Atheo

Przebudzenie Kundalini

58 postów w tym temacie

Dobrze Paradoxa ,ja jestem nie chwaląc się tym dobrym skanującym ,ponieważ czytając czyjś post już czuję jego/jej Emocje/Energię ,a czytając twój Paradokso odczułem, duży przepływ energetyczny przez ciało .

Co do "Kundalini" jest to obudzenie się w człowieku Dużej Energii Duchowej (Emocjonalno-Psychicznej),lub też obudzenie jego nasturalnej Energii Życiowej ,Biologicznej - Bioenergii ,nazwy oczywiście mogą być różnie interpretowane i rozumiane,zależne jest to od odbioru przez system nerwowy człowieka i jego zmysły.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobrze Paradoxa ,ja jestem nie chwaląc się tym dobrym skanującym ,ponieważ czytając czyjś post już czuję jego/jej Emocje/Energię ,a czytając twój Paradokso odczułem, duży przepływ energetyczny przez ciało .

.......

Dziękuję Mistyku, to co napisałeś pokrywałoby się ze zdaniem innych mnie badających pod kątem energetycznym.

Wszyscy twierdzą, że nie mam obudzonego kundalini. Nie rozpaczam z tego powodu, jedynie na swoim przykładzie chcę pokazać jak można mylić różne typy tej samej przecież Energii (bo ta jak wiadomo jest jedna).

W/g skanerów twierdzących zgodnie, mam otwarte dobrze czakry a między nimi szeroki tunel, w którym krąży Energia. Też tak to widziałam, tylko myślałam, że ten tunel to właśnie wąż :glupek:

To właśnie mój "autorytet w energetyce" starał się mi wytłumaczyć, że mylę Chi z wężem. Ja się upierałam, bo przepływ ten jest bardzo silny. Nie miałam racji, ale nie zdarzyło mi się to po raz pierwszy. :oczko:

Przed inicjacją na I stopień Reiki, też uważałam, że już płynie przeze mnie ta energia. Dopiero po otrzymaniu I wtajemniczenia zrozumiałam, że to nie była Reiki.

Ech,

potykam się na mojej drodze, czasami błądzę jednak cieszę się, że umiem przyznawać się do błędów i to publicznie. To moja dość nowa umiejętność :oczko:

Może opisy moich potknięć coś komuś dadzą - kto wie :ostr:

PozP

P.S.

Bardzo proszę o zaprzestanie już skanowania mnie.

Wszystkim, którzy zrobili to dotychczas i podzielili się ze mną swoimi wnioskami serdecznie dziękuję.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Paradoxo pomyłki ludzkie,i samokrytyka świadczą tylko o wielkości i wielkiej mądrości .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziękuję Mistyku, to co napisałeś pokrywałoby się ze zdaniem innych mnie badających pod kątem energetycznym.

Wszyscy twierdzą, że nie mam obudzonego kundalini. Nie rozpaczam z tego powodu, jedynie na swoim przykładzie chcę pokazać jak można mylić różne typy tej samej przecież Energii (bo ta jak wiadomo jest jedna).

W/g skanerów twierdzących zgodnie, mam otwarte dobrze czakry a między nimi szeroki tunel, w którym krąży Energia. Też tak to widziałam, tylko myślałam, że ten tunel to właśnie wąż :glupek:

To właśnie mój "autorytet w energetyce" starał się mi wytłumaczyć, że mylę Chi z wężem. Ja się upierałam, bo przepływ ten jest bardzo silny. Nie miałam racji, ale nie zdarzyło mi się to po raz pierwszy. :oczko:

Przed inicjacją na I stopień Reiki, też uważałam, że już płynie przeze mnie ta energia. Dopiero po otrzymaniu I wtajemniczenia zrozumiałam, że to nie była Reiki.

Ech,

potykam się na mojej drodze, czasami błądzę jednak cieszę się, że umiem przyznawać się do błędów i to publicznie. To moja dość nowa umiejętność :oczko:

Może opisy moich potknięć coś komuś dadzą - kto wie :ostr:

PozP

P.S.

Bardzo proszę o zaprzestanie już skanowania mnie.

Wszystkim, którzy zrobili to dotychczas i podzielili się ze mną swoimi wnioskami serdecznie dziękuję.

Mylić się jest rzeczą ludzką. I nic w tym złego. Ważne by umieć z tych błędów wyciągnąć naukę na przyszłość i uczyć się na potknięciach. Tobie najwyraźniej sie to udaje.

W kwestii Kundalini i Kundalini Reiki, które teraz jest dość popularne, to osobiście doradzam ostrożność. To bardzo silna energia i wcale nie taka ułatwiająca egzystencję. Są osoby, które maja ją naturalnie obudzoną a ich życiowe zawirowania mogą wskazywać, że z pomocą "węża" wcale nie staja sie bardziej oświeceni, czy świetliści. Zresztą postawa moralna i etyczna często z Kundalini nie ma nic wspólnego. To już kwestia indywidualna. Można mieć kundalini i być bardziej mrocznym od Niosącego Światło i można być uduchowionym przewodnikiem.

Co do Kundalini Reiki to jak dla mnie bzdura do potęgi i wyłudzanie kasy od spragnionych energetycznych wrażeń. Reiki świetnie się harmonizuje z wieloma innymi metodami pracy energetycznej, więc jak ktoś chce sobie budzić własnego węża może to zrobić za cenę podstawowego reiki i pracy własnej. Bo czy inicjacja może obudzić w nas kundalini bez nakładu pracy własnej? Nie mam pojęcia, jednak radzę uważać, bo obudzona żmija może pokąsać, a nie każdy jest na jej jadowitość gotowy. Jakby był, samo by się zbudziło a to też sie wiążę z ciężką pracą własną, a nie pstryk palcem Wielkiego Miszczunia.

No ale jak ktoś chce sobie w życiu komplikować więcej niż samo życie mu komplikuje, to ma wolną wolę.

Paradoxo, co do skanowania Ciebie, proponuję zrobić sobie ochronę, bo chętnych do trenowania umiejętności skanów nie brakuje, a Twój zakaz mogą mieć głęboko w zadku napompowanego ego.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

.......

To bardzo silna energia i wcale nie taka ułatwiająca egzystencję. Są osoby, które maja ją naturalnie obudzoną a ich życiowe zawirowania mogą wskazywać, że z pomocą "węża" wcale nie staja sie bardziej oświeceni, czy świetliści. Zresztą postawa moralna i etyczna często z Kundalini nie ma nic wspólnego. To już kwestia indywidualna. Można mieć kundalini i być bardziej mrocznym od Niosącego Światło i można być uduchowionym przewodnikiem.

........

To ważne, aby przypominać o tym, że obudzony wąż nie implikuje w posiadaczu "bycia po stronie światła". Ja znam więcej osób z obudzoną żmiją niż jasnym wężem.

Paradoxo, co do skanowania Ciebie, proponuję zrobić sobie ochronę, bo chętnych do trenowania umiejętności skanów nie brakuje, a Twój zakaz mogą mieć głęboko w zadku napompowanego ego.

Od jakiegoś czasu nie "nakładam kubraczka" ale jak ktoś przegnie, robię się nerwowa :oczko:

Dzięki Wilku.

PozP

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O z tą przebudzona żmiją a nie z przebudzonym eskulapem czy choćby zaskrońcem to prawda :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kurcze jak to przeczytałem to zastanawiam się czy taka energia nie grzeje mnie może przypadkiem cały rok i to że jestem strzelcem trochę chyba też ma wpływ .Jak myślicie ?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oooo... odgrzany kotlet :p

W kwestii kundalini, zakładając, że coś takiego w ogóle istnieje, byłabym raczej bliska zdaniu Gurdżijewa. Bo jeśli istnieje, lepiej żeby się nie budziło. Obudzona stanowi jeden z najpoważniejszych (terminologia Gurdżijewa) zderzaków, buforów uniemożliwiających wybicie się ze stanu somnambulicznego braku przytomności, w którym znajdują się ludzie nie próbujący nic ze swoją świadomością robić. Czyli 90% gatunku, plus ci, którzy celowo kundalini obudzili.

Ale ze to nie moja bajka, po prostu olewam istnienie tego czegosia. Jest to jest, jeśli przypadkiem jest, lepiej niech się nie budzi :p

Edytowane przez Hrefna
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kurcze jak to przeczytałem to zastanawiam się czy taka energia nie grzeje mnie może przypadkiem cały rok i to że jestem strzelcem trochę chyba też ma wpływ .Jak myślicie ?

A ja od zawsze myślałam, że to testosteron wpływa na metabolizm i energetykę u chłopców-nastolatków ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pobudzenie węża to nic złego o ile robi sie to ze świadomością.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Pobudzenie węża to nic złego

Nic złego, ale dobrego też nic. Warto rozpatrywać ten temat nie w kategoriach dobrego/złego, ale raczej ewentualnych korzyści, ryzyka i poważnych niebezpieczeństw.

o ile robi sie to ze świadomością.

Ze świadomością czego?

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tonieja zapewne chciał powiedzieć (a przynajmniej powinien, jeśli już pisze co pisze), że "ze świadomością tego, że jak bez kilkudziesięcu lat przygotowań przepchnie Ci energię przez całą energetykę to tak Ci odpupcia, że będą Cię odwiedzać w pokoju bez klamek, choć Tobie to rybcia, bo i tak na wszystkich psychotropach nie będziesz rozróżniał, która kończyna to noga, a która ... no, wiadomo"

:).

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo proszę po raz kolejny nie mówić tego co chciałem powiedzieć ani co powinienem.

Kundalini to tylko cześć energi wielkiej energi zwanej kundą. która gdy sie budzi szuka innych kanałów do ujscia dlatego, też otwierają sie przed człowiekiem nowe dotąd nieznane drzwi, niebezpieczne jest to tylko wtedy gdy nie jest na to przygotowany, wtedy też mogą zaistnieć takie sytuacje, że laduje w pokoju bez klamek, choć nie wiem do końca czy to nie jest mit. Jest ogólnie przyjęte za prawde że człowiek musi się przygotowywać do przyjecia tej energi kilka lat ale ja sie do końca z tym nie zgadzam ponieważ wąż nie robi z nas wariatów ale całkowicie przemienia, i wtym tkwi niebezpieczeństwo bo jeśli nie jesteś na to gotowy możesz żeczywiscie oszaleć. Energia kundalini gdy się budzi podaża głownym kanałem, ale jak nie jest on przygotowany na jej przyjęcie wylewa niczym rzeka z przez tamę i szuka ujscia gdzie indziej.

