Szept

Szamanizm - audycja radiowa z udzialem Asusa

36 postów w tym temacie

W niedzielę o godzinie 19:00 można będzie posluchac audycji radiowej o szamanizmie, w której udział weźmie Asus, moderator naszego forum, a pzrede wszystkim Szaman i wspaniały człowiek. Warto posłuchać, co na temat szamanizmu może nam opowiedzieć osoba znająca temat tak dobrze, jak Asus.

Zapraszam wszystkich na tę audycję.

Można posłuchac tutaj:

Radio Grudziądz Para Radio

Niedziela godzina 19:00

W razie problemów z Linkiem szukajcie: radio Grudządz, audycja Para Radio

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja też polecam i na pamięć się nauczyć :p żeby potem nie było :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Good work. Nie wiem czy na pamięć bo nie ma nic gorszego niż bezkrytycyzm ale dobry wywiad w istocie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie było na pamięć, powiadam wam! XD

Muten wie, bo było dużo pauz :D

Tak się nabijam, ale dobra robota Asus, mi się podobało :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Muten nie Asus na pamięć tylko inni sie tego niech nauczą :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie czepiałbym się wywiadu, pomijając kilka potknięć i luk, wymijających odpowiedzi, zasłanianiem się informacjami z drugiej ręki ze świata. Generalnie wywiad z poziomu badacza i znawcy zjawiska przeszedłby u mnie bez większego marudzenia. Gdyby nie to "szaman Asus" na początku. Tak przedstawił cię prowadzący. Skoro nie zaprzeczyłeś, a pod koniec cicho przytaknąłeś, będę oczekiwał od ciebie postawy godnej tego, za kogo się podajesz. I bynajmniej nie chodzi o akademicką czy niuejdżową wiedzę. No, chyba że jesteś pseudokryptonibyszamanem. ;)

Wyłuskałem kilka perełek, co do których chciałbym przeczytać/usłyszeć odpowiedzi lub komentarze. Nie rozdrabniałem się ze wszystkimi, bo po co. Cyferki to czas, jak łatwo się domyśleć. ;) Cudzysłów to twoje słowa. Skoro posiadasz tak bogatą praktykę i wiedzę, myślę, że bez trudu mi odpowiesz.

5:50 "Szaman, który jest pozbawiony grupy ludzi, dla których pełni swoją posługę, przestaje być szamanem."

Oj panie Asus, z całym tym oczytaniem i definicjami chcesz zamknąć istotę szamana w ramach określonych przez antropologów? Nie wiem, czy gratulować, czy płakać. Już kiedyś miałem rozmowę z Szerszeniem (witaj Szerszeniu, jaki ten ezonet mały) na innym forum o tym, czy szaman może istnieć bez społeczności czy nie. To teraz zagadka: W plemieniu A jest sobie szaman As. Przychodzi choroba (np zły biały z Europy) która wybija plemię. Przeżywa tylko As. I co, przestał być szamanem, tak? Czy ma sobie poszukać nową klientelę?

Nasuwa mi się tu obraz kapłaństwa, duchowieństwa, które samo nie mając kontaktu z bogiem, chce być pośrednikiem między nim a ludźmi. Dokąd to prowadzi? (to pytanie retoryczne;)

Uprzedzając. Z mojej strony i obserwacji innych znanych mi praktyków wygląda to tak, że szaman nie tylko dla ludzi szamani. Pomijając kwestię specjalizacji, oczywiście.

8:53 Przede wszystkim szaman z definicji nie może szkodzić. Tzn mam na myśli szamana jako uzdrowiciela. Wiadomo, te pokutujące definicje. Szkodzić może czarownik. Te dwie ścieżki często przeplatają się ze sobą. To nie kwestia moralności, jak sugerujesz Asus... Jeśli szaman będzie chciał zaszkodzić, jego współpracownicy po prostu odmówią współdziałania, ergo ściągnie na siebie gniew duchów, więc zaszkodzi sobie. Czarowstwo to inna bajka.

14:22 8 lat to kawał czasu? W szamanizmie to zaledwie początek. Kurcze, ja ze swoją 18-letnią praktyką osobistą i 5 letnią publiczną czuję się jak początkujący i tak gdzieś koło 40 pewnie zacznę prawdziwe szamanienie. Nie piszę żeby się pochwalić, kto ma dłuższego, ale dla przykładu, żeby mnie kto znowu o narcyzm nie posądził i o egocentryzm. :p Serio uważam, że dopiero zacząłem.

15:48 Jeśli twierdzisz, że uczyłeś się od duchów, nie możesz powiedzieć o sobie, że jesteś samoukiem. Chyba że duchy traktujesz instrumentalnie, a nie jako odrębne byty. Kontaktowałeś się z kimś, od kogo czerpałeś wiedzę. Od kogo się uczyłeś? Kiedy ktoś zadaje takie pytanie, podaje się imiona. To naturalna etykieta w linii przekazu. Nie ma że od znajomych, od kogoś tam, gdzieś. To kwestia szacunku i jawności. Jakbyś powiedział że tylko od duchów, to jeszcze bym przymknął oko. Zdarza się. Zwłaszcza na takiej pustyni jak w Polsce. Ale wspomniałeś o konkretnych osobach a nie usłyszeliśmy żadnego imienia, czy nazwiska. ;)

16:32 Klasy? Etapy? Nie da się? Brak świadomości własnej ścieżki? Świadomości progów, inicjacji? Nie potrafisz wymienić istotnych punktów w swojej ścieżce szamańskiej? Np. nawiązanie kontaktu z przewodnikiem duchowym? Totemem? Inicjacja szamańska? Znaczące wizje? Pieśni Mocy?

17:30 Ilu jest szamanów w Polsce? Można liczyć w setkach? Ja to chyba w jakiejś dziurze się wychowałem (nie obrażając rodzinnego miasta i wsi), bo przez te naście lat trafiłem zaledwie na kilku. I byłbym ostrożny mówiąc, że jest ich kilkadziesiąt. Setek to jest, oczywiście, ale pseudoszamanów. :)

19:10 Dlaczego uważasz, że szamanizm nie jest antychrześcijański? Prosiłbym o uzasadnienie

29:00 Jak to jest z tymi miksturami w twojej praktyce? Bo w końcu nie odpowiedziałeś na pytanie ;)

31:30 Gdzie można zobaczyć twój strój? Jakie znaczenie ma dla ciebie strój poza tym, że jest odświętny? Czy pełni funkcję praktyczną?

33:25 Coś mi tu nie gra. Jest zlecenie, jest działanie, jest efekt. Z tego co mi wiadomo, skuteczność to priorytet w szamanizmie. Nieskuteczny szaman traci rację bytu. No, chyba że jest maskotką. Wydaje mi się, że poruszasz się w sferze mitów na temat własnej osoby, skoro nie potrafisz wymienić konkretnych przypadków wyleczenia, skutecznych metod, itd. To nei dobrze, bo osłabia, prowadzi w ślepą uliczkę.

45:00 Czym dla ciebie jest klepanie biedy? Bo jeśli dobrze zrozumiałem twoją wypowiedź, to szamanizm wyklucza ubóstwo i determinuje dobrobyt materialny? No i kwestia rodziny. To nie jest reguła, że szaman ma żonę, dzieci, firmę albo swoje kilka hektarów ziemi. Znam wagabundów, znam też biznesmenów. Nie stawiałbym znaku równości między dostatkiem a szamanizmem. Każdy wybiera własny sposób realizacji ścieżki. Jak komu nie potrzebny dostatek i wystarczy kawałek gazety i mostu, to jakim prawem mam go oceniać, że to kiepski szaman? A może on właśnie tak chce, tego mu potrzeba? To tylko tak w obrębie szamanizmu miejskiego. W szamanizmie tradycyjnym wiadomo, są inne kryteria ubóstwa. Czasem zależy też od danego roku, liczebności zwierzyny, urodzaju, itp.

