywkowo tylko pojawiających się w świadomości obrazów - wraz z pojawiającymi się stanami emocjonalnymi w ciele i psychice. W ogóle umożliwia zauważenie, że wraz z psychicznym stanem emocjonalnym pojawiają się w ciele napięcia mięśniowe, stres, bóle a nawet i patologiczne objawy chronicznych problemów i schorzeń, związanych z wzorcami emocjonalnymi. Bez świadomej pracy nad wypracowaniem tego bufora niesposób jest odczytać tych informacji, a dzięki temu zrozumieć istotę najgłębszej transformacji emocji i traum, zapisanych między innymi w fizycznych, mięśniowych blokadach. Nie da się też tego wyjaśnić czysto teoretycznie, bo pojęcia jakimi można opisać proces uwalniania wykraczają poza potoczny język i wymagają posiadania już jakichś doświadczeń, do których pasują nowe etykiety (które pokrywają się częściowo ze starymi, nieadekwatnymi znaczeniami). Cieszące się coraz większą popularnością kursy jogi, pracy z oddechem i medytacji, jak również uznanych nawet przez akademicką psychologię technik relaksacji, szczęśliwie dają tego typu doświadczenia. Nie ma jedynie słusznej drogi do nich prowadzącej, jednakże wiele tych ścieżek ma wspólne, prastare korzenie, odkrywane na nowo. Najgłębszym wspólnym dla nich źródłem są bardzo stare przekazy tantryczne i alchemiczne. W tantrze nic nie jest nieczyste - wszystko jest tylko pustą formą pierwotnej, świetlistej natury umysłu. Podobnie w zachodniej alchemii, wywodzącej swoje korzenie z Egiptu, Chaldei i Sumeru, każda "ciężka" materia podlega transformacji do alchemicznego "złota". Co ciekawe, w prastarych tantrycznych przekazach pełno jest obrazów oświeconych buddów i bóstw, istot mających... gniewną formę strażników ścieżki, o zdecydowanie demonicznych kształtach, po żołniersku motywujących do pracy adeptów i odstraszających wszelkich niepowołanych, niegodnych poznania tajemnic ścieżki ezoterycznej, nadmiernie ciekawskich. W zachodniej ezoteryce również jest pełno demonicznej i diabolicznej symboliki, wytłumaczenie jednak jej obecności i roli nie jest tak oczywiste, jak w przekazach wschodnich (co nie znaczy, że płytsze - wręcz przeciwnie). Obrazy z naszej głębokiej podświadomości wywołują w nas nieodmiennie emocje, zakodowane od dzieciństwa, wyssane nieraz z mlekiem matki, wyniesione ze szkoły współodczuwania, jaką jest łono matki. Potrzebny jest świadomie przeżyty szok i zanurzenie w oceanie nieświadomości, by nerwicowe kompleksy wydobyć i na powrót zintegrować z całością świadomego "ja". Ten zapis obecny jest we wszystkich chyba znanych ścieżkach mistycznych i ezoterycznych. W tybetańskiej tradycji podkreśla się rolę fizycznej śmierci jako totalnie i ostatecznie najważniejszego szoku, jaki może człowiekowi dać autentyczną integrację i odkrycie własnej, pierwotnej, oświeconej natury. Cała praktyka skupia się na przygotowaniu do tego doświadczenia. W zachodniej mistyce chrześcijańskiej opisuje się doświadczenie mrocznej nocy duszy, konfrontacji z obrazami piekła, upadłych aniołów i samym Szatanem, jako próby charakteru i ostatecznego doświadczenia mistycznej, boskiej łaski, unii z Bogiem (czyli znów - pierwotną jaźnią i naturą człowieka). W indyjskich przekazach buddyzmu mowa jest o podobnie dramatycznej konfrontacji z własnym fałszywym ego, Panem Iluzji (hinduistycznym bogiem Maara) przed ostatecznym oświeceniem. W kabale mistycznej mowa jest o przekroczeniu Otchłani, przed odkryciem sfery oświecenia i unii z Bogiem, który to akt dodatkowo okultyści ubarwili koniecznością pokonania demona dyskursywnego umysłu - Choronzona. Chyba tylko taoizm jest najbardziej w tym temacie skromny, szary i przyziemny - bo mówi "tylko" o wielostopniowej, cierpliwej i wytrwałej integracji elementów Światła (Yang) i Ciemności (Yin) oraz ujarzmieniu własnych pragnień i transformacji seksualności, a dzięki jej energii - powrocie do pierwotnego, Uniwersalnego Wielkiego Tao. Według psychologii transpersonalnej i badań Stanislava Grofa, każdy z tych szokujących, symbolicznych obrazów jest tylko fragmentem naszej własnej pamięci okołoporodowej. Z każdym z nich wiążą się bardzo silne emocje. Doświadczenie dotarcia do tych obrazów, zapisów pamięci matryc okołoporodowych i odreagowania ich energii, ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju osobistego i świadomego życia. Pamięć zdarzeń sprzed i z czasu porodu, pozornie chaotyczna, ma swój ściśle określony porządek, a wizje jakie się pojawiają w czasie odreagowania podlegają kategoryzacji. Póki jest całkowicie nieświadoma, determinuje i automatyzuje w wysokim stopniu nasze wzorce postrzegania, myślenia, odczuwania i zachowania na całe życie. W tym punkcie trzeba wspomnieć o wyklętej z uniwersytetów (za sprawą bulli papieża Urbana VIII) astrologii, która takie wzorce z zadziwiającą trafnością opisuje. Emocje są sygnałami z kosmosu więcej: http://www.xorceria.pl/teksty/roman/transformacja_gniewu.html#axzz4t1iiHk1Q