Edytowane przez tonieja
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobra, jak dopadnę"Fragmenty Nieznanego Nauczania", które komuś pożyczyłam i nie pamiętam komu, przedstawię punkt widzenia Gurdżijewa. Albo moment, pisałam kiedyś o tym eseik...

No to cytaty z "Fragmentów Nieznanego Nauczania" Uspieńskiego z moim komentarzem. Sprzed ośmiu lat wprawdzie, ale moje zdanie niekoniecznie się w tej kwestii zmieniło, albo nie na tyle, żebym nie mogla siebie zacytować :p

"W tak zwanej literaturze okultystycznej spotkaliście się zapewne z wyrażeniami Kundalini, ogień Kundalini. Często używa się tego wyrażenia do oznaczenia pewnego rodzaju dziwnej, obecnej w człowieku siły, którą można rozbudzić. Ale żadna z istniejących teorii nie daje właściwego objaśnienia siły Kundalini".

Dzisiejsi komentatorzy Uspieńskiego i Gurdżijewa odcinają się od tego określenia, nazywają tę siłę Kundabuferem, w nawiązaniu do znaczącej dla tej szkoły teorii zderzaków, które obecne w naszej osobowości, a więc nakładce na esencję, na to czym jesteśmy, utrudniają lub wręcz uniemożliwiają przebudzenie bez pomocy z zewnątrz. O ułatwiaczach i ułatwieniach budzenia będzie dalej, czy wrócę do zderzaków - jeszcze nie wiem. Uspieński mówiąc o nich podaje rzeczy oczywiste w sposób bardzo zawikłany. Grunt, że nie wiadomo dlaczego, współcześni Gurdżijewowcy nie używają określenia Kundalini, choć się do niej odwołują. Być może nie chcą wywoływać fermentu lub obrażać okultystów? Nie mam pojęcia.

"Niekiedy wiąże się ją z seksem, z energią seksualną, to znaczy z ideą możliwości użycia energii seksualnej do innych celów. To stwierdzenie jest całkowicie błędne, ponieważ Kundalini może znajdować się w czymkolwiek. A zwłaszcza w rozwoju człowieka nie jest ona niczym pożądanym ani pożytecznym. To bardzo ciekawe, jak ci okultyści dobrali się do słowa, którego znaczenie całkowicie zmienili i z rzeczy bardzo niebezpiecznej oraz przerażającej uczynili coś, na co powinno się mieć nadzieję i czego powinno się oczekiwać niby błogosławieństwa".

Określenie "przerażająca" jest tu moim zdaniem przesadą. Zapewne użytą celowo, dla wzmocnienia przekazu. Nie może być przerażającym coś, co jest w ludzką naturę wbudowane. Ale jest niedobre i należy to w sobie przemóc. Dlaczego? Otóż:

"W istocie Kundalini jest mocą wyobraźni, mocą fantazji, która zajmuje miejsce rzeczywistej funkcji. Kiedy człowiek zamiast działać śni, kiedy jego sny zajmują miejsce rzeczywistości [a więc u większości niepracujących nad własnym rozwojem ludzi], kiedy człowiek sobie wyobraża, ze jest orłem, lwem albo czarodziejem [patrz poprzedni lekturowy komentarz], to jest działająca w nim siła Kundalini. Kundalini może działać we wszystkich centrach i za jej pomocą wszystkie centra mogą zaspokajać się tym co urojone, zamiast tym co rzeczywiste. Owca, która uważa się za lwa lub czarodzieja, znajduje się we władzy Kundalini.

Kundalini jest siłą, która została ludziom dana po to, by ich utrzymywać w ich obecnym stanie. Gdyby ludzie rzeczywiście potrafili dostrzec swoje prawdziwe położenie i zobaczyć, jak jest ono przerażające, to nawet przez jedną sekundę nie mogliby pozostać tam, gdzie się właśnie znajdują. Zaczęliby szukać drogi i szybko by ją znaleźli, bo droga wyjścia istnieje; ludzie jednaknie mogą jej dostrzec po prostu dlatego, że są zahipnotyzowani. Kundalini jest siłą, która utrzymuje ich w stanie hipnozy".

"Przerażające położenie"... Cóż, moim zdaniem to kolejne wzmocnienie. Większość ludzi śpi, z tym snem jest im dobrze i nie ma w tym nic przerażającego. Podejrzewam, że Uspieński/Gurdżijew użyli tego mocnego określenia, bo ich przekaz przeznaczony był dla tych, którzy zaczęli już się rozwijać, dla grupy [Czwarta Droga Gurdżijewa zaklada pracę w grupach - przypis obecny]. Miało to chyba stanowić motywację do jeszcze bardziej zaangażowanej pracy. I bez takiego straszenia - ja chcę się obudzić, kilkakrotnie doświadczyłam stanów bliskich przebudzeniu, wiem już jak smakują. Choć na początku trudne do zniesienia, uaktywniają wbudowane w nas możliwości, jak świadoma telepatia, czy kontrola pracy własnych narządów. A wiele prowadzących do tego dróg opiera się na tych samych metodach.

Cytuję wyrwane z kontekstu urywki "Fragmentów Nieznanego Nauczania". Ale na całe to dzieło składają się wyrwane z dużo szerszej, niepublikowanej całości ustnego przekazu fragmenty nauk i wypowiedzi Gurdżijewa. Dla wyjaśnienia: ostatni cytowany fragment, mówiący o utrzymywaniu nas w stanie hipnotycznym nie odnosi się do jakiejkolwiek zewnętrznej siły - jest obrazkiem ułatwiającym osobom mało zaawansowanym zrozumienie o czym mowa. Wszystkie nasze ograniczenia są w nas samych. I tylko od nas zależy czy je pokonamy. Nie ogranicza nas nic z zewnątrz - sami siebie tłumimy i często nie zdajemy sobie z tego sprawy i nie widzimy potrzeby usunięcia tłumika. Ja nie chcę dłużej mu ulegać.

(październik 2004)

Kolory i pogrubienia pochodzą z oryginalnego eseiku, nie chciało mi się ich zmieniać. Gwoli wyjaśnienia, o co Gurdżijewowi/Uspieńskiemu chodzilo z budzeniem i utrudnianiem go przez Kundalini.

I jeszcze, z poprzedniego odcinka, o samym budzeniu i tym, co je utrudnia. Też październik 2004.

A teraz wracamy do cytatów. Rzecz będzie dalej o budzeniu się.
"Istnieją tysiące rzeczy, które uniemożliwiają człowiekowi obudzenie się, które trzymają go w mocy jego snów. Aby świadomie działać z zamiarem obudzenia się, trzeba znać naturę sił, które utrzymują człowieka w czasie snu".

A żeby znać naturę czegokolwiek - trzeba przede wszystkim poznać naturę samego siebie (podobnie jak w przypadku psychoanalityka, który przez rozpoczęciem praktyki sam musi poddać się psychoanalizie). Nie można wiedzieć nic o rzeczywistości, nie znając samego siebie i własnej natury, na początkowym etapie bardzo ograniczonej. Trzeba ćwiczyć, pracować. Pamiętać siebie (podstawa ćwiczeń - obserwowanie własnych stanów emocjonalnych, wrażeń, spostrzeżeń - jakby stojąc obok i stwierdzając: Ona (nie ja) widzi drzewo; Ona uważa, że jesienne liście są piękne; boli noga. Pomocna jest technika drobnych dyskomfortów sprawiających, że musimy działać w sposób mniej mechaniczny niż zazwyczaj). W pewnym momencie pracy okazuje się, że otaczająca (i wewnętrzna) rzeczywistość docierają do nas w sposób o wiele bardziej - tu brakuje mi słowa - wyrazisty?

"Po pierwsze, trzeba zdać sobie sprawę, że sen, w którym żyje człowiek, nie jest snem normalnym lecz hipnotycznym. Człowiek jest zahipnotyzowany i ten hipnotyczny stan jest w nim nieustannie podtrzymywany i wzmacniany. Można by pomyśleć, że istnieją siły, dla których utrzymywanie człowieka w takim stanie i uniemożliwianie mu zrozumienia prawdy oraz zrozumienia własnego położenia, jest pożyteczne i korzystne.

Obudzić się, to znaczy zdać sobie sprawę z własnej nicości, to znaczy zdać sobie sprawę ze swojej całkowitej i absolutnej mechaniczności, ze swojej całkowitej i absolutnej bezradności. Nie wystarczy zdać sobie z tego sprawę filozoficznie, w słowach. Trzeba zdać sobie sprawę poprzez jasne, proste i konkretne fakty, poprzez osobiste fakty. Kiedy człowiek już trochę siebie pozna, to będzie wiedział o sobie wiele rzeczy, które z pewnością go przerażą. Dopóki człowiek nie jest sobą przerażony, dopóty o sobie nic nie wie. Człowiek zobaczył w sobie coś co go przeraża. Postanawia to wyrzucić, powstrzymać, skończyć z tym. Ale chociaż włoży w to wiele wysiłku, czuje że nie może tego zrobić, że wszystko pozostaje tak jak było. Ujrzy on dzięki temu swoją niemoc, swoją bezradność i swoją nicość. Albo: kiedy człowiek trochę pozna samego siebie, to zobaczy, że nie ma niczego, co jest jego własne, to znaczy, że wszystko co uważał za własne - swoje poglądy, myśli, przekonania, gusty, nawyki, nawet swoje braki i wady - nie są jego własne, lecz zostały albo ukształtowane przez naśladownictwo, albo też zostały skądś zapożyczone jako gotowe. Czując to człowiek może poczuć swoją nicość. A odczuwając swoją nicość człowiek powinien widzieć siebie takim, jakim naprawdę jest; i to nie na sekundę, nie na chwilę, ale bez przerwy, i nigdy o tym nie powinien zapominać".