51:35 "Chodzenie po ogniu (...) jest to dość popularna"... rozrywka.

52:40 "Można się z nami spotkać" - z nami tzn z kim?

A co do Ślęży, to przereklamowane miejsce. No, chyba, że ktoś lubi ezoturystykę. Tzn samo miejsce jest ok, ale zamknięte ze względu na liczebność ezoświrów. Jeśli już, polecałbym bardziej Podlasie albo Beskid. Tam duch jest mocniejszy. Na Podlasiu znam dwie ciekawe chaty, które można wynająć za cenę niższą niż te ośrodki turystyczne na Ślęży. Zwłaszcza, że jak pisałeś, podziwiasz szeptuchy z Podlasia - prawdziwe szamanki. :D Masz okazję podziwiać in face, a nie słowami. :p Beskid też ma sporo dobrych miejsc. Na szczęście są to rejony mniej ciekawe dla turystów i bardziej zdziczałe. W zeszłym roku zbadałem jeszcze Bory Tucholskie i Kaszuby. Ale te dwa pierwsze biją na głowę.

I na koniec przyznam, że mierzi mnie nieco stawianie znaku równości między pogaństwem a szamanizmem. Zajmuję się szamanizmem wystarczająco długo by wiedzieć, że jedno z drugim nie musi iść w parze.

PS. Gratuluję Asus. Zająłeś przynajmniej 54 min mojej uwagi, i nawet zarejestrowałem się na forum Szepczącej, choć wcześniej mnie do tego nie namówiła. :p

PS II I nie odbierz mojego czepiania się personalnie. Po ostatniej równonocy mam fazę na dementowanie mitów, które narosły wokół szamanienia… Zwłaszcza wokół osób, które o szamanizmie wypowiadają się publicznie i pełnią rolę nauczycieli.

Edytowane przez Havason
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Havason, odpowiem tylko na jedno Twoje pytanie choc nie powinnam, bo pytania nie kierowane do mnie;)Asus pomaga mi i mojej rodzinie juz od ponad roku i zyczylabym kazdemu takich sukcesow i skutecznosci jaka on moze sie pochwalic:)Pseudo szamanow i roznych magikow na swojej drodze spotkalam mase jak i skutecznosc ich dzialania. Jedno co moge powiedziec, to skutecznosc szamanienia Asusa zawsze rowna sie 100%, szamanil dla mnie juz tyle razy ze z czystym sercem moge taka wlasnie opinie mu wystawic. Wiec jak widzisz czas 8-lat niema tu znaczenia, bo niektorzy praktykuja 40-sci "znam i takich" a w praktyce zupelne zero:)Pozdrawiam.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Havason, to jedziemy, postaram się odpowiedzieć na twoje pytania, i ok, rozumiem ze się nie tyle czepiasz co masz odmienne zdanie. więc po kolei:

5:50 "Szaman, który jest pozbawiony grupy ludzi, dla których pełni swoją posługę, przestaje być szamanem."

Bo przestaje. Szaman ma bardzo konkretne role do spełnienia, i jeśli nie realizuje ich przestaje być szamanem w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie twierdzę że opuszczają go wtedy duchy czy traci moc w jakikolwiek sposób. Ale jeśli odpadnie mu jedna z kluczowych funkcji, czyli posługa, rola społeczna, przestaje być szamanem zgodnie z definicją.

Tak, trzymam się dość mocno naukowych definicji, nie ukrywam ze głównie opieram się na tym, co pisze Andrzej Szyjewski. Zdecydowanie uważam, że to "jakie rzeczy są" należy zdecydowanie wyciągać z wiedzy naukowej, antropologicznej, religioznawczej, oczywiście poddając ją krytycznej ocenie, niż z wszelkich natchnionych neoszamanistycznych pozycji. Dlatego skłaniam się do definicji szmanizmu Szyjewskiego a nie Harrnera.

8:53 Przede wszystkim szaman z definicji nie może szkodzić

No to akurat nieprawda. wiele jest opowieści o walkach między szamanami, podpierdzielaniu sobie nawzajem duchów, generalnie szkodzeniu jakiej wiosce pośrednio (poprzez atakowanie ich szamana) lub bezpośrednio. Szkodzić może i czarownik, ale "każdy szaman jest czarownikiem ale nie każdy czarownik jest szamanem".

Jeśli szaman będzie chciał zaszkodzić, jego współpracownicy po prostu odmówią współdziałania, ergo ściągnie na siebie gniew duchów

Nie zgodzę się, to indywidualna kwestia duchów i szamana, nie reguła. znowusz są na to przykłady, np. z Syberii, ale nie bede teraz wypisywał elaboratów :)

4:22 8 lat to kawał czasu? W szamanizmie to zaledwie początek.

Dla mnie to kawał czasu, prawie całe dorosłe życie. Zgadzam się w zupełności że w szamaniźmie to dopiero początek i czeka mnie jeszcze długa i trudna droga. Tu chyba się zgadzamy :)

15:48 Jeśli twierdzisz, że uczyłeś się od duchów, nie możesz powiedzieć o sobie, że jesteś samoukiem.

Tu się czepiasz semantyki. Żaden szaman nie może obyć się bez duchów, więc naturalne jest że od duchów się uczyłem. Tą część wiedzy która dostaje się od nauczyciela zdobywałem w większości sam. w tym znaczeniu jestem samoukiem. a nie wymieniłem od kogo się uczyłem z imienia nazwiska czy nicka, bo nie wiem czy ci, od których się uczyłem życzą sobie tego. Lepiej powiedzieć za mało niż za dużo. Sam dobrze wiesz pewnie że na przykład bębna nauczyła mnie Zjawa. I co, miałem o niej w radiu opowiadać?

16:32 Klasy? Etapy? Nie da się? Brak świadomości własnej ścieżki? Świadomości progów, inicjacji?

To nie była "spowiedź szamana". Sam dobrze wiesz ze na tej ścieżce pewne rzeczy są bardzo intymne i pozostają sekretami. Miałem opowiadać w radiu jak pożarł w wizji mnie mój totem? Albo jak walczyłem z krokodylem który potem został jednym z moich duchów? Albo tłumaczyć ze moim pierwszym sygnałem od duchów było mówienie głosami jeszcze za czasów oazy? to nie temat na audycję w stylu "spotkanie z ciekawym człowiekiem". Poza tym widzę tą ścieżkę jako ciągłość, a jedna rzecz nieodmiennie wynika z drugiego, dlatego nie da się tego podzielić na etapy, klasy itd.

17:30 Ilu jest szamanów w Polsce? Można liczyć w setkach?

Mówiłem o ludziach którzy "są szamanami, w jakiś sposób są związani z szamanistyczną bądź animistyczną duchowością, lub wykorzystują pewne techniki nazywane szamańskimi". Wsłuchaj się uważniej :p

19:10 Dlaczego uważasz, że szamanizm nie jest antychrześcijański? Prosiłbym o uzasadnienie

No bo nie jest, to panteon jak każdy inny. Szamanizm jest wrogi wobec "ziemskiego aparatu opresyjnego" związanego z chrześcijaństwem, ale samo chrześcijaństwo jako takie to po prostu panteon i duchy jak każde inne. Tak, to jest aż tak proste.

29:00 Jak to jest z tymi miksturami w twojej praktyce? Bo w końcu nie odpowiedziałeś na pytanie ;)

Duchy zabroniły mi o tym mówić ;)

31:30 Gdzie można zobaczyć twój strój? Jakie znaczenie ma dla ciebie strój poza tym, że jest odświętny? Czy pełni funkcję praktyczną?