"Jednakże aby widzieć coś zawsze, trzeba najpierw to widzieć choćby przez jedną sekundę. Wszystkie nowe moce i zdolności urzeczywistniania czegoś przychodzą zawsze w jeden i ten sam sposób. Najpierw pojawiają się rzadko i na krótką chwilę w postaci przebłysków; później pojawiają się częściej i trwają dłużej, aż w końcu po bardzo długiej pracy, stają sie rzeczą trwałą. To samo dotyczy przebudzenia. Niemożliwe jest nagłe, całkowite przebudzenie; najpierw trzeba zacząć się budzić na krótkie chwile".

Uspieński za Gurdżijewem (a ja za nimi) cytuje bajeczkę o czarodzieju i owcach. Dobrze wyjaśniającą sprawę snu.

"Jest taka wschodnia bajka, która mówi o bardzo bogatym czarodzieju, który posiadał olbrzymie stado owiec. Ale jednocześnie czarodziej ów był bardzo skąpy. Nie chciał zatrudniać pasterzy ani wybudować płotu wokół pastwiska, na którym pasły się owce. Z tego powodu owce często gubiły się w lesie, wpadały w parowy, a nade wszystko uciekały, ponieważ wiedziały, że czarodziej chce ich mięsa i skóry, a to im się nie podobało. Czarodziej w końcu znalazł na to lekarstwo. Zahipnotyzował swe owce i zasugerował im co następuje: po pierwsze, że są nieśmiertelne i że obdzierając je ze skóry nie czyni im się żadnej krzywdy, a wręcz przeciwnie, że jest to dla nich dobre, a nawet przyjemne; po drugie, czarodziej zasugerował im, że jest dobrym pasterzem, który tak bardzo kocha swoje stado, że jest gotów dla niego zrobić wszystko na świecie; i po trzecie, zasugerował im, że jeśli cokolwiek miałoby im się przydarzyć, to nie przydarzy się to teraz, a w każdym razie nie tego dnia, a zatem nie potrzebują o tym myśleć. Następnie czarodziej zasugerował swoim owcom, że wcale nie są owcami; niektórym z nich zasugerował, że są lwami, innym, że orłami, innym, że są ludźmi, a jeszcze innym, że czarodziejami.

Na tym skończyły się wszystkie jego troski i zmartwienia dotyczące owiec. Owce nigdy już nie uciekały, ale spokojnie oczekiwały chwili, kiedy czarodziej obedrze je z mięsa i skór.

Opowiadanie to bardzo dobrze ilustruje sytuację człowieka".

Zdaję sobie sprawę z tego, że to opowiadanie może budzić wątpliwości. Może być niejasne. A nawet wywoływać sprzeciwy. O tym, co nas utrzymuje w tym niedobrym stanie, dlaczego - jak się okazało - słusznie nie lubię tak chętnie używanego przez wszelkiej maści okultystów terminu Kundalini i jak można się obudzić będzie w następnych odcinkach.

Swoją drogą, bajeczka o czarodzieju jest jedną z moich ulubionych metafor, doskonale rownież ilustrującą pozycję przeciętnego chrześcijanina na Pańskim poletku...

A co do Węża - wąż, gad, wurm, wyrmr, żmij, zmiej, w kontekście kulturowym, w którym obecnie się znajduję nie jest metaforycznie niczym dobrym...

Edytowane przez Hrefna
1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmmm, zastanawia mnie jedno - dlaczego więc buddyści (i nie tylko oni) twierdzą, że obudzenie Kundalini jest powiązane z rozwojem duchowym? Mówią zdaje się rzeczy wręcz przeciwne do tego, co pan Gurdżijew...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W moim odzczuciu to wypracowanie o tym Panu jest wyrwane z kontekstu.

Zapewne Buddysci łącza kundalini z rozwojem duchowym ponieważ, tak jak napisałem otwiera ono pewne bramy, w ten sposób łączy się to z rozwojem duchowym.

Kundalini jest forma energi która jak rzeka dociera w te miejsca do których potrzeba, tak więc u jednych może łaczyc sie to z rozwojem duchowym u innych z uzdrowieniem ciała u jeszce innych z domniemanymi szkodami i szaleństwem. U kazdego będzie ona przebiegała inaczej ponieważ wszystkie te skutki sa skutkami ubocznymi jej pobudzenia. Bezpośredni skutek to całkowita przemiana, jak to ujął Oscho w dziele Kundalini Praktyka wewnetrznego ognia, nastepuje pozorna smierć starego i całkowite odrodzenie na nowo. Z perspektywy człowieka nie przygotowanego na takie następstwa prowadzi to do zgubnych skutków.

U niektórych zaś będzie przebiegało niemal niezuwazalnie, dlatego wskazana jest domniemana praca nad rozwojem w przypadku jej pobudzenia, jast wtym wypadku wieksza swiadomosc tego co sie z nami dzieje, ale jest to moim zdaniem sprawa indywidualna.

Warto tez zwrócić uwagę na to że energia kundalini nie jest integralna i samoistna energią która budzi się integralnie w każdym człowieku, jest ona częścią poteżnej energi która jest nieskończona, porównał bym to do kropli oceanu i samego oceanu w kontekscie że kropla jest oceanem takze choć tylko jego częscią.

Istnieją dlatego inne formy skozystania z tej samej energi ale że tak powiem bezpośrednio zanurzając się w niej i omijając efekty uboczne, ta forma jest zanurzenie się w niej doświadczenie, jej nieskonczonosci, oswiecenie, i doświadczenie niebytu.

Edytowane przez tonieja
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W cytacie Hrefny stoi wyraźnie:

W istocie Kundalini jest mocą wyobraźni, mocą fantazji, która zajmuje miejsce rzeczywistej funkcji. Kiedy człowiek zamiast działać śni, kiedy jego sny zajmują miejsce rzeczywistości [a więc u większości niepracujących nad własnym rozwojem ludzi], kiedy człowiek sobie wyobraża, ze jest orłem, lwem albo czarodziejem

Także chodzi mi o to, że buddyści traktują uwolnienie Kundalini jako PRZEBUDZENIE ZE SNU, a cytowany pan - za TRWANIE WE ŚNIE i utrudnione wyjście z tego snu. Chyba, że coś źle rozumiem, to proszę mnie poprawić ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Gurdżijew traktuje Kundalini jako bufor, coś, co wzmacnia zwykłą automatykę ludzkich działań i wzmacnia wszelkie nakładki na ludzką esencję. Czyli generalnie umożliwia stale przebywanie w stanie transu, braku przytomności, braku świadomości.

Jest klasykiem ezoteryki, to przedrewolucyjna Rosja.

Natomiast samo pojęcie kundalini nie jest buddyjskie, a hinduistyczne i wiąże się z śiaktyzmem i praktykami tantrycznymi. A jej przebudzenie ma teoretycznie prowadzić do samorealizacji, samospełnienia. Gurdżijew uważał, że wszelkie tego rodzaju dążenia, również samorealizacja, są podejmowane w stanie hipnotycznym, wynikają z automatyzmu,a po uwolnieniu się od niego przestają mieć znaczenie. Buddyjskie odwołania do Kundalini sprowadzają się jedynie do uznawania jej za ośrodek ciepła:

Buddyjscy lamowie z Tybetu znani są z praktyk tumo dających odporność na niskie temperatury z pomocą skupienia i koncentracji na ognistej mocy kundalini.

Dla mnie jest to koncept obcy kulturowo i obecnie całkowicie obojętny, podobnie jak czakry, w tym wypadku w ujęciu hinduistycznym, zajmowałam sie tym swego czasu jedynie ze względu na syzyfową pracę odsiania ciekawych i w sumie nowatorskich, całkowicie rożnych od popezoteryki i teozofii rozwijającej się w tym samym okresie, nauk Gurdżijewa od tego, jak zaciemnili (i zamotali z teozofią właśnie i popularną ezoteryką) je późniejsi naśladowcy, czyli z czysto intelektualnego punktu widzenia, natomiast mimo wszystko przy pracy z Kundalini należy zwrócić uwagę na jedno (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kundalini):

Kundalini uważana jest za wewnętrzną personifikację mocy kosmicznej Bogini, żeńskiego pierwiastka Boga, absolutu. Uważa się, że podstawową metodą rozwoju kundalini jest nabożne uwielbienie, cześć, adoracja Bogini w jakiejkolwiek postaci, stąd hinduizm zawiera bardzo wiele ludowych form Bogini o lokalnym znaczeniu. Tantryzm, zarówno śiwaizm, jak i śaktyzm, używa określenia kundalini-śakti, podkreślającego związek mocy duchowej z żeńskim pierwiastkiem boskości, Boga czy absolutu. Nauka o ćakrach ściśle związana jest z ideą kundalini-śakti.

W związku z tym działanie z Kundalini nie jest to tylko pracą ze sobą i (tfu, tfu) rozwój duchowy, ale jest także odwołaniem się do konkretnego bóstwa z konkretnego panteonu. Czyli wiąże się z konkretną kulturą (znowu!), zatem, żeby we właściwy sposób się do niej odnieść, konieczne jest przyjęcie pryzmatu kulturowego, uznanie konkretnej mentalności za własną, inaczej będzie to tylko marne naśladownictwo. O czym oczywiście, jak zazwyczaj w takich wypadkach współcześni ezoterycy zapominają, wyjmując coś z natywnego kontekstu i przypisując temu własne, oderwane od źródła znaczenia.

a Osho, to współczesna popkulturowa ezoteryka... taki Coelho dla nieco mniej ograniczonych umysłowo.

Edytowane przez Hrefna
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Buddyjscy lamowie z Tybetu znani są z praktyk tumo dających odporność na niskie temperatury z pomocą skupienia i koncentracji na ognistej mocy kundalini.

To pogląd wprowadzany przez Reynoldsa. Wg. mojego doświadczenia, jest zupełnie inaczej, a jestem buddystą (bon).

Generalnie Kundalini w buddyźmie jest wzbudzana przy okazji innych praktyk, nie jako cel sam w sobie.

W związku z tym działanie z Kundalini nie jest to tylko pracą ze sobą i (tfu, tfu) rozwój duchowy, ale jest także odwołaniem się do konkretnego bóstwa z konkretnego panteonu.

Pojmując kundalini jak pan G. i Jung (i rozwijając wnętrze), dojdzie się do kundalini w bardzo finezyjny i bezpieczny sposób.

Znam wiele osób z kundalini które nie były związane z żadną ideolo, a jednak im się udało. Lub odpaliło im się przez przypadek.

Nie jestem zwolennikiem ujmowania tej energii jako żeńskiej. To po prostu złoto.

No dobra, może nie po prostu hehe.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
a Osho, to współczesna popkulturowa ezoteryka... taki Coelho dla nieco mniej ograniczonych umysłowo.

Dziekuje za komplement.

Ja też bym nie okeślał tej energi jako zeńskiej, ani tez nie personifikował z niczym.

Ale jesli komuś to potrzebne nie widzę przeciwskazań.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmmm, zastanawia mnie jedno - dlaczego więc buddyści (i nie tylko oni) twierdzą, że obudzenie Kundalini jest powiązane z rozwojem duchowym? Mówią zdaje się rzeczy wręcz przeciwne do tego, co pan Gurdżijew...

Jeśli ktoś przynależy do jakiejś ścieżki, np buddyjskiej czy wyznaje hinduizm to ma pewne wytyczone cele i praktyki by je osiagnąć. Chrześcijanie w swoim rozwoju duchowym będą mieć zupelnie inne cele i środki, z pomocą których mają je osiągnąć, animiści jeszcze inne, poganie inne itd. Co nie znaczy, że tylko buddyści czy tylko animiści, albo taoiści mogą się rozwijać duchowo bo coś w sobie uśpia lub obudzą.

Kazdy ma własną ścieżkę i powinien ją znaleźć, nie w oparciu o mog=dę, trendy, to, że jakaś tam grupa uważa to a inna tamto, tylko w oparciu o siebie i własne doświadczenie.

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

zdałem sobie sprawę że często słyszę stukanie czy wyładowania elektryczne czasem widzę nawet przebłyski w okolicy mojej aury jakby maleńkie pioruny jeżeli są to duszę jak można z nimi się kontaktować może pomóc

jakieś dwa tygodnie temu pojawił się u mnie w domu duch mężczyzny wyczuwałem go już wcześniej,przebywał w naszym domu jakiś czas po jakimś czasie odszedł i jak wspomniałem powrócił znowu go czułem,i podczas medytacji nagle ujrzałem jakieś dziwne zawirowania światła różne kolory i usłyszałem w głowie Gabriel po chwili widziałem tego ducha bardzo wyraźnie jak odchodził i zrozumiałem że Anioł mi pomógł,kilka dni temu już o tym pisałem pojawił się u mnie Anioł Lelahel ,wieczorem gdy się położyłem spać kolory które co noc widzę zaczęły przybierać kształty koła trójkąty,jakieś przedmioty nawet ludzi.

Przedwczoraj odpiął mi się na szyi łańcuszek na którym wisi obrączka ślubna założyłem go ponownie wczoraj podczas medytacji zaczął się obracać na mojej szyi miałem dziwne przeczucie że muszę go zdjąć i tak zrobiłem po kilku minutach ujrzałem złote światło które się rozdzielało na miliony łusek nawet widziałem jakby jakąś postać która też tak samo się rozdzieliła na miliony takich samych łusek o różnych kolorach i to we mnie wchodziło czułem fizycznie jak to mnie przenika,przerwałem medytacje i poszedłem się kąpać i nagle znowu poczułem to samo ale w środku zacząłem cały drzeć widziałem jakby wielkiego węża w sobie całego w łuskach miałem wrażenie że umrę było to dużo silniejsze przeżycie niż wcześniej co wspominałem jak weszło we mnie złote światło i poczułem od głowy do dołu kręgosłupa złote światło czy energie albo ogień coś dziwnego i za razem zrozumiałego dziwne przeczucie że tak ma być że to jest normalne i bezpieczne a i dodam też że podczas tych doznań odczuwam jakby zgagę ale taką inną łagodną

czy może ktoś mi coś podpowiedzieć długo to będzie jeszcze trwało,czy to się w ogóle z kończy jakie są następne etapy pozdrawiam cieplutko

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wszystko to racja ,znam to na sobie i przeszłem większość prob lemów poniżej napisanych :

Niebezpieczeństwa energii duchowej / Boskiej /Seksualnej /Sakralnej /Spirytualnej (Kundalini ) wiem na własnej skórze i warto więcej wiedzieć o tej sile Boskiej w człowieku ,budząej się nieraz samoistnie :

Niebezpieczeństwa energii Kundalini

W Polsce problem Kundalini traktowany jest bezkrytycznie i z naiwnym optymizmem, pomimo faktu, że sami mistrzowie tej metody, jakby już na poziomie teorii czy instrukcji, ostrzegają przed - niekiedy śmiertelnym - niebezpieczeństwem praktykowania energii Kundalini. Budzenie tej energii może być bardzo groźne i niebezpieczne, a czasami nieodwracalne w wielu aspektach czy wymiarach ludzkiego bytu. Potwierdza to praktyka, czyli skutki konkretnych realizacji założeń teoretycznych Kundalini Jogi.

Krytyczne strony internetowe wobec Kundalini bywają trzech rodzajów:

1. Mistrzowie medytacji reklamują, że jedynie pod ich instruktażem można praktykować bezpiecznie budzenie węża Kundalini.

2. Mistrzowie reklamują, że potrafią usunąć efekty tzw. Kundalini crisis (ang.) wywołanego przez innych mistrzów.

3. Ofiary praktyk związanych z Kundalini (i pokrewnych) same organizują się, aby poszukiwać dla siebie pomocy.

Uważa się powszechnie, że praktykowanie Kundalini Jogi kryje za sobą duchowe i okultystyczne niebezpieczeństwa, przy czym należy zaznaczyć, że sami nauczyciele Wschodu przestrzegają przed robieniem pojedynczych ćwiczeń wyrwanych z kontekstu całości procesu, jaki jest podejmowany, oraz przed ćwiczeniem na własną rękę. Mistrzowie Wschodu przestrzegają też przed nagłym porzucaniem rozpoczętych ćwiczeń, twierdząc, że może to być przyczyną pomieszania zmysłów. Sami zwolennicy i propagatorzy tej koncepcji mówią, że Kundalini nosi w sobie dwa przeciwstawne potencjały destrukcji oraz konstrukcji. Mówi się, że zniewala głupców, a daje wolność joginom. Istotne jest tu znane świadectwo Gopi Krishny, który przeżył obudzenie Kundalini i ledwo uszedł z życiem. Miał on trudności z koncentracją, ogromne lęki, bał się, że popadnie w obłęd, generalnie jednak nie odrzucił tego doświadczenia, ale uznał jedynie, że jest niebezpieczne. Istnieją jednak opinie bardziej radykalne.

Według badacza kwestii Kundalini, G.S. Arundale, sprawa jest bardzo poważna i niebezpieczna. Pisze on: "O ile mówi się, że ścieżka okultyzmu jest 'wysypana katastrofami', o tyle ja zaryzykuję powiedzenie, że pobudzenie energii Kundalini łączy się więcej niż z katastrofą" (G.S. Arundale, Kundalini, An Occult Experience, Adyar, Madras, India 1938). Arundale łączy negatywne objawy związane z budzeniem owej mocy z destrukcją systemu nerwowego, niewytrzymującego ciśnienia Kundalini. Także C.G. Jung, który studiował tę teorię (Kundalini Joga była dla niego modelem faz procesu rozwoju wyższej świadomości), zaznacza, że eksperymenty z Kundalini wnętrze jego osobowości "wypełniły czystą agonią" i obudziły w nim myśli samobójcze. Przed budzeniem Kundalini ostrzegał w sposób radykalny ezoteryczny mistrz duchowy, Gurdżijew, popularny zresztą w kręgach New Age, a także popularyzowany przez niektórych psychologów.

Istnieje wiele osób poszkodowanych przez praktyki Kundalini, które organizując się na stronach internetowych, bezskutecznie poszukują pomocy, a znajdując ją czasami u egzorcystów. Wyselekcjonowano wiele charakterystyk, które powtarzają się w różnych miejscach i u różnych ludzi, z rozmaitych krajów i kultur (ang. "Kundalini Complications"). Są to:

1. Utrata przytomności (stwierdzane medycznie przeciążenia systemu nerwowego); 2. Krótki lub długi - termin dezorientacji życiowej; 3. Dysfunkcje seksualne; 4. Zaburzenia gastryczne; 5. Stany lękowe; 6. Powtarzające się w nocy wrażenie dotyku obcych istot; 7. Spadek zdolności intelektualnych i trudności z pamięcią oraz koncentracją; 8. Utrata poczucia tożsamości; 9. "Zaludnianie" świadomości (możliwe nawiedzenia spirytystyczne); 10. Dziwne sensacje w ciele - płonące cieplne lub lodowato zimne prądy poruszające się w górę kręgosłupa, uczucie baniek powietrza lub ruchu węża przez ciało do głowy; 11. Bóle przy zmienianiu położenia ciała; 12. Napięcie lub sztywność w szyi i bóle głowy; 13. Wibracje, niepokój lub skurcze w nogach i innych częściach ciała; 14. Wrażliwość (medialna) na bliskość innych ludzi (zapach, ciepło); 15. "Całkowite kosmiczne orgazmy"; 16. Doświadczenia mistyczne jako "kosmiczne przelotne spojrzenia"; 17. Zdolności paranormalne, zjawiska w lub na zewnątrz ciała; 18. Problemy ze znajdowaniem równowagi między silnymi seksualnymi pragnieniami a chęcią życia w czystości; 19. Uporczywy niepokój z powodu braku rozumienia tego, co się dzieje; 20. Bezsenność, maniakalne uniesienie lub głęboka depresja; 21. Całkowita izolacja z powodu niemożliwości wypowiedzenia się o naturze czy jakości owego wewnętrznego doświadczenia.