Na FB mam chyba zdjęcia z konferencji majowej PFI2010 gdzie uczestniczyłem w rytuale i tam są fotki mnie w stroju.

Strój (coby się nie rozpisywać) - magazyn mana, maskowanie przed nieprzychylnymi duchami, kronika moich przeżyć i zdobytych duchów, umożliwia mi (między innymi) lot duszy, jest modelem trójdzielnego kosmosu.

33:25 Coś mi tu nie gra. Jest zlecenie, jest działanie, jest efekt.

Odpowiedź jest bardzo prosta - tajemnica lekarska. nie mówiłem o konkretnych przypadkach bo o to proszą ludzie, którzy się do mnie zwracają.

45:00 Czym dla ciebie jest klepanie biedy? Bo jeśli dobrze zrozumiałem twoją wypowiedź, to szamanizm wyklucza ubóstwo i determinuje dobrobyt materialny?

Powiedziałem że NIE ZNAM (osobiście) żadnego prawdziwego, dobrego szamana który klepałby biedę - bo taka jest prawda, nie znam. Jeśli ktoś ma mniejsze potrzeby i jest szczęśliwy z tym to proszę bardzo, nie odmawiam mu mocy - po prostu takich przypadków nie znam i tyle.

51:35 "Chodzenie po ogniu (...) jest to dość popularna"... rozrywka.

Wszystko można sprofanować. Jednak ja nie uczestniczyłem w bieganiu na firmowej imprezie pro żarach przez nawalonych panów Kaziów i panie Basie. To było wspaniale, święte przeżycie, organizowane przez Hanifa, pełne sakralnego znaczenia. To była ceremonia, a nie cepelia.

52:40 "Można się z nami spotkać" - z nami tzn z kim?

Z ludźmi którzy są szamanami, lub podążają szamanistyczną, animistyczną ścieżką duchową. Proste.

Na Ślężę jednak nie dam złego słowa powiedzieć. To moje miejsce mocy, święte miejsce. Wielu woła, wielu daje duchy. Mimo że zdeptana przez turystów. Może właśnie dlatego woła, żeby ją na nowo zsakralizować. Ślęża dała mi mnóstwo, obdarzyła mana i duchami, na niej przeszedłem wiele trudnych etapów życia, ścieżki. To moja Święta Góra, moje Axis Mundi.

Co do stawiania znaku równości między szamanizmem a pogaństwem - mam odmienne zdanie, ale to chyba temat na osobny wątek :)

Dzięki za gratulacje :)

i nie odbieram tego personalnie, zdaję sobie sprawę że ludzie mogą mieć odmienne zdanie, nie mam syndromu Inkarnacji wielkiego Orła, przynajmniej na razie ;)

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5:50 "Szaman, który jest pozbawiony grupy ludzi, dla których pełni swoją posługę, przestaje być szamanem."

Oj panie Asus, z całym tym oczytaniem i definicjami chcesz zamknąć istotę szamana w ramach określonych przez antropologów? Nie wiem, czy gratulować, czy płakać. Już kiedyś miałem rozmowę z Szerszeniem (witaj Szerszeniu, jaki ten ezonet mały) na innym forum o tym, czy szaman może istnieć bez społeczności czy nie. To teraz zagadka: W plemieniu A jest sobie szaman As. Przychodzi choroba (np zły biały z Europy) która wybija plemię. Przeżywa tylko As. I co, przestał być szamanem, tak? Czy ma sobie poszukać nową klientelę?

Nasuwa mi się tu obraz kapłaństwa, duchowieństwa, które samo nie mając kontaktu z bogiem, chce być pośrednikiem między nim a ludźmi. Dokąd to prowadzi? (to pytanie retoryczne;)

Uprzedzając. Z mojej strony i obserwacji innych znanych mi praktyków wygląda to tak, że szaman nie tylko dla ludzi szamani. Pomijając kwestię specjalizacji, oczywiście.

Czołem Havasonie, ja się tylko o tego odniosę.

Wydaje mi się, że z jednej strony nie można mówić o klienteli w wypadku szamana - jest on częścią społeczności... ale zazwyczaj wokół są podobne społeczności. Z drugiej strony jest takim "duchowym rzemeiślnikiem" - tym samym jeśli "robi dobre buty", to znajdzie na nie nabywców (i tu się zgadzam, że miarą jest skuteczność a nie "unga bunga" - przy czym "unga bunga" może pomóc skuteczności ale też i nie znam praktyka co ma 100% sukcesów w czymkolwiek)

Tak więc w przytoczonym przez Ciebie przykładzie... szaman (o ile wcześniej za brak skuteczności nie zginął z rąk własnego plemienia - to nie jest wcale rzadkie, to norma) zazwyczaj szuka sobie innego (w amazonii obecnie szamani są tak rzadcy, że często mają pod opieką kilka plemion) a jeśli jest ostatni - to umiera wraz z całą swoją spuścizną i wiedzą. Takie prawo natury.

Z tym niekrzywdzeniem też bym nie przesadzał... jak sam zauważyłeś, różnica między szamanem a czarownikiem często jest jedynie semantycznym określeniem, uzależnionym w sumie od tego kto z jaką sprawą do niego przychodzi a nie od samego człowieka - bo jest to częstokroć jedna osoba.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ale też i nie znam praktyka co ma 100% sukcesów w czymkolwiek)

A ja bede sie upierac co do skutecznosci, gdyz skutecznosciom bylam nieraz bardzo milo zaskoczona, a powiem wiecej za kazdym razem skutecznosc Asusa przerosla moje oczekiwania.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jurema dzięki wielkie za uznanie, ale naprawde nie zawsze sie udaje. Ten kto twierdzi ze ma skuteczność 100% jest kłamcą albo szarlatanem.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jurema dzięki wielkie za uznanie, ale naprawde nie zawsze sie udaje. Ten kto twierdzi ze ma skuteczność 100% jest kłamcą albo szarlatanem.

Zgadzam sie, lecz ja pisalam tylko o tym co robiles dla mnie i moich bliskich, a tu skutecznosc byla w 101%;)Co do toczacych sie nowych spraw, mam nadzieje ze rowniez bedzie ok:)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

//Od Szerszen

//przepraszam nie zwróciłęm uwagi i chcąc odpowiedzieć na post edytowałem go.

// Niestety został mi z niego tylko fragment, który cytowałem.

// Jest mi strasznie wstyd. Pomyłka w guzikach.

// Pozostała część tylko do mnie :-( a poszła w piach cała część do Asusa.

//Od Nes

// W internecie nic nie ginie. Uznam to za pomyłkę, a nie celową cenzurę. ;)

Wyskakuje mi info, że za dużo cytatów, więc cytaty moje jako cytaty a Asusa - czcionką pogrubioną.

Havason, to jedziemy, postaram się odpowiedzieć na twoje pytania, i ok, rozumiem ze się nie tyle czepiasz co masz odmienne zdanie.

Raczej odmienne doświadczenia ;)

Szaman ma bardzo konkretne role do spełnienia, i jeśli nie realizuje ich przestaje być szamanem w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie twierdzę że opuszczają go wtedy duchy czy traci moc w jakikolwiek sposób. Ale jeśli odpadnie mu jedna z kluczowych funkcji, czyli posługa, rola społeczna, przestaje być szamanem zgodnie z definicją.

Szaman nie służy tylko ludziom. Szamanem się nie przestaje być, bo nagle pacjentów zabrakło (z tych czy innych powodów). To nie jest służba mundurowa od 9 do 17, w poniedziałki, środy i piątki. Trzymasz się książkowych definicji, Nie tędy droga. ;)

Tak, trzymam się dość mocno naukowych definicji, nie ukrywam ze głównie opieram się na tym, co pisze Andrzej Szyjewski. Zdecydowanie uważam, że to "jakie rzeczy są" należy zdecydowanie wyciągać z wiedzy naukowej, antropologicznej, religioznawczej, oczywiście poddając ją krytycznej ocenie, niż z wszelkich natchnionych neoszamanistycznych pozycji. Dlatego skłaniam się do definicji szmanizmu Szyjewskiego a nie Harrnera.