Istnieją też inne doświadczenia, jeszcze wyraźniejsze stany paranormalne, a zarazem bardziej klasyczne, znane też egzorcystom: stany odmiennej świadomości; spontaniczny trans, pozazmysłowa percepcja; doświadczenia poza ciałem czy astralna podróż, czyli syndrom OOBE (projekcja astralna - klasyczne doświadczenie New Age); bezpośrednia świadomość aury i czakr; wspomnienia z reinkarnacji; kontakty z duchami przewodnikami przez działanie wewnętrznych głosów, snów lub wizji; uzdrawiające moce. Z Kundalini związany jest syndrom NDE (doświadczenia bliskie śmierci, opisywane przez R. Moody'ego).

Podsumowując, można powiedzieć, że Kundalini (dosł. energia wężowa) - "serpent power", jest w antropologii czakramów, ale jest też napędem dla energii, określanej w medycynie chińskiej jako "chi" i dla wynikającej z niej antropologii meridianów. Wielu okultystów i ezoteryków wypracowało teorię, że niezależnie od tego, co się robi (bioenergoterapia, reiki, akupunktura, akupresura, joga, Medytacja Transcedentalna, tantryczne praktyki seksualne, rebirthing itd.) - wszystko dotyczy budzenia węża Kundalini.

Wiele z tych manifestacji wyraźnie bowiem przypomina doświadczenia po reiki czy po bioenergoterapii (oraz innych podobnych praktykach), wykazując trwały opór i brak skuteczności wobec każdego leczenia medycznego, psychiatrycznego czy terapeutycznego. Zwodnicze działanie tego rodzaju technik i metod polega na tym, że przynoszą one zewnętrznie i powierzchownie pozytywne skutki na początku, co może jakiś czas trwać. Jednakże w ułamku sekundy ten stan może przerodzić się w doświadczenie rzeczywistego piekła. Niebezpieczne kanały zostały bowiem otwarte.

Wspomniana więc na początku "praca z energiami" może się okazać grzeszną idolatrią (1) i - jednocześnie - niebezpiecznym mediumizmem (2), czyli otwarciem wszelkich granic, które otwiera na opętanie. "Praca z energiami" to często "igraszki z duchami". Są to kategorie niezbadane przez psychiatrów, ale znane egzorcystom. Problemy z Kundalini próbuje się ciągle interpretować jako wypadki przy pracy czy błąd w sztuce, a nie wynik złej drogi czy grzechu, w tym działania złych duchów. Objawy syndromu Kundalini podsumowuje zjawisko "Sleep Paralysis or Isolated Sleep Paralysis", występujące podczas tzw. porwań UFO, które można traktować jako rodzaj opętania. Przebudzenie tych drzemiących rzekomo jedynie w nas samych energii może więc być równie niebezpieczne jak przebudzenie węża, tym bardziej że w Biblii jest to symbol szatana.

ks. Aleksander Posacki SJ

"Nasz Dziennik" 2007-10-24

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Miejsce, w którym zbierają się energie życia, bliskie jest ośrodkowi seksu i wygląda jak kunda, zbiornik wody. Ta energia nazywana jest kundalini, gdyż przypomina mały zbiornik wody. Nazywana jest tak, bo przypomina śpiącego, zwiniętego węża. Jeśli widziałeś śpiącego węża, na pewno był zwinięty w spiralę, a głowę miał na wierzchu. Kiedy zbudzisz śpiącego węża, głowa zostanie uniesiona, a zwoje się rozwiną i wąż rozwinie swoje ciało i podniesie głowę. Energia ta nazywana jest kundalini także dlatego, że mieści się dokładnie przy ośrodku seksu, gdzie znajduje się kunda energii przypominający wyglądem nasienie. Należy pamiętać, że ta niewielka przyjemność, jaką czerpiemy z aktu seksualnego, nie jest tak naprawdę przyjemnością powstałą w seksie, ale wibracją w kunda energii życia.

Śpiący wąż został lekko podrażniony, a my zaczynamy widzieć przyjemności seksualne jako rzeczywiste przyjemności życia. Ani odrobinę nie zdajemy sobie sprawy z tego, co moglibyśmy poznać, gdyby przebudzony został cały wąż, a jego głowa, po przejściu przez wszystkie poziomy psyche, dotarła do ośrodka parapsychicznego w mózgu. Wszyscy jesteśmy w pierwszym etapie życia. Istnieją też inne etapy, które prowadzą do Najwyższej Jaźni. Odległość stu pięćdziesięciu do stu osiemdziesięciu centymetrów w naszym wnętrzu jest w pewnym sensie bardzo wielka. Jest to odległość między naturą i Bogiem, materią i duchem, przebudzeniem i snem, śmiercią i eliksirem życia. Ta odległość jest więc i wielka i mała, ale my mamy możliwość podążania do naszego wnętrza.

Przebudzenie drzemiących w nas energii jest równie niebezpieczne jak przebudzenie węża. W gruncie rzeczy, przebudzenie węża nie musi być niebezpieczne, tym bardziej, że dziewięćdziesiąt siedem procent wszystkich węży to gatunki niejadowite, można je więc spokojnie drażnić. A jeśli ktoś umrze od ukąszenia niejadowitego węża, umrze nie od ukąszenia, ale dlatego, że uwierzył, że do ciała dostała się trucizna. Dziewięćdziesiąt siedem procent węży nikogo nie może zabić, choć wielu ludzi umiera od ich ukąszenia. Co więcej, przebudzenie węża jadowitego też nie musi być groźne, bo może on najwyżej pozbawić cię ciała.

Ale przebudzona kundalini shakti, siła, o której mówię, jest "niebezpieczna". Nic nie jest bardziej niebezpieczne. Na czym polega to niebezpieczeństwo? Jest to pewnego rodzaju śmierć. Kiedy budzi się w twoim wnętrzu energia, umrze to, czym byłeś przed jej przebudzeniem, zrodzi się w tobie zupełnie nowy człowiek, człowiek, którym nigdy nie byłeś. Oto jest niebezpieczeństwo nie pozwalające ludziom stać się osobami duchowymi. Jest to taki sam lęk przed śmiercią, jak lęk sprawiający, że nasienie pozostaje nasieniem. Dla nasienia największym niebezpieczeństwem jest upadek na ziemię, otrzymanie nawozu i wody, śmierć. Największym niebezpieczeństwem dla jajka jest pęknięcie skorupki i ucieczka ptaka do wolności niebios. Jajko musi umrzeć; my też jesteśmy w początkowej fazie czegoś, co dopiero ma nastąpić. Dla nas jajko jest wszystkim.

Trzymamy się go kurczowo. Kiedy shakti zacznie się w tobie podnosić, znikniesz. Nic cię nie może ocalić. W tym przestrachu zdarza się coś, co Kabir tak pięknie przedstawia w takim oto dwuwierszu: Kto głęboko nurkuje, znajduje. A ja, idiota, wybrałem się na poszukiwanie siedząc na brzegu rzeki. Ktoś zapytał go, czemu siedział. Kabir rzekł: "Kto wybrał się na poszukiwania, nurkował głęboko w wodzie i znajdywał, a ja, idiota, usiadłem na brzegu rzeki, ponieważ bałem się, że utonę." Ci, którzy poszukiwali, czynili to na głębokich wodach. Potrzebna jest gotowość utonięcia, doświadczenia unicestwienia. Krótko mówiąc, musimy być gotowi na śmierć. Kto boi się utonąć, rzecz jasna, zostanie ocalony, ale przypominał będzie jajko, nie ptaka wędrującego po firmamencie nieba. Kto boi się utonąć, zostanie, rzecz jasna, ocalony, ale przypominał będzie nasienie, a nie drzewo, w cieniu którego mogą odpoczywać tysiące ludzi. Czy warto żyć jak nasienie? Żadna śmierć nie jest gorsza niż życie nasienia. Twierdzę, że to jest tym wielkim niebezpieczeństwem: dziś jesteśmy czymś innym niż wczoraj.

Gdy energia zostanie pobudzona, całkowicie nas przemieni. Nowe ośrodki zostaną przebudzone, powstanie nowy człowiek, przeżyjemy coś nowego, wszystko będzie nowe. Jeśli chcesz być gotowy na powitanie nowego, musisz mieć odwagę porzucenia tego, co stare. Ale stare tak mocno nas ograniczyło i uwięziło, że ta energia nie zostaje przebudzona. Podróż do Boskości jest w istocie rzeczy podróżą do braku poczucia bezpieczeństwa. Kwiat życia i piękna rozkwita w braku poczucia bezpieczeństwa. Pozwólcie więc, że opowiem o paru istotnych i o paru mniej istotnych aspektach tej podróży. Przede wszystkim, gdy spotkamy się tutaj jutro i przystąpimy do przebudzania tej energii, mam nadzieję, że włożycie w ten proces całych siebie. Nie jest to gra o małą stawkę. Kto ryzykuje najwięcej, zyskuje najwięcej.

Drobina powstrzymanej energii sprawi, że przegapicie cel, bo żadne nasienie, które choć cząstkę swego istnienia wstrzyma przed rozkwitem, nie może mieć nadziei na stanie się drzewem. Jeśli nasienie umiera, umiera totalnie. A jeśli przetrwa, żyje totalnie. Śmierć częściowa nie istnieje. Jeśli nie uda ci się zaryzykować wszystkim, co masz, twoja praca pójdzie na marne. Bardzo często niewielka oszczędność powoduje utratę wszystkiego.

Podobno, gdy odkryto kopalnie złota w Kolorado, cała Ameryka tam przyjeżdżała. Ludziom mówiono, że gdzie kupią działkę ziemi, znajdą złoto. I ludzie tak robili. Pewien multimilioner sprzedał wszystkie dobra i kupił całe wzgórze. Sprowadzono olbrzymie maszyny, które miały kopać złoto. Drobniejsi ludzie, którzy kupowali małe działki, tak samo byli zajęci poszukiwaniem cennego metalu, ale milioner sprowadził do tego wielkie maszyny. Zaczęło się właściwe kopanie, lecz nigdzie nie znajdywano złota. Wieści rozchodziły się w okamgnieniu, a milioner tracił spokój, bo wszystko postawił na jedną kartę. Powiedział rodzinie, że kompletnie zbankrutowali.

Zastawił wszystko co miał, a złota nie było widać. Dał ogłoszenie, że sprzeda całe wzgórze razem ze wszystkimi maszynami i przyrządami służącymi do kopania. Rodzina pytała: "Kto je kupi? Wszyscy wiedzą, że to wzgórze jest puste i że zmarnowałeś miliony. Tylko szaleniec kupi to wzgórze." Multimilioner twierdził, że na pewno znajdzie się szaleniec, który to zrobi. W końcu znaleziono kupca. Sprzedający czuł, że powinien ostrzec klienta, aby nie był tak szalony, żeby kupować to wzgórze. Nie mógł jednak zebrać dość odwagi, aby go przestrzec, co by się bowiem stało, gdyby wzgórze nie zostało sprzedane? I tak pozbył się tego wzgórza. Kiedy umowa została zawarta, powiedział kupującemu: "Jesteś dziwakiem".

Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że pozbywam się tego wzgórza, ponieważ mnie ono zrujnowało?" Kupujący odrzekł, że życie jest nieznane i może on znajdzie złoto tam, gdzie milionerowi się nie udało. Jak milioner mógł twierdzić, że złota nie było, skoro nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości? Milioner musiał uznać prawdziwość wypowiedzi swego klienta. Zdarzyło się to, czego się nie spodziewano. Zaczęto kopać o trzydzieści centymetrów głębiej. Multimilioner, który miał powody do żalu, gdy odkryto, że złota nie ma, miał teraz podwójne powody do opłakiwania swego losu. Wszyscy byli zdumieni odkryciem, całe wzgórze okazało się być bryłą złota.

Multimilioner odwiedził dawnego klienta i rzekł: "Jakie masz szczęście!" Ten odrzekł: "To nie szczęście. Po prostu ty nie zrobiłeś wszystkiego, co mogłeś. Odwróciłeś się od tego wzgórza, bo miałeś dość kopania. Powinieneś był kopać jeszcze odrobinę głębiej."

Podobne wydarzenia zdarzają się w naszym życiu codziennie. Znam niezliczoną ilość mężczyzn i kobiet próbujących dokopać się do Boskości. Nie kopią z całych sił, wracają więc rozczarowani. Ich rozczarowanie jest skutkiem powierzchownego kopania. Czasem przegapiają dosłownie o cal. Odwracają się, zanim zdąża przebyć tę odległość jednego cala. Wiele razy w życiu .

Edytowane przez Mistyk
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A co z przebudzeniem ? gdy kundalini oświeci ciało ,wznosi się  ponad-fizyczność /transcendencję .

Trudno jest opisać ciała Poza-fizyczne /Transcendentne / Niebiańskie itp. SweetAngel laikowi ,gdyż tu potrzeba działania ,a nie  wiary ,jest to poziom najbardziej zaawansowany  duchowo ,poziom czystego doświadczania ,poznania realnego ,mądrości przodków i zrozumienia stanu którego doświadczamy - szamańskiego ,taoistycznego  ,jogicznego .

I. Śniące ciało - nie jest to zbyt fortunne określenie tłumacza, bo termin z angielska brzmi dreambody i oznacza holistyczne ujęcie postrzegania siebie. Ego uważa siebie ograniczone do swego fizycznego ciała, a świadomość do tego, w obrębie czego operuje narzucając mu hegemonię przestrzeni i czasu (kantowskie okulary). Tu mnie zastanawia, jak ma się do tego logika, która jest przecież podstawą wszelkich sądów orzekających. Czy logika może obowiązywać, gdy nasz umysł wejdzie w stan, w którym świadomość przestanie układać kolejno napływające wrażenie w ciąg o wyróżnionym kierunku: przeszłość - teraźniejszość - oczekiwanie. 

II. Realne ciało - śniące ciało - ten rozdział jest o tym, że podczas gdy w buddyzmie, hinduizmie i dżinizmie ciało jest istotnym elementem zbawienia, stanowi jego niezbywalną część, to w judaizmie i chrześcijaństwie ma ono raczej pomijalną wartość: „W teoriach religii Zachodu ciało występuje jako rodzaj kłopotliwego dodatku, szybko wpasowanego w doktrynę w postaci ‘ciała uwielbionego’, które może być zjednoczone z duchem tylko nieświadomie, to znaczy w innym świecie [po śmierci], nad którym nie mamy kontroli. 
1) Śniące ciało w medycynie - W myśli Zachodu ciało i duszę rozdzielił Descartes. To właśnie dzięki niemu, ciało bada się jak maszynę, która jest w jakiś niejasny sposób (Kartezjusz uważał, że przez szyszynkę, ale nigdy dokładnie nie wyjaśnił, jak) powiązana z ciałem, w ten sposób, że na ciało wpływa, choć niby jak, bo przecież nie ma połączenia duszy (ulotnej eterycznej) z materią (wyraźną i rozciągłą). Od Kartezjusza i jego podziały zaczął się też szybki rozwój myśli technicznej. 
2) Śniące ciało w fizyce - podział na ciało realne - jest to rezultat obiektywnych, fizjologicznych pomiarów i śniące ciało - indywidualne doświadczenie ciała. „Realne ciało [ciało w sensie ogólnie przyjętym] jest [wyłącznie] wytworem koncepcji teoretycznych osadzonych głęboko w kulturze. Dzisiaj, w cywilizowanym świecie, ciała składa się z serca, płuc, RNA, bakterii, komórek i chorób. W przeciwieństwie do tego śniące ciało jest produktem indywidualnego doświadczenia, samodzielnego określania sygnałów, wrażeń i fantazji, które nie zawsze są zgodne z kolektywnymi, materialistycznymi definicjami.” 
3) Śniące ciało jako przejaw ukrytego pod świadomością nieznanego objawia się w różnych ekspresjach: w wibracjach, nagłych impulsach, tańcu, harmonii. Ważne jest że „Osobo, która sterowana jest przez czas i presję społeczną nie ma kontaktu z duchem ciała czy Jaźnią i jest dla siebie jakby cząstką w polu, obiektem, którego życie jest zależne od zewnętrznych okoliczności i nieprzejednanych sił. W przeciwieństwie do tego, jednostka, która jest uświadomiona, że istnieje życie wewnętrzne, i która je ujawnia - tańczy i ma kwantowe doświadczanie życia” 
i. „W normalnych stanach świadomości, gdy uwaga jest zwrócona w kierunku realnego ciała, śniące ciało pojawia się w formie całości-postaci (Gestalt???) takich jak głód, pożądanie, zmęczenie, czy radość. Ale przejawem dreambody może też być miejscowy ból, czy spontaniczny ruch ciała” 
ii. „Śniące ciało to zbiór wirów energetycznych, które utrzymują razem całość osobowości” - rozumiem to tak, że bez śniącego ciała, ciało fizyczne by się rozpadło, co faktycznie ma miejsce po śmierci. 
4) Śniące ciało jako system czakramów - w koncepcjach pochodzących z różnych kultur mówi się o różnej ilości ośrodków na ciele, ich liczba może być rożna. Wschodnie wyobrażenia to 5, 6, lub 7 czakramów: 
i. Muladhara - czakram najniższy zlokalizowany w okolicach odbytu: seks, płeć. Poniżej niego, leży zwinięty wąż Kundalini, który podnosząc się wzdłuż kręgosłupa interioryzuje kolejne czakry, prowadząc w efekcie do pełnej świadomości, która obejmuje sfery świadome jak i te nieświadome oraz nadświadome. 
ii. Swadisthana, czyli czakram święty 
iii. Manipura - czakram splotu słonecznego 
iv. Anahata - czakram serca 
v. Vishuddha - czakram gardła 
vi. Ajana - czakram brwi - myślenie. 
vii. Sahasrara - czakram Atmana, Brahmana, Jaźni, przebudzone węża. Umiejscowiona na czubku głowy. To do niego w czasie pełnej medytacji, płynie strumień energii całego świata, który zdolny jest spalić wszystko, włącznie z nim samym, jeśli nie jest odpowiednio kontrolowany. 
viii. Jeszcze fajne uwagi: (i) „Zachód stara się stworzyć nieśmiertelność i osiągnąć szczęście wieczne głównie poprzez dobrą pracę, a ostatnio również przez rozwój psychologiczny i samowiedzę. Nasza tendencja do tego, by nie zajmować się ciałem jako takim, jest jednym z czynników wpływających na to, że kompulsywnie poszukujemy materialnego bezpieczeństwa i zdrowia”, co wygląda jakbyśmy „przeskoczyli pierwszych siedem etapów życia i nagle znaleźli się w ósmym, ostatnim stadium. Ale jeśli ciało nie jest zintegrowane z samowiedzą, dobrobyt i powodzenie stają się obsesją. Rozwój psychiczny bez [pełnej] świadomości jest jak drzewo bez korzeni.” 
5) Konkluzje 
i. „Śniące ciało to wysokoenergetyczne zgęszczenie pola lub wzorcowe doświadczenie poza wymiarami czasu i przestrzeni. 
ii. Natura śniącego ciała zależy od warunków w jakich się ono pojawia: 
a. dla śpiącego są to marzenia senne 
b. kultura materialistyczna widzi je jako ‘ciało uwielbione’ 
c. dla tancerza śniące ciało, to siła, która go prowadzi, w takt muzyki, bez udziału świadomości. Gdy podczas tańca przestaje myśleć, robi to za niego właśnie śniące ciało, które wie, jak tym pokierować 
d. medytujący widzi je jako wewnętrzną strukturę ze specyficznymi ośrodkami. 
e. ktoś w nastroju mediumicznym widzi je jako aurę albo fantazję, zjawę. 
iii. Odwołanie do przepięknej przenośni hinduskiej - nieświadoma bóg-małpa Hanuman, nosi w sobie, w swoim sercu Shiwę i Parvatii, ukrytą rzeczywistość 