No właśnie i tu popełniasz błąd. Szamanizmu nie nauczysz się z książek. To nauka z przekazu. Pan Szydłowski jest badaczem i chwałą mu za jego badania, ale nawet jeśli zbada wszystkie ceremonie świata, przeprowadzi terenowe badania z każdym szamanem na Ziemi, to i tak nie zbliży go to do istoty szamanizmu. Ofc może sobie zbudować definicje, hipotezy, ładną tabelkę, opisowe rozdziały co jak po kolei przechodzi szaman. Wyciągnie nawet wspólny mianownik. Proszę bardzo. Ale co żywy może wiedzieć o śmierci? ;) Dlatego napisałem, że jest to kapłaństwo bez boga...

Jako alternatywę naukowości podajesz natchniony (słowo niefortunne w tym przypadku) neoszamanizm. Ja ci podam jeszcze jedno źródło - ziemia...

8:53 Przede wszystkim szaman z definicji nie może szkodzić

No to akurat nieprawda. wiele jest opowieści o walkach między szamanami, podpierdzielaniu sobie nawzajem duchów, generalnie szkodzeniu jakiej wiosce pośrednio (poprzez atakowanie ich szamana) lub bezpośrednio. Szkodzić może i czarownik, ale "każdy szaman jest czarownikiem ale nie każdy czarownik jest szamanem".

Ach ten Eliade. Stworzył etykietkę i teraz wszyscy sobie nią gębę wycierają. Niestety i ja też. Używam słowa szamanizm, bo jest najbardziej rozpowszechnione. Kiedy mówię/piszę "szaman", mam na myśli "uzdrowiciel", nie czarownik. Jak pisałem wcześniej, granica jest cienka, ale jest...

Jeśli szaman będzie chciał zaszkodzić, jego współpracownicy po prostu odmówią współdziałania, ergo ściągnie na siebie gniew duchów

Nie zgodzę się, to indywidualna kwestia duchów i szamana, nie reguła. znowusz są na to przykłady, np. z Syberii, ale nie bede teraz wypisywał elaboratów

Tak, wiem, to samobójstwo mówić, że syberyjski szaman to nie szaman a czarownik. Mimo wszystko, patrz wyżej...

15:48 Jeśli twierdzisz, że uczyłeś się od duchów, nie możesz powiedzieć o sobie, że jesteś samoukiem.

Tu się czepiasz semantyki. Żaden szaman nie może obyć się bez duchów, więc naturalne jest że od duchów się uczyłem. Tą część wiedzy która dostaje się od nauczyciela zdobywałem w większości sam. w tym znaczeniu jestem samoukiem

To nie kwestia semantyki, ale świadomości. Język ma moc stwórczą. Żaden szaman nie jest samoukiem. To odróżnia szamanizm od innych ścieżek magicznych - uczy się od duchów. Ludzcy pośrednicy to tylko pośrednicy. Są ważni jako strażnicy tradycji i ścieżki. Mogą nauczyć cię technik opracowanych przez jakiegoś szamana z przeszłości (każdy standardowy zabieg czy narzędzie ktoś kiedyś zrobił po raz pierwszy), ale źródłem zawsze jest duch. Ja też czasem mówię "opracowałem nowy ryt", albo "stworzyłem nowy system" i takie tam. Ale to kwestia ignorancji. Żaden prawdziwy rytuał czy technika nie płyną z "Ja", ale z ducha... Ale przecież to kwestia semantyki. ;)

a nie wymieniłem od kogo się uczyłem z imienia nazwiska czy nicka, bo nie wiem czy ci, od których się uczyłem życzą sobie tego. Lepiej powiedzieć za mało niż za dużo.

Dziwne podejście. Nigdy nie spotkałem się z tajnością imion na tej ścieżce. Na prawdę, dziwię się. Hermetyzm, tajne bractwa i zakony okultystyczne, to rozumiem, ale szamanizm?

Sam dobrze wiesz pewnie że na przykład bębna nauczyła mnie Zjawa. I co, miałem o niej w radiu opowiadać?

Kiedy mówisz kto jest twoim nauczycielem, oddajesz mu cześć, należny hołd. W niektórych liniach szamańskich wymienia się całe pokolenia wstecz. O nauczycielach opowiada się wręcz opowieści jako nauki. Pierwszy raz spotykam się z niechęcią wymieniania imion. Czy jest w tym coś niestosownego?

A co do zjawy, nie umniejszając jej zasług w innych dziedzinach, to nie potrafiła jeszcze bębnić. Nigdy nie bębniła dłużej niż 20-30 min, a w tej technice to jest tylko takie mizianie, wstęp zaledwie. Bęben kupiła sobie z wszystkogra.pl gdy zarejestrowała się na shamanice, więc nawet nie poznała jego ducha (wchodzisz w prawdziwy kontakt z bębnem, kiedy uczestniczysz przy jego narodzinach, lub wręcz sam przywołujesz go do tego świata). Na ścianie w wawie wisiał obok mojego. I tu ciekawostka, jeśli o przekaz chodzi. Skoro to ja uczyłem zjawę, a ona ciebie, to jak to się ma do linii przekazu? Normalnie mógłbyś do mnie mówić "dziadku", ale skoro zjawa nie miała uprawnień nauczania w tradycji szamańskiej, to sobie darujmy. Poza tym zjawa była uzdrowicielką, tu się zgodzę, ale dopiero uczyła się fachu szamańskiego i do uczenia innych było jeszcze jej daleko. Za to świetnie radziła sobie z energią, ale to inna bajka...

A propos radio, mieliśmy ze zjawą kiedyś zabawną sytuację, wywiad do tivi "pytanie na śniadanie" czy inny badziew. Redaktorka zwróciła się do zjawy z prośbą o wywiad, bodajże po jej wpisach na gronie. Zjawa była zielona w szamanizmie, więc wciągnęła mnie w to i Klaudiusz Kowalskiego (ten jest szamanem czasu, więc się spóźnił i nic nie powiedział). Poszedłem z ciekawości, ale nie wiem czy w końcu to puścili. Nie mam tivi. Tak to właśnie wygląda - ci co najwięcej gadają, nie zawsze mają coś mądrego do powiedzenia. A potem słucha się to czyta i ogląda, aż szkliwo pęka na zębach i kwit na węgiel się nie zgadza. :p Oczywiście bywają wyjątki.

16:32 Klasy? Etapy? Nie da się? Brak świadomości własnej ścieżki? Świadomości progów, inicjacji?

To nie była "spowiedź szamana". Sam dobrze wiesz ze na tej ścieżce pewne rzeczy są bardzo intymne i pozostają sekretami. Miałem opowiadać w radiu jak pożarł w wizji mnie mój totem? Albo jak walczyłem z krokodylem który potem został jednym z moich duchów? Albo tłumaczyć ze moim pierwszym sygnałem od duchów było mówienie głosami jeszcze za czasów oazy? to nie temat na audycję w stylu "spotkanie z ciekawym człowiekiem". Poza tym widzę tą ścieżkę jako ciągłość, a jedna rzecz nieodmiennie wynika z drugiego, dlatego nie da się tego podzielić na etapy, klasy itd.

Droga jedna, a po drodze wiele miejsc, które się pamięta. Nie trzeba mówić o szczegółach, o wizjach, których opowiadać się nie powinno. Ale prowadzący zadał ci proste pytanie. Ciekawa odpowiedź - wciąż wymijająca. Nie musiałeś o;)

17:30 Ilu jest szamanów w Polsce? Można liczyć w setkach?