III. Śniące ciało w baśniach - „Baśnie są czymś więcej niż tylko historyjkami dla dzieci, w rzeczywistości stanowią ekspresję nieświadomości”. Rozdział ten przedstawia analizę kilku znanych baśni, ujętych właśnie w ten sposób. 
1) Duch w butelce - Bajka jest o chłopcu, który miał pracowitego, ale biednego ojca i kiedyś znalazł butelkę z duchem. Gdy go wypuścił, duch zagroził, że go zniszczy. Wtedy on powiedział mu, że skoro jest taki silny, to niech z powrotem wejdzie do butelki, a wtedy go zatkał. Wypuścił dopiero, gdy duch obiecał mu pomóc. Uwolniony duch był odtąd jego pomocnikiem. Dał mu szmatkę, która leczyła wszystkie rany i zmieniała każdy metal w srebro. 
i. To Merkury, który „stanowił podstawową substancję alchemiczną, którą należało uchwycić, rafinować i gotować tak długo, aż przekształci się magiczną substancję zwaną panaceum. Merkury to duch ukrywający się za fantazjami i synchronicznościami, a ... 
ii. Uwięzienie ducha i uwolnienie przekształconego to procedura, która umożliwia wzięcie pod kontrolę świadomości spontanicznych, niezależnych od działań woli. 
iii. Chińska alchemia Tao - „Obserwując i uświadamiając sobie nieświadome, instynktowne działania, alchemik oczyszcza swą naturę i rozpoznaje Merkurego-ducha, który ‘prowadzi do rozpoznania prawdziwej natury i witalności, do wiecznego życia - co jest celem taoistycznej alchemii.” Celem jest więc rozpoznanie transcendentalnej natury aktów instynktownych. Gdy komuś to się powiedzie, pojawia się we wei, czyli egzystencja bez wysiłku, nieskończoność i w rezultacie poczucie nieskończoności. 
iv. Hinduska joga tantryczna czy joga Kundalini osiągają to samo przez wysoki stopień świadomości i kontroli nad energiami ciała. 
v. Joga siddha - transformacja pojawiających się w medytacji zjawisk przez ofiarę i rozmowę 
vi. Zen i buddyści - dla nich merkurialność doznań to jedynie zakłócenie, które może być tolerowane aż do samoistnego zaniknięcia. 
vii. Merkury w ciele pojawi się jako duch snów, wizji i spontanicznej twórczości. Fizjologicznie objawia się w postaci impulsów seksualnych, kompulsji i spontanicznych ruchów ciała takich jak tiki, swędzenia, itp. 
viii. Praca z ciałem i analiza snów w rzeczywistości próbują zlokalizować Merkurego. Obserwują jego działanie w fantazjach, wizjach i tak długo przekształcają i amplifikują jego działania, aż zostaną zmienione w nieśmiertelną substancję, czyli w indywiduację prawdziwej istoty ludzkiej. 
ix. Innym symbolem indywiduacji jest drzewo - nieświadomy materiał korzeni, pień to realizacja świadoma i korona jako cel życia, 
x. W takim ujęciu „Śniące ciało jest indywidualnym doświadczeniem zawierającym pewne elementy kolektywne. Tak więc drzewo symbolizuje doświadczenie śniącego ciała, gdy przejawia się ono w postaci wegetatywnych, fizjologicznych odczuć.” 
xi. Butelka to ludzka świadomość, która zamyka w sobie Merkurego i jeśli świadomość kończy się na świadomości, duch ten czuje się sfrustrowany. Chciałby aby go uwolnić i ... 
a. Przetransformować - Tak twierdzi Mindell 
b. Mnie wydaje się, że aby go uwolnić, należy go wcześniej przetransformować, bo w postaci czystej, to znaczy, gdy impulsy nieświadomości opanują świadomość, grozi jej psychoza. W tym ujęciu indywiduacja ociera się o psychozę. 
xii. Merkury jest duchem śniącego ciała, jest Atmanem, który co pewien czas postanawia zregenerować swe siły, wchodząc w czas i przestrzeń. „... nasze pełne osobowości, nasze śniące ciała, same decydują się, by wchodzić w życie i w ten sposób wybierają ogromne trudności, które je zabutelkowywują.” Inaczej Ataman, Merkury, Jaźń, sam jest odpowiedzialny za tortury zwane życiem. 
xiii. Merkury, który pragnie wydostać się na wolność jest potencjalnie groźny, przebiegły i wymaga najwyższego szacunku. 
xiv. 
2) Ojciec Chrzestny - Śmierć. Bajka o śmierci, która stała albo u węzgłowia albo w nogach. W zależności od tego, lekarz, który miał taki dar, że ją widział, stawiał bezbłędne diagnozy. Kiedyś śmiertelnie zachorował król, ale obdarowany darem lekarz, po prostu odwrócił łóżko. Śmierć mu darowała, mówiąc, że to ostatni raz, jednak lekarz, powtórzył sztuczkę przy królewnie i wtedy śmierć go zabrała. 
i. W baśni występuje motyw świec, które Mindell porównuje do bogini Shakti, śpiącego Kundalini, zwiniętego u podstawy kręgosłupa. Shakti to siła reprezentująca merkurialność energii. Pojawia się jako spontaniczne skurcze ciała. Jest świecą, która czeka na zapalanie. Guru, to wewnętrzny lub zewnętrzny instruktor, który budzi osobowość przez dotknięcie Jaźni. 
ii. Król reprezentuje w bajce świadomość, czyli wartości powszechnie przyjęte za pewne. Królewna zaś - wedle Mindella - to chore uczuciowe standardy kultury. 
iii. „Często informacje pochodzące z ciała prezentują gwałtowne, egzystencjalne zagrożenia dotyczące konieczności natychmiastowej zmiany. Jeżeli informacje te są ciągle zamazywane przez tabletki przeciwbólowe, uspakajających i chirurgii, to kończy się to psychologiczną śmiercią. Wtedy istoty ludzkie przemieniane są w roboty, kierowane przez tak zwaną naukową świadomość innych.” 
iv. 

3) Ojciec Chrzestny i jego tajemnice. Bajka o ojcu chrzestnym, strażniku nieznanego, który skrywa tajemnice nieświadomości. Aby ta ostatnia mogła się ujawnić potrzebna jest śmierć ego, ale trzeba uważać, bo ojciec chrzestny nie za bardzo lubi pokazywać świadomości, czym jest oraz jakie są jego metody. [Praktyki szamańskie] 
i. „Niewrażliwe ego, które sztywno trzyma się chronologicznego porządku świata przyczyn i skutków, może łatwo zniszczyć procesy psychiczne i somatyczne. (...) [jednak] „w mitach znajdujemy uwydatnienie, że nie powinno się zbyt wcześnie patrzeć na [nieświadomy] proces, który próbuje się ujawnić. Dusza jest bardzo wyczulona na przejawy racjonalnego świata, w którym żyjemy; wrażliwość bywa częstym i łatwym atakiem ze strony ego.” 
ii. „Ego, które panowało nad wieloma procesami, nie bardzo może uwierzyć, że coś ważnego próbuje przejąć kontrolę nad ciałem, że tak naprawdę przyzwolenie na to, by świat cała czy fantazji płynął swoim rytmem, może doprowadzić do nowego.” 

IV. Śniące ciało a indywiduacja 
1) Dwa węże otaczające czakry medytującego. Pierwszy jest podstawą tego, co don Juan nazywał działaniem, bądź ukierunkowaniem odpowiedzialności w stronę podtrzymywania kulturowych idei oraz świadomości. Inaczej pierwszy wąż to po prostu oparta na korowodzie czasoprzestrzennych obrazów świadomość. Ten wąż to również wąż poznania z rajskiego ogrodu: „Mitologicznie rzecz biorąc, pierwszy wąż otacza ziemię: bierze w posiadanie jednostkę i ogranicza ją, narzucając pewien wzorzec cyklicznie powracających myśli,[które stwarzają świat]. Wąż ten to pewien kompleks. 
2) Drugi wąż oznacza bezczasowość, zaniknięcie wszelkich pytań i odpowiedzi, odczucia wchodzenia w sytuacje dziejące się poza wszelkimi wymiarami. Jest on związany z ciałem subtelnym i pozacielesnym doświadczeniem. 
3) Duch ciała-umysłu, jest obrazem konfliktu pomiędzy dwoma wężami. 
4) Wężem bezczasowym należy się umiejętnie posługiwać, bowiem „kierowanie tymi subtelnymi energiami, jest rzeczą niezwykle istotną w rozwoju świadomości oraz w procesie indywiduacji. Walkę z nimi odnajdujemy w opowieści o oświeceniu Buddy, w jego wojowniczej determinacji, aby medytować pod drzewem figowym, tak długa, aż Mara - główny demon - straci swą moc. 
5) Bajka o białym wężu, którego zjadał król. Służący zobaczył go kiedyś i spróbował sam. Od tej pory rozumiał mowę zwierząt. Wyjeżdża na poszukiwanie nowego królestwa i królewny, co mu się w końcu udaje. 
i. Różnica pomiędzy sługą króla, a osobą, która sama zjada królewski obiad, a potem otrzymuje dar rozumienia zwierząt, jest różnicą jak pomiędzy słuchaniem własnych słów, a wejściem w swoje ciało [śnienie???] by doświadczyć, co te sny mówią. 
ii. „Nigdy nie będziemy wolni, czyli zawsze będziemy usługiwać jedynie królowi, bez osobistego doświadczenia nieświadomości.” 
iii. Jung twierdzi w swoich listach, że wejście w świat snów i praca przy użyciu aktywnej wyobraźni jest drugą częścią analizy oraz, że bez własnej pracy z aktywną wyobraźnią, klient nigdy nie będzie w stanie uniezależnić się od terapeuty [guru???] 
iv. Aby wejść w swoje nieświadome [czyli pozwolić, by nad ciałem przejęła kontrolę inna część świadomości] należy nauczyć się panować nad tymi impulsami. [Wydaje się, że chodzi tu o to, że będąc w odmiennym stanie świadomości, nie dysponujemy podstawowymi instrumentami, takim jak logika, czas i wnioskowanie, a jednak musimy jakoś wrócić do świadomości, bo inaczej czeka nas śpiączka lub śmierć] 
6) „Wąż, to znaczy nasza natura ssaków naczelnych, wydaje się różnić od natury innych zwierząt tym, że nasza energia cielesna zdolna jest to tworzenia liniowego, chronologicznego czasu. Istota ludzka może i musi planować przyszłość aby przeżyć. Jednakże postępując w ten sposób nie tylko stworzyliśmy rozwiniętą kulturę techniczną, ale również kosmicznie odizolowaliśmy się od siebie samych, zwierząt, roślin oraz nieorganicznego podłoża naszego wszechświata. Natura naszej świadomości oraz jej zdolność do działania są gruntownie związane z naszym mitem samotności, który bierze się za niepamięci naszego pochodzenia. Planując przyszłość dla zapewnienia sobie dalszego pobytu na ziemi, Kundalini zapomniała, że była kiedyś rajską istotą, żyjącą w bezczasowym świecie. Jej zdolność do działania wpływa na przyszłość, ale sprawia również, że sama Kundalini staje się chora i samotna, gdyż planowanie i związane z tym zmartwienia, szczególnie gdy dzieje się to w sposób przesadny, niszczą wegetatywny system nerwowy i uniemożliwiają osiągnięcie cech, któremu mają służyć - przeżyciu.” 
7) „(...) słuchając i dbając o porzuconą w ciele Jaźń w końcu dotykamy jej, ciało się budzi i zaczyna działać jak partner świadomości. Wówczas Jaźń w ciele, śniące ciało staje się wewnętrzną mocą i rozwija skrzydła. Wykracza poza ograniczenia nałożone jej przez „działanie” i zaczyna realizować swoje sny i mity.” ŕ Wynika z tego - wg Mindella - że poprzez pracę ze śniącym ciałem, możliwe staje się odkrycie mitu stojącego za osobową egzystencją, a w efekcie uwolnienie. 
V. Teoria śniącego ciała 
1) Psychika jest kombinacją świadomości i nieświadomości. Jest ona tożsama ze śniącym ciałem, gdy nieświadomość jest pojmowana w połączeniu ze swoimi fizjologicznymi odpowiednikami. Inaczej mówiąc śniące ciało składa się z wszelkich możliwych stopni świadomości. 
i. Posiada aspekt fizjologiczny oraz senny, które łatwo od siebie odróżnić poprzez wewnętrzną dychotomię. 
ii. Posiada aspekt chronologiczny oraz niechronologiczny 
iii. Jak również aspekt bycia oraz działania, czy wreszcie 
iv. Energii pola i cząstek. 
2) „Ego stanowi centrum świadomego zdawania sobie sprawy. Jego potencjał bierze się z napięć śniącego ciała. Ego jest użytecznym terminem, szczególnie gdy mówimy o wczesnych etapach rozwoju świadomości, ponieważ może ono przeciwstawiać się pozaczasowym doświadczeniom lub też łączyć z nimi. W swym podstawowym stanie Ego odbiera niechronologiczne doświadczenia takie jak sny czy sygnały cielesne jako działanie losu przychodzące z zewnątrz, jako siłę pola zderzającą się z fizycznym i psychicznym ciałem. Ego jest jak cząstka w obcym i oddziałującym na nią polu, które zawiera tajemniczy i nie do odparcia wpływ na sposób jego istnienia. „ 
3) Z początku Ego jest związane z porządkiem chronologicznym kolekcjonowania zdarzeń jakby przez ten porządek tworzone. Owo „działanie” stoi w opozycji do bezczasowości i daje możliwość zaistnienia zróżnicowań, granic czasu i przestrzeni. - „Z punktu widzenia Ego wynikającej z aktualnej zbiorowej świadomości, śniące ciało jawi się jako doświadczenie wybiegające poza życie, jako nieziemskie i zewnętrzne zjawisko unoszące się poza granicami czasu i przestrzeni. Ego w naszej [europejskiej] kulturze jest odszczepione od śniącego ciała. Dalszy rozwój spowodował, że ‘zachodnie’ ego było w stanie przezwyciężyć swoje pochodzenie i związki z działaniem. 
4) „We wczesnym dzieciństwie jednostka żyje w raju, gdzie nie pamięta się lub świadomie nie rejestruje napotkanych trudności i przeszkód. Wypędzenie z tej rajskiej nieświadomości wiąże się z oddzieleniem od drzewa nieśmiertelności, z odczuciem bólu, lęku przed śmiercią i poczuciem efemeryczności istnienia. „ Na początku ego tworzy napięcie pomiędzy byciem a działaniem, które stopniowo wzrasta do punktu, w którym możliwość utraty życia zmusza ego do podjęcia kwestii śmierci, bezczasowości oraz istnienia po śmierci. 
5) Śniące ciało a nieświadomość 
i. Archetyp jest strukturą [wzorcem zachowań ], która objawia się w kategoriach stanów cielesnych i wyobrażeń sennych. Inaczej: „Archetyp jest tendencją, która zmusza człowieka do pewnego typu doświadczeń. Jeżeli nie zostaje uświadomiony, staje się wrogiem jednostki. [Der Schatten - Junga???] 
ii. Ciekawy sposób tłumaczenia narodzin kompleksu, jako pewnej nieciągłości w czasoprzestrzenne strukturze ego - kompleks, to zapomniane często przez traumę, ale nie tylko, zdarzenia, które tę nieciągłość powoduje. Jednostka z kompleksem po prostu nie ma dostępu do całej czasoprzestrzennej historii swego śniącego ciała. 
6) „W baśniach, mitach, a także w praktycznej pracy ze śniącym ciałem ostatecznym celem, do którego zmierzają opowiadania, rytuały lub procesy, jest równoczesne doświadczanie dwóch stanów świadomości, które można określić jako działanie i istnienie, czas i bezczasowość.” 
7) „(...) psychika i materia pozostają w ciągłej jedności w fenomenie śniącego ciała, jawią się natomiast jako oddzielne całości, gdy świadomość dyktuje na sposób podejścia do snów, symptomów i zaskakujących zjawisk synchroniczności.” 
8) „Istota śniącego ciała być może z natury nie uznaje żadnych praw. Jej podstawowymi cechami charakterystycznymi są w końcu merkurialność i zmienność. Cokolwiek można na jej temat powiedzieć, jest prawdziwe wyłącznie w odniesieniu do tego, kto mówi, nie może też utrzymywać się jako prawda, gdy patrzy się na to w dłuższej perspektywie.” 
VI. Praca ze śniącym ciałem. Omawia wiele technik, ale pobieżnie. 
1) Najciekawsza z nich to amplifikacja, czyli wyobrażeniowe wzmacnianie wszelkich sygnałów z ciała: „Zastosowanie [tej] metody prowadzi do wniosku, że każdy człowiek ma w sobie przynajmniej dwie części ego oraz ciał; i że każda z nich ma swój własny rozum. I że w normalnych warunkach mamy je obydwa równocześnie. „ 
2) Medytacja 
i. nad spontanicznym oddechem daje możliwość wejścia w kontakt z systemem nerwowym i dużej kontroli nad nim. Jogini i szamani stosują ją od dawna. Wedle Mindella pozwala na [mentalny???] kontakt ze światem zmarłych, lataniem, powrotem do łona matki. Medytacja nad oddechem obniża stan normalnej świadomości i pozwala na pojawienie się spontanicznych wizji. 
ii. Zen i buddyzm. Tu toleruje się dialog wewnętrzny przyglądając mu się, aż do zaniknięcia. Mogą się pojawiać fantazje, które przepracowane znikają. 
iii. „W czasie medytacji można się zajmować, ogólnie rzecz biorąc, każdym wizualnym czy cielesnym bodźcem, który skupia na sobie świadomość osoby. „ 
3) Śniące ciało nie jest zjawiskiem ze świata duchów pojawiającym się w godzinie śmierci, lecz dzieje się tu i teraz i jest w rzeczywistości somatycznym doświadczeniem całej osobowości człowieka. 
i. „Dramatyczne fantazje [sny???] powstające w trakcie pracy ze śniącym ciałem zdają się pokazywać, że nieświadomość używa ciała, by dokonała się zmiana, której świadomość nie chce przyjąć lub stara się opóźnić.” 
VII. Ścieżki śniącego ciała - Zachęcając ciało do wzmacniania i wyrażania nie podlegających woli sygnałów cielesnych takich jak uciski, ból, skurcze niepokój, podniecenie, wyczerpanie, czy nerwowość odkrywamy, że procesy cielesne odzwierciedlają nasze sny" 

http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=21114
 
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pobudzanie kundalini ma 3 stadia pracy energii w kręgosłupie człowieka:

1. Zwariowana Małpa skacząca z gałęzi na gałąź - rzuca człowiekiem na wszystkie strony. Większość pseudo adeptów wykłada się na tym poziomie i trafia do psychiatryka.

2. Przelatujący ze strachu ptak z miejsca na miejsce - łagodniejsza forma, ale jeszcze nie w pełni kontrolowana.

3. Majestatycznie falujący ogon ryby - pełna kontrola nad energią.

Edytowane przez kensyo
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 1.07.2020 o 20:02, kensyo napisał:

Pobudzanie kundalini ma 3 stadia pracy energii w kręgosłupie człowieka:

1. Zwariowana Małpa skacząca z gałęzi na gałąź - rzuca człowiekiem na wszystkie strony. Większość pseudo adeptów wykłada się na tym poziomie i trafia do psychiatryka.

2. Przelatujący ze strachu ptak z miejsca na miejsce - łagodniejsza forma, ale jeszcze nie w pełni kontrolowana.

3. Majestatycznie falujący ogon ryby - pełna kontrola nad energią.

Poetycko opisane , brawa za kreatywność ,a pisząc wprost ,doświadczywszy na sobie to -,kunda czyli sex ,kunda lini -to znaczy -  droga energii wężowej ,wędrowanie węża ,wzost duchowy ,umysłowy  i przemiana Świadomości Umysłowej czyli ,przepływ energii seksualnej I poprzez pracę wewnętrzną \ ezoteryczną przemiana zwierzęcej energii seksualnej jako 2 czakry - ośrodka świadomości i osiągnięcie Świadomości Boskiej lub Umysłowej \ Duchowej  Mądrości  znanej jako 6 czakra

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.