Mówiłem o ludziach którzy "są szamanami, w jakiś sposób są związani z szamanistyczną bądź animistyczną duchowością, lub wykorzystują pewne techniki nazywane szamańskimi". Wsłuchaj się uważniej

Wedle twojej wskazówki wsłuchałem się uważnie. I oto co usłyszałem:

Prowadzący - "Jak szeroki jest ten krąg szamanizmu w Polsce, bo wiadomo, że na pewno nie jest to coś powszechnego, jednak ludzie praktykują szamanizm i chyba troszeczkę ich jest, prawda?"

Asus - "Liczbowo ciężko będzie powiedzieć, prawda ile osób."

Prowadzący - "Ale w dziesiątkach, setkach?"

Asus - "Ja myślę, że można w setkach spokojnie liczyć"

Czy chcesz mi jeszcze zarzucić brak uwagi?

A oto dalszy ciąg:

Asus "Przede wszystkim trzeba pamiętać, że wszyscy którzy w jakiś sposób są związani z duchowością szamanistyczną, animistyczną są powiązani mniej lub bardziej ze światem neopogańskim w Polsce"

Szczerze mówiąc/pisząc nie wiem jak mam to potraktować. Przyznaję się bez bicia, że "w jakiś sposób" jestem związany z duchowością szamańską, animistyczną. Przyznaję się też, że nawet w najmniejszy sposób nie jestem związany ze światem neopogańskim w Polsce. Mało tego. Wszyscy, którzy mieszczą się w definicji szamańskiej, przeszli podręcznikowe inicjacje i uzdrawiali, a których spotkałem na swojej drodze, również nie byli związani ze światem neopogańskim w Polsce.

19:10 Dlaczego uważasz, że szamanizm nie jest antychrześcijański? Prosiłbym o uzasadnienie

No bo nie jest, to panteon jak każdy inny. Szamanizm jest wrogi wobec "ziemskiego aparatu opresyjnego" związanego z chrześcijaństwem, ale samo chrześcijaństwo jako takie to po prostu panteon i duchy jak każde inne. Tak, to jest aż tak proste.

To nie jest takie proste. To o czym piszesz to stan pośredni między monoteizmem i henoteizmem. I nie jest to chrześcijaństwo sensu stricte, ale zmutowany system, który owszem, nazywa siebie chrześcijaństwem, ale z prawdziwym chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego poza nazwą. Powiększa swoje wpływy przez wchłanianie bóstw w roli pomniejszych świętych, które wracają do łask w neopogaństwie. Ale ok, skoro poruszamy się w obrębie stereotypów, więc niech ci będzie. ;)

29:00 Jak to jest z tymi miksturami w twojej praktyce? Bo w końcu nie odpowiedziałeś na pytanie ;)

Duchy zabroniły mi o tym mówić ;)

Nie martw się, za kilka lat pozwolą ci mówić. Aktualnie można mówić, że w szamanizmie nie stosuje się na terenie Polski technik pracy z Roślinami Mocy, które są zakazane, wypracowując techniki zastępcze, jak bębnienie, taniec transowy, śpiew i medytację, oraz inne techniki niechemiczne. Ale szamani syberyjscy ostro chleją spirytus, a to narkotyk u nas legalny. ;)

Na FB mam chyba zdjęcia z konferencji majowej PFI2010 gdzie uczestniczyłem w rytuale i tam są fotki mnie w stroju.

Strój (coby się nie rozpisywać) - magazyn mana, maskowanie przed nieprzychylnymi duchami, kronika moich przeżyć i zdobytych duchów, umożliwia mi (między innymi) lot duszy, jest modelem trójdzielnego kosmosu.

Widzę, że pomimo odżegnywania się od cepelii ostro wzorujesz się na szamanizmie syberyjskim (pomijam milczeniem skórę dzika i bęben z wiadomego źródła). Czy dostawałeś jakiś przekaz w związku z tym czy to inwencja twórcza, samouctwo? Opowiesz coś więcej o tej szacie (strasznie intrygują mnie te frędzelki, pochodzenie skóry już znam)?

33:25 Coś mi tu nie gra. Jest zlecenie, jest działanie, jest efekt.

Odpowiedź jest bardzo prosta - tajemnica lekarska. nie mówiłem o konkretnych przypadkach bo o to proszą ludzie, którzy się do mnie zwracają.

Przede wszystkim uwaga - nie mówi się "etyka lekarska", tylko "zawodowa", ewentualnie "szamańska". To grząski grunt i lepiej nie mówić, że się leczy bez uprawnień. ;)

A teraz do rzeczy. Znowu podajesz wymijającą odpowiedź. Prowadzący zadał proste pytanie:

"Powiedz jak z twojej strony wygląda skuteczność tych praktyk"

Podałeś długą odpowiedź, która z mojego doświadczenia jest błędna. Oto twoja odpowiedź, którą zacytuję w całości:

"Każdy przypadek jest bardzo indywidualny, tutaj nie chcę podawać procentowych przypadków, bo tu nie chodzi o skuteczność taką jaką chcielibyśmy rozumieć, czyli, że jest zlecenie, jest działanie, jest efekt. Tutaj, jeżeli ktoś się zwraca do szamana z jakimś problemem, to często okazuje się, że trzeba zmienić tego człowieka, żeby przeskoczył jakiś problem w życiu, żeby coś się z nim zmieniło, coś, z czym się do mnie zwraca np. Bardzo często następuje tutaj zmiana tego człowieka. Jeśli on nie zrobi tej zmiany, no to wtedy np się nie powodzi, nie chce współpracować. To są bardzo subtelne rzeczy, bardzo oparte na empirii. Czyli na takim osobistym doświadczeniu. I ciężko powiedzieć, kiedy takie zlecenie, wyjdzie czy nie wyjdzie, kiedy będzie skuteczne czy nie skuteczne. To zależy bardzo w indywidualnym przypadku za każdym razem. Zależy od tego, jak się współpracuje z takim człowiekiem, jaka jest jego energetyka, jakie ma duchy, itd"

Ok., przyjmijmy światopogląd, że uzdrawianie pacjenta jest uzdrawianiem jego samego, a sytuacja życiowa jest odbiciem zaburzenia jego wewnętrznej równowagi. Idąc dalej tym tropem fachowiec skupiłby się na skuteczności pracy z pacjentem tak, by zmiany następowały w nim, a w efekcie w jego życiu. Stosowałby takie techniki, które w miarę skutecznie zmieniały pacjenta poprzez wpływanie na niego samego. Gdyby techniki były niepewne, mało skuteczne, to albo techniki do bani, albo szaman kiepski. Jak mam wyobrazić sobie sytuację, gdy jestem uzdrowicielem, ktoś zwraca się do mnie o pomoc, a ja na starcie gdybam, czy to pomoże, a może nie pomoże, że to zależy od niego, nie ode mnie, ja umywam ręce, bo to są subtelne rzeczy. Nie, jeśli tak się rzeczy mają, w swojej praktyce skupiam się przede wszystkim na technikach, które jak najpełniej zmienią pacjenta poprzez konsultację z duchami. Oczywiście, większość na starcie niby chce pomocy, w końcu sami przychodzą, a potem stają okoniem. I tu sztuczka – trzeba być tak skutecznym, żeby okoniem nie stawali. A jak widzisz, że klient jest z tych, co to wszystko po swojemu, to trzeba być na to przygotowanym. Odpowiedzialność za błędy nie spada na pacjenta, ale na uzdrowiciela. Tu nie ma mowy o gdybaniu. Tak długo pracuje się nad pacjentem, aż przyniesie ot efekt. A jak nie przyniesie, to wybacz, zawaliłeś sprawę, bo przyjąłeś zlecenie i wziąłeś na siebie odpowiedzialność. Szamanizm to twarda nauka, podkreślam jeszcze raz. Liczy się przede wszystkim skuteczność. Oczywiście, nikt nie jest doskonały (choć przeczytałem wczoraj, że szamani to osoby oświecone) i każdy szaman może popełnić błąd. Ale musi się uczyć. Całe życie, by dążyć do tej doskonałości. Jak nie, jak sobie gdyba, to sorry Winetou…

52:40 "Można się z nami spotkać" - z nami tzn z kim?

Z ludźmi którzy są szamanami, lub podążają szamanistyczną, animistyczną ścieżką duchową. Proste.

Dobrze, że to LUB.

Co do stawiania znaku równości między szamanizmem a pogaństwem - mam odmienne zdanie, ale to chyba temat na osobny wątek

Pogaństwo jest wtórne w stosunku do szamanizmu. Tak jak monoteizmy znane i lubiane są wtórne do pogaństwa. Szamanizm świetnie obywa się bez pogaństwa. Pogaństwo to już wczesna forma zinstytucjonalizowanej formy religijnej. Wczesna w realiach europejskich, ale tu nie czuję się kompetentny, żeby gdybać. Szerszeń ma pewnie więcej do powiedzenia w tej kwestii. W każdym bądź razie po mojemu szamanizm obywa się bez instytucji, kłaniania się bogom, itp...

i nie odbieram tego personalnie, zdaję sobie sprawę że ludzie mogą mieć odmienne zdanie, nie mam syndromu Inkarnacji wielkiego Orła, przynajmniej na razie ;)

Poczekaj, może jeszcze obrośniesz w piórka. ;P

Dla mnie to nie jest kwestia odmiennego zdania, a błędów w sztuce. Normalnie uznałbym to za czepialstwo patrząc na siebie, ale idzie o uzdrawianie, a to nie hobby i ganianie po lesie ze skórą dzika na grzebiecie, pukanie w bębenek z wszystkogra.pl, bo naczytało się książek i miało się sny i wkręciło w szamanizm. Jeśli nie jesteś szamanem, powtarzając te błędy, szkodzisz innym (pomijając grono wielbicieli i nawiedzonych lasek, bo i ślepej kurze trafi się ziarno, i Kaszpirowski leczył mochery przez szklany ekran, itepe, itede). Weź to pod uwagę. Na moje dopiero się uczysz i bardziej niż zbieranie grona nastoletnich "praktykujących szamanizm" potrzeba ci twardej praktyki, a nie czytania książek. Czy szamani tunguscy wiedzą coś o Afryce? Czy w Afryce uczą się bębnienia na ramowym? Albo czy Indianie czytają o Aborygenach? Jak nie masz nauczycieli, to nie szukaj ich w książkach, bo szamanizm to nie nauka z ksiązki, ale z ziemi...

Nawiedzony haman małomiejski i szczerze oddany sztuce :)

Nes

Edytowane przez Havason
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Co do stawiania znaku równości między szamanizmem a pogaństwem - mam odmienne zdanie, ale to chyba temat na osobny wątek

Pogaństwo jest wtórne w stosunku do szamanizmu. Tak jak monoteizmy znane i lubiane są wtórne do pogaństwa. Szamanizm świetnie obywa się bez pogaństwa. Pogaństwo to już wczesna forma zinstytucjonalizowanej formy religijnej. Wczesna w realiach europejskich, ale tu nie czuję się kompetentny, żeby gdybać. Szerszeń ma pewnie więcej do powiedzenia w tej kwestii. W każdym bądź razie po mojemu szamanizm obywa się bez instytucji, kłaniania się bogom, itp...

Wiesz, pogaństwo germańskie (za inne trudno mi mówić) w zasadzie też obywa się bez instytucji - w tym rekonstrukcyjnym dość silnie się pilnuje aby "funkcje kapłańskie" miały raczej wymiar społeczny niż niż "specjalistyczno-religijny" - w skrócie nie ma u nas "wyspecjalizowanych kapłanów". Oczywiście można się kłócić (bo niby skąd świątynia w Uppsali etc.) ale to są zazwyczaj objawy tego - co sam opisujesz, ewolucji wierzeń i to już mocno późnej.

Funkcje magiczne (uzdrawianie, kontakty z duchami i przodkami - też mające w sumie podłoże religijne) analogicznie nie miały "stricte wyłonionej grupy społecznej" - ten kto umiał, ten się tym zajmował, często przy okazji prowadząc normalne życie (rodzina, gospodarstwo, wyprawy etc...)

W wypadku wierzeń bazujących na późniejszych ideach (np XIX/XX wiecznym okultyzmie) już funkcja kapłańsko/magiczna się pojawia.

Natomiast jeśli chodzi o szamanizm... - dla mnie (ale ja szamanem nie jestem) jednak relacje bogowie i duchy są w nim istotne. Nie mają charakteru wiernopoddańczego, lecz w pewien sposób równoprawny. Tyle, że jako rzekłem - szamanem nie jestem. Co najwyżej używam technik szamanistycznych i to też tylko z perspektywy swojej wiary.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nes, widzisz, wszytko pięknie ładnie, i chętnie bym z tobą podyskutował, gdyby nie ostatni akapit twojego posta:

Dla mnie to nie jest kwestia odmiennego zdania, a błędów w sztuce. Normalnie uznałbym to za czepialstwo patrząc na siebie, ale idzie o uzdrawianie, a to nie hobby i ganianie po lesie ze skórą dzika na grzebiecie, pukanie w bębenek z wszystkogra.pl, bo naczytało się książek i miało się sny i wkręciło w szamanizm.
i tak dalej i tak dalej.

Strasznie mi przykro że nie wpasowuję się w twoją definicję szamanizmu. Cóż, może trzeba poszerzyć nieco horyzonty, bo po 18 latach praktyki widać dość zafiksowałeś się na swojej wizji. Odmawiasz mi bycia szamanem - twoje prawo, ja mógłbym zrobić to samo, ale we mnie jest trochę więcej pokory.Może gdybyś nie próbował mnie przepytywać jak uczniaka przy tablicy to byśmy pogadali, a tak nie chcę żeby na tym forum zrobiła się wojna jak między Agni i Ulfem na forum PFI.

Mimo, że w kwestii uczenia się od duchów zgadzamy się, starasz się usilnie tego nie zauważyć i bijesz pianę - cóż, ja wysiadam.

Z resztą widzę że już masz wyrobione zdanie na mój temat, a ja mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty, niż bicie piany na forum. Na przykład uzdrawianie.

A że we mnie zawiści nie ma to życzę ci wszystkiego najlepszego, niech cię duchy prowadzą. Tylko miejmy nadzieję po innych ścieżkach niż mnie - nie chciałbym cię w oczy dźgać cepeliowym strojem, skórą dzika i bębnem z wszytkogra.pl

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Strasznie mi przykro że nie wpasowuję się w twoją definicję szamanizmu."

Moja definicja szamanizmu jest prosta: "Szamanizm to uzdrawianie przy pomocy duchów". Skoro się w niego nie wpasowujesz - to twoje słowa. ;)

"Cóż, może trzeba poszerzyć nieco horyzonty, bo po 18 latach praktyki widać dość zafiksowałeś się na swojej wizji."

Zdecydowanie zapuszczenie żurawia w neopogańskoszamańskopolski myślotok poszerzyło moje horyzonty i na swój sposób odświeżająco zainspirowało, albo inaczej - wpasowało się w przewartościowanie światopoglądu, określenie ram odniesienia. Ale, i tu zdradzę sekret, robię to nieodmiennie od nastu lat. ;)

"Odmawiasz mi bycia szamanem - twoje prawo"

Mam takie prawo? Hmmm, być może z niego kiedyś skorzystam. Jak do tej pory nie odmówiłem ci. Nikomu nie odmawiam. Nie moja to kwestia wybierać kto szaman a kto nie.

"ja mógłbym zrobić to samo, ale we mnie jest trochę więcej pokory."

Nie mógłbyś, bo nigdzie nie powiedziałem, że jestem szamanem ;) Ale skoro w tobie jest więcej pokory...

"Może gdybyś nie próbował mnie przepytywać jak uczniaka przy tablicy to byśmy pogadali, a tak nie chcę żeby na tym forum zrobiła się wojna jak między Agni i Ulfem na forum PFI."

Nie przyszedłem tu toczyć wojen. Wierz mi, że gdybym chciał prowadzić z tobą wojnę, to na pewno nie na forum za pomocą słów. ;) Przyszedłem tu by się przyjrzeć, zadać kilka pytań, podrzucić kilka padłych słów i zobaczyć, co z tym zrobisz. To mi wystarczy. Potraktowałem to jako synchron, o którym pisała Szepcząca w innym miejscu.

"Z resztą widzę że już masz wyrobione zdanie na mój temat, a ja mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty, niż bicie piany na forum. Na przykład uzdrawianie."

Jakie jest moje zdanie na twój temat? Młody, uczy się, może coś z niego wyrośnie. Kropka.

"A że we mnie zawiści nie ma to życzę ci wszystkiego najlepszego, niech cię duchy prowadzą."

Dziękuję. Prowadzą. :)

"Tylko miejmy nadzieję po innych ścieżkach niż mnie"

Miejcie nadzieję. Chodzę ścieżkami, które są zarośnięte a które wypatrzy Kruk. Z udeptanych traktów raczej nie korzystam. W chaszczach są kryjówki i tajemnice, a kruki lubią tajemnice. :)

"nie chciałbym cię w oczy dźgać cepeliowym strojem, skórą dzika i bębnem z wszytkogra.pl"

Uodporniłem się. Sam przez to przechodziłem, więc jestem wyrozumiały. Wierzę, że trudno jest szlifować technikę i budować warsztat, gdy nie ma wzorców, a jedyne które są to te z książek albo przemielone przez warsztaty. Ale jak sam zauważyłeś, są u nas jeszcze echa starych wzorców. Podałem ci do nich klucz na tacy. To jak go potraktowałeś jest wielce wymowne.

"Może gdybyś nie próbował mnie przepytywać jak uczniaka przy tablicy to byśmy pogadali"

Chciałem wiedzieć kto zacz, ten "szaman Asus", bo skusiła mnie reklama na blogu Szepczącej. I jak zareaguje na kilka schematów, bo mam taki okres przewartościowania i ciągnięcia za ogon, by posłuchać kto jakie odgłosy wydaje. Kruki lubią krucze zabawy. Przy okazji zerknąłem na staff, bo po narzędziach poznać fachowca. Pomijając cały bełkot, bicie piany, lanie wody itepe. Swoją reakcją mnie nie zaskoczyłeś. A szkoda. Lubię być zaskakiwany. ;)

Bywaj zdrów Asusie

PS

"Nes, widzisz, wszytko pięknie ładnie, i chętnie bym z tobą podyskutował, gdyby nie ostatni akapit twojego posta"

Najważniejsze zostawiam na koniec. Jak widać, nie mamy o czym dyskutować... :)

Edytowane przez Havason
2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No setnie się ubawiłem :)

brawo, uznaję, ze wygrałeś internetowego flejma. Możesz się teraz czuć dumny i spełniony oraz wpisać to sobie do CV. EoT.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ej no, ale nie kończcie jeszcze tej debaty. Obaj tyle ciekaweych informacji o szmanizmie dajecie przy okazji, że warto czytać by się czegoś nowego dowiedzieć.

:D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oba chłopaki to prawdziwe szamany jak widać... wyszło typowe dla "etnicznych" zawłaszczanie i zaznaczanie swojego terenu ;-)

Mogą se siedzieć przy wspólnym ogniu któregoś dnia... ale takie prawo szamana, że to ciągła walka jest jak nie ze złymi duchami to z innym (oczywiście złym) szamanem ;D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To może ja ich posadze przy moim ogniu? :D

Jednego z prawej, drugiego z lewej, i posiedzimy sobie wszyscy przy ognisku i będziemy snuć różne opowieści. Szerszeń, Ciebie też zapraszam :) I każdego kto zechce :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
No setnie się ubawiłem usmiech.gif

Hmmm, wolałbym, żeby wyszło z tego coś bardziej konstruktywnego, niż ubawienie się, ale trudno.

brawo, uznaję, ze wygrałeś internetowego flejma. Możesz się teraz czuć dumny i spełniony oraz wpisać to sobie do CV. EoT.

Nie wiedziałem nawet, że prowadzę jakąś wojnę. Szkoda mi energii na wojny sieciowe. Nie mam nawet takiego doświadczenia. Odkąd jestem podłączony do sieci, jedynie forum na którym zabawiłem dłużej (czyt 2 lata) to shamanika. Kilka razy zdarzyło mi się uczestniczyć w bardziej burzliwych rozmowach od tej obecnej (jedna była nawet z Szerszeniem, zagotowała się krew, rozbiło się o regułki i definicje, ale żeśmy dorosłe chłopy to rozeszło się po kościach), ale nigdy nie traktuję tego jak wojny. Źle mnie zrozumiałeś. Miałeś do tego prawo, bo sam spotykałem ludzi na forum, którzy właściwie nie mieli nic do przekazania i krytykowali dla samej krytyki. Moja krytyka była przemyślana, nie emocjonalna. Z mojego punktu siedzenia popełniłeś kilka błędów, które ci wytknąłem, bo podałeś się publicznie za szamana i jako szaman publicznie opowiadałeś o szamanizmie, ergo - przekazywałeś naukę w moim odczuciu, dla mnie rzecz święta. Być może moja wina w tym, że krytyka była zbyt otwarta, może nie jesteś jeszcze przyzwyczajony do tego. Nie wiem. Twoja reakcja zdaje się na to wskazywać. W takim przypadku zyskałeś nowe doświadczenie. Ale to normalne - jeśli wypowiadasz się publicznie, musisz być przygotowany na publiczną krytykę. Zwłaszcza na tak grząskim gruncie, jakim jest szamanizm. I też kwestia odpowiedzialności, o czym pisałem już wcześniej.

Nie mam też kompleksu chrystusa, by naprawiać wizerunek szamanizmu zwichnięty praktykami wyrwanymi z kontekstu poprzez kłótnie z każdym, kto zwie siebie szamanem. Jeśli jesteś szamanem, to i tak dojdziesz do mocy, która będzie ci potrzebna. Bez względu na to, czy bęben będziesz miał z jakiejś pracowni, z krowiej skóry, z plastikowymi sznurkami i z łubu sosnowego, czy taki prawdziwy, własnoręcznie zrobiony według konkretnej szkoły. Wierz mi na słowo - bęben szamański a wszystkogra.pl to jak mercedes a maluch. I tym i tym dojedziesz, ale komfort jazdy jest odczuwalny. ;) Poza tym jak już mówiłem, praktyka bębnienia to twarda szkoła, jedna z najtrudniejszych, choć wydaje się, że wystarczy tylko trzymać rytm. Ale to przychodzi z czasem, a bez nauczyciela popełnia się o wiele więcej błędów. Ja aktualnie eksperymentuję z zupełnie innym rodzajem bębna i nie trzymam się tego schematu syberyjskiego, bo zwyczajnie nie mam z nim kontaktu. Jak będę miał, to chętnie go poznam. Ale osobiście, nie z warsztatów i książek.

I sprawa źródła, bo wciąż pokutują dwie alternatywy - naukowcy vs nawiedzeni neoszamani (to słowo mnie uwiera, za każdym razem gdy go używam, podobnie jak "szamanizm", bo jest niewłaściwie rozumiane - neo, znaczy nowy, a nie pseudo, tym czasem w ogólnym rozumieniu neoszamanizm oznacza tyle co pseudoszamanizm, oderwany od korzeni, ktoś kiedyś zaczął z tą etykietką a reszta powtarza). Tym czasem odkąd pamiętam moimi źródłami wiedzy były przede wszystkim baśnie, legendy, klechdy i podania oraz las. Od tego zaczynałem. Za moich czasów nie było książek o szamanizmie, poza "Podróżami do piekieł". Kiedy zaczynałem przygodę z Krukiem, nie wiedziałem nawet, że jest coś takiego jak poszukiwanie wizji, bębnienie, leczenie z duchami etc. Po prostu pojawił się i zmienił moje życie. Przez 9 lat mordowałem się z duchami, bez przewodnika, bez wiedzy o tym, co się ze mną dzieje, pozostawiony sam sobie i prowadzony na skraj śmierci. I to nie była śmierć w wizji, w snach, ale prawdziwa, realna, w śpiączce i w śmiertelnej chorobie. Nie piszę tego po to by się przechwalać, czuć dumę i być spełniony, ale byś zrozumiał, z kim masz do czynienia. Internet to tylko iluzja prawdziwego świata, kalka. Książki pojawiły się później, wciąż się pojawiają, ale raczej jako potwierdzenie, odkrycie, że to co robię robią i robili też gdzieś tam, a więc jest to prawdziwe, bo inspiracja płynęła z ziemi. Czasem pojawiają się inspiracje z książek, owszem. Nic nie trafia do mnie przypadkiem.

Szamanizm to nie zabawa, tu można faktycznie zderzyć się z takimi siłami, które potrafią zmieść z powierzchni ziemi. Bardzo łatwo popełnić błąd z ignorancji i skończyć 2 metry pod ziemią. Albo doprowadzić kogoś na cmentarz. Wciąż to powtarzam i często ludzie myślą, że to takie gadanie. To bardzo wielka odpowiedzialność. Szamanizm jest dla mnie święty i jeśli o nim opowiadam, to nie po to, by prowadzić wojny... Czasem się zapominam i mówię/pisze wprost co myślę. Kruk to trudny nauczyciel... Bywa złośliwy, ale w swej kruczej złośliwości jest bardzo prawdziwy. Wielokrotnie się o tym przekonywałem. :)

Nes

PS Przy ogniu to miejsce jak najbardziej właściwe do rozmów i opowieści. Nie mamy o czym dyskutować, ale mamy o czym rozmawiać. Tęsknię za czasami, gdy rozmawiało się przy ogniu, słuchając wiatru, czując ziemię pod stopami bez gumowych podeszw, pijąc wodę ze strumienia. Moja wizja jest taka, że te czasy powrócą. Taki ze mnie niepoprawny politycznie dreamcatcher...

5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Szamanizm to nie zabawa, tu można faktycznie zderzyć się z takimi siłami, które potrafią zmieść z powierzchni ziemi. Bardzo łatwo popełnić błąd z ignorancji i skończyć 2 metry pod ziemią. Albo doprowadzić kogoś na cmentarz. Wciąż to powtarzam i często ludzie myślą, że to takie gadanie. To bardzo wielka odpowiedzialność. Szamanizm jest dla mnie święty i jeśli o nim opowiadam, to nie po to, by prowadzić wojny... Czasem się zapominam i mówię/pisze wprost co myślę. Kruk to trudny nauczyciel... Bywa złośliwy, ale w swej kruczej złośliwości jest bardzo prawdziwy. Wielokrotnie się o tym przekonywałem. :)

Na ile się orientuję to w tym punkcie się obaj zgadzacie... problem polega raczej na waszej indywidualnej UPG (Unverified Personal Gnosis) ale o niej trudno dyskutować, bo każdy ma indywidualną drogę.

PS Przy ogniu to miejsce jak najbardziej właściwe do rozmów i opowieści. Nie mamy o czym dyskutować, ale mamy o czym rozmawiać. Tęsknię za czasami, gdy rozmawiało się przy ogniu, słuchając wiatru, czując ziemię pod stopami bez gumowych podeszw, pijąc wodę ze strumienia. Moja wizja jest taka, że te czasy powrócą. Taki ze mnie niepoprawny politycznie dreamcatcher...

Bo wrócą - wracają. Nie wyobrażam sobie przekazywania swojej wiedzy synowi jedynie przy sztucznym świetle żarówki.

@Szept mnie to by pewnie pogonili od tego szamańskiego ogniska, bo ja za mało etniczny jestem. Nawet bębna nie posiadam ani tego "robionego zgodnie ze sztuką" ani tego z cepelii. No ale za to moje duchy są potężniejsze... bo używają komputerów (credits to Piers Vitebsky - kto nie czytał, niech przeczyta).

@Asus i Nes

Moja żona prosi o podanie nazw waszych plemion, bo twierdzi że bez plemienia nie ma szamana. Ma w sumie rację kobieta... ja jej wierzę, to w końcu moja żona a z głupią bym się nie ożenił.

...Podpisano... Noai'de

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja żona prosi o podanie nazw waszych plemion, bo twierdzi że bez plemienia nie ma szamana. Ma w sumie rację kobieta... ja jej wierzę, to w końcu moja żona a z głupią bym się nie ożenił.

Rodzina. :)

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Szept mnie to by pewnie pogonili od tego szamańskiego ogniska, bo ja za mało etniczny jestem. Nawet bębna nie posiadam ani tego "robionego zgodnie ze sztuką" ani tego z cepelii. No ale za to moje duchy są potężniejsze... bo używają komputerów (credits to Piers Vitebsky - kto nie czytał, niech przeczyta).

Szerszeń nie pogonią Ciebie bo jak napisałm wyżej, zapraszam ich do mojego ognia i Ciebie ze stadem także. Żonę chętnie poznam, bo nie ma to jak jedność Kobiet przy wspónym ognbiu :D

A Ty ze swoim darem opowiadania, będziesz nam snuł gawędy o dawnych dziejach, szamani nam pograją na bębnach, dzeci pobaraszkują w trawie, sycąc się ich zapachem, my kobiety przygotujemy strwaę, i pzresiedzimy tak do rana czekając na świt.

Wiecie co, swoją drogą jak mi się tęskni za koelbaską zdjętą z patyka (a nie z grila) i za cudownym smakiem ziemniaków pieczonych w popiele.

W tym roku juz nie odpuszcze. Robimy wielki ogień.

Ustalmy termin i zapraszam do ogniska.

Nes

PS Przy ogniu to miejsce jak najbardziej właściwe do rozmów i opowieści. Nie mamy o czym dyskutować, ale mamy o czym rozmawiać. Tęsknię za czasami, gdy rozmawiało się przy ogniu, słuchając wiatru, czując ziemię pod stopami bez gumowych podeszw, pijąc wodę ze strumienia. Moja wizja jest taka, że te czasy powrócą. Taki ze mnie niepoprawny politycznie dreamcatcher...

Nes, ja też za tym tęsknię i mam taką wizję, ze te czasy nadchodzą bardzo szybko.

Przy moim ognisku znajdzie się dla was miejsce, a i wody żródlanej nie zabraknie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Moja żona prosi o podanie nazw waszych plemion, bo twierdzi że bez plemienia nie ma szamana. Ma w sumie rację kobieta... ja jej wierzę, to w końcu moja żona a z głupią bym się nie ożenił.

rodzina i Przyjaciele. Przynajmniej tu się z Nesem zgodzę :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No nie... macie jeszcze kilka punktów wspólnych... ale myślę, że ten jeden wystarczy abyście mieli o czym rozmawiać przy wspólnym ogniu (a mówią że jestem konfliktowy... kurka wodna)